Najświętszy Sakrament

We czwartek do Przenajświętszego Sakramentu Ołtarza

 

 

 

 

Nauka.

Arka pociechy 1880r.

Ta niewypowiedziana Miłość Jezusa Chrystusa, której dowód najszacowniejszy dał przez ustanowienie tego Przenajświętszego Sakramentu, nie zasłużyłaś sobie duszo na to, abyśmy ją tak często jak tylko możemy, na myśl przywodzili i przynajmniej choć jeden raz w każdy tydzień za nią dzięki zanosili? W tym Przenajświętszym Sakramencie jest Jezus Chrystus, Syn Boga z Ciałem i Duszą obecny, a my nie mamy przyjść do Niego, abyśmy Mu ukłon oddali, tak jako niegdyś owi pobożni pasterze i trzej Mędrcy ze Wschodu? Abyśmy od Niego nauczeni i oświeceni byli, jak Jego Apostołowie i Uczniowie? Abyśmy żebrali odpuszczenia grzechów jak Magdalena? Abyśmy z naszej niemocy powstali jak ci ułomni, których On, żyjąc na ziemi uzdrawiał? Lecz to niech się nigdy inaczej nie dzieje, jak z tymi uczuciami, uszanowania, pokory, ukłonu i dziękczynienia, które nam żywa wiara o prawdziwej i istotnej Obecności Jego wpajać powinna.

 

 

Ćwiczenia nabożne na czwartek o Najświętszym Sakramencie

Cicha łza chrześcijańska egzemplarz dla kobiet 1879

Chcąc odpowiedzieć godnie miłości, którą nam Jezus Chrystus udziela w tym Sakramencie, łączyć się z Nim należy przez święte i częste komunikowanie; oddawajmy Mu cześć naszą, niemniej nie opuszczajmy żadnego Czwartku, bez uiszczenia się z tego pocieszającego obowiązku. Idźmy do Niego, już to jako pasterze i królowie do oddania Mu należnego hołdu, już to jako Apostołowie i uczniowie do słuchania i uważania Jego Nauk, już to wreszcie jak Magdalena do opłakiwania naszych grzechów, lub do rozważania Jego cudownej doskonałości. Przedstawmy się Jemu jako chorzy w Ewangelii, aby być uleczonym z naszych chorób, lub jako ubodzy dla przedstawienia Mu naszej nędzy, i dla uproszenia Go w naszych troskach, wątpliwościach, zmartwieniach o pocieszenie i Łaskę, która nam jest koniecznie potrzebną, lecz zachowajmy się zawsze przed Nim z jak największą skromnością, z uwagą, z uszanowaniem, bojaźnią, miłością, wdzięcznością i ufnością, którą nas powinna natchnąć przytomność widoczna tego najdroższego i najszanowniejszego Zbawcy.

MODLITWA.

Słodki Jezu! najukochańszy Zbawco! który przez nadmiar cudownej miłości, chciałeś mieszkać z nami w Sakramencie ołtarza, uznaję Cię za mojego wszechwładnego Pana i mego Boga. Oddaję Ci cześć z uczuciem pokory najgłębszej. Dziękuję Ci z całego serca za czułość nieskończoną, którą mi wyświadczyłeś pomimo złego obchodzenia się, które od nas odbierasz, a przejęta boleścią na widok naszej niewdzięczności, przychodzę o Boże wielki i miłosierny, przeprosić Cię za wszystkie świętokradztwa i bezbożności, które kiedyś popełniłam, i które mogą się jeszcze popełnić, przeciw temu Najświętszemu Sakramentowi. Dlaczegóż nie mogę, o Boże mój! wystawić Ci boleści, którą czuję, żem się pokazała przed Tobą z takim nieuszanowaniem, i że przybliżyłam się do Ciebie z brakiem miłości i gorliwości.

Zapomnij Panie! moich nieprawości, w celu, aby Ci przypomnieć Twoje tylko miłosierdzie. Zezwól na pragnienie szczere, które mam w oddaniu Ci czci i hołdu najgłębszego, i w oglądaniu Twej chwały w Sakramencie Twojej miłości. Tak jest, życzę sobie i usilnie pragnę z całego serca kochać Cię w Nim, błogosławić, chwalić i czcić, tak, jak jesteś kochany, błogosławiony i czczony od Aniołów i Świętych, i poprzysięgam Ci na to Ciało najświętsze i tę Krew najdroższą, przed którą się ścielę, iż odtąd będę Cię szanowała z takim uszanowaniem i przyjmowała z taką godnością, abym mogła po mojej śmierci, ze wszystkimi błogosławionymi chwalić Cię wiecznie. Amen.

 

 

Modlitwa do Chrystusa utajonego w Przenajświętszym Sakramencie Ołtarza na czwartek

Książka do nabożeństwa dla Polek 1836

Panie Jezu Chryste, Któryś przyszedł na świat i śmierć poniosłeś na krzyżu, abyś nas z niewoli grzechu odkupił, Panie Jezu Chryste, Który dawszy uczniom twoim pożywać Ciało i Krew Twoją pod postacią wina i chleba, codziennie dla nas Cud ten powtarzać raczysz, proszę Cię pokornie, abym stać się mógł (mogła) godzien (godną) tak wielkiej Łaski Twojej i przystępował(a) jak należy do Stołu Twojego. Wybacz mi wszystkie moje dotychczasowe w  tej mierze przestępstwa, wybacz je nam wszystkim, i spraw, abyśmy pożywając tu godnie Ciało i Krew Twoją, po śmierci Ciebie Samego oglądać mogli. Który żyjesz i królujesz z Bogiem Ojcem i Duchem Świętym, Bóg na wieki wieków. Amen.

***

Arka pociechy czyli zbiór nabożeństwa 1849

O Panie i Boże mój! o Jezu, Boże a również i Człowieku, choć Cię nie widzę, wierzę jednak , a wierząc, miłuję Cię nieograniczenie, poddaję me zmysły i rozum pod wiarę i pod nieomylność słowa Twojego świętego. Wierzę mocno, iż Ty tu w tej niepojętej Tajemnicy, przed którą na kolana padam, utajonym i w niej istotnie i zupełnie jesteś przytomnym. Wzmocnij wiarę moją i udziel mi takich sił, przez które bym mógł Ciebie tak wielce kochać i czcić, jak potrzeba do tego, abym się przynajmniej ze wszystkim niegodnym nie stał Twej niewypowiedzianej miłości, którą mi przez tak wielką pokorę dałeś poznać. Zapalaj we mnie coraz bardziej miłość i daj mi to niewymowne szczęście i tę świętą radość: Ciebie nade wszystko miłować, coraz żywiej uczuwać. O prawdziwy Chlebie z Nieba zesłany! Chlebie żywota! posil i wzmocnij mą omdlałą duszę do duchownego żywota; a uśmierz i wyniszcz w niej wszelkie niegodziwe Twej Woli przeciwne i z miłością ku Tobie niezgadzające się żądze nikczemnych dóbr światowych, wzbudź we mnie nieprzezwyciężony wstręt przeciwko temu wszystkiemu, co by mogło być przeciwne połączeniu memu z Tobą, lub osłabiało miłość moją ku lobie. Moje przedsięwzięcie: siebie i me całe życie Tobie i twemu naśladowaniu poświęcić, już jest raz uczynione. Uskutecznij więc to, abym się nigdy do Twego Ołtarza, gdzie by mi prawdą ukryty, lecz istotnie przytomny jesteś, nie przybliżył bez uczucia w sobie więcej mocy i ugruntowania się w tym moim przedsięwzięciu. Tyś ten Przenajświętszy Sakrament na pamiątkę swej męki i śmierci postanowił: spraw wtedy Łaską Swoją, abym nigdy nie stanął przed nim bez napełnienia mej duszy wyobrażeniami o nieskończonym szacunku Odkupienia mojego, i o Twoim nieprzebranym Miłosierdziu w ten sposób, abym był wskroś wzruszonym i sposobnym do zbawiennego uczucia pokuty i do tego mocnego przedsięwzięcia; swe życie tak prowadzić, aby Twoja droga Krew nie była dla mnie nadaremno wylana. Zwłaszcza daj mi skutek mej najsilniejszej prośby otrzymać: abym przy zejściu z tego świata przez godne pożywanie tego Przenajświętszego Sakramentu do przejścia do wieczności był posilonym i przez to pozyskał pewny zakład mej szczęśliwości. Amen.

 

 

Modlitwa na każdy czwartek, kiedy wieczorem o godzinie 20-ej dzwonią na pamiątką, że Pan Jezus w Ogrójcu się modlił i krwawym potem się pocił.

Kwiaty Pasyjne 1906

  1. Jezus uklęknąwszy na kolana, modlił się, mówiąc: „Ojcze, jeśli chcesz, przenieś ode mnie ten kielich, wszakże nie Moja, ale Twoja Wola niech się stanie. Ojcze nasz…
  2. I ukazał się Mu Anioł z Nieba posilając Go, a w ciężkości będąc dłużej się modlił. Ojcze nasz…
  3. I stał się pot Jego jako krople krwi zbiegającej na ziemię. Ojcze nasz…

Ant. Wszyscy my jak owce pobłądziliśmy, każdy drogą swą poszedł, a Pan włożył nań nieprawość wszystkich nas.

V. Własnemu Synowi Swemu Bóg nie przepuścił,

R. Ale Go za nas wszystkich ofiarował.

V. Módlmy się. Panie Jezu Chryste! któryś na górze oliwnej dla odkupienia świata nędzę i trwogę, szyderstwa i urągania, kary i boleści, Mękę i Śmierć za nas nędznych grzeszników cierpliwie chciał ponosić, prosimy Cię pokornie i błagamy, abyś wszystkie Cierpienia, Życie i Śmierć Twoją pomiędzy Sąd Twój i dusze nasze teraz i w godzinie śmierci stawić, a łaskawie dać raczył żyjącym Miłosierdzie i Łaskę, umarłym odpoczynek i odpuszczenie, a nam grzesznikom drogą szczerej pokuty żywot i wesołość wieczną. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków.

R. Amen.

Odpust 300 dni, który może być ofiarowany za wiernych zmarłych, przywiązany jest do Świętej Godziny, odprawianej na cześć Najświętszego Sakramentu. Odpust wymaga pobożnego ćwiczenia we czwartek przedłużonego przez godzinę ku czci Najświętszego Sakramentu. W Wielki Czwartek i w dzień Bożego Ciała odpust jest zupełny pod warunkiem Spowiedzi i Komunii Świętej odbytej w tym dniu lub w którykolwiek dzień następnego tygodnia (Pius VII, 14 luty 1815 i 6 kwietnia 1816; Pius IX, 18 czerwca 1876).

 

 

Pobożne ćwiczenie w Wielki Czwartek, Boże Ciało i inne czwartki roku.

Odpusty. Podręcznik dla duchowieństwa i wiernych opr. X. Augustyn Arndt 1890r. 

