Miesiąc Luty poświęcony ku czci Matki Boskiej Bolesnej – dzień 5

 

 

Źródło: Matka Bolesna wzór dla cierpiących wolne tłumaczenie dzieła O. Fabera Oratorianina pod tytułem: „U Stóp Krzyża” przez O. Prokopa Kapucyna, 1895r.

 

 

 

 

Zachęta Św. Alfonsa Marii Liguori’ego o nabożeństwie do Matki Boskiej Bolesnej.

Źródło: Arka pociechy 1880

Kto pragnie żywe w sercu swoim przechowywać do Przenajświętszej Panny nabożeństwo, powinien często Jej Boleści rozpamiętywać. Nimi to bowiem pozyskała Ona te niezmierzone zasługi swoje przed Bogiem, które po Zasługach Męki Pańskiej są największym Skarbem Kościoła; przez nie stała się najpodobniejsza do Boskiego Syna Swojego i przez nie dostąpiła tytułu Współodkupicielki rodu ludzkiego, jak ją Ojcowie Święci nazywają.

Święty Alfons Liguori, zachęcając dusze pobożne do nabożeństwa do Matki Bolesnej, przytacza dwa następujące objawienia. Jedno, w którym Pan Jezus tak przemówił do pewnej duszy Błogosławionej: „Drogimi są w oczach moich łzy wylane nad rozmyślaniem Męki Mojej; lecz tak kocham Matkę Moją, że gdy kto rzewnie rozpamiętywa Jej Boleści, jeszcze Mnie to więcej ujmuje“.

Drugie objawienie przytoczone przez tegoż Świętego jest następujące, a wyjęte z najpoważniejszych podań pierwszych wieków Chrześcijaństwa: Wkrótce po Wniebowzięciu Przenajświętszej Panny Święty Jan Ewangelista ujrzał Pana Jezusa i Matkę Bożą, proszącą Go o szczególne Łaski dla wszystkich mających nabożeństwo do Jej Siedmiu Boleści. Chrystus Pan zadość czyniąc Jej prośbie przyrzekł:

  1. Że ktokolwiek uciekać się będzie do Zasług Boleści Matki Bożej i przez nie prosić będzie o potrzebne Łaski, może być pewnym, iż nie umrze bez szczerej pokuty za grzechy.
  2. Że uwolnionym będzie od przerażenia i ucisków wewnętrznych, ostatniej godzinie życia zwykle towarzyszących.
  3. Że będzie miał Łaskę serdecznego nabożeństwa i do Męki Pańskiej i za to szczególną nagrodę otrzyma w niebie.
  4. Na koniec, że wszyscy pobożną cześć oddający boleściom Matki Przenajświętszej mieć Ją będą za swoją szczególną Panią i Władczynią, i że Marya nimi rozporządzać będzie według Najmiłościwszej Woli Swojej w sposób szczególniejszy.

Wyżej przytoczony Św. Alfons dodaje w końcu, że różne poważne dzieła liczne przytaczają przykłady i wypadki na stwierdzenie tego podania.

Duszo pobożna weź to do serca twego.

 

 

ODPUSTY:

Skarbnica odpustów modlitewnych i uczynkowych, 1901

Odpusty. Podręcznik dla duchowieństwa i wiernych opr. X. Augustyn Arndt 1890r.

Miesiąc LUTY na cześć Matki Boskiej Bolesnej.

Odpust: 1) 300 dni za każdy dzień, gdy kto przez miesiąc luty według jakiejkolwiek książki o Boleściach Maryi, aprobowanej przez kościelną władzę, odprawi to nabożeństwo z sercem skruszonym i pobożnie.

Pius IX Brew. z 3 kwietnia 1857. Reskr . Św. Kongr. Odp. z 26 listop. 1876).

2) Odpust zupełny raz w dniu dowolnie obranym dla wiernych, którzy codziennie przez miesiąc luty odprawiają pobożne rozmyślanie o Boleściach Matki Boskiej, bądź wspólnie, bądź też osobno.

Warunki: Spowiedź Święta, Komunia Święta, modlitwa przez jakiś czas na intencję Papieża.

(Leon XIII, Reskr. Św. Kongr. Odp. 27 styczn . 1888, Acta S. Sed. XX. 478).

