Adam i Ewa

1. MARCA

HISTORIA STWORZENIA ŚWIATA I ŻYWOT PIERWSZYCH RODZICÓW NASZYCH ADAMA I EWY.

 

 

Źródło: Żywoty Świętych Pańskich Starego i Nowego Testamentu z dzieła Ks. Piotra Skargi, T. II, 1880r.

 

 

Nie było nic Panu Bogu po stworzonym Niebie, nic po Aniołach, nic po tym wszystkim co jest, co się rusza, co żyje i rozum ma na niebie i ziemi, bo On bez tego wszystkiego był na wieki we trzech Osobach: Ojciec, Syn i Duch Święty; Sam w Sobie sławny, wielki, nic nie potrzebujący. Ale Dobroć Jego jest z Natury użyczającą się; więc też w rzeczach stworzonych taką się być okazała, gdy szczęścia swego i doskonałości, stworzeniu swemu udzieliła, aby to, co nie istniało, było, trwało, ruszało się i żyło; a choć odrobinę Szczęścia Boskiego według Natury, potrzeby i pojęcia swojego miało. Żeby Stworzyciel pokazał w stworzeniu niezmierną Moc Swoją, niezbadaną Mądrość, niewyczerpaną Dobroć. Mocą Jego przeto z niczego, bez materiału żadnego stanął ten świat, to jest Niebo i ziemia, i niezmierzone jeszcze, a oku naszemu nie widome przestrzenie. I stworzył Aniołów i Duchy, owe niezliczone Wojska Swej Mocy, Sługi Światłości Swojej, którym dał wolną wolę do swej Służby; ażeby, jeśli z dobrem swym uznają, Twórcy się swemu kłaniać i ulegać, Wiecznej Chwały za takie wolności swej użycie, w rozkoszach niebieskich dostąpili. Wtedy jedni Aniołowie, których był głową lucyfer, patrząc na samych siebie i na swe wielkie przymioty, w pychę się wzbili, sobie samym takowe przypisując, a nie Panu Bogu, od którego je wzięli. Źle też wolności swej użyli, bo chcieli równać się z Panem Bogiem, i nie oddawać Mu ani pokory należnej, ani pokłonu. Zaczem strąceni na wieczne ciemności do piekieł, utracili chwałę wieczną i tak się w złej woli swój utwierdzili, iż jej ku Panu Bogu nigdy obrócić, ani Go nigdy miłować już nie mogą. Drudzy prawą kierując się mądrością, grzechowi się owemu sprzeciwili, a w pokorze i czci powinnej ku Stwórcy swemu zostając, dostąpili w nagrodę wiecznego, a nieodmiennego szczęścia widzenia Oblicza Pana Boga; i tak są na woli swej utwierdzeni, iż nigdy zgrzeszyć nie mogą.

Chcąc potem Pan Bóg inne także Anielskie, nieśmiertelne i rozumne stworzenie to jest człowieka, na uczestnictwo Chwały Swej uczynić, umyślił Ducha Anielskiego w ludzkim ciele utworzyć, aby ziemią i ciałem obciążony, do hardości jak pierwsi Aniołowie, przyczyny nie miał, ale pokornym Twórcy swemu zostawał. Pierwej wtedy postawił widomy świat ten dla człowieka, aby go miał ku mieszkaniu, pociesze i uczciwej zabawie doczesnej. I rozciągnął Nieba sklepienie jako księgi, aby w nie przyszły człowiek patrząc, Moc i Piękność Boską w nich czytał. Rozciągnął je jako wspaniały kobierzec, drogimi kamieniami wysadzany, rozlicznej światłości i blasku gwiazdami i promieniami narzucony, aby nimi przyszły ich dzierżawca wzrok swój uweselał, a tam wszystką myśl swoją obracał. Dał bieg rozmaity słońcu i gwiazdom, uczynił dzień do zabawy a noc do spoczynku; rozkazując słońcu, księżycowi i gwiazdom, aby drogami im wskazanymi ku posłudze Pana swego przyszłego biegać nie omieszkały. Postawił i ziemię bez dna i fundamentu, na samym ją Słowie i Rozkazaniu Swym zawiesiwszy, a spędziwszy z niej wody, morze uczynił a ziemię osuszył. I pokrył ją trawą i ziołami, na pożytek i lekarstwa ludziom potrzebnymi; kwiatami rozkosznymi, rodzajnymi drzewami, pięknymi gajami, górami, kruszcami złotymi, srebrnymi i innymi; polami i łąkami; poprzecinał je rzekami i strumieniami. Rozkazał drzewom i ziołom, aby na zachowanie rodzaju swego, nasienie wiecznie wypuszczały; wody ozdobił Twórca napełniając je rozmaitymi rybami, powietrze zaś rozlicznymi ptakami z pierzem pięknem, z głosem i śpiewem ku rozweseleniu człowieka, dając im i smaczne mięso ku jego żywności.

