Kalendarz liturgiczny

1 Października

XVIII NIEDZIELA PO ZESŁANIU DUCHA ŚWIĘTEGO

Św. Remigiusza, Biskupa i Wyznawcy

W Polsce: Bł. Jana z Dukli, Wyznawcy

 

Ryt półzdwojony. Szaty zielone

 

 

Źródło: Pius Parsch „Rok Liturgiczny”, Poznań 1956, t. 3.

 

 

I. XVIII NIEDZIELA PO ZESŁANIU DUCHA ŚWIĘTEGO. 

Pójdziemy do domu Pańskiego

(1) Charakter mszy.

Msza dzisiejsza odbiega swym charakterem od innych Mszy po Zielonych Świątkach. Niedziela po sobocie Suchych dni była w pierwotnym Kościele pozbawiona Liturgii, ponieważ Służba Boża soboty trwała przez całą noc aż do godzin rannych. Gdy później przesunięto nocne ceremonie liturgiczne na poranek sobotni, powstał formularz naszej obecnej Mszy. Czy śpiewy wzięto z dawnej Mszy na poświęcenie Kościoła? Jest w niej rzeczywiście mowa o „domu Bożym” , o poświęceniu Ołtarza, o świętych przedsieniach; w dodatku psalm pielgrzymów do świątyni (Ps 121) stanowi dzisiejszy introit. Ewangelia wskazuje na władzę kluczy Kościoła. Z drugiej strony oba czytania z Pisma Św., zwłaszcza epistoła, nawiązują wyraźnie do motywu paruzji. Wiersz „Alleluja” również ma podobny nastrój. Osobliwością dzisiejszej Mszy i następnych jest introit, którego antyfony nie stanowi wiersz psalmu. Że msza dzisiejsza odbiega od innych Mszy tego czasu, dowodzi fakt, iż epistoła przerywa kolejność czytań. Wspaniałe jest ofertorium zarówno pod względem formy muzycznej jak i melodii.

2. Rozważania niedzielne.

(A) Jesień roku kościelnego. 

Między 17 a 18 niedzielą jest we mszale przerwa w szeregu niedziel po Zesłaniu Ducha Św. z powodu wtrącenia Mszy Suchych dni. Ma to swoją wymowę: Kościół pragnie dać do zrozumienia, że wkraczamy w końcowy okres roku, który można by nazwać jesienią kościelną. Obecnie jednak nie obchodzi się Suchych dni między tymi dwiema niedzielami, są one bowiem zanadto ruchome w różnych latach, obchodzimy je natomiast w trzecim tygodniu września, a mianowicie w środę po uroczystości Podwyższenia Krzyża Św. Wprawdzie już w poprzednich niedzielach (15-17) motyw Paruzji brzmiał bardzo wyraźnie, w następnych jednak oczekiwanie Pana stanie się jedynym motywem panującym. Rozważmy pokrótce ten nowy okres.

Poznaj dalsze rozważanie

Gdy w przyrodzie liście zmieniają swą barwę i wkrótce z drzew opadać zaczną, gdy przedłużają się wieczory, przychodzi chłód, a mgły jesienne rozpościerają swe zasłony na krajobrazie, Kościół również obchodzi swoją jesień. Są to ostatnie tygodnie roku liturgicznego, posiadające wyraźnie określoną treść myślową i uczuciową. Można mówić o swoistej mistyce i symbolice jesieni kościelnej, która w liturgii starannie jest ukształtowana. Czas ten ma nas przygotować do końca świata lub też – w duchu starożytnego Kościoła – do powtórnego przyjścia Chrystusa (liturgia nie uwzględnia różnicy między powtórnym Przyjściem Chrystusa w dniu śmierci poszczególnego człowieka, a powrotem Jego w Dniu Ostatecznym). Zauważmy od razu, że stara Liturgia ma przed oczyma nie tyle Sąd Ostateczny z całą jego grozą, co raczej Pana w Jego Chwale, przynoszącego pełnię zbawienia. Kościół nie tyle pragnie wzbudzić w nas uczucie lęku, co raczej pozytywne uczucia tęsknoty, oderwania od rzeczy ziemskich i gorliwości w dobrem. W tych więc tygodniach zachęca Liturgia poprzez piękną rozmaitość swych modlitw i czytań do wykonywania i pielęgnowania boskiej cnoty nadziei.

