Matka Boska Bolesna

Czytania wielkopostne o Matce Boskiej Bolesnej — dzień 26

 

 

 

 

Źródło: Ks. Aleksander Mohl T.J. – Czytania wielkopostne o Matce Boskiej Bolesnej 1911r.

 

 

Uwaga.

Jak należy prowadzić czytanie duchowne?

1. Znajdź sobie, drogi czytelniku, chwilkę czasu, wolną od wszelkich zajęć, najlepiej rano po wstaniu, kiedy umysł świeży, a serce modlitwą gorącą rozgrzane, skore jest do zajęcia się rzeczami, tyczącymi się Pana Boga.
2. Wtedy w miejscu, gdzie mniej narażony jesteś na przeszkody i roztargnienia, uklęknij i zmów „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Marya”. Pamiętaj, że według Św. Pawła, i Imienia Jezus, w sposób dla duszy twej pożyteczny, wymówić bez Pomocy Bożej nie możesz, cóż dopiero rozpamiętywać Mękę Pańską i Boleści Najśw. Panny tak, aby się nie sprawdziły na tobie owe groźne słowa Izajasza Proroka, wyrzeczone o Żydach, współczesnych Chrystusowi Panu: Zaślepił oczy ich i zatwardził serca ich, aby oczyma nie widzieli i sercem nie rozumieli i nawrócił i uzdrowił je. Nie! ty przecież chcesz być uzdrowionym, chcesz się nawrócić, więc proś, by Pan dał sercu twemu oczy ku widzeniu, a uszy do słyszenia Słowa Bożego, abyś z niego korzystał i stał się lepszym.
3. Potem usiądź i przeczytaj uważnie jeden punkt. Przeczytawszy zaś, zbierz myśli i przypomnij sobie coś przeczytał.
4. Potem zadaj sam sobie następujące pytania: Kto? Kogo widzę? Nieprawdaż? Jezusa, Maryę, Józefa, żydów itd. Co oni robią? A to czemu? I jak oni robią?… A więc jeżeli Jezus i Marya w tych okolicznościach tak robią, to co ja, ich sługa i dziecko, robić winienem? Czego mnie ta prawda uczy? Wszak wierzę w to? A według wiary żyć mi wypada, więc co trzeba postanowić?
5. Przy tym pamiętaj, że ten Chrystus, Którego Mękę rozważasz, patrzy na ciebie i w czasie, gdy Mękę i śmierć za ciebie ponosił, pamiętał o tobie. Dziwne, lecz
prawdziwe! Św. Paweł z objawienia Bożego mówi o sobie: A co teraz żywię, żywię w ciele, w wierze Syna Bożego, Który mnie umiłował i wydał Samego Siebie za mnie. A przecież nie za samego Św. Pawła Chrystus umarł; jeśli więc za Św. Pawła, to i za ciebie… Rozważając wtedy, staraj się myślą przenieść w one smutne chwile, i tak tajemnice te rozważać, jakbyś przy nich był obecnym.
6. Wobec tego zrozumiesz mnie łatwo, gdy ci poradzę po krótszym lub dłuższym zastanowieniu się nad jednym punktem, porozmawiać z Panem Jezusem, z Matką Najświętszą lub z innymi osobami, o jakich tam była mowa.
7. Jeśli ci to wystarczy, by zapełnić półgodziny lub kwadrans, jaki czytaniu temu poświęcisz, skończ je, nie troszcząc się o resztę, zmów Zdrowaś Marya i w Imię Boże idź do swych zajęć, starając się w życie wprowadzić to, coś postanowił.
8. Jeśliby nie wystarczyło, przejdź do drugiego punktu, a potem do trzeciego.
9. Przykład przeczytaj po skończonym rozważaniu, lub kiedy indziej.
10. Jeślibyś co obrał na wspólne czytanie, np. w czasie długich wieczorów zimowych w kółku najbliższej rodziny, to czytaj powoli, z uwagą, a następnie o tym, co tam było, pobożnie z bliskimi twoimi porozmawiaj. Przy takiej rozmowie, bądź pewny, będzie obecny Pan Jezus, tak jak przyłączył się w dzień swego Zmartwychwstania do Apostołów, gdy idąc do Emaus, o Nim rozmawiali.

 

 

CZYTANIE XXVI.

Co cierpiała Marya, kiedy towarzyszyła Panu Jezusowi na Kalwarię.

A mianowicie: 1. co cierpiała Sama przez Się; 2. z powodu Cierpień Syna, 3. z powodu żydów.

 

 

1. Co cierpiała Marya Sama w Sercu?

Po pierwszym wrażeniu, spowodowanym widokiem Pana Jezusa, przyszedłszy do Siebie, dobyła Marya ostatka swych sił, aby w dalszej drodze Mu towarzyszyć… Szła zwolna, co chwila z boleści przystając, i starała się być tak blisko Swojego Syna, aby mogła choć Bolesnym Jego widokiem zaspokoić Swe miłujące Serce. — Miłość ta bowiem dodawała Jej nowych sił; — miłość, która zachęca do dzielenia z Umiłowanym Cierpień, smutków, a nawet śmierci.

