Niepokalane Serce Maryi

 

 

 

 

Sierpniowe nabożeństwo. Odpusty.

Sierpniowe nabożeństwo na cześć Niepokalanego Serca Maryi. Odpusty jak za nabożeństwo majowe w pkt. 3-4, tylko że tu trzeba dla zyskania odpustu zupełnego jeszcze nawiedzić kościół; można go zyskać tylko w sierpniu. (Pius X, 1913r.)

Odpusty: 1) 300 dni na każdy dzień sierpnia, gdy kto uczestniczy w wspólnym nabożeństwie, prywatnie albo publicznie Najświętszej Pannie Maryi szczególnymi ćwiczeniami pobożnymi, modlitwami lub aktami cnót cześć oddaje.

2) Odpust zupełny raz na miesiąc w dniu obranym. Warunki: Spowiedź Święta, Komunia Święta i modlitwa na intencję Papieża.

Pius VII nadał te odpusty Reskr. Sekr. Memor, d. 21 marca 1815 na dziesięć lat, na zawsze Reskr. Św. Kongr. Odp. d. 18 czerwca 1822.

 

 

DZIEŃ 19

 

 

Po odśpiewaniu pieśni Maryjnej na wejście, następuje pieśń na wystawienie Najświętszego Sakramentu, później Litania, następnie odczytuje się jedno z wybranych rozważań i modlitwy końcowe.

 

 

LITANIA DO NIEPOKALANEGO SERCA MARYI.

Kyrie elejson! Chryste elejson! Kyrie elejson!

Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas!

Ojcze z Nieba Boże, zmiłuj się nad nami!

Synu Odkupicielu świata, Boże,

Duchu Święty Boże,

Święta Trójco Jedyny Boże,

Najświętsze Serce Maryi: Módl się za nami.

Najukochańsze Serce Córki Ojca Niebieskiego;

Przebłogosławione Serce Matki Syna Bożego:

Wybrane Serce Oblubienicy Ducha Świętego;

Serce Maryi Trójcy Przenajświętszej Przybytku;

Przedziwne Serce Córki Stworzyciela;

Najmilsze Serce Matki Odkupiciela:

Serce Maryi! Niepokalane:

Serce Maryi! Łaski pełne;

Serce Maryi! Przybytku Słowa Wcielonego;

Serce Maryi! najpodobniejsze do Serca Jezusowego;

Serce Maryi! Tronie Chwały;

Serce Maryi! doskonała ofiara Boskiej Miłości;

Serce Maryi! Stolico Mądrości:

Serce Maryi! Zwierciadło sprawiedliwości:

Serce Maryi! Tronie Miłosierdzia:

Serce Maryi! Zbiorze wszelkiej świątobliwości:

Serce Maryi! Arko przymierza:

Serce Maryi! Bramo niebieska:

Serce Maryi! między wszystkimi sercami błogosławione;

Serce Maryi! najchwalebniejsze:

Serce Maryi! najpotężniejsze;

Serce Maryi! najdobrotliwsze:

Serce Maryi! najwierniejsze:

Serce Maryi! najlitościwsze:

Serce Maryi! najłagodniejsze;

Serce Maryi! najczystsze i najniewinniejsze:

Serce Maryi! w pokorze niezgłębione:

Serce Maryi! najcierpliwsze:

Serce Maryi! wzorze panieńskiej skromności:

Serce Maryi! któreś pragnieniem świętym zbawienie nasze przyspieszyło:

Serce Maryi! Miłością Boga pałające:

Serce Maryi, Kościele Boga Wcielonego w Zwiastowaniu,

Serce Maryi, przy Nawiedzeniu Elżbiety nowymi łaskami ozdobione,

Serce Maryi, przy Narodzeniu Chrystusa dziwnym weselem napełnione,

Serce Maryi, przy Ofiarowaniu w kościele mieczem boleści przeszyte,

Serce Maryi, zgubieniem Jezusa wielce zasmucone,

Serce Maryi, przy znalezieniu Jezusa dziwnie rozweselone,

Serce Maryi, w Ogrójcu z bolejącym Chrystusem bolejące,

Serce Maryi, przy biczowaniu Jego ciężko bolejące,

Serce Maryi, przy koronacji Chrystusa cierpieniem wewnętrznie przekłute,

Serce Maryi, w dźwiganiu krzyża przez Jezusa, niezmiernym srogim ciężarem przygniecione,

Serce Maryi, z Jezusem na krzyżu rozpiętym do krzyża przybite,

Serce Maryi, z umierającym Jezusem w morzu boleści pod krzyżem pogrążone,

Serce Maryi! przy Śmierci Jezusa od żalu obumierające.

Serce Maryi, z umarłym Jezusem w żałości pogrzebione,

Serce Maryi! przy Zmartwychwstaniu Jezusa radością ożywione:

Serce Maryi! przy Wniebowstąpieniu Jezusa słodkością i niepojętym weselem napełnione;

Serce Maryi! przy Zesłaniu Ducha Świętego nową Łask pełnością udarowane:

Serce Maryi! przy Wniebowzięciu Twoim nad wszystkich błogosławionych wywyższona,

Serce Maryi! na Prawicy Chrystusowej w Niebie posadzone,

Serce Maryi! Stolico miłosierdzia;

Serce Maryi! Światłości błądzących:

Serce Maryi! Uzdrowienie chorych;

Serce Maryi! Pociecho strapionych:

Serce Maryi! Opiekunko sprawiedliwych,

Serce Maryi! jedyna po Bogu grzesznych ucieczko, (3 razy powtórzyć)

Serce Maryi! Nadziejo ufających w Tobie.

Serce Maryi! Obrono w pokusach;

Serce Maryi! nadziejo pokutujących:

Serce Maryi! Zadatku obietnic Jezusowych.

Serce Maryi! Nadziejo i ratunku konających:

Serce Maryi! które nikim nie gardzisz:

Serce Maryi! Radości serc ludzkich:

Serce Maryi! Wesele i słodkości Aniołów i Świętych:

Serce Maryi! jasnością i chwałą w Niebie ukoronowane:

Serce Maryi! Serce Orędowniczki Kościoła i Matki wszystkich wiernych;

Serce Maryi! najpewniejsza po Jezusie konających nadziejo;

Serce Maryi! Serce Królowej Aniołów i Wszystkich Świętych;

Jeśli życie nasze napełnione jest krzyżami,

Jeśli dni nasze są dniami smutku i boleści,

Jeśli serce nasze jest morzem łez i goryczy,

Jeśli drogi życia naszego cierniem są zasłane,

Jeśli cierpienia i boleści nas gnębią,

Jeśli każda dnia chwila jest chwilą cierpienia,

Jeśli śmierć lub niedola zagraża naszym ukochanym,

Jeśli w nieszczęściu od wszystkich opuszczeni jesteśmy,

Jeśli pod ciężarem nieprawości jęczy dusza nasza,

Jeśli Bóg nas karze w Gniewie i zapalczywości Swojej,

Jeśli odstąpiwszy od Boga, giniem w zaślepieniu naszym,

Jeśli upadamy pod ciężarem cierpień i smutków,

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata! Przepuść nam, Panie.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata! Wysłuchaj nas, Panie.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata! Zmiłuj się nad nami.

Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas!

Kyrie elejson! Chryste elejson! Kyrie elejson!

Ojcze nasz… Zdrowaś Marya… Chwała Ojcu…

V. Święte i miłosierne Serce Maryi, Matki Bożej, módl się za nami.

R. Aby się serca nasze zapaliły Boską Miłością, którą Ty gorejesz.

℣.Pani! wspomagaj modlitwy nasze.

℟. A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie.