Na koniec wreszcie stworzył z ziemi wszystkie zwierzęta, i co się jeno na niej porusza; każdemu z nich dar jakiś w mięsie, w mocy, w zdolności do roboty, w skórze, w biegu, dla człowieka czyniąc. A że wszystkiemu temu, co stworzył, miał Pan Bóg dać głowę, przysposobił dla pana tego świata mieszkanie osobne, jakoby zamek, ów przedziwny Raj, gdzie wszystko, co najrozkoszniejszego i najlepszego zebrał, napełniając go powietrzem nie zmieniającym się nigdy, jasnością słoneczną, wesołym i stałym wiosennym ciepłem.

Utworzywszy tak wszystko jakoby tułów człowieka, o głowie radził, mówiąc: ,,Dobre to wszystko, i bardzo dobre, ale głowy i pana nie ma. „Uczyńmy człowieka na obraz i podobieństwo nasze, i zlećmy mu panowanie nad wszystkim, co się rusza na ziemi”. Utworzył wtedy Pan Bóg parę ludzi; pierwej męża z ziemi, potem niewiastę z kości jego; i czyniąc im ciało zwierzętom nieco podobne, uczynił duszę na obraz i podobieństwo swoje, tj. rozumną, wolną, nieśmiertelną, i do otrzymania chwały wiecznej sposobną. Bo w tym człowiek ma Obraz Boży na sobie, iż duszą nigdy umrzeć nie może, iż złe i dobre zna z natury, wiedząc co przystoi, a co nie przystoi. A jako Pan Bóg jest wolnym, i nic z przymusu nie czyni, tak też i człowiek winien swe sprawy spełniać nie ze skłonności natury, jak zwierzę, ale wolnym wyborem swej woli i rozumnego upodobania, jak tego Chwała Boska, i własne dobro jego wymaga. Na koniec dał mu wspaniałość swego podobieństwa, aby jako król i bóg ziemski światem całym i tym wszystkim, co na nim jest i żyje, swobodnie władnął.

