Św. Krystyna

24 Lipca.

Męczeństwo Św. Krystyny, dziewicy.

(żyła około r. 200.)

 

 

 

Źródło: Żywoty Świętych Pańskich Starego i Nowego Testamentu z dzieła Ks. Piotra Skargi, T. IV, 1880r.

 

 

Św. Krystyna córka Urbana starosty, czyli wielkorządcy miasta Tyru w księstwie Toskańskim we Włoszech, dziś już nieistniejącego, żyła za cesarza Septyma Sewera. Ojciec jej poganin, i najzaciętszy wróg Chrześcijaństwa, w własnym pałacu wyznaczył salę, w której w czasie prześladowania odprawiał sądy, i męki skazanym zadawał. Przypatrując się od małego Krystyna dręczonym i umierającym za Wiarę, zapragnęła poznać ją także, i tajemnie wyuczona pierwszych Zasad Chrześcijańskich przez nawrócone już, a znane sobie osoby, z skwapliwością Chrzest Święty przyjęła. Jakkolwiek dziewięcioletnie dziewczę ukrywało się z tym przed ojcem, on jednak od pewnego czasu podejrzewał ją o jej Wiarę. A gdy razu jednego nie mając czym wesprzeć ubogich, potłukła złote bałwany jego i rozdała im owe szczątki, Urban oburzony i rozgniewany straszliwie, przywołał ją do siebie, wyrzucając jej, jak śmiała taką nad bogami popełnić zbrodnię? Zabawne to bogi, odrzekła Krystyna, które wyrobione z podłego kruszcu jakiego my ludzie używamy, mała jedna dziewczyna pogruchotać może. – Rozjątrzony tą odpowiedzią ojciec zagroził jej śmiercią, ale gdy jej to bynajmniej nie wzruszyło, kazał ją policzkować i siec rózgami. Kiedy i to nie pomogło, darto jej ciało żelaznymi hakami, tak iż kawałki na ziemię padały. A dziewczę jakoby tego nie czuło wcale, zbierała je własnymi rękami, i rzucając ojcu pod nogi, mówiła: Widzisz jak gardzę męką moją dla Chrystusa; ale patrz, do jakiego nad własną krwią okrucieństwa, pogańska twoja ślepota cię przywodzi.

Niepokonany tym ojciec okuć ją w kajdany i do więzienia odprowadzić kazał. Nasłał potem do niej całą rodzinę, aby na niej odstępstwo, swą namową wymogła. Ale gdy i ta dokazać tego nie potrafiła, wpleciono ją w koło żelazne, podpalono pod nim ogień, a na Krystynę lano wrzący olej, i tak ją pieczono na obracającym się kole. Święta żadnego nie czuła bólu, chwaliła tylko Pana Jezusa, Który ją wybawiał; a ogień ów rzuciwszy się w stronę pogan, popalił ich do tysiąca osób. Odprowadzono znowu męczennicę do więzienia, gdzie Pan Bóg ją nawiedził przez Anioła Swojego, i uzdrowił zupełnie. Dowiedziawszy się o tym Urban, uwiązać jej kazał wielki kamień u szyi, i tak ją wrzucić w jezioro. I tu ją Chrystus Pan cudownie wyratował, chodząc bowiem po powierzchni wody, na brzeg nie uszkodzenie wyszła. Pełen zaś złości, a może i wewnętrznej zgryzoty sumienia ojciec nagle życie zakończył.

Dostawszy się w moc nowemu staroście imieniem Dyonowi, dziewica przeróżne podejmowała katusze. Wrzucić ją nareszcie tyran kazał w żelazną kolebkę, napełnioną smołą i olejem wrzącym; a Krystyna przeżegnawszy ją, sama się w niej położyła, mówiąc: W istocie, dziecięciem jestem, bo rok dopiero jak zostawszy chrześcijanką, narodziłam się Bogu i Prawdzie. A gdy i stamtąd wyszła jak najzdrowsza, poprowadził ją Dyon otoczoną licznym ludem do świątyni apollina, aby tam ofiarę bożkowi uczyniła. Zaledwie atoli wstąpiła dziewica na próg świątyni, runął na ziemię posąg apollina i w kawałki się zgruchotał; a w tejże chwili starosta padł na ziemię bez duszy.

Na taki widok rzucili się kaci do nóg męczennicy, i trzy tysiące ludzi wykrzykując: iż Pan Bóg Krystyny jest Panem Bogiem prawdziwym, uwierzyło; a nauczeni od niej, podczas gdy w więzieniu trzymana znowu była, wszyscy Chrześcijanami zostali.

Nastała potem przerwa niejaka w prześladowaniu wyznawców Pana Chrystusowych, których po takich przykładach i cudach coraz więcej przybywało. Ale gdy nowy starosta imieniem Julian, w miejsce dawnego urząd swój objął, przypisując zdarzenie jakie mu rozpowiadano, czarom chrześcijańskim, i chcąc przywrócić zaniedbaną nieco cześć apollina, postanowił zmusić Krystynę do złożenia mu ofiary. Gdy jednak żadnymi środkami stateczności jej nie przełamal, kazał ją wrzucić w piec pełen ognia, w którym trzymając pięć dni wśród płomieni świętą dziewicę, słyszał jak pieśni Panu Bogu śpiewała, a w końcu bynajmniej nie obrażona, zdrowo stamtąd wyszła. Wielkie zdumienie ogarnęło wszystkich; Julian wszakże widząc w tym czary tylko, przyzwał do siebie czarnoksiężnika, i za wspólną z nim naradą, do więzienia, w którym trzymana była, napuścić kazał najjadowitszych gadzin: wężów, niedźwiadków, jaszczurek, które by jej niechybną śmierć zadać mogły. Lecz, i owe srogie bestie poszanowały niemniej jak ogień świętą dziewicę; a ich zjadliwość, najlżejszej nie przyniosła jej szkody. Sroższy atoli w swym okrucieństwie Julian, nie wiedząc czym ją miał zgubić, kazał ją na palu zawiesić i oberżnąć jej piersi i język. Pomimo tego jednak męczennica nie utraciwszy mowy, śpiewała pełnym głosem słowa Psalmu: ,,Błogosławiony Pan, Który nas nie dał w zachwycenie zębom ich! Sidła ich potargane, a myśmy wybawieni”. I modląc się, aby już Pan Bóg koniec jej pracy i męczeństwu położył, za kilkoma strzałami żołnierzy niezwyciężona panienka Panu Bogu niepokalaną duszę oddała 24 Lipca 200 r. Takim dokonaniem życia, Niebo otrzymała, od Świętych i od Aniołów uczczona, od Pana Boga dziedzictwem wiecznym udarowana; w dziecinnym wieku swoim wysławiła Moc Chrystusa Pana, Któremu cześć na wieki. Amen.

 

 

Uwaga.

 

 

Biada rodzicom, którzy nie nauczając dzieci swych jak powinni Zasad Wiary Chrześcijańskiej, nie dopuszczają im nadto żyć po chrześcijańsku; którzy sami wykrzywiają niekiedy uczciwe i szlachetne ich pojęcia, rugują z serca poczciwe ich uczucia i popędy, a czynią ich tylko ślepymi narzędzia mi swych osobistych wyobrażeń i fantazji, igrzyskiem własnego interesu. Przychodzi czas, w którym dzieci poznać się na tym muszą, a w każdym razie ciężka odpowiedzialność czeka tych, którzy i siebie, i powierzone sobie przez Pana Boga dusze, takim postępowaniem gubią.

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023