Wszyscy Święci

7 kwietnia.

MĘCZEŃSTWO ŚW. SYMEONA, BISKUPA I USTAZANA.

(żyli około r. 350.)

 

 

 

Źródło: Żywoty Świętych Pańskich Starego i Nowego Testamentu z dzieła Ks. Piotra Skargi, T. II, 1880r.

 

 

Gdy z czasem Chrześcijanie rozmnożyli się w Persji tak, iż kościoły, kapłanów i biskupów swych już posiadali, rozjątrzeni bardzo magowie, jako wodze nabożeństwa perskiego, zmówili się z żydami, i wspólnie Chrześcijan trapić poczęli. Oskarżyli przede wszystkim Symeona, biskupa Selencji i Kresyfontu do króla Sapora, jakoby sprzyjając cesarzowi Rzymskiemu, zdrady przeciwko jego osobie z nim knował. Król najpierw niezmiernymi podatkami i nielitościwymi urzędnikami Chrześcijan trapił; a następnie kapłanów ich zabijać, kościoły rozwalać, skarby z nich pobrać, i tego oto Symeona Sompafeuszem przezwanego pojmać, i przyprowadzić do siebie kazał. Stanąwszy w żelaznych okowach przed królem Symeon, ani się uląkł, ani pokłonić mu się nie chciał. Czym król wielce obruszony, zapytał go: Czemu się teraz nie kłania, jak to dawniej czynił? A on mu na to: Pierwej nie wodzono mnie do ciebie, aby mnie zmuszać do odstąpienia Pana Boga mojego, a wtedy cześć powinną oddawałem królowi; teraz zaiste nie przystoi mi to samo, gdy mi o Wiarę i o Pana Boga mojego idzie. – A gdy pomimo namów i obietnic królewskich, słońcu czci oddać nie chciał, do więzienia go z powrotem odprowadzono.

Kiedy wychodził z pałacu, stary Ustazanes, pierwszy dworzanin i niegdyś piastun królewski, pokłonił się nisko Symeonowi, a Święty ofuknął go dotkliwymi słowami, odwracając się od niego za to, iż będąc Chrześcijaninem, z przymusu króla słońcu pokłon uczynił. Ciężko zafrasował się Ustazanes, i oblókłszy się w czarną nikczemną szatę, siedział u drzwi pokoju królewskiego płacząc i narzekając, iż nędzny, śmiał się zaprzeć Pana Boga swojego. Król dowiedziawszy się o tym, przyzwał go do siebie, i zapytał: Co cię w mym domu tak smutnego spotkało? W domu tym panie, odpowie, żadnej nie doznałem przeciwności, wszakże wolałbym przenieść i najboleśniejsze, i śmierć nawet samą, jak patrzeć jeszcze na to słońce, któremu się pokłoniłem, i to nie z przekonania serca, ale jedynie, aby tobie dogodzić. Zasłużyłem więc na podwójną karę, bom i Chrystusa Pana, i ciebie panie zdradzał. Świadczę się jednak Panem Bogiem, Stwórcą Nieba i ziemi, iż w starości mej głupstwa takiego więcej nie popełnię. – Widząc w nim tak przeciwną swej woli, a tak stanowczą zmianę, król tym usilniej przeciw Chrześcijanom się zawziął, a gdy ani prośbami, ani pogróżkami nic na starcu nie wymógł, kazał mu głowę uciąć.

Kiedy był na śmierć wiedziony, zlecił przyjacielowi swemu, aby te słowa odniósł królowi: – Panie, za wierną służbę moją i za życzliwość ku tobie i ku domowi twemu proszę, aby wszyscy wiedzieli, dlaczego haniebną śmierć ponoszę. Każ obwołać woźnemu, iż Ustazanes głowę swą pod miecz daje, nie dlatego, iżby w twej służbie źle się zachował, albo w czymkolwiek zdrożnym przekonany został, ale iż będąc Chrześcijaninem, Pana Boga się swego na żądanie królewskie zaprzeć nie chciał. Powiedziano to królowi, który życzenie jego ściśle spełnić rozkazał, mniemając, iż przykład jak nie miał względu na własnego wiernego przyjaciela, stanie się postrachem dla Chrześcijan. Pan Bóg wszelako inaczej rozrządził: pobłogosławił owszem pobożnej myśli Ustazanesa, który zgorszenie odstępstwem swoim dawszy, śmiercią męczeńską wszystko naprawił, a serca swych współwyznawców, w Wierze Świętej i w podjęciu dla Niej podobnegoż męczeństwa, umocnił.

Dowiedziawszy się Symeon Święty o zgonie jego, wychwalał z uniesieniem Dobroć Pana Boga, Który mu tak świetne dla czci Swej dał zwycięstwo. Przyzwany raz jeszcze do króla, śmiało i swobodnie o Wierze Chrześcijańskiej mówił, a pokłonić się słońcu ani królowi nie chciał. Wtedy w dzień Męki Pańskiej kazał król stu Chrześcijan z więzienia wyprowadzić, aby w oczach Symeona straceni zostali; po czym on sam miał być ścięty. Symeon Święty jako arcybiskup szedł za swoimi owcami, mądrymi z Pisma Świętego zasilając ich słowami, podniecając odwagę ich i męstwo: – Nie daj to, Panie Boże, abyśmy Ciebie zaprzeć się mieli. Śmierć na złego jak i na dobrego przyjść musi; ale jaki sąd, jaka zapłata po śmierci! Pomnijmy na to, a miłując Pana Boga, umierajmy chętnie dla Niego!

I pełni świętej odwagi, wszyscy chwalebną śmierć ponieśli. Tegoż czasu Pusyka, przełożony rzemieślników królewskich, widząc jak Ananiasz stary kapłan, idąc pod miecz drżeć począł, zawołał na niego: Nie bój się starcze, zamknij oczy, a wnet Światłość Bożą zobaczysz. Stawiony o to przed królem, gdy nie tylko śmiało Chrystusa Pana wyznał, ale mu i niewinną śmierć Męczenników wyrzucał, król go w najokrutniejszy sposób zamordować rozkazał. Kaci wtedy wywlókłszy mu język przez szyję, z tyraństwem go umęczyli, a bolejącą nad nim córkę, zabili. W rok potem, straszliwym królewskim wyrokiem, w dzień l Męki Pańskiéj po całej ziemi perskiej Chrześcijan mordowano. Aż kiedy Azades, ulubieniec królewski padł też pod mieczem bałwochwalców, król żałując go bardzo, kazał ogólnego rozboju zaprzestać, a samych tylko duchownych zabijać, którzy prawdzie Pana Chrystusowej mężnie świadectwo dając, wieczne sobie Królestwo jednali; i tam chwalą Jezusa Chrystusa, Pana naszego na wieki. Amen.

 

 

Uwaga.

 

 

Konstantyn Wielki, cesarz, pisał do Sapora, króla perskiego, gdy Chrześcijany gubił: Zalecam ci pilnie Chrześcijan, bo ani w Wierze, ani w ich obyczajach, nie znajdziesz nic przygany godnego. Naucz się z mego przykładu, iż za ukazaną im Łaskawość, Pan

Bóg i tobie i państwu twemu szczęścić będzie. Ja za Pomocą Jego pół świata opanowałem i tyranów starłem, żadnych ofiar ani czarów nie czyniąc, ale tylko śląc Panu Bogu czystą modlitwę, a Znak Krzyża Świętego przed oczyma moimi nosząc. Gdy przeciwnie, ci którzy Chrześcijan prześladowali, jak i ów towarzysz mój Galerius, jawnie Ręką Pana Boga skarani zostali.

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023