I tak stanął Adam, w męskich dorosłych latach uczyniony bez ojca i matki. A iż z natury stworzył go Pan Bóg towarzyskim, postanowił obdarzyć go istotą jemu podobną, z którą by dzielił swe życie. Przypuścił więc sen na Adama, i uczynił z żebra jego niewiastę, którą, iż była z niego wzięta, Adam duchem prorockim poznał, i ocknąwszy się, rzekł: „To jest kość z kości moich, zwana mężatką będzie, bo z męża wzięta jest“. O jakże wdzięcznie ta para ludzi pokłoniła się Panu Bogu, że ich przy stworzeniu razem, tak wielkimi uposażył Darami! Bowiem, trojakimi człowieka Pan Bóg obdarzył przywilejami: przyrodzonymi, darowanymi i doczesnymi. Przyrodzone których nigdy stracić nie mógł, były: że go stworzył na obraz i podobieństwo swoje; z duszą nieśmiertelną, rozumną i wolno sobą władnącą, i że dał mu nad zwierzętami panowanie. Darowanymi były te, które się w Łasce i Sprawiedliwości pierworodnej zamykają. Łaska ta była: iż wdzięczny i posłuszny Panu Bogu zostając, miał jakoby syn miły, wysłużywszy tu sobie z łatwością Królestwo Niebieskie, swego czasu do niego być przeniesionym. Sprawiedliwość zaś pierworodna zasadzała się na tym, iż wola jego nigdy nie sprzeciwiała się rozumowi, ale i owszem, zezwalała natychmiast na to co ten jej wskazywał; a ciało tak się z rozumną wolą zgadzało, że co dusza zechciała, wszystko bez namiętności, bez wymówki i trudności czyniło. Dlatego też i ciało od złej żądzy wolne, miało dwa wielkie przywileje: pierwszy, iż w nim nic wstydliwego być nie mogło, bo we wszystkim duchowi i rozumowi posłuszne, nic przeciw rozumnej woli żądać nie umiało. A że grzech jest odstąpieniem od rozumnej, a dusznej woli, a za grzechem idzie wstyd i sromota; przeto choć byli nago, ale niewinni bez grzechu, bynajmniej się nie wstydzili. Drugi przywilej miało ciało, iż skutkiem tej podległości duszy i rozumowi, umierać nigdy nie mogło, gdyż dusza obdarzona pierworodną prawością, na wieki ciało ożywiać miała. Dał też Pan Bóg człowiekowi i doczesne Dary: pociechę w potomstwie, żywność bez pracy i wszelkie rajskie rozkosze bez żadnych kłopotów. Takimi to obdarzonych przywilejami wprowadził Pan Bóg tych pierwszych ludzi do zbudowanego dla nich owego królewskiego zamku, cudownego Raju. Ziemia bowiem, na której żyjemy, jest jakoby tylko ponurym przedsionkiem, który do niego prowadzi. Oddawszy Pan Bóg rodzicom naszym Raj w posiadanie, stawił przed nimi wszystkie zwierzęta i ptactwo, by im w niewoli ku pożytkowi służyły. Adam zaś znając mądrością od Pana Boga wziętą, naturę wszystkich, dał im nazwiska wedle przyrodzenia każdego. Na koniec aby też na Pana swojego pamiętali, oprócz prawa na sercach ich wyrytego, dał im Pan Bóg rozkaz, żeby się drzewa, zwanego później drzewem wiadomości złego i dobrego nie dotykali, ani owocu jego nie pożywali, mówiąc do człowieka: „Bo którego dnia będziesz jadł z niego, śmiercią umrzesz?” To miało znaczyć: Jeżeli tę wolę moją zachowacie, Dary którymi was opatrzyłem, na wieki przeleję na potomstwo wasze, a potem z ciałem i duszą na niewidziane i niesłyszane wezmę was rozkosze do królestwa, od którego odpadli źli aniołowie, A jeśli ją przestąpicie, i wy i potomkowie wasi śmiercią zarażeni będziecie; Łaskę zaś i Dary Moje odjąwszy od was, karać was będę jak złe anioły.

Dopóki Adam i Ewa posłusznym sercem Pana Boga swego chwalili, dusze ich nasycały się niewysłowionymi Rajskimi uciechami. Lecz ów przeklęty ojciec kłamstwa, początek grzechu, lucyper, pozazdrościł im szczęścia, i pełen złości chcąc uczynić wzgardę Panu Bogu, a ludziom piekło otworzyć, wziął na się postać. węża i mówił do niewiasty: — Czemu Pan Bóg zakazał wam jeść z drzewa, które dane jest ku pożywieniu? I cóż to za szczęście wasze, nie mieć woli tak smacznego skosztować owocu? Wszak to istna dla was męczarnia. — Tą rozmową złą pożądliwość wzniecać w niej począł, i niewiasta odrzekła: — Ze wszystkich innych pożywać nam wolno, ale tego jednego Pan Bóg nam ruszać zabronił, i śmiercią zagroził, mówiąc: „Umrzecie“. O czemuż nieszczęsna wdała się w rozmowę z tym, który śmie ją pytać, czemu Pan Bóg to lub owo rozkazał? Winien, że On, Pan i Stworzyciel wszystkiego, sprawiać się stworzeniu swemu? Szatański to głos, który pyta czemu i co rozkazał? Zamiast wypełniać, co i jak rozkazuje. Nie mniej też zbłądziła Ewa, nie szukając rady u towarzysza swego, bo kto w pokusie starszemu się nie zwierzy, prędko w niej zginie. Widząc czart, iż mu się na początek powiodło, rzecze: — Nie umrzecie. Pan Bóg tylko wielkie ukrywa przed wami dobro. Gdybyś wiedziała, jak dziwną ma moc ten owoc! Skoro go skosztujecie otworzą się oczy wasze, i będziecie jako bogowie, złe i dobre wiedzący. — Uwierzyła czartu niewiasta; zapomina więc Pana Boga i Dobroczyńcy swego i zrywa jabłko, a nie mając dosyć na tym, zarażona jadem piekielnym, namową skłania męża, by z jej ręki skosztował owocu. Ten towarzyszki swojej zasmucić nie chcąc, zezwolił na grzech, a sam siebie i nas potomki swe, zgubił.