W starochrześcijańskim rozumieniu nadzieja oznacza oczekiwanie Przyjścia Chrystusowego, czyli Paruzji. Było ono jednym z wielkich bodźców do świętości, męczeństwa i wyrzeczenia się świata w pierwotnym Kościele. Pierwsi Chrześcijanie żyli nie tylko Wiarą w Jezusa Chrystusa i miłością ku Niemu, lecz jednocześnie oczekiwaniem Jego powrotu. Nadzieję w tym znaczeniu rozpatrywać można od dwóch stron: od negatywnej i pozytywnej. Negatywna poleca wyzwolić się od dóbr i użycia ziemskiego, czuć się na ziemi wędrowcem, serca nie przywiązywać do rzeczy ziemskich, uniezależnić się od materii; pozytywna – tęsknić do Nieba, oczekiwać Chrystusa i praktykować cnoty, aby osiągnąć doskonałość „w Dzień Chrystusowy”. Kościół jednak nie chce robić z nas lunatyków, nie przerzuca nas w zaświaty, lecz pozostawia na ziemi, każe nam żyć ziemskim życiem i patrzeć na nie w świetle powrotu Chrystusa. Gdy przyjrzymy się liturgicznym tekstom tego okresu, widzimy, że podają nam pełnię dogmatu, moralności, ascezy i mistyki.

Teksty liturgii malują wspaniałe obrazy. Wprowadzają nas do godowej, rzęsiście oświetlonej komnaty Kościoła; jesteśmy przyodziani w białą szatę Chrztu i czekamy, aż Pan przyjdzie odwiedzić zaproszonych („paruzja”); jest to najpiękniejszy obraz, wyrażający stan chwili obecnej (niedziela 19). Następnie ukazuje nam liturgia babilońska wygnanie ziemskiego życia, zaleca nam znoszenie cierpień w duchu pokuty i każe śpiewać: „Nad rzekami Babilonu tameśmy siedzieli i płakali …” (niedziela 20). To znowu uzbraja nas do walki duchowej i każe nam walczyć w „dniach złych”; lub też prowadzi nas przed stolicę wiecznego Sędziego (niedziela 21). Pokazuje nam więzienia życia doczesnego i każe dążyć do ojczyzny niebieskiej (niedziela 23). Widzimy Boskiego Żniwiarza, znoszącego dojrzałe snopy do niebieskich spichlerzy, lecz również szatana, który powiązane snopki kąkolu podpala żagwią piekielną (niedziela 5 po Objawieniu Pańskim). W końcu widzimy gigantyczny obraz Sądu Ostatecznego.

Msze niedzielne są najlepszym wyrazem myśli i nastrojów danego okresu; tutaj widzimy to samo; z tekstów niedzielnych wyczuwamy też przede wszystkim nastrój jesieni kościelnej. Prócz tego jednak jest wiele innych jeszcze tekstów i źródeł, które wyrażają to samo. Tak np. na drugim miejscu mamy święta tego okresu, stojące również na usługach jesieni kościelnej. Pierwszym z tych świąt jest Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny (15 sierpnia), prawdziwe święto żniwne, Marya bowiem jest najdojrzalszym i najpiękniejszym owocem w ogrodzie Kościoła. Tu należy dalej uroczystość Podwyższenia Krzyża (14 września): Krzyż podwyższony jest na tle mroków jesiennych, które stanowią symbol piekielnej mocy; dostrzegamy już „znak Syna Człowieczego”, który ukaże się na niebie w czasie Jego przyjścia. Następuje potem święto Michała Archanioła, wodza niebieskich zastępów w walce przeciw lucyferowi i jego szeregom; walka ta osiągnie szczyt napięcia właśnie u schyłku czasów. Oba święta: Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny nastawione są na „Czasy Ostateczne”. Na Wszystkich Świętych liturgia uchyla zasłony nieba, ukazując nam Kościół triumfujący; w Dzień Zaduszny prowadzi nas na groby, kierując nasz wzrok ku smutnej krainie Kościoła cierpiącego. Święto Chrystusa Króla wyraża również myśl o końcu czasów. W listopadzie Kościół obchodzi dwie uroczystości poświęcenia kościołów i ukazuje w nich Jerozolimę niebieską pełną blasku, a także królewską Oblubienicę, strojącą się na spotkanie Oblubieńca. Te same myśli o końcu świata zawierają również cztery święta dziewic, każde w jednym z czterech jesienno-zimowych miesięcy: Św. Cecylia (niewidoma), Łucja (świetlana), Agnieszka (czysta), Agata (dobra).

Czytania z Pisma Św., przypadające na tę porę, także wyrażają nastrój jesieni kościelnej. Jak wiadomo, Kościół wyznaczył plan czytań, dostosowany w miarę możności do pór roku liturgicznego. Wrzesień jest pierwszym miesiącem jesiennym; przewaga, jaką zyskuje ciemność, jest obrazem walki potęg ciemności, które właśnie w ostatnich czasach moc swoją ujawniają. W tych miesiącach Kościół daje nam do czytania księgi cierpienia i heroizmu; Job, Tobiasz, Judyta, Estera – oto wzory chrześcijanina i Kościoła, który wytrwać musi aż do końca, aby zdobyć wieniec zwycięstwa. Przez cały październik podziwiamy bohaterskie walki Machabeuszów; jest to jak gdyby ilustracja epistoły z niedzieli 21 o uzbrojeniu się do walki duchowej. Listopad poświęcony jest czytaniu ksiąg prorockich, które całkowicie należą i odnoszą się do czasów ostatecznych; zapowiadają one dokonanie królestwa Chrystusowego, mówią o końcu czasów, o przekształceniu się ziemskiego królestwa Bożego w Królestwo Niebieskie.

