Zachęta Św. Alfonsa Marii Liguori’ego o nabożeństwie do Matki Boskiej Bolesnej.

Źródło: Arka pociechy 1880

Kto pragnie żywe w sercu swoim przechowywać do Przenajświętszej Panny nabożeństwo, powinien często Jej Boleści rozpamiętywać. Nimi to bowiem pozyskała Ona te niezmierzone zasługi swoje przed Bogiem, które po Zasługach Męki Pańskiej są największym Skarbem Kościoła; przez nie stała się najpodobniejsza do Boskiego Syna Swojego i przez nie dostąpiła tytułu Współodkupicielki rodu ludzkiego, jak ją Ojcowie Święci nazywają.

Czytaj więcej

Święty Alfons Liguori, zachęcając dusze pobożne do nabożeństwa do Matki Bolesnej, przytacza dwa następujące objawienia. Jedno, w którym Pan Jezus tak przemówił do pewnej duszy Błogosławionej: „Drogimi są w oczach moich łzy wylane nad rozmyślaniem Męki Mojej; lecz tak kocham Matkę Moją, że gdy kto rzewnie rozpamiętywa Jej Boleści, jeszcze Mnie to więcej ujmuje“.

Drugie objawienie przytoczone przez tegoż Świętego jest następujące, a wyjęte z najpoważniejszych podań pierwszych wieków Chrześcijaństwa: Wkrótce po Wniebowzięciu Przenajświętszej Panny Święty Jan Ewangelista ujrzał Pana Jezusa i Matkę Bożą, proszącą Go o szczególne Łaski dla wszystkich mających nabożeństwo do Jej Siedmiu Boleści. Chrystus Pan zadość czyniąc Jej prośbie przyrzekł:

  1. Że ktokolwiek uciekać się będzie do Zasług Boleści Matki Bożej i przez nie prosić będzie o potrzebne Łaski, może być pewnym, iż nie umrze bez szczerej pokuty za grzechy.
  2. Że uwolnionym będzie od przerażenia i ucisków wewnętrznych, ostatniej godzinie życia zwykle towarzyszących.
  3. Że będzie miał Łaskę serdecznego nabożeństwa i do Męki Pańskiej i za to szczególną nagrodę otrzyma w niebie.
  4. Na koniec, że wszyscy pobożną cześć oddający boleściom Matki Przenajświętszej mieć Ją będą za swoją szczególną Panią i Władczynią, i że Marya nimi rozporządzać będzie według Najmiłościwszej Woli Swojej w sposób szczególniejszy.

Wyżej przytoczony Św. Alfons dodaje w końcu, że różne poważne dzieła liczne przytaczają przykłady i wypadki na stwierdzenie tego podania.

Duszo pobożna weź to do serca twego.

 

 

Uwaga o odpustach.

Źródło: Głos duszy 1881;

Odpusty. Podręcznik dla duchowieństwa i wiernych opr. X. Augustyn Arndt 1890r. 

Benedykt XIV, sławny i uczony papież, polecał Brewem d. 16 grudnia 1746r., bardzo gorąco rozmyślanie, i bardzo słusznie, mało bowiem jest ćwiczeń pobożnych, z których by Chrześcijanie mogli czerpać skuteczniejsze środki do zapewnienia sobie wytrwania i postępu w cnotach.

Czytaj więcej

„Dajcie mi kogoś, który co dzień choć kwadrans poświęca rozmyślaniu powiedziała Św. Teresa, a ja mu obiecuję Niebo“.

Odpusty:

1) Zupełny raz na miesiąc w dzień dowolnie obrany, jeśli kto przez miesiąc co dzień rozmyśla przez pół godziny lub przynajmniej przez kwadrans. Warunki: Spowiedź, Komunia Święta i modlitwa pobożna na zwyczajne intencje.

2) 7 lat i 7 kwadragen za każdy raz, gdy kto w kościele lub gdzieindziej, publicznie lub prywatnie, naucza innych o sposobie rozmyślania, albo gdy kto tej nauki słucha. Warunek: Spowiedź, Komunia Święta za każdym razem.

3) Odpust zupełny raz na miesiąc w dniu dowolnie obranym, gdy kto pilnie naucza, albo się dał pouczyć. Warunki: Spowiedź, ilekroć z sercem skruszonym przyjmą Komunię Świętą i modlitwa na zwyczajne intencje. (Benedykt XIV. Brew. dn. 16 grudnia 1746r.)

Wszystkie te odpusty można ofiarować za dusze wiernych zmarłych.

 

 

Pobożne ćwiczenie na cześć Matki Boskiej Bolesnej w Wielki Piątek i inne piątki roku.

Odpusty: 1) Odpust zupełny dla tych, którzy we Wielki Piątek w czasie od (około) godziny trzeciej po południu aż do godziny 11. rano w Wielką Sobotę zajmują się publicznie lub prywatnie przez godzinę albo przynajmniej przez pół godziny rozmyślaniem lub pobożnymi modlitwami, współbolejąc nad boleściami Najświętszej Panny po śmierci Zbawiciela. Odpust ten zyska się w dniu, w którym czyni się zadość obowiązkowi wielkanocnemu.

Czytaj więcej

2) Odpust 300 dni w każdym tygodniu, gdy kto podobne ćwiczenia odprawia przez godzinę lub pól godziny w czasie od 3. godziny po południu w piątek aż do rana niedzieli.

3) Odpust zupełny co miesiąc w jednym z ostatecznych dni dla tych, którzy w tydzień nabożeństwo to odprawiali.

Warunki: Spowiedź i Komunia Święta.

(Pius VII Reskr. Sekret. Memoryał. 24 25 lut. i 21 marca 1815, najprzód na 10 lat, potem Reskr. Św. Kongr. z 18 czerwca 1812 na zawsze).

 

 

WEZWANIE DO DUCHA ŚWIĘTEGO

V. Racz przyjść Duchu Święty i napełnić serca wiernych Twoich.

R. A ogień Miłości Twojej racz w nich zapalić.

V. Ześlij Ducha Twego, a będą stworzone.

R. A cała ziemia będzie odnowiona.

V. Módlmy się: Boże! Światłem Ducha Świętego serca wiernych nauczający, daj nam w Tymże Duchu poznawać co jest dobrem, i zawsze obfitować w pociechy Jego. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, Który z Tobą i z Duchem Świętym żyje i króluje, Bóg w Trójcy Świętej Jedyny na wieki wieków.

R. Amen.

 

 

DZIEŃ 12

 

 

CYKL I.

 

Ks. Józefa Raba TJ – Matka Bolesna

 

ROZWAŻANIE. MATKA, KTÓRA STAŁA PRZY PANU JEZUSIE, GDY WISIAŁ NA KRZYŻU. Część IV.

