Jan Chrzciciel

24 czerwca.

Kazanie na dzień narodzenia Św. Jana Chrzciciela.

 

 

Źródło: Żywoty Świętych Pańskich Starego i Nowego Testamentu z dzieła Ks. Piotra Skargi, T. III, 1880r.

 

 

Gdy zstąpić miał z wysokości Pan Bóg w ludzkim ciele, aby nas w ciemnościach oświecił, a z niewoli wiecznej i Gniewu Boskiego wybawił, Przyjście Swe Prorokom dawno zapowiedziane, przez Jana przesłańca swego światu rozgłosił; a to dlatego, aby ludzie do przyjęcia tak niewysłowionego dobrodziejstwa, do poznania Króla, Zbawiciela i Boga swego widomie idącego, przygotować się mogli. Posłał przed sobą ów głos wielki, człowieka cudami dziwnymi przy narodzeniu, żywotem niesłychanym i nauką straszliwą wsławionego; iż wszystka ziemia żydowska Mesjasza czekająca, podnieść na niego oczy musiała. Oto dziecię najpierw przez wielkiego posła Gabryela, przy ofierze, która się raz w rok tylko w zgromadzeniu wiernych odbywała, przy ołtarzu w kościele, zwiastuje się i mianuje. Ojciec jego Zachariasz świętym widzeniem anielskim zastraszony, karę odnosząc za swe niedowierzanie, mowę traci. Matka latami obciążona i dotąd bezdzietna, wydaje go na świat. Po porodzeniu jego, ojcu nieme otwierają się usta na Chwałę Bożą; dziecię w żywocie jeszcze prorokuje, i matce ukazuje Pana jej, któremu kłaniać się miała. A nie czekając by wzrostem ukrzepiło się ciało, we trzech latach na puszczę wychodzi, przed ludźmi się kryje, ostry żywot wiedzie, pokarmem jego szarańcza, robaczki i korzonki; chleba, mięsa i wina nie zna. Odzieniem wielbłądowa skóra, kamień poduszką, a ziemia łożem. Dorosłszy lat 30-stu wychodzi na nauczanie ludzi, proroków wykłada, o przyjściu Mesjasza opowiada, złości gromi, żadnemu stanowi nie pobłaża i jako sługa straszliwego Sędziego, wszystkich grzechy wymownym językiem swoim karci.

Na głos ten zbiegają się na puszczę panowie i pospólstwo, uczeni i prostaczki; ślą do niego poselstwo kapłani i faryzeusze, za Mesjasza go i króla oczekiwanego, za światłość swoją uznając. A ona prawdziwa światłość nasza, promienie wielkie puściwszy przed sobą, sama tajemnie i cicho przyszła. Chrystus Pan, Jana, nie chciał mieć sławnego jak on początku. Przyjście Janowe zwiastowane u ołtarza, w Salomonowym kościele; Chrystusowe w ubogiej izdebce przeczystej Panienki. O poczęciu Janowym wszystka synagoga wiedziała; o Chrystusowym sama tylko Matka z Józefem Świętym. Jan w  mieście Jeruzalem, a Chrystus w biednym Nazaret; Jan w znakomitym domu kapłańskim, a Chrystus w rzemieślniczym się rodzi. Jan w bogatych kolebkach, a Chrystus w żłobie w stajni. Janowe się narodzenie po wszystkiej ziemi sławi, o Chrystusowym tylko ubodzy pasterze i dalecy trzéj Królowie wiedzą. I czemuż, każdy zapyta, świetniejsza gwiazda niż słońce? Sławniejszy sługa od Pana? Oto bo pierwsze Pana przyjście pokorne bardzo i ciche być miało, aby wiara w tę wielką Tajemnicę stała się wysługą człowieka. I prorok przestrzegał, mówiąc: „Wnijdzie jako maluczki krzaczek, jak korzeń z suchej ziemi; ozdoby w nim nie masz; patrzaliśmy na Niego jako na najcichszego i między ludźmi najwzgardzeńszego.”