Odpust zupełny raz na rok w dniu, w którym kto odprawia godzinę modlitwy na cześć Matki Boskiej Bolesnej, rozważając Jej Boleści i odmawiając inne modlitwy odpowiadające temu nabożeństwu.

Warunki: Spowiedź i Komunia Święta.

(Klem. XII. Dekr. Św. Kongr. Odp. d. 4 lutego 1736).

 

Pobożne ćwiczenie na cześć Matki Boskiej Bolesnej w Wielki Piątek i inne piątki roku.

Odpusty: 1) Odpust zupełny dla tych, którzy we Wielki Piątek w czasie od (około) godziny trzeciej po południu aż do godziny 11. rano w Wielką Sobotę zajmują się publicznie lub prywatnie przez godzinę albo przynajmniej przez pół godziny rozmyślaniem lub pobożnymi modlitwami, współbolejąc nad boleściami Najświętszej Panny po śmierci Zbawiciela. Odpust ten zyska się w dniu, w którym czyni się zadość obowiązkowi wielkanocnemu.

2) Odpust 300 dni w każdym tygodniu, gdy kto podobne ćwiczenia odprawia przez godzinę lub pól godziny w czasie od 3. godziny po południu w piątek aż do rana niedzieli.

3) Odpust zupełny co miesiąc w jednym z ostatecznych dni dla tych, którzy w tydzień nabożeństwo to odprawiali.

Warunki: Spowiedź i Komunia Święta.

(Pius VII Reskr. Sekret. Memoryał. 24 25 lut. i 21 marca 1815, najprzód na 10 lat, potem Reskr. Św. Kongr. z 18 czerwca 1812 na zawsze).

 

 

WEZWANIE DO DUCHA ŚWIĘTEGO

V. Racz przyjść Duchu Święty i napełnić serca wiernych Twoich.

R. A ogień Miłości Twojej racz w nich zapalić.

V. Ześlij Ducha Twego, a będą stworzone.

R. A cała ziemia będzie odnowiona.

V. Módlmy się: Boże! Światłem Ducha Świętego serca wiernych nauczający, daj nam w Tymże Duchu poznawać co jest dobrem, i zawsze obfitować w pociechy Jego. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, Który z Tobą i z Duchem Świętym żyje i króluje, Bóg w Trójcy Świętej Jedyny na wieki wieków.

R. Amen.

 

 

ROZWAŻANIE.

Jakim sposobem Przenajświętsza Panna mogła doznawać
wesela wewnętrznego wśród Swoich Boleści.

 

Po zastanowieniu się nad głównymi cechami Boleści Przenajświętszej Panny, przejść nam wypada do szczegółu, który także należy zawsze mieć na uwadze, przy rozważaniu tych Tajemnic Jej Błogosławionego Życia. Tym zaś jest połączenie tych Boleści z największą wewnętrzną uciechą. Przenajświętsza Panna Sama objawiła Świętej Brygidzie, że Boleściom Jej towarzyszył stale potok niebiańskiego wesela. I rzeczywiście inaczej być nie mogło. Czyż bowiem byłoby to możliwym, żeby Dusza uchowana od najlżejszej skazy grzechu, nie doznawała bezustannie wewnętrznego wesela i stałego wewnętrznego pokoju? Pan Bóg zażywa Sam w Sobie niezachwianego i ciągłego, a najwyższego szczęścia; opływa w bezustanną, w granic nie mającą pociechę, wesele i święte radości. I z tego nieprzebranego morza odwiecznego i na wieki trwać mającego szczęścia i wesela Boskiego, spływają na wszystkie istoty stworzone wszelkie pociechy i radości, jakie czy to w czasie czy w wieczności bywają ich udziałem. Grzech to tylko, grzech jedynie przerywa ten wypływ szczęścia z Łona Pana Boga, który pragnie obdarzać nim wszystko, co tylko z twórczych rąk Jego wyszło, a najbardziej człowieka, na Obraz i Podobieństwo Jego stworzonego.

Gdy więc w Maryi nie było ani cienia tej tamy szczęścia i wesela duszy jaką, jest grzech — przeto, pomimo Boleści najsroższych jakich doznawała, wewnątrz Jej istoty panował nie tylko spokój najwyższy, lecz i spokojne niezachwiane wesele niebieskie.

