Felicianusandprimus

9 Czerwca.

Męczeństwo Świętych Pryma i Felicjana, braci rodzonych.

(żyli około roku 250.)

 

 

Źródło: Żywoty Świętych Pańskich Starego i Nowego Testamentu z dzieła Ks. Piotra Skargi, T. III, 1880r.

 

 

 

 

Święci Prym i Felicjan, możni i zacnego rodu Rzymianie, do lat 50-ciu wieku swego w błędach pogańskich pogrążeni, za rządów Adriana cesarza, a wpływem Papieża Feliksa I porzuciwszy bałwochwalstwo, Religię Chrześcijańską przyjęli, i pomimo srożących się prześladowań Kościoła Świętego, spokojne w świętobliwości i pełne dobrych uczynków wiedli życie. Aż kiedy za Dioklecjana i Maxymiana cesarzy, krew chrześcijańska na nowo przelewać się zaczęła, poganie zanieśli użalenie do władzy, iż z przyczyny onych dwóch braci, bogowie ich zaniemieli, i na pytania odpowiadać nie chcą. Idzie tu więc o państwo i o władców jego, których wspólnie Gniew Boży zagubi, jeśli temu nie zaradzą. Obydwóch przeto zacnych Rzymian cesarze pojmać i uwięzić kazali. Ale Anioł Boży, jak niegdyś do Piotra Świętego, wszedł tam, skruszył ich okowy, i wywiódł ich z więzienia. Wdzięczne składając Panu Bogu dzięki za taką nad sobą Opatrzność, tym większym Święci przejęli się pragnieniem przelania krwi przez męczeństwo. Dali się wtedy pojmać Duchem Świętym natchnieni, i stanęli przed cesarzem, który im kazał składać bogom ofiary. Oni mu rzekli: — Na uczynki ciemności, w których się kochasz cesarzu, my nigdy nie zezwolimy, mając Ofiarę Chwały, którą ofiarujemy Panu Bogu Żywemu. Z męki się żadnej nie wymawiamy, bylebyśmy zostali przy dobrach, które Pan Bóg obiecał tym, co dla Niego pomyślnością i życiem tego świata gardzą. Cóż to za głupstwo, kłaniać się twarzy niemej, która stać przez się nie może, jeśli jej żelazem do muru nie przybiją. — Rozgniewani tyrani bić ich okrutnie rózgami kazali, a gdy i to nie pomogło, odesłali ich do Promota starosty Numetańskiego, aby ich według widzenia swego męczył. Tam zaprowadzonych, wsadzono do smrodliwego podziemnego więzienia, i długo wymorzywszy głodem, przed sądem ich stawiono. — Panowie moi, rzekł im starosta, rozkazują wam przeze mnie, abyście bogom naszym ofiary złożyli. — A męczennicy na to: — Nie nazywaj panami, ale raczej bezbożnikami tych, którzy takie rzeczy rozkazują, a sługi Chrystusa Pana. Pana Boga prawdziwego mordują. — Słysząc to starosta kazał ich rozłączyć, mniemając, iż każdego z osobna prędzej do woli swej przywiedzie, i gdy odprowadzono Pryma na stronę, rzekł do Felicjana: — Zmiłuj się nad starością twoją; uczyń ofiary jowiszowi! — Niech się zmiłuje nad starością moją Chrystus Jezus, który mnie dotąd w Swej Świętej Wierze zachował, a niech mnie uchroni od tego, abym się miał lękać postrachów twoich; nie zmienią one serca mojego. — Słysząc to starosta, kazał bić ołowianymi kulami, a gdy go podniesiono tak zmęczonego, rzekł mu: — Odrzuć ten upór, a zakosztujesz jeszcze dni pomyślnych w rozkoszy. — A starzec na to: — Mam lat 80, z których trzydzieści w Służbie Pana Chrystusowej przeżyłem; już Mu do końca służyć będę, a takich tylko rozkoszy pragnę, jakie On mi w wieczności gotuje. 