℣. Módlmy się: O Serce Święte Maryi zawsze Panny i Niepokalanej, Serce Najświętsze, najczystsze, najdoskonalsze; Źródło nieprzebrane Łask, Dobroci, Łagodności, Miłosierdzia i Miłości, Wzorze Cnót wszystkich; doskonały Obrazie czcigodnego Serca Jezusowego; gorejące zawsze, najżarliwszą Miłością, miłujące Boga więcej niż wszyscy razem Serafy, Aniołowie i Święci; oddające Samo więcej chwały Trójcy Przenajświętszej, niźli wszystkie inne razem najświętobliwsze stworzenia. Serce Matki Odkupiciela, Któreś tak żywo uczuło nędzę naszą, Któreś tyle dla zbawienia naszego cierpiało, Któreś nas tak gorąco umiłowało, i Któreś godne jest uszanowania, miłości, wdzięczności i ufności wszystkich ludzi; racz przyjąć słabe moje i niegodne uczucia.

Wychwalam Cię, Serce Święte Matki Miłosierdzia, z najgłębszym, na jakie zdobyć się mogę uszanowaniem. Dziękuję Ci za Miłosierdzie, którym Cię tylekroć widok niedostatków moich przejmował; dziękuję Ci za Łaski i Dobrodziejstwa, którymi Twoja Macierzyńska Dobroć wyprosiła; łączę się modlitwą moją do dusz czystych, które Cię czczą, wychwalają, miłują i w Tobie całą nadzieję pokładają.

Będziesz mi odtąd, o Serce miłości godne! pierwszym po Sercu Boskiego Twojego Syna przedmiotem czci, miłości i najserdeczniejszego nabożeństwa. Przez Ciebie dojść pragnę do mego Zbawiciela, przez Ciebie Łaski Jego i zmiłowania odbierać. Ucieczką będziesz moją w utrapieniach, pociechą w troskach, we wszystkich potrzebach ratunkiem. Od Ciebie uczyć się będę czystości, pokory łagodności i z Ciebie przejmować się miłością ku Najświętszemu Sercu Jezusa Chrystusa Syna Twojego. Amen.

℣.Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny, módl się za nami.

℟. Abyśmy się stali godnymi Obietnic Chrystusa Pana.

V. Módlmy się: Boże Miłosierny! Któryś dla zbawienia grzeszników i dla pociechy utrapionych, Najświętsze i Niepokalane Serce Błogosławionej Maryi Panny Dobrocią i Miłosierdziem napełnił; daj nam, którzy wzywamy przyczyny tego Najsłodszego Serca, i Łaskę powstania z grzechów naszych, i ratunek w każdej potrzebie. Przez Chrystusa, Pana naszego.

R. Amen.

V. O Maryo Niepokalana, Serce pełne słodyczy i pokory,

R. Spraw, by serca nasze stały się podobne Sercu Jezusa.

V. Módlmy się: Boże Dobroci, Któryś Święte i Niepokalane Serce Maryi Matki Jedynego Syna Swego, napełnił uczuciami miłosierdzia i tkliwości; jakimi Serce Jezusa zawsze dla nas przejęte było, spraw prosimy Cię, abyśmy, którzy Panieńskie Jej Serce z miłością czcimy, aż do śmierci uczucia zgodne z Sercem Jezusa i Matki Jego zachowali. O to Cię prosimy przez Zasługi Tegoż Pana naszego Jezusa Chrystusa, Który z Tobą i z Duchem Świętem żyje i króluje, na wieki wieków.

R. Amen.

 

 

WEZWANIE DUCHA ŚWIĘTEGO.

Przyjdź Duchu Święty, napełnij serca Twych wiernych i zapal w nich ogień Miłości Twojej.

V. Ześlij Ducha Twego, a będą stworzone.

R. I odnowisz oblicze ziemi.

V. Módlmy się. Boże, Któryś serca wiernych światłem Ducha Świętego oświecić raczył, daj nam w tym Duchu znać co dobre i pociechą Jego zawsze się weselić. Przez Chrystusa Pana naszego.

R. Amen.

 

 

CZYTANIA DUCHOWNE NA MIESIĄC SIERPIEŃ O NIEPOKALANYM SERCU MARYI

 

Pobożny Czcicielu Niepokalanego Serca Maryi, zachęcamy do codziennego rozważania o Niepokalanym Sercu Maryi podając kilka rozmyślań wedle uznania indywidualnej każdej duszy pobożnej do wyboru. Raz obranego wyboru cyklu rozważań należy kontynuować aż do zakończenia miesiąca sierpnia. W następnych latach obierz sobie inny cykl rozważań. Niechaj poniższe cykle rozważań o Niepokalanym Sercu Maryi każdemu Czcicielowi pomnoży miłość ku temuż Sercu pełnemu Miłości, da wzrost w Łasce i w cnotach oraz wyprosi u Tegoż Serca dla siebie i swoich najbliższych oraz wszystkim grzesznikom potrzebne Łaski dla osiągnięcia wiecznego zbawienia dusz.

 

 

CYKL I. Serce Maryi Matki Jezusa – Ks. Kazimierz Wilczyński TJ, wyd. 1947r.

 

ROZWAŻANIE.

W chwale cierpienia.

Część II.

 

 

Ród ludzki o własnych siłach zupełnie był niezdolny do podźwignięcia się z ruiny duchowej. Po upadku pierwszego człowieka i odebraniu mu przez Boga Łaski i innych darów ludzkość byłaby już zupełnie zgubiona. Dla wszystkich ludzi bez żadnych wyjątków niebo byłoby na zawsze zamknięte. Wszyscy tak naturalnie dobrzy, jak i źli schodziliby po śmierci na potępienie wiekuiste. Tak by było na pewno, gdyby się Bóg nie zmiłował i nie posłał na nasz ratunek Jezusa Chrystusa. Mówi tak o tym bez ogródek Sobór Trydencki.

„Jeśli kto twierdzi, że ten grzech Adama… przez inny środek gładzi się, a nie przez zasługę jednego Pośrednika Pana naszego Jezusa Chrystusa, Który nas pojednał z Bogiem we Krwi Swojej…, niech będzie wyklęty” (D. 790 s. 5 kan. 3).

Bez Pomocy Jezusa nic by nie znaczyły wszelkie wysiłki dla podźwignięcia się z grzechów i postępowa nia w dobrym. Ludzkość cała byłaby masą na zawsze potępioną. Celu bowiem nadprzyrodzonego, nieba, własnymi czynami osiągnąć by nigdy nie mogła.

Poznaj rozważanie

Bóg zaś nie był obowiązany podać ludziom ręki. Mógł się na ludzi pogniewać na wieki i zostawić ich zupełnie swemu losowi. Odrzucili jego przyjaźń, wybrali szatana, niech idą na zawsze do niego. I nikt nie mógłby mieć do Boga żadnych pretensji. Najsłuszniej wtedy i najsprawiedliwiej tak byłby postąpił. Inne jednak były plany Opatrzności.

Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna Swego Jednorodzonego dał, aby wszelki, kto Weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny” – powiada o tych miłosiernych zamiarach on sam w swym Piśmie (Jan 3, 16). I myśl ta tętni ustawicznie radosną nutą na każdej prawie karcie Objawienia Bożego.

Bóg dla zbytniej Swojej Miłości, którą nas umiłował i gdyśmy byli umarłymi przez grzechy, ożywił nas społem w Chrystusie, Którego Łaską jesteście zbawieni” (Ef. 2, 4).

Jesteśmy więc usprawiedliwieni „darmo przez Łaskę Jego, przez Odkupienie, które jest w Chrystusie Jezusie” (Rz. 3, 24).