Wszak sama już miłość jest źródłem największego wesela wewnętrznego, sama w sobie jest uciechą, godziwą lub niegodziwą stosownie do swego przedmiotu, lecz bądź co bądź jest szczęściem. Miłość bowiem jest odbiciem w duszy człowieka Obrazu Trzeciej Osoby Trójcy Przenajświętszej, jak rozum jest Obrazowaniem Drugiej. A że wzajemna to Miłość Boga Ojca z Synem, wydająca Trzecią Osobę Trójcy Przenajświętszej, Boga Ducha Świętego, stanowi właśnie odwieczne i najwyższe szczęście i wesele Pana Boga, — więc i w duszy człowieka jako Obrazie Pana Boga — miłość wyradza szczęście, i napełnia ją weselem. Stąd też to silne, a trafne zdanie Ojców Świętych, że gdyby nieszczęsne dusze potępionych, zdobyć się mogły na akt Miłości Pana Boga, w tejże chwili, pomimo mąk piekielnych, zalałby je potok uciech niebieskich. I nawzajem gdyby w sercu najwyższego z Serafinów odezwała się jakakolwiek nienawiść, chociażby najmniejszy brak miłości, niebo przestałoby być dla niego rajem rozkoszy.

W Człowieczeństwie Pana Jezusa, cierpienie ciągłe, a w końcu najcięższe jakie kiedy spotkać kogo mogło, szło zawsze w parze z Jego wewnętrznym weselem, pochodzącym z Jego ciągłej wizji Boga Ojca: z tego, że Jego Dusza ciągle wpatrzona była w Boga Ojca. Przez to też zażywał i tu na ziemi radości niebieskich, w jaką opływają duchy w Niebie w Panu Bogu pogrążone, pomimo że obok tego przeniósł i Swoją Mękę straszną, i Śmierć najcięższą jaka kiedy była.

Otóż, w mierze sobie właściwej, działo się toż samo i z Maryą. Wprawdzie Dusza Jej nie zażywała takiego widzenia Pana Boga, jakim cieszą się dusze już rozwiązane z ciała i z Panem Bogiem w Niebie połączone, a jakiego zażywała Dusza Pana Jezusa skutkiem połączenia Jego Człowieczeństwa z Bóstwem. Lecz że zjednoczenie Jej z Panem Bogiem, przez najwyższą jaka być mogła w istocie stworzonej miłość, była tak ścisła, że najbardziej zbliżała się do zjednoczenia już dusz z Panem Bogiem w Niebie będących, więc Wesele Jej wewnętrzne nie odstępowało z Jej Duszy, pomimo doznanych przez Nią Boleści, i niebieskie pociechy zalewały Ją i wtedy nawet, gdy te Boleści były najsroższe.

Wszakże, nie tylko nie przynosiło to w Jej cierpieniach ulgi, lecz owszem i to je wzmagało. Jak bowiem wewnętrzne wesele, w które opływała, pochodziło od Miłości, którą Jej Serce gorzało, i w miarę ciągłego wzmagania się tej Miłości wzmagało się i ono, — tak podobnież i Jej Boleści, których jedynym także źródłem była Jej Miłość Pana Jezusa, wzmagać się musiały, w miarę i w stopniu w jakim wzmagała się ta Miłość, a wzmagała się właśnie pociechami wewnętrznymi, które Miłości Pana Boga zawsze i koniecznie towarzyszyć muszą.

O! przecudne to zaiste i nie łatwe do pojęcia zjawisko, zespolenia się w jednym i tymże samym Sercu i najwyższego wesela, i najcięższych boleści! A jest to jedna z tych Tajemnic Życia Maryi, Która najbliżej stawiała Ją, Jej Boskiego Syna, w Którego Człowieczeństwo toż samo się działo, chociaż z ważną różnicą. Gdy bowiem Wesele Niebieskie Duszy Pana Jezusa, jako obdarzonej nadprzyrodzonym ciągłym widzeniem Boga Ojca, nie wzmagało Jego Cierpień, — w Maryi, z powodu wyżej tylko co wyłuszczonych powodów, Jej pociechy wewnętrzne wzmagały do najwyższego stopnia każdą z Jej Boleści.