W końcu podaje nam Liturgia jeszcze jedno źródło tekstów dotyczących jesieni kościelnej: są to wspólne msze na dni świętych Pańskich (Commune Sanctorum).

Zgodnie z duchem Kościoła miały te zawsze równobrzmiące teksty odzwierciedlać nastrój kościelny pory roku. W świetle Bożego Narodzenia wyglądają one inaczej niż w blaskach wielkanocnych, a jeszcze inaczej o zmierzchu czasów ostatecznych. Robimy nadto niespodziewane odkrycie, że również większość tych wspólnych tekstów mszalnych nastawiona jest na czasy ostateczne. Przeważnie jest w nich mowa o przyjściu i o powrocie Pana. Święty w dniu swej śmierci przeżywa powrót Chrystusa, a my przeżywamy go w Ofierze Mszy Św. – oto głęboki sens Mszy Świętych Pańskich. W jesieni kościelnej lepiej niż kiedy indziej możemy zrozumieć taką mszę. W ten sposób Święci przygotowują nas codziennie do paruzji. Raz jesteśmy niby ów czujny sługa, który przepasawszy biodra swoje wychodzi naprzeciw Pana pukającego do drzwi, innym znów razem jak ten człowiek, który pięcioma talentami obdarzony, zarobił pięć dalszych, to znowu znajdujemy się w gronie dziewic idących z pełnymi oliwy lampami naprzeciw nadchodzącego oblubieńca.

Chrześcijanin współżyjący z Kościołem znajduje w ten sposób liczne okazje do zagłębiania się myślą w znaczenie jesieni kościelnej; widzi jak Kościół, Oblubienica Chrystusowa, zwraca z tęsknotą oczy i serce ku swemu Oblubieńcowi.

(B) Sekreta jest modlitwą godną rozważania: „Boże, Który przez zachodzące w tej Najświętszej Ofierze wymianę czynisz nas uczestnikami Jedynego i Najwyższego Bóstwa, spraw, prosimy, abyśmy poznaną Prawdę Twoją godnymi stwierdzali uczynkami”. Przede wszystkim znajdujemy tu znowu trzy pięknie zestawione skarby Chrześcijaństwa: Łaskę, Wiarę, Przykazania. Co nam ta modlitwa mówi o każdym z nich? Łaska jest udziałem w „jedynym najwyższym bóstwie”. Jest to ta sama myśl, którą znajdujemy w modlitwie przy nalewaniu wina i wody do kielicha („eius divinitatis esse consortes, qui humanitatis nostrae fieri dignatus est particeps” – „być uczestnikami Bóstwa Tego, Który raczył się stać uczestnikiem naszego człowieczeństwa”), a której źródło mamy w 2 liście Św. Piotra 1, 4 („divinae consortes naturae” – „abyście się stali uczestnikami Bożej Natury”). Św. Paweł wypowiada w Atenach myśl podobną: „Z rodu Jego jesteśmy” (Dz. 17, 28)Łaska jest więc udziałem w Naturze Bożej, „w Najwyższym Bóstwie”, w życiu Bożym. Stąd Łaskę nazywamy tak często życiem, życiem wiecznym, życiem świętym, życiem Bożym. Najlepiej możemy to zrozumieć w nauce o Ciele Mistycznym. Jak ręka bierze udział w moim życiu, tak chrześcijanin, jako członek mistycznego Ciała, bierze udział w życiu jego Głowy, tj. Jezusa Chrystusa. Możemy zatem powiedzieć, że w wiernych zachodzi nowe Wcielenie Chrystusa przez Łaskę. Ten udział w Bóstwie według słów naszej modlitwy dokonuje się przez „czcigodną wymianę tej ofiary”. Jest to myśl nowa, głęboka, ale u Ojców często spotykana. Gdzież jednak ta „wymiana?” Trzeba tu powrócić do chrystologii: Bóg stał się Człowiekiem, aby człowiek stał się Bogiem. Chrystus, będący życiem, przyjął na siebie śmierć, aby nam, umarłym, życie przywrócić. Na tym polega owa wymiana (commercium). Przedłuża się ona w Ofierze Mszy Św.: przynosimy nasz chleb, a w zamian za to otrzymujemy Chleb Boży; przychodzimy z naszą biedną ludzką naturą, a przyjmujemy „najwyższe bóstwo”. Każda ofiara jest wymianą między Bogiem a człowiekiem, jest dawaniem i otrzymywaniem; o ileż bardziej Ofiara Chrystusowa, która uobecnia się we Mszy Świętej! W naszej modlitwie słyszymy o najpiękniejszym owocu tej wymiany: staniemy się „uczestnikami Najwyższego Bóstwa”.

