Wszyscy Święci

9 Września.

Męczeństwo Świętych Piotra, Doroteusza, Gorgoniusza i innych.

(żyli około roku 280.)

 

 

 

 

Źródło: Żywoty Świętych Pańskich Starego i Nowego Testamentu z dzieła Ks. Piotra Skargi, T. V, 1880r.

 

 

W dziewiętnastym roku panowania Dioklecjana cesarza rzymskiego najzawziętszego prześladowcy Chrześcijan, tak ciężkie na nich przyszły czasy, iż powstająca Religia Chrystusowa niezaprzeczenie upaść by była musiała, gdyby nie było właśnie danym jej z góry uciskiem się wznosić, a z śmierci życie wyprowadzać. Uczony kardynał Maii zmarły w 865 r. w Rzymie, wynalazł niedawno pismo Konstantyna, diakona i archiwisty carogrodzkiego kościoła, żyjącego w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, w którym jako naoczny świadek, opowiada i okrucieństwo prześladowców, i męstwo umierających za Wiarę. Szatan nie mogąc obojętnym patrzeć okiem na szerzące się na ziemi Królestwo Boże, przybrał sobie do pomocy całe zastępy pogan wszelkiego stanu i kraju, i straszną wyznawcom Chrystusowym wydał wojnę.

W chwili, którą tu przedstawiamy obwołano, i na placach publicznych srogie przeciw Chrześcijanom porozwieszano wyroki. Najpierw, aby kościoły ich burzyć i z ziemią równać, a wszystkie ich pisma palić: ażeby ich ze wszelkiej dostojności świeckiej, ze wszelkiej czci wyzuwać, sługom i niewolnikom wolności nie przywracać: wszystkich zaś wyższego stanu i duchownych chwytać i mękami rozlicznymi do ofiar przymuszać. Od kapłanów wtedy zaczęto i niesłychaną ich liczbę pomęczono. Same już przygotowania do walki owej strasznymi były: zapalano ognie na ołtarzach pogańskich przed posągami bałwanów; obok leżały kadzidło, kadzielnica, różne rodzaje ofiar i pokarmy poświęcone, to jest wszystko co potrzebne było do uczczenia bogów. Równocześnie, ogłaszano wszędzie wyrok cesarski, zmuszający tak cudzoziemców jak i krajowców do wyrzeczenia się Wiary Świętej i do oddania, nie Panu Bogu Stwórcy wszechrzeczy, ale stworzeniu Jego czci najgłębszej. Naprzeciw ołtarzy, wznosiły się trony i trybunały, które zasiadali cesarscy urzędnicy, a niekiedy i sami cesarze otoczeni katami i siepaczami, którzy na ich skinienie rzucali się na nieposłusznych, dla wykonania na nich okrutnych wyroków. Niezliczonego rodzaju narzędzia do męczenia, samym widokiem swoim przerazić mogły każdego, kto by jedynie sobie samemu, a nie Mocy Bożej, Która go wspierać miała, zaufał. O naznaczonej godzinie wysłani woźni obiegali ulice, krzykiem wzywając wszystkich do składania ofiar szatanów. Kto się zawahał, wnet był przed sędziów stawiony i do wyboru pomiędzy wyrzeczeniem się Wiary Świętej lub poniesieniem najokrutniejszej męki i śmierci zmuszony.

W takiej to właśnie epoce żyło na dworze Dioklecjana dwóch ludzi rodem i dostojeństwami sławnych: Doroteusz i Gorgoniusz, którzy w cesarskiej łasce pierwsze trzymając miejsce, najwierniejszymi mu też byli zasługując na zaufanie jakie w nich pokładał. Panowie ci będąc Chrześcijanami, wielką część dworzan i towarzyszy swoich do Wiary Chrystusowej przywiedli i bojaźń Bożą w serca ich zwłaszcza młodych szczepili. Między tymi był jeden imieniem Piotr, którego Dioklecjan jak syna miłował. 

