Krzyż Święty

 

 

 

 

O nabożeństwie miesięcznym

Źródło: Zbior wybornego y gruntownego nabozenstwa na codzienne, tygodniowe, miesięczne, w dni swięte i roczne 1819

Nauka.

Czytaj więcej

Chociaż nie zdaje się być osobliwszym i różnym od codziennego, tygodniowego, i rocznego, jakoż nie znajduje się w innych do Nabożeństwa książkach, przestrzec jednak potrzeba Wiernych Chrystusowych. Najpierw, że niektórzy z nich zostają w rozmaitych Bractwach, którym oprócz innych w roku dni, na jedną w każdym miesiącu Niedzielę nadane są Odpusty to zawsze pod obowiązkiem jakiego nabożeństwa. Po wtóre: Wszyscy, którzykolwiek nabożnie co dzień trzy razy odmawiają Anioł Pański, i którzy codziennie przez pół lub ćwierć godziny odprawiają medytację, to jest modlitwę wewnętrzną, tak ci jako i pierwsi wiernie się każdego dnia w tych pobożnych uczynkach zachowując przez cały miesiąc, w każdym całego roku dostąpić mogą zupełnego Odpustu w te dni Miesięczne, które sami sobie obiorą, a w nie spowiadać się i komunikować, i modlić się będą. Przysposobienia do Spowiedzi opisane są niżej w Nabożeństwie do Świętych Sakramentów, w Nabożeństwie także tyczącym się Odpustów, wyrażone tj. wzglądem nich uwiadomienia i modlitwy.

Co się zaś tyczy Medytacji, czyli modlitwy wewnętrznej, ta choćby tak wielkimi, (jako się wyżej nadmieniło) Odpustami zalecona nie była, sama jednakże przez się od modlitwy ustnej daleko jest zacniejsza i pożyteczniejsza; gdyż kiedy się modlimy ustnie mówimy tylko do Pana Boga; ale gdy się modlimy wewnętrznie, tj. gdy rozmyślamy co nabożnego, wtenczas Sam Pan Bóg mówi do nas, ponieważ więc tyle jest na świecie ludzi chcących nawet pobożniejsze prowadzić życie, którzy wiele różnych i długich modlitw ustnych codziennie odmawiają, a o modlitwie wewnętrznej albo nie wiedzą, albo nie dbają, albo co rozmyślać nie mają, przetoż kładzie się tu dla wszystkich wielce gruntowne i wyborne Uwagi na każdy dzień Miesiąca. Które przeczytawszy codziennie po jednej rozważając, trzeba je znowu na drugi i na każdy poczynający się Miesiąc z początku zaczynać. Przez całe życie odprawiając je, znajdzie się zawsze w nich co nowego do używania i ku zbudowaniu.

Uwaga o odpustach.

Źródło: Głos duszy 1881;

Odpusty. Podręcznik dla duchowieństwa i wiernych opr. X. Augustyn Arndt 1890r. 

Benedykt XIV, sławny i uczony papież, polecał Brewem d. 16 grudnia 1746r., bardzo gorąco rozmyślanie, i bardzo słusznie, mało bowiem jest ćwiczeń pobożnych, z których by Chrześcijanie mogli czerpać skuteczniejsze środki do zapewnienia sobie wytrwania i postępu w cnotach. „Dajcie mi kogoś, który co dzień choć kwadrans poświęca rozmyślaniu powiedziała Św. Teresa, a ja mu obiecuję Niebo“.

Odpusty: 1) Zupełny raz na miesiąc w dzień dowolnie obrany, jeśli kto przez miesiąc co dzień rozmyśla przez pół godziny lub przynajmniej przez kwadrans. Warunki: Spowiedź, Komunia Święta i modlitwa pobożna na zwyczajne intencje.

2) 7 lat i 7 kwadr. za każdy raz, gdy kto w kościele lub gdzieindziej, publicznie lub prywatnie, naucza innych o sposobie rozmyślania, albo gdy kto tej nauki słucha. Warunek: Spowiedź, Komunia Święta za każdym razem.