Ćwiczenie to polega na tym, że się odprawia publicznie lub prywatnie nabożeństwo jakiekolwiek (modlitwa ustna, rozmyślanie itd.) przez jedną godzinę na pamiątkę ustanowienia Najświętszego Sakramentu Ołtarza. Nazywa się to nabożeństwo także Godziną Świętą. W Paray le Monial w diecezji Autun istnieje bractwo tego imienia. Celem jego jest uczczenie w nocy z czwartku na piątek każdego tygodnia boleści Serca Jezusowego w Ogrojcu. Aby zostać członkiem tego bractwa potrzeba posłać swoje imię do wpisania w księgę w Paray le Monial.

Odpusty:

1) Odpust zupełny w Wielki Czwartek. War. Spow. Kom. św. w tym dniu albo w następującym tygodniu.

2) Ten sam odpust pod tymi samymi warunkami na Boże Ciało.

3) 300 dni za odprawienie tego ćwiczenia w każdy inny czwartek z sercem skruszonem i pobożnie. (Pius VII. Reskr. Sekr. Memor. d 14. lut. 1815 i d. 6 kwietn. 1816. Potwierdz. Pius. IX Reskr. Św. Kongr. Odp. 18 czerwca 1876).

 

 

PRZEKAŻ 1.5% PODATKU
na rozwój Salveregina. Bóg zapłać
KRS: 0000270261 z celem szczegółowym: Salveregina 19503

 

Godzina Adoracji w nocy o 23.

Intronizacja Serca Jezusowego 1922

Nauka.

Godzina święta (Adoracji) jest to modlitwa myślna lub ustna trwająca godzinę wieczorem we czwartek, na pamiątkę smutku i konania Pana Jezusa w Ogrojcu.

Początek tego nabożeństwa pochodzi od Św. Marii Małgorzaty. Razu pewnego pokazał się jej Pan Jezus i tak do niej powiedział: „Każdej nocy z czwartku na piątek dam ci odczuć ów smutek, jakiego doznawałem w Ogrodzie Oliwnym. Abyś mi towarzyszyła w mej pokornej modlitwie, jaką wtedy zanosiłem do ojca mojego, wstaniesz o godzinie jedenastej, upadniesz na twarz na ziemię, aby uśmierzyć Gniew Boży, i prosić będziesz o Łaskę dla grzeszników, abyś mi osłodziła nieco smutek, jakiego doznawałem opuszczony przez apostołów, którym musiałem czynić wyrzuty, że jednej godziny nie mogli czuwać ze mną”.

Niepojętymi Łaskami odpłacał jej Pan Jezus za to pobożne ćwiczenie.

Polecamy wtedy wszystkim przyjaciołom Serca Pana Jezusa, aby odprawiali tę świętą godzinę, jeżeli już nie każdego czwartku, to przynajmniej przed pierwszym piątkiem miesiąca.

Nabożeństwo to można odprawić w kościele albo w domu.

Nie ma na to żadnej przepisanej modlitwy. Można rozważać o smutkach Pana Jezusa w Ogrojcu, albo o smutku jakiego doznaje, będąc Obecny w Najświętszym Sakramencie. Można w czasie tej godziny odprawiać drogę krzyżową, odmawiać Różaniec, przygotować się do Spowiedzi itp.

Można się posłużyć następującym rozważaniem:

 

GODZINA ŚWIĘTA I

Pierwszy kwadrans godziny: Co Pan Jezus widział w Ogrójcu?

  1. Widział Pan Jezus z jednej strony całą przepaść złości, tj. grzechy wszystkich ludzi, począwszy od grzechu Adama aż do ostatniego grzechu, jaki popełni ostatni człowiek przy końcu świata. W tym wszystkim widział i nasze grzechy i płakał nad nimi.
  2. Z drugiej strony widział przepaść cierpień, które miał ponosić na zadosyćuczynienie za te wszystkie grzechy.
  3. Ileż to i ty, duszo, przyczyniłaś się do tych boleści twego Zbawiciela! Ileż przyczyniłaś twymi grzechami ciężaru Jego Męki.

Drugi kwadrans godziny: Co Pan Jezus mówił w Ogrójcu?

  1. Przygnieciony smutkiem zwraca się do Ojca swego i tak do Niego mówi: „Ojcze, jeżeli można, niech odejdzie Ten kielich ode Mnie. Lecz Twoja, a nie moja wola niech się stanie”. Tymi słowy zgadza się na to, aby był ofiarą za zbawienie nasze.
  2. Potem przemawia do trzech swoich uczniów: „Czuwajcie i módlcie się ze mną”, a znalazłszy ich znowu śpiących, czyni im wyrzut łagodny: „Nie mogliście jednej godziny czuwać ze Mną?”
  3. Ileż to jest dusz opieszałych i ospałych, które nie są posłuszne, aby czuwać i modlić się, które śpią snem nieszczęsnym obojętności, wtedy gdy je P. Jezus łaską swą budzi i nawiedza.

Trzeci kwadrans godziny: Co Pan Jezus cierpiał w Ogrójcu?

  1. Cierpiał wszystko, co powinni ponosić wszyscy grzesznicy całego świata, bo chciał za wszystkich Bogu zadosyć uczynić.
  2. Cierpiał wszystko, co tylko może cierpieć Serce ze wszystkich Serc najszlachetniejsze na widok wzgardy i niewdzięczności ze strony tych, których ze wszystkich sił umiłowało, na widok, że te jego cierpienia; a nawet i śmierć, będą bez pożytku dla wielkiej liczby ludzi.
  3. Jakież zawstydzenie dla nas, gdy tak mało czynimy i cierpimy dla naszego zbawienia, gdy widzimy, że Syn Boży dla nas i dla naszego zbawienia wydał się na takie morze boleści.

Czwarty kwadrans godziny: Co Pan Jezus czynił w Ogrójcu?

  1. Obejmuje Swą Nieskończoną Miłością wszystkich grzeszników wszystkich krajów i wszystkich wieków; On ich przytula do Swego Serca, skrapia Krwią Swoją Najświętszą, obmywa ich grzechy, ubogaca Swymi Zasługami, bierze na siebie ich winy i ich kary.
  2. Następnie poddając się na nowo wielkodusznie tymi słowy: „Niech się stanie” wyrokowi swej śmierci, jedna człowieka z Bogiem, których grzech poróżnił. Zwraca się do tych, których chce odkupić, a żegna się z Ojcem swoim, idąc na śmierć za dzieci Jego.
  3. O duszo, cóż powiesz twemu Zbawicielowi, który ci powiada: żegnam się z tobą, bo idę na śmierć za ciebie? Taka odpowiedź należy się Panu Twojemu: Oto i ja, mój Panie i Zbawicielu Najmilszy, pragnę oddać się zupełnie Tobie; przyrzekam Ci, że dla Miłości Twojej wszystko gotów jestem uczynić, żadnej ofiary Tobie nie odmówię. Amen.

 

Godzina Święta w nocy w czwartek (II)

Książka do nabozeństwa o Najsłodszym Sercu Jezusowym i 33 uwagi 1883

Rozmyślanie na Godzinę Świętą przez Samego Zbawiciela objawionym zostało Błogosławionej Małgorzacie Maryi: Żądam po Tobie rzekł jej, abyś we Czwartek, godzinę nocną od 11-12 przepędzała na modlitwie; biorąc udział w boleściach konania mojego w Ogrodzie Oliwnym i modły swoje łącząc z moimi; ofiarować je będziesz, już to w celu przejednania Boga zagniewanego, już to ku wyżebraniu przebaczenia grzesznikom.

Nie ma żadnej wyłącznej, obowiązującej modlitwy dla osób które odprawiają Godzinę Świętą, ale każdy modląc się ustnie lub wewnętrznie według swojej zdolności, powinien łączyć się w duchu z Męką Zbawiciela, dla wynagrodzenia za zniewagi, nieustannie Boskiemu Sercu Jego zadawane. Słodki nasz Zbawiciel pragnie, aby dusze miłujące Boskie Serce Jego, łączyły się przez modlitwę i miłość z bolesnym Jego Konaniem. Zdaje się mówić do nas jak niegdyś mówił do uczniów Swoich: „Czyżbyście nie mogli jednej godziny trwać ze Mną?”

Osoby nie mogące w oznaczonej godzinie odprawić tego ćwiczenia, pozyskują wszakże Odpust zupełny przez Ojca Świętego Grzegorza XVI z dn. 27 lipca 1831r. nadany, odprawiając je w którejkolwiek bądź godzinie, byle bliższą zachodu słońca niż południa, tj. stosownie do każdej pory roku w godzinach w których dozwolone jest odmawianie Jutrzni, na dzień następny, co letnią porą przypada o godz. 4, a w zimie zaś po godz. 2 po południu. Godzinę Świętą można odprawiać klęcząc, siedząc lub stojąc w kościele lub innym miejscu. Chorzy także czynią zadość tej pobożnej praktyce, gdy myślą i sercem łączą się z cierpieniami Chrystusa Pana w Jego Konaniu i Męce Przenajświętszej. Komunię Świętą dla dostąpienia odpustu przyjąć można we czwartek lub w piątek.

Rozmyślanie na Godzinę Świętą.

I.

Rozpoczynając to nabożeństwo wyobraź sobie, iż widzisz: jak Zbawiciel ustanowiwszy Sakrament Swej Miłości, opuszcza wieczernik i udaje się do samotnego ogrodu, gdzie Boskie Serce Jego ma ponosić wszystkie boleści zbliżającej się Męki. Pomyśl sobie: iż dobry Pan i Mistrz Twój, tę szczególną czyni tobie Łaskę, iż cię woła, abyś był świadkiem Jego Boleści, byś łączył się z Jego modlitwą.

Jakże to wielka Łaska, o mój Jezu! wzywasz mnie, abym był świadkiem Twoich boleści i nieograniczonej Twojego Serca dla grzeszników Miłości. Spieszę za Tobą dobry mój Mistrzu, pragnę w ciągu tej godziny czuwać i modlić się z Tobą.

Znasz, Panie! słabość moją, raczże mnie wspierać, bez Ciebie bowiem bardziej mdłym i słabym, niż Apostołowie się okażę, na boleść i miłość Twoją nieczułym pozostanę. Ofiaruję Tobie, o Zbawicielu mój! boleści Przenajświętszego Serca Twojego, na uczynienie zadość Sprawiedliwości Ojca, na wynagrodzenie za grzechy moje i za grzechy całego świata. Ojcze Miłosierdzia! wysłuchaj błagania moje, przyjmij hołd uwielbienia jaki Tobie składam, albo raczej w ciągu mej modlitwy, wejrzyj na Serce Boskiego Syna Twojego. Amen.

II.

Patrz, jak Zbawiciel pada twarzą na ziemię, jęcząc pod ciężarem nieprawości całego świata. Dobrowolnie przyjął je na siebie, na ich zgładzenie się ofiarował, a jednak, tak wielka przeciw nim przejmuje Go zgroza, iż pod nadmiarem boleści i upokorzenia, bliskim śmierci się być zdaje.

Oddaj cześć najgłębszą tej Najświętszej Ofierze, błagaj dla siebie o prawdziwe grzechów obrzydzenie, o żal głęboki i żywy, za wszystkie grzechy Twoje.

…. Przejęty(a) uczuciami tymi, odmów akt skruchy….

Rozważaj dalej.

