Matka Boska Bolesna

Czytania wielkopostne o Matce Boskiej Bolesnej — dzień 22

 

 

 

 

Źródło: Ks. Aleksander Mohl T.J. – Czytania wielkopostne o Matce Boskiej Bolesnej 1911r.

 

 

Uwaga.

Jak należy prowadzić czytanie duchowne?

1. Znajdź sobie, drogi czytelniku, chwilkę czasu, wolną od wszelkich zajęć, najlepiej rano po wstaniu, kiedy umysł świeży, a serce modlitwą gorącą rozgrzane, skore jest do zajęcia się rzeczami, tyczącymi się Pana Boga.
2. Wtedy w miejscu, gdzie mniej narażony jesteś na przeszkody i roztargnienia, uklęknij i zmów „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Marya”. Pamiętaj, że według Św. Pawła, i Imienia Jezus, w sposób dla duszy twej pożyteczny, wymówić bez Pomocy Bożej nie możesz, cóż dopiero rozpamiętywać Mękę Pańską i Boleści Najśw. Panny tak, aby się nie sprawdziły na tobie owe groźne słowa Izajasza Proroka, wyrzeczone o Żydach, współczesnych Chrystusowi Panu: Zaślepił oczy ich i zatwardził serca ich, aby oczyma nie widzieli i sercem nie rozumieli i nawrócił i uzdrowił je. Nie! ty przecież chcesz być uzdrowionym, chcesz się nawrócić, więc proś, by Pan dał sercu twemu oczy ku widzeniu, a uszy do słyszenia Słowa Bożego, abyś z niego korzystał i stał się lepszym.
3. Potem usiądź i przeczytaj uważnie jeden punkt. Przeczytawszy zaś, zbierz myśli i przypomnij sobie coś przeczytał.
4. Potem zadaj sam sobie następujące pytania: Kto? Kogo widzę? Nieprawdaż? Jezusa, Maryę, Józefa, żydów itd. Co oni robią? A to czemu? I jak oni robią?… A więc jeżeli Jezus i Marya w tych okolicznościach tak robią, to co ja, ich sługa i dziecko, robić winienem? Czego mnie ta prawda uczy? Wszak wierzę w to? A według wiary żyć mi wypada, więc co trzeba postanowić?
5. Przy tym pamiętaj, że ten Chrystus, Którego Mękę rozważasz, patrzy na ciebie i w czasie, gdy Mękę i śmierć za ciebie ponosił, pamiętał o tobie. Dziwne, lecz
prawdziwe! Św. Paweł z objawienia Bożego mówi o sobie: A co teraz żywię, żywię w ciele, w wierze Syna Bożego, Który mnie umiłował i wydał Samego Siebie za mnie. A przecież nie za samego Św. Pawła Chrystus umarł; jeśli więc za Św. Pawła, to i za ciebie… Rozważając wtedy, staraj się myślą przenieść w one smutne chwile, i tak tajemnice te rozważać, jakbyś przy nich był obecnym.
6. Wobec tego zrozumiesz mnie łatwo, gdy ci poradzę po krótszym lub dłuższym zastanowieniu się nad jednym punktem, porozmawiać z Panem Jezusem, z Matką Najświętszą lub z innymi osobami, o jakich tam była mowa.
7. Jeśli ci to wystarczy, by zapełnić półgodziny lub kwadrans, jaki czytaniu temu poświęcisz, skończ je, nie troszcząc się o resztę, zmów Zdrowaś Marya i w Imię Boże idź do swych zajęć, starając się w życie wprowadzić to, coś postanowił.
8. Jeśliby nie wystarczyło, przejdź do drugiego punktu, a potem do trzeciego.
9. Przykład przeczytaj po skończonym rozważaniu, lub kiedy indziej.
10. Jeślibyś co obrał na wspólne czytanie, np. w czasie długich wieczorów zimowych w kółku najbliższej rodziny, to czytaj powoli, z uwagą, a następnie o tym, co tam było, pobożnie z bliskimi twoimi porozmawiaj. Przy takiej rozmowie, bądź pewny, będzie obecny Pan Jezus, tak jak przyłączył się w dzień swego Zmartwychwstania do Apostołów, gdy idąc do Emaus, o Nim rozmawiali.

 

 

CZYTANIE XXII.

Cierpienia Najświętszej Panny podczas pojmania Chrystusa Pana
na górze Oliwnej. A to z powodu 1. zdrady Judasza, 2. okrucieństwa Żydów, 3. ucieczki Apostołów.

 

 

1. Cierpienia Najświętszej Panny z powodu zdrady Judasza.

Skoro tylko wysłani przez najwyższą żydowską radę siepacze, pojmali w Ogrodzie Oliwnym Chrystusa Pana, natychmiast wieść o tym doniosłym wypadku rozeszła się po całym mieście. Ten i ów, bolejąc nad tym, co się stało, spieszył do Najświętszej Panny i zwiastował Jej smutną nowinę. „Oto trudno ukrywać, co w całym mieście wiadomym. Syn Twój Najmilszy jest w rękach Swych najsroższych nieprzyjaciół, którzy Go związawszy, prowadzą — jak ostatniego łotra — wśród obelg i zniewag od jednego trybunału do drugiego. A najsmutniejszym jest to, że wydał Go Judasz, własny Jego Uczeń, pocałowaniem wskazując siepaczom niewinną Ofiarę swej zbrodni; za co, jako zapłatę, wziął 30 srebrników”.