3) Odpust zupełny raz na miesiąc w dniu dowolnie obranym, gdy kto pilnie naucza, albo się dał pouczyć. Warunki: Spowiedź, ilekroć z sercem skruszonym przyjmą Komunię Świętą i modlitwa na zwyczajne intencje. (Benedykt XIV. Brew. dn. 16 grudnia 1746r.)

Wszystkie te odpusty można ofiarować za dusze wiernych zmarłych.

 

 

 

WEZWANIE DO DUCHA ŚWIĘTEGO

V. Racz przyjść Duchu Święty i napełnić serca wiernych Twoich.

R. A ogień Miłości Twojej racz w nich zapalić.

V. Ześlij Ducha Twego, a będą stworzone.

R. A cała ziemia będzie odnowiona.

V. Módlmy się: Boże! Światłem Ducha Świętego serca wiernych nauczający, daj nam w Tymże Duchu poznawać co jest dobrem, i zawsze obfitować w pociechy Jego. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, Który z Tobą i z Duchem Świętym żyje i króluje, Bóg w Trójcy Świętej Jedyny na wieki wieków.

R. Amen.

 

 

DZIEŃ 18.

 

 

CZYTANIE DUCHOWNE

 

 

CYKL I. Ks. Franciszek Walczyński – Kazania pasyjne o Tajemnicach Krzyża Pana Jezusa – Tarnów 1909r.

 

 

ROZWAŻANIE: Krzyż Pana Jezusa jako zwierciadło duchowne. Cz. 1.

 

 

„Chwalimy Cię, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
żeś przez Krzyż Twój Święty i Mękę Twoją odkupił świat”.

 

„Teraz widzimy przez zwierciadło, przez podobieństwo, lecz w on czas twarzą w twarz” (1. Kor. 13, 12).

 

Najmilsi!

Za przedmiot rozmyślania obraliśmy Tajemnice Krzyża Chrystusowego w tym celu, aby przez rozważanie tych Tajemnic jak najgłębiej wyrył się w sercach naszych obraz Pana Jezusa Ukrzyżowanego, tak, iżbyśmy mogli ze Św. Pawłem Apostołem powtarzać; „A ja, nie daj Boże, abym się chlubić miał, jedno w krzyżu Pana naszego Jezusa Chrystusa, przez którego mnie świat jest ukrzyżowany, a ja światu” (Gal. 5).

Stosownie też do obranego przedmiotu rozmyślania naszego poznaliśmy, że Krzyż Pana Jezusa to Ołtarz ofiarny, na którym Pan Jezus ofiarował się dla zbawienia naszego; a nadto dowiedzieliśmy się, że krzyż to także Ołtarz ofiarny, na którym i my musimy Panu Bogu ofiarować się przez ukrzyżowanie naszych namiętności, jeśli się zbawić i z Jezusem Ukrzyżowanym, Bogiem i Zbawicielem naszym w Chwale Niebieskiej na wieki cieszyć chcemy.

Mam nadzieję w Bogu, że rozważanie tej pierwszej Tajemnicy Krzyża Chrystusowego nie tylko was oświeciło, ale i serca wasze ożywiło, zagrzało, do miłości Pana Jezusa Ukrzyżowanego pobudziło, a oraz do zbawiennych postanowień szczerej i doskonałej poprawy i odmiany życia skłoniło.

By was więc — Najmilsi! w tym dobrym usposobieniu utwierdzić, pragnę wam wytłumaczyć drugą Tajemnicę Krzyża Chrystusowego, a mianowicie chcę wam przedstawić Krzyż Pana Jezusa jako duchowne zwierciadło, w którem ujrzycie podwójny obraz: karzącej Sprawiedliwości Bożej i Nieskończonej Miłości Pana Jezusa za nas się poświęcającego na śmierć dla wyjednania nam zbawienia wiecznego. Dziwnie głęboka to Tajemnica! Trudno ją pojąć i zrozumieć, tak, że myśląc o niej, trzeba powtórzyć słowa Św. Apostoła Pawła: „Teraz widzimy przez zwierciadło, przez podobieństwo, — lecz w on czas twarzą w twarz” (1. Kor. 13, 12).