 

 

 

 

Matka Najświętsza Bolesna stojąca pod krzyżem jest dla nas nie tylko pociechą, ale też Wzorem zachowania się w cierpieniu. Wprawdzie naszym Wzorem w cierpieniu jest Pan Jezus, ale Chrystus Pan jest nie tylko Człowiekiem, ale i Bogiem zarazem. Wzór cierpienia zostawiony przez Chrystusa Pana mógłby się wydawać nie jednemu z ludzi za zbyt wysoki. Daje nam dlatego Pan Bóg wzór bliższy, bardziej dostępny.

A jak wspaniały Wzór cierpienia daje nam Marya. Naoczny świadek, Św. Jan, tak o tym pisze: „A pod krzyżem Jezusowym stała Matka Jego…” (Jan 19, 25). Stoi Matka Chrystusowa, stoi silna wiarą, że Cierpienia Pana Jezusa i Jej przyniosą światu zbawienie. Dokoła zamarła wiara w Chrystusa Pana, nawet w sercach przyjaciół Apostołów. Nie ma ich pod krzyżem, jest tylko Jan. Wśród ciemności ogólnego zwątpienia świeci niby światełko lampy wiecznej przed Tabernakulum — Jej Wiara. Kiedyś uwierzyła słowom Archanioła, stając się przez to Błogosławioną według słów Św. Elżbiety: „Błogosławiona, Któraś uwierzyła” (Łuk. 1, 45). Za Wiarę pod krzyżem miała być wynagrodzona oglądaniem jako pierwsza z ludzi w Wielką Niedzielę, Zmartwychwstałego Swego Syna.

Poznaj dalszą część rozważania

Milczy Marya w Swych Cierpieniach pod krzyżem. Nie wybucha głośnym płaczem, jak to uczynił patriarcha Jakub, gdy mu przyniesiono skrwawioną szatę jego syna: jak zawodził Dawid, gdy się dowiedział o zgubie Absalona. Choć serce kurczyło się od bólu, choć miecz boleści na wskroś Ją przeszywał, nie narzekała. Wpatrywała się w Ukrzyżowanego, rozważała Jego Miłość do ludzi, wczuwała się z Wiarą i wdzięczną Miłością w Jego wewnętrzne usposobienie i zewnętrzne rozdarcie ciała, broczące Krwią Rany. Rozumiała Swego Syna i dlatego tak mocno i dostojnie stała pod krzyżem. Ona czuła tak jak Chrystus Pan. Wiedziała, że dokonuje się największe i Najświętsze Dzieło na ziemi. Cały ból i Męka Syna służą tylko zamiarom Miłości, która święci tutaj na krzyżu swój szczytowy triumf.

Zachowanie się Matki Najświętszej pod krzyżem uczy nas i ostrzega, byśmy nie ulegali fałszywym pojęciom i sugestiom artystów, którzy potrafią odtworzyć ludzkie Cierpienia Zbawiciela, ale nie sięgają do Duszy Chrystusowej. Pan Jezus na krzyżu w ujęciu artystów, to człowiek zwyciężony przez ból, złamany i zmiażdżony zupełnie, półprzytomny, zapadający w mroki śmierci. Człowiek bezsilny wobec przemocy i obojętny na wszystko, prócz Swego Cierpienia.

Obraz to fałszywy, niechrześcijański. Pan Jezus na krzyżu nie przestaje być Mocarzem, panującym nad bólem i Męką, jak ongiś panował nad żywiołem wzburzonego jeziora. Mówi przytomnie, spokojnie i mocno. Myśli o prześladowcach i modli się za nich. Łotrowi obiecuje Swoje Królestwo. Zwraca Oczy na Matkę, myśli o Jej posłannictwie duchowej — Matki ludzkości. Oddaje Jej Jana i nas, a zarazem oddaje Ją uczniowi i nam wszystkim. Rozmawia z Ojcem słowami Psalmu 22(21). Nie oczekuje śmierci, ale śmierć czeka na Jego ostatnie słowo, na decyzję.

Chrystus Pan na krzyżu to Najwyższy Kapłan, Który składa Ofiarę z Siebie Bogu Ojcu. Celebruje Mszę Świętą z pełną świadomością, powagą, namaszczeniem. I bynajmniej nie w nastroju przygnębienia. Wszak nie z musu cierpi i umiera, nie na przekór swym życiowym planom i marzeniom. Składa Ofiarę ochoczo, z zapałem, radośnie, zwycięsko. On jest naprawdę szczęśliwy, że może się ofiarować, że może w tej strasznej chwili szczycić się pokornie:

„A Ja, co się Jemu podoba, zawsze czynię”. Przecież dla Chrystusa Pana spełnić Wolę Ojca, to czuć w Duszy wesele.

Cierpienie nie mogło zwyciężyć Chrystusa Pana, bo płynęło z najczystszej bezinteresownej Miłości. Do tej Miłości Pana Jezusa stosują się słowa Pieśni nad pieśniami: „Mocna jest jako śmierć miłość, twarda jak piekło jest zazdrość… Wody mnogie nie mogą ugasić miłości i rzeki nie zatopią jej” (Tamże 8, 7).

Chrystus Pan na krzyżu kochał Boga Ojca i każdego z nas. Myślał o każdym z nas i przydzielał nam z radością Owoce Swej Męki. Arcykapłan, Człowiek Miłości, Bohater walczący o świętą sprawę, oddający Duszę w Ręce Ojca z okrzykiem Zwycięzcy — oto nasz Zbawiciel Ukrzyżowany.

Nie przenośmy więc własnych pojęć i uczuć na Chrystusa Pana. Weźmy do serca upomnienie Św. Pawła Apostoła: „To bowiem rozumiejcie, co i w Chrystusie Jezusie. Uniżył Samego Siebie stawszy się posłusznym aż do śmierci, a była to śmierć krzyżowa” (Flp 2, 5-8). Czyli: Bądźcie przejęci tym samym duchem, który ożywiał Chrystusa Jezusa. Czujcie to, co On czuł, wszak jesteście jedno z Nim na mocy Jego własnych słów: A Ja, gdy będę podwyższony, wszystko pociągnę do Siebie. — Starajmy się przez to zrozumieć Zbawiciela, odczuć i przeżyć wewnętrznie, podobnie jak Matka Najświętsza. Niech nam nikt nie zarzuci, iż stwarzamy Pana Boga na własne swoje podobieństwo, a Odkupiciela na miarę naszej nędzy.

„A pod krzyżem Jezusowym stała Matka Jego…” Ile musiała odczuć i przecierpieć, tego człowiek nie pojmie. Jedynie ten, kto patrzył na śmierć ukochanego dziecka, kto przeżył odejście w strasznych cierpieniach kogoś bardzo bliskiego, może w części zrozumieć, co przeżyła Matka Bolesna, stojąc pod krzyżem Boga-Człowieka. Przecież na krzyżu umierał Jedyny, Umiłowany Syn, umierał wśród strasznych boleści, przy akompaniamencie urągań i bluźnierstw; umierał całkowicie niewinny, cierpiąc przez długie trzy godziny. Pod krzyżem zaś stała Matka, kochająca, jak nikt na świecie, a tym samym w najwyższym stopniu współcierpiąca.

