Źródło: O. Jerzy od Św. Józefa, Chleb powszedni. Rozmyślania na wszystkie dni roku kościelnego. Wyd. OO. Karmelitów Bosych Kraków 1959

 

 

 

 

Rozmyślanie pierwsze.

I. Czystość Świętej Magdaleny de Pazzis.

II. Jej oderwanie się od rzeczy ziemskich.

 

 

,,Jak lilia między cierniem, tak przyjaciółka moja między córkami” — (Pieśń 2, 2).

 

I. — Święta Maria Magdalena de Pazzis należy do najczystszych dusz w Kościele Świętym i najgoręcej miłujących Pana Boga. W modlitwie liturgicznej są wyraźnie wspomniane te dwie jej cnoty: czystość i miłość. Już w dwunastym roku życia złożyła ślub dozgonnego dziewictwa i zachowała go z największą doskonałością do końca życia. Czystość promieniowała z jej postaci i oblicza. Nawet gdy na jej śmiertelne oblicze w trumnie spojrzał pewien człowiek rozwiązłych obyczajów, doznał ogromnego zawstydzenia. Jej czystość i wstręt do wszelkich grzechów przeciw czystości opierały się przede wszystkim na głębokiej wierze i przejęciu miłością Pana Boga mieszkającego w naszych sercach. Charakterystyczne jest jej powiedzenie na łożu śmierci: ,„Nie mogę jeszcze teraz pojąć, jak człowiek, który ma prawdziwą wiarę, może tak dalece zapomnieć się, by zezwolić na grzech śmiertelny”.

Dla tej wielkiej czystości dostąpią wielkich Łask mistycznych. Pan Bóg jest Bogiem „zazdrosnym” i nie znosi w duszy obecności innej rzeczy, żadnego panowania stworzenia, żadnej obcej miłości, zwłaszcza miłości niskiej, cielesnej, zmysłowej. Jeśli więc pragniemy podobać się Panu Bogu musimy się strzec wszelkiej nieczystości i wszelkiego grzechu, a więc także powszedniego. Dlatego Św. Teresa przestrzega przed każdym dobrowolnym grzechem, popełnionym z rozmysłem, choćby był najmniejszy: ,,Takich grzechów musimy tym więcej unikać powiada ona nic bowiem nie jest małe, cokolwiek się dzieje przeciw Majestatowi tak wzniosłemu” (Droga dosk. R. 41, 3).

 

II. — Równie wytrwale pracowała Maria Magdalena de Pazzis nad czystością serca. Usiłowała zdobyć dla niego doskonałą wolność przez zupełne oderwanie się od rzeczy ziemskich i przezwyciężenie w sobie egoizmu. Zwłaszcza zaś czuwała nad pierwszymi poruszeniami, czyli czystością intencji. Ta pierwsza zasada jej pracy duchowej nad sobą kryje się w powiedzeniu: „Jeśli chcemy, aby oko naszej intencji było czyste, musimy samolubstwu naszemu wykłuć obydwoje oczu, aby nie patrzyło z jednej strony na próżną chwałę i względy ludzkie, a z drugiej nie oglądało się na wygody”. Czego uczyła słowami, to też praktykowała w codziennym życiu, wypędzając przez akty umartwienia i wyrzeczeń wszystkie ziemskie skłonności ze serca swego. Serce jej należało całe do Pana Boga, dlatego Pan Bóg był największą radością jej serca.

Obyśmy idąc za tym wspaniałym wzorem pozbyli się wszystkich przyziemnych skłonności i niskich przywiązań serca, wyrzucili z niego wszystko co nie jest Panem Bogiem i urządzili je na miłe mieszkanie Niebieskiemu Oblubieńcowi. Skoro uważamy się za osoby poświęcone Panu Bogu, wtedy serca nasze nie powinny lgnąć do tego co ziemskie. 

 

 

Modlitwa.

Módlmy się przeto z całym Kościołem Świętym: ,,Boże, Miłośniku dziewictwa, który zapaliwszy Świętą Marię Magdalenę, dziewicę ogniem Twojej Miłości, ozdobiłeś ją niebiańskimi darami, spraw, abyśmy oddając jej cześć dzisiejszą uroczystością, naśladowali ją w czystości i miłości”. Amen.

