Matka Boska Bolesna

Czytania wielkopostne o Matce Boskiej Bolesnej — dzień 16

 

 

 

 

Źródło: Ks. Aleksander Mohl T.J. – Czytania wielkopostne o Matce Boskiej Bolesnej 1911r.

 

 

Uwaga.

Jak należy prowadzić czytanie duchowne?

1. Znajdź sobie, drogi czytelniku, chwilkę czasu, wolną od wszelkich zajęć, najlepiej rano po wstaniu, kiedy umysł świeży, a serce modlitwą gorącą rozgrzane, skore jest do zajęcia się rzeczami, tyczącymi się Pana Boga.
2. Wtedy w miejscu, gdzie mniej narażony jesteś na przeszkody i roztargnienia, uklęknij i zmów „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Marya”. Pamiętaj, że według Św. Pawła, i Imienia Jezus, w sposób dla duszy twej pożyteczny, wymówić bez Pomocy Bożej nie możesz, cóż dopiero rozpamiętywać Mękę Pańską i Boleści Najśw. Panny tak, aby się nie sprawdziły na tobie owe groźne słowa Izajasza Proroka, wyrzeczone o Żydach, współczesnych Chrystusowi Panu: Zaślepił oczy ich i zatwardził serca ich, aby oczyma nie widzieli i sercem nie rozumieli i nawrócił i uzdrowił je. Nie! ty przecież chcesz być uzdrowionym, chcesz się nawrócić, więc proś, by Pan dał sercu twemu oczy ku widzeniu, a uszy do słyszenia Słowa Bożego, abyś z niego korzystał i stał się lepszym.
3. Potem usiądź i przeczytaj uważnie jeden punkt. Przeczytawszy zaś, zbierz myśli i przypomnij sobie coś przeczytał.
4. Potem zadaj sam sobie następujące pytania: Kto? Kogo widzę? Nieprawdaż? Jezusa, Maryę, Józefa, żydów itd. Co oni robią? A to czemu? I jak oni robią?… A więc jeżeli Jezus i Marya w tych okolicznościach tak robią, to co ja, ich sługa i dziecko, robić winienem? Czego mnie ta prawda uczy? Wszak wierzę w to? A według wiary żyć mi wypada, więc co trzeba postanowić?
5. Przy tym pamiętaj, że ten Chrystus, Którego Mękę rozważasz, patrzy na ciebie i w czasie, gdy Mękę i śmierć za ciebie ponosił, pamiętał o tobie. Dziwne, lecz
prawdziwe! Św. Paweł z objawienia Bożego mówi o sobie: A co teraz żywię, żywię w ciele, w wierze Syna Bożego, Który mnie umiłował i wydał Samego Siebie za mnie. A przecież nie za samego Św. Pawła Chrystus umarł; jeśli więc za Św. Pawła, to i za ciebie… Rozważając wtedy, staraj się myślą przenieść w one smutne chwile, i tak tajemnice te rozważać, jakbyś przy nich był obecnym.
6. Wobec tego zrozumiesz mnie łatwo, gdy ci poradzę po krótszym lub dłuższym zastanowieniu się nad jednym punktem, porozmawiać z Panem Jezusem, z Matką Najświętszą lub z innymi osobami, o jakich tam była mowa.
7. Jeśli ci to wystarczy, by zapełnić półgodziny lub kwadrans, jaki czytaniu temu poświęcisz, skończ je, nie troszcząc się o resztę, zmów Zdrowaś Marya i w Imię Boże idź do swych zajęć, starając się w życie wprowadzić to, coś postanowił.
8. Jeśliby nie wystarczyło, przejdź do drugiego punktu, a potem do trzeciego.
9. Przykład przeczytaj po skończonym rozważaniu, lub kiedy indziej.
10. Jeślibyś co obrał na wspólne czytanie, np. w czasie długich wieczorów zimowych w kółku najbliższej rodziny, to czytaj powoli, z uwagą, a następnie o tym, co tam było, pobożnie z bliskimi twoimi porozmawiaj. Przy takiej rozmowie, bądź pewny, będzie obecny Pan Jezus, tak jak przyłączył się w dzień swego Zmartwychwstania do Apostołów, gdy idąc do Emaus, o Nim rozmawiali.