Jak Abraham szedł w towarzystwie umiłowanego swego jedynaka, aby go na górze ofiarować, choć mu serce z boleści pękało, — tak i Marya nie opuszczała Swego Syna, prawdziwego Izaaka, mającego na drzewie krzyża złożyć ofiarę na odkupienie świata. Abraham towarzyszył Izaakowi, Matka — Chrystusowi, powiada Św. Ambroży. Ona też, dodaje opat Wilhelm, dźwigała krzyż nader ciężki, aby być razem z Nim ukrzyżowaną (zob. In cant. 7).

Krzyż ten ciężył na Jej Najczystszym Sercu; — a był tak ciężkim, że podobnie jak Syn Jej najukochańszy pod drzewem Swego krzyża i Ona upadała na ziemię, podtrzymywana i podnoszona ,przez towarzyszące Jej pobożne niewiasty. Św. Bernard mówi w Osobie Najświętszej Panny: Gdy Chrystus niosąc Sobie krzyż, na stracenie był prowadzony, szłam za Nim, jak mogłam, Jego najsmutniejsza Matka w towarzystwie niewiast, które mnie na wpół umarłą podtrzymywały” (zob. De lam ent. Virg.).

Matko! czy nie dosyć wycierpiałaś przy biczowaniu Syna Twego?… Gdyś Go zobaczyła cierniem zeszpeconego, lub kiedy zemdlałaś, spotkawszy idącego na Kalwarię?… Po co spieszysz za Nim?… Wszak miecz Boleści przeszył Twe Serce i rozdarł je?… Czy za małoś cierpiała?… Ale rozumiem… rozumiem, Matko! Kiedy Chrystus Pan cierpi i cierpienia szuka i Ty, Matka Jego, chcesz cierpieć i szukasz cierpienia… Matko moja! Matko dobra i łaskawa!… Widzę… toż i ja — sługa Twego Syna i uczeń Jego — nie mogę być lepszym od mego Pana i Mistrza. I ja tedy powinienem cierpieć i pragnąć cierpienia. A tu tak mi trudno znieść krzyż choćby najmniejszy… choćby ot taki, jak ten, który mnie teraz przygniata… Matko! uproś mi Łaskę, abym zrozumiał Tajemnicę Krzyża i z Tobą mężnie i chętnie szedł w ślady Pana Jezusa.

2. Co cierpiała z powodu cierpień Syna?

I szła za Nim… Od czasu do czasu podnosiła Oczy…, a oto Umiłowany Jej przed Nią… Zgięty pod ciężarem krzyża, — z wysiłkiem niesłychanym, — przy wycieńczeniu Swego najdelikatniejszego Ciała postępuje krok za krokiem naprzód. Kędy przeszedł — Krew zostaje na drodze… Marya spuszcza oczy i widzi krwawe ślady Swego Syna na ziemi. Chciałaby upadłszy uczcić je i uwielbić, — a tu napływająca rzesza popycha Ją naprzód… Idzie dalej i znowu podnosi Oczy na Pana Jezusa: „O! jakże krzyż ten Mu cięży! Biedny mój Syn! Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata!“

Krzyż Mu cięży; lecz jeszcze więcej grzechy ludzkie, za które Sprawiedliwości Bożej musi zadosyć uczynić. A Pan włożył nań nieprawości wszystkich nas” (Ks. Iz. 53, 6).

Razu pewnego pokazał się Chrystus Pan Bł. Katarzynie de Rocanisio, Dominikance, w towarzystwie dwóch Aniołów, niosących krzyż. Na prośbę błogosławionej włożyli Aniołowie krzyż ten na lewe jej ramię. Krótką chwilę niosła ona to brzemię, a jednak ciężar był tak wielki, że ciało jej, nie mogąc go unieść, skrzywiło się na lewą stronę i pozostało takim aż do śmierci. — A tu Pan Jezus nie przez chwilę tylko, lecz tak długo dźwigał ten krzyż i to po nocy bezsennej, nużącej, po okrutnym biczowaniu! Stąd owe upadki, które zwiększając Cierpienia Pana Jezusa, dodawały Boleści Maryi.

Według starodawnego podania, upadków tych było pięć: pierwszy zaraz przy wyjściu z pałacu Piłata u spodu schodów, po których schodził Pan Jezus; drugi na rogu, czyli na końcu ulicy burmistrzowskiej; trzeci o 60 kroków dalej przy spotkaniu się z Najświętszą Panną; czwarty za miastem u progu bramy sądowej; a piąty wreszcie na kamienistej drodze, wiodącej na Kalwarię.— Jakżeż to straszne były upadki!… Raz ostre kanty krzyża wryły się w Najświętszą Głowę umiłowanego Zbawcy, raniąc mu skroń i policzki, — wtłaczając głębiej ostre kolce cierniowej korony; — to znowu padły na Jego plecy, raniąc je, krwawiąc i zdzierając żywe Ciało, — obnażając kości i żebra; — innym razem ostre kamyki drogi rozdzierały kolana i nogi niewinnego Baranka! — Wielka kałuża krwi oznaczała miejsce każdego upadku!