Trudno było zaiste o rzemieślniczym synu i tak nędznym człowieku trzymać, iż jest Mesjaszem Bogiem, a przecież wiary w rzeczy tak rozumowi przeciwnej, na kazanie Janowe i kościelne, Pan Bóg od ludzi wymagał. Przetoż posłał tak zacnego i głośnego kaznodzieję aby te rzeczy trudne opowiadał, a cudami narodzenia i życia swojego wiarę w nich budził. Sam będąc słońcem, promienie swe na Janie ukazał a siebie niskim stanem jako obłokiem przyodział, aby jasność Jego nie raziła słabego oka człowieka. W wielkiej pokorze swojej miał dać Syn Boży przykład wzgardy świata tego, sławy i rodu świetności i posłał sługę swego aby opowiadając to ludziom, do wiary ich przywodził i nieomylną wiadomość o przyjściu Zbawiciela ogłaszał. Chciał też Pan Bóg wzbudzić w nas pilność w szukaniu zbawienia, stając się ową maluczką, a bardzo drogą perłą, o znalezienie której ująwszy w rękę jasną pochodnię wiary, ubiegać byśmy się mieli. Tam więc gdzie się nikt nie spodziewał i w podłej osobie, zjawił się ów Błogosławiony, a Jan zawołał: ,,Pośród was stanął, a nie znacie Go!”

My wtedy tym głosem Jana Chrzciciela objaśnieni, znajdując tę drogą perłę, małą w narodzeniu, w krzyżu i w śmierci, ale droższą, większą i nieocenioną w zmartwychwstaniu i bóstwie; starajmy się łączyć radość naszą z radością Jana i korząc się jak on, który całą swą zacność z siebie złożył na Pana swego, mówiąc: ,,Nie godzien jestem rozwiązać rzemyczka obuwia Jego”; my także jako przyjaciele Oblubieńca, uweselajmy się na głos Jego, a mając w Nim wesele nasze, ofiary Jego jako baranka którego krew gładzi grzechy świata, na nasze używajmy zbawienie. A teraz zwróćmy uwagę naszą na świętego przesłannika słowa Pańskiego: Ojciec jego Zachariasz Święty, kapłan starego Zakonu z pokolenia Aarona idący, miał żonę Elżbietę z tegoż rodu i oboje sprawiedliwi przed Panem Bogiem w wysokiej żyli świętobliwości, ale bezdzietni. Dnia pewnego, gdy kapłan najwyższy z wonnymi kadzidłami wstąpił do świątyni Pańskiej, aby tam doroczną ofiarę sprawował, a lud zgromadzony pod przysionkami modlił się czekając godziny ofiary, wszedłszy do miejsca Sancta Sanctorum zwanego, ujrzał Anioła i mocno się zatrwożył. A anioł rzekł do niego: ,,Nie bój się Zachariaszu, bo wysłuchana jest prośba twoja. Żona twa powije ci syna i nazwiesz imię jego Jan. I będziesz miał wesele i radość i wielu będzie się radować z narodzenia jego, albowiem będzie on wielkim przed Panem, wina i nic upajającego pić nie będzie, a napełniony będzie Duchem Świętym jeszcze z żywota matki swej. Nawróci wielu synów izraelskich ku Panu Bogu; poprzedzi Zbawiciela idąc w duchu i mocy Eliasza proroka, aby obrócił serca ojców ku synom, a niedowiarki ku roztropności sprawiedliwych, iżby zgotował Panu lud doskonały”. O, jako świętym było miejsce, gdzie Pan Bóg zesłanie poprzednika Syna Swego przez Anioła oznajmia! A czyż nie większym jest Majestat Ołtarza naszego, w którym Ofiara Sama Odkupienia ludzkiego spoczywa? Ów stół przy którym Aniołowie służą, na którym Sam Król się ofiaruje – a Ciałem i Krwią własną Swych wiernych karmi? Tak, oto w chwili gdy się wielka Ofiara spełnia, Niebo się otwiera, Chóry Anielskie przytomne są i łącząc się z mieszkańcami ziemskimi, ukazują mu Ciało Pańskie, mówiąc: „Ciebie prosimy, Panie. zmiłuj się nad tymi, których tak umiłowałeś, iż Swą Duszę oddałeś za nich na krzyżu. O z jakąż czcią, z jak niewymowną pociechą do tego winniśmy się garnąć Ołtarza!

