Trzech Króli

 

 

Źródło: Ks. Dr. Józef Kaczmarczyk – Hołd Magów, 1932r.

 

 

Po adoracji Dziecięcia wracają Magowie wskutek Boskiego ostrzeżenia inną drogą do ojczyzny. W kilku godzinach mogli byli dostać się do mostu na Jordanie i przez puszczę dotrzeć do kraju Nabatejczyków, ale najbezpieczniejszym sposobem ominięcia Heroda było udać się wprost na południe morza Martwego, albo je łodziami przepłynąć.

Ci, którzy zwalczają Religię Katolicką, wszystko to, co w niej widzą nadprzyrodzonego, cudownego, usiłują tłumaczyć legendą, mitem zaczerpniętym z analogicznych wydarzeń, czy pojęć starożytnego świata.

I tak podróż Magów do Betlejemu ma być według tych krytyków odcieniem i przeróbką hołdowniczej wyprawy podjętej w r. 60 po Chr. przez Tiridatesa do Rzymu dla oddania pokłonu cesarzowi Neronowi i złożenia mu darów. Ale już sam Clemen —  nie katolik — zwalcza tego rodzaju tłumaczenie historii ewangelicznej o pokłonie Magów ze Wschodu (Religionsgeschichtl. Er klärung des N. T. Giessen 1909). Rozstrzygającą nadto jest tu chronologia; albowiem opowiadanie Mateusza, który pisał pierwszy Ewangelię około roku 50 po Chrystusie, nie może mieć żadnego związku z późniejszą o wiele wyprawą Tiridatesa. „Obrazowi Magów — mówi Maier — którzy prowadzeni przez niemą gwiazdę szukają żydowskiego Mesjasza i wskutek spełnienia się ich pełnego tęsknoty przeczucia w ubóstwie zrodzone Dziecię radośnie obdarzają podarunkami, nie odbierze żadna krytyka czaru czystej, wzruszającej rzeczywistości (por. F. Tillmann die hl. Schrift d. N. T. Berlin 1912).

Do utworzenia się legend potrzeba zazwyczaj dłuższego czasu; ukazują się one znacznie później od czasów, w których żył ich bohater; osnuwają się zawsze koło osób, które już długo przedtem cieszyły się sławą — albo tworzą się gdzieś w cieniu, wśród ludu znajdującego się na bardzo niskim poziomie rozwoju itd.

Tymczasem Św. Mateusz pisze, wśród pokolenia, które żyło z Jezusem i roztaczało ścisłą kontrolę tak nad głoszoną, jak pisaną Ewangelię. Jeszcze Św. Paweł Apostoł może na dowód rzeczywistości zmartwychwstania Jezusa powołać się na 500 braci, z których wielu jeszcze żyło kiedy Św. Paweł Apostoł pisał swoje listy. Całe mnóstwo tych, co Zbawiciela znali i Jego działalności się przypatrywali, przeżyło do czasu nie tylko ukazania się, ale i rozpowszechnienia się po całym świecie Ewangelii. Kiedy Św. Mateusz wciągał opowiadanie o Magach do swej Ewangelii, żyło wielu przyjaciół jak i nieprzyjaciół Jezusa. Jedni i drudzy byliby nie dopuścili, aby jakieś fałszywe wieści i legendy o Jezusie rozszerzały się wśród ludu żydowskiego, jako prawdziwa historia. Jedni uczyniliby to przez miłość i cześć dla Zbawiciela i Jego Ewangelii, drudzy przez nienawiść ku Niemu i Jego Dziełu.

Oprócz ewangelicznych o Jezusie opowiadań posiadamy z I-ego stulecia tyle jeszcze o Nim świadectw, że czyny Cezara, Cicerona, Augusta i wielu sławnych starożytnych mężów nie są stwierdzone tyloma tak pewnymi i bezstronnymi świadectwami, jak czyny Jezusa. Ci, co o Nim pisali, żyli z Nim współcześnie, albo krótko po Nim.

Czas, w którym żył Jezus i ci, co o Nim pisali, nie jest żadnym czasem ciemnoty i tworzenia się legend.

„Pokój ludziom dobrej woli!” — zaśpiewali Aniołowie nad szopką betlejemską. Brak dobrej a przywiązanie się do swej złej i zepsutej woli, po prostu gruby egoizm, sprawia, że dziś wielu ani z pastuszkami ani z tymi Mędrcami (Magami) nie idzie do Betlejemu i nie składa Bożej Dziecinie hołdu, jaki się Jej od nas należy.

Ludzie natomiast dobrej woli idą z (Magami) do Betlejem, aby także złożyć powinny hołd nowonarodzonemu tu Zbawicielowi, hołd rozumu i hołd woli. Ofiarują Mu złoto, uznając Go za Króla wszechświata, kadzidło uznając Go Bogiem, mirrhę widząc w Nim Boga, a zarazem człowieka za nas umierającego. (Św. Grzegorz Wielki). Ale i życiem naszym dary Mu te składamy, gdy Mu ofiarujemy złoto jałmużny i uczynków miłości bliźniego; kadzidło, modlitwy i nabożeństwa; mirrhę cierpień i umartwienia.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2024