Najświętsze Dzieciątko Jezus

 

 

Źródło: Dusza przy żłóbku Chrystusowym 1900

 

 

Przeciąg czasu — od Narodzenia Pańskiego aż do Święta Oczyszczenia Matki Bożej — może być uważany jako czterdziestodniowy miesiąc Najświętszego Dzieciątka Jezus. Wszystkie dusze gorące w Miłości Bożej, a szczególnie pobożne dziatki obchodzić by mogły ten miesiąc święty na uczczenie Narodzenia Pańskiego. Stąd niezmierne korzyści dla duszy wypłyną. – Dzieciątko Jezus w żłóbku położone tak silnie pociąga ku Sobie serca nasze; taki łatwy do niego przystęp; takie słodkie z Nim pieszczoty; tak mało od nas wymaga to Dziecię Najświętsze, a tylu Łaskami nas napełnia. – O! jak szczęśliwe są dusze, które w szkole żłóbka Chrystusowego przebywają! – rosną one nieustannie, pomnażają się ciągle w mądrości i w Łasce, a tak w krótkim czasie wstępują na sam szczyt doskonałości. A jako naśladowały Dziecię Jezus w żłóbeczku — tak potem naśladując ukrzyżowanego Jezusa na Kalwarii – z Nim razem w Niebo wstąpią.

Ćwiczenie pobożne miesiąc Dzieciątka Jezus.

  1. W każdym dniu wszystkie czynności swoje wypełniać jak najdokładniej i wszystkie przykrości łączyć z tym, co uczynił i co ucierpiał Pan Jezus w latach Dziecięctwa Swojego. Z rana wzbudź w sobie tę intencję i często ją w ciągu dnia ponawiaj, mówiąc z Świętym Ignacym: „Wszystko na większą Chwałę Bożą”.
  2. Ołtarze Pańskie uważać za nowy żłóbek, gdzie istotnie i prawdziwie spoczywa Dzieciątko Jezus w Najświętszym Sakramencie Utajone. Dlatego z największym uszanowaniem, pobożnością i miłością zachowywać się w tych miejscach świętych.
  3. Szczególnym sposobem naśladować Posłuszeństwo Dzieciątka Jezus, i z jak największą pilnością i ochotą wypełniać rozkazy starszych; poddawać się chętnie woli nawet równych albo młodszych od siebie, jeśli to można uczynić bez narażania sumienia swego i bez szkody dla drugich. Posłuszeństwo było najulubieńszą Dzieciątka Jezus cnotą. O nim tylko Ewangelia wspomina, a o innych cnotach Jego zamilcza, bo wszystkie zawierają się w Jego posłuszeństwie. Codziennie więc składajmy Dzieciątku Jezus na ofiarę jakieś umartwienie własnej woli.
  4. Zawsze zachowywać skromność anielską, bo dusza – przyozdobiona tą cnotą – jest rozkoszą Serca Jezusowego.
  5. Ćwiczyć się w pokorze Dzieciątka Jezus; w zamiłowaniu pracy, bo to Boskie Dziecię w pracy było od młodości Swojej; obudzać w sobie gorliwość świętą o zbawienie bliźnich i modlić się za nawrócenie grzeszników.
  6. Codziennie, chociaż krótką chwilkę, poświęć rozmyślaniu przy żłóbku Chrystusowym, odmawiając Litanię albo Koronkę, lub jakąś inną modlitwę na cześć Dzieciątka Jezus.
  7. Biedne dziatki i sieroty polecać opiece Najświętszej Maryi Panny i o ile możność pozwala, okazywać miłosierdzie biednym dziatkom.

Westchnienie do Najświętszego Dzieciątka Jezus

O Dziecię Najświętsze! Tobie oddaję duszę, serce i ciało moje. Tobie się cały(a) ze wszystkim poświęcam. Pomnij, o Jezu! żem Twój (Twoja)! Strzeż mnie jako Twej własności, i spraw, abym Twój (Twoja) był(a) na wieki. Amen.

 

 

Nabożeństwo do Najświętszego Dzieciątka Jezus

 

 

 

Rozważanie IV. Wezwanie do dziecięctwa. Cz. 1.

 

 

Źródło: O. D. Jeret, dominikanin – Dziecięctwo duchowe 1935r.

 

 

„Zaprawdę powiadam wam, jeśli się nie nawrócicie, i nie staniecie się jako dziatki, nie wnijdziecie do Królestwa Niebieskiego. Ktokolwiek się tedy uniży jako to dziecię, ten jest większy w Królestwie Niebieskim” — (Mat. 18, 3-4).