Ach! dobry Panie nasz! w jakimże zostajesz opuszczeniu… Przerażające milczenie zewsząd Go otacza… Apostołowie posnęli…. Zostaje Sam jeden przed Oblicznością Ojca Swego… Lecz Bóg Ojciec nieskończenie Święty, nie zapatruje się już na Boskiego Swego Syna, jako na przedmiot Swego Przedwiecznego upodobania; widzi w Nim jedynie Ofiarę, na którą zdać musi cała Jego dla grzechu Sprawiedliwość.

Pomyśl sobie, że Pan Jezus z Dobrocią na ciebie spogląda… Upadnij Mu do nóg i kilka razy powtórz z miłością:

O Jezu! tak często opuszczałem(am) Ciebie, zasmucałem(am) Twoje Serce grzechami moimi. Dobry Mistrzu! oto wracam do Ciebie, obym odtąd mógł (mogła) Tobie dochować wierności.

III.

Słuchaj teraz głosu Zbawiciela, który woła pod naciskiem boleści: „Smutna jest dusza moja aż do śmierci”… Miecz obosieczny przeszywa Serce Jezusa: miłość dla Ojca i miłość dla ludzi… On ma wynagrodzić Ojcu Swojemu za zniewagę i za obrazę jaką grzech Majestatowi Jego wyrządził, a grzech i nadal popełniany będzie… Świętość Ojca jeszcze znieważaną zostanie… Cierpi, aby ludzi zbawił, by ich nad wiekuistą przepaścią powstrzymał… a tylu z nich tą miłością wzgardzi… tylu się zatraci, pomimo Jego poświęcenia i miłości…

Nadmiar boleści na ziemię Go obala… wpada w konanie i bliskim śmierci się być zdaje.

Pozostań chwilę w milczeniu… Niech twe serce przeniknie się smutnymi myślami, jakie przepełniając Serce Jezusa, do tak opłakanego przyprowadzają Go stanu… Krew Jego nie przyniesie pożytku wielu duszom przez Niego ukochanym… Ojciec Przedwieczny ciągle obrażanym będzie… Zbawiciel widzi i ciebie także… widzi, jak mało masz męstwa w zwyciężaniu siebie… liczy niewdzięczności i niewierności twoje… Ponieważ przyczyniłeś się do boleści i konania Serca Jezusa, z głębi serca mów do Niego:

Oto o Zbawicielu owa niewdzięczna owieczka, która nie poznała głosu Twojego, która po tysiąc razy wzgardziła Miłosierdziem i tkliwością Twojego Serca. Nie płacz już nade mną, dobry mój Pasterzu, oto wracam do Ciebie, a wracam na zawsze… Tyś dla duszy mojej chciał cierpieć tak wiele… chcesz posiadać tę duszę, o Boski mój Zbawicielu! Miłosierdziem wzruszony wyrzekłeś, o Panie: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy pracujecie i obciążeni jesteście, a Ja was posilę”. Stawię się na usilne naleganie Twoje, o Jezu! oto dusza moja, pragnie na wieki do Ciebie należeć… Przychodźcie zbłąkane owieczki, przychodźcie grzesznicy, którzyście podobnie jak ja, długo byli oddaleni od Dobrego Pasterza, pocieszmy Pana Jezusa szczerym nawróceniem, podzielmy Jego boleść!…

Zatrzymaj się chwilkę nad tą myślą.

Ożywiony pragnieniem, by Serce Jezusa pocieszyć, uczyń kilka aktów miłości, a mówiąc: Kocham bliźniego mego jak samego siebie” mocno postanów szukać zbłąkanych owieczek i dusze ich do Boga pociągać.

IV.

Wpatruj się w Zbawiciela, który dla ciebie sroższe nad śmierć ponosi utrapienia… wytrwale się modli, pomimo ucisku, trwogi i niezmiernej boleści, jaką Duszę Jego przepełnia.

Zostawaj w uniżeniu przy Bogu i Zbawcy Twoim, łącz się z Jego uczuciami, powtórz kilkakrotnie Jego Boską prośbę, i z Nim i tak jak On całkowicie się ofiarując na wypełnienie Świętej Woli Boskiej.

Mistrzu mój i Panie! przykład Twój uczy mnie w tej chwili, jaki jest najpewniejszy sposób nabycia świątobliwości… W Twoim poddaniu się Woli Bożej naśladować Ciebie pragnę i postanawiam, iż przy każdej sposobności mówić będę do Ojca Twojego, który i moim jest Ojcem: „Twoja Wola, mój Ojcze, Twoja wola, a nie moja niech się stanie”.

V.

Pan Jezus idzie do uczniów i jeszcze śpiących i zastaje. Smutny wraca na miejsce modlitwy.

Znowu na Twarz upada pod ciężarem coraz bardziej dojmującej boleści… I oto w tej chwili Przenajświętsze Ciało okrywa się krwawym potem, który kroplami na ziemię spada. O jakże wielkie obrzydzenie grzechu, jak gorącą miłość ku Bogu, widok ten obudzić powinien… Ach! czemuż nie mogę jak ta ziemia błogosławiona, przyjąć Krwi Jezusa, być zroszonym Krwią Boską… O Krwi Najdroższa, Krwi Najświętsza! spłyń na mą duszę, by ją na zawsze oczyścić… wylej się na wszystkich grzeszników! O Krwi Boska w Tobie nasza jedyna nadzieja!

Zbawiciel wśród najcięższego ucisku, rozważa boleści Swej Męki i w Boskim Swym Sercu dotkliwie je czuje… ach! jak wielkiej dla ich zniesienia trzeba było miłości…

Oto najpierw pocałunek Judasza… Ach! zajęcz żałośnie żeś i ty może zdradziecko pocałował Jezusa przez świętokradzkie Komunie Święte… a przynajmniej… częstoś zasmucał Serce Jego Komunią Świętą oziębłą…

Wyobraź sobie chwilę, w której zbliżać się będziesz do Przenajświętszego Stołu… i powtórz trzy razy z najwyższym uczuciem żalu i zawstydzenia:

O Jezu! Dusza moja niegodna przyjąć Ciebie, ale rzeknij tylko słowo, a będzie zleczona.

O Dobry Pasterzu! Tyś nie lękał się narazić na obelgi i świętokradztwa grzeszników, byleby pozostać z owieczkami Twoimi, bądź na wieki chwalony i błogosławiony.

VI.

Dobry Mistrz nasz staje przed sądem Piłata, który wydaje nań wyrok srogiego biczowania… Ciało Jego tak delikatne jedną staje się Raną… słup do którego jest przywiązany Krwią Jego Najświętszą się oblewa… kawałkami Ciała Jego się okrywa… Niestety! jakie okrutne męczarnie Pan Jezus chce ponosić dla zadosyć uczynienia za nasze grzechy, jako to za lenistwo, pychę, a szczególniej za nasze wykroczenia przeciw cnocie czystości.

Stosownie do uczuć serca twego, obudzaj akty skruchy, pragnienia wynagrodzenia, i miłości…

VII.

Pod ciężarem boleści padając na Twarz w Ogrodzie Getsemańskim, Pan Jezus widzi krzyż, który poniesie aż na szczyt Kalwarii, na którym umrze jako Ofiara Sprawiedliwości Boskiej i niepojętej ku nam Miłości… O jakże ten krzyż bolesny… jaki ciężki… Tak bardzo obciążają go grzechy nasze, że Jezus unieść go nie zdoła… Trzykroć upadnie, zanim stanie na Kalwarii, a przecież weźmie ten krzyż… co więcej, uściśnie go z świętym zapałem… Ach! zrozumiejmy tę Tajemnicę Miłości… Jezus krzyż uściśnie… bo krzyż to skarbnica dla nas… w krzyżu nasze zdrowie, siła i zbawienie. Nieskończone dzięki oddajmy Bogu, że nas tak umiłował. Uczyńmy obietnicę, iż odtąd nie będziemy odrzucać szacownych skarbów, jakimi nas obdarza, gdy nas do uczestnictwa w Swym krzyżu przypuszcza.

… Z głęboką i rzewną miłością powtórz kilka razy:

Upadamy przed Tobą, Chryste i błogosławimy Tobie; żeś przez Święty Twój Krzyż świat odkupiłeś.

Potem dodaj odważnie i miłośnie:

O Jezu! z Tobą przez wszystek czas życia mego, krzyże na mnie zesłane nosić pragnę.

VIII.

Jezus rozważa na koniec tę ostatnią godzinę, którą Swoją godziną nazywa… Oto godzina Śmierci z całą jej goryczą.

Z szat Go obnażą… Ręce i Nogi Mu przebiją… widzi krzyż, na którym zawiśnie, Rany które Mu otworzą…, widzi Swe opuszczenie od wszystkich… obelgi, zelżywości… słuchaj ostatnich słów Zbawiciela, a z miłością się w Niego wpatrując, mów w głębi serca:

O Jezu! Mistrzu najlepszy! Ojcze najczulszy, truchleję, gdy myślę o boleściach strasznych, jakieś poniósł na krzyżu!… Nigdy, nigdy, nic mnie od Ciebie odłączyć nie zdoła. Tyś, Panie! chciał aż do ostatniej kropli przelać Krew Twoją, dla zgładzenia niezliczonych grzechów moich… Dobroć Twoja wzrusza i przenika duszę… O Jezu! z Tobą się złączyć pragnę, i do Ciebie należeć na wieki…

Powtórz kilka razy tę modlitwę, potem dodaj pięć razy, dla uczczenia Pięciu Ran Zbawiciela:

O Jezu! Miłości moja, zawsze Ciebie kochać będę, w życiu i przy śmierci!…

IX.

Przypomnijmy sobie, że Pan Jezus rozważając w Ogrodzie Oliwnym, cierpienia Meki Swojej, wszystkie je na raz w Sercu Swoim ponosi, a męczarnie Jego zawsze podwaja ta myśl ciężka, i przerażająca… że Bóg jeszcze obrażany będzie… że ludzie wpadać będą w przepaść piekielną!…

O jak gorzki ten kielich podany Zbawcy naszemu… wielkim smutkiem jest przepełnione Serce Pana Jezusa… a z ust Boskich wyrywa się to bolesne wołanie: „Ojcze mój, niechaj ten kielich odejdzie ode Mnie”.

W tej chwili tak strasznej, zstępuje Anioł do Pana Jezusa i ze czcią Go podnosi… Wyobraź sobie, iż Anioł ten pokazując ciebie mówi do Zbawiciela: „czyż dozwolisz… aby ta biedna dusza zginęła na wieki?” i że miły Jezus, patrząc z tkliwością na ciebie odpowiada: – „Nie, lecz umrę za nią”.

Nie ma słów, którymi by odpowiedzieć można na taką Miłość. Niech twe serce same mówi do Pana Jezusa, stosownie do uczuć  wdzięczności, jakie w nim obudza Dobroć najmilszego Zbawcy.

X.

„A Jezus smutny i zbolały, dłużej się modlił”. Im więcej cierpi Zbawiciel nieskończenie dobry i miłosierny, tym goręcej się modli.

O ile Łask sprowadziła na ludzi pokora Zbawiciela, Jego posłuszeństwo i żarliwa modlitwa.

Proś z ufnością o wszystko, co potrzebne tobie i wszystkim braciom twoim, nade wszystko grzesznikom i całemu Kościołowi Świętemu.