Wnetże ziściło się Słowo Boże na nich, umarli bowiem na duszy tracąc Łaskę Bożą, która jest duszą duszy naszej. Bo jako ciało bez duszy, tak dusza bez Pana Boga i Miłości, a Łaski Jego, umarłą jest, i tylko na potępienie i śmierć wieczną żyje. Ciało ich również śmierć zarażać poczęła, bo się nagimi ujrzeli; a nędza, bojaźń i kłopoty otworzyły im do niej drogę. Dary i przywileje, o których się wyżej mówiło albo zgoła utracili, albo tym grzechem wielce osłabili. Cokolwiek dawniej czynili, jako umiłowanym synom Bożym szło im wszystko na zasługę; w bezpieczeństwie duchowym chodzili przed Panem Bogiem, słuchając Głosu Jego. Dziś, kiedy zła wola rozum tłumić poczęła, drżą przed swym Twórcą, i wstydem zdjęci, kryją się między drzewa, z liścia figowego zasłony sobie uplótłszy. A tak uczuli niebawem Sprawiedliwą Karę Bożą, gdyż jak oni posłuszeństwo względem Pana swego złamali, tak też poddane dotąd rozumowi ciało, duszy ich i woli posłuszeństwo wypowiedziało. Dusza chce dobrego, a ciało nie chce, i każdej dobrej i zbawiennej rzeczy wielkie stawia trudności. I cóż nam wtedy zostało? Oto nieśmiertelność duszy, ale w niełasce, tak iż prawie imienia żywota nie godna. Został rozum, ale o ileż od pierwotnego ciemniejszy, została też i władza własnej woli, iż co chcemy czynić możemy, ale wola ta słaba i schorzała, równie do dobrego leniwa, jak do złego pochopna jest bardzo. Do wysłużenia przeto sobie Łaski Bożej, do otworzenia Ojczyzny niebieskiej, nic bez szczególnej Pomocy Boskiej nie może. I przywileje też nasze doczesne Pan Bóg dla pokuty naszej wielce osłabił.

Utraciwszy tak niezmierne Dary Boskie, Adam i Ewa kryjąc się, płakali. A Bóg straszliwym głosem przemówił: „Gdzieżeś jest Adamie? Jużeś nie tutaj gdziem cię postawił; wypadłeś z szczęścia, utraciłeś udzielone ci Dary”. A Adam, nędzny nasz ojciec struchlały rzecze: — „Zląkłem się Głosu Twego, Panie, i skryłem się żem oto nagi”. — „Któż ci ukazał żeś nagi? rzekł Pan Bóg; kto cię obnażył, czy nie grzech twój? Poznałeś czym jesteś sam z siebie, gdyś Moją Łaskę utracił, nie zachowując przykazania mojego“. I zaczął opowiadać Adam jak się cała rzecz stała. Źle się jednak wymawiał, iż przez niewiastę skłoniony do grzechu został. On pierwszy o Woli Bożej wiedział, i przestąpienie zakazu Bożego karać w niej był winien. Tymczasem uległ złudnym jej słowom, by jej przyjaźni nie stracić. Ale i przyjaciela dopóty czcić tylko trzeba, póki sumienie i Pan Bóg pozwala: bacząc na to, by się z jego przyczyny pierwsza i droższa z Panem Bogiem przyjaźń nie rozerwała.