Postawa Jej napełnia nas głębokim podziwem i czcią, albowiem, jak mówi Ewangelista, Marya stała do końca, mimo najgłębszego bólu, który zgodnie z przepowiednią Symeona niby miecz obosieczny przeniknął Jej Najświętszą Duszę.

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że taka postawa wymagała od Najświętszej Dziewicy niesłychanej mocy ducha i wyjątkowego stopnia poświęcenia. Nie jest bowiem możliwe, aby sam człowiek, a przecież była nim Matka Boża zniósł tak wielką boleść i złożył tak całkowitą ofiarę ze swoich uczuć najgłębszych i najdroższej osoby. Ona dokonała tego wsparta pomocą Łaski Bożej, która przepełniała Jej Niepokalaną Duszę i jednoczyła z Panem Bogiem, Źródłem wszelkiej siły. Ta szczególna łączność ze Stwórcą, która czyniła Ją godną zostania Matką Syna Bożego, pozwoliła Jej w specjalny sposób naśladować Go w wypełnianiu Woli Ojca i stać się dla wszystkich Przykładem męstwa i ofiarności w Służbie Pana Boga i dla szczęścia nieśmiertelnych dusz. Powiedział bowiem Pan Jezus: „Kto pozostaje we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi obfity plon” (Jan 15, 5).

Łaska Boża i nam potrzebna. Pan Jezus powiedział o Swoich wyznawcach: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój na każdy dzień i naśladuje Mnie” (Łuk. 9, 23). Objawił Prawdę, że Jego dzieci i uczniowie pójdziemy drogą ofiar, a nawet cierpień. Zresztą życie samo, nie szczędząc doświadczeń, przypomina o tym. Postawa Matki Bożej i niezliczonych bohaterów Chrystusowych ukazuje nam, skąd mamy czerpać siłę do sprostania i wytrwania. Oto z łączności z Panem Jezusem, w stanie Łaski uświęcającej, i z częstej, godnie przyjmowanej Komunii Świętej; z serdecznego, dobrze rozumianego nabożeństwa do Matki Bożej Bolesnej spłynie na nas moc, uzdalniająca i krzepiąca siły.

Faulkner w swoim poemacie pt. „Palmy” wkłada w usta głównej bohaterki następujące słowa: „Czuję zbliżające się do mnie cierpienie, a ja nie umiem cierpieć i nie mam do niego sił”. — Tak, to jest prawda, do cierpienia potrzeba więcej siły niż do pracy. Potrzeba siły fizycznej i duchowej. Tę ostatnią może nam dać tylko Wiara; Chrystus Pan i Matka Jego Bolesna. Amen.

 

 

CYKL II.

 

Źródło: Matka Bolesna wzór dla cierpiących wolne tłumaczenie dzieła O. Fabera Oratorianina pod tytułem: „U Stóp Krzyża” przez O. Prokopa Kapucyna, 1895r.

 

ROZWAŻANIE. Druga Boleść. UCIECZKA DO EGIPTU.

§. I. Szczegóły tej Tajemnicy.

 

 

 

 

Ucieczka do Egiptu jak z jednej strony była i jest niewyczerpaną kopalnią dla chrześcijańskich dzieł mistrzów, przedstawiających już to w malarstwie, już w rzeźbie różne szczegóły z tej Tajemnicy z Życia Przenajświętszej Rodziny — tak z drugiej strony, była i jest przedmiotem najtkliwszych rozmyślań nad nią dla dusz pobożnych. Sami nawet poganie zwracali na ten ważny wypadek w Życiu Pana naszego Jezusa Chrystusa szczególną uwagę, upatrując już w Nim, po Tajemnicy objawienia się Trzem Królom, rozpoczęcie posłannictwa Zbawicielowego pomiędzy niewiernymi.

Jakoż, Dzieciątko Jezus uchodzi od swego narodu dla schronienia się pomiędzy poganami, a obecnością tam Swoją, uświęca kraj zamieszkały przez naród będący największym wrogiem ludu wybranego i który przedstawiał na sobie i streszczał, wszystkie błędy i całą ciemnotę bałwochwalstwa. Wśród tych pogan pogrążonych w barbarzyństwie, znajduje bezpieczne schronienie, gdzie Go prześladowanie jakiego stał się celem w ojczyźnie skoro na świat przyszedł, dosięgnąć nie miało mocy, i gdzie pierwsze lata Swego Boskiego Dzieciństwa spokojnie spędzi.

Poznaj dalszą część rozważania

W miarę też jak wstępuje w kraj ten, posągi bożyszcz pogańskich spadają ze swoich ołtarzysk, a puszcze Egipskie i doliny ciągnące się przy Nilu, uświęcone Obecnością Syna Bożego, przygotowane zostają już wtedy na to, żeby gdy później zaludnią się krociami owych sławnych pustelników Egipskich, stały się i kolebką i już odtąd na zawsze najwyższą szkołą sposobu życia tu na ziemi iście anielskiego. Pustelnicy Egipscy, albo raczej jak ich z uszanowaniem nazywać zwykliśmy, Ojcowie z puszcz Egipskich, pozostaną na zawsze wzorami najwyższej doskonałości chrześcijańskiej, zjawiskiem, które nigdy wierni podziwiać nie przestaną, których w niższym lub w wyższym stopniu, każdy ze Świętych jaki do końca świata się pojawi, naśladować będzie usiłował. Upatrując też w ucieczce do Egiptu jakby początek i źródło późniejszego wsławienia się tej krainy przez wydanie tylu i tak wielkich Świętych, najdawniejsze podania i Kościelne i pogańskie, wiernie przechowały wiele szczegółów przybycia i pobytu tam Przenajświętszej Rodziny.

Ale zacznijmy od wyjścia Jej z Nazaretu. — Czyż w tym cichym i odludnym ustroniu, Marya nie będzie mogła spokojnie pielęgnować Swoje Boskie Dzieciątko? Czyż tylko co zapowiedziane Jej przy pierwszej Boleści prześladowanie Pana Jezusa, Któremu według proroctwa Symeonowego Sprzeciwiać się będą (Łuk. 2, 39) już tak prędko miało się rozsrożyć? I czyż po otrzymaniu rany w Sercu pierwszym Mieczem Boleści, zadanej Matce Przenajświętszej, już tak zaraz i jakby niezwłocznie i drugi Jej Duszę przeszyje?