 

 

CZYTANIE XVI.

Strapienia Maryi podczas ukrytego Życia Pana Jezusa w domku Nazaretańskim.

1. Na widok niskich zajęć spełnianych przez Pana Jezusa, 2. z powodu ubóstwa i niedostatku, jakie tam
znosił, 3. z powodu ciągłego Jego posłuszeństwa.

 

 

1. Na widok niskich zajęć spełnianych przez Pana Jezusa.

Właściwym jest Rządom Opatrzności Bożej przeplatać życie wybranych Swoich weselem i smutkiem, jak powiada Św. Jan Chryzostom: Życie sprawiedliwych z dziwną rozmaitością bywa przeplatane szczęściem i przeciwnościami (Zob. Hom. 8 in Mat.). Zaiste niewymownym było szczęście Maryi, że przez lat przeszło trzydzieści mieszkała razem z umiłowanym Swoim Synem, — że ustawicznie przed Oczyma Go miała i że wychowując Go, wykonywać mogła względem Zbawiciela swego obowiązki i władzę Matki. Jakże wielką radością przepełnioną była cała Jej Dusza! woła Św. Anzelm, kiedy Tego, Którego nade wszystko miłowała, czuła przy Boku Swoim, patrzała na Jego Uczynki i słuchała Słów Jego słodkich, pouczających Ją wszystkiego, co wiedzieć pragnęła (zob. De excel. B. V. c. 4.). Równocześnie jednak słodycze te i pociechy zmieszane były z niewymownym smutkiem i strapieniem. Przede wszystkim bolało Ją patrzeć na Syna Swego, spełniającego niskie prace ciesielskiego rzemiosła: — jak piłował, heblował, zbierał i zamiatał trzaski, dopomagając przybranemu Swemu ojcu, Św. Józefowi, według tego, co napisano: „Iżali ten nie jest rzemieślnik?” (Mar. 6, 3).

I czemuż to Król królów i Pan panów całą Swą młodość strawił w tak niskim i wzgardzonym od ludzi zajęciu? Dlatego, aby po pierwsze, przyjąwszy na się przekleństwo Adama, za grzech jego zadosyć uczynił; powiedziano bowiem było pierwszemu rodzicowi i jego potomkom: „W pocie oblicza twego, będziesz pożywał chleba” (Ks. Rodz. 3, 19). Po wtóre, aby nas nauczył pokory. Bo jakżeż wynosić się, — za honorami i pochwałą ludzką gonić ośmielimy się, jeśli rozważymy, że Stwórca świata rękami, którymi Niebo i ziemię zbudował, nie waha się spełniać pracy tak niskiej i od ludzi zapoznanej. Po trzecie: Podczas pracy tej Serce i Dusza Pana Jezusa zostawała w ustawicznej modlitwie i złączeniu z Bogiem Ojcem; przez co uczyć się mamy i my w zewnętrznych zajęciach częstym podnoszeniem ducha i aktami strzelistymi czynić je przyjemnymi i miłymi Panu Bogu. Tak czynili mężni Machabejczykowie, obrońcy i oswobodziciele ludu wybranego, „rękoma wprawdzie wojując, ale sercem Panu się modląc” (2 Ks. Mach. 15, 27). Marya patrzała wtedy na Pana Jezusa — i Serce Jej, przepełnione morzem łaski, wznosiło się do Nieba raz uczuciem wesela, to znowu uczuciem współczucia, to dziękczynienia, podziwu, to znowu smutku, stosownie do tego, z jakiej strony Duch Święty Tchnieniem Swoim morze Serca Jej poruszać raczył.

Uczmy się i my od Maryi ze wszystkiego wyciągać pożytek dla duszy naszej, chwytając się w szczęściu — dziękczynienia i wesela; w przeciwnościach — ufności i cierpliwości; w powodzeniu — pokory, aby czy tak czy tak zawsze serca nasze podnosić do Nieba. A naśladujmy Pana Jezusa pilnością w pracy, stosownej do stanu naszego, pomni, że nie ma zajęcia tak niskiego, którego by Miłością Bożą uszlachetnić i w drzewo, niosące słodkie i drogie owoce zasług wiecznych,  obrócić nie było można.

