Matka Boska Bolesna

Czytania wielkopostne o Matce Boskiej Bolesnej — dzień 28

 

 

 

 

Źródło: Ks. Aleksander Mohl T.J. – Czytania wielkopostne o Matce Boskiej Bolesnej 1911r.

 

 

Uwaga.

Jak należy prowadzić czytanie duchowne?

1. Znajdź sobie, drogi czytelniku, chwilkę czasu, wolną od wszelkich zajęć, najlepiej rano po wstaniu, kiedy umysł świeży, a serce modlitwą gorącą rozgrzane, skore jest do zajęcia się rzeczami, tyczącymi się Pana Boga.
2. Wtedy w miejscu, gdzie mniej narażony jesteś na przeszkody i roztargnienia, uklęknij i zmów „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Marya”. Pamiętaj, że według Św. Pawła, i Imienia Jezus, w sposób dla duszy twej pożyteczny, wymówić bez Pomocy Bożej nie możesz, cóż dopiero rozpamiętywać Mękę Pańską i Boleści Najśw. Panny tak, aby się nie sprawdziły na tobie owe groźne słowa Izajasza Proroka, wyrzeczone o Żydach, współczesnych Chrystusowi Panu: Zaślepił oczy ich i zatwardził serca ich, aby oczyma nie widzieli i sercem nie rozumieli i nawrócił i uzdrowił je. Nie! ty przecież chcesz być uzdrowionym, chcesz się nawrócić, więc proś, by Pan dał sercu twemu oczy ku widzeniu, a uszy do słyszenia Słowa Bożego, abyś z niego korzystał i stał się lepszym.
3. Potem usiądź i przeczytaj uważnie jeden punkt. Przeczytawszy zaś, zbierz myśli i przypomnij sobie coś przeczytał.
4. Potem zadaj sam sobie następujące pytania: Kto? Kogo widzę? Nieprawdaż? Jezusa, Maryę, Józefa, żydów itd. Co oni robią? A to czemu? I jak oni robią?… A więc jeżeli Jezus i Marya w tych okolicznościach tak robią, to co ja, ich sługa i dziecko, robić winienem? Czego mnie ta prawda uczy? Wszak wierzę w to? A według wiary żyć mi wypada, więc co trzeba postanowić?
5. Przy tym pamiętaj, że ten Chrystus, Którego Mękę rozważasz, patrzy na ciebie i w czasie, gdy Mękę i śmierć za ciebie ponosił, pamiętał o tobie. Dziwne, lecz
prawdziwe! Św. Paweł z objawienia Bożego mówi o sobie: A co teraz żywię, żywię w ciele, w wierze Syna Bożego, Który mnie umiłował i wydał Samego Siebie za mnie. A przecież nie za samego Św. Pawła Chrystus umarł; jeśli więc za Św. Pawła, to i za ciebie… Rozważając wtedy, staraj się myślą przenieść w one smutne chwile, i tak tajemnice te rozważać, jakbyś przy nich był obecnym.
6. Wobec tego zrozumiesz mnie łatwo, gdy ci poradzę po krótszym lub dłuższym zastanowieniu się nad jednym punktem, porozmawiać z Panem Jezusem, z Matką Najświętszą lub z innymi osobami, o jakich tam była mowa.
7. Jeśli ci to wystarczy, by zapełnić półgodziny lub kwadrans, jaki czytaniu temu poświęcisz, skończ je, nie troszcząc się o resztę, zmów Zdrowaś Marya i w Imię Boże idź do swych zajęć, starając się w życie wprowadzić to, coś postanowił.
8. Jeśliby nie wystarczyło, przejdź do drugiego punktu, a potem do trzeciego.
9. Przykład przeczytaj po skończonym rozważaniu, lub kiedy indziej.
10. Jeślibyś co obrał na wspólne czytanie, np. w czasie długich wieczorów zimowych w kółku najbliższej rodziny, to czytaj powoli, z uwagą, a następnie o tym, co tam było, pobożnie z bliskimi twoimi porozmawiaj. Przy takiej rozmowie, bądź pewny, będzie obecny Pan Jezus, tak jak przyłączył się w dzień swego Zmartwychwstania do Apostołów, gdy idąc do Emaus, o Nim rozmawiali.