Słysząc to Matka Najświętsza, zadrżała z bólu i smutku i odpowiadając łkaniem i westchnieniem, — oparła się na towarzyszących Jej niewiastach, aby na ziemię nie upaść… I oto, wśród cichego, lecz tym boleśniejszego płaczu, słychać było te słowa: „Synu Mój! Synu Mój!” — Podobnie król Dawid, dowiedziawszy się o śmierci swego niewdzięcznego syna Absaloma, wołał, bolejąc nad jego stratą: Absalomie, synu mój! synu mój, Absalomie!

Rozważając, co zaszło w Sercu Niepokalanym, a rozdzieranym mieczem Boleści, przypomniała Sobie Marya, że jako filistynowie pastwili się nad pojmanym Samsonem, — tak gorsi od nich żydzi pastwią się nad Jej Synem. Przychodziło Jej na myśl, że Pan Bóg, występując w obronie jednego ze Swych proroków, uschnięciem ręki pokarał króla Jeroboama, dlatego, że śmiał się go dotknąć; — że innym razem ogień z Nieba pożarł dwa hufce żołnierzy, mających pojmać Eliasza… A tu wszystko uchodziło bezkarnie… i Syn Jej był bez obrony!

Najbardziej jednak bolała Ją sromotna zdrada Judasza. On… uczeń wybrany, wydaje swego Mistrza za 30 srebrników… i to udając przyjaźń, za pomocą pocałunku!… Okrutnik ten poszedł w ślady bezbożnego Joaba, który, jak powiada Pismo: „Rzekł do Amazy: witaj bracie mój! Ujął prawą ręką podgardłek Amazy, jakoby go chciał całując. Lecz Amaza nie zobaczył miecza, który miał Joab, który go w bok uderzył i wylał trzewia jego na ziemię i umarł” (2 Król. 20, 9.

Matko Najświętsza! daruj mi… I ja wybranym uczniem Twego Syna… i ja Chrześcijaninem;… a jednak tyle razy wydawałem Go na pastwę mym namiętnościom, krzyżując Go przez grzech w moim sercu… Bolałaś i nad tą moją czarną i okropną zdradą… Widzisz… teraz mi żal… O jedno proszę: uproś mi łaskawie, abym odtąd przynajmniej grzechem ciężkim nigdy już Twego Syna i Ciebie nie zasmucał.

2. Z powodu okrucieństwa żydów.

Spędzając w boleści straszne godziny owej pamiętnej nocy, rozważała Marya w Swym Sercu i to okrucieństwo, z jakiem siepacze pojmali Chrystusa Pana. — Pod wodzą bezbożnego Judasza przyszli oni do Ogrójca: „z latarniami i z pochodniami, i z broniami” (J 18, 3), a po drodze słuchali podłych wskazówek jego: „Któregokolwiek pocałuję, imajcie Go i wiedźcie ostrożnie” (Mk 14, 44). „Po co?… po co tyle ostrożności?” myślała Marya. — „Na pojmanie jednego niewinnego człowieka, który wam opierać się nie chce i sam spieszy naprzeciwko was? Dlaczegóż tylu bezbożnych na jednego niewinnego Baranka? „Obstąpili mnie psi mnodzy, zbór złośników obłegł mnie!” (Ps 22/21/, 17). Jakaż złość i przewrotność! A na czele ten Judasz… Nieszczęsny!… Oto Najdroższy mój Pan Jezus, Miłością za zdradę płacąc, schyla Swą Głowę, aby temu nikczemnikowi oddać pocałunek!”

Św. Brygida opowiada ten szczegół Męki Pańskiej, mówiąc, że „ponieważ Judasz był niskiego wzrostu, nachylił się Pan, aby go pocałować” (Zob. Revel. 1.4 c. 69), Mimo tego jednak kamienne serce nędznego zdrajcy nie dało się wzruszyć i jak od skały odbiło się od niego łagodne i łaskawe napomnienie Pańskie: „Judaszu! pocałowaniem wydawasz Syna Człowieczego!” (Łuk. 22, 48). Z oburzeniem woła na te słowa Św. Ambroży: „Znakiem Miłości zadajesz ranę i udając przyjaźń, Krew przelewasz! sługa — Pana i uczeń Mistrza swojego wydajesz?” (In Luc. 22)

Tak rozmyślała Marya, a miecz Boleści coraz głębiej się wbijał… coraz bardziej rozdzierał Jej Serce.

Maryo! Maryo! zaklinam Cię na Twoje Cierpienia, wybłagaj u Twego Syna, abym wczas się opamiętawszy, nie stał się, jako Judasz i siepacze Jego, zatwardziałym grzesznikiem i głuchym na wszelkie natchnienie Łask i na Słowo Pańskie!