 

 

† † †

 

 

Rozmyślanie drugie

Św. Maria Magdalena de Pazzis odznaczała się najbardziej

I. miłością Pana Boga,

II. miłością dusz ludzkich,

 

 

,,Wielce umiłowała” — (Łuk. 7, 47)

 

I. — Ponieważ miłość stanowi istotę doskonałości i jest kamieniem węgielnym gmachu uświęcenia, dlatego Pan Bóg, Który pierwszy przykłada Rękę do tego dzieła, już we Chrzcie Świętym wszczepia w duszę ludzką tę cnotę. Rozwinięcie jej przez pracę i współdziałanie z Łaską jest dalszym zadaniem każdego ochrzczonego. Przyczyną zaś opuszczenia duchowego i oziębłości jest zaprzestanie tej podstawowej pracy. Święta Maria Magdalena de Pazzis wiedziona głębokim zrozumieniem podstaw życia duchownego, czy raczej szczególnym Natchnieniem Bożym, już od pierwszych lat życia rozpalała w sobie ogień miłości. Grzechu ciężkiego lękała się jako śmierci tej miłości; do lekkiego żywiła wstręt, jako do czegoś, co sprawia przykrość najukochańszej istocie, to jest Panu Bogu. Z postępem w latach tak wzmógł się w jej sercu żar miłości, że wybuchał w płomiennych słowach: „O miłości, miłości! Dlaczego cię ludzie nie kochają! O miłości, która się spalasz! Już cię znieść nie mogę!” Opanowana tym ogniem pochwyciła kilkakrotnie za dzwon i dzwoniła, aby, jak powiadała, cały świat wzywać do miłości.

Zbadajmy siebie, o ile przykładamy się do pracy nad rozwinięciem w sobie cnoty Boskiej Miłości. Po tylu latach życia duchownego winna już wszystko w nas objąć przeniknąć, oczyścić i przekształcić. Nie jest rzeczą konieczną, aby się objawiała przez tak nadzwyczajne skutki jak u Św. Marii Magdaleny de Pazzis, ale winniśmy dążyć do tego, aby całe serce nasze należało do Pana Boga i wszystkie sprawy nasze przepojone były duchem miłości, choćby się światu wydawało, że jesteśmy szaleńcami.

 

II. — Tym jednak, w czym nade wszystko winna się ujawniać Miłość Boża, i to bez jakichś nadzwyczajności, to miłość dusz ludzkich. Święta Maria Magdalena de Pazzis jest właśnie wzorem takiej miłości bliźniego, mającej za przedmiot troski dobro duszy ludzkiej. Będąc jeszcze małą dziewczynką w domu rodzicielskim stała się już nauczycielką koleżanek, które gromadziła koło siebie, aby je pouczać o prawdach wiary, o modlitwie, zachęcać do prawdziwej pobożności i zapalać miłością ku Panu Bogu. Zdarzało się, że poruszona współczującą miłością posyłała po kryjomu swoje posiłki więźniom i ubogim. Gdy później wstąpiła do klasztoru, świeciła wzorem takiej łagodności i dobroci, że zwano ją „matką miłości”. Myśl o duszach znajdujących się w niebezpieczeństwie zbawienia wyciskała jej łzy z oczu i przynaglała do podejmowania ostrych pokut i ciągłego zanoszenia do Pana Boga modlitw za grzeszników. Do zabiegania o zbawienie dusz starała się pobudzić także innych. Pewnego razu w te słowa odezwała się do sióstr: „Ach, kiedyś będziemy musiały zdać surowy rachunek z powodu wielu dusz, które giną przez nasze niedbalstwo. Niektóre z nich byłyby już na pewno dziećmi szczęśliwości, gdybyśmy z należną gorliwością modliły się o ich nawrócenie. O, gdyby mnie Pan Bóg zapytał, jak niegdyś Św. Tomasza z Akwinu, jakiej nagrody pragnę, nie prosiłabym nigdy o nic innego tylko o zbawienie dusz”.

A w jakim stopniu my posiadamy miłość bliźniego? Czy jesteśmy ożywieni jak Św. Magdalena gorącym pragnieniem zbawienia dusz? Bądźmy przekonani, że gorliwość o dusze wskazuje na stopień naszej miłości ku Panu Bogu. Miłować Pana Boga to znaczy pragnąć dla Niego Chwały. Na to zaś nie ma lepszego sposobu jak przysparzanie Mu jak najwięcej dusz, które Go będą uwielbiały przez całą wieczność.

 

 

Modlitwa.

O Święta Mario Magdaleno, mistrzyni miłości Boga i bliźniego, wyjednaj nam Łaskę poznania Wielkości Majestatu Bożego oraz wartości duszy ludzkiej, abyśmy zapłonęli gorącym pożądaniem Chwały Bożej i zbawienia dusz, i abyśmy umieli i chcieli wykorzystywać te wszystkie środki apostolstwa, jakie są nam dostępne. Amen.

 

 

† † †

 

 

Rozmyślanie trzecie

I. Pokuta Świętej Dziewicy Marii Magdaleny de Pazzis.

II. Poddanie się doświadczeniom Bożym.

 

 

,,Zawsze umartwienie Jezusa w ciele naszym nosimy, aby życie Jezusowe przejawiło się w ciałach naszych” — (2 Kor 4, 10).