Wszakże — Najmilsi! nie zrażajmy się naszą nieudolnością; jeśli teraz na tę Tajemnicę patrzeć będziemy okiem Wiary i miłości, to sobie zasłużymy oglądać ją kiedyś w szczęśliwej wieczności „twarzą w twarz”.

 

Jezu Ukrzyżowany, wspieraj nas Łaską Swoją w tym rozmyślaniu o Tajemnicach Twego Krzyża.

Maryo! Matko Bolesna i Święci Pańscy, Miłośnicy Krzyża Chrystusowego przyczyńcie się za nami i wyjednajcie nam Łaskę zrozumienia Tajemnic Krzyża Chrystusowego!

Zdrowaś Marya… itd.

Poznaj dalszą część rozważania

Krzyż Pana Jezusa jako zwierciadło duchowne.

We Florencji żył pobożny kapłan imieniem Hipolit Galeatyn. Często godzinami stawał w jednym kącie swego mieszkania i jakby wpatrywał się w pewien ulubiony przedmiot. Na przeciwnej stronie ulicy mieszkała pewna osoba światowa, która od dłuższego czasu śledziła każdy ruch tego kapłana i bardzo była ciekawa dowiedzieć się, w co się ów kapłan tak pilnie i całymi godzinami wpatruje. Zdawało się jej, że wpatruje się w jakieś kosztowne zwierciadło i nie mogła pojąć, jak kapłan, który się wyrzekł świata i jego próżności, tyle czasu może tracić przed zwierciadłem. Nie mogąc poskromić swej ciekawości, gdy pewnego razu spotkała go na ulicy, poprosiła, by jej zechciał pokazać to niezwykłe zwierciadło, w które się co dzień wypatruje. „Owszem, rzekł kapłan, chętnie pokażę”. Niezadługo potem
wziąwszy ono mniemane zwierciadło pod płaszcz, przyniósł je do mieszkania owej osoby, która z niecierpliwością oczekiwała jego przybycia i zaspokojenia swej ciekawości. Kiedy kapłan przybył, szybko pobiegła ku niemu i wyciąga rękę po zwierciadło. Kapłan wyjmuje je z pod swego płaszcza i prosi, by się w nim przejrzała. Spojrzała — lecz cóż ujrzała? Oto prześliczny obraz, przedstawiający Pana Jezusa w cierniowej koronie! Oczy Jego Łzami zalane, usta zsiniałe, policzki nabrzmiałe, krwią i plwocinami zeszpecone tak, że nawet do człowieka nie był podobny. Pobladła na ten widok i bardzo była wzruszoną grzeszna niewiasta; a kapłan skorzystając z tego jej wzruszenia rzekł: „O to zwierciadło, w którym tak jak ja, i ty masz się codziennie przeglądać! Patrz na Tego Jezusa w cierniowej koronie! Czy nie będziesz miała Dlań współczucia? Patrz! Jak Twarz Pana Jezusa zeszpecona przez nieludzkich oprawców, tak dusza twoja skalana twymi własnymi grzechami! Obmyj duszę twoją łzami szczerej pokuty, a wtedy ujrzysz w niebie uwielbione Oblicze Zbawiciela”. Słowa kapłana trafiły do serca skruszonej grzesznicy, która padłszy na kolana prosiła o przebaczenie. Wkrótce potem porzuciła świat, jego przyjemności i rozkosze, oddała się gorliwej Służbie Bożej; aż do śmierci wiodła życie pokutne, a przykładem swej prawdziwej i głębokiej pobożności stała się dla współbliźnich swoich jakby zwierciadłem cnót i doskonałości chrześcijańskiej.