Odmów na tę intencję pięć razy: Ojcze nasz i Zdrowaś Marya.

XI.

Pan Jezus powstaje i opuszcza krwawe miejsce Swego smutku i męczeństwa, idzie naprzeciwko Swych okrutnych nieprzyjaciół… Idź i ty sercem w ślad za Nim, z cała miłością i odwagą na jakie zdobyć się możesz i mów do Niego:

O Jezu najmilszy! idziesz umrzeć za mnie, i ja umrę grzechom dla Miłości Twojej. O Jezu! niech serce moje w życiu i przy śmierci z Twoim Boskim Sercem zjednoczone będzie.

XII.

Przed opuszczeniem rozmyślania, żałuj za rozproszenia ducha, za oziębłość twoją, a kończąc Godzinę Świętą, mówi z pokorą:

Zbyt wielką była śmiałość moja, żem chciał(a) przeniknąć Tajemnice Getsemańskiego Ogrodu, tajemnice tak bolesne i pocieszające zarazem. Przebacz mi, o Jezu! przebacz… lecz pozwól niech często wracam tu w duchu, niech tu czerpię miłość, moc i męstwo; niech tutaj modlitwa moja stanie się wytrwała, pełną ufności i zdania się na Wolę Bożą, a miłość, dla biednych grzeszników, niech w siłę i żarliwość urośnie. Amen.

 

 

GODZINA ŚWIĘTA (III)

Miesiąc czerwiec poświęcony czci Najsłodszego Serca 1862

Nie masz chwili, w której by Pan nasz więcej był ucierpiał, jak w czasie konania Swego w ogrodzie Oliwnym. Boleść Jego tak była wielką, iż dla wyrażenia jej ogromu rzekł do Apostołów: Smutna jest dusza moja aż do śmierci…

Na pamiątkę więc tego okrutnego konania wiele osób przepędza na modlitwie wszystkie Czwartki roku, od 11 – ej do 12-ej w nocy, w celu podzielania i wielbienia cierpień Zbawiciela, a również i dla powstrzymania Gniewu Bożego, naszymi wywołanego grzechami. Osoby odprawiające to nabożeństwo o godzinie wzmiankowanej, doskonalej wnikają w zamiary naszego Pana, wielebnej Siostrze Małgorzacie-Marii objawione; można jednak we czwartek daleko wcześniej odprawić Godzinę Świętą, mianowicie, popołudniu jak kapłani odmawiają jutrznię na dzień następny, czyli, jak słońce bliżej jest zachodu niż południa, co wypada w lecie po godzinie czwartej, w zimie po drugiej. Za odprawienie godziny tej zyskuje się odpust zupełny, jak to szczegółowa w wykazie odpustów objaśniliśmy.

Sposób odprawiania Godziny Świętej.

Pójdź w duchu za Panem Jezusem do ogrodu Oliwnego, myśl, iż skutkiem Łaski szczególnej, pozwolą ci być świadkiem Boleści Serca Swego, przypuszcza do uczestnictwa w gorącej modlitwie Swojej.

O Jezu mój, wzywasz mię, abym był świadkiem Konania Twego, i Nieskończonej Serca Twego dla grzeszników Miłości: idę za Tobą z pośpiechem; rozkazujesz mi, abym czuwał i modlił się z Tobą przez tę godzinę, pragnę sercem całym, uczynić zadość Twej Woli; lecz niestety! znasz słabość moją, wesprzyj mnie, bo inaczej nikczemniejszym się nad Apostołów okażę, którym wyrzucałeś, iż jednej z Tobą nie mogli wytrwać godziny. O duszo moja, nie traćmy ani jednej chwilki z tak drogiej godziny.

Wniknij w głąb Serca Jezusowego, i wraz z Nim, oddaj pokłon Przedwiecznemu Ojcu.

Przybywam, o Wieczny, Nieskończenie Sprawiedliwy i Święty Boże! przybywam oddać Ci pokłon wraz z Synem Twoim, wyniszczyć się aż do głębi nicestwa mego, przed straszliwym Majestatem i nieskończoną wielkością Twoją. Ofiaruję Ci konanie i boleści Serca Jezusowego, na zadość uczynienie Sprawiedliwości Twojej, na obżalowanie grzechów moich, i grzechów ludzi wszystkich. Aby zaś modlitwa moja przyjemniejszą Ci była, łączę ją z modlitwą najsłodszego Jezusa, którą w ogrodzie Oliwnym odprawiał.

Rozważanie boleści Jezusowego Serca, w czasie Jego konania.

Aby utworzyć sobie wyobrażenie boleści, jakiej Pan Jezus doświadczył w ogrodzie Oliwnym, potrzeba by pojąć wielkość Jego Miłości: On nieskończenie kocha Ojca Swojego, a widzi, jak w sposób nieskończony ten najdoskonalszy Przedmiot miłości Jego, obrażanym jest przez niewdzięczne stworzenia. Kocha aż do zbytku ludzi, a widzi jak pełni zbrodni, przeznaczonymi są na ogień wieczny… Och! cóż to za widok dla najtkliwszego ze wszystkich Serc!!!… Lecz cóż Mu miłość Jego doradza? Oto: aby wynagrodził zniewagi wyrządzone Ojcu, aby wyzwolił ludzi od kary na jaką zasłużyli, przyjmując na Siebie całą odpłatę surowej Sprawiedliwości Bożej. „Ojcze Mój! wszyscy społem ludzie, nie są w stanie zadość uczynić Sprawiedliwości Twojej, ofiary, jakie by Ci złożyć mogli, nie są godne Ciebie… otom Ja, godna Ciebie Ofiara! Uderz Wszechmocny Boże! a sprawiedliwość znieważona zaspokojoną, i grzech człowieka zgładzonym zostanie… Ojciec przyjmuje gotowość Swojego Syna, zwala na Niego nieprawość wszystkich ludzi, i od owej chwili, już w Nim nie upatruje jedynego przedmiotu upodobania Swego, lecz raczej spogląda Nań, jako na ofiarę przytłoczoną grzechami świata całego… Jezus-Chrystus czuje się jakby przyobleczony w przestępstwa nasze. Och! cóż to za okropność! co za odrażający kielich dla Świętego Świętych,., I czyliż On go wychyli? Skoro tylko zbliża doń usta Swoje, dotkliwa boleść opanowuje Duszę Jego, wpada w głęboki smutek, bojaźń i omdlenie przyciskają Go, trwoga Go przejmuje… Ojcze! woła, niech odejdzie ode mnie ten kielich… Wszakże, Pan Jezus poddaję się, boleść Jego się wzmaga, pragnie podzielić ją z trzema Apostołami Swymi. Dusza Moja, mówi do nich, smutna jest aż do śmierci; czajcie więc i módlcie się ze Mną. Ci pogrążeni w nikczemnym uśpieniu, nie słyszą Go wcale. Pan Jezus odchodzi od nich, i modli się znowu: lecz smutek głęboki zawsze Mu towarzyszy… Powraca do Apostołów, taż sama nieczułość, udaje się do Ojca, toż samo opuszczenie… Och wtedy! pogłębia się całkowicie w bezdennej przepaści cierpienia… Miłość Jego jednoczy się z surowością Ojca, dla ukarania grzechów, które przyjął na Siebie. Chce On ponieść w Sercu Swoim boleści tysiąckroć dotkliwsze nad te, jakie Mu przysposabiają Jego mordercy, W tym celu, pozwala umysłowi Swemu, przedstawić Sobie z najdokładniejszą wiernością, wszystkie przyczyny i okoliczności, zbliżającej się Męki i śmierci: A wtedy!… ileż okropności oczom się Jego odsłania!… Spostrzega wszystkie mocy piekielne sprzysiężone przeciwko Niemu, wszystkie pioruny Sprawiedliwości Boskiej, gotowe spaść na Głowę Jego, i wszystkich grzeszników uzbrojonych przeciw Najświętszej Jego Osobie. Widzi spoczywające na Sobie wszystkie występki, wszystkie świata całego zbrodnie; widzi się zdradzonym przez jednego z Apostołów, wypartym przez drugiego, opuszczonym przez wszystkich… Słyszy obelgi, bluźnierstwa na Siebie miotane. Liczy policzki i razy, jakimi Twarz Jego Boska i Przenajświętsze Ciało ranionymi być mają… Widzi łańcuchy, bicze, ciernie, gwoździe i krzyż, co dla Niego sposobią. Widzi… a to właśnie najboleśniej

Serce Jego rozdziera, widzi jak śmierć  Jego nieużyteczną będzie, dla większej dusz liczby; jak Krew Jego nogami deptaną, Jego Tajemnice Święte zelżone, jak Sakramenty Święte znieważane być mają… Widzi Kościół Swój rozszarpany odszczepieństwami i herezją, zbolały i zbezczeszczony zgorszeniami własnych dzieci swoich… Widział i mnie także w pośród katów Swoich… liczył przestępstwa moje i zbrodnie moje… niestety!… ileż widok ten goryczy boleściom Jego przymnożył… Nareszcie widzi wszystkich prawie ludzi gardzących miłością Jego, odrzucających dobrodziejstwo odkupu, i szalenie pośpieszających ku wiecznej zgubie…

Ach, więc Ja na próżno się poświęcam!… zawołał w niewymownej boleści, Majestat Boży, który tak nieskończoną wielością upokorzeń uwielbić pragnę, znieważanym i nadal będzie… grzech który tyloma okupuję łzami, odrodzi się znowu, a ludzie… których wszystką Krwią Moją wyswobodzić pragnę, jeszcze, jeszcze ginąć będą… Niestety! jeśli łzy Moje nie ugaszą piekielnych płomieni, to je bardziej trawiącymi uczynią… jeśli Krew Moja nie oczyści ludzi, to wołać będzie o pomstę, i zdwoi gniew Ojca Mego przeciwko występnym… Pogłębia się w tak smutnych myślach, wydaje przenikliwe westchnienia. Niekiedy łzy Jego płyną, niekiedy się zatrzymują: boleść zdaje się, wysuszyła ich źródło, już tylko słowa przerywane, słabym i umierającym głosem słyszeć się dają: Ojcze Mój.., Ojcze Mój… ach! wzrusz się na widok boleści Twojego Syna, oddal ode Mnie ten kielich…

O Boski Jezu! jeśli Ty nie wychylisz kielicha, jaki Ci Ojciec podaje, nam go spełnić wypadnie, a potrafimyż znieść gorycz jego?… Zatem, zginąć będziem musieli… Zbyt drodzy jesteśmy Jezusowemu Sercu, by nas pod ciosami Sprawiedliwości Bożej zostawić miało. Serce to nazbyt jest poddanym, by dłużej Woli Ojca opierać się mogło. Miłość Jego dla nas, zwycięstwo nad wstrętami natury odnosi.

Bóg znieważony! ludzie ginący! i czyliż potrzeba więcej nad to, by Go zniewolić do przyjęcia kielicha podanego Mu Ręką Sprawiedliwości Boskiej?… Ojcze!… pomścij się na Synu Twoim, na Nim grzechowi przynależne spełnij karanie.