Ale co również przedziwnym było, to to, że jak Boleści Maryi wzmagały Jej Wesele wewnętrzne, tak również też Boleści, to jest ich powody, były dla Niej źródłem niewymownych niebieskich pociech i radości, albo zupełnie nowych i dotąd Jej nieznanych, albo wyższym stopniem już doświadczonych. A tak się one jedne w drugie wplatały, że rozdzielać je niepodobna. Pod pewnym względem można powiedzieć, ze Boleści i radości Maryi, były jakby jedną i tąż samą rzeczą: że Jej Radości były i Jej Boleściami, a Jej Boleści i Jej Radościami. W każdej bowiem z Jej Boleści, zawierało się wiele powodów wesela, a takiego jakiego ani najwyższy, a więc w najwyższe szczęście opływający z Archaniołów w Niebie nie posiada w sobie. Bo czyż i my sami nie doświadczamy czegoś podobnego na sobie? Gdy zatapiamy się w rozmyślaniach Męki Pańskiej, gdy na Kalwarię myślą i sercem się przenosimy, obok boleści jakiej za Łaską Boską doznajemy z współczucia z Cierpieniami Pana Jezusa, jakiejże niewymownej pociechy stają się dla nas źródłem też Tajemnice, w których Miłosierdzie Boskie wszelkie ludzkie pojęcie przechodzące, objawia się już w całej swojej nieograniczonej pełni, a Najwyższa Sprawiedliwość Pana Boga, z nadmiarem nieskończonym otrzymuje zadość uczynienie. Gdy więc i dla nas nawet, Męka Pańska jest powodem współubolewania z Boskim Zbawcą naszym, a razem i powodem pociechy z powyższych przyczyn, jakże tym bardziej, a jedno i drugie w stopniu najwyższym jaki tylko być może, zachodziło toż samo i z Przenajświętszą Panną.

Gdy Michał Archanioł z obliczem rozpromienionym radością z odniesionego zwycięstwa nad zbuntowanym lucyferem, wygnał go z Nieba, mniej się ucieszył z przyniesionej przez to Chwały Panu Bogu, aniżeli Marya, gdy widziała jakiej Chwały przyda Bogu Ojcu Przedwiecznemu po wszystkie przyszłe wieki, to wszystko co Syn Jego w tym celu przeniósł i dopuścił na Siebie. Ona, która tak jak żadna istota stworzona, oceniała całą otchłań złości grzechu ludzkiego, patrząc na zadośćuczynienie za niego więcej jak wystarczające, — pewnie radowała się z tego bardziej jak Wszyscy Aniołowie i Wszyscy Święci, dla których po wszystkie wieki jest to i będzie źródłem niewymownych uciech niebieskich. Ta, Która lat trzydzieści żyjąc obok Pana Jezusa, wyuczyła się od Niego pałać całym Sercem o cześć Ojca Przedwiecznego, nie mogła nie znaleźć powodów najwyższej uciechy, w takim zadośćuczynieniu za zniewagę tej czci wyrządzoną, na jaką zdobyć by się nie mogli wszystkie miliony ludzi, jacy byli i będą, chociaż to zadośćuczynienie dokonane przez Jej Najdroższego Syna, Męką Jego i Śmiercią dopełnione zostało.

Zawierało się także źródło obfitego wesela wewnętrznego Matki Przenajświętszej, w pojmowaniu, a także tak dokładnym jak to nikomu innemu przystępnym być nie mogło, nieograniczonej Mądrości Pana Boga, objawiającej się jak w całym Boskim Planie wielkiej sprawy Odkupienia, tak i w najdrobniejszych jej szczegółach. Nie było ani jednego wypadku z Życia Jej Syna, nie było ani jednej z krzywd zadanych Mu przez niewdzięczność ludzi, ani jednego okrucieństwa, którego dopuszczono się na Jego Boskiej osobie, podczas Męki i Śmierci Jego na haniebnym rusztowaniu krzyżowym, — w której nie dopatrywałaby Ona całego Piękna, całej Dobroci i całej Mądrości Ojca Przedwiecznego, dopuszczającej to wszystko na Tego, Który się podjął grzechy świata całego zmazać i Niebo grzechem dla ludzi zamknięte otworzyć dla nich z całym nadmiarem Zasług Jego granic nie mających. Boleści Maryi, powody z nich najcięższych, to jest okropne szczegóły Męki i Śmierci Pana Jezusa, rozjaśniając w Jej umyśle zrozumienie jeszcze dokładniejsze Tajemnicy Wcielenia się Syna Bożego, przez to samo wzmagały w Jej Sercu te Radości, jakich powodem było przy Tajemnicy Zwiastowania Jej, stanie się Matką Odkupiciela świata.