Pomówmy jeszcze krótko o dalszych dwóch skarbach: Wierze i Przykazaniach. Zwróćmy uwagę na wyrażenie biblijne: „prawdę”, ale nie jakąkolwiek, tylko „Prawdę Twoją”. Jest to prawda, którą Bóg daje i która o Bogu mówi. Jest nią wiara. W Ewangelii Św. Jana jest ciągle mowa o prawdzie: prawdę poznać, ale też wprowadzać w życie (Jan. 3, 21). Ta podwójna myśl stanowi również podstawę omawianej tu modlitwy: wiara i moralność ściśle są ze sobą związane. Każde słowo wiary czeka na czyn z wiary. Jest to Łaską Bożą, że poznajemy prawdę, ale jest sprawą ludzi, abyśmy prawdę godnymi stwierdzali uczynkami.

(C) Symbol przygotowania tronu.

W mozaikach i rzeźbach starochrześcijańskich spotykamy godny uwagi obraz: widzimy tron, na którym nikt nie siedzi, ale są na nim insygnia, a więc tron przygotowywany dla kogoś, kto ma na nim zasiąść. Obraz taki nazywano „hetoimasia”, a w skrócie późniejszym „etimasia”, tj. przygotowanie tronu. Był to symbol powrotu Pana, „paruzji” Chrystusa; było to uzmysłowienie oczekiwania i tęsknoty Chrześcijan do powracającego Boskiego Króla. Pierwsi Chrześcijanie przygotowali Mu już niejako tron, na którym miał zasiąść, skoro przyjdzie, i złożyli na nim odznaki panowania.

Z dawnych wieków posiadamy tylko jeden obraz, na którym widnieje tron ze wszystkimi czterema insygniami królewskiej władzy Chrystusa, mianowicie w S. Maria Maggiore w Rzymie, na mozaice Sykstusa III (432-440). (Wyrażenie „Insignia Christi” spotykamy w napisie pochodzącym zapewne z IV w. w kościele Św. Chryzogona w Rzymie). Insygnia te – to krzyż triumfalny stojący na tronie, zwój Pisma Św., korona i królewski płaszcz purpurowy, zarzucony na siedzenie tronu. Znaczenie tych odznak królewskiego dostojeństwa nie potrzebuje objaśnień. Grupa insygniów Chrystusowych znajduje się również na innych wizerunkach z mniejszymi lub większymi zmianami, lecz nigdy w całym komplecie; zawsze czegoś braknie. Nadzwyczaj zajmujące są obrazy tronu w obu baptysteriach w Rawennie (V wiek): w starszym baptysterium katolickim jest na środku sufitu mozaikowy obraz, przedstawiający Chrzest Chrystusa; wokoło jest drugie pole, a w nim na przemian cztery ołtarze i cztery przygotowane trony otoczone marmurowymi balustradami; na każdym tronie znajduje się krzyż i płaszcz purpurowy, a na każdym Ołtarzu jedna z czterech Ewangelii. Płaszcz tworzy u góry oryginalną draperię, której górna część ujęta jest w węzeł, a dolna zwiesza się i układa w piękne fałdy; jednakowe barwy, a mianowicie złota z purpurowym oblamowaniem dowodzą, że obie części stanowią całość; purpurowe oblamowanie wskazuje, że tą szatą jest tzw. „toga praetexta”; artysta wybrał więc najwspanialszy płaszcz cesarski – złoty z purpurą.

W baptysterium ariańskim, o kilka dziesięcioleci późniejszym, dekoracja stropu jest podobna, tylko trochę uproszczona: naokoło medalionu przedstawiającego Chrzest Chrystusa mamy pole z pochodem dwunastu Apostołów; idą oni w kierunku przygotowanego tronu, który tym się wyróżnia, że stoi na nim wielki krzyż wysadzany klejnotami (w tamtym baptysterium krzyże są małe); między nimi widnieją cztery perły zamiast korony, płaszcz zaś purpurowy ozdobiony dwiema złocistymi literami (L) zwiesza się w fałdach z krzyża po obu stronach jego ramion poprzecznych.

Symbol, o którym tu mowa, pojawia się w różnych odmianach, m.in. widzimy czasem tron z gołębicami, symbolem Ducha Św., i Księgą Św. – to właśnie Ewangelia, symbol Chrystusa, przez znak gołębicy wskazana jako Słowo Boże. Czasami widzimy tron z Barankiem. Możliwe, że wzięto tu za wzór apokaliptyczny obraz Baranka na Tronie. Ostatnia odmiana, którą tylko wzmiankujemy, już nie jest symbolem radosnego oczekiwania Paruzji, lecz symbolem lęku przed sądem: insygnia królewskie zastąpione są ty narzędziami męki Pańskiej. Jest to w późniejszej sztuce wschodniej znana „etimasia”, przedstawienie sądu ostatecznego. Jedyny jej obraz mamy w Rzymie w bazylice Św. Pawła za Murami.

