Źródło: Św. Józef Sebastian Pelczar – Życie duchowne, czyli doskonałość chrześcijańska T. 1 1924r.

 

 

Gdy Izraelici przybyli do granic Ziemi Obiecanej, wysłali przed sobą szpiegów, aby oglądali nieznaną krainę. Lecz ci wkrótce wrócili, głosząc przerażonym Żydom, że kraj, który przeszli, pożera swoich mieszkańców (por. Lb 13, 32). Te słowa kłamliwe tak bardzo przestraszyły Żydów, że chcieli natychmiast wrócić do Egiptu. Podobnie i teraz wiele dusz przedstawia sobie krainę doskonałości jako pełną niebezpieczeństw i trudów, tak iż strwożone wyjść nie chcą z Egiptu świata. Czy słusznie? Bynajmniej. Wprawdzie życie chrześcijańskie, a tym więcej doskonałe, nie jest łatwe, bo jest to życie krzyża, czyli zaparcia się siebie, życie ciągłej walki z sobą, życie wyrzeczenia się miłości własnej, a przeistoczenia się w Chrystusa Pana, co nie dzieje się bez pracy i cierpienia. Nie można też zaprzeczyć, że życie pobożne natrafia wśród świata na różne przeszkody i kolizje, czasem nawet na jawne prześladowanie i że w nim nie brak prób Bożych. Lecz z drugiej strony nie jest ono zbyt trudne. Łaska bowiem Chrystusowa dźwiga i umacnia duszę, przykład Chry­stusa i świętych krzepi ją i zapala, nadzieja nagrody cieszy i ożywia, opieka Najświętszej Panny i pomoc Kościoła podtrzymują w pracy duchowej, tak iż później jej praca staje się upragniona, a nawet miłe samo cierpienie. Pan Jezus ostrzegł wprawdzie: Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi (Łk 13, 24) i znowu: Królestwo niebieskie doznaje gwałtu, a zdobywają je ludzie gwałtowni (Mt11,12), ale zarazem zapewnił: Słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie […] Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię (Mt 11, 30.28).

Najtrudniejsze są początki. Gdy kto dom buduje, musi się wiele napracować, zanim usunie rumowisko, wykopie fundamenty i ociosa belki. Podobnie w budowie duchowej, gdy potrzeba usunąć gruzy, to jest grzechy i złe skłonności, ogładzić duszę, to jest umartwić siebie, i założyć głęboki fundament pokory, praca jest uciążliwa, walka uparta. Lecz gdy dusza jest gorliwa w mo­dlitwie, a w pracy wytrwała i mężna, dzieło Boże postępuje szybko. Nabycie cnót i postęp w nich wymaga również niemałej pracy i w zwykłym porządku rzeczy postępuje powoli, ale ta praca jest już lżejsza i milsza. A jeżeli Bóg od dusz doskonalszych żąda nieraz wielkich i dla natury ludzkiej przykrych ofiar, to z drugiej strony wspiera je przeobfitą łaską i za ofiary darzy nieraz słodkimi pociechami.

Słowem, życie duchowe da się przyrównać do życia natury18. Początki są zimą. Wtenczas burze namiętności miotają duszą, mróz bojaźni świata ścina ją lodem, a mgła nieznanej przyszłości otacza mrokiem. Niekiedy przedziera się przez grube chmury promień słońca Bożego, to jest łaski i pociechy Bożej, i budzi w niej otuchę. Nastaje wiosna. Pod wpływem słońca cichną burze, pękają lody, dusza pokonuje namiętności i gardzi bojaźnią świata. Wkrótce zaczyna się zielenić świętymi pragnieniami i stroić w kwiaty cnót. Lecz czasem trafi się jeszcze dzień zamglony i dżdżysty, to jest zniechęcenie, ciemność i osłabienie, to znowu dzień burzliwy, to jest walka z jakąś silną pokusą; czasem nawet klęska i upadek. Mimo to, gdy dusza jest pokorna i stała, idzie ciągle naprzód i wstępuje w lato. Wtedy słońce łaski Bożej grzeje ją silniej swym żarem, tak że zboża i owoce, to jest dobre uczynki, dojrzewają prędko. Dni są długie, praca jest wytrwała, niepogody rzadkie, upadki nieliczne; ale też za to, gdy czarne chmury zalegną niebo, spadają z nich gromy, bo próby tych dusz są często ciężkie. One jednak mijają i znowu słońce mile przyświeca.

Takie jest życie duchowe. Czy więc trzeba się trwożyć lub zniechęcać? Tym­ czasem wiele dusz trwoży się i zniechęca, tak iż niektóre nie chcą nawet wstąpić na drogę doskonałości, inne zaś po niejakim czasie z niej schodzą. Jaka tego przyczy­na? Oto z jednej strony są one zbyt przywiązane do świata i jego pociech, zbyt za­ kochane w sobie, zbyt zmysłowe, zniewieściałe i leniwe, tak że lękają się ciężkiej walki z sobą i twardszej pracy dla uświęcenia siebie. Z drugiej strony nie mają dosyć żywej wiary, która by im ciągle wskazywała Boga, Jego prawdy, obietnice i dobra. Nie mają też mocnej nadziei, która by je niosła niejako na skrzydłach w krainę wieczności, ani miłości gorącej, która by w zamian za zaparcie się i ofiarę darzyła je prawdziwą siłą i prawdziwym szczęściem. Biedne dusze, nie znajdują w świecie tego, czego pragną, a tracą to, co daje życie w Bogu i dla Boga!

Zawartość strony

Jak jest u ciebie?

 

 

18 Por. Jan Gerson. Czyt.: Faber, Postęp w życiu duchownem, rozdz. 23, 5.