 

 

CZYTANIE XXVIII.

Co wycierpiała Marya stojąc pod Krzyżem.

A mianowicie: 1. okazując męstwo niebywałe u niewiasty, 2. cierpliwość
większą niż Męczenników i 3. miłość większą niż najlepszej Matki.

 

1. Okazując męstwo niebywałe u niewiasty.

Stojąc pod krzyżem Marya dała dowód niesłychanego męstwa, któremu równego znaleźć niepodobna nie tylko między niewiastami, lecz nawet i mężami. Ukochani przez Chrystusa Pana Apostołowie, — wierni Mu dotychczas Uczniowie, — podziwiający Go i miłujący przyjaciele: w chwili próby zapomnieli o doznanych Dobrodziejstwach i opuścili Mistrza i Przyjaciela swego. Jedna Marya z nieustraszonym Sercem wytrwała pod krzyżem. Stała pod krzyżem, powiada Ambroży Święty, i gdy mężowie przelękli uciekali, ona bez trwogi wytrwała przy Synu (*).

I stała pod Krzyżem!… Jakże różna od innych niewiast, których serce smutek i żałość dręczy! Tamte mdleją, padają na ziemię, głośno łkają i płaczą załamując ręce… Ona stoi… zbolała, ale panująca nad Swą Boleścią, pomna i w takiej nawet chwili na przystojność i przyzwoitość, która człowieka nigdy opuszczać nie powinna. Już filozof pogański pisał, że jest pewna przystojność i w smutku. I jak w innych uczynkach, tak i we łzach powinna być miara.

Ludzie nieroztropni ani w weselu ani w smutku zapanować nad sobą nie mogą (*). Marya starała się Swą Boleść w Sercu zachować i dlatego także, aby nie zwiększać cierpień Syna widokiem Swojej żałości. Bo, jak mówi Św. Bonawentura: Jej współczucie powiększyło Cierpienia Chrystusa Pana (*). Ukrywała miecz Boleści w Swoim Panieńskim Sercu i stała pod Krzyżem — niewzruszona… Jak okręt miotany przeciwnymi wiatrami stoi wryty na miejscu, — tak i Ona pod wpływem Boleści na widok Męki Chrystusa Pana, a z drugiej strony pod wpływem bojaźni, aby Męki Mu nie dodawać — stała pod Krzyżem jak słup kamienny, jak kolumna z miedzi.

Prorok Izaiasz widział w objawieniu przed Tronem Bożym Serafinów o sześciu skrzydłach, którzy równocześnie latali i na miejscu stali: — jednymi skrzydłami zakrywając swe twarze, drugimi pokrywając nogi, a trzecimi tylko latając: — dwiema zakrywali Oblicze Jego, a dwiema zakrywali Nogi Jego, a dwiema latali (*). Takim Serafinem była pod Krzyżem Marya. Jak płomień — powiada Bernard Święty — i wzlatuje i na miejscu stoi, — jak ogniści Serajini i latają i latając z miejsca się nie ruszają (*); — tak i Serce Maryi, gorejąc Miłością ku Swemu Najdroższemu Synowi, z jednej strony zatopionym było w Ranach Chrystusa Pana, z drugiej jednak, jak ten płomień, wzlatywało przed Tron Ojca Przedwiecznego, ofiarowując Mu podwójną Ofiarę: Męki Syna i Boleści Swej Duszy.

W Starym Zakonie nakazał Pan Bóg wystawić dwa ołtarze: na jednym zabijać miano ofiarę, a na drugim ją palić. W Ofierze Krzyża, będącej najdoskonalszą Ofiarą świata, widzimy również dwa Ołtarze: Krzyż, na którym zabijano Chrystusa Pana — i Serce Maryi, na Którym On przez Miłość niewysłowioną rozbolałej Swej Matki, wznosił do Nieba Ofiarę czystą i całopalną.