Zdarzenie to opowiedziałem w tym celu, by Panu Jezusowi Ukrzyżowanemu utorować drogę do serc waszych, by w dzisiejszej nauce osiągnąć ten sam cel, jaki osiągnął ów pobożny kapłan z Florencji przez pokazanie obrazu cierpiącego Jezusa.

Wszak właśnie w dzisiejszej nauce mam oczom waszej duszy przedstawić dwa obrazy, odbijające się jakby w zwierciadle w Krzyżu Pana Jezusa. A jakież te obrazy? Słuchajcie, Najmilsi! — a raczej patrzcie duchem waszym na krzyż Pan Jezusa, jako na zwierciadło, w którym się odbija podwójny obraz, mianowicie: obraz karzącej sprawiedliwości Bożej i obraz poświęcającej się za nas Miłości Pana Jezusa. Dałby to Bóg, aby i was — Najmilsi! widok tych dwóch obrazów nawrócił do Boga i do pokuty prawdziwej nakłonił! Przypatrzmy się najpierw:

a) obrazowi karzącej Sprawiedliwości Bożej.

W tym celu przenieśmy się myślą w on Wielki Piątek, w którym Pan Jezus ofiarował się za nas na krzyżu. Wyobraźcie sobie — Najmilsi! że jesteście na Kalwaryi i patrzycie się na największą i podziwienia najgodniejsze Tajemnicę Boga-Człowieka, Jezusa Chrystusa, umierającego na krzyżu śmiercią najhaniebniejszą i najokrutniejszą za nas grzesznych ludzi. Patrzcie ! O to Pan Jezus, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego i Człowiek prawdziwy z Najświętszej Dziewicy Maryi, za sprawą Ducha Świętego poczęty, Nauczyciel, Lekarz cudowny, Dobrodziej wszystkich, Ojciec najtroskliwszy, Przyjaciel najwierniejszy, a kiedyś przyszły Sędzia żywych i umarłych… odarty i obnażony, cierniową koroną ozdobiony, przybity gwoźdźmi do krzyża, ze złoczyńcami i łotrami policzony, opuszczony od nieba i ziemi, zawisł o godzinie 12-tej w południe między niebem i ziemią i przez całe trzy godziny ponosił cierpienia i męki, których wielkość i srogość nie zdoła pojąć ani ludzki, ani anielski umysł, a których głębię odkryje nam dopiero Dzień Sądu Ostatecznego. Przez całe trzy godziny składał Pan Jezus na Ołtarzu Krzyża ofiarę pojednawczą, jakiej wymagała Sprawiedliwość Boska za grzechy wszystkich ludzi w ogólności i za grzechy każdego z nas w szczególności. Cierpiała wówczas święta dusza Pana Jezusa i wszystkie jej władze; cierpiało ciało Jego święte i wszystkie Jego zmysły. Uważcie! Cierpiała — mówię — Dusza Pana Jezusa, a mianowicie: cierpiała pamięć Jego na wspomnienie grzechów ludzkich w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości; cierpiał Rozum Jego, gdyż Pan Jezus jako wszystkowiedzący Bóg widział, jak wielu ludzi z owoców i zasług Jego Męki i Śmierci nie skorzysta dla zbawienia swej duszy; cierpiało Jego Najświętsze Serce, które tak bardzo ludzi ukochało, a tak mało doznaje wzajemnej od nich miłości!

A cóż powiedzieć o Świętym Człowieczeństwie Pana Jezusa, 0 Jego Ciele, które wziął z Niepokalanej Dziewicy, stając się dla nas człowiekiem? Oto! od stóp do Głowy jedna Rana; wszystko zbite, podarte, zniszczone, wszystko umęczone! Głowa kolcami cierniowej korony skłuta, Oczy Krwią zalane, Twarz blada i zsiniała, Usta spieczone i spragnione, uszy napełnione szyderstwami i bluźnierstwami, Ręce i nogi gwoźdźmi przeszyte! Ach, Drogi Jezu! Tyś prawdziwy „Mąż boleści!”