Wielką podobnież było dla Maryi wewnętrzną uciechą, przewidywanie oczekującego wywyższenia Pana Jezusa po Jego Zmartwychwstaniu. W duchu już Ona widziała Jego Człowieczeństwo na Najwyższym Tronie w Niebie, gdzie miało po wszystkie wieki odbierać cześć równą czci Samemu Panu Bogu należnej. W Oczach Jej Duszy, zaćmienie Kalwaryjskie w przedziwny sposób zlewało się z jasnością Wniebowstąpienia. Patrząc na Kalwarii na Boskie Stopy Pana Jezusowe, z których Krew sącząca się spadała na Jej liliowe Dłonie Macierzyńskie, w duchu widziała, jak niezadługo na górze Tabor unosić się będą w powietrze do Nieba, ze Swymi Bliznami już uwielbionymi, podobnymi do różowych smug słońca, gdy ono w całym swoim blasku, przeszywa chmurki unoszące się na widnokręgu. A pomiędzy żołdactwem legionu germańskiego, odbywającego straż przy krzyżu, gdy do niego przybijano Pana Jezusa, dopatrywała Aniołów w ich niebieskiej bieli, ze drżeniem i uwielbieniem korzących się przed Majestatem Króla i Boga Ich, na takie Męki z Miłości Swoich stworzeń się wydającego.

Jak gdy jaka część przedstawiającego się nam krajobrazu jest jaskrawo oświecona słońcem, a druga przeciwnie, skutkiem chmury nad nim będącej, w grubym cieniu się nam okazuje, a wtedy z takowego przeciwstawienia się, pierwsza jeszcze piękniejszą się wydaje jak ta ostatnia, — tak wszystkie okropności Męki Pana Jezusowej, w umyśle Maryi przydawały jeszcze większej świetności Jego Bóstwu. Lecz i to wzmagało Jej Boleści.

Prócz tego Marya, jak przypuszczoną była do najściślejszego jakie tylko być mogło uczestniczenia w Cierpieniach Pana Jezusa, tak również podzielała z Nim i Jego wewnętrzne Radości, których doznawał, właśnie wśród najsroższych Mąk Swoich. Wtedy bowiem myśl i przekonanie, jak nieograniczone, przechodzące wszelką miarę zadośćuczynienie spotykało Pana Boga za wyrządzoną Mu ludzką złością zniewagę, zalewało konające Serce Pana Jezusa, tymi Radościami, jakie rozbudzać musiało przewidywanie ogromnej Chwały Pana Boga niemożliwej bez tego, i która nastąpić miała właśnie wskutek poniesionej Męki i strasznej Śmierci Syna Bożego.

Na koniec Synowskie Serce Pana naszego, radowało się Radościami niewymownymi, że krwawymi Zasługami Swymi, nabywa i odpłaca Ojcu Przedwiecznemu wszystkie Przywileje i Dary, którymi wzbogacił Przenajdroższą Mu Matkę. A Marya i tej Jego Radości, chociaż to o Nią głównie chodziło, nie mogła nie podzielać, lecz czy Ona, i jak dalece, wzmagała Jej Boleści, to już mówić nie potrzebujemy.

Dusze pobożne, że tak powiem mimo ich wiedzy, radują się z każdego działania w nich Łaski, z każdego ich przyrostu. Każda nowa Łaska będąc Darem Ducha Świętego, coraz ściślej jednoczącym duszę z Panem Bogiem, napełnia ją weselem, z którego zwykle nie zdajemy sobie sprawy, zbyt wylani na zewnątrz, zbyt zaprzątnięci sprawami doczesnymi, utrudzającymi wewnętrzne skupienie, a przez to niedozwalającymi nam dokładnie rozpoznawać drogi życia wewnętrznego.