A przecież mógł Bóg inaczej pojednać ze sobą ludzkość. Nie musiał aż Syna posyłać, wcielać go w człowieka i tyle kazać mu cierpieć dla ludzi.

Jedno Boże Słowo starczyło, a ludzie odzyskali by wszystko stracone, rodziliby się w Łasce i nieśmiertelności, byliby wszyscy zbawieni.

Mógł posłać najdoskonalszego z Aniołów i tego zrobić człowiekiem, by za nas cierpiał i umarł, i dla jego zasług mógł wszystkim winy odpuścić.

Mógł, ale wtedy, albo by wszystko bez żadnej pokuty za grzechy darował, lub tylko poprzestał na niedoskonałym zadośćuczynieniu.

On jednak chciał otrzymać za ludzkie grzechy zadośćuczynienie całkowite, zupełne i doskonałe. Miało ono w zupełności dorównać wielkości obrazy. Nieskończona była wina, nieskończonej też żądała ofiary; a mógł nią być tylko Sam Bóg.

Ponieważ zaś przez odkupienie ludzie mieli zyskiwać na nowo stracone w Raju Boże synostwo, odpowiednim więc byłoby nie Ojciec, czy Duch Święty, ale Syn Boży stał się Człowiekiem i umarł na krzyżu dla dusz zbawienia.

Tak się też stało naprawdę.

Bóg Mądrością Swą i Wszechmocą stworzył istotę przedziwną. Połączył w niej drugą osobę Trójcy Najświętszej z Duszą i Ciałem ludzkim w sposób najściślejszy. I powstał upragniony Zbawiciel ludzkości, ofiara zadośćczynna Bożej Sprawiedliwości za nieskończoną zniewagę.

W Życiu Jezusa Chrystusa w zgodnej harmonii łączą się same sprzeczności. Bóg staje się Człowiekiem. Odwieczny się rodzi. Nieśmiertelny umiera. Niezmienny cierpi. Umarły zmartwychwstaje. Dziewica rodzi.

Objawia się przez to znakomicie Mądrość, Wszechmoc i Dobroć Boga.

I dla człowieka było to również ogromnie zaszczytne. Gościł on bowiem w swej rodzinie Boga samego. Odbierał od niego bezpośrednio nakazy i pouczenia. Widział oczyma własnymi jego wielkość i słabość. Pobudzał się więc w ten sposób do wiary, nadziei i większej ku Bogu miłości. Nabierał odwagi do naśladowania takiego przykładu.

Po to „Bóg stał się człowiekiem, by człowiek stał się Bogiem” – powiada zwięźle Św. Augustyn.

Przez Jezusa Chrystusa i Jego Mękę na krzyżu człowiek odzyskał na powrót prawo do Nieba, wyzwolił się spod władzy szatana i grzechu, otrzymał wszystkie Łaski potrzebne do tego, by mógł żyć święcie i dojść do Boga.

„By ludzie z Boga się rodzili, wpierw z nich narodził się Bóg… narodzony z Boga, przez którego zostaliśmy uczynieni i narodzony z niewiasty, przez Którego zostaliśmy naprawieni. Nie dziw się więc człowiecze, że stajesz się synem Bożym przez Łaskę, gdyż się rodzisz z Boga według słowa jego” – woła Św. Augustyn. Na to wielkie Dobrodziejstwo musi jednak ludzkość czekać cierpliwie aż lat tysiące. W upadku swym schodzi aż na samo dno podłości. Gdy traciła już prawie nadzieję ratunku, wtedy wyciąga się miłościwie do niej

Ręka Boża.

Przez tak długi czas Niebo jest zupełnie zamknięte, tyle sprawiedliwych siedzi w tęsknocie w otchłaniach, tyle wołań i smutków wzbija się przed tron Najwyższego, by się zlitował i zstąpił.

I przyszedł. Urodził się. Pracował w pocie czoła. Nauczał. Cierpiał i skonał w hańbie największej za grzechy świata. Za cenę jego mozołów i ran otwierają się szeroko Niebiosa, westchnienie ulgi przechodzi po świecie.

Tak staje się on pośrednikiem naturalnym między Bogiem a ludźmi. W Osobie Swej łączy Bóstwo z Człowieczeństwem, a przez swą śmierć ród ludzki z Bogiem pojednał.

„Pośrednik Boga i ludzi, bo jako Bóg z Ojcem, jako człowiek z ludźmi. Nie jest pośrednikiem człowiek z pominięciem bóstwa, nie jest pośrednikiem Bóg z pominięciem człowieczeństwa. Oto pośrednik: bóstwo bez człowieczeństwa nie jest pośrednikiem, człowieczeństwo bez bóstwa nie jest pośrednikiem, lecz między bóstwem samym, a samym człowieczeństwem pośrednikiem jest ludzkie Bóstwo i Boskie Człowieczeństwo Chrystusa” – Św. Augustyn.

W ten to więc sposób stał się Pan Jezus z natury najwyższym kapłanem i królem.

„Pismo boskie mówi, że Chrystus został uczyniony Kapłanem i Apostołem naszego wyznania… Jeśli więc kto twierdzi, że Słowo Boże wtedy, kiedy stało się ciałem, nie zostało Kapłanem i Apostołem naszym, niech będzie wyklętym” (D. 122) tak uczy Sobór w Efezie.

Opiera się w tym na nauce Pawła Apostoła w liście do żydów.

Jest On Kapłanem, bo Siebie Samego złożył Bogu na Ofiarę za grzechy świata i tę Ofiarę ustawicznie ponawia w Swoim Kościele. Kapłaństwo zaś jego jest wyższe od kapłaństwa Starego Zakonu, bo wieczyste, nieskalane, nieskończonej godności. Jest ono nie według obrządku Aarona, lecz Melchizedecha. Otrzymał je z rąk Bożych w chwili wcielenia, a trwać ono z nim będzie na wieki.

Na krzyżu złożył Swą Ofiarę krwawą. We Mszy zaś Świętej ponawia ją w sposób bezkrwawy. A Zasługi Swego Życia i Śmierci otrzymują wszyscy w Niego wierzący w sposób obfity zwłaszcza w Świętych Sakramentach. Jako nasz Pośrednik i Kapłan wstawia się ustawicznie za nami u Boga.

Ofiarę Swą złożył Bogu za nas i to całkiem dobrowolnie.

Ofiarował Siebie Samego za nas jako przyjemną wonność Bogu i Ojcu“ (D. 122 – Sobór w Efezie).

Jezus Chrystus na Ołtarzu krzyża raz siebie w sposób krwawy ofiarował” (D. 938 – Sobór Trydencki).

A całe Pismo Święte głosi tę Prawdę i powtarza raz po raz na bardzo wielu swych miejscach.

Cztery Ewangelie opisują najdokładniej cały przebieg tej Chrystusowej Ofiary. Wychwalają ją w niewymowny sposób Apostołowie, zwłaszcza Św. Paweł Apostoł w swych listach.

A więc prawdą jest absolutnie pewną, że przez własną Swą Krew i Mękę Chrystus ludzkość naprawdę odkupił i z Bogiem pojednał, że Jego Życie było prawdziwą Ofiarą, bo posiadało wszystkie przymioty Ofiary. Było bowiem Darem widzialnym, złożonym Bogu, aby przez Jego zniszczenie uznać Boga Najwyższym Panem i przebłagać go za winy. Ofiarę tą złożył Chrystus ostatecznie przez Mękę i Śmierć na krzyżu i w ten sposób naprawdę nas odkupił, tj. Bogu za nas zadośćuczynił i wysłużył nam wszystkie Łaski potrzebne do zbawienia. Jezus był równocześnie i Ofiarnikiem najwyższym w Osobie Swej Boskiej i Ofiarą najdoskonalszą w Naturze Swej ludzkiej, którą w Męce i Cierpieniu złożył Najświętszej Trójcy za grzechy świata przyjmując je dobrowolnie na Siebie.