Marya tylko co wróciła z Jerozolimy, gdzie spełniła ofiarę, która, jak widzieliśmy, z Matki najszczęśliwszej zamieniła Ją na Matkę Najboleśniejszą. A więc potrzeba, by Jej przez czas przynajmniej pewien, spokoju i ciszy, żeby ze Swoją Boleścią cokolwiek się oswoiła: żeby przyzwyczaiła się do tego, że Pan Jezus, Najdroższy Pan Jezus, jak był dotąd najwyższą dla Niej pociechą, tak — gdy i wyprorokowanym Jej zostało i objawionym najwyraźniej co Go czeka — stanie się dla Niej powodem najcięższych Boleści.

Lecz nie — nie będzie Jej dano byle trochę dłużej zażyć spokoju w tej błogosławionej mieścinie Nazareńskiej. Prawda, że Pan Jezus jest Książęciem pokoju (Ps 10/9/, 6) i Marya Go miała przy sobie; lecz pokój jakim On z Sobą przynosi, nie jest pokojem takim jaki ten świat sobie roi. Pokój Boży, a który według słów Św. Pawła Apostoła przechodzi wszelki zmysł (Flp 4, 7), to jest wszelkie nasze wyobrażenie, jest to pokój wewnętrzny, którego nic zachwiać nie może w duszach ściśle z Panem Jezusem zjednoczonych. I takiego pokoju, bądź co bądź i pomimo doznawanych Boleści, Marya zażywała stale. Lecz pokojem zewnętrznym przez bardzo krótki czas cieszyć się mogła, wróciwszy do Nazaretu.

Bo oto pewnej nocy, Anioł ukazał się Józefowi, któremu zwierzona była opieka nad Dziecięciem Jezusem i Maryą, a czego mu samo Niebo zazdrościło, i w Imieniu Pana Boga, kazał mu niezwłocznie uchodzić z Nimi z krainy żydowskiej. Weźmij rzekł do Niego, Dziecię i Matkę Jego i uchodź do Egiptu (Mat. 2, 11).

Herod, który postanowił był zgładzić Nowonarodzonego Mesjasza, z płonnej obawy, żeby go nie wyzuł z władzy królewskiej, zawiedziony przez Trzech Króli, którzy pomimo jego polecenia, nie zawiadomili go o miejscu, gdzie przyszedł na świat — uciekł się do najokrutniejszego środka. Wydał rozkaz, aby wszystkie dzieci w całej ziemi Judzkiej będące tego mniej więcej wieku co Nowonarodzony Zbawiciel, wymordowane zostały w jednej nocy. Tym bowiem barbarzyńskim sposobem, spodziewał się dosięgnąć i Dzieciątko Jezus, Którego miejsca pobytu nie mógł wyśledzić. Lecz że Pan nasz Najdroższy nie tak lekkiej śmierci miał ulec, ale ponieść na krzyżu i po długich Mękach najstraszniejszą jaka kogo spotkać kiedy mogła, więc trzeba było, aby tej rzezi niewinnych dziatek uszedł. I dlatego Józef odebrał Rozkaz, żeby z Nim i z Maryą, co prędzej, a skrycie, w dalekie strony uchodził.

Żaden z Rozkazów Boskich, ani przez największego Świętego, ani przez żadnego z najgorliwszych w ich spełnianiu Aniołów, nie był wykonanym z taką gotowością, uległością i pośpiechem, jak ten, który odebrała wtedy Marya z ust Józefa od Pana Boga. Gdy go słuchała ze słodkim chociaż smutnym uśmiechem, nie doznała najmniejszego zmieszania, nie kwapiła się z gorączkowym niepokojem, chociaż Jej Serce Macierzyńskie czuło dobrze jakie niebezpieczeństwo grozi Jej Dziecięciu, dopóki nie wydobędą się z krainy będącej pod panowaniem Heroda, i jakie Je trudy, niewygody i innego znowu rodzaju niebezpieczeństwa w tej długiej po dzikich pustyniach podróży czekały. Wzięła na Ręce Swój Skarb Niebieski, Boże Dzieciątko gdy spało, i puściła się w drogę niezwłocznie, gdyż ubóstwo uwalniało Ich od długiego wybierania się w tę podróż.

Noc była pogodna, lecz bardzo ciemna, gdy Przenajświętsza Rodzina wyszła z ubogiego Swego mieszkania. Na ulicach nie spotkali żywego ducha; w oknach nigdzie nie jaśniało światło, wszyscy spoczywali w śnie nocnym pogrążeni. Tylko wiatr chłodny szeleścił po liściach drzew figowych otaczających wszystkie domy, i od chwili do chwili słyszeć się dawało z dala szczekanie psa, odbywającego straż nocną przy trzodach tuż za murami miasta koczujących. Jak więc przed niedawnym czasem, przyszedł Syn Boży na świat, od nikogo, prócz Maryi i Józefa nie widziany, tak i gdy uchodził z ojczyzny, nikt prócz Nich o tym nie wiedział. O! jak często nie dopatrują ludzie Pana Boga w chwili kiedy właśnie największe Swego Miłosierdzia, Dobroci i Miłości nad nimi dokonuje On sprawy!

Droga, którą się puścili, była tą, którą niedawno przebyli wracając z Jerozolimy. Lecz nie zachodząc do tego miasta, przeszli blisko Betlejem, jakby na to, aby obecność w tych okolicach Dziecięcia Jezusa, zlała Błogosławieństwa Jego na biedne dziatki, które nie wiedząc jak okrutny los je czeka, spoczywały swobodnie na łonach matek.

Wkrótce weszli na drogę wiodącą na pustynię, a Józef szedł przodem jako Cień Najwyższego (Łuk. 1, 35). Przebyli granicę Ziemi Wybranej, i zapuszczając się w nieprzejrzane okiem piaszczyste obszary, już na nich tylko jakby punkciki z lekka się poruszające wyglądali. Niebo tylko widziało i wiedziało, że Pan Bóg to na Ręku Dwojga Najświętszych jakie były kiedy stworzeń unoszony, tę smutną odbywał na ziemi, którą stworzył, pielgrzymkę, uchodząc przed ludźmi, z Miłości, których z Nieba na nią zstąpił.

Wśród tej ogromnej puszczy przez wiele dni słońce wschodziło i zachodziło przed Nimi, noce po nocach następowały, a już to piekące upały, już wichry silne z tumanami piasku, to znowu chłody, wilgocie i deszcze, ileż razy i jak dotkliwie trudziły Ich w ciągu tej długiej drogi, albo raczej brodzenia po bezdrożach, bo żadnych tam dróg i śladów ludzkich nie można było dopatrzyć.

Tymczasem szli i szli coraz bardziej zapuszczając się w pustynię. Zapasów żywności niewiele z Sobą nieść mogli, na źródła wód rzadko kiedy natrafiali, i głód więc i pragnienie cierpieli.