Myślą i sercem padam u Twych Nóg Maryo! Ty Niewiasto mężna, któraś wężowi głowę zetrzeć potrafiła, — okaż Twą Potęgę i męstwo! przyjdź i zgnieć w sercu moim wszelką namiętność, — wszelki gwałt, jaki kusząc zadaje mi świat i szatan… Ty się żadnego niebezpieczeństwa nie boisz… A ja taki trwożliwy i słaby… Tulę się wtedy do Nóg Twoich, o Matko, broń mnie, broń… szczególnie… wtedy i wtedy…

2. Okazując cierpliwość większą niż Męczennicy Pańscy.

Kiedy Marya stała pod Krzyżem i Ona także wraz ze Swym umiłowanym Synem ukrzyżowaną była; w sercu Jej bowiem tkwił Krzyż z wiszącym na Nim Chrystusem Panem i wszystkie Jego cierpienia w tym Sercu Bolesnym odzywały się echem. Stąd woła Św. Bonawentura: O Pani moja i gdzieżeś stała? Czy pod Krzyżem? Nie! Ty na Krzyżu z Chrystusem Panem umęczoną zostałaś, boś tam z Nim ukrzyżowaną była. Różnica tylko, że On w Ciele Swoim, — Ty zaś w Sercu. O! rzeczy niesłychana! o Cudzie niezbadany!… Tyś cała pogrążona w Ranach Pana  Chrystusowych, a Chrystus Pan ukrzyżowany jest cały w najgłębszych wnętrznościach Twego Serca (*).

Była Marya Współmęczennicą Pana Chrystusową, przewyższając przy tym wszystkich Męczenników, podobnie jak ich Chrystus Pan przewyższał. On bowiem był Głową i Uświęcicielem Męczenników, których męczeństwo bez Jego Męki wartości by nie miało; a Marya była — Ich Królową. Kiedy po kilkogodzinnej Męce Chrystus Pan bliskim był śmierci, wtedy po raz ostatni spojrzał z wysokości Krzyża na Swą Najdroższą Matkę, aby Ją pożegnać… I Ona podniosła Swe Oczy i tak patrzyli na Siebie przez chwilę… oko w oko… rozbolali… Oboje… nasyceni Cierpieniem… Miecz Boleści zanurzał się prawie po rękojeść w Sercu Maryi. Zadrżała znowu… ledwie nie zemdlała, a chwytając się rękami za drzewo Krzyża, — przycisnęła je gorąco do Siebie… bez skargi, bez narzekania, płacząc cicho i westchnienia w piersi Swej tłumiąc.. A tymczasem na sukienkę Jej padały krople Krwi Najświętszej… A Ona stała zbroczona Krwią Syna… i była z Nim bliską śmierci… Królowa Męczenników.

Maryo! Matko Boża! Ty się męczysz… Syn Twój się męczy… i to, aby mi zbawienie ułatwić!… a ja bym nie miał nic cierpieć?… Nie!… Matko! — to niesłusznie i niesprawiedliwie!… I ja chcę stać pod Krzyżem i cierpieć. Dlatego uciekam się do Ciebie, jako do Królowej Męczenników i Szafarki Łask Bożych! Wyjednaj mi u Twego Syna, abym przynajmniej nie szemrząc i nie narzekając — cierpliwie znosił tę przeciwność, jaką mi Opatrzność zeszłe: czy to ma być choroba, — czy śmierć bliskich osób, — czy ubóstwo, — czy zawód, niewdzięczność, lub prześladowanie ze strony ludzi. Uproś, uproś mi to moja najlepsza Matko!