Zdumiony Zachariasz słowami Anioła, tknięty nieufnością zapytał: ,,A skąd poznam, iż jest prawdą co mówisz?” Anioł rzekł: ,,Jam jest Gabryel, który stoję przed Panem Bogiem: jestem posłany, abym to dobre odniósł ci poselstwo. A na znak tego i za karę iżeś nie uwierzył słowom moim, będziesz niemym aż do dnia w którym się to stanie”. Gdy po skończonej ofierze kapłan wyszedł z świątyni, a do zgromadzonego ludu, który nań dłużej jak zwykle czekał, przemówić nie mógł, wszyscy poznali, iż miał widzenie w kościele i niemym został.

Uczmy się przykładem Zachariasza, nie uwłaczać w Wierze Panu Bogu, gdy nam co trudnego i nad pojęcie nasze zwiastuje. On Pan żywota naszego, a nieomylne są drogi Tego, którego wszystka natura, wszelki duch słucha. Nie potrzebujemy wiedzieć, ale tylko wierzyć gdy Pan Bóg co mówi: nie szperajmy w zakrytych rozumowi naszemu postępkach Jego, ale to, co On mówi i obiecuje, Mocy i Mądrości Jego powierzajmy. Wszak i Abraham Obietnicy Boskiej nad nadzieję i wbrew zwykłemu rzeczy biegowi uwierzył? I Panna też Przeczysta nie zwątpiła o Mocy Bożej, gdy Anioł zwiastował Jej Syna Bożego, lecz zapytaniem: „Jako to będzie?” Obwarowała sobie tylko poślubione Panu Bogu Dziewictwo. Ale Zachariasz zwątpił, aby oboje podeszli w leciech, potomstwem jeszcze cieszyć się mieli i ukarany, oną pokutę w pokorze wielkiej przyjął.

Spełniło się wkrótce co zapowiedział Anioł i gdy Elżbieta Święta miała zostać matką, nawiedziła ją Najświętsza Marija Panna, której była krewną, a Która też miała już wydać na świat Syna Bożego. I wszedłszy w dom Elżbiety, pozdrowiła ją; co skoro usłyszała Elżbieta, skoczyło dzieciątko w jej żywocie i napełnione jest Duchem Świętym, i zawołała głosem wielkim: ,,Błogosławionaś Ty jest między niewiastami i błogosławion owoc żywota Twojego. A skądże mnie to że przyszła do mnie Matka Pana mojego? Gdy głos pozdrowienia Twego odbił się w uszach moich, skoczyło od radości dzieciątko w żywocie moim”. Tak to Jan Święty nim przyszedł na świat, wyznał już i uwielbił Pana swego!

Powiła nareszcie Elżbieta syna i gdy przy obrzezaniu chciano go nazwać Zachariaszem; matka znając Wolę Bożą i posłannictwo w jakim przyszedł między ludzi, oparła się temu, mówiąc do krewnych: ,,Nie tak, ale będzie nazwan Janem”. Co po hebrajsku znaczy: Bóg i Łaska. Obstawali przy swoim krewni; lecz gdy Elżbieta zwyciężyć się nie dała, poszli do Zachariasza pytając, jakie synowi imię nadać żądał. A on wziąwszy tabliczkę, napisał: ,,Jan jest imię jego”. Zdziwili się wszyscy, a otworzyły się usta Zachariasza i przemówił błogosławiąc Pana Boga.