Starożytne podanie niesie, że w pewnym miejscu skalistym, które przebywali, zaszli dla schronienia się wśród dżdżystej nocy do jaskini, nie wiedząc, że była ona schronieniem rozbójników. Żona herszta tej szajki, przypatrzywszy się Przenajświętszej Rodzinie, taką nie tylko litością nad Nimi, lecz i szczególnym uszanowaniem przejętą została, że Ich z największą uprzejmością gościła. Miała ona prześlicznego synka, którego, chociaż wiodła życie tak występne, kochała jak mało jaka matka najpoczciwsza. Lecz od niejakiego czasu, dziecię to dostało trądu, i całe okryte najobrzydliwszymi wyrzutami, jeszcze właśnie dlatego droższym, jak to zwykle w takich razach bywa, stało się srodze zbiedzonej matce.

Przenajświętsza Marya Panna, widząc Swe Boskie Dzieciątko bardzo strudzone podróżą, pragnąc Je wykąpać, ośmielona uprzejmością tej nieszczęsnej gospodyni, w której mieszkaniu byli, poprosiła ją o niecułki i trochę wody letniej. Co gdy Jej niezwłocznie dostarczono, wykąpała Pana Jezusa. Matka zaś chorego dziecięcia, wiedziona natchnieniem wewnętrznym, z którego sobie sprawy zdać nie mogła, tąż wodą obmyła zaraz swego ukochanego trędowatego. I w tejże chwili trąd znikł na zawsze, i dziecię jej cudownie uzdrowionym zostało.

A jakże to żywy, symboliczny, przenośny obraz, tego co miało nastąpić, wskutek Przyjścia Syna Bożego na ziemię. Noc ciemna, zimna, dżdżysta i wietrzna, która wtedy zmusiła Przenajświętszą Rodzinę do schronienia się w tej jaskini, to obraz ciemnoty pogańskiej, panującej podówczas na całym świecie. Skutków tej ciemnoty, powszechnego a wielkiego zepsucia obrazem, to grono nieszczęsnych ludzi rozbojem się trudniących. Wejście zaś do nich Pana Jezusa, Maryi i Józefa, przedstawia Przyjście Zbawiciela na świat, ze wszystkimi pomocami jakie w daniu nam za Matkę Maryi i za najskuteczniejszego Opiekuna Świętego Józefa, miał na zawsze zapewnić. Matka chorego chłopczyka, żona herszta zbrodniarzy w tej jaskini mieszkających, a która z taką uprzejmością przyjęła Przenajświętszą Rodzinę, to znowu obraz przyszłego Kościoła Świętego założyć się mającego z nawróconych ludów niewiernych, przyjmujących Naukę Zbawiciela, gdy ją naród żydowski odrzucił. I na koniec jej chory synek, cudownie uzdrowiony wodą z kąpielą Pana Jezusa, był obrazem wszystkich grzeszników kąpielą Krwi Zbawiciela obmytych, a mających się dostać do nieba. Albowiem z podania opowiadającego nam ten szczegół z Ucieczki do Egiptu i tego jeszcze dowiadujemy się, że tym szczęśliwym chłopczykiem był Święty Dyzmas, ów Łotr-Dobry, który obok Pana Jezusa umierając na krzyżu, za uznanie Go wtedy Zbawicielem, usłyszał od Niego te słowa: Dziś będziesz ze Mną w Raju (Łuk. 23, 43), i w istocie, pierwszy tam ze Wszystkich Świętych się dostał. Jak zaś z trądu wyleczonym został przez Maryę, bo wodą kąpieli Jezusowej przez Nią podaną Jego Matce, tak i przy śmierci, według powszechnego mniemania Ojców Świętych, nawrócił się za wstawieniem się za nim do Pana Jezusa Matki Przenajświętszej, stojącej wówczas pomiędzy jego, a Zbawiciela krzyżem.

Na kilka wieków przedtem, naród wybrany, po wyjściu z niewoli Egipskiej, długo po tychże samych miejscach wędrował. Piaski pokrywające tę puszczę ogromną, rozsiane po niej wzgórza skaliste, gdzieniegdzie gaje zielone, brzegi stykające się z morzem i owe studnie, o które tak się ubiegali pasterze — były świadkami zaszłych tam cudów, jakich świat nigdy jeszcze nie widział. Nigdy jeszcze Najwyższy Stwórca tak widocznie, tak ciągle i tak długo, nie objawiał Swojej cudownej Opieki nad Swoimi stworzeniami. Ów obóz wędrującego podówczas całego ludu Izraelskiego, słup z obłoku gęstego w ciągu dnia, a światłego wśród nocy, który szedł przed nimi kształt krzyża ciągle zarysowując, niesienie przez Efraima, Beniamina i Manasesa zwłok Patryarchy Józefa, Świątynia przenośna w namiocie bogato przyozdobionym łupami wyniesionymi z Egiptu — i tyle innych szczegółów tego pochodu jakiego nie było i nie będzie na ziemi, bo narodu, który przy końcu tej wędrówki do kilku milionów głów liczył — wszystko to były bezustanne Cuda Potęgi i szczególnej Opieki Boskiej nad Jego ludem wybranym. Tam to z wierzchołka góry Synaj, przy przerażającym trzasku grzmotów, piorunów i błyskawic, zlał Pan Bóg na świat cały pogrążony w błędach wielobóstwa, światło Wiary w Pana Boga Jedynego, które przez tenże lud uprzywilejowany miało się rozejść po całej ziemi. Tamto wydane zostały te Przykazania Niebieskie, pod którymi żyjemy dotąd, i w których zawiera się na wszystkie czasy i miejsca, wszystko co wiernie spełniane, i każdego człowieka w szczególności i całe społeczeństwa ludzkie, do najwyższej doskonałości doprowadzić może tu na ziemi, a do Nieba utorować im drogę.

Niejako więc koniecznym było, żeby przez miejsca takimi dowodami i Cudami Dobroci Pana Boga dla ludzi uświęcone, przeszedł chociaż mimochodem Ten, Którego Przyjście na ziemię było Cudem nad Cudami, i najwyższym jaki już tylko roić sobie można, dowodem Miłości Pana Boga ku Jego nędznym stworzeniom. Ze wszech miar wypadało, żeby miejsce będące polem, na którym zaszło tak wiele zdarzeń zapowiadających Przyjście Zbawiciela na ziemię, a zdarzeń, które były figurami, zapowiednimi obrazami Jego Przyjścia — po Jego pojawieniu się, Boską Stopą Jego uświęcone i szczęściem takim wynagrodzone niejako zostały.

Jakież więc to myśli nasuwać się musiały Maryi, gdy z Dziecięciem Jezusem na Ręku przebywała te miejsca, rozbudzające w Jej pamięci wspomnienie wszystkich pełnych tajemniczego znaczenia, a dla Niej najdoskonalej zrozumiałych, szczegółów czterdziestoletniej po tej pustyni wędrówki ludu wybranego, a Jej własnego narodu.

