Kalendarz liturgiczny

27 Stycznia.

Św. Jana Chryzostoma, Wyznawcy, Biskupa i Doktora Kościoła Świętego

Ryt zdwojony. Szaty białe.

 

 

Źródło: Pius Parsch „Rok Liturgiczny”, Poznań 1956, t. 1 i 2

 

 

Blizny Pana Jezusa na własnym ciele noszę

1. Św. Jan Chryzostom. 

Dzień śmierci 14 września 407 r. na wygnaniu (w dniu dzisiejszym ciało jego było przywiezione do Konstantynopola).

— Grób pierwotnie w Konstantynopolu, później przeniesiony do Rzymu, do Św. Piotra.

— Życie. Martyrologium rzymskie głosi; „W Konstantynopolu pamiątka śmierci św. Jana, biskupa tegoż miasta, Wyznawcy i Doktora Kościoła, który z powodu złotego daru wymowy został nazwany Złotoustym (Chrisostomus). Na skutek nienawiści wrogiego mu stronnictwa został skazany na wygnanie. Skoro jednak dekretem Papieża Innocentego I został odwołany, musiano się zgodzić na jego powrót. Ponieważ jednak Święty bardzo cierpiał wskutek złego obchodzenia się z nim towarzyszącej mu eskorty, zmarł w drodze powrotnej”.

Poznaj dalszą część rozważania:

Dziś idziemy jako pątnicy do jego grobu w katedrze Św. Piotra w Rzymie. Trudno opisać znaczenie wielkiego męża. Jest Doktorem Kościoła, biskupem i męczennikiem; jeszcze dziś stoi on „wpośród zgromadzenia” (Kościoła), jeszcze dziś „otwiera Pan usta jego”, gdyż dzieła jego i nadal mają wielkie znaczenie w Kościele. Jest kaznodzieją Bożym, może największym, jaki kiedykolwiek istniał (Pius X ogłosił go Patronem kaznodziejów); był gorącym czcicielem Św. Pawła, tak iż przypuszczano, że sam Apostoł pomagał mu w pisaniu jego dzieł. Jego sposób wykładania Pisma Świętego dzięki realizmowi jest dla nas o wiele zrozumialszy od alegorycznych wyjaśnień innych Ojców Kościoła. Liczne są jego dzieła; całość jego pism obejmuje trzynaście tomów in folio. Są w nich rozprawy o życiu zakonnym, o czystości, o stanie kapłańskimı, kazania, objaśnienia Pisma Świętego (homilie). Św. Jan Chryzostom był również wielkim duszpasterzem, obrońcą wdów i sierot, odważnym biskupem, który „nalegał w porę czy nie w porę” (2 Tym. 4, 2) i nie obawiał się niełaski książąt, a nawet samej cesarzowej. Jego gorliwość duszpasterska uczyniła go Męczennikiem; dwukrotnie był wygnany, a chociaż Kościół nie czci go jako Męczennika, niemniej dzierży on palmę męczeństwa w rękach, bo aż do śmierci był dręczony. Trzeba jeszcze dodać, że bardzo skutecznie pracował w dziedzinie Liturgii Kościoła Wschodniego. Najczęściej używany po dziś dzień tekst mszalny w greckim kościele nosi miano Liturgii Św. Jana Chryzostoma.

Jan pochodził z Antiochii; Chrzest Święty przyjął w 20 roku życia (około 368 r.): w roku 386 wyświęcony na kapłana, po czym biskup zlecił mu urząd kaznodziei w katedrze antiocheńskiej, który spełniał przez dwanaście lat. W roku 397 został patriarchą konstantynopolskim; tylko dzięki podstępowi udało się narzucić mu tę nową godność (został uprowadzony do Konstantynopola). Miał wielkie powodzenie jako duszpasterz, ale intrygi cesarzowej Eudoksji doprowadziły do jego dwukrotnego wygnania.