Dodajmy do tego, że ten stan opłakany naszego Zbawcy trwał aż trzy godziny bez najmniejszej ulgi i odmiany. Osłabiony na siłach Pan Jezus skłania Swą Głowę raz na prawą, drugi raz na lewą stronę, lecz nigdzie spocząć nie może. Pochyla więc głowę na dół; ale tam widzi nieprzejednanych Swoich wrogów; słyszy jak Mu bluźnią, jak się cieszą Jego katuszami i bliską już śmiercią. Ta ich złość i zatwardziałość zwiększa Boleść Jezusową; wszakże Serce Jego lituje się i teraz nad ich ślepotą; usta Jego szeptają modlitwę błagalną: „Ojcze odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią“. Pod krzyżem widzi dalej Pan Jezus najukochańszą Matkę Swoją, Maryę; — i Ją trzeba opuścić! Ach co za Boleść! Widzi dalej Pan Jezus umiłowanego ucznia Jana; — i tego trzeba pożegnać!… Potem boleści coraz bardziej się wzmagają; Pan Jezus czuje się tak osamotnionym i opuszczonym, że z Ust Jego dobywa się ta żałosna skarga: „Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił“. Pragnienie nie do opisania sprawia, że Pan Jezus głośno woła: „Pragnę“; wreszcie śmierć się przybliża, Pan Jezus widząc, że już wszystkiego dokonał, posłuszny Woli Ojca Niebieskiego z modlitwą na ustach: „Ojcze! w Ręce Twoje polecam Ducha Mego“, kona, skłania Głowę i umiera!…

Tak cierpiał — tak umarł w Wielki Piątek na krzyżu Pan Jezus, Syn Boga Żywego, Odkupiciel świata; bo takiej Męki, takiej śmierci, takiej ofiary zadośćuczynienia za grzechy ludzkie żądała nieskończona Sprawiedliwość Boska. Tak się spełniło to, co mówi Św. Apostoł Paweł: „Bóg tego, który grzechu nie znał — uczynił grzechem za nas (tj. uczynił Go ofiarą pojednawczą za grzechy nasze), abyśmy się stali Sprawiedliwością Bożą w Nim” (2 Kor. 5, 21); — albowiem — dodaje Apostoł: „Bóg był w Chrystusie świat z sobą jednając, nie poczytując im grzechów ich” (tamże w. 19). Tak ukarała Sprawiedliwość Boska najukochańszego, Jednorodzonego Syna Bożego za grzechy ludzkie, za grzechy całego świata i za grzechy nasze.

Najmilsi! Wobec tego obrazu, który się w Jezusie Ukrzyżowanym jakby w zwierciadle odbija, wobec tego obrazu karzącej Sprawiedliwości Boskiej, pytam się was, czyście kiedy na serio pomyśleli, czym jest grzech, jaką złość mieści w sobie, skoro zań Sprawiedliwość Boska tak karze? Czyście pomyśleli, że grzech to obraza Boga Nieskończonego Majestatu, to bunt i nieposłuszeństwo względem Pana i Stwórcy Najwyższego, to niewdzięczność względem najlepszego Ojca i Dobrodzieja, to karygodne wiarołomstwo względem Jezusa Chrystusa, Zbawiciela, to podeptanie Zasług Jego Męki i Śmierci? Czyście rozważyli dobrze, to co śpiewacie w pieśni pokutnej: „Nędzny prochu! na coś się odważył? Stwórcęś swego haniebnie znieważył. Wiesz-li, co jest grzech przeklęty? Słuchaj, co rzekł Paweł Święty: „Każde przekleństwo mandatu jest zniewagą Majestatu Najwyższego!“ O zaiste! Jeśli Ojciec Niebieski Synowi Swemu, który jako niewinny Baranek Boży nie znał ani nie miał żadnego grzechu, tylko przyjął naszą postać i nasze grzechy na Siebie — nie przepuścił, ale tak strasznie grzechy nasze w Nim ukarał, to i cóż się stanie z nami, którzy tylu i tak ciężkimi grzechami świadomie i dobrowolnie Majestat Boży obrażamy?!