2. Msza (Da pacem)

Dzisiaj dom Boży wyobraża Jerozolimę Niebieską. Toteż przewodnim motywem dzisiejszej Liturgii mszalnej jest psalm 121, „pieśń Syjonu„. „Uradowałem się z tego, co mi powiedziano: pójdziemy do Domu Pańskiego …”. Antyfona introitu: Ze świata walki, niepokoju i prześladowania wchodzimy w spokój świątyni i wołamy: „Użycz pokoju, Panie, tym, którzy Cię oczekują”, to znaczy: Boże, daj nam szczęście wieczne, do którego tęsknimy, aby Prorocy, którzy w tak wspaniałych barwach przedstawili Przyjście Twoje, okazali się prawdomównymi! Pochód kapłanów jest obrazem naszego wejścia do Nieba; stąd cały psalm 121 wyraża myśl: radośnie dążmy do Nieba.

Kolekta: świadomi własnej nieudolności, prosimy o „działanie Miłosierdzia Bożego ”(tj. Mszy św.). „Niech Miłosierdzie Twoje, Panie, kieruje sercami naszymi bez Ciebie bowiem nie możemy podobać się Tobie”. W Epistole, która również odbiega od kolejności czytań niedzielnych (w niedzielę 17 i 19 czytamy list do Efezjan, dziś mamy wyjątek z pierwszego listu do Koryntian), staje przed nami Matka nasza – Kościół; ponieważ rok liturgiczny dobiega końca, Kościół więc patrzy w czasy już minione, dziękując w naszym imieniu za tyle otrzymanych Łask. Jakże bogatymi jesteśmy dziećmi Bożymi! Czy nam zabrakło jakiejkolwiek Łaski? I dzisiaj Chrystus we Mszy Św. „umocni nas do końca”. Kościół żywi przekonanie, że „oczekujemy objawienia (tj. powrotu) Pana naszego Jezusa Chrystusa” i dlatego powinno być naszą największą troską, abyśmy okazali się „bez winy w dzień Przyjścia Jezusa Chrystusa”Kościół więc każe nam spojrzeć w dwóch kierunkach: w przeszłość, aby dziękować i liczyć się z sumieniem; w przyszłość, aby przygotować się na przyjście Pana naszego. Myśl o Przyjściu Zbawiciela pozwala nam znowu pielgrzymować w duchu do „domu Bożego”. gdzie panować będzie pokój i dostatek (Graduał). I rzeczywiście śpiew Alleluja ukazuje nam wizję Dnia Ostatecznego, kiedy to Chrystus, otoczony królami i poganami, ukaże się w Swojej Chwale.

W Ewangelii widzimy przed Chrystusem paralityka; przez cudowne uleczenie nieszczęśliwego daje Chrystus dowód, że „ma na ziemi moc odpuszczania grzechów”. Sparaliżowany jest obrazem każdego z nas. Jak ten chory, tak i ty byłeś kiedyś sparaliżowany na duszy; lecz Pan uzdrowił cię w Sakramencie Chrztu Św. Każda niedziela, a więc i dzisiejsza, nawiązuje do Łaski Chrztu Św., ma ją rozwijać i do dojrzałości prowadzić. Dzisiejsza Msza jest przede wszystkim odnowieniem Chrztu Św. Dusza twoja jeszcze chroma; świat, własne ja, niższa natura są niby ciężar ołowiany zatrzymujący duszę przy ziemi i dlatego tak trudno ci się podnieść. Chrystus ustanowił Eucharystię, aby ci udzielać coraz nowych sił do wzlotu i leczyć cię z duchowego twego kalectwa. Eucharystia ma nas przygotować na drogę do Ojczyzny Niebieskiej. W ten sposób łączy ewangelia przeszłość (Chrzest Św.), teraźniejszość (Eucharystię) i przyszłość (Paruzję). W Dzień Ostateczny w całej pełni sprawdzi się na nas słowo Chrystusa: „Wstań i idź do domu swego” (niebieskiego). Sekreta pełna jest głębokiej treści: Bóg sprawia, iż przez wymianę, zachodzącą w tej Świętej Ofierze, „stajemy się uczestnikami Jedynego i Najwyższego Bóstwa” (wymiana polega na tym, że Bóg staje się człowiekiem, a my przez to otrzymujemy udział w Bóstwie); błagamy, abyśmy nie tylko zachowali Wiarę, ale także w czyn ją wprowadzali. Antyfona na Komunię Św. jest właściwie wezwaniem wiernych do ofiarowania: „Bierzcie ofiary, a wchodźcie do przedsieni Jego”. Prawdopodobnie pierwotny Kościół wyrazy te rozumiał jako zaproszenie, aby wejść do świętych przedsieni Nieba i modlić się do Pana. Modlitwa po Komunii Św. zawiera dzisiaj wyjątkowo dziękczynienie za Dar Święty.