2. Z powodu ubóstwa i niedostatku, jaki cierpieć musiał Pan Jezus.

Stan rzemieślnika w zwykłym porządku rzeczy nie zna wielkiego dostatku i wygód — za to często przynosi ze sobą różne upokorzenia i biedę. Stąd i Święta Rodzina dostatku nie znała: pożywienie było nader skromne, odzież uboga, mieszkanie ciasne, zaledwie w najpotrzebniejsze sprzęty zaopatrzone. Biedy wprawdzie nie było, kiedy nie brakło roboty. Zdarzało się jednak czasami, że jej nie stało: wtedy głód zaglądał pod strzechę domku Nazaretańskiego. Ileż wtedy wycierpiała Marya! Starała się Ona zapobiegliwością i oszczędnością swoją dostarczyć Panu Jezusowi wszystkiego, czego potrzebował. Ona to gotowała dla Niego posiłek, sprzątała izdebkę, własnymi rękami utkała sukienkę: jednym słowem, o Osobę Jego ustawicznie się starała. Jak niegdyś pobożna Sunamitka radziła się ze swym mężem, jakim sposobem najlepiej ugościć by mogła proroka Elizeusza (por. 2 Ks. Król. 4, 10), — tak i Marya często naradzała się ze Św. Józefem nad tym, co się Pana Jezusa tyczyło. Wielką była Ich Radość, jeśli wszystko podług myśli wykonać mogli; lecz za to, jaki smutek, jaka walka w Macierzyńskim Sercu Maryi, kiedy z jednej strony czuła się pobudzoną do najpilniejszego troskania się o Jego potrzeby, z drugiej jednak ubóstwo i niedostatek nie pozwalały Jej w czyn wprowadzić tych życzeń.

Matko Najświętsza! jakże Ci zazdroszczę Smutku Twego i Radości z powodu Pana Jezusa, Syna Twego najmilszego. Troskałaś się, pracowałaś, męczyłaś, — ale wszystko to dla Pana Jezusa. I jak pomyślę, że szczęście, wynikające z kłopotów i trudów dla Pana Jezusa, tak mi jest bliskim, tak łatwym do osiągnięcia, muszę się zawstydzić. Oto On powiedział: „Coście uczynili jednemu z tych najmniejszych, Mnieście uczynili”. On otacza mnie dziatwą; On przysyła chorego, starca, nędzarza; On przyprowadza do mnie nieumiejętne, smutne, zrozpaczone swe dziatki i mówi: Cokolwiek uczynisz jednemu z tych maluczkich, Mnieś uczynił! Matko Boża! prawda! jeśli względem nich spełnię te lub owe niskie posługi, przyjmę na siebie te lub owe ciężary, — podobnym się stanę Tobie, boć pracować będę dla Pana Jezusa. Mnieście uczynili. O! ileż zasług zebrałaś sobie w Nazarecie! Naucz mnie, Pani i Matko moja, naśladować Ciebie i pracować z taką gorliwością, starannością, weselem i smutkiem około moich bliźnich, z jakim Ty pracowałaś dla ukochanego Twego Pana Jezusa!

3. Z powodu ciągłego Jego posłuszeństwa.

W Księdze Przypowieści (tamże, 30, 18) wyznaje Salomon, że trzy rzeczy są u mnie trudne do zbadania, a czwartej zgoła nie wiem. Mianowicie poznać mi trudno drogi orłowej na powietrzu i drogi wężowej na skale i drogi okrętu pośród morza; albowiem ani orzeł nie zostawia w powietrzu żadnego śladu swego przelotu, ani wąż czołgania swego na ziemi, ani okręt przemknięcia się swego po wodzie. Obok tych trzech, była i rzecz czwarta, której mędrzec nie rozumiał: droga męża w młodości. Św. Ambroży tłumaczy to miejsce o Życiu Chrystusa Pana w ukryciu Nazaretańskim, bo o Nim tyle tylko wiadomości do nas doszło, że był Maryi i Józefowi Świętemu poddany. Jest mąż, którego dróg w młodości poznać nie możemy. Któż bowiem ze śmiertelnych domyślać się ośmieli, w jaki sposób cnoty swe objawiał, kiedy podobny ludziom żywot na ziemi prowadził (zob. De Salom., c. 1.).