Kiedy więc patrzysz na krzyż Pana Jezusa, to tak jakbyś słyszał głos Jego w duszy twojej: Patrz człowiecze, ile grzech twój waży! Jaka jego złość, jaka wina! skoro Ojciec Niebieski aż Męką i Śmiercią Syna Swego tak okrutną, bolesną i haniebną, zgładzić go postanowił!

O chciejcież — Najmilsi! pamiętać na tę prawdę, a pewnie uchronicie się od grzechu. Ilekroć zatem pokusy i okazje do grzechu natarczywie was nagabywać będą, wspomnijcie na Mękę i Śmierć Pana Jezusa na krzyżu i mówcie do siebie, jak mówił Św. Augustyn: „Oto mój Pan i Bóg wisi na krzyżu, a ja miałbym być niewolnikiem grzechu”?… O! nie daj tego, Boże! Głowa mego Jezusa cierniem zraniona, a ja miałbym głowę moją w górę zadzierać i w próżności mojej gardzić drugimi? — O! nie daj tego, Boże! Usta mego Jezusa spragnione, octem i żółcią pojone, a ja moje usta miałbym plamić kłamstwem, obmową, nieczystymi mowami, bluźnierstwem lub krzywoprzysięstwem! Miałbym je plamić zbytkiem i nieumiarkowaniem w jedzeniu i piciu?— O! nie daj tego, Boże! Uszy mego Jezusa udręczone szyderstwami i bluźnierstwami, a ja miałbym chętnie słuchać mów przeciwnych Religii i moralności, obmów, plotek i rozmów plugawych, podszeptów szatańskich? — O! nie daj tego, Boże! Oczy mego Jezusa Krwią zalane — a ja miałbym oczy moje zwracać na przedmioty, na osoby i rzeczy zakazane; — a ja nie miałbym łez na obmycie grzechów moich? — O! nie daj tego, Boże! Ręce mego Jezusa gwoźdźmi przeszyte, Nogi Jego przedziurawione; — a ja miałbym
rękę moją wyciągać po cudzą własność, ręką moją godzić na zdrowie i życie bliźniego; a ja miałbym nogi moje kierować na ścieżki grzechu, zbrodni i wiecznego potępienia? O! nie daj tego, Boże!

O tak ! Najmilsi! S koro Pan Jezus za grzechy nasze cierpiał i umarł, chciejmyż i my za grzechy nasze cierpieć, żałować i pokutować, nie chciejmy nowych grzechów popełniać. Owszem z miłości ku Panu Jezusowi umrzyjmy grzechom; niczego się nie lękajmy, tylko grzechu, bo tylko grzech pozbawia nas Boga, nieba i zbawienia; tylko grzech udaremnia zasługi bolesnej Męki i Śmierci Pana Jezusa; tylko grzech ponawia Mękę i Śmierć Jego, ale ponawia ku naszemu większemu potępieniu!

Lecz jeśli tak, to powiedźcież mi: Czy wyrzekacie się grzechu? Czy nie będziecie na nowo krzyżować grzechami swymi Pana Jezusa?… Słyszę, jak w sercach waszych powtarzacie słowa naszej pieśni:

„Więc się poprawię, Ty mi Łaski dodaj,
Życia świętego sposób mi podaj;
Ach! ach! tu kres złości moich
Przy Nogach przybitych Twoich”
O Jezu!…

O! Bogu niech będą dzięki za ten akt waszej serdecznej skruchy i za to dobre postanowienie poprawy! O jakże czułbym się szczęśliwym, gdybym tą nauką pasyjną mógł sprawić, byście odtąd żadnym grzechem ciężkim Boga waszego nie obrazili, byście nie odnowili tajemnicy bolesnej Męki i Śmierci Jezusowej na Krzyżu! Dlatego też, byście w postanowieniach waszych dobrych wytrwali, byście z dzisiejszej nauki odeszli do domu z tą pociechą i otuchą, że wam Pan Jezus przebaczy dawne wasze grzechy i da Łaskę Świętego na przyszłość życia.