Jakżesż więc Przenajświętsza Panna, musiała radować się wspaniałymi i nadzwyczajnymi działaniami Łaski, bezustannie i najobficiej spowodowanymi właśnie Jej Boleściami! Ileż to ich tam było i jakich aktów wiary i nadziei, najdoskonalszego poddawania się Woli Pana Boga, męstwa najwytrwalszego, zamiłowania Cierpień, niezachwianego ducha ofiary, czci najgłębszej Pana Boga i jednoczenia się z Nim coraz ściślejszego! Wszystko zaś to unosiło Niepokalaną Duszę Maryi do coraz szczytniejszej świętości, zatapiało Ją coraz to głębiej w Panu Bogu, a przez to, pomimo całego oceanu goryczy, zalewającego Jej Serce, wyradzało w nim te święte nadziemskie, nadprzyrodzone wewnętrzne pociechy, bądź co bądź doznawane przez dusze jak najwierniej z udzielonymi Jej Łaskami współdziałające, a pociechy odpowiadające i stopniowi Łask udzielanych i wierności w odpowiadaniu takowym.

Nareszcie czyż możemy wątpić, żeby wśród Boleści Przenajświętszej Matki, nie było źródłem wielkiego wesela i to, że dano Jej było przewidzieć, czym te Boleści staną się dla nas? Że pozostawią nam one najwznioślejsze po Męce Jej Syna, a najpotrzebniejsze dla nas przykłady i nauki, jak wśród naszych, chociażby najcięższych strapień i cierpień, zachowywać się powinniśmy; że najlepiej wyuczać nas i wdrażać będą w najzbawienniejsze, najobfitsze korzyści duchowne, przez rozważanie cierpień Pana Jezusa, i że wzbogacą Kościół Katolicki tym nabożeństwem do Matki Bolesnej, bez którego nie posiadałby On tego drogiego i bogatego Skarbu, tak tkliwych, tak poruszających serce, a tak pożądanych dla każdej duszy, pobożnych i świętych ćwiczeń i obrzędów do tych Tajemnic z Życia Maryi się odnoszących. A ten wzgląd znowu, to znowu źródło wewnętrznego Wesela Maryi, z Miłości Jej ku nam, sprawiało, że i z tego powodu jak najbardziej cierpieć pragnęła, cierpień coraz większych się domagała, i coraz cięższe sobie wyjednywać musiała, co także Jej Boleści wzmogło było w mierze ogromnej.

 

 

Uczcijmy Siedem Boleści Najświętszej Maryi Panny modlitwą Św. Bonawentury oraz Koronką i Litanią do Matki Boskiej Bolesnej:

 

 

Uczczenie Matki Boskiej Bolesnej.

 

 

Źródło: Arka pociechy 1880

 

V. Boże! wejrzyj ku wspomożeniu mojemu.

R. Panie! pośpiesz ku ratunkowi mojemu.

V. Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu.

R. Jak była na początku, teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen.

 

  1. Użalam się nad Tobą, O Matko najboleśniejsza, dla tego smutku, który ogarnął Serce Twe najczulsze w chwili proroctwa Świętego Starca Symeona. O Matko najmilsza! przez Serce Twoje tak zasmucone, uproś mi cnotę pokory i dar Świętej Bojaźni Bożej.

 

Ave Maria Doloribus plena, Crucifixus tecum, lacrimabilis tu in mulieribus et lacrimabilis Fructus Ventris Tui, Iesus.

— Sancta Maria, Mater Crucifixi lacrimas impertire nobis crucifixoribus Filii Tui, nunc et in hora mortis nostrae. Amen.

Zdrowaś Maryo, Boleści pełna, ukrzyżowany z Tobą, najboleśniejsza między niewiastami i bolesny Owoc Żywota Twojego, Jezus.

— Święta Maryo, Matko Ukrzyżowanego, módl się za nami krzyżującymi Syna Twojego, i wyjednaj nam łzy pokuty teraz i w godzinę śmierci naszej naszej. Amen.

100 dni odpustu za każdy raz pozwolił Pius IX dnia 23 Grudnia 1847r.

 

  1. Użalam się nad Tobą, o Matko najboleśniejsza, dla tej trwogi, która przejmowała Twe Serce najtkiwsze w ucieczce do Egiptu i w czasie Twego tam pobytu. O Maryo najmilsza! przez Serce Twoje tak zatrwożone uproś mi litość względem ubogich i dar pobożności.

Zdrowaś Marya.

  1. Użalam się nad Tobą, o Maryjo najboleśniejsza, dla tej tęsknoty, w jaką popadło Twe najtroskliwsze Serce czasu zgubienia drogiego Jezusa Twojego. O Matko najmilsza! przez Serce Twoje taką tęsknotą ściśnione, uproś mi cnotę czystości i dar umiejętności.