„Prawdziwie choroby nasze on nosił i boleści nasze On wziął na Siebie… Lecz on zranion jest za nieprawości nasze; starty jest za złości nasze; kaźń pokoju naszego na Nim, a sinością Jego jesteśmy uzdrowieni…

Pan włożył nań nieprawości wszystkich nas” (Ks. Iz. 53, 4-6).

„Ofiarowan jest, bo sam chciał” (Ks. Iz. 53, 7).

Tak opisywał Zbawiciela setki lat przed ukazaniem się go wielki Izajasz.

A zresztą i on sam mówi o tym jasno:

„Nikt duszy mej nie bierze ode mnie, ale ja kładę ją sam od siebie: i mam moc położyć ją i mam moc znowu wziąć ją“ — (Jan 10, 18).

I znowu:

„Syn Człowiecze przyszedł… dać duszę swą na okup za wielu” (Mt. 20, 28).

„To jest krew moja nowego testamentu, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów“ (Mt. 26, 28).

„To jest Ciało Moje, które się za was daje“ (Łk. 22, 19). Jednogłośnie wysławia Odkupienie nas przez Jezusa Chrystusa cały Kościół.

„Za cudzą śmierć swoją zapłacił Syn Boży. Na to bowiem przyszedł, by umrzeć za grzeszników, sam będąc wolny od grzechów i Najświętszym” (Tertulian).

„Chrystus bez winy naszą karę przyjął, by przez to naszą winę zmazać i naszej karze koniec położyć” – mówi Św. Augustyn.

Męka ta i Śmierć Jezusa Chrystusa były rzeczywistym okupem za nas.

„Nieskazitelnym złotem ani srebrem jesteście wykupieni…, ale drogą Krwią Chrystusa jako niezmazanego i nieskalanego baranka” – powiada Piotr Święty (1 P. 1. 18).

Już Anioł Gabryel zwiastował to Matce Najświętszej, gdy mówił: „Nazwiesz Imię Jego Jezus, bo On zbawi lud Swój od grzechów ich” (Mt. 1, 21).

Trudem swym i mozołem życiowym dokonał on ogromnego dzieła „zmazując, który był przeciwko nam cyrograf dekretu, który był nam przeciwny, zniweczył go, przybiwszy go do krzyża, i złupiwszy księstwa i zwierzchności wywiódł je na widok śmiało odnosząc nad nimi jawny triumf sam w sobie” (Kol. 2, 14-15).

On to „nas wyrwał z mocy ciemności i przeniósł w królestwo umiłowanego Syna swojego” (Kol. 1, 13). W ten sposób Chrystus pojednał nas z Bogiem „we Krwi Swej stawszy się nam sprawiedliwością, uświęceniem i odkupieniem” (D. 790, Tryd. s. 5 cn. 3).

Swoją Męką i Śmiercią usunął grzech i stał się Ofiarą Bogu przyjemną i wysłużył nam usprawiedliwienie” (D. 799, Tryd. s. 6 r. 7).

Odtąd wysiłki i wzloty ludzkie ku Bogu nie szły już na marne, ale naznaczone cechą Krwi Jezusowej miały moc mazania grzechów i jednania zasług na Niebo. Bóg dla Jezusa Chrystusa zaniechał gniewu, a z nieskończoną miłością spoglądać zaczął na ludzkość.

Teraz wszystko, co w ludzkości kiedykolwiek się stało dobrego na wieczność, na mocy odkupienia jej przez Jezusa się stało.

On zostaje naszym pośrednikiem u Boga. Maże grzech pierworodny. Wysługuje nam usprawiedliwienie, Łaski uczynkowe, nagrodę wieczną. Przez jego zasługi liczą się u Boga nasze zasługi.

„A z pełności jego wszyscyśmy wzięli, Łaskę za Łaską, bo Zakon przez Mojżesza jest dany, Łaska zaś i Prawda przez Jezusa Chrystusa się stała” (Jan 1, 16).

„I nie ma w żadnym innym zbawienia. Albowiem nie ma innego imienia pod Niebem danego ludziom, w którym byśmy mieli być zbawieni” (Dz. Ap. 4, 12).

A to Odkupienie Jezusa ceną Swą nie tylko dorównuje obrazie Bożej przez grzechy, ale jeszcze ją nieskończenie przewyższa. Cena bowiem Życia i Męki Jezusa była nieskończoną i dawała Bogu zadośćuczynienie za wszystkie grzechy całej ludzkości od Adama aż do ostatniego człowieka na ziemi.

Odkupienie to ze siebie najzupełniej wystarcza do zbawienia i uświęcenia wszystkich, ale by jednak naprawdę człowieka zbawiło, musi się do niego jeszcze dołączyć dobrowolna każdego z łaską współpraca.

Jednak to wcale Chrystusowi nie ubliża, bo właśnie przez jego mękę i śmierć praca nasza osobista dla naszego zbawienia ma wartość; inaczej bowiem byłaby zupełnie bez znaczenia.

Jezus jest jeszcze naszym najwyższym nauczycielem, który nam wskazał drogę zbawienia. Nauczył nas, w co mamy wierzyć i co mamy czynić, aby się uświęcić i zbawić.

Nauka jego zawartą jest w Ewangelii i w Świętej Nauce Kościoła.

Jest on nadto najwyższym królem, bo daną Mu została „wszelka władza na Niebie i na ziemi” (Mt. 28, 18), i kiedyś przyjdzie sądzić żywych i umarłych wydając ostateczny i nieodwołalny Wyrok na każdego.

Własną królewską Swą Mocą wstępuje do piekieł, Zmartwychwstaje, Wniebowstępuje i zasiada po Bożej Prawicy w Mocy i Chwale Najwyższej, by stamtąd ustawicznie czuwać nad Swym wielkim Dziełem, które stworzył za cenę Swych znojów, cierpień i śmierci.

Taka to była ta wielka Moc i Chwała Cierpień Jezusowych.

W tym dopiero świetle zrozumieć nieco lepiej możemy wielką rolę, jaką w tym Dziele olbrzymim zbawienia całej ludzkości odegrała Marya.

Zadanie Jej w tym jednaniu się Nieba ze ziemią jest w swoim rodzaju jedyne i zupełnie wyjątkowe.

Stoi bowiem Ona w ludzkości nie tylko jako jedna z wielu, na których okazały się w najdoskonalszy sposób błogosławione skutki Męki Jezusowej, ale jako jedyna osoba, która stając z Woli Bożej u Boku Zbawiciela zasłużyła Sobie być razem z Nim Współodkupicielką świata.

W jaki to sposób się stało?

Najpierw gorącymi Swymi modłami przyspieszyła z pewnością tę chwilę, na którą z utęsknieniem wieki czekały.

Modlili się o to i inni sprawiedliwi, ale na nikogo z taką miłością nie spoglądało Oko Boże jak na Nią. Wszyscy bowiem byli grzesznikami. Przychodzili na świat w ciężkiej z Bogiem nieprzyjaźni, a potem w życiu popełniali mnóstwo grzechów. Ona jedna tylko była cała czysta i Święta. Na Niej jednej nie można było znaleźć najmniejszej rysy i skazy.

Gdy więc wołała do Boga o wybawienie dla całej ludzkości, ten nie pozostał głuchy na takie błagania i zstąpił.