II. BŁ. JANA Z DUKLI.

Tego kapłana Bóg w swej łasce chowa,

Gdy taka rzesza przy nim Pana chwali.

 

Dzień śmierci 29 września 1484 roku. Beatyfikowany w roku 1739. Grób we Lwowie.

1. Życie.

Bł. Jan urodził się w miasteczku Dukla (powiat krośnieński) w roku 1414. Po ukończeniu miejscowej szkoły parafialnej odbywał wyższe studia w Krakowie, prawdopodobnie pod kierunkiem Św. Jana Kantego. Jakie były w tym czasie jego zamiary na przyszłość, nie wiemy. Faktem jest, że gdy pewnego razu przyjechał do Dukli chcąc odwiedzić rodzinę i po drodze wstąpił do miejscowego kościółka, otrzymał podczas modlitwy wewnętrzne objawienie, żeby opuścił świat i oddał się wyłącznie Bogu. Jan bezzwłocznie usłuchał tego głosu i zamieszkał jako pustelnik w pobliskich lasach, na górze Zaśpit. Chatka i kapliczka, które sobie tam zbudował, przetrwały wieki; zamieszkał w niej później inny pustelnik, który odwiedzającym pokazywał pamiątki po Bł. Janie: dwa źródełka, które miały wytrysnąć po jego przybyciu na Zaśpit, ulubione jego drzewa, krzyżyk wycięty przez niego własnoręcznie na jednym z nich itp. Wśród osób, które nawiedzały byłą siedzibę Błogosławionego, był również Wincenty Pol; napisał on później wiersz pod tytułem: Pustyńka Św. Jana z Dukli.

Poznaj dalsze rozważanie

Po trzech latach pobytu na Zaśpicie Błogosławiony postanowił zaniechać życia pustelniczego i wstąpić do klasztoru, żeby odtąd służyć Bogu czynnym duszpasterstwem. Według niektórych życiorysów miał go do tego skłonić Św. Jan Kanty, który go odwiedził podczas jednej ze swych pielgrzymek do Wiecznego Miasta. Według innych Błogosławiony po trzech latach życia pustelniczego doszedł do przekonania, że nie wystarcza uświęcać się osobiście i przeżywać chwile nieporównanej z niczym radości w poufnym obcowaniu z Bogiem. Zrozumiał, że z otrzymanych na kontemplacji łask trzeba korzystać w tym właśnie celu, aby promieniami ich rozpalać dusze innych. Podobne uczucia żywił Św. Paweł, gdy chciał ,,rozstać się z tym życiem, a być z Chrystusem… ale i pozostać w ciele, bo to potrzebniejsze dla was”. Tak też nauczał Św. Tomasz z Akwinu (contemplata aliis tradere).

Wyszedłszy wtedy z puszczy Błogosławiony udał się do Sącza, gdzie niezwłocznie wstąpił do klasztoru Franciszkanów konwentualnych i poświęcił się niepodzielnie duszpasterstwu. Bóg błogosławił jego pracy, bo kazań jego słuchano z zapartym tchem, a konfesjonał jego był zawsze oblężony. Około roku 1453 przełożeni zakonni przenieśli Jana do Krakowa.

W tym właśnie czasie przybył tam Św. Jan Kapistran i założył klasztor Bernardynów, których ze względu na ściślejsze (niż u Franciszkanów konwentualnych) przestrzeganie Reguły Św. Franciszka zwano również Obserwantami. Wówczas Bł. Jan, pragnąc prowadzić życie surowsze i bardziej umartwione, przeszedł do ich klasztoru. I tu dopiero ostatecznie rozwinął skrzydła. Wysłany do klasztoru lwowskiego nawrócił całe rzesze heretyków (husytów) i schizmatyków. Podczas oblężenia Lwowa przez Tatarów w roku 1474 obchodził nieustannie mury błogosławiąc żołnierzy Najświętszym Sakramentem i krzepiąc ich na duchu. Toteż lwowianie okazywali mu bezgraniczną wprost cześć. Gdziekolwiek się ukazał, otaczały go tłumy wiernych. Gdy zaś pod koniec życia został nawiedzony ciężkim kalectwem, bo zupełną utratą wzroku, gorliwy duszpasterz także i wtedy nie porzucił pracy: całymi dniami przesiadywał w konfesjonale, a niekiedy, mimo coraz większego osłabienia, głosił nawet kazania. Zmarł dnia 29 września 1484 roku. Lwowianie zachowali swego ukochanego apostoła we wdzięcznej pamięci. Modlono się do niego w każdej potrzebie. Błogosławiony zaś nie zawodził pokładanej w nim ufności. Szczęśliwe odparcie tatarów spod obleganego przez nich Lwowa (r. 1648) przypisywano jego wstawiennictwu. Toteż po oblężeniu umieszczono na jego grobie tablicę z napisem dziękczynnym: ,,Bł. Janowi z Dukli, niegdyś klasztoru tutejszego przełożonemu, obecnie straży miejskiej pierwszemu naczelnikowi, za ocalenie ognisk domowych od nieprzyjaciela… senat i lud lwowski składa tę tablicę w ofierze”.