3. Okazując miłość większą niż najlepszej Matki.

Trudno znaleźć na świecie matkę, która by dobrowolnie patrzeć chciała na śmierć swego dziecka. — I tak, nieszczęśliwa Hagar, błąkając się po puszczy Bersabejskiej, gdzie kropli wody dostać nie było można, widziała z boleścią, jak jej niemowlątko z pragnienia wielkiego umierać poczęło. Przygnębiona smutkiem złożyła swe dziecię na kamieniu i oddaliwszy się odwróciła mówiąc z żalem: nie będę patrzyła na umierające dziecię (*). Co zaś przechodzi siły zwykłej matki, — to patrzeć na katusze swego syna, skazanego na śmierć i kończącego w mękach.

Marya jednak, przezwyciężając Boleść Matczynego Serca, stała bez przerwy pod Krzyżem Swego Syna, nie odstępując Go ani na chwilę przez cały czas trwania okrutnej kaźni. Serce się Jej ściskało, — zmysły drętwiały, — Oczy łzami zachodziły, — piersi rozrywało łkanie…, a jednak wytrwała… Bo Ona była Matką Zbawiciela świata, a przez Niego Matką całej ludzkości.

Dlatego też podwójna miłość rozrywała Jej Serce: miłość do Chrystusa Pana i miłość do biednych ludzi, za których Chrystus Pan Cierpiał;… Z Miłości do Chrystusa Pana pragnęła, aby tak gorzki kielich był odjętym od Ust Jego i Jej własnych; — z Miłości zaś ku ludziom zachęcała się, by go wychylić… Ostatecznie została pod Krzyżem i ukorzywszy się przed Wolą Bożą ofiarowała Swego Jedynaka, aby współdziałać w Odkupieniu nas, — przybranych Swoich synów.

Matko moja! Matko moja! jakże słodko pomyśleć… Ty mnie miłujesz i w niepojętej Miłości ku mnie ofiarowujesz Najdroższego Twego Syna za zbawienie mej duszy!… Czym Ci się odwdzięczę… Oto będę Ci służyć i kochać Cię jako syn marnotrawny, niestety; — ale nawrócony! Nie! już więcej nie chcę smucić Twego Syna i Ciebie. Dlatego spojrzyj na mnie Twym załzawionym Okiem, a potem spojrzyj na Pana Jezusa bolejącego i przedstaw Mu mą nędzę, dodając łaskawie: „ach, on nie ma Łaski”. — Pan Jezus da Ją Maryo! na pewno da, jeśli tylko poprosisz. Poproś wtedy.

 

PRZYKŁAD.

Św. Peregrinus Larosi, Serwita, nie tylko  przyświecał współbraciom swoim wszelką zakonną cnotą, ale szczególnie budował wszystkich nadzwyczajnym swym nabożeństwem do Boleści Maryi. W tym celu modlił się, całymi dniami rozmyślał, pościł, umartwiał się; a tym wszystkim niezadowolony postanowił na pamiątkę, że Marya pod Krzyżem stała, nigdy w siedzeniu odpoczynku nie szukać. Kiedy zaś zmęczony czuwaniem i modlitwą siły swe snem pokrzepiać musiał, — opierał się o ścianę lub o jaki kamień i tak wypoczywał. Wierny swemu postanowieniu wytrwał w nim przez całe lat trzydzieści. Pewnego razu ciężko zaniemógł tak, że z obawy rozszerzenia się gangreny nogę mu odjąć wypadło. Sługa Maryi był gotów na to cierpienie, — ale Pan Jezus do tego nie dopuścił, bo kiedy rozpocząć miano operację i chory z miłością przyciskał do serca krucyfiks — Chrystus Pan, oderwawszy Ręce od Krzyża, dotknął się jedną z nich jego nogi i przywrócił mu
zdrowie.

 

PRAKTYKA.

Wysłuchać Mszy Świętej, a gdy nie można, zmówić siedem pacierzy na intencję Ojca Świętego, podwyższenie Kościoła Świętego i pokój między chrześcijańskimi panującymi.

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023