Pan Bóg czyniąc im te pytania, chciał pierwszych rodziców naszych do pokuty pobudzić. Czarta zaś zapytawszy: „Czemuś zdradził niewiastę?“ Przeklął od razu jako przyczynę i początek grzechu wszelkiego, mówiąc: ,,Przeklętyś między zwierzętami ziemskimi, na piersiach się czołgać i ziemię żreć będziesz po wszystkie dni żywota twego. Położę nieprzyjaźń między tobą, a niewiastą i między potomstwem twoim, a potomstwem jej, ale ona zetrze głowę twoją, gdy urodzi syna, który moc twoją skruszy”. Tak przekląwszy czarta, Pan Bóg dla przyszłej Męki i Zasługi Chrystusa Pana, pokutę Adama i Ewy przyjął, nadzieją utwierdził, a wieczną im karę odpuszczając, doczesną pokutę na ziemi naznaczył. Pokuta owa zasadzała się na większym jak wpierw być miało ze strony niewiasty, poddaństwie mężowi, na chorobach, cierpieniach, kłopotach i pracy, którą w pocie czoła chleb swój zdobywać odtąd zmuszeni byli; na śmierci wreszcie doczesnej, mocą której ciało ich w proch obrócone, powrócić miało do ziemi, z której wzięte zostało. Po tern wszystkim wygnał ich Pan Bóg z Raju na pielgrzymstwo ziemskie, przyoblekłszy ich w kożuszki i mówił: „Oto Adam stał się wiedzącym złe i dobre”. I zamknął Raj strażą Anielską wejście do Niego osadziwszy. Posłuszeństwo zaś zwierząt odjął Pan Bóg człowiekowi, tak jak mu człowiek swojego odmówił.

Że jednak i za pokutą własną ujść potępienia i wyrobić sobie miejsca w niebie nie mogli, dał im Pan Bóg obietnicę, iż z ich krwi narodzi się Mocny Król i cichy Baranek, który ich Krwią i Ofiarą Swoją do Łaski Boskiej przywróci, a z otchłani i z mocy czartowskiej wyzwoli. Nagość zaś ich duszną, suknia niewinności i sprawiedliwości pokryć kiedyś miała. To wszystko ziściło nam się przez Pana naszego Jezusa Chrystusa Nowego Adama i nową Ewę, Matkę Jego Przeczystą. Tak wygnani z Raju, osiadłszy pierwsi rodzice nasi w niedalekiej od niego odległości, ustawicznie oczy i serce swoje ku niemu obracali, przez lat kilkadziesiąt w płaczu, na modlitwie, poście, w wszelakiej wstrzemięźliwości trwając. — Małegośmy postu znieść nie chcieli, mówili, czyńmyż teraz większy. — A krzepiąc się nadzieją, iż niebo przywrócone im być miało przez Baranka Mesjasza, ofiarowali Panu Bogu baranki, bydło i zboże, obietnicę Mu Jego przypominając. W długi czas potem obdarzył ich Pan Bóg dwoma synami, starszy był Kain, a młodszy Abel, oprócz których mieli później wiele jeszcze synów i córek. Nauczyli oni swych pierworodnych służby i bojaźni Bożej, oznajmiając im czym niegdyś byli, co stracili, i czego się spodziewali, i ucząc ich ofiary. Ale że ich już po grzechu urodzili, jakie sami mieli takie i im też dali przyrodzenie: skażone i do złego skłonne; a cnota i bojaźń Boża z ciężkością im przychodziła. Przekładali im przeto, jak się grzechu wystrzegać, a Pomocy Bożej przez ofiarę, to jest przez obiecanego Mesjasza szukać mieli. Ze zaś Abel pokusie i skażonej swej naturze lepiej się opierał i Panu Bogu służył, czystszym sercem składając Mu ofiary, wejrzał Pan Bóg pierwej na niego i dał to poznać że mu się ofiary jego podobały, a Kainowe przeciwnie, wstrętne mu były. Gwałtowną zdjęty zazdrością Kain, brata swojego począł nienawidzić i umyślił go zabić. Upominał go Sam Pan Bóg, mówiąc: Nie czyń tego, a nie zazdrość bratu twemu. Bądź jako Abel, sprzeciwiaj się grzechowi, a równie jak on, Łaskę Moją mieć będziesz. Oto grzech we wrotach już twoich; bądź panem nad twą złą wolą. Atoli Kain w zatwardziałości serca, nie usłuchał upominania Boskiego, wyprowadził zdradliwie brata w pole, rozlał krew niewinną i pomazał nią ziemię. I na synu swym po znali dopiero nieszczęśliwi rodzice ową śmierć cielesną, której dotąd nie widzieli. Wielką była ich boleść, a siostry chowały go tak długo, mniemając że ożyje, a nie wiedząc co czynić. Aż Ojciec rzekł do nich: Schowajcie go w ziemię, na nim pierwej jak na mnie Pan Bóg grzech mój ukarał, i wykonał pogróżkę: „Prochem jesteś, i w proch się obrócisz”. I zastanawiając się na nowo nad zjadliwością grzechu swojego, tern obfitsze łzy wylewali, wznosząc serca w prośbie do Pana Boga, aby ich pokutę, nędzę i troski łaskawie przyjął, a duszom ich miłościwy być raczył, zsyłając im owego Króla i Baranka, którego obiecał, a którego się ofiarami swymi dopominali.