Zdrowaś Marya.

  1. Użalam się nad Tobą, o Matko najboleśniejsza, dla tej boleści, którą jęknęło Macierzyńskie Serce Twoje w spotkaniu Jezusa Krzyż dźwigającego. O Matko najmilsza! przez Serce Twoje tak pełne miłości a tak rozbolałe, uproś mi cnotę cierpliwości i dar mocy.

Zdrowaś Marya.

  1. Użalam się nad Tobą, o Matko najboleśniejsza, dla tego męczeństwa, którego doznało mężne Serce Twoje patrząc na konanie ukochanego Syna Twego. O Matko najmilsza! przez Serce Twoje tak współ umęczone, uproś mi cnotę wstrzemięźliwości i dar dobrej rady.

Zdrowaś Marya.

  1. Użalam się nad Tobą, o Matko najboleśniejsza, dla tej Rany, które litościwemu Sercu Twemu zadało uderzenie włócznią w Serce Syna Twego. O Matko najmilsza! przez Serce Twoje tak okrutnie przeszyte uproś mi cnotę miłości bliźniego i dar rozumu.

Zdrowaś Marya.

  1. Użalam się nad Tobą, o Matko najboleśniejsza, dla tego ostatniego ciosu, który wytrzymało Serce Twe najmiłosierniejsze w chwili pogrzebu Jezusa Syna Twego. O Matko najmilsza! przez Serce Twoje tą ostatnią boleścią do szczętu złamane, uproś mi cnotę pilności i dar mądrości.

Zdrowaś Marya.

 

 

Litania o Siedmiu Boleściach Najświętszej Maryi Panny

Źródło: Wianek różany 1853

 

Kyrie elejson! Chryste elejson! Kyrie elejson!

Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas!

Ojcze z Nieba Boże, zmiłuj się nad nami!

Synu Odkupicielu świata, Boże,

Duchu Święty Boże,

Święta Trójco Jedyny Boże,

Święta Maryo, Matko Bolesna, módl się za nami!

Święta Maryo, Któraś nie znalazła miejsca w gospodzie,

Święta Maryo, Któraś zmuszona była szukać przytułku w stajence,

Święta Maryo, Któraś Twego Pierworodnego w żłóbku złożyła,

Święta Maryo, Któraś krwawemu Obrzezaniu Syna Twojego obecną była,

Święta Maryo, Której powiedziano, że Syn Twój położon jest na znak, któremu sprzeciwiać się będą,

Święta Maryo, Której wyprorokowano, że duszę Twą własną miecz boleści przeszyje,

Święta Maryo, Któraś z Synem do Egiptu uchodzić musiała,

Święta Maryo, Któraś rzezią niewiniątek przerażoną była,

Święta Maryo, Któraś dwunastoletniego Syna Twego w Jeruzalem zgubionego przez trzy dni żałośnie szukała,

Święta Maryo, Któraś ciągle na nienawiść żydów ku Synowi Twemu patrzała,

Święta Maryo, Któraś Męki i Śmierci Syna Twojego obraz bezustannie w sercu nosiła,

Święta Maryo, Któraś w dniu Ostatniej Wieczerzy Syna do Jeruzalem na Mękę idącego ze smutkiem pożegnała,

Święta Maryo, Któraś Mękę Ogrójcową i krwawy pot Syna Twojego na modlitwie wylany, Sercem Matki przeczuwała,

Święta Maryo, Któraś o Synu przez Judasza zdradzonym, a powrozami skrępowanym, z Ogrójca wiedzionym wieść odebrała,

Święta Maryo, Któraś Syna jakoby złoczyńcę przed sąd kapłanów stawionego widziała, Któraś na Syna fałszywych świadków zeznania słuchała,

Święta Maryo, Któraś okrutny policzek przez Najdroższego Syna Twojego odebrany na Sercu uczuła,

Święta Maryo, Któraś obelgi od żydów i żołnierzy na Syna Twego bezbożnie miotane słyszała,

Święta Maryo, Któraś Syna biczami sieczonego i cierniem koronowanego ujrzała,

Święta Maryo, Któraś bezbożny, a haniebny wyrok śmierci na Syna Twego wydany słyszała,