 

Jezus idzie samotny drogą, wiodącą z góry Tabor — gdzie Syn Człowieczy objawił się w Swej Chwale — do Kafarnaum, gdzie ukrywa biedne Swe Życie ludzkie (zob. Mk. 9, 33nn.; Mat. 18, 1-4). Apostołowie postępują za nim w pewnej odległości. Rozmowa ich bardzo ożywiona odbija od skupienie Mistrza. Można by powiedzieć, że się kłócą. Głośna ich mowa dochodzi do Pana Jezusa. Jednak Pan Jezus zdaje się nie słyszeć i dalej idzie, nie odwracając się wcale. Czeka na odpowiednią chwilę, by przemówić.

„Coście w drodze rozmawiali?”, zapytał, gdy już doszli do domu. Nastąpiło wielkie milczenie, rumieniec wstydu ukazał się na ich twarzy, bo sprzeczali się, kto z nich większy.

Zwykłe to dzieje. Na drodze tego życia pycha zajmuje i opanowuje ludzi: pycha, owa nieuporządkowana miłość własnej godności. Każdy z nas jest skłonny pamiętać wpierw o sobie, i miłować siebie przed innymi, nawet przed Bogiem, jak gdyby każdy sam sobie wystarczał i nie miał innego celu, jak tylko własne zadowolenie.

„Co masz, czego byś nie otrzymał?”, pyta Św. Paweł Apostoł. Pytanie bardzo kłopotliwe. Pyszny jednak nie myśli o tym i mówi: „Jam jest” z takim upodobaniem w sobie samym i w czynach swoich, że praktycznie przeczy, albo przynajmniej nie uwzględnia całkowitej i ustawicznej zależności swej od Boga oraz od społeczności swoich bliźnich.

Pyszny przypisuje sobie wszelką zasługę i uważa siebie za cel ostateczny świata. Zadowolenie osobiste jest dla niego najwyższą regułą życia oraz prawem, jakie tyranicznie narzuca swojemu otoczeniu.

Jeśli idziemy za zdrowym rozsądkiem, zwłaszcza zaś jeśli kierujemy się zasadami naszej wiary, jeszcze z łatwością wystrzegamy się tak szalonej i tak dalece posuniętej pychy. Ale zło wnika mniej lub więcej niepostrzeżenie do naszego serca. Uznajemy co prawda, że Bóg jest naszym Dobroczyńcą, i nieraz, na wzór faryzeusza, dzięki Mu za to składamy, a równocześnie nadużywamy Darów Jego, wynosimy się ponad innych, nie bacząc wcale na Dobrodziejstwa, które oni otrzymali albo mogą otrzymać od Boga. I tu jeszcze Boga obrażamy w Jego stworzeniach, nie skłaniając naszego grzesznego „ja” przed czynnikiem bożym w bliźnich naszych.

Wreszcie, jeśli nawet dostrzegamy grzechy, błędy i ułomności własne, chcemy je przynajmniej uniewinnić i zmniejszyć w mniemaniu innych. Wielce dbamy o ów cień prawdziwej doskonałości, jakim jest dobre imię. Wiemy doskonale, że w oczach Bożych nie zajmujemy pierwszego miejsca, ale przynajmniej pragniemy je posiąść w opinii ludzi. Stąd przechwalanie się, obłuda, udawanie, zazdrość, oczernianie tych, którzy nas w cień stawiają, i kłótnie, jakie powstają nawet wśród owych Apostołów, którzy wszystko opuścili, by pójść za Chrystusem Panem.

Apostołowie byli przekonani, że Pan Jezus ich nie słyszał. Lecz chwilami krzyki ich były tak głośne, że obiły się o uszy jego. A zresztą Pan Jezus i tak wie o wszystkim. Pokazuje im to dobitnie, kiedy usiadłszy wśród nich, przywołuje małe dziecię, stojące tam właśnie, gdzieś w kąciku, prostodusznie wpatrzone w Jego osobę. Pierwsze miejsce, o które ubiegali się Apostołowie, znajduje się tuż przy Chrystusie, w Królestwie, jakie On przyszedł zapoczątkować. Otóż pierwsze miejsce daje Pan Jezus w ich oczach owemu dziecięciu. Przygarnia i przyciska je do Serca Swego, do Apostołów zaś zwraca się tymi słowy: „Zaprawdę powiadam wam, jeśli się nie nawrócicie, i nie staniecie się jako dziatki, nie wnijdziecie do Królestwa Niebieskiego. Nie tylko nie otrzymacie pierwszego miejsca, o które się ubiegacie, ale będziecie nawet wykluczeni od ostatniego miejsca. Ktokolwiek się wtedy uniży, jako to dziecię, ten jest większy w Królestwie Niebieskim”.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2024