Zdarzenia tak cudowne rzuciły strach na sąsiadów i po wszystkiej ziemi żydowskiej rozsławione są te słowa. A wszyscy brali to do serca swego mówiąc: – Co mniemacie za dziecię to będzie? Albowiem była z nim Ręka Pańska. – A dzieciątko rosło i posilało się w duchu.

Rozważmy, iż Zachariasz nie zajmuje się pociechami jakie dom jego nawiedziły, nie zajmuje się cudownym zleczeniem swoim, a tylko całą myśl swą do wiecznych obraca rzeczy i Panu Bogu swemu sercem i usty dziękczynienia składa. My też nie bacząc na to, co nas docześnie złego lub dobrego spotyka, pomnijmy raczej na to, co się w tej pieśni zawiera; iż Bóg Ojciec przez Krew Syna Swojego wziął nas w Obronę Swoją, z której, byle byśmy sami chcieli, żadna moc i pokusa wydrzeć nas nie zdoła; iż nas postawił w domu Dawidowym, to jest w jedności Kościoła Swego Katolickiego, w którym jedynie dochować się może i ku pożytkowi nam służyć dobro, co z Odkupienia nam płynie, iż nam po śmierci ziemię obiecaną, mlekiem i miodem płynącą poprzysiągł; dlaczego ciałem tu mieszkając, duszę ku niej podnosić mamy, a iż wyrwawszy z ręki diabelskiej, udarował nas wolnością synowską, dla której Ojcem Go zwiemy.

Za taką wolność winniśmy oddać się Panu Bogu w niewolę, zachowując przyjętą na Chrzcie Świętym świątobliwość, przez uczynki sprawiedliwe i pobożne. Bo jak przy każdej wolności musi być niewola, przy każdym też dobrodziejstwie jest służba i powinność. Wolność Boska jest, wolnym być od grzechu, śmierci, skazy i zguby wiecznej na duszy i ciele. Niewola Boska jest: nie móc grzeszyć, ani dobra nabytego utracić, a to albo doskonale jak Aniołowie i Święci, albo niedoskonale jako my w ciele jeszcze żyjący, którzy nosząc ją na sobie, przynajmniej grzechów śmiertelnych za Boską Pomocą ustrzec się możemy. A Służba Boska jest ta, aby w nas i przez nas działa się Wola Pana Boga naszego jak w Niebie tak na ziemi, abyśmy chodzili w sprawiedliwości i w dobrych uczynkach, które nam Chrystus Pan w Zakonie Swym nakazał! Taka to jest swoboda dzieci Bożych; gdy przeciwnie wolność czartowska wszystko czynić dozwala, cokolwiek świat, ciało i żądze nasze skażone, nie oglądając się ani na Prawo Boskie i ludzkie, ani na rozum, każą. Niewola czartowska jest nie móc nic dobrego czynić, ani z grzechu powstać, ani się Panu Bogu i Stworzycielowi swemu pokłonić i ukorzyć. Bójmy się takiej wolności i niewoli, błagajmy raczej Pana Boga, aby tak mocne włożył na nas okowy, iżbyśmy nigdy w grzech nie upadali, ale szukali onej Łaski, która się w sercach naszych rodzi za pośrednictwem prawych apostolskich kapłanów, podających nam środki uświęcenia i ukrzepienia, a zarazem i naukę żywota. Bo jako Przyjście Chrystusa Pana Jan Święty poprzedził, tak też tę Zbawca wskazał nam drogę do szukania i otrzymania Łask Jego.

Daj Boże tej Matce naszej, Kościołowi Twemu wiernych i mądrych przesłańców, którzy by ani za dobrem niecnym, ani za światem się nie uganiając, poselstwo Pana Chrystusowe w gorącym o dusz zbawienie staraniu sprawiali, ażebyś Ty Jezu Chryste królował w sercach naszych, jako królujesz na Niebie i ziemi z Ojcem i z Duchem Świętym, Bóg Jeden na wieki wieków. Amen.

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023