Nie moja, ale Twoja niechaj się sianie wola! Niestety! cierpienia wraz z posłuszeństwem, a miłością Jego dla nas, wzrastają… Oczy Jego zawierają się, Twarz bielmo śmierci pokrywa, Dusza na wargach się błąka, wpada w konanie… och! w jak bolesne konanie… Krew Jego wszystka u Serca zebrana, życie Mu odbierze…, lecz nie… miłość nad wszystko mocniejsza, cudem je zatrzymuje, by więcej jeszcze mógł cierpieć, by na krzyżu dokonał Ofiary Swojej… Krew Najświętsza miłością gwałtownie odparta, otwiera sobie ujście… Oblicze Jego cale Nią zroszone, Ręce Jego, Nogi i całe przenajświętsze Ciało, Nią zapocone, ziemia nawet Nią upojona… W tym stanie wyczerpania i boleści Pan Jezus podwaja żarliwość, przedłuża Swoją modlitwę…

O Boże mój! o potężny świata całego Monarcho! widząc Sądy Twoje wykonane na Osobie Jedynego Syna Twego, który nie obrazi! Cię nigdy, któż nie zadrży od bojaźni strasznej Sprawiedliwości Twojej?… Lecz znowu, gdy spocznę wzrokiem na tym Synu Twym najmilszym, umęczonym dla mnie, bojaźń ma ustępuje miejsca najsłodszej nadziei, bowiem spostrzegam w Nim pewny zakład miłosierdzia Twego. O Jezu! o Jezu! Tyś jedyną ucieczką naszą, Tyś naszym Wybawicielem. Ręce Twoje przebite, Twoje zranione Serce, wszystka Krew Twoja wylana, wymownym powiadają mi głosem, żeś mię zanadto umiłował, byś zguby mojej mógł żądać, w Tobie nadzieję pokładam, a zawstydzonym nie będę, Tobie ufam, a zbawienia dostąpię. O Jezu! los mój w Twoim spoczywa Ręku, w Twoim Sercu… o! czyliż może być bezpieczniejszym?… Mój Bóg, Sam Odkupicielem moim stać się raczył, i to jaką ceną!… Ach! niechże już Izrael ufa Panu… bo jeśli Bóg wydał nam Syna Swojego z nieskończonej ku nam miłości, czegóż już, jakiegoż dobra odmówić by nam potrafił?…

Duszo moja zmierz przepaść miłości Pana Jezusa dla ciebie przepaścią boleści, w jakiej Go widzisz. O miłości! tak wiele nad Sercem Boga dokazać możesz, a czemuż tak bezsilną jesteś względem serc nędznych grzeszników?… Potrafiłaś przywieść Syna Bożego do wylewania łez krwawych, czemuż, ach! czemuż, jednej łezki pokutnej oczom moim, ani jednego westchnienia mojemu sercu, wydrzeć nie jesteś w stanie!…

O Zbawicielu najsłodszy! jakże potężna Miłość Twoja… ona Cię wyprowadza na spotkanie katów, ona Cię na śmierć wiedzie… jakże cudownie czynem dowodzisz tego, coś dawniej wyrzekł: Ogień przyszedłem miotać na ziemię, i pragnę, by ogarnął serca wszystkie. O Serce Jezusa, wypuść na mnie te Boskie płomienie, niechaj nimi strawionym zostanę. O ogniu, który zawsze płoniesz a nigdy nie gaśniesz, o Boże mój! Miłości.. rozpal serce moje, zniszcz je, daj niech cały w miłość się zamienię. I któż.to pojmie!.. Wszechmocny słabym się staje, niecierpiętliwy cierpi; Majestat Boży naszą osłania się nędzą; Przedwieczny śmierci ulega; samo życie w grobie się grzebie… O zbytku miłosierdzia, o nadmiarze miłości!! dla mnie to, dla mnie o Boże mój, tak niesłychane wykonywasz cuda?… I czyliż zapomniałeś o Panie, czym to ja jestem?… czyliż bowiem, na jedno Twoje zasługuję wejrzenie… O Niebiosa! niech was ogarnie zdumienie, na widok miłosierdzia takiego i miłości takiej!… Jak to! Stworzyciel umiera dla Swego stworzenia, Pan dla niewolnika, Bóg dla mnie?

Duszo moja, zrozumiej, jeżeli możesz, zlanie się w jedność tych dwóch ostateczności: Bóg w Niebie najgłębszą czcią przez błogosławione Zastępy wielbiony, a przez grzeszników znieważany na ziemi. Bóg w Niebie spoczywający na niedostępnym tronie nieskończonej wielkości Swojej, a na ziemi przybity- do krzyża; w Niebie upojony potokiem radości, tu we Krwi tonący…

Gdy Bóg jednym Słowem Swoim wszechświat wyprowadza z nicestwa, gdy słońce w jego powstrzymuje biegu, gdy ucisza nawałnice, lub wskrzesza umarłych, ja się temu nie dziwię, jest bowiem Wszechmocnym i nic potędze Jego oprzeć się nie może: lecz upokorzeń, wyniszczenia, cierpień, konania i śmierci Boga dla miłości upadłego stworzenia, nigdy pojąć nie zdołam…

O Panie! jakże nieprzeniknione działania Twoje… nie masz języka, co by je wyraził, nie masz umysłu, co by je zgłębił, nie masz serca, co by je objęło, milczeniem tylko wielbić je możemy.

Lecz duszo moja, nie poprzestańmy na samym tylko podziwieniu, posłuchajmy głosu Przedwiecznego Ojca, który wskazując na Swojego Syna, tak do nas przemawia: Patrz, a czyń podług Boskiego Wzoru, jaki masz przed oczyma.

O Panie Jezu, w najgłębszej zanurzony boleści z powodu mych grzechów, poświęcający życie Swoje chwale przedwiecznego Ojca, przedstawiasz mi w Sobie wzór najwznioślejszy cnót wszystkich; o! jakoż byłbym występnym, gdybym nie dołożył wszelkich starań dla naśladowania Ciebie. Pragnę, ach! pragnę, wstępować w ślady Twoje, i ten będzie owoc obecnego rozważania boleści Twoich. Pragnę, przykładem Twoim, wykonywać Wolę Boga, kosztem własnej mej woli; trwać na modlitwie, pomimo niesmaków i oschłości; z uczuciem całować uderzającą mnie Rękę Twoją, błogosławić Cię wpośród prac i cierpień, walczyć z wszelkim przylgnięciem, które by Ci się we mnie nie podobać mogło, zwyciężać siebie, opierać się buntowniczym poruszeniom przyrody; przekładać upokorzenia nad zaszczyty, pokutę nad wygody życia, i cierpienia nad szalone świata tego rozkoszy. Spraw Panie, abym zapatrując się na Ciebie, nauczył się czcić Ojca Twego, jak On czczonym być winien; abym nauczył się nienawidzić grzechu, i tenże w sobie wyniszczać i karać. O Boski mój Wzorze! daj niech Cię wiernie naśladuję. Nabyłeś mię za bardzo wysoką cenę, słuszna więc, abym cale należał do Ciebie, i to właśnie najpożądańszym serca mego upragnieniem… Wnijdź mój Boski Jezu, wnijdź do biednego serca mego, ono otwartym dla Ciebie; ono Ciebie pragnie. Pośpieszaj, bo słabieje, przyjmij je bo się Tobie oddaje, z Tobą się jednoczy; ustal niestateczność jego, wesprzyj słabość, niech Cię miłuje, niech Ci odtąd wiernym na zawsze będzie, niech się przed Tobą w każdej wynurza boleści. Niechaj podwaja swoje wołania, gdy głuchym na głos jego zdawać się będziesz, niech wzdycha, niechaj pomnaża swe jęki, gdy przybyć omieszkasz; niechaj łzy leje, gdy się przed jego ukryjesz wzrokiem, niechaj omdlewa gdy się ukażesz, niech umiera z radości gdy je wysłuchasz…

O najtkliwszy serca mego Przyjacielu! nie oddalaj się więcej ode mnie, ja bowiem dla Ciebie tylko żyć pragnę; pragnę, abyś tak samowładnym serca mojego był Panem, iżby wszystkie jego uczucia, wszystkie pragnienia jego, stanowiły tyleż aktów miłości, wdzięczności i poddania się Woli Twej Świętej. O Serce Jezusa mojego, kochaj pragnij za mnie, spraw, abym od tej chwili, nie miał innej woli prócz Twojej, bym nie miłował tylko Ciebie, w Tobie i dla Ciebie… bym pragnął jedynie tylko upodobania się Tobie. Twemu świętemu prawu poddaję wszystkie skłonności moje: ubóstwu Twemu wszystko, cokolwiek na ziemi posiadać mogę; Twemu więzieniu, wolność moją; moją sławę, upokorzeniom Twoim; a wszystkie rozkosze i przyjemności, Krzyżowi Twemu. Niech nie żyję, ale raczej Ty żyj we mnie, Serce Twoje niech będzie odpocznieniem moim, w Nim oddać pragnę ostatnie me tchnienie.

O Panie Jezu! Tyś tak bardzo ukochał ludzi, a oni samą tylko względem Ciebie odznaczają się obojętnością, tyłeś im Łask użyczył, a same tylko zniewagi odbierasz od nich. Pozwoliłeś nam urodzić się na łonie Kościoła Twego, a ten Kościół, ta droga Serca Twojego Oblubienica, przez własne swoje prześladowaną jest syny!… Zostawiłeś nam Serce Swoje w przenajświętszej Eucharystii, a Serce to, coraz to dotkliwszymi ranione pociski… Jakże mało między nami wiary, jak mało prawdziwej pobożności, jak ostygła miłość, i jak skażone obyczaje nasze…

O Jezu wzgardzony! o Jezu znieważony! o Jezu, Jezu zaniedbany i zapomniany!… serce moje w boleści tonie, dusza moja, aż do śmierci smutna. Ach! i czemuż nie mogę jakim rodzajem upokorzenia, i wyniszczenia nagrodzić tyle grzechów, tyle niewdzięczności i świętokradztwa… czemuż na chwilę sercem ludzi wszystkich zawładnąć nie mogę, ofiarowałbym Ci je wszystkie na odpłatę za tyle niegodziwości. Czemuż, Boże mój, nie mogę oblać łzami moimi tylu miejsc, na których Imię Twe święte, Twój Krzyż, Twoje Święte Tajemnice, i Twoje Serce Boskie, tak ohydnie znieważonymi zostały! Przyjmij Boski Zbawicielu, przynajmniej szczere pragnienie, z jakim radnym poświęcić się cale na zgładzenie tak czarnej niewdzięczności… a w chwili, w której mi pozwalasz wylać me serce przed Tobą, w której zdaje mi się, iż mogę wszystko otrzymać od Ciebie, w chwili tej błogosławionej, o Jezu! usłysz wołanie moje, wysłuchaj mą prośbę. Spraw, o Boski Pośredniku, aby Imię Twe po całym błogosławione było świecie; aby wszyscy ludzie poznali i ukochali Twe Przenajświętsze Serce, aby Kościół Twój święty szerzył się i ustalał swe panowanie po całej ziemi; abyśmy wszyscy od Ciebie od wieków umiłowani, i Krwią Twą odkupieni, kochali się wzajem jako Bracia, a w zgodzie i jedności podążali do Ciebie, o Ojcze nasz i Boże, abyśmy wszyscy osiągnęli Cię na wieki!… Wzbudź w tym celu, o najsłodszy dusz naszych Oblubieńcze, wzbudź gorliwych pracowników do Winnicy Twojej, którzy by wzorem Anioła Apokaliptycznego przebiegającego Niebiosa z Ewangelią w ręku, dla głoszenia Jej mieszkańcom ziemi, i wołającego: Bójcie sią Pana, i oddawajcie Mu cześć Jemu przynależną, roznieśli znajomość Imienia Twego po całym świecie, i miłość Twoją w sercach wszystkich wszczepili. Wzbudź, o Panie, dusze ciche i miłujące, co by pokutą, łzami i ofiarą, wynagradzały zniewagi wyrządzone Ci kiedykolwiek przez niebacznych i występnych braci, które by z Łona Twego sprowadzały na ziemię błogosławieństwo, spokój i szczęście prawdziwe… bo Miłość Twoją, bo miłość bratnią. O Panie Jezu! zbaw nas, zbaw wszystkich, dla onej Miłości, która Serce Twe Boskie strawiła.