3. Z powodu ucieczki Apostołów.

Ale nie tylko bolała Matkę Najświętszą zdrada Judasza i okrucieństwo żydów; bolała Ją zarówno bojaźliwość Apostołów, którzy w sromotnej ratowali się ucieczce, miasto wszelkimi sposobami bronić swego Mistrza, albo przynajmniej towarzyszyć pojmanemu i dzielić Jego Cierpienia. „Wielką gorzkością było dla Serca Maryi, powiada Bernardyn Seneński, to, co się przytrafiło uczniom Chrystusa Pana i Jego przyjaciołom, mianowicie, gdy w godzinę Męki Jego pouciekali” (T. 3 Serm. 2.). Mistrz ich w rękach hałastry wściekłej, — a oni, o sobie myśląc, szukają bezpiecznego schronienia, podobnie jak niegdyś Izraelici, gdy Arka Przymierza wpadła w ręce pogańskich filistynów (zob. 1 Król. 14). „Tedy Uczniowie wszyscy, opuściwszy Go, pouciekali” (Mat. 26, 56).

Gdyby który z nich, litując się przynajmniej nad Najświętszą Panną, schronił się do Jej izdebki i tam Ją w smutku pocieszał!… Lecz oni, zapomniawszy o Chrystusie Panu, zapomnieli i o Maryi. Jeden tylko Jan Święty przychodził od czasu do czasu i powiadamiał Ją o tym, co się dzieje z ukochanym Mistrzem.

Matko Najświętsza! ileż wycierpiałaś z powodu opuszczenia Pana Jezusa w chwili tak ciężkiej przez ukochanych Jego Uczniów!… I dziś niezbożni prześladują Chrystusa Pana;… a prześladują, prześladując Kościół Święty, buntując się przeciwko Jego Namiestnikowi — Ojcu Świętemu, lub pomiatając biskupami i kapłanami Jego… Często wdziewają na siebie skóry owcze i podają się, jak ów Judasz, za sługi Chrystusowe, zwiastując nową Ewangelię, według której utracony Raj znaleźć ma biedny człowiek nie w przyszłym życiu, — lecz w teraźniejszym… I bezbożni ci, opuszczając Ciebie i Syna Twego, Najświętsza Panno, ciągną za sobą tysiące innych!.. a ja tchórzliwie spoglądam z boku i milczę, albo może pomagam niecnej ich robocie!… Matko! przez to, coś wycierpiała w owej strasznej nocy, proszę Cię, uproś mi Łaskę, abym depcząc wzgląd ludzki, wytrwał mężnie przy Kościele Świętym, Jego biskupach i kapłanach; a — jeśli trzeba — umiał cierpieć prześladowanie dla sprawiedliwości.

 

PRZYKŁAD.

W Casena, mieście włoskiem, żyło dwóch ludzi, których łączyła nie tylko ścisła przyjaźń, lecz co gorsza życie nad wszelki wyraz występne i rozpustne. Jeden z nich, jak rozbitek wśród morza, zachował z tonącego okrętu dawniejszej swej cnoty jedną deskę ratunku, a było nią nabożeństwo do Matki Bolesnej. Choć się bezbożny towarzysz często z tego naśmiewał, nie omieszkał on jednak nigdy odmówić pobożnie hymnu do Matki Bolesnej: Stabat Mater. I oto, kiedy pewnego dnia kończy swą modlitwę, wpada w zachwyt. W tym zachwycie widzi się pogrążonym wraz z towarzyszem w morzu ognistym, a znikąd niema ratunku. Nie wiedząc, co począć, zwraca on oczy swe do góry i tam nad sobą spostrzega Matkę Najświętszą z Chrystusem Panem, Która go zachęca, aby padłszy do Nóg Zbawcy, błagał o przebaczenie, a będzie wyrwanym z ognistej przepaści. Nieszczęsny uczynił to niezwłocznie, lecz Chrystus Pan ze wstrętem od niego się odwrócił. Wtedy Matka Najświętsza, padając na kolana przed Swym Synem, poczęła prosić o litość. Prośbom Maryi nie mógł się Chrystus Pan oprzeć i w końcu obiecał, przebaczyć, byleby nieszczęsny poprawił swe obyczaje, a za dawne grzechy czynił pokutę.

Na tym skończyło się widzenie, a wkrótce potem przyszła wiadomość, że bezbożny towarzysz w tym samym czasie — przypadkiem czy umyślnie — zginął od śmiertelnego strzału z broni, którą trzymał w ręku. Sługa Maryi zrozumiał, z jak wielkiego nieszczęścia za pośrednictwem Matki Niebieskiej został oswobodzonym; toteż nie zwlekając ani chwili, wstąpił do Zakonu OO. Kapucynów i tam, czyniąc surową pokutę, świątobliwie swój żywot zakończył.

 

PRAKTYKA.

Odmówić godzinki o Matce Boskiej, albo hymn: „Stabat Mater”.

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023