Ten uskarżając się na okrucieństwo z jakim obchodzono się z niewinnym żadnej zbrodni męczennikiem, pojmany został i stawiony przed cesarzem. Zapytany przez niego Piotr nie zaparł się wcale że jest Chrześcijaninem, i kiedy ofiar bożyszczom złożyć nie chciał, zawieszono go i biczowano po całym ciele z taką srogością, że skóra kawałkami padała i aż wnętrzności widzieć można było. A gdy stateczny i nieporuszony zostawał, polewano octem z solą te rany, po czym rozciągniętego na kracie, na węglach położono, obracając go na wszystkie strony, aż Święty wyznając Chrystusa Pana, mężny i silny w cierpieniu, wesoło i szczęśliwie skonał.

Obecni temu Gorgoniusz i Doroteusz, patrząc na ciężką mękę ukochanego ucznia swojego, sami też zapragnęli męczeńskiej korony i nie mogąc się dłużej powstrzymać zawołali do Dioklecjana: Czemu cesarzu karzesz w Piotrze to, do czego i my się poczuwamy? Czemu za grzech mu poczytujesz to, do czego i my się znamy? Wiara jego jest wiarą naszą myśl jego myślą naszą. A jak on, tak i my też wiernie i pilnieśmy ci służyli, jak nam Bóg, Chrystus nasz przykazuje. Dla Miłości Jego chętnie wraz z Piotrem życie nasze oddamy. – Słysząc to barbarzyńca, okrutną zawrzał złością i niezwłocznie skazał obydwóch tych ulubieńców swoich na takie męki jakie Piotr poniósł. Obydwaj cierpliwie i mężnie wszystko przetrwali, po czym obwiesić i podusić ich kazano. Tak to pokornie i w pracy wielkiej do Chrystusa Pana po wieniec nieśmiertelny poszli. Ciało Św. Gorgoniusza Papież Grzegorz IV z drogi Lawikańskiej, gdzie pierwotnie położone było, do kościoła Św. Piotra przeniósł. Męczeństwo tych Świętych miało miejsce 9 Września 304 roku.

Tegoż czasu, po śmierci trzech tych wyznawców Pańskich, zgorzała wielka część cesarskiego pałacu w Nikomedii. Mniemając Dioklecjan, iż to było sprawą Chrześcijan, uniesiony szalonym gniewem kazał zebrać wszystkich gromadnie i jednych mieczem przebijać, a drugich w ogień wrzucać. Wołano jednak, aby wychodził każdy, kto chciał ofiary bogom czynić. Ale tak niewiasty jak i mężczyźni, tak dzieci jak i starcy, cisnęli się do ognia lub szli na ostrze żelaza. A gdy już sami siepacze zbrzydzili sobie te okrucieństwa, nabrawszy wiernych w łódki, na morzu ich topili. Ciała nawet pomęczonych wykopywali z ziemi i rzucali je w morze, aby jak powiadali, u Chrześcijan bogami nie zostali ci, którzy ich sługami byli. Taka to ślepota pogan wywarła przeciw Wyznawcom Chrystusowym niezrównaną jak widzimy srogość po całym państwie rzymskim. Ale cierpliwość Świętych, w których wsławiony byłeś Panie Boże i na których Kościół Twój Święty utwierdzić raczyłeś, zwyciężyła wszystko. Tobie Chwała na wieki. Amen.

 

 

Pożytki duchowne.

 

 

Próżno byśmy się obcowaniem ze złymi wymawiali, jeżeli szczerze dobrymi być chcemy. Święci, których dopiero opowiedzieliśmy żywot, między bałwochwalcami i wśród zepsucia pogańskiego dworu mieszkając, radzić umieli o zbawieniu swoim, i nie tylko Wiary swej nie wzruszenie dochowali i błędami się innych nie pomazali, ale przeciwnie, sami czarnych białymi, a złych dobrymi czynili. Niebezpieczno jest między złymi i przewrotnymi przebywać, ale gdy być inaczej nie może, wymówki nie ma, gdy się od nich psujemy. Łaska Boża, o którą prośmy pokornie i czujna ostrożność własna, bylebyśmy chcieli, nieskażonymi zachować nas mogą.

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023