O Maryo! myśmy dziećmi Twoimi, okaż się Matką naszą, pojednaj nas z Synem Twoim, wybłagaj wstęp do Jego Serca.

Błogosławieni Aniołowie, Strażnicy świata tego, Święci ziemi naszej Patronowie, pośpieszcie na nasz ratunek, zachowajcie nas od zguby, błagajcie Pana, aby przez wzgląd na Serce Swojego Syna, uczynił nam miłosierdzie, przywrócił niewdzięcznym Łaskę Swą i Miłość.

Na dokończeniu.

Dziękuję Ci, o Miłości moja, Boże mój i wszystko, żeś mnie cierpiąc raczył w Przenajświętszej Obecności Swojej. Przepraszam Cię z głębi serca, za wszystkie roztargnienia, jakich się dopuściłem, o Jezu! Baranku Boży Najłaskawszy i najlitościwszy, zapłać za ubogiego więźnia Swego, bogactwami Serca Twego Najświętszego i zmiłuj się nade mną. Amen.

Niech będzie znane, wielbione, i kochane najświętsze Serce Zbawiciela, teraz i przez nieskończone wieki wieków. Amen.

 

 

Nocna Godzina Adoracji u stóp Króla Niebieskiego (IV)

Nocna Godzina Adoracji u stóp Króla Niebieskiego 1934

Modlitwa wstępna.

Królu Niebieski, Boże mój i Panie, przed którym kłania się wszelkie stworzenie, otóż mnie widzisz przed Sobą biedną i nędzną istotę, dzieło rąk Twoich. Powstałam z mej pościeli, przerwałam słodki odpoczynek nocny, spędziłam sen pokrzepiający z czoła mego i przychodzę, by przed Tobą, Panie mój, adorować w pokorze i miłości. Przez okienko patrzę na lazurowe sklepienie Twego nieba, widzę tysiące złocistych gwiazd, rozsianych po nieskończonych jak wieczność przestworzach, i dalej błądzi mój wzrok po tej świętej ziemi, na której Ty, o Boże Niepojętego Majestatu, między nami chciałeś zamieszkać. We wszystkich kościołach świata całego adoruję Cię, o Panie i Królu mój. Oto, bracia moi i siostry moje odpoczywają na pościeli swojej. Mnie zaś zbudził Anioł mój opiekuńczy, by z mego serca w ciemności nocnej płynął hymn adoracyjny do niebieskiego Jeruzalem, gdzie Bóg mój w nieskończonej zamieszkuje chwale. Przyjmij godzinę eucharystycznej adoracji jako zadosyćuczynienie za wszelkie grzechy, którymi ludzie tej nocy Serce Twoje obrażają. Przebacz im, o Panie, przebacz tym biednym grzesznikom i daj się ubłagać, opuść’ dłoń gniewu Twego, a schowaj miecz ognisty zemsty Twojej, przebacz wszystkim, co błądzą, bo oni nie wiedzą, co czynią.

Przepuść Panie, przepuść ludowi Twemu, któryś odkupił najdroższą Krwią Twoją.

I. Kwadrans.

W blasku gwiazdy betlejemskiej. Rozpoczynaj, duszo moja, pielgrzymkę eucharystyczną; śpiesz do stajenki betlejemskiej, przed żłóbkiem upadnij na kolana i adoruj gorąco i pokornie Boską Dziecinę. Mój Boże, czy to prawda, że ta chata nędzna, ta stajenka bydlęcą Twym pierwszym na tej ziemi Tabernakulum? A jednak czuję, żem w świątyni Boga. Tu na Ołtarzu Łona Macierzyńskiego Najczystszej Panny, odpoczywasz, od Józefa Świętego odbierając pierwszą adorację Eucharystyczną, a Anieli Twoi nucą hymn harmonijny przy dźwięku harfy syjońskiej: Święty, Święty, Święty nad Świętymi! — W tej ubożuchnej stajence Ty, Synu Boży, odpoczywający w czułych objęciach Matki, wznosisz ku Niebiosom drobne Swe Rączęta, zlodowaciałe od zimna, ofiarujesz Ciało i Krew, i Życie na przebłaganie Sprawiedliwości Bożej, na odkup upadłych stworzeń; a Ojciec Przedwieczny z najwyższym upodobaniem spogląda na Słowo Wcielone, słucha modlitwy, przyjmuje jako ofiarę całopalenia nieskończonej wartości Krew i Ciało Twoje i przebacza występnemu rodzajowi ludzkiemu wszystkie grzechy i nieprawości, potwierdza na nowo przymierze między Sobą i ludźmi i dopuszcza nas do Swych Skarbów Łaski i Chwały.

W Betlejem więc rozpoczynasz Życie Eucharystyczne, a zakończysz je na Ołtarzu Krzyża Kalwaryjskiego. — Ty mi wskazujesz ścieżynę, naznaczoną śladami Maryi Panny i pokornych pastuszków i mądrych Królów ze Wschodu, drogę adoracji ofiarnej i wynagradzającej.

Wchodzę do stajenki, by Cię adorować, uwielbiać, czcić i wychwalać. Przebacz, żem taka śmiały(a) i tak się cisnę do Twego żłóbeczka. Ale ja przychodzę z taką samą wielką tęsknotą, z jaką do Ciebie śpieszyli z dalekiej krainy Święci Królowie, przekraczam te nędzne, biedne progi betlejemskie z tak wielką miłością, z jaką Najświętsza Matka Twoja w tej stajence dla Ciebie mieszkanie zgotowała. Za blaskiem gwiazdy betlejemskiej dążę do Ciebie, u stóp Twych upadam z pokornymi pastuszkami i serce w ofierze Ci składam i ciało swoje i duszę grzeszną i całe jestestwo swoje, swoją przeszłość i przyszłość. Niczego dla siebie nie zostawię, bo niczego nie chcę posiadać, prócz Ciebie. Tyś jest mój, a jam jest Twoją; niechaj ten żłóbek w Ołtarz się przemieni, przed którym dusza moja się zaślubi Niebieskiemu Oblubieńcowi. Włóż mi pierścień złoty Twej Miłości, uwieńcz mnie koroną Twej Chwały, abym Twoim(ją) na wieki została własnością, kosztując już na tym ziemskim padole wiekuistej rozkoszy nieba. Twoją jestem, Twoją być na wieki pragnę. Idźcie precz ode mnie złe, nieszczęsne chęci, niechajże już mnie świat do siebie nie nęci. Na mym czole zajaśniał znak Króla wieczności; moje serce rozpalone Jego Miłością, a dusza moja wzdycha za swym Oblubieńcem.

O Najświętsza Dziecino, odtąd Twoje radości będą moim szczęściem, a Twoje boleści będą moim smutkiem. Umrzeć lub cierpieć, a cierpieć bez miary!

Klęczę u stóp Twoich, Boska Dziecino, w towarzystwie Matki Najświętszej i Świę­tego Józefa, opiekuna Twoich lat młodzieńczych, słyszę radosne hymny anielskie i słodkie dźwięki harf niebiańskich, a z mojej duszy ku Tobie wyrywa się głos: Wielbij duszo moja Pana! Tu klęczą patriarchowie, którzy za Tobą wzdychali, ale nie widzieli, co ja oglądam; tu się modlą święci prorocy, co Twoje Przyjście światu objawili: Job boleściwy, co oczyma swymi chciał oglądać Zbawcę swego, Dawid, pieśniarz w koronie, co Twym narodzeniem w frasunku się pocieszał, Izajasz cierpliwy, który Twe poczęcie z Panny czystej i niepokalanej ludziom prorokował, Daniel, co stęsknionym wzrokiem w przyszłość patrząc, swój smutek nadzieją rychłego zbawienia słodził, tu klęczą duchy sprawiedliwych Starego Zakonu, co w Tobie, Królu wieczności, ufność jedynie pokładali. Zwróć Twe Boskie oczęta na nas, korzących się Tobie, przyjmij adorację naszą a daj się przebłagać za wszystkich tych, co Cię nie kochają. Przepuść, Panie, przepuść ludowi Twemu, któryś odkupił Narodzeniem Twoim. —

Wnet rozpoczniesz Swą drogę ofiarną do Jerozolimy. Tam przed Tobą kłaniać się będzie sędziwa prorokini Anna w świą­tyni syjońskiej, a starzec Symeon u stóp ołtarza zaśpiewa łabędzią pieśń swego życia. Modlitwa tych dwu sprawiedliwych będzie adoracją eucharystyczną starego Przymierza przed Królem Przyszłości. Skoro przestąpisz progi świątyni jerozolimskiej, skończy swój okres Stary Zakon Izraela, a z proroctwem Symeona rozpocznie się Nowe Przymierze z czystą ofiarą na wszystkich ołtarzach świata, z Twą obecnością eucharystyczną między wszystkimi narodami, z Twą miłością sakramentalną, od wieka do wieka, podług obrządku Melchizedeka. —

W tej ciemnej nocy gwiazdy niebieskie patrzą na tyle grzechów, tyle nieprawości. Ukrywa się pod płaszczem nocy zbrodnia i wszetecznictwo, umiera cnota i giną dusze. Zły duch czyha na dusze niewinne. Serca dziewicze stają się łupem jego, panieńskie dusze w jego giną objęciach; w pijaństwie grzebie ojciec szczęście swej rodziny, a w kradzieży złodziej duszę swą zatruwa. Ile grzechów, ile nieprawości! Boże, ulituj się, a bądź miłosierny, bo oni nie wiedzą, co czynią. Oto, ja czuwam przy Tobie, o święta Dziecino; gdy wszyscy Cię opuszczą, ja Ci wierną zostanę. Przyjmij te krótkie minuty mojej godziny adoracyjnej jako ofiarę całopalenia za grzechy tej nocy.

Przepuść Panie, przepuść ludowi Twemu, któryś odkupił najdroższą Krwią Twoją.

Żłóbek.

Widziałem je malutkim — to cudowne Dziecię

Co pod strzecha stajenki znalazło ukrycie:

Oczki miało jaśniejsze nad słońca promienie,

Czoło jasne jak Nieba bez chmury sklepienie;

Na twarzyczce cudownej za razem rozlana

Białość lilii srebrzystej — i zorza rumiana;

A uśmiech, a spojrzenie z niczym niezrównane

Jakimi obdarzało to Dziecię kochane.