Dał im Pan Bóg potem w miejsce Abla innego syna, imieniem Seta, z którego idzie według ciała Zbawiciel nasz Jezus Chrystus i Ojcowie Święci. Z dzieci Adama rozmnożył się rodzaj ludzki. On zaś sam umarł, przeżywszy 930 lat. My którzyśmy od niego naturę skażoną wzięli, nie narzekajmy już więcej, nie wymawiajmy się z cnoty i dobrych uczynków, bo ta zła natura nasza w Chrystusie Panu już naprawiona; wzięliśmy z wysług Mesjaszowych Odkupienie i Łaskę w Sakramentach Jego przez Wiarę. Naśladujmy raczej pokutującego Adama, niewinność Abla, obleczmy się w cnoty Baranka, wystrzegając się Kainowej zazdrości, nienawiści, zdrady i rozpaczy. Nabywajmy w pocie czoła cnót chrześcijańskich, abyśmy kiedyś wrócili do tej Ojczyzny, z której wygnani jesteśmy, a gdzie króluje Pan Bóg w Trójcy Świętej Jedyny ze Wszystkimi Świętymi, na wieki wieków. Amen.

 

 

Uwaga.

 

 

Opowiadanie stworzenia świata, życia i upadku pierwszych rodziców naszych, mieści w sobie pobieżnie główne uwagi, których szeroki rozwój, dzieje ludzkości dostatecznie przedstawiają, a zakresowi dzieła niniejszego, niemożebnie rozciągłe dać by musiał rozmiary. Potrącimy tu wszakże o nieszczęsną ułomność, która pierwszą na ziemię zbrodnię sprowadziła. Zazdrość, owo ujemne pojęcie własnego szczęścia naszego, jest wadą straszną, która zagłuszając w człowieku wszelkie szlachetne uczucie, podnosi go nad miarę w własnych jego oczach; która nam wszystko jedynie do siebie samych odnosić każę, wyradzając w sercach naszych nienawiść ku bliźniemu, jeśliby też i jemu jaka cząstka pomyślności i uciechy przypaść w udziale miała. Stąd to chęć pozbawienia go wszelkiego dobra na losie, majątku, sławie, a częstokroć i życiu. Stąd owe zbrodnie w kształtach rozlicznych, a między tymi niecne oszczerstwo, wyzuwające nieraz niewinną istotę ze spokoju, z odrobiny niejakiego w tym życiu szczęścia i dobrej u ludzi sławy, a tym samym i z możności czynienia im dobrze. Jest to zabójstwo moralne, które jak każde inne, by najmniejszego występnemu nie przynosząc pożytku, zabija duszę jego samego, odejmuje jej swobodę, zatruwa owo szczęście, za którym tak namiętnie goniła, własną tylko wśród otaczającego ją świata ubóstwiając osobę, a którego też mimowiednie prawie i świat jej zaprzeczy, gdy nie umiała, a raczej nie chciała go szukać na wskazanej jej przez Opatrzność drodze, w prawej i szczerej miłości bliźniego, która w szczęściu brata swego w Panu Bogu, szczęście własne znajduje.

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023

Newsletter

Otrzymaj za darmo: Niezbędnik modlitewny za dusze czyśćcowe.
Jeśli chcesz otrzymywać żywoty świętych, codzienne rozmyślania, modlitwy za dusze czyśćcowe, nowenny przed świętami, wypełnij poniższy formularz.
Zaznacz: *