2. Msza (Justus) wspólna na uroczystość Wyznawców, z wyjątkiem własnej kolekty: ,,Boże, Któryś Bł. Jana, Twego Wyznawcę, ozdobił Darami szczególnej pokory i cierpliwości, dozwól miłościwie, abyśmy naśladując przykład jego, dostąpili podobnej nagrody”.

III. Św. Remigiusz.

Dzień śmierci 13 stycznia 533 r. (?) Grób. W roku 1049 Papież Leon IX przeniósł jego relikwie do konsekrowanego przez siebie kościoła przy opactwie benedyktyńskim w Reims, gdzie dotąd spoczywają (St. Remi).

1. Życie.

Św. Remigiusz, urodzony ok. r. 440 w Laon, był biskupem Reims (od ok. r. 460 do 533) za panowania Klodoweusza, króla Franków, któremu udzielił chrztu św. On też kazaniami swymi i cudami, które Bóg mu pozwalał działać, nawrócił pierwszych Franków na wiarę Chrystusową. Znane są słowa, które Remigiusz wypowiedział do króla przy jego chrzcie: ,,Skłoń głowę, dumny Sygambrze; uwielbij coś dawniej palił, a spal, coś dotąd wielbił” (496 r.). Modlitwy jego sprawiły, że Bóg wskrzesił zmarłą dzieweczkę. Z pism Św. Remigiusza zachowały się cztery autentyczne listy. Życie jego osnute jest legendą. Przez długie lata, bo ponad 70 lat, miał piastować godność pasterską, sławiony powszechnie z powodu świątobliwego życia i niezwykłych cudów, jakich dokonywał, Według Martyrologium umarł dnia 13 stycznia. Dzisiejszy zaś dzień jest rocznicą przeniesienia jego relikwii do zbudowanej w tym celu krypty w kościele Św. Krzysztofa.

2. Zastosowanie.

W osobie Św. Remigiusza poznajemy wielkiego duszpasterza i misjonarza. Był on apostołem Franków, od których wywodzą się Francuzi. Kościół francuski wydał wielu znakomitych Świętych jako owoc kwitnącej tam Wiary Chrześcijańskiej.

3. Msza (Statuit) wspólna na uroczystość biskupa.

Zauważmy, że przypowieść o talentach (ewangelia) przybiera w tygodniach ,,paruzji” kościelnej szczególne zabarwienie: przygotujmy się do ,,zdania rachunku” Panu. ,,Intra in gaudium Domini tui – wnijdź do wesela Pana twego”.

IV. Symbolika października.

Październik jest miesiącem Różańca Świętego, ponieważ obchodzimy w nim uroczystość Matki Bożej Różańcowej, a ponadto Papież Leon XIII nakazał codzienne odmawiania Różańca w kościołach. Odkąd zaś papież Pius XI ustalił obchodzenie święta Chrystusa Króla na ostatnią niedzielę października, miesiąc ten stał się dla nas szczególnie czcigodny jako miesiąc Chrystusa Króla.

Zastanówmy się jednak nad symboliką października w związku z rokiem kościelnym. Jest to drugi miesiąc jesieni. W przyrodzie nastają dni coraz krótsze i zimniejsze, wzmagają się ciemności i chłód. Zdarza się jeszcze niekiedy dzień słoneczny, choć jakby zasnuty mgiełką; częstsze jednak są jesienne ulewy, wichury i gęste, nieprzeniknione niemal mgły. To, co się obecnie dzieje w przyrodzie, jest obrazem życia w Kościele. Można tu zastosować słowa Pana Jezusa: ,,Nie mniemajcie, że przyszedłem zsyłać pokój na ziemię: nie przyniosłem pokoju, ale miecz” (Mt 10, 34). Droga Kościoła w świecie jest ciernista, znaczona śladami krwi. Im zaś Kościół bliższy jest pełnej doskonałości ostatecznego swego dokonania tym większe czekają go cierpienia i doświadczenia. Apokalipsa objawia nam w pewnej mierze udręki czasów ostatecznych, a obecny miesiąc październik symbolizuje to męczeństwo i połączone z nim cierpienia. Chcąc nas wtedy wzmocnić na duchu, Kościół czyta nam w tym okresie dwie Księgi Machabejskie, które opisują walki żydów o wyzwolenie spod jarzma pogańskiego. Kościół od najdawniejszych czasów otacza te Księgi czcią, bo widział w nich obraz męczeństwa pierwszych swych wieków. I nas także mogą one niejednego nauczyć: z jednej bowiem strony utwierdzają nas w miłości do Kościoła i Wiary oraz budzą w nas pragnienie ponoszenia dla nich ofiar i cierpień; z drugiej zaś strony potęgują w nas miłość ojczyzny, którą miłować mamy nie tylko prawo, lecz nawet obowiązek.