Na koniec, po długiej a coraz bardziej trudzącej Ich drodze, Błogosławiona ta Trójca ziemska dotarła do brzegów Morza Czerwonego rozdzielającego Ich jeszcze od Egiptu, do którego zdążali. A morze to nazwą swoją Morza Czerwonego, rozbudzić musiało w myśli Maryi obraz morza krwawych Mąk czekających Pana Jezusa, i tego morza Jego Krwi Przenajdroższej, którą jak to dobrze już wtedy wiedziała, miał wylać co do kropli na zbawienie świata.

Pisarze kościelni przypuszczają, że Przenajświętsza Rodzina, wchodząc już do Egiptu, przebyła mniej więcej tęż drogę, którą wyprowadzał stamtąd Mojżesz wyswobadzającego się z niewoli Izraela. Że stamtąd idąc brzegiem morza, obeszli zatokę Sueską, dziś na kanał zamienioną, i udali się do miasta Heliopolis, co w języku miejscowym znaczy miasto słońca, i które w istocie takim się stało, gdy w nim zamieszkał Ten, którego Kościół nazywa Słońcem Sprawiedliwości (Antyfona Pac. kan.).

Wiernie przechowane w Chrześcijaństwie podanie, wspomina także o rozłożystych drzewach, które nachylały swoje gałęzie bujnym pokryte liściem, i jakby zielonymi chłodzącym namiotem osłaniały w czasie skwarów Maryę, trzymającą na Ręku Pana Jezusa, uznając i witając w Nim swego Stwórcę pomiędzy nich przybyłego. Toż podanie wspomina i o posągach bożków pogańskich, gruchoczących się, gdy koło nich przechodziła Marya z Panem Jezusem, jak ów posąg dagona, rozwalający się, gdy do niego zbliżono Arkę przymierza, która była tylko figurą, tylko obrazem zapowiednim Maryi.

Tam wtedy przy brzegach tej sławnej rzeki Nilu, gdzie Mojżesz — który był najwznioślejszą figurą, najwznioślejszym obrazem zapowiednim Zbawiciela, tyle cudów dopełnił — wśród pogan pogrążonych w barbarzyństwie, Przenajświętsza Rodzina, w wielkim ubóstwie i niedostatku przebyła lat kilka. Józef zarabiał na życie ciesielką, a Marya ręcznymi kobiecymi robotami, trudniąc się przy tym całym ich biednym gospodarstwem domowym. A tymczasem Pan Jezus rósł w latka dziecinne, coraz cudowniej jaśniejąc w Oczach Matki Boskością Swego Człowieczeństwa, coraz Jej droższym stając się, a przez to coraz to bardziej zagłębiając w Jej Serce Miecz pierwszej Boleści, to jest nie odstępującą Ją myśl o tym, co Go czekało.

Przez przeciąg czasu pobytu tam Przenajświętszej Rodziny, to miasto Egipskie stało się najświętszym miejscem na ziemi. Raj ziemski był jakby niczym w porównaniu z tym, co ono wtenczas posiadało. Tłumy tam Aniołów przebywały dla oddawania czci Bogu Wcielonemu, i podziwiania Jego wszelkie wyobrażenie przechodzącej miłości ku ludziom, przywodzącej go do znoszenia wszystkich przykrości dalekiego wśród pogan wygnania. Tam, chociaż o tym świat nie wiedział, zwracały się wszystkie modlitwy dusz wybranych, wszystkie ich westchnienia, nadzieje i wyczekiwania obiecanego Mesjasza. Tam Serce Maryi rozpłomieniało się coraz gorętszą Miłością Pana Jezusa, Świętość Jej wzmagała się co chwila, zjednoczenie Jej z Panem Bogiem stawało się coraz ściślejszym, a widok ludu pogrążonego w bałwochwalstwie rozbudzał w Niej coraz większą litość nad ludźmi i pobudzał do tym gorętszej za wszystkich modlitwy, która jak wezbrane wody tej wielkiej rzeki, przy której mieszkała, ogarniały wszystkie dusze, bo wszystkie pragnęła widzieć oświecone Nauką przyniesioną z Nieba przez Jej Boskiego Syna i wszystkie zbawione. Niektóre dusze święte rozmyślając nad ucieczką do Egiptu, miały sobie objawionym, że wielka liczba z później nawróconych w tej krainie i do wielkiej świątobliwości doszłych, zawdzięczała te Łaski modlitwom Maryi podczas Jej tam przebywania. Ale przede wszystkim, jak na to już zwracaliśmy uwagę, późniejsze zaludnienie tych okolic Świętymi Pustelnikami, było następstwem pobytu Przenajświętszej Rodziny w Egipcie. Liczba zaś tych ludzi płci obojej, wiodących życie jakby nadziemskie była tak wielką, że jak się wyrażają współcześni historycy, miasta się wyludniały, a puszcze zapełniały się niezliczoną liczbą pustelników i pustelniczek, już to pojedynczo mieszkających, już w Zgromadzeniach zakonnych po kilka i kilkanaście członków liczących.

Otóż gdy upłynęły lata przeznaczone w Wyrokach Boskich na czas trwania wygnania Syna Bożego z ojczyzny, i gdy umarł Herod, powtórnie ukazał się Józefowi we śnie Anioł Pański i rzekł do Niego: Wstań, weź Dziecię i Matkę Jego i idź do Ziemi Izraelskiej, albowiem pomarli ci, którzy szukali Duszy Dziecięcia (Mat. 2, 20). I znowu więc, bez najmniejszej zwłoki, i ten Rozkaz Boski spełnionym został.

Nikt Ich z mieszkańców Heliopolis nie zatrzymywał, nikt się Ich odejściem nie smucił, nikt ich nawet nie żegnał. Byli obcymi przybyszami, bardzo ubogimi, pracowali na życie, żyli wśród pogan, żadnych więc bliższych tam stosunków z mieszkańcami nie mieli. Jak gdy tam przybyli, prawie nikt na to nie zwracał uwagi, tak i gdy odchodzili, nikt się o to nie troszczył. A czyż i to nie jest smutnym obrazem świata, a zwłaszcza dzisiejszego, na którym mało kto ma z Panem Jezusem stosunki, a gdy On za karę przebranych złości ludzkich, z całego kraju jakiego jakby uchodził, mało kto dostrzega tego, i mało kto się smuci lub zatrzymać Go pragnie.

Puścili się wtedy Przenajświętsi Wędrowcy w drogę z powrotem do ojczyzny. A słuszną robi Święty Alfons Liguori uwagę, że dla Pana Jezusa była ona bardziej utrudzającą jak odbyta poprzednio, gdy uchodzili do Egiptu; a co i dla Maryi było źródłem trosk nieustannych. Albowiem Boski Jej Synaczek, już wtedy mając lat kilka, na rękach niesiony być nie mógł, a piesza podróż jako jeszcze z dzieciństwa nie wyszłego, bardzo trudziła.

Znowu więc ujrzeli wody morza Czerwonego, znowu dziką pustynię długo przebywać musieli, i na koniec, stanęli na ziemi ojczystej, na ziemi świętej, ulubionej i wybranej przez Pana Boga, a więc i przez Nich ukochanej.