2. Ostatnie dni jego życia.

Wielki przyjaciel Świętego, biskup Paladiusz z Helenopolis, pisze o tym: „Żołnierze przybocznej straży cesarskiej wyprowadzili go i pędzili przed sobą w pośpiechu. Twierdzili, że taki mieli rozkaz (zapewne z obietnicą, że otrzymają wyższą rangę, o ile im się uda przez udręki podróży doprowadzić do śmierci Świętego). Wprawdzie jeden z nich okazał się wobec więźnia bardziej wyrozumiały, niż pozwalał na to rygor wojskowy; drugi natomiast trwał w swej zatwardziałości serca. Wierny swemu postanowieniu, by Jan już w czasie drogi zginął, uważał za osobistą obrazę przyjazne namowy tych, których spotykał, a którzy prosili o względy dla Świętego. Dlatego też, choćby deszcz spływał strumieniami z piersi i pleców więźnia, nieludzki ten człowiek pędził go dalej bez litości, a jeszcze mniej okazywał współczucia, kiedy go paliły promienie słońca. Dobrze zdawał sobie sprawę, jak bardzo wskutek tego musiał cierpieć ten nowy Elizeusz z obnażoną głową. Nigdy nie zatrzymywano się we wsiach czy w miastach, gdzie nadarzała się sposobność do orzeźwiającej kąpieli. W czasie tej trzymiesięcznej, pełnej znoju podróży zachował Święty zawsze spokojne i promienne oblicze, chociaż biedne jego ciało spalone było do czerwoności żarem słonecznym. Konwój przeszedł przez miasto Komana niby przez most, wcale się nie zatrzymując. Dopiero pięć czy sześć mil poza jego murami urządzono postój przy grobie jakiegoś Męczennika. Tutaj ukazał się w nocy Janowi Św. Bazylik, który jako biskup Komany poniósł śmierć męczeńską w Nikomedii (Bitynia) za cesarza Maksymina; towarzyszył mu Męczennik Lucjan z Antiochii. „Nie bój się, bracie Janie — tak rzekł do niego Bazylik — jutro się połączymy”. Św. Bazylik miał zamieszkałemu tam kapłanowi dać polecenie następującej treści: „Przygotuj bratu Janowi miejsce, jutro nadejdzie”. Wierząc w tę obietnice, prosił Św. Jan rano żołnierzy, by pozostali na miejscu do godziny piątej. Ci jednak odmówili i naglili do odmarszu. Zaledwie jednak uszli 30 stadiów, byli zmuszeni zawrócić wskutek zasłabnięcia Jana. Tu prosił chory o białe suknie, na które zasłużył przez swoje świątobliwe życie. Własne swe szaty rozdał między obecnych, zatrzymując sobie tylko obuwie. Po otrzymaniu sakramentów świętych, odmówiwszy wobec zebranych ostatnią swą modlitwę, zakończył ją zwykłą formułą: „Niech Bóg za wszystko będzie uwielbiony. Amen!” Następnie poszedł na wieczny spoczynek ten, który tyle dokładał starań, by pokutujących prowadzić do zbawienia, a wielkich grzeszników poważnymi napomnieniami zawracać z drogi potępienia.

3. Msza (In medio) wspólna na uroczystość Doktorów Kościoła, zob. s. 306.

II. CZYTANIE PISMA ŚWIĘTEGO w tygodniu po 3 niedzieli po Objawieniu

Sobota(Ef 5, 21-33). 

Św. Paweł mówi o obowiązkach stanu; łączy je z głębokimi myślami o Ciele mistycznym:

„Bądźcie ulegli jedni drugim w bojaźni Chrystusowej. Niewiasty niech będą uległe mężom swym jako Panu, bo mąż jest głową żony, jako Chrystus jest głową Kościoła, ciała swojego, którego jest Zbawicielem. A jako Kościół poddany jest Chrystusowi, tak też żony mężom swym we wszystkim poddane być mają. Mężowie, miłujcie żony wasze, jako i Chrystus umiłował Kościół i wydał zań samego siebie, aby go uświęcić obmyciem wodą w słowie żywota. I zgotował sobie Kościół pełen chwały, nieskalany i bez zmazy, bez czegokolwiek, co by mu ujmę przynosiło, ale święty i niepokalany. Tak mężowie mają miłować swe żony jak własne swe ciała. Kto miłuje żonę swoją, siebie samego miłuje. Nikt bowiem jeszcze nie miał w nienawiści ciała swego, ale je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus Kościół. Bo jesteśmy członkami ciała jego, z ciała i z kości jego. Dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę swoją i złączy się z żoną swoją: i będą dwoje jednym ciałem. Tajemnica to wielka jest, a ja mówię w Chrystusie i w Kościele. Ale i każdy z was niechaj miłuje żonę swoją jak siebie samego, a żona niechaj się boi męża swego”.

III. POŻEGNANIE ALLELUJA

(Do przeczytania w sobotę przed siedemdziesiątnica)

Z dniem siedemdziesiątnicy dokonywa się w Liturgii nagła zmiana nastroju: znika zupełnie jeden ze śpiewów mszalnych. Nam, żyjącym w czasach osłabienia wiary, zmiana ta nie rzuca się w oczy. Ale wierzące średniowiecze odczuwało ją bardzo mocno: śpiew Alleluja ustaje i zabrzmi na nowo dopiero na Wielkanoc! Przychodzącego w Ewangelii Króla Bożego nie witamy już we Mszy Świętej uroczystym śpiewem Alleluja; w Brewiarzu zamiast Alleluja odmawiamy lub też śpiewamy: Chwała Ci, Panie, Królu Wiecznej Chwały! Jest to również piękne pozdrowienie, ale tylko zastępcze; pozwala ono nam odgadnąć, co Kościół pragnie wyrazić słowem Alleluja.