Natenczas kazał starosta ręce i nogi jego ostrymi przybić do drzewa gwoździami, mówiąc: — Dopóty wisieć tu będziesz, aż wolę moją uczynisz. — A Felicjan z wesołą twarzą śpiewał: — W Tobie, Panie, położyłem nadzieję, i cóż mi człowiek uczynić może? — Sędzia wołał znów na niego: — Upamiętaj się nędzniku nieszczęśliwy, zaprzyj się Chrystusa, jeśli cięższego jeszcze chcesz ujść katowania. A starzec odpowie: — Nad wszystkich innych nieszczęśliwszy nędzniku, ja się mam zaprzeć Stwórcy Nieba i ziemi, a kłaniać się niemym bałwanom twoim? I dodał: Dziękujęć, Panie Jezu Chryste, iźeś mnie chciał mieć pomiędzy tymi, co dla Imienia Twego cierpią! — Wisiał tak Święty przez dni trzy, ani jedząc ani pijąc, i chwalił Pana Boga, który go posilał. Po czym zdjąwszy go z drzewa, ubitego znowu biczami, do więzienia wsadzono. Sędzia natenczas kazał przywieść Pryma i powitał go tymi słowy: — Brat twój posłuchał cesarza, złożył ofiarę bogom, i dziś na dworze jego, łaską i dostojeństwy ubogacony, szczęścia używa. Pójdź za jego przykładem, a tego samego dostąpisz. — A Prymus na to: — Choć jesteś syn szatański, jednak dobrze powiedziałeś, iż brat mój posłuchał cesarza, ale Niebieskiego. Oznajmił mi Anioł, co się z nim dzieje; wtrąciłeś go w ciemnicę, która dla niego jest rajem. — Wtedy starosta bić go kijami, i pochodniami boki palić mu kazał. A on śpiewał: — Ogniem przeczyściłeś mnie jako srebro, Panie Jezu Chryste; Ciebie chwalę, a męki, którą mi słudzy szatańscy zadają, nie czuję. 

Co słysząc Promotus, rzekł do swoich: albo im bogowie moc swoją dali, albo mają czary jakie. I kazawszy go wznak położyć, ołów rozpuszczony w usta mu lali, zmuszając Felicjana ażeby na to patrzył. Prym przełknął ołów, i ujrzawszy brata, rzekł: — Pan Bóg, Któremu ufamy, wyrwie nas z tej wszystkiej nędzy, bracie miły, i da nam wieczną zgotowaną nam Chwałę, a nikt nas już nie rozdzieli. — Widząc ich stałość, okrutny sędzia poprowadzić ich kazał na plac igrzysk, i tam na nich wypuszczono dwóch lwów ogromnych, którzy swym rykiem całe przerazili miasto; ale rozjadłe zwierzęta u nóg im się pokładły. Wypuszczono potem niedźwiedzie, a te jak ciche baranki, około nich chodziły. I zawołali Święci: — Oto bezrozumne bestie znają Pana Boga, a ty sędzio, stworzony na Obraz Jego, znać Stwórcy twego nie chcesz! — Patrząc na to lud zgromadzony, wykrzyknął: — Prawdziwy, wielki jest Pan Bóg Chrześcijański! — i przeszło pięćset rodzin pogańskich uwierzyło w Chrystusa Pana. 

Wtedy starosta dłużej trzymać ich nie chciał, i ściąć ich kazał, a ciała ich bestiom wyrzucić. Ale i one, i muchy nawet tknąć się ich nie śmiały. Chrześcijanie pogrzebali ich w nocy z czcią wielką, przez dni 30 na onym miejscu hymny i psalmy śpiewając. A gdy ustało prześladowanie; wznieśli tam kościół pod ich imieniem, o 14 mil od Rzymu, spodziewając się za ich przyczyną dostąpić Miłosierdzia Bożego, przez Jezusa Chrystusa Pana i Zbawiciela naszego, na wieki. Amen. 

 

Uwaga.

 

Kogo Pan Bóg strzeże, temu człowiek ani żadne nie zaszkodzi stworzenie. Tyraństwa jakie wywierano nad Męczennikami, powinny były niezwłocznie pozbawiać ich życia, ale Pan Bóg przyjmując mile ofiarę cierpień, i męstwo z jakim Mu ją nieśli, odejmował im częstokroć uczucie strasznych zadawanych im boleści. On to poskramiał okrucieństwo srogich zwierząt, aby pokazać ciemnym bałwochwalcom, iż Sam Pan i Stwórca Wszechrzeczy, daje Moc komu i kiedy Mu się podoba; iż bez Jego Woli lub Dopuszczenia stać się nic nigdzie nie może.

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023