Pasterze, co w pobliżu trzody swoje strzegli,

Usłyszawszy głos Niebian do żłóbka przybiegli,

Nowonarodzonemu serce swe oddając…

A Pan Jezus, z biednym i ściśle się bratając.

Od ubogich prostaczków pierwszą dań przyjmuje,

Ich dary, ich pobożność, nad wszystko szacuje.

Trzej Mędrcy, których gwiazda prowadzi życzliwa,

I to oświetla jasno, co się w cieniu skrywa,

Ujrzawszy ją stojącą nad stajenka małą,

Mimo niepodobieństwa jak się zrazu zdało,

Aby w nędznej stajence Bóstwo znaleźć mieli,

Bez wahania w nią weszli, kornie przyklęknęli.

Dając nie tylko mirrę, kadzidło i złoto,

Ale swój rozum, dusze i serce z ochota.

To też Dziecina Święta, gardząc bogatymi.

Bolejąc nad grzeszniki dumą olśnionymi,

Owych Mędrców do Serca własnego wprowadza

I dary przyniesione wiarą wynagradza.

Modlitwa.

O Jezu ukochany, Dziecino najsłodsza, przed Tobą klęczę w pokorze, ja najbiedniejsza służebnica Twoja. O mojej boleści, która często tak wielka jest jak morze, nie chcę wspominać, bo Twoje, o Dziecię Boże, smutki większe są niż moje. Mnie mało kto obraża, a Ciebie wszyscy zasmucają. A właśnie tej nocy tyle grzechów się dzieje, tyle przekleństwa, tyle bluźnierstwa. Twoje serduszko tak mało pociechy zaznało na tym świecie, a tak dużo niewdzięczności!

Jezu, przepuść, Jezu, wysłuchaj, o Jezu, słodki Jezu, zmiłuj się nad nami!

Psalm adoracyjny.

Do służby Twojej, Boże, mój obrońco,

Wstaję, rannego nie czekając słońca;

Tęskni do Ciebie smutna moja dusza,

Do Ciebie serce grzesznika się wzrusza.

Jestem dziś między piaski niepłodnymi,

W suchej, bezdrożnej i spragnionej ziemi;

Przecież jakobym był w kościele Twoim,

Tak Twój Przybytek widzę okiem swoim.

Droższa niż życie Litość Twoja, Panie!

Przetóż dopóki mi lat moich stanie,

Będę Cię wielbił, Imię Twoje głosił,

I ręce moje ku Tobie podnosił.

Jak zdrowy pokarm mdłe nasyca ciało.

Tak dusze moja napełniasz zgłodniała.

Chwalić Cię będę; Ciebie ja i w nocy

I rano wielbię, świadom Twej Pomocy.

W cieniu Twych skrzydeł, próżen troskliwości,

Jeszcze ja, da Bóg, użyję radości.

Za Tobą patrzy dusza moja wszędzie,

I Ręka Twoja wsparciem moim będzie.

Treść wstępna Ewangelii Św. Mateusza XXVI (36—46).

Po ukończonej wieczerzy i mowie wyszedł Jezus z Uczniami Swoimi ku Jerozolimie, przeszedłszy rzekę Cedron, przybył do ogrodu Getsemani i rzekł Uczniom Swoim: „Siedźcie tu, aż się pomodlę“, wziąwszy tylko z sobą Piotra, Jakuba i Jana. Wtedy począł się smucić i tęsknić w sobie i rzekł do Uczniów: „Smutna jest Dusza Moja aż do śmierci, zostańcie tu, czuwajcie, a módlcie się, abyście nie weszli w pokuszenie“ i, odszedłszy cokolwiek w smutku i boleści Duszy, padł twarzą na ziemię, a podniósłszy się, wołał do Ojca: „Ojcze, jeżeli chcesz, odbierz ten kielich. A wszak­ że nie moja, lecz Twoja niech się stanie Wola“. A wróciwszy się, znalazł uczniów śpiących i zaś odszedłszy, modlił się w te same słowa. Ciężkość Jego tak wielka była, iż pot Jego stał się jako krople krwi na ziemię spływające. Anioł Mu się pokazał z nieba, posilając Go. Skończywszy modlitwę, wraca do Uczniów, mówiąc im: „Wstańcie, pójdziemy! oto, który mnie wyda, jest blisko“.

 

II. Kwadrans.

W pomrokach nocy Ogrójcowej.

Jedna łza wylana przy rozpamiętywaniu Męki Pańskiej, więcej jest warta w Oczach Bożych, niż pielgrzymka do Jeruzalem lub całoroczny post o chlebie i wodzie. Cierpienia bowiem Pana Jezusa mają tę moc, że najtwardsze porywają serca i zapalają dusze nasze miłością do Boga (Św. Augustyn).

Już zapadła ciemna, smętna noc Wielkiego Czwartku. Śmiertelna cisza osiadła na milczących cyprysach góry Oliwnej. Pan Jezus po ostatniej wieczerzy idzie skalistą drogą nad brzegiem Cedronu do ogrodu Getsemani. Apostołowie idą z Nim. Tylko Judasz zdrajca pobiegł do arcykapłanów, by zaprzedać mistrza swego. Już się zamknęła za Panem Jezusem furta ogrójcowa. Tu w cieniu drzew oliwnych rozpoczyna się Męka Pańska. „Smutna dusza moja aż do śmierci. Zostańcie tu a czuwajcie ze mną“, mówi do apostołów.

I poszedł dalej i padł na ziemię do gorącej modlitwy. I owładnęły Go boleści przedśmiertne. Cały ogrom ofiary zbawienia spadł na Niego. Wielka jak morze jest boleść Jego. Co ludzkie stworzenia wycierpiały od początku świata i cierpieć będą do dnia sądnego, wszystkie gorzkości zlewają się na niewinnego Baranka Bo­żego. Nieposłuszeństwo praojców w raju, morderstwo Kaina, nieczystość Sodom y i Gomory, zazdrość braci Józefa, pycha narodu wybranego, wszystkie grzechy i nieprawości od początku świata aż do zakończenia, czarne i brzydkie jak jędze piekielne, obrzydliwe jak larw y szatańskie, otaczają cierpiącą ofiarę gniewu Bożego. A widzę między niemi i moje własne grzechy, moją czarną niewdzięczność, moje niedbalstwo, moją oziębłość. Boże, przepuść, żem się stała powodem boleści ogrójcowych!

I widzę anioła, stojącego na szczytach góry kalwaryjskiej. Dłonią odsuwa nocne cienie, a w bladym świetle księżyca jaś­nieje krzyż, a nad krzyżem cierniowa korona i skrwawione gwoździe i slup biczowania i tablica z napisem. Czemuż, 0 Jezu, zakrywasz dłonią swe oczy, aby nie patrzeć na okrutne narzędzia Swej śmierci? Tak często opowiadałeś Apostołom o męce Swojej, nie lękałeś się tej ostatniej pielgrzymki jerozolimskiej, choć wiedziałeś, że się zakończy śmiercią krzy­żowa na Golgocie, a teraz się lękasz, teraz żebrzesz o Miłosierdzie u Ojca, błagasz, żeby ten kielich przeszedł i wzdrygasz się, wypić go do dna? Ty się krwawym oblewasz potem w obliczu śmierci, za którą tak tęskniła Dusza Twoja?

O, ja wiem, dlaczegoś tak cierpiał. Tyś widział proroczym wzrokiem, że dla wielu, bardzo wielu darem nabędzie Męka Twoja. Tyś widział, że w tej nocy, w któ­rej ja, służebnica Twoja, z Tobą czuwam i modły moje niegodne z Twymi Cierpieniami łączę, że w tej nocy czwartkowej tyle grzechów się popełnia. Do grzechów naszych ojców nowe dodajemy nieprawo­ści. Niewdzięcznością spłacamy Ci nasze długi. To Cię boli, że w tej Świętej Nocy Wielkoczwartkowej, w której ustanowiłeś Sakrament Miłości, w której przy Ostatniej Wieczerzy Apostołów wyświęciłeś na pierwszych Nowego Zakonu kapłanów, w której sam odprawiłeś Swoje prymicje eucharystyczne, że w tej Błogosławionej Nocy, w której na śmierć się gotujesz ofiarną, my, niewdzięczny Twój lud, gorzką niewdzięcznością napełniamy kochające Serce Twoje.

Szukasz, o Jezu boleściwy, pocieszyciela. Idziesz do uczniów Swoich. Ale oni śpią. Smutek i żal skleiły im powieki. Oni nie wiedzą, co cierpisz.

— Ani jednej godziny nie mogliście czuwać ze mną?…

Anioł z nieba posłany kielich pociechy Ci podaje. Obym i ja mogła być owym aniołem pocieszenia Twego! Oby wszyscy służebnicy Twoi z Tobą dziś czuwali! Zbudź nas ze snu głębokiego i powołaj do Ogrojca oliwnego. Tu chcemy z Tobą cierpieć, chcemy Cię pocieszać, chcemy pokutować za grzechy własne, za grzechy ojców i za nieprawości dzieci na szych, chcemy opłakiwać grzechy, popełnione w tej świętej nocy Wielkiego Czwartku na całej kuli ziemskiej. O Jezu, przez owe rubinowe krople Krwi Przenajświętszej, którą oblałeś się w śmiertelnym pocie, daj się przebłagać, a przebacz ludowi Twemu.

Nie karaj grzeszników w srogim gniewie Swoim, ale bądź nam miłościwi

O Jezu, przepuść, Jezu, daruj!

O Jezu, ukochany, zmiłuj się nad nami.

III. Kwadrans.

U grobu Chrystusa.

Na ołtarzu ofiarnym krzyża kalwaryjskiego skonał po trzech godzinach straszliwej męki niewinny Baranek Boży. W ręce Ojca w niebie oddał ducha Swego. Słońce się zasłoniło, a skały się łamały, a ziemia drżała z boleści i smutku. Płakał nad śmiercią Pana Swego cały dwór niebieski. Gdy już nocne cienie osiadły na skałach Golgoty, przyszedł Józef z Arymatei z Nikodemem i pogrzebał Ciało Chrystusa w nowym grobie, wykutym w głazie. Pieczęć arcykapłańską przyłożyli żydzi do kamienia grobowca.