Ona jedna z całej ludzkości wskutek swego nadzwyczajnego przez Boga wyniesienia zasłużyła sobie być Matką Zbawiciela. Wśród córek Adama tylko Jej Serce było godne pieścić przy sobie Syna Najwyższego. Dalej gdy już przyszedł odpowiedni do tego moment, nikogo z całej ludzkości Bóg nie pytał się jakby o pozwolenie na to, co dla grzeszników zamierzał uczynić, tylko jedynie Najświętszej Panienki.

Ona to wyraziła Swą zgodę, od której rozpoczynały się nowe dzieje człowieka.

Epokowa to była wtedy chwila, w której wysłannik Trójcy Najświętszej czekał pokornie na przyzwolenie Świętej Dziewicy. Da się ona chyba porównać z tą, kiedy to  Bóg Sam wyrzekł te potężne słowa: stań się – i stwarzał nimi Niebo i ziemię.

Mówi o tym słusznie Papież Leon XIII:

„Gdy Syn Boży celem Odkupienia rodu ludzkiego chciał przyjąć na się naturę ludzką i przez to mistyczne z całym rodzajem ludzkim zawrzeć zaślubiny, nie pierwej tego dokonał, aż nastąpiła dobrowolna zgoda wyznaczonej Matki, Która całego rodu ludzkiego była niejako przedstawicielką stosownie do wspaniałego i najprawdziwszego zdania Św. Tomasza: Przez Zwiastowanie była oczekiwana zgoda Panny w miejsce całej natury ludzkiej” (1).

A gdy się ten Baranek nieskalany, który zgładzi grzechy świata, już począł, Najświętsza Panienka nierozdzielnie związana jest z jego losami.

Naraża się na tyle trudności i cierpień jak każda matka przed wydaniem na świat swego dziecięcia. Rodzi go wprawdzie cudownie i bez boleści, ale za to w ubóstwie i upokorzeniu. Znosi bohatersko wygnanie.

Ciężko dla niego pracuje, by go uchronić od nieszczęść, by go wychować dla dobra ludzkości.

I w świątyni Jerozolimskiej i podczas trzydniowego stracenia dziecięcia, a najwięcej już na Kalwarii ofiarowuje Bogu dobrowolnie i z miłością i poddaniem Syna Swojego. Cierpi wszystkie udręki i boleści tych dni straszliwych razem z nim. Stoi mężnie pod krzyżem, na którym gwoździami przykute ginęło Jej Ukochanie.

Wtedy to niejako cały ród ludzki w Jej Świętej osobie współpracował z Jezusem w Swym Odkupieniu. Wtedy to Serce Jej w najdoskonalszy sposób uzupełniało w duszy i ciele swym to, czego – jak mówi Apostoł – nie dostawało cierpieniom Chrystusa.

„A za ten udział w boleściach i utrapieniach Syna danym jest Maryi, by była całego świata najpotężniejszą u Swego Syna pośredniczką. Przez Chrystusa przyjęta do udziału w dziele odkupienia ludzi z tytułu stosowności (de congruo) wysłużyła nam, co Chrystus z tytułu sprawiedliwości (de condigno) wysłużył” – jak naucza Pius X (2).

„O ile więc od Niej zależało ofiarowała Swego Syna tak, że słusznie można o Niej twierdzić, że z Chrystusem ród ludzki odkupiła” – tak mówi o Marii Benedykt XV (3).

A odkupiła nas nie tylko przez wielkoduszne znoszenie katuszy Syna Swojego, lecz przez całe Swoje Życie i wszystkie Jego dobre czyny. Miały bowiem one wartość w swej sumie olbrzymią; a to z powodu wielkich Łask Bożych, przy pomocy których były spełniane, jak również i z powodu Jej osobistej doskonałej z tymi Łaskami współpracy.

Dobrymi tymi uczynkami wielbiła Ona najdoskonalej ze stworzeń Boga, Stwórcę Swojego. Zasługiwała nimi na koronę Chwały w życiu przyszłym w Niebie, a oprócz tego miały one przecież wartość zadość czynną za grzechy i kary za nie.

Inni ludzie dobrymi swymi czynami – jak modlitwami, pracą, cierpieniami – mazali powoli swoje własne grzechy i kary za nie. Ustawicznie więc w swym życiu za swe winy pokutować musieli, bo przynajmniej od lekkich grzechów nikt nie jest wolny.

Najświętsze Serce Maryi natomiast nigdy żadnego grzechu w Swym Życiu nie miało. Cała więc wartość zadość czynna Jego dobrych uczynków obracała się na pożytek nie Jego własny, ale szła na przebłaganie Bożej Sprawiedliwości za grzechy ludzkości.

W ten to więc sposób było to Serce naprawdę Sercem Odkupicielki świata.

Nie ubliżało to wcale Jezusowi, że w tym Dziele ogromnym miał przy Boku Serce Swej Matki. Wszystko bowiem, czym Matka Najświętsza była i co zdziałała, przez Niego to sprawiła i wielkość Jej łączy się ściśle z wielkością Jej Syna. Owszem obecność i zasadniczy związek Jej Życia z zadość czynnym Życiem Jezusa nadaje tym wszystkim trudom i Mękom Zbawiciela świata jakiś dziwny urok i piękno.

Choć mógł się on obejść bez Niej w tych śmiertelnych zmaganiach z grzechem i śmiercią i jako Bóg potężnie i władczo ponieść Swe Ofiary i bóle i nie potrzebował w tym pomocy niczyjej, to przecież żył, cierpiał i umarł jak człowiek w całej nędzy i otchłani ludzkich słabości, a w takim razie najlepszą podporą dla dziecka to Serce Matki.

Do Serca Swej Matki uleciały na pewno myśli Jezusa, gdy w boleściach Ogrojca nie znalazł pociechy u uczniów.

Do Serca Swej Matki się chronił w upokorzeniach straszliwej nocy pojmania, gdy go zdradzono, opuszczono, znieważano i bito.

To Serce swej Matki napotkał Zbawiciel w Swej drodze na stracenie, a towarzyszyło mu Ono z całą pewnością przy niesprawiedliwych sądach i biczowaniu.

To Serce Swej Matki chciał mieć przy sobie, gdy zawisł na ranach między niebem i ziemią jako ofiara zadość czynna za grzechy.

Na Sercu Swej Matki odpoczął bezwładnie tak jak ongiś, gdy szedł z Woli Ojca na świata zbawienie.

Boleści i Cierpienia Zbawiciela świata opromieniły to Serce Matki Chwałą niesłychaną Współodkupicielki.

————————————-

Przypisy do rozważania:

1) Encykl.„Octobris Mense” 22 września 1891. cfr. Dogmatyka ks. dr. Sieniatycki.

2) Encykl.„Ad illum diem” 2 lutego 1904.

3) 22 marca 1918. Patrz Dogmatyka ks. dr. Siemiatycki.

 

 

 

CYKL II. Niepokalane Serce Maryi wg Św. Alfonsa, czyli rozmyślania na miesiąc Maryi, wyd. 1914r.

 

CZĘŚĆ III.

DOBROĆ SERCA MARYI.

Zastosowanie Zasług Jezusa Chrystusa.

 

Serce matki, na widok dzieci, którym pomóc nie może, zakrwawione jest boleścią; i wtenczas, nie dla próżności, ale żeby mogła dzieciom swoim ulżyć, chciałaby wyższego dla siebie stanowiska. Bogu dzięki, Marya podobnego uczucia nigdy nie zazna; cieszy się Ona i raduje, iż tak wysoko jest wyniesioną i tak blisko Syna Swego a Króla Chwały, że wszystkie Łaski dla nas wyprosić może. To wywyższenie naszej Matki cieszyć nas powinno, gdyż nam zapewnia Jej Przyczynę. W trzeciej części rozmyślań naszych okażemy, że Marya o potrzebach naszych i nędzach naszych nie zapomniała, ale owszem, Jej Serce zawsze Dobrocią dla nas przepełnione, lepszym być nie może jak jest. Albowiem, jest to Serce Matki Miłości, które poczytuje Sobie za obowiązek wypraszać dla nas przebaczenie i Łaskę; jest naszą Ucieczką, a podoba Sobie w uwielbieniu naszym, we czci, którą Mu składamy; bo ta cześć zapewnia nam to szczęśliwe przekonanie, żeśmy przeznaczeni do żywota wiecznego.