Co znaczy Alleluja? Wyraz ten pochodzi z języka hebrajskiego: Hallelu-Jah i znaczy dosłownie: chwalcie Jahwę (Boga), w Starym Zakonie jednak zatracił on pierwotne znaczenie i stał się okrzykiem radości. Już w Księdze Tobiasza czytamy: „a po ulicach jego [niebieskiego Jeruzalem] będą śpiewać Alleluja” (13, 22). W tym znaczeniu przejęli to słowo pierwsi Chrześcijanie i uczynili zeń pieśń radości niebieskiej i Zmartwychwstania. Alleluja należy do najdawniejszych zabytków Liturgii i rozbrzmiewa odtąd przez wszystkie wieki, a rozlegać się będzie aż do skończenia czasów, w Jeruzalem zaś niebieskim brzmieć będzie na wieki. Objawienie Św. Jana mówi: „I usłyszałem jakby głos rzeszy wielkiej i głos wielu wód i jakby huk wielu gromów mówiących: Alleluja” (Ap 19, 6).

W starożytności chrześcijańskiej Alleluja było używane również w codziennym życiu Chrześcijan: wierni śpiewali je w rodzinach, wieśniacy za pługiem, rzemieślnicy przy warsztatach. Żeglarze mówili: „Zaśpiewajmy Alleluja jako naszą pieśń żeglarską”; żołnierze chrześcijańscy śpiewali je jako pieśń bojową. Pierwszym powitaniem Chrześcijan w poranek wielkanocny były słowa: „Pan Zmartwychwstał, Alleluja!” Nawet umarłych grzebano przy dźwiękach tego śpiewu. Jakaż wiara, jakaż nadzieja zmartwychwstania bije z Alleluja, które śpiewano nad marami zmarłego!

Najwłaściwsze jednak miejsce ma Alleluja w Liturgii. Pierwotnie (aż do Św. Grzegorza Wielkiego) używano go tylko na Wielkanoc jako śpiewu zmartwychwstania. Obecnie Alleluja towarzyszy duszy wierzącej przez cały rok i w ten sposób nadaje życiu chrześcijańskiemu znamię radości związanej ze zmartwychwstaniem, a wynikającej z pewności zwycięstwa. Kościół powtarza Alleluja kilkakrotnie w ciągu dnia, mianowicie na początku każdej godziny brewiarzowej (8 razy dziennie), a następnie we Mszy Świętej w śpiewie, który jest wstępem do ewangelii, wezwaniem herolda, ogłaszającego Przyjście Chrystusa w ewangelii. Śpiew ten należy do najbogatszych i najcenniejszych zabytków chorałowych naszej liturgii. Jedynie w czasie Przedpościa i Wielkiego Postu, które są poświęcone pokucie za grzechy, nie może Kościół intonować tego okrzyku triumfu, zmuszony jest rozstać się na pewien czas z tym wiernym przyjacielem, a mianowicie od soboty przed siedemdziesiątnicą. Wówczas to na końcu nieszporów przy Benedicamus Domino śpiewamy po raz ostatni dwukrotnie Alleluja, i to według melodii wielkanocnej, a chór odpowiada również dwa razy tym samym okrzykiem.

Przedpoście i Wielki Post, na których średniowiecze wycisnęło piętno pokutne, porównywano chętnie z siedemdziesięcioleciem niewoli żydowskiej jako z czasem cierpienia za grzechy. Średniowieczny liturgista Durandus mówi: „Powstrzymujemy się od Alleluja, śpiewanego przez Aniołów Pańskich, gdyż wskutek grzechu Adama wykluczeni jesteśmy z ich towarzystwa i zamknięci w niewoli babilońskiej ziemskiego życia, gdzie siedzimy nad strumieniami i płaczemy na wspomnienie Syjonu. A jak tułający się w obcym kraju synowie Izraela musieli zawiesić harfy swoje na wierzbach, tak i my powinniśmy zapomnieć o śpiewaniu Alleluja w okresie smutku, gdy serce ma być pełne pokuty i skruchy” (zob. psalm 137/136/: „Nad rzekami babilońskiej ziemi, tameśmy siedzieli i płakali…“). W niektórych kościołach żegna się Alleluja w uroczysty sposób. Durandus opowiada: „Rozstawano się z nim jak z drogim przyjacielem, którego przed rozpoczęciem długiej podróży wielokrotnie do serca przyciskamy i całujemy”. I choćbyśmy nie podzielali pojęć średniowiecza w jego nadmiernym akcentowaniu poczucia winy, a wolelibyśmy o wiele bardziej podtrzymywać w sobie świadomość Łaski, to jednak rozstanie się z Alleluja winniśmy przyjąć z powagą.