Chodź, o duszo moja, pójdziemy szukać naszego Zbawiciela. Już Go nie ma w Betlejem, już Go nie znajdziemy w świątyni; na Kalwarii śmiertelne milczenie; krzyż tylko stoi na szczycie. Krwią zafarbowany, jako ponury świadek okrucieństwa ludzi. — Gdzież jest Jezus, ma pociecha? Gdzież odpoczywa ten, który strzałą miłości zranił mi serce? Gdzież kwitnie kwiateczek różany, gdzie pachnie lilia doliny? Gdzie odpoczywa kochanie duszy mojej? Panie, Ty się ukrywasz przede mną? — Boże mój, mą dusza nigdy nie przestanie wołać za Tobą: O, wróć do nas, Panie! Śladem Ci ślemy wołanie strzeliste: O powróć do nas, Chryste! Czy Cię Libanu zieleniuchne szczyty, czy krasne niwy betlejemskich błoni, czy Ciebie w swych murach Jeruzalem trzyma? O Chryste Jezu, ja pójdę za Toba, ja Cię szukam wśród nocy, ja tęsknię za Tobą. Pójdę na Kalwarię, gdzie zwiądł kwiateczek różany, pójdę na dolinę Józafatową, będę wołać, błagać, krzyczeć, aż Go znajdę, bo z miłości omdlewam. Zapytam się cedr, smutnie w Getsemani szumiących, gdzie jest kochany mój Jezus; spytam się skał golgockich, gdzie moje zbawienie; spytam się Bolesnej Panny, gdzie Jej Syn a mój Zbawiciel. Obym miała skrzydeł sto tysięcy, abym mogła jak najprędzej przez góry, lasy i skały szukać, gdzie Jezus miły. Pójdę do cichego ogrodu, tam mój miły odpoczywa. Cicho, duszo moja, cicho, bo mój Jezus śpi. On odpoczywa w grobie, cichy, pokorny, milczący. Z płaczącym aniołem uklęknę przy Twym grobie, ucałuję gorąco skaliste Twe łoże, zroszę łzami zimny głaz mogilny. Tu chcę zostać, w tej uroczystej ciszy, gdzie anioł śmierci przykrył białym prześcieradłem umęczonego dla grzechów naszych Baranka wielkanocnego. Tu i dla mnie będzie słodki odpoczynek. Jam tak stroskana, tak zmęczona, utrapiona, tak biedna i opuszczona, że nie wiem, gdzie zaczerpnąć, pociechy. Jak z dzikiej kniei, śmiertelnym strzałem ugodzona, biegnie do strumienia łania skrwawiona, tak dusza moja mizerna, spragniona, chce się ukryć w Twoim grobie, chce ochłodzić swoje rany w życiodajnych źródłach Twoich ran Przenajświętszych. — W ciemnej nocy przychodzę do Ciebie, o Jezu, w grobie odpoczywający. Przychodzę, by ubolewać nad Tobą! Ja całuję te święte, krwawe rany, co niby róże rubinowej barwy zakwitły na Przenajświętszym Ciele Twoim. Och, ta święta Głowa, cierniem okrutnie zraniona, och, te święte dłonie, gwoźdźmi na wylot przebite, och, to Serce Przenajdroższe, włócznią sromotnie otwarte! Boże mój, o Jezu miłosierny, tyle to wycierpiałeś dla nas? A my niewdzięczni nie pamiętamy o Twej męce. Cały świat musiałby klęczeć u Twego grobu, by błagać, pokutować, ubolewać, łzami obmywać Twe Najsłodsze Rany. Ale cóż, tu nikogo nie ma. Wszyscy o Tobie zapomnieli. Tylko Aniołowie smutnie czuwają przy Tobie. Do nich ja niegodny(a) Twój sługa (Twa służebnica) się przyłączę i będę płakać nad grzechami własnymi, których mam więcej na sumieniu, niż kropli w morzu, i nad nieprawością świata, osobliwie nad grzechami tej świętej nocy. Gdybym ja widzieć mogła Twymi Oczami, o Boże, a była wszechobecnym(ą) jak Ty, jakie morze nieprawości widział(a)bym na tej ziemi okrę­gu? Ile dusz szatan porywa w swe szpony, ile serc niewinnych zatruwa jadem grzechu! А Ту, о Jezu, patrzysz przez skaliste ściany Swego grobu na te dusze, które, co dopiero wybawione przez Śmierć Twą ofiarną, znów giną w przepaściach. Panie, nie smuć się, oto, my wierni Twoi słudzy chcemy zadosyć uczynić, chcemy odpokutować, co inni zgrzeszyli. Ten trzeci kwadrans mojej godziny adoracyjnej składam jako ofiarę całopalenia na w grobie Twoim. Usłysz serca mego błagalny głos:

Przepuść, Panie, przepuść ludowi Twemu, Któryś odkupił Najdroższą Krwią Twoją.

 

IV. Kwadrans.

U stóp Mistrza.

Nie tak bystro płynie rzeka, jak mnie czas prędko ucieka, gdy u stóp Twych bawię, o Jezu! Jeszcze krótka chwila, a skończy się czas tak słodkiej, tak cudownej kontemplacji eucharystycznej. — Niegdyś w cichej Betanii u stóp Twoich klęczała w cichej zadumie Maria, cała wsłuchana w niebieską harmonię Twej Nauki. Twoje Słowa jak krople rosy porannej spadały na jej spragnioną duszę. Szczęśliwa dziewica, u stóp Oblubieńca odpoczywająca! Mój Jezu, zamień to moje skromne, biedne mieszkanie na świętą Betanię; ja sobie uklęknę u stóp Twoich jako Maria, będę słuchała Twych słów, dochodzących mnie z dalekiej, nieskończonej wieczności, a tak trwać będę w rozmyślaniu eucharystycznym na całe wieki. Panie, na wieki wieków chcę zostać u Ciebie. Panie, ja Cię kocham a kochani serdecznie, boś T y miłość nieograniczona, a jednak żal mam do Ciebie, mój Boże, że nie zatrzymujesz wszechmocną dłonią biegu czasu, pędzącego lotem błyskawicy ku wybrzeżom wieczności. Ta godzina północna, oby dla mnie wieczną była, bo tyle mam Ci do powiedzenia, tyle mam intencji, tyle mam próśb i pragnień!

Chciałabym się zanurzyć w morzu nieskończoności, aby bez końca i bez odpoczynku rozważać, jak słodki jesteś, o Panie, jak dobry i miły dla tych, co w Tobie swe szczęście szukają, jak lito­ściwy dla spracowanych, jak miłosierny dla pokutujących, jak bohaterski w męce odkupieńczej, jak pokorny w życiu ziemskim, jak ubogi w stajence, jak cichy przed sądem Piłata, jak bolesny na krzyżu, jak milczący w grobie, jak wspaniały w Rajskiej Chwale, jak niezrównanie piękny w niebieskim Jeruzalem! Adoruję Cię z całym dworem anielskim, chwalę Cię z Kościołem Wojującym, wysławiam z zastępem Wszystkich Świętych, korzę się przed Tobą z duszami w Czyśćcu cierpiącymi: Chwała Bogu na wysokości, chwalimy Cię, błogosławimy Tobie, adorujemy Cię, wysławiamy Cię, dzięki Ci składamy za tak wielką Chwałę Twoją.

W tej chwili w innych krajach słońce ognistym blaskiem oblewa góry i doliny. Przy pierwszym brzasku zorzy porannej kapłani gotują się do świętej Ofiary Nowego Przymierza. Chciałabym być tym ołtarzem ofiarnym, na którym Twe Przenajświętsze Ciało odpoczywa; chciałabym być tym tabernakulum, w którem majestat Swój ukrywasz, chciałabym być tą świecą, która dla Ciebie goreje i w płomieniach ofiarnych umiera, chciałabym być tym szczęśliwym kwiatkiem, który nachyla przecudny kielich nad Twoim mieszkaniem, by się przysłuchiwać z rozkoszą uderzeniom Serca Twego; chciałabym być wieczną lampą, która dniem i nocą jako ogień strażniczy płonie przed ołtarzem i jako herold królewski oznajmuje cnotliwym i grzesznikom, że tam Pan Jezus mieszka. Chciałabym żywić w sercu moim te same uczucia gorącej miłości, w której Św. Paweł w zachwyceniu zawołał: Już nie ja żyję, ale Chrystus we mnie! —

Chciałabym Cię kochać miłością Wszystkich Świętych Twoich. Tyś bowiem duszy mej żywotem. W Tobie są zawarte niewymowne rozkosze, z Ciebie płyną zdroje żywota. O Królu nad kró­lami, Tyś jest perłą korony Wiecznej Chwały, Tyś ozdobą i słońcem wiecznego Jeruzalem. Chwała Twoja, wieczny Panie, niechaj nigdy nie ustanie. Święty. Święty, Święty, trzykroć Święty, w Chwale niepojęty.

Jeszcze parę chwil, a zegar niemiłosierny wybije ostatnią minutę mojej godziny adoracyjnej. Cóż ma przyjaciel przy pożegnaniu powiedzieć przyjacielowi? Ja chcę nazbieranych na prędce próśb i intencji wiązankę złożyć na stopniach Twego ołtarza. Spojrzyj, o Jezu, na mnie grzeszną Twą służebnicę, przebacz litościwie moje grzechy, popełnione od zarania mego życia aż do dnia dzisiejszego. Spojrzyj litościwie na grzeszników całego świata: za ich grzechy ofiarę z mego jestestw a pokornie składam . Niech ja umieram, a oni niech żyją! Ja Cię proszę za nędznych pogan, którzy w tej nocy ofiary składają bałwochwalcze. Skieruj zdroje Łaski Swojej na narody pogańskie, a daj im znaleźć bramę żywota. Ja Cię proszę za ukochanych rodziców, co już odpoczywają w ciemnym grobie; proszę za dzieci moje i za wszystkich, co są drodzy sercu mojemu. Ja Cię proszę za kapłanów Twoich, byś błogosławił ich pracy; za nauczycieli, co mnie kształcili i bojaźni Bożej uczyli; proszę za wszystkich, którym modlitwę przyobiecałam.

Na końcu dzięki składam, o Panie, za dobrodziejstwa Twoje, za szczęśliwą młodość, za zdrowie. Dziękuję za boleści i smutki, krzyże i utrapienia, za choroby i zmartwienia; za Łaski hojne, które spłynęły z Twej Ręki na duszę moją w Świętych Sakramentach.

Niechaj ostatnie pozdrowienie tej godziny adoracyjnej zabrzmi jako hymn harfy eucharystycznej : Chwalcie Boga ukrytego wy gwiazdy złociste, rozsiane po przestrzeniach niebios, chwal Go księżycu srebrzysty i ty słońce życiodajne, chwalcie Go kwiaty rozkoszne i wy ptaszęta, niebieskie śpiewaki: Wszystkie stworzenia ziemskie i anielskie duchy, Królowi, któremu wszystko żyje, pójdźcie, pokłońmy się!

Chwała i dziękczynienie

Bądź w każdym momencie Jezusowi

W Najświętszym, Boskim Sakramencie;

Ile minut w godzinie,

A godzin w wieczności,

Tylekroć bądź pochwalon,

Jezu, ma Miłości.

 

Cicho.

Cicho boską spełniać wole.

Cicho bliźnim ulżyć dole,

Cicho kochać ludzi. Boga,

Cicho, bo to święta droga,

Cicho życzyć, błagać, prosić,

Cicho innych biedy znosić,

Cicho zrzec się, ofiarować,

Cicho ból swój w sercu chować,

Cicho skargę w niebo wznosić,

Cicho skrycie łzą się rosić,

Cicho, kiedy ludzie meczą,

Cicho, gdy pokusy dręczą.

Cicho zmiany życia znosić,

Cicho krzyż Jezusa nosić.

Cicho ufaj Zbawcy twemu.

Cicho tęsknij, w zdychaj k‘Niemu.

Cicho! tak z Hostii nam,

Cicho, mówi Jezus Sam!

Cicho z cnoty zbieraj plon,

Cicho — aż nadejdzie, zgon.

 

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2024