 

 

ROZWAŻANIE.

Uczucia Serca Maryi.

1. Matka nasza.

 

Czy prawdziwie jesteśmy dziećmi Maryi? Gdyby ktoś powiedział: „Nie“ wszyscy wierni powstaliby przeciwko temu, zaprzeczając i głośno wyznając, że Marya jest ich matką, nie według ciała, ale z ducha, z serca, nie według natury, ale według Łaski; nie z woli człowieka, ale z Woli Ducha Świętego; nie do czasu, ale na całą wieczność. Tak, wszyscy jesteśmy dziećmi Jej Serca, bo jesteśmy:

1) poczęci w chwili niewypowiedzianego szczęścia;

2) zrodzeni w najokrutniejszych boleściach.

Poznaj rozważanie

I. Marya w radościach Serca swego nas poczęła; i kiedy? W chwili Poczęcia w Dziewiczym Łonie Swoim Syna Bożego. Kiedy Archanioł Pański zwiastował Najświętszej Pannie, że Przedwieczne Słowo oczekuje na Jej przyzwolenie chcąc się stać Jej Synem, Marya, mówi Św. Bernard, to przyzwolenie dając, z wielką miłością żądała od Boga naszego zbawienia, i tak się cała poświęciła dziełu Odkupienia naszego, że od tej chwili, wszystkich nas pomieściła w Sercu Swoim, jako prawdziwa matka.

Dlaczego Św. Łukasz, mówiąc o narodzeniu Jezusa Chrystusa, pisze, iż Marya pierworodnego Syna swego porodziła? To wyrażenie nas poucza, iż Jezus Chrystus według ciała był Jej pierworodnym Synem, a my wszyscy według ducha Jej dziećmi; Zbawiciel nasz według natury pierworodnym jest Synem Maryi; ludzie są potomstwem Maryi według Łaski.

To tłumaczy również te słowa Kantyku odnoszące się do Najświętszej Panny: Łono Twoje jako bróg pszenicy osadzony liniami.

Św. Ambroży tłumacząc te słowa mówi: iż w Przeczystym Łonie Maryi jedno tylko było ziarno, Jezus Chrystus, ale mimo to porównane jest do brogu zboża, gdyż w tym jednym ziarnie byli wszyscy wybrani, których matką jest Marya.

Św. Paweł w listach swoich ciągle nam przypomina zacność naszego pochodzenia. Wyście członkami Jezusa Chrystusa. Jeżeli to jest prawdą, jakoż nie jesteśmy dziećmi Maryi? jakoż byłaby Matką Głowy, nie będąc zarazem Matką całego ciała, którem jest Kościół św., i każdego z wiernych, którzy są Jego członkami?

Cieszmy się więc z pięknego i chwalebnego imienia dzieci Maryi. Często przypominajmy sobie, że nas Marya poczęła w radościach Serca Swego, bo tak śpiewa Kościół: Dla nas i dla naszego zbawienia Syn Boży z niebios zstąpił i z Maryi się narodził.

Myśl ta i wiara ta powinna być przyczyną naszej wielkiej ufności.

II. Serce Maryi porodziło nas w najtrudniejszych boleściach. Porodziła nas do życia Łaski na Kalwarii, ofiarując Ojcu Przedwiecznemu za nasze zbawienie życie Swego najukochańszego, Boskiego Syna. Św. Augustyn twierdzi, iż Marya, Miłością Swą uczestnicząc w odrodzeniu ludzi do życia Łaski, stała się przez to duchową Matką wszystkich Chrześcijan. Takie jest znaczenie dosłowne tego ustępu pieśni Salomona, stosowanego do Bogarodzicy; postawili mnie stróżem w winnicach, winnicy mojej nie strzegłam. To znaczy, iż Marya, aby nas zbawić, zgodziła się na śmierć Swojego Boskiego Syna i Siebie Samą za nas ofiarowała. Duszą Maryi było życie Jezusa, którego nad swoje własne kochała. Dlatego to Symeon Maryi prorokował, że Jej Duszę przeszyje miecz boleści. Tym mieczem była włócznia, którą otworzono Święty Bok Jezusowy, a Jezus był Duszą Maryi! Wtenczas to Marya w boleściach nas ku żywotowi wiecznemu porodziła, i z tego powodu możemy się nazywać dziećmi boleści Maryi.

Jezus Chrystus sam tylko chciał umierać dla zbawienia ludzi; ale widząc gorące pragnienie Maryi poświęcenia się także dla wiekuistego ich szczęścia, pozwolił, iżby w Odkupieniu świata miała udział ofiarując życie swego Boskiego Syna, a przez to stała się dusz naszych Matką. I to światu ogłosił Zbawiciel z krzyża, przed śmiercią do Maryi o Janie mówiąc: oto syn Twój — jakoby chciał powiedzieć: Oto człowiek, który przez to, żeś życie moje za jego ofiarowała, rodzi się dzieckiem Łaski. A mowę swą do ucznia obracając, wyrzekł: Oto Matka twoja. Tymi słowy mówi Św. Bernard, Marya „stała się” wtenczas Matką nie tylko Św. Jana, ale i wszystkich ludzi, dla Jej wielkiej ku nim miłości. Dlatego Św. Jan mówiąc o tym w Ewangelii, którą pisał, siebie po imieniu nie nazywa, ale tylko uczniem; Zbawiciel mówi przeto do ucznia swego, nie do Św. Jana, iżby wiedzieli wszyscy, że Marya jest Matką chrześcijan, uczniów Jezusa Chrystusa.

Trafia to w myśl Oryginesa, który pisał: „Jezus do Matki Swej mówiąc: oto syn Twój, zdawał się mówić: oto masz innego Jezusa, któregoś zrodziła. Kochaj go jako drugiego Mnie“.

Marya jest naszą Matką! o Boże! jak przyjemnie o tym pomyśleć. Maryę mieć za Matkę, Boga mieć Ojcem! To Jezus Chrystus naszym bratem! Kiedy Marya jest matką naszą, to mamy do Nieba prawo, gdyż według myśli słów Pana Jezusa, Syn mieszka na wieki w domu Ojca Swego.

 

Przykłady.

 

Jakże wielki dla nas zaszczyt, iż Królowa Nieba jest Matką naszą! Czyśmy dobrze zrozumieli godność naszego duchowego odrodzenia? Czy postępowanie nasze zawsze się zgadza z tą nazwą dzieci Maryi, z oznakami Jej Miłości, ze Szkaplerzem, z odmawianiem Koronki? Marya jest dla dzieci Swych najlepszą Matką. Zdarzenie, którego świadkiem był Leblanc, jezuita, jest nowym tego dowodem. Raz wieczorem, obchodząc sypialnie w kolegium, zobaczył dziecko klęczące przy łóżku. „Dlaczego jeszcze nie śpisz przyjacielu mój“, zapytał. Chłopiec odrzekł: Dałem Szkaplerz odźwiernemu do naprawy jeszcze mi go nie odniósł, boję się spać bez Szkaplerza, abym bez niego
nie umarł. „Nie bój się, odpowiedział zakonnik, jutro ci odda. Oczekując, śpij dobrze. — Ojcze mój, spać nie mogę, bo mógłbym tej nocy umrzeć. I mówiąc to, zapłakało dziecko rzewnymi łzami. Dobry ojciec zeszedł do odźwiernego i przyniósł Szkaplerz. Z radością wzięło go dziecko, serdecznie ucałowało i z imieniem Maryi na ustach zasnęło. Nazajutrz, gdy czas był do wstawania, zakonnik widzi chłopca jeszcze w łóżku. Woła go po imieniu, lecz się nie odzywa. Przybliża się do łóżka, bierze go za rękę, ręka zimna i martwa. Chłopiec umarł w nocy. Trzymał w ustach Szkaplerz, który usypiając całował. — Miejmy również pobożny zwyczaj całować Szkaplerz, kładąc się do łóżka i prośmy Maryi, żebyśmy mieli szczęście w Szkaplerzu umierać.