Wszelako nie od razu miał ich wszelki frasunek odstąpić. Zwykle bowiem tak bywa, że każda bieda ludzka, chociaż przeminie, nie bez tego żeby po sobie jakichś resztek nie pozostawiała. Pragnęła Marya i toż samo Józef, udać się do Jerozolimy, zwiedzić świątynię Pańską, a nawet i obok niej osiąść. Bo jakież miejsce na ziemi właściwszym było dla pobytu Syna Bożego, jeśli nie to miasto posiadające Świątynię, gdzie jedynie Prawemu Panu Bogu oddawano cześć należną. Lecz Józef dowiedziawszy się, że panował tam Archelausz, nieodrodny syn Heroda, który usiłował pozbawić Pana Jezusa Życia, obawiał się iść do grodu świętego. To też znowu we śnie odebrał cudowne ostrzeżenie z Nieba, żeby się udał do Galilei. Jakoż, Przenajświętsza Rodzina nie zachodząc wcale do Jerozolimy, poszła do Nazaretu, miejsca dawnego Swego pobytu, i tam znowu osiadła.

Takie są wtedy szczegóły Tajemnicy Ucieczki do Egiptu, tej drugiej Boleści Maryi. Jak długo trwała ona, to jest jak długo Przenajświętsza Matka pozostawała z Panem Jezusem i Józefem na wygnaniu, z wszelką pewnością określić to trudno. Święty Epifaniusz, jeden z najstarożytniejszych pisarzy kościelnych utrzymuje, że Zbawiciel miał dwa lata, gdy Go Marya unosić musiała do Egiptu, i że dwa lata tam przebywali. Baradiusz historyk także z pierwszych wieków Chrześcijaństwa, przypuszcza, że pobyt ten przeciągnął się do lat sześciu; a Amoniusz Aleksandryjski, również znakomity dawny pisarz kościelny, że do lat siedmiu. Maldonat późniejszy wielkiej powagi pisarz, jest tegoż zdania, jak również Kardynał Baroniusz sławny autor historii kościelnej i Ojciec Suarez znakomity Teolog z Towarzystwa Jezusowego. Dziś też to ostatnie mniemanie jest powszechnie w Kościele Świętym przyjętym.

Ta druga Boleść Przenajświętszej Matki przedstawia nam trzy okoliczności, nad którymi pobożnie zastanawiać się możemy, — a mianowicie: samą Ucieczkę do Egiptu ze wszystkimi towarzyszącymi jej dla Maryi obawami, trudami i strapieniami; następnie pobyt w Egipcie z tęsknotą za krajem ojczystym i przykrościami z powodu przebywania wśród pogan; i na koniec powrót utrudzony, jak to wyżej nadmieniliśmy, przez to, że Boże Dziecię drogę tę już pieszo odbywać musiało.

 

 

 

UCZCZENIE MATKI BOSKIEJ BOLESNEJ.

 

 

Uczcijmy Siedem Boleści Najświętszej Maryi Panny modlitwą Św. Bonawentury oraz Koronką i Litanią do Matki Boskiej Bolesnej:

 

 

Koronka do Siedmiu Boleści Matki Boskiej.

Źródło: Arka pociechy 1880

V. Boże! wejrzyj ku wspomożeniu mojemu.

R. Panie! pośpiesz ku ratunkowi mojemu.

V. Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu.

R. Jak była na początku, teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen.

 

  1. Użalam się nad Tobą, O Matko najboleśniejsza, dla tego smutku, który ogarnął Serce Twe najczulsze w chwili proroctwa Świętego Starca Symeona. O Matko najmilsza! przez Serce Twoje tak zasmucone, uproś mi cnotę pokory i dar Świętej Bojaźni Bożej.

 

Ave Maria Doloribus plena, Crucifixus tecum, lacrimabilis tu in mulieribus et lacrimabilis Fructus Ventris Tui, Iesus.

— Sancta Maria, Mater Crucifixi lacrimas impertire nobis crucifixoribus Filii Tui, nunc et in hora mortis nostrae. Amen.

Zdrowaś Maryo, Boleści pełna, ukrzyżowany z Tobą, najboleśniejsza między niewiastami i bolesny Owoc Żywota Twojego, Jezus.

— Święta Maryo, Matko Ukrzyżowanego, módl się za nami krzyżującymi Syna Twojego, i wyjednaj nam łzy pokuty teraz i w godzinę śmierci naszej naszej. Amen.

100 dni odpustu za każdy raz pozwolił Pius IX dnia 23 Grudnia 1847r.

 

  1. Użalam się nad Tobą, o Matko najboleśniejsza, dla tej trwogi, która przejmowała Twe Serce najtkiwsze w ucieczce do Egiptu i w czasie Twego tam pobytu. O Maryo najmilsza! przez Serce Twoje tak zatrwożone uproś mi litość względem ubogich i dar pobożności.

Zdrowaś Marya.

  1. Użalam się nad Tobą, o Maryjo najboleśniejsza, dla tej tęsknoty, w jaką popadło Twe najtroskliwsze Serce czasu zgubienia drogiego Jezusa Twojego. O Matko najmilsza! przez Serce Twoje taką tęsknotą ściśnione, uproś mi cnotę czystości i dar umiejętności.

Zdrowaś Marya.

  1. Użalam się nad Tobą, o Matko najboleśniejsza, dla tej boleści, którą jęknęło Macierzyńskie Serce Twoje w spotkaniu Jezusa Krzyż dźwigającego. O Matko najmilsza! przez Serce Twoje tak pełne miłości a tak rozbolałe, uproś mi cnotę cierpliwości i dar mocy.

Zdrowaś Marya.

  1. Użalam się nad Tobą, o Matko najboleśniejsza, dla tego męczeństwa, którego doznało mężne Serce Twoje patrząc na konanie ukochanego Syna Twego. O Matko najmilsza! przez Serce Twoje tak współ umęczone, uproś mi cnotę wstrzemięźliwości i dar dobrej rady.

Zdrowaś Marya.

  1. Użalam się nad Tobą, o Matko najboleśniejsza, dla tej Rany, które litościwemu Sercu Twemu zadało uderzenie włócznią w Serce Syna Twego. O Matko najmilsza! przez Serce Twoje tak okrutnie przeszyte uproś mi cnotę miłości bliźniego i dar rozumu.

Zdrowaś Marya.

  1. Użalam się nad Tobą, o Matko najboleśniejsza, dla tego ostatniego ciosu, który wytrzymało Serce Twe najmiłosierniejsze w chwili pogrzebu Jezusa Syna Twego. O Matko najmilsza! przez Serce Twoje tą ostatnią boleścią do szczętu złamane, uproś mi cnotę pilności i dar mądrości.

Zdrowaś Marya.