Pomimo tego w tym krótkim słowie: „I był Im poddany” (Łuk. 2, 51) zawiera się wiele ważnych cnót, w których ćwiczył się Zbawiciel, bo posłuszeństwo, według Świętego Grzegorza Wielkiego, jest cnotą, która wszystkie inne cnoty w sercu szczepi i dochowuje.

Patrzała Marya na Pana Jezusa z podziwem i zdumieniem, kiedy Go widziała tak posłusznym na najmniejsze skinienie i zawołanie. „I jakże to być może, myślała Sobie, że Bóg jest na zawołanie Służebnicy Swojej? Pan całego świata —poddany stworzeniu”. Patrząc i my na Jezusa, uczmy się od Boga Wcielonego, Który przez lat trzydzieści był podległy Swoim poddanym, jak mamy zginać nasze harde karki pod jarzmo posłuszeństwa.

Pan bowiem życia i śmierci, Który sądzić nas kiedyś będzie, tak chce i postanawia, aby dzieci słuchały i czciły rodziców lub nauczycieli, aby słudzy słuchali i czcili swych panów, żony — swych mężów; a wszyscy byli poddani władzom duchownym i świeckim w rzeczach, które do tych władz należą. Mogą być źli i wyrodni rodzice, niesprawiedliwi panowie, niedobrzy przełożeni, słuchać ich jednak trzeba, dopóki złego nie nakazują, bo tego chce i to rozkazuje Pan Wszechrzeczy. Kto was słucha, Mnie słucha; kto wami gardzi, Mną gardzi. Szczęśliwy, kto przez posłuszeństwo zastępcom Jego, gromadzi sobie skarby u Pana Zastępów! biada temu, kto nimi gardząc, okazuje wzgardę Temu, który ich postanowił!

Matko Najświętsza! przez posłuszeństwo, jakie Ci okazywał Pan Jezus w Nazarecie, błagam Cię, uproś mi Łaskę u Niego, abym wiernie Go w tym naśladując, był doskonale posłusznym wszelkim zwierzchnościom, o których wierzę, że są od Pana Boga postanowione.

 

PRZYKŁAD.

Tomasz Contipratanus opowiada nam, że pewien kapłan, mając gorące nabożeństwo do Matki Bolesnej, nie tylko długie godziny spędzał na pobożnym rozpamiętywaniu Jej Boleści, ale starał się to na zewnątrz pewnymi znakami czci okazywać. Szedł też często do kościółka swego i tam zamknąwszy się, przed statuą Matki Bolesnej wynurzał swe nabożeństwo. Zdarzało się, że wstąpiwszy na Ołtarz, brał statuę do rąk i jakby rozmawiał z Matką jeszcze żyjącą, cieszył Ją łagodnymi słowy i łzy ciekące z Ócz Panieńskich chustką pobożnie ocierał. Po kilku latach zaniemógł ciężko i kiedy opuszczony od lekarzy, śmierci wyczekiwał, ujrzał poważną matronę, która, wszedłszy do izdebki, poczęła go cieszyć, a potem chustką ocierać pot śmiertelny z czoła. Natychmiast uczuł ulgę w cierpieniu i nowe siły tak, że wkrótce potem powrócił do zdrowia. Obróciwszy się wtedy do owej Matrony, zapytał Ją śmiało: „Powiedz, proszę, kim jesteś, abym Ci mógł odwdzięczyć się za Twe Dobrodziejstwo”. A Ona na to: „Jestem Tą, z Której Oczu tyle razy Łzy ocierałeś” — po czym widzenie znikło.

 

PRAKTYKA.

Ku czci Matki Najświętszej zmówić w swoim czasie: Anioł Pański.

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023