 

Modlitwa.

O Maryo Przenajświętsza Matko moja, czymże się to dzieje, że mając tak Świętą Matkę, jestem tak złym; że mając Matkę opromienioną Miłością Boską, tak do stworzeń przywiązany jestem; że mając Matkę tak bogatą w zasługi, z cnót ogołocony jestem. Ach! najukochańsza Matko moja, prawdziwie niegodzien jestem nazywać się dzieckiem Twoim, dla złych uczynków moich; cieszyć się będę, jeśli mnie policzysz między sługi swoje; żebym mógł być ostatnim Twoim sługą, gotów jestem wyrzec się wszelkich na ziemi wielkości. Ale choć na to nie zasługuję, bądź zawsze Matką moją: to Imię Matki pociechą jest dla mnie serce moje podnosi i przypomina mi obowiązek
miłości dla Ciebie. Imię to w sercu moim wzbudza ku Tobie ufność wielką. Kiedy wspomnę sobie na grzechy moje i Sprawiedliwość Boską, dreszcz po mnie przechodzi, strach mnie ogarnia, ale cała moja w Tobie, Maryo, ufność, że jesteś Matką moją. Pozwól więc nazywać się zawsze Matką; po Bogu, Tyś moją na tym padole płaczu jedyną nadzieją, jedyną Ucieczką, Miłością moją. Pragnę i chcę i spodziewam się w tych uczuciach umrzeć, ducha mojego oddając w ręce Twoje i do Ciebie wołając: Matko moja, Maryo, Matko moja! nie opuszczaj mnie i ulituj się nade mną. Amen.

 

 

 

CYKL III. Uwagi na każdy dzień o Niepokalanym Sercu Maryi, wyd. 1871r.

 

ROZWAŻANIE.

Niepokalane Serce Maryi, z Jezusem do krzyża przybite.

 

Wielka jest jako morze boleść Serca Twego, o Maryo!

 

I. Marya nie tylko myślą towarzyszy w mękach i upokorzeniach Boskiemu Synowi Swemu: Ona własnymi Oczyma widzi niewymowne bóle, krwawe katownie. Na Kalwarii, widzi jak dzicy oprawcy rzucają się na niewinną Ofiarę, jak rozciągają na Krzyżu, jak tępymi gwoździami przebijają Jego Stopy, Ręce. Cóż za widok dla Matki!.. Każdy raz Jezusowi zadany, odbija się w Sercu Maryi, przeszywa, rani boleśnie!.. Jej Syn Najmilszy zawieszon między Niebem a ziemią, okryty Ranami, własną Krwią oblany; Ciało Jego porozdzierane, Głowa cierniem uwieńczona, wystawion na boleści wszelkiego rodzaju. Nadto widzi, jak w tym stanie opłakanym będącemu, urągają; książęta narodów bluźnią, siepacze natrząsają się, lud potrząsa głową.

Poznaj rozważanie

Lecz jedna jeszcze jest Męka, co trapi Serce Jezusa, której Marya nie widzi, Męka najboleśniejsza, ze wszystkich najnieznośniejsza, Jezus wyraża w Swej ciężkiej na Krzyżu skardze: Boże Mój, Boże czemuś Mnie opuścił? Któż pojmie ogrom Boleści, jaki nacisnął Serce Maryi na te smutne wyrazy? Cóż wtenczas pomyślała…? Jezus poświęca się dla Chwały Ojca, a Ojciec wśród strasznych Mąk opuszcza Syna…! Bez żadnej pociechy ze strony ludzi, czyż ma jeszcze być jej pozbawion ze strony Nieba…? Jak niepojęta Tajemnica! Światło Niebiańskie ją wyjaśnia: skutkiem grzechu, ludzie opuścili Boga, pierwszeństwo dali stworzeniom. Jezus przyjmuje na Siebie sprawę wszystkich grzeszników, za nich się zastawia; w Oczach Boga jest On obciążon ich nieprawościami! Ojciec Go przeto zostawia skutkom Swej Sprawiedliwości, uderza bez Miłosierdzia. Marya pojmuje te ciosy surowej Sprawiedliwości; czuje cały ich ciężar, nim jest gwałtownie przyciśniona. Wtenczas, to Serce Jej uczuwa daleko żywiej ostrze miecza, co od tak dawna do głębi okrutnie Ją rani. Któż zmierzy głębie tej rany? Któż ogarnie rozciągłość Jej Boleści. Wielka jest jako morze boleść Maryi pod krzyżem stojącej!

Św. Franciszek z Asyżu, na widok Serafa, wyobrażającego Jezusa Ukrzyżowanego, tak wielkiej doznał boleści, tak się zespolił z swoim Cierpiącym Zbawcą na krzyżu, iż boleść i miłość wyraziły na jego ciele blizny Męki Pańskiej. Czymże jednak była ta boleść i miłość Św. Patryarchy, przyrównana do Boleści i Miłości Maryi? Ach! Ona zespoliła się najzupełniej z Jezusem na krzyżu; z Jezusem jedną i tęż sarnę stanowi Ofiarę. Ona w Swym Sercu zgromadziła, wyraziła wszystkie Rany, męczarnie Swego Boskiego Syna, i daleko słuszniej niż Św. Franciszek; niż Paweł Święty mówić mogła: „Blizny Jezusa na Sobie noszę, jestem przybitą z Jezusem do Krzyża; nie znam jeno Jezusa i to Tego Ukrzyżowanego“.

II. Krzyż, oto Księga wszystkich Chrześcijan, w niej oni nieustannie czytać winni. Ah! czegóż się tam nie uczy dusza wierna, gdy ją czyta oczyma żywej Wiary. W tej księdze poznaje dusza Boskie Doskonałości, a zwłaszcza Jego Sprawiedliwość, Miłosierdzie, Miłość.

1sze. Sprawiedliwość. Odzież bowiem w surowszych rysach możemy dojrzeć Sprawiedliwości Bożej, jeśli nie na Kalwarii? Widok piekła z jego ogniem nigdy nie gasnącym, jego mękami, jego wiecznością, daje mi wprawdzie straszne wyobrażenie o Sprawiedliwości Bożej; lecz wszystkie, jakkolwiek zatrważające męki piekła, są tylko mękami stworzeń winnych… Ale na krzyżu cierpi Niewinny, cierpi Męki niesłychane, napojony jest pogardą… Co niepojęte jeszcze…, Ten Niewinny to Bóg! I tam tylko zadosyćuczynieniem niewinnej Boskiej Ofiary, mogła jedynie Sprawiedliwość Boża być rozbrojona!…

2gie. Krzyż daje mi poznać Boga w objawach Jego Miłosierdzia. Bóg obciąża ogromem Swej pomsty Swego Jedynego Syna, Który jest przedmiotem Jego upodobania, aby zachował, zbawił nędznego, zbuntowanego niewolnika. Ah! jakież Miłosierdzie!. Zasłużyłem na karę, męki wieczne; a ponoszę jedynie utrapienia, którymi spłacając me długi, winy, kupuję sobie Niebo; nabywam prawa do posiadania Boga, a z Nim do Błogosławieństwa, które się nigdy nie skończy. Piekło już zamknięte, Niebo dla mnie otwarte: Jezus Śmiercią Swoją zniszczył wyrok potępienia… Jakież Miłosierdzie!.. Wieczność cała nie wystarcza na poznanie, na zawdzięczenie jego rozciągłości!

