Źródło: O. Bernardyn Goebel OFMCap. – PRZED BOGIEM. Rozmyślania na wszystkie dni roku kościelnego. T. I., 1965r.

 

 

Rozmyślanie.

PRZED NAJWYŻSZĄ RADĄ.

 

Wrogowie Pana Jezusa dawno postanowili Go zgładzić, chcieli jednak zachować pozory prawa i w drodze procesu skazać Go na śmierć. Leżało to w zakresie władzy najwyższego Trybunału żydowskiego, tzw. Najwyższej Rady, którą uznawali również Rzymianie, gdy chodziło o wewnętrzne sprawy żydowskie. Dlatego zaprowadzono związanego Zbawiciela do Kajfasza, ówczesnego arcykapłana, który przewodniczył Najwyższej Radzie i w którego pałacu odbywały się posiedzenia sądu. Podczas nieoficjalnego przesłuchania u Annasza zebrali się pospiesznie wezwani członkowie Najwyższej Rady na posiedzenie nadzwyczajne. Można więc było zacząć przewód sądowy. Oczywiście był to tylko pozór przewodu. Wyrok był już gotowy.

 

1. Przesłuchanie świadków.

Zbawiciel stoi przed Swymi sędziami w więzach, jak przestępca. Arcykapłan w stroju uroczystym zajmuje miejsce na podwyższeniu, po obu stronach siedzą półkolem członkowie sądu: arcykapłani z poprzednich lat, członkowie najwybitniejszych rodzin kapłańskich, przywódcy stronnictw, uczeni w Piśmie, przedstawiciele rodów i wielcy właściciele ziemscy. Sąd przystępuje do przesłuchania świadków. Wyrok na oskarżonego mógł być według prawa wydany na podstawie jednobrzmiącego zeznania przynajmniej dwóch świadków (por. Ks. Pwt 19, 15). Nie brakowało oczywiście świadków przekupnych i zeznających fałszywie (por. Mt 26, 59). Wynik ich przesłuchania był wręcz opłakany. „Wielu bowiem świadczyło fałszywie przeciw Niemu, ale świadectwa ich nie były zgodne” (Mk 14, 56). Mimo wszystkich opłaconych kłamstw nie można było uzyskać świadectwa, które miałoby moc prawną. „Wreszcie zjawili się dwaj fałszywi świadkowie i rzekli: Ten mówił: mogę zburzyć świątynię Bożą, a po trzech dniach odbudować ją” (Mt 26, 61). Była to podstawa do oskarżenia o zamach na świątynię, a przez to na Pana Boga Samego, czyli przestępstwo zasługujące na karę śmierci. Ale „świadectwa ich nie były zgodne” (Mk 14, 59). A więc nic z tego. Co za wspaniałe świadectwo o Życiu Pana Jezusa! Cała sfora wrogów śledziła bystrym okiem w ciągu trzech lat publicznej działalności Pana Jezusa każdy Jego krok, a nie potrafią przygotować ani jednego rzeczywistego zarzutu.

Jak zachowuje się Pan Jezus wobec tych wszystkich kłamstw? Czyż nie mógłby rozerwać całej tej sieci i usprawiedliwić się? Milczy. Milczy nawet wtedy, gdy Kajfasz blady z gniewu wstaje, podchodzi do Niego i pyta: „Nic nie odpowiadasz na to, co oni Ci zarzucają?” (Mk 14, 60). Pan Jezus nie daje żadnej odpowiedzi. Co za królewska wspaniałość w tym milczeniu! Nie jest to milczenie w poczuciu udowodnionej winy. Jest to pełne majestatu milczenie niewinności, która czuje się wolna od tego, co jej zarzucają, która może stać z jasnym spojrzeniem i podniesionym czołem.

— Zastosowanie. Jakże zawstydza nas Zbawiciel milczący wobec tych, którzy Go kłamliwie oskarżają. Gdy otrzymujemy słuszną naganę, gdy nas ktoś słusznie upomina z powodu naszej rzeczywistej winy, lub zwraca nam uwagę na ujemną właściwość naszego charakteru, wtedy, choćby to czyniono w najlepszych zamiarach i bardzo delikatnie, natychmiast unosimy się, zaczynamy się usprawiedliwiać, odpowiadamy wzajemnymi zarzutami lub skarżymy się do innych, szukając u nich pociechy. Całymi dniami, a nawet tygodniami odgrywamy rolę pokrzywdzonych i nie możemy tego zapomnieć naszym przełożonym lub współbraciom.