***

Mszał Rzymski 1931r.; Mszał Rzymski 1949r.

1. XVIII NIEDZIELA PO ZESŁANIU DUCHA ŚWIĘTEGO. 

Z niedzielą dzisiejszą zauważymy pewien zwrot w toku myśli okresu po Zesłaniu Ducha Świętego. Odtąd w Liturgii zacznie się coraz wyraźniejsza o dokonaniu czasów i wieków i o Przyjściu Zbawiciela. W ten sposób ostatnie niedziele roku Kościelnego łączą się z pierwszymi Adwentu.

Msza dzisiejsza jest pochodzenia późniejszego (VI w.), gdyż pierwotnie na skutek całonocnego nabożeństwa soboty suchedniowej, dziś już nie było Mszy. Śpiewy odnoszą się do poświęcenia Świątyni, gdyż są wzięte z innego formularza przeznaczonego dla uroczystości poświęcenia kościoła.

Lekcja mówi o Łasce, jaką kapłani otrzymali i zachęca ich do wytrwania aż do powrotu Chrystusa. Przedziwna jest zaprawdę ta moc, którą Bóg dał ludziom (Ewangelia), że w imię Chrystusa mogą rozwiązać co jest związane, i przeistaczać chleb i wino w Ciało i Krew Jezusa.

W brewiarzu czytamy historię Judyty. Zawiera ona opis bohaterskiej kobiety, co lud swego miasta wyratowała; Judyt, wdowa, była między wszystkimi bardzo sławna, bo się bardzo Pana bała, i nie było kto by o niej mówił słowo złe (Jud, 8, 8). Kościół widzi w tej postaci symbol Maryi, Która przez swą czystość i świętość starła głowę szatana.

2. Bł. Jana z Dukli.

Błogosławiony Jan z Dukli trzy lata spędził na pustelni, potem pod wpływem Św. Jana Kapistrana wstąpił do OO. Bernardynów. Odznaczał się gorącym nabożeństwem do Najśw. Panny, która mu się przed śmiercią ukazała i zapewniła o zbawieniu. Zmarł we Lwowie, 1484 r.

3. Św. Remigiusz.

W Reims, w Galii, mówi Martyrologium Rzymskie, uroczystość Św. Remigiusza, Biskupa i Wyznawcy, który udzielając Chrztu Klodoweuszowi, królowi Franków, nawrócił naród ten do Wiary Jezusa Chrystusa. Zmarł 13 stycznia 533 r., uroczyste zaś przeniesienie jego zwłok odbyło się 1 października.

 

 

 

 

Z MARTYROLOGIUM RZYMSKIEGO (1956R.)

 

 

Dnia 1-go października oprócz tego obchodzi Kościół Święty pamiątkę następujących Świętych Pańskich, zamieszczonych w Rzymskim Martyrologium:

 

W Reims we Francji uroczystość Św. Remigiusza, Biskupa i Wyznawcy, który Franków nawrócił do Chrześcijaństwa, a króla ich Klodoweusza ochrzcił i pouczał w Tajemnicach Wiary. Po długoletnim zasiadaniu na stolicy Biskupiej, bogaty w zasługi i wysoce sławny cudami zmarł spokojnie dnia 13 stycznia; uroczystość jego obchodzi się jednakże dzisiaj jako w dniu przeniesienia jego relikwii.

W Rzymie męczeństwo Św. Aretasa z 504 towarzyszami.

W Tomi nad morzem Czarnem pamiątka Świętych Męczenników Pryskusa, Krescensa i Ewagriusza.

W Lizbonie w Portugalii śmierć męczeńska w prześladowaniu Dioklecjańskim Świętych Werysymy, Maksymy i Julii, Rodzeństwa.

W Tournay uroczystość Św. Piatona, Męczennika, który z Św. Kwinktynem i jego towarzyszami udał się z Rzymu do Francji jako posłannik Wiary, a później w prześladowaniu Maksymiańskim przez śmierć męczeńską podążył do Ojczyzny Niebieskiej.

W Tessalonice za tego samego Maksymiana męczeństwo Św. Domina.

W Gencie uroczystość Św. Bawona, Wyznawcy.

W Orwieto uroczystość Św. Sewera, Kapłana i Wyznawcy.

 

 

 

 

A gdzie indziej wielu innych Świętych Męczenników i Wyznawców oraz Świętych Dziewic.

R. Deo gratias.

 

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023