Maryo! co Ci powiem wobec Twych strasznych Cierpień! Oto uproś u Syna Twego, aby upadki Jego i boleści Twoje wyszły mi na korzyść. Jakże często, krocząc po tym świecie, obciążony przygniatającym do ziemi ciężarem mego ciała i mych namiętności, — upadam i grzeszę… Uproś, uproś, abym czym prędzej powstał i nie tracąc ufności, szedł dalej, zaczerpnąwszy nowych sił ze Skarbu Zasług Twego Syna! — On przecie upadł, aby mnie nauczyć, że i moje upadki Nieba mi nie zamkną, bylebym tylko powstał, i cierpiał, i niósł krzyż, i szedł za Panem Jezusem.

3. Co cierpiała z powodu żydów?

Jakże zmieniły się czasy! Oto jeszcze niedawno tenże sam lud Jerozolimski, wielbiąc i chwaląc Chrystusa Pana, jako obiecanego przez Proroków Mesjasza, — chwalił i wielbił Jego Matkę: Błogosławiony żywot, który Cię nosił, i piersi, któreś ssał! (Łuk. 11, 27). — A teraz złorzeczą Jezusowi, katują Go; — a poznawszy Jego bolejącą Matkę, poczynają i z Niej szydzić i naigrawać się.

Nielitościwi ludzie!… bez serca… gorsi od dzikich bestii! Ona płacze i wzdycha — chciałaby prosić ich o zmiłowanie. Poznają to po Jej oczach, pokornie o litość błagających. — Ale zamiast współczucia, oni się napawają i Jej Boleścią. I nuż tym bardziej znęcać się nad Panem Jezusem, bić Go, szturchać, szarpać za powróz uwiązany u szyi, bić po Głowie cierniami poranionej… Więc Marya płacze, tuli się do niewiast i spuszcza Swe oczy. Biedna Matka bolejąca!

Ale oto zdają się siepacze litować nad upadającym Jezusem. Zatrzymali… radzą… każą żołnierzom i katom, aby jeden z nich pomagał Jezusowi w niesieniu krzyża. — Ci z oburzeniem odmawiają posłuszeństwa…. Żaden… żaden pomóc Zbawcy swemu nie chce… Więc chwytają idącego naprzeciw wieśniaka, który, nie wiedząc, co się stało, znalazł się tuż przy Chrystusie Panu. — Ale nie litość ich do tego zniewala, tylko nienawiść. Oni nie chcą się pozbawić dzikiej radości z widoku męki i hańby Chrystusa Pana na krzyżu, więc nie chcą dopuścić, by umarł w drodze… Marya to słyszy…, lecz nie żąda pomsty na tych szaleńców, ale za nich się modli: Boże! odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią.

A ja, Matko!…, a ja małej krzywdy darować nie mogę…, przeklinam…, wyrzekam, wołam o pomstę! — A jednak czymże me zniewagi wobec tej, jaką Tobie ludzie ci wyrządzają!… Maryo! uproś mi u Twego Syna, abym nauczył się miłować moich nieprzyjaciół i czynić dobrze tym, którzy mnie nienawidzą, aby mi odpuszczone były ciężkie moje winy, jako i ja odpuszczam moim winowajcom.

 

 

PRZYKŁAD.

 

Błogosławiony Anioł de Parvo, Serwita, rodem z Mediolanu, nadzwyczajne miał nabożeństwo do Męki Pańskiej i siedmiu Boleści Przeczystej Matki Bożej. — Aby swobodniej i bez przeszkody mógł dać folgę wezbranym uczuciom swojego serca, zwykł on był wyszukiwać w ogrodzie klasztornym ustronne miejsce i tam z daleka od ciekawych oczu ludzkich zatapiał się w swych pobożnych rozmyślaniach, płacząc i jęcząc i wzdychając z powodu Cierpień Pana Jezusa i Maryi.

Pewnego razu, kiedy wśród ostrej zimy wszystko na około pokryte było śniegiem, a on oddawał się swym pobożnym ćwiczeniom, — oto nagle stał się cud. Wszystkie krzaki i drzewa dokoła zazieleniały i liściem się pokryły, a ziemia uśmiechnęła się trawą i zakwitła różnorodnym kwieciem, dając przez to błogosławionemu do zrozumienia, że Cierpienia Pana Jezusa i Maryi, tak gorzkie dla Nich — stają się dla pobożnych Ich czcicieli wonnym kwiatem, z których splecioną będzie wiekuista ich korona Chwały.

 

 

PRAKTYKA.

 

Zmówić 7 Zdrowaś Marya za swych nieprzyjaciół, ku którym się niechęć czuło lub czuje.

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023