Patrzmy na milczącego Zbawiciela i uczmy się od Niego cierpliwości. Uczmy się również znosić w milczeniu dla miłości Zbawiciela nawet niezasłużoną naganę, gdy nie zachodzi potrzeba usprawiedliwienia się, lub gdy jest ono bezcelowe. W tym przejawia się wielkość duszy. Często jest to najskuteczniejsza obrona. Św. Franciszek mawiał: Szczęśliwy sługa, który nie ma zawsze pod ręką czegoś na swe usprawiedliwienie i umie znieść naganę za wykroczenie, do którego się nie poczuwa” (Bonmann).

— Postanowienie. Z miłości do Zbawiciela milczeć wobec nagany i wymówek.

 

2. Rozstrzygające pytanie.

Sprzeczne zeznania świadków i wzniosłe milczenie Pana Jezusa wywołały przykre zakłopotanie na sali sądowej. Wydawało się, że nie ma żadnych widoków na prawne uzasadnienie skazania Nazareńczyka i że nie da się uniknąć publicznej kompromitacji Najwyższej Rady wobec całego ludu. W tym przykrym położeniu przewodniczący Najwyższej Rady chwyta się jedynego środka prawnego, jaki mu jeszcze pozostał: zaprzysiężenia oskarżonego, aby uzyskać pod przysięgą uznanie jego winy lub niewinności. Zasadniczym powodem wszystkich nieporozumień Pana Jezusa z uczonymi w Piśmie był fakt, że uważał się za Syna Bożego, równego Panu Bogu. Do tego punktu sięga najwyższy kapłan w swym pytaniu. Z doświadczenia wie, że Pan Jezus nie cofnie ani jednego ze Swoich Słów. Wie również, że po twierdzącej odpowiedzi na to pytanie wobec całej Najwyższej Rady, nie trzeba będzie żadnych innych dowodów. Będzie to bowiem w oczach wszystkich członków Rady oczywistym bluźnierstwem, czyli przestępstwem zasługującym na karę śmierci.

Najwyższy kapłan, jako najwyższa powaga narodu żydowskiego zwraca się uroczyście do Pana Jezusa: „Poprzysięgam Cię przez Boga Żywego, abyś nam powiedział, czy Ty jesteś Chrystusem Synem Bożym?” (Mt 26, 63). Na sali panuje niezmącona cisza. Jest to jedna z najdonioślejszych chwil w dziejach ludzkości. Odpowiedź na to pytanie obchodzi całą ludzkość. Pan Jezus odpowiada jasno i stanowczo: „Tyś powiedział” (Mt 26, 64). I aby tej odpowiedzi dodać mocy i wykluczyć wszelką wątpliwość co do jej znaczenia, dodaje: „Wszakże powiadam wam, odtąd ujrzycie Syna Człowieczego siedzącego na Prawicy Mocy Bożej, przychodzącego w obłokach niebieskich” (tamże). Znaczy to: Teraz wprawdzie, chociaż jestem Bogiem i Mesjaszem, stoję przed wami jako sługa, a nawet jako więzień, a wy macie mnie skazać. Kiedyś jednak ujrzycie Mnie jako Mesjasza w Chwale i Majestacie, Równego Bogu, siedzącego na Prawicy Bożej i przychodzącego na obłokach niebieskich, by sądzić świat. Niczyje usta nie wypowiedziały nigdy słów jaśniejszych, pełniejszych treści i majestatu. Całe Niebo uradowało się nimi. Piekło zadrżało, wyczuwając w nich wyrok na siebie.

— Zastosowanie. Dzisiaj również Zbawiciel jest często w więzach w Kościele swoim i w swoich członkach, poniżony, okryty hańbą. Dochowajmy Mu zawsze wierności! Do Niego należy ostateczne zwycięstwo, a Jego zwycięstwo jest i naszym zwycięstwem. Uklęknijmy przed Zbawicielem w więzach i wyznajmy: ,,Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego”.

— Postanowienie. Dochować wierności Zbawicielowi, który w swoim Kościele nosi więzy i bywa sądzony.

 

 

 

Zachęcamy do uczczenia Św. Józefa w miesiącu marcu ku Jego czci poświęconym: Nabożeństwo marcowe ku czci Św. Józefa, Oblubieńca NMP.

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023