 

 

Litania o Siedmiu Boleściach Najświętszej Maryi Panny

Źródło: Wianek różany 1853

 

Kyrie elejson! Chryste elejson! Kyrie elejson!

Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas!

Ojcze z Nieba Boże, zmiłuj się nad nami!

Synu Odkupicielu świata, Boże,

Duchu Święty Boże,

Święta Trójco Jedyny Boże,

Święta Maryo, Matko Bolesna, módl się za nami!

Święta Maryo, Któraś nie znalazła miejsca w gospodzie,

Święta Maryo, Któraś zmuszona była szukać przytułku w stajence,

Święta Maryo, Któraś Twego Pierworodnego w żłóbku złożyła,

Święta Maryo, Któraś krwawemu Obrzezaniu Syna Twojego obecną była,

Święta Maryo, Której powiedziano, że Syn Twój położon jest na znak, któremu sprzeciwiać się będą,

Święta Maryo, Której wyprorokowano, że duszę Twą własną miecz boleści przeszyje,

Święta Maryo, Któraś z Synem do Egiptu uchodzić musiała,

Święta Maryo, Któraś rzezią niewiniątek przerażoną była,

Święta Maryo, Któraś dwunastoletniego Syna Twego w Jeruzalem zgubionego przez trzy dni żałośnie szukała,

Święta Maryo, Któraś ciągle na nienawiść żydów ku Synowi Twemu patrzała,

Święta Maryo, Któraś Męki i Śmierci Syna Twojego obraz bezustannie w sercu nosiła,

Święta Maryo, Któraś w dniu Ostatniej Wieczerzy Syna do Jeruzalem na Mękę idącego ze smutkiem pożegnała,

Święta Maryo, Któraś Mękę Ogrójcową i krwawy pot Syna Twojego na modlitwie wylany, Sercem Matki przeczuwała,

Święta Maryo, Któraś o Synu przez Judasza zdradzonym, a powrozami skrępowanym, z Ogrójca wiedzionym wieść odebrała,

Święta Maryo, Któraś Syna jakoby złoczyńcę przed sąd kapłanów stawionego widziała, Któraś na Syna fałszywych świadków zeznania słuchała,

Święta Maryo, Któraś okrutny policzek przez Najdroższego Syna Twojego odebrany na Sercu uczuła,

Święta Maryo, Któraś obelgi od żydów i żołnierzy na Syna Twego bezbożnie miotane słyszała,

Święta Maryo, Któraś Syna biczami sieczonego i cierniem koronowanego ujrzała,

Święta Maryo, Któraś bezbożny, a haniebny wyrok śmierci na Syna Twego wydany słyszała,

Święta Maryo, Któraś Syna Twego Krzyż niosącego spotkała,

Święta Maryo, Któraś łoskotu przybijania gwoźdźmi Rąk i Nóg Syna Twojego słuchała,

Święta Maryo, Któraś ostatnie słowa Syna Twojego na Krzyżu do Serca przyjmowała,

Święta Maryo, Któraś konaniu Syna Twojego obecną była,

Święta Maryo, Któraś zmarłe Ciało Syna Twojego z Krzyża zdjęte na Macierzyńskie Łono Swoje przyjęła,

Święta Maryo, Któraś od grobu Syna Twojego cała zbolała do domu wracała,

Święta Maryo, Królowo Męczenników,

Święta Maryo, Zwierciadło wszystkich utrapień,

Święta Maryo, Morze goryczy,

Święta Maryo, Opiekunko bolejących,

Święta Maryo, Wspomożycielko stroskanych,

Święta Maryo. najszczodrobliwsza pocieszycielko chorobą złożonych,

Święta Maryo, mocy najpotężniejsza słabych,

Święta Maryo, pewna Ucieczko grzeszników,

Przez okrutną mękę i śmierć Syna Twojego, wybaw nas, o Królowo Męczenników.

Przez najcięższe Boleści Serca Twojego,

Przez największe smutki i utrapienia Twoje,

Przez straszne uciski Twoje,

Przez łzy i łkania Twoje,

Przez wszystkie Macierzyńskie współubolewania Twoje,

Przez przemożne pośrednictwo Twoje,

Od niepomiarkowanego smutku,  Zachowaj nas, o Matko Najboleśniejsza.

Od upadku na duchu,

Od trwożliwego umysłu,

Od niechętnego znoszenia wszelkich cierpień,

Od rozpaczy i braku nadziei w Miłosierdziu Bożym,

Od wszelkiej okazji i niebezpieczeństwa zgrzeszenia,

Od sideł szatańskich,

Od zatwardziałości serca,

Od ostatecznej niepokuty,

Od nagłej i niespodziewanej śmierci,

Od potępienia wiecznego,

My grzeszni Ciebie prosimy, wysłuchaj nas, Matko!

Abyś nas w wierze prawdziwej, nadziei i miłości Świętej Opieką Twoją utrzymywać raczyła, Ciebie prosimy, wysłuchaj nas, Matko.

Abyś nam u Syna Twojego za grzechy nasze doskonałą skruchę i pokutę wyjednać raczyła,

Abyś wzywającym Cię, pociechę i ratunek Twój udzielać raczyła,

Abyś nas w chwili konania wspierać najszczególniej raczyła,

Abyś nam w stanie łaski zejście ze świata tego wyjednać raczyła,

O Matko Boska, pełna Łaski, Ciebie prosimy, wysłuchaj nas.

Matko najboleśniejsza, Ciebie błagamy, zmiłuj się nad nami.

Baranku Boży, któryś wobec Matki Twojej przez trzy godziny na Krzyżu wisiał przez boleści tejże Matki Twojej w ten czas doznane, przepuść nam Panie.

Baranku Boży, któryś wobec Matki Twojej Bogu Ojcu Ducha oddał, przez boleści tejże Matki Twojej w ten czas doznane, wysłuchaj nas Panie.

Baranku Boży, któryś wobec Matki Twojej z Krzyża nieżywy zdjęty, na Jej Łono złożony został, przez boleści tejże Matki Twojej w ten czas doznane, zmiłuj się nad nami!

Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas!

Kyrie elejson! Chryste elejson! Kyrie elejson!

Ojcze nasz… Zdrowaś Marya… Chwała Ojcu…

V. Módl się za nami Matko najboleśniejsza.

R. Teraz i w godzinę śmierci naszej.

V. Panie! wysłuchaj modlitwy nasze.

R. A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie.

V. Módlmy się: Niech raczy wstawić się za nami, prosimy Panie Jezu Chryste, teraz i w godzinę śmierci naszej do miłosierdzia Twojego, Błogosławiona Marya Panna, Matka Twoja, której Przenajświętszą Duszę w chwili Męki i Śmierci Twojej miecz boleści przeszył. Przez Ciebie Jezu Chryste, Zbawco świata, który z Ojcem i Duchem Świętym żyjesz i królujesz, Bóg po wszystkie wieki wieków.

R. Amen.

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2024