Święta Maryo, Któraś Syna Twego Krzyż niosącego spotkała,

Święta Maryo, Któraś łoskotu przybijania gwoźdźmi Rąk i Nóg Syna Twojego słuchała,

Święta Maryo, Któraś ostatnie słowa Syna Twojego na Krzyżu do Serca przyjmowała,

Święta Maryo, Któraś konaniu Syna Twojego obecną była,

Święta Maryo, Któraś zmarłe Ciało Syna Twojego z Krzyża zdjęte na Macierzyńskie Łono Swoje przyjęła,

Święta Maryo, Któraś od grobu Syna Twojego cała zbolała do domu wracała,

Święta Maryo, Królowo Męczenników,

Święta Maryo, Zwierciadło wszystkich utrapień,

Święta Maryo, Morze goryczy,

Święta Maryo, Opiekunko bolejących,

Święta Maryo, Wspomożycielko stroskanych,

Święta Maryo. najszczodrobliwsza pocieszycielko chorobą złożonych,

Święta Maryo, mocy najpotężniejsza słabych,

Święta Maryo, pewna Ucieczko grzeszników,

Przez okrutną mękę i śmierć Syna Twojego, wybaw nas, o Królowo Męczenników.

Przez najcięższe Boleści Serca Twojego,

Przez największe smutki i utrapienia Twoje,

Przez straszne uciski Twoje,

Przez łzy i łkania Twoje,

Przez wszystkie Macierzyńskie współubolewania Twoje,

Przez przemożne pośrednictwo Twoje,

Od niepomiarkowanego smutku,  Zachowaj nas, o Matko Najboleśniejsza.

Od upadku na duchu,

Od trwożliwego umysłu,

Od niechętnego znoszenia wszelkich cierpień,

Od rozpaczy i braku nadziei w Miłosierdziu Bożym,

Od wszelkiej okazji i niebezpieczeństwa zgrzeszenia,

Od sideł szatańskich,

Od zatwardziałości serca,

Od ostatecznej niepokuty,

Od nagłej i niespodziewanej śmierci,

Od potępienia wiecznego,

My grzeszni Ciebie prosimy, wysłuchaj nas, Matko!

Abyś nas w wierze prawdziwej, nadziei i miłości Świętej Opieką Twoją utrzymywać raczyła, Ciebie prosimy, wysłuchaj nas, Matko.

Abyś nam u Syna Twojego za grzechy nasze doskonałą skruchę i pokutę wyjednać raczyła,

Abyś wzywającym Cię, pociechę i ratunek Twój udzielać raczyła,

Abyś nas w chwili konania wspierać najszczególniej raczyła,

Abyś nam w stanie łaski zejście ze świata tego wyjednać raczyła,

O Matko Boska, pełna Łaski, Ciebie prosimy, wysłuchaj nas.

Matko najboleśniejsza, Ciebie błagamy, zmiłuj się nad nami.

Baranku Boży, któryś wobec Matki Twojej przez trzy godziny na Krzyżu wisiał przez boleści tejże Matki Twojej w ten czas doznane, przepuść nam Panie.

Baranku Boży, któryś wobec Matki Twojej Bogu Ojcu Ducha oddał, przez boleści tejże Matki Twojej w ten czas doznane, wysłuchaj nas Panie.

Baranku Boży, któryś wobec Matki Twojej z Krzyża nieżywy zdjęty, na Jej Łono złożony został, przez boleści tejże Matki Twojej w ten czas doznane, zmiłuj się nad nami!

Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas!

Kyrie elejson! Chryste elejson! Kyrie elejson!

Ojcze nasz… Zdrowaś Marya… Chwała Ojcu…

V. Módl się za nami Matko najboleśniejsza.

R. Teraz i w godzinę śmierci naszej.

V. Panie! wysłuchaj modlitwy nasze.

R. A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie.

V. Módlmy się: Niech raczy wstawić się za nami, prosimy Panie Jezu Chryste, teraz i w godzinę śmierci naszej do miłosierdzia Twojego, Błogosławiona Marya Panna, Matka Twoja, której Przenajświętszą Duszę w chwili Męki i Śmierci Twojej miecz boleści przeszył. Przez Ciebie Jezu Chryste, Zbawco świata, który z Ojcem i Duchem Świętym żyjesz i królujesz, Bóg po wszystkie wieki wieków.

R. Amen.

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023