 

I. — Chrystus Pan by zbawić świat, posłużył się nie potęgą, nie mądrością, lecz Krzyżem. W nim dopiero, w tym „głupstwie” według świata, jak mówi Św. Paweł, ujawnił Swoją Mądrość, Potęgę i Miłość. Święta Maria Magdalena de Pazzis, pragnąc zachować czystość, dowieść swej miłości i zdobyć jak najwięcej dusz Panu Bogu, nie innego używała środka jeno Krzyża, przez dobrowolnie podejmowane umartwienia, jak też chętne znoszenie doświadczeń Bożych. We wszystkim starała się upodobnić do Ukrzyżowanego Oblubieńca. Jeśli Chrystus Pan poddał Swoje najniewinniejsze Ciało trudom tej ziemi, jeśli pozwolił je biczować, krępować więzami, przebijać gwoździami, koronować cierniami, to dlaczegóżby ona nie miała tego czynić ze swoim ciałem, w którym tyle czyha na nas niebezpieczeństw? Tak myślała i tą racją powodowana prosiła często przełożoną o pozwolenie praktykowania rozmaitych uczynków pokutnych.

A teraz rzućmy spojrzenie na nasze życie i na nasze dążenia. Czy zadajemy sobie gwałt, aby umartwić swoje złe skłonności? Czy może wszystko zmierza u nas do tego, aby tylko zadowolić nasze upodobania? Czy nie za wiele okazujemy względów dla swej natury i żądamy ich od innych, aby nam dogadzali w jedzeniu, odzieniu i innych wygodach życiowych? Czy w ten sposób myślimy zbawiać dusze? Popatrzmy na świętą dziewicę florencką, jak pokutuje, choć nigdy nie obraziła Pana Boga grzechem ciężkim. Czy może uważamy się za zdyspensowanych od pokuty? Mówmy ze Św. Augustynem: „Mogli oni, dlaczego bym ja nie mógł?” Niech nam zachęta Św. Teresy stanie się odtąd wytyczną życia: „Nie przestawaj się nigdy upokarzać i umartwiać we wszystkim aż do śmierci” (Przestrogi 51).

 

II. — Nie te krzyże mają największą wartość, które my wybieramy dla siebie, lecz te, które Pan Bóg wybiera i zsyła.na nas. Wiedziała o tym Św. Maria Magdalena de Pazzis, dlatego i tych utrapień żarliwie pragnęła i cierpliwie je znosiła. Okazywała nawet z nich radość. Wspaniała wielkość tej duszy okazała się w okresie wewnętrznego opuszczenia i duchowej oschłości. Przez pięć lat pozbawiona była wszelkiej pociechy wewnętrznej, a z szczególnego dopuszczenia Bożego dręczyły ją straszne pokusy bluźnierstwa i niewiary. Okres ten nazwała walką we „lwiej jamie”.

Pan Bóg daje nam tak wielkie przykłady na to, abyśmy się zawstydzili naszej małoduszności. Gdy patrzymy na żądzę cierpień u Św. Marii Magdaleny de Pazzis, to co mamy myśleć o naszej niecierpliwości w małych trudnościach, o naszych smutkach, jakie nam sprawiają drobne przeciwności? Prośmy tę bohaterską miłośnicę Krzyża, aby nam wyprosiła cierpliwość tak w zewnętrznych jaki wewnętrznych doświadczeniach. Musimy sobie uświadomić jedno: jeśli jesteśmy przyjaciółmi Pana Jezusa, wtedy musimy ukochać również Krzyż, Który On dźwiga z Miłością. „Drogą, którą szedł Chrystus Pan, powiada Św. Teresa, my wszyscy iść musimy. Mam to za pewne, dodaje, że Pan Jezus na każdego z miłośników Swoich, na jednego wcześniej, na drugiego później ześle pokusy, aby przed udzieleniem im wielkich skarbów Łaski wypróbować ich, czy są w stanie pić z kielicha i pomagać Mu nieść Krzyż'” (Życie. R. 11).

 

 

Modlitwa.

Mój Jezu, pouczony Przykładem Twej Świętej, jak też i zawstydzony w swojej małoduszności i bojaźni przed umartwieniem, proszę Cię, abyś mnie natchnął Duchem Twoim, iżbym zrozumiał zbawienną wartość dobrowolnych umartwień jak też i cierpień zsyłanych przez Ciebie. Spraw, abym umartwienie Twoje zawsze w ciele swoim nosił, iżby ono wycisnęło na mnie Twoje podobieństwo i wszczepiło we mnie Życie Twoje Najświętsze” (por. 2 Kor 4, 10). Nie śmiem Cię prosić o większe krzyże, ale tylko o to, abyś mi dawał tyle i takie cierpienia, jakie uznałeś w Swej Mądrości za odpowiednie dla mnie. Amen.

 

 

 

Zachęcamy do:

  1. uczczenia Najświętszej Maryi Panny w miesiącu maju: Nabożeństwo majowe – dzień 25
  2. uczczenia Wniebowstąpienia Pańskiego: Nabożeństwo na Wniebowstąpienie Pańskie.
  3. pobożnego przygotowania się do Zesłania Ducha Świętego przez nowennę: Nowenna przed Zesłaniem Ducha Świętego – dzień 7

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023