3cie. Krzyż ukazuje mi Boga w objawach Jego Miłości. Żydzi, widząc Jezusa wylewającego Łzy nad śmiercią Łazarza, mówili: Oto jak Go umiłował! Spoglądając na krzyż mego Zbawcy cierniem Ukoronowanego, na Jego Nogi, Ręce przebite, Ciało okryte Ranami, jakże daleko bardziej zawołać muszę: Ach! jakże mnie umiłował! Zbawienie moje nieustannie przytomne było Sercu Jezusowemu, ani na chwilę nie zapomniał o mnie w całym ciągu Swej Męki; cierpiał, poświęcał się za mnie, jakbym sam jeden miał być zbawiony…

Słusznie Uczeń Ukochany, Jan Święty Miłość Jezusa nazywa bez miary, bez granic. Dla zadośćuczynienia Boskiej sprawiedliwości, nie było potrzeba, aby Jezus ponosił śmierć tak haniebną, okrutną: ale to potrzebne dla zaspokojenia Jego Miłości! Jezus zamierzył mnie zbawić i wszelką ceną kupić mą duszę. Dla jej zyskania, Miłość Jezusa na wszystkie wystawia się poświęcenia: Miłość obciąża Go więzami w Ogrojcu; Miłość krępuje do słupa, przybija do krzyża, rozrywa żyły, wyciska Krew do ostatniej kropli z Jego Najsłodszego Serca.

Krzyż uczy mnie, jaka cena mej duszy, Jezus więcej ją ceni, niż Swe Męki, Swe Życie. Miałżebym sam jej nie cenić? mógłżebym ją wydać na pastwę nikczemnych namiętności i stworzeń; nieoddać jej Temu, Który ją kupił ceną wszystkiej Krwi Swojćj?

Ah! czegóż mnie nie uczy Krzyż pod względem pokory, ubóstwa, posłuszeństwa, miłości, cierpliwości, gorliwości, umartwienia, itp. Lecz żeby pojąć, zrozumieć tę naukę krzyża, potrzeba go badać, rozmyślać oczyma Wiary. Widzę tak często, z nawyknienia Krzyż Święty, a jak rzadko ten widok budzi we mnie podobne wrażenia! Żegnam się tak często Znakiem Krzyża, a ten Znak, jakież wspomnienia wywołać by powinien w mym sercu! Lecz zwykłem, żegnać się bez pobożności, bez zastanowienia. Szukam środka uprzytomnienia sobie Obecności Bożej, utrzymania się w skupieniu. Znak Krzyża, oto środek najskuteczniejszy ku temu. Żegnając się, wspomnę sobie na tę lub ową okoliczność Męki; przejdę od jednej do drugiej uwagi nad Męką Pańską, stosownie do natchnień Łaski, potrzeb mej duszy; naśladować będę Maryę zespoloną Sercem z Jezusem przybitym na krzyżu.

O Maryo, Matko Boleści! uproś mi Łaskę, niech czytam jak Ty w księdze Krzyża; niech zrozumiem te nauki, jakie mi Krzyż przedstawia; niech je wszystkie wyrażę w mym sercu, uczynię z nich prawidło mego życia i postępowania.

 

 

 

 

INWOKACJA DO NIEPOKALANEGO SERCA MARYI.

Niepokalane Serce Maryi * Cierniem zranione przez nasze winy. * Chcemy Cię kochać i zadość czynić. * Niepokalane Serce Maryi. * Chcemy Cię kochać i zadość czynić. * Niepokalane Serce Maryi.

 

 

ZAKOŃCZENIE NABOŻEŃSTWA SIERPNIOWEGO.

Zdrowaś Marya itd. — Ucieczko grzesznych, módl się za nami.

Pamiętaj o Najdobrotliwsza Panno Maryo, że od wieków nie słyszano, ażeby kto uciekając się do Ciebie, Twej pomocy wzywając, Ciebie o przyczynę prosząc, miał być od Ciebie opuszczonym. Tą nadzieją ożywiony uciekam się do Ciebie, o Maryo Panno nad Pannami i Matko Jezusa Chrystusa! przystępuję do Ciebie, stawam przed Tobą, jako grzeszny człowiek drżąc i wzdychając. O Pani świata! racz nie gardzić moimi prośbami, o Matko Słowa Przedwiecznego! racz wysłuchać mnie nędznego, który do Ciebie z tego padołu płaczu o pomoc wołam. Bądź mi pomocą we wszystkich moich potrzebach teraz i zawsze, a osobliwie w godzinę śmierci, o Łaskawa! o Litościwa! o Słodka Panno Maryo! Amen.

Przez Twoje św. Panieństwo i Niepokalane Poczęcie, o Najświętsza Panno Maryo! oczyść serce, ciało i duszę moją. W Imię † Ojca i Syna † i Ducha † Świętego. Amen.

V. Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny, módl się za nami.

R. Abyśmy się stali godnymi Obietnic Chrystusa Pana.

V. Módlmy się: Ułomności naszej racz dać Miłosierny Panie obronę, abyśmy, którzy Świętej Boga-Rodzicy pamiątkę obchodzimy, za Jej Przyczyną, z nieprawości naszych powstali. Przez Tegoż Chrystusa Pana naszego.

R. Amen.

Przepuść Panie, przepuść ludowi twemu, a nie bądź na nas zagniewany na wieki! (trzykroć)

V. Nawróć nas Boże Zbawicielu nasz.

R. A oddal Gniew Twój od nas.

V. Módlmy się: Miłosierny i Miłościwy Boże! wysłuchaj modlitwy, które za ginącymi w grzechach braćmi naszymi, jęcząc przed Obliczem Twoim, wylewamy; aby z błędnej drogi nawróceni, od wiecznej śmierci wybawionymi byli; i aby Łaski Twojej obfitość przemogła tam, gdzie dotąd obfitość nieprawości przemagała. Boże! Któremu właściwa jest zmiłować się zawsze i odpuszczać, przyjmij błagania nasze, a nas i wszystkie sługi Twoje, grzechów pętami związane, zmiłowaniem Dobroci Twojej wybaw łaskawie.

Boże, Któryś Najświętsze Serce Błogosławionej Maryi Panny, duchowymi Darami Łaski, najhojniej ubogacił, a na podobieństwo Boskiego Serca Syna Jej Jezusa Chrystusa, Miłością i Miłosierdziem napełnił; daj nam prosimy, którzy Tego Najsłodszego Serca obchodzimy pamiątkę, abyśmy wiernym Cnót Jej go naśladowaniem, Chrystusa Pana na sobie wyrazić mogli; Który z Tobą, żyje i króluje w Jedności z Duchem Świętym, Bóg Jeden na wieki wieków.

R. Amen.

Uwielbienie Najświętszych Serc Jezusa i Maryi.

Niech Boskie Serce Jezusa i Niepokalane Serce Maryi będzie poznawane, wychwalane, błogosławione, miłowane, czczone i uwielbione wszędzie i zawsze. Amen.

 

 

Tu nastąpi pieśń do Najświętszego Sakramentu na końcowe Błogosławieństwo.

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023