 

 

 

CYKL II: Ks. Józef Smołka – Królewski Znak. Krzyż Święty w życiu współczesnego człowieka. Poznań 1936r.

 

ROZWAŻANIE. ZNAMIĘ APOSTOLSTWA.

 

 

Od Najwyższego Wodza i Nauczyciela ludzkości, Jezusa Chrystusa, Który ma Władzę wszystką na Niebie i na ziemi, wyszedł rozkaz do wybranych przez Niego Apostołów: „Idźcie na cały świat i nauczajcie wszystkie narody.” Zasadniczym przedmiotem nauczania apostolskiego miał być Sam Chrystus Ukrzyżowany i Dzieło Odkupienia i pokuta na odpuszczenie grzechów i przejęcie nowego życia Łaski przez Chrzest Święty. Znakiem oznaczającym to nauczanie apostolskie i jego treścią stał się Krzyż Święty, na którym umarł Pan Jezus. Z Krzyżem Świętym jako znamieniem apostolstwa, pobudzającym do pracy apostolskiej i zjednywującym Pomoc Bożą, rozeszli się Apostołowie po świecie, aby zmienić oblicze ziemi, aby dokonać rewolucji pojęć, aby wywrocie bałwochwalcze ołtarze i posągi, obalać królestwo szatana i powoływać ludzi do Królestwa Bożego.

Poznaj dalszą część rozważania

Pod wpływem Krzyża padają trony, świątynie i bożki pogańskie i powstaje nowy świat Chrystusa Ukrzyżowanego. Podnosi się i uszlachetnia rodzina, odzyskuje swe prawo dziecko i niewiasta, znosi się niewolnictwo, odradza się społeczeństwo i rozwija się prawdziwa wolność osobista synów Bożych. Apostołowie przypominają: „Kupieniście zapłatą wielką, noścież Boga w sercach waszych”. Z rąk męczeńskich Apostołów biorą krzyż inni i nawracają ludy i narody po całym świecie. Odradzanie się ludzkości obejmuje coraz szersze kręgi. Każdy naród ma takiego apostoła, który go z niewoli czarta wybawił i do krzyża pociągnął. Francja miała Św. Remigiusza, który ochrzcił Klodwiga, króla Franków, a przy chrzcie św. określił w następujących słowach przewrót pojęć, dokonywany przez Krzyż Święty: „Gardź i potępiaj to, coś dotąd cenił, a wielbij i ceń to, czymś dotąd gardził”. Anglię nawrócił Św. Augustyn, benedyktyn, posłany tam z 40-ma towarzyszami przez Papieża Św. Grzegorza I pod koniec VI wieku. Apostołem Irlandii stał się św. Patryk w V wieku. Niemcy nawrócił w wieku VIII Św. Bonifacy, organizator pierwszej hierarchii kościelnej w Niemczech, założyciel arcybiskupstwa mogunckiego i klasztoru w Fuldzie, który w średnich wiekach miał wielkie znaczenie kulturalne. Kraje słowiańskie szczycą się Świętymi Cyrylem i Metodym, którzy apostołowali w wieku IX w Czechach, zachodniej Małopolsce i na Słowaczyźnie. Polskę nawrócił do Wiary Chrystusowej Św. Wojciech męczennik, założyciel arcybiskupstwa gnieźnieńskiego.

Wszyscy ci apostołowie narodów i państw występowali ze znamieniem Krzyża Świętego, którym rozpraszali pogańskie ciemności, zwyciężali czarta i pociągali serca ludzkie do miłości Boga. Szczególnie chlubiła się tern