Dziś, w sobotę przed siedemdziesiątnicą, śpiewamy Alleluja po raz ostatni. Oby przywodziło nam ono zawsze na pamięć nasze chrześcijańskie szlachectwo; jesteśmy bowiem szczęśliwymi ludźmi zmartwychwstania i radości niebieskich. Powstaliśmy z martwych w chwili Chrztu Świętego, przez który grzech został zmazany. Jesteśmy obywatelami Nieba. Po ziemi stąpają tylko nasze nogi, lecz serca są w Niebiosach: „My przebywamy w Niebiesiech”. Znamieniem prawdziwego Chrześcijanina jest radość; Chrześcijanin jest dziecięciem słońca, rozlewającego światło i ciepło, życie i radość. Bądźmy więc ludźmi pogodnymi i radosnymi; niech zgryźliwość i szorstkość nie opanowują nigdy serc naszych! Bądźmy pełni radości i dawajmy ją innym. Oto, czego uczy nas codzienne Alleluja.

† † †

Mszał Rzymski 1931r.; 1949r.

Św. Jan Chryzostom, ur. w Antiochii około 347 r., był człowiekiem nadzwyczaj głębokiego umysłu, a dzięki niezwykłej wymowie został nazwany Chryzostomem, czyli Złotoustym. Ze Św. Atanazym, Św. Grzegorzem z Nazjanzu i Św. Bazylim, należy do liczby 4-ech większych doktorów Kościoła Wschodniego (Intr.) Jego nieustraszona odwaga w karceniu występków, w napominaniu w czas, nie w czas (Ep.), aby być zawsze tą solą mądrości, która ochrania dusze przed zepsuciem (Ew.), stała się dlań powodem wygnania i wszelkiego rodzaju prześladowań. Umarł w Poncie 14 września 407 roku, a ciało jego pochowane jest w Bazylice Św. Piotra w Rzymie. Wielki ten kaznodzieja kładł w swych mowach głównie nacisk na uczynki miłosierdzia. Jego homilie są często czytane w Liturgii na Jutrzni.

Słuchajmy chętnie Słowa Bożego, które w każdym czasie karmi dusze nasze (Komunia).

 

 

 

† † †

 

 

 

Z MARTYROLOGIUM RZYMSKIEGO (1956R.)

 

 

Dnia 27-go stycznia oprócz tego obchodzi Kościół Święty pamiątkę następujących Świętych Pańskich, zamieszczonych w Rzymskich Martyrologium:

 

W Konstantynopolu dzień pamiątkowy Św. Jana, Biskupa, który wskutek swej ślicznej wymowy zyskał przydomek Chryzostoma, czyli Złotoustego. Słowem i przykładem działał on potężnie w kierunku podniesienia religijnej żarliwości, a po wielu cierpieniach i doznanych przykrościach umarł na wygnaniu. Relikwie jego za czasów Teodozjusza Młodszego w dniu dzisiejszym przyniesione zostały do Konstantynopola, skąd później wzięte w celu umieszczenia ich w Rzymie, gdzie pochowane zostały w Bazylice Księcia Apostołów.

W Sora pamiątka Św. Juliana; za panowania cesarza Antoniusza pochwycony, zdobył sobie koronę męczeńską przez ścięcie mieczem, gdy poprzednio podczas mąk jego zawaliła się świątynia pogańska.

W Afryce pamiątka Św. Awita, Męczennika.

Tamże śmierć męczeńska Świętych Dacjusza, Reatriusa i ich towarzyszy za czasów prześladowania przez Wandalów.

Dalej uroczystość Świętych Datiwa, Juliana, Wincentego i 27 innych Męczenników.

W Rzymie dzień pamiątkowy Św. Witalianusa, Papieża.

W Mans pochowanie pierwszego Biskupa miejscowego, Św. Juliana, posłanego tamże przez Św. Piotra, w celu szerzenia Wiary Świętej.

W klasztorze Beuvou dzień śmierci Św. Maura, Opata.

W Brescii dzień pamiątkowy Św. Anieli Merici, Założycielki Zakonu Św. Urszuli, którego głównym zadaniem ma być przywodzenie młodych dziewcząt do świętobliwego życia. Jej uroczystość obchodzi się za zezwoleniem Piusa VII, Papieża, dnia 31 maja.

 

 

 

 

 

 

A gdzie indziej wielu innych Świętych Męczenników i Wyznawców oraz Świętych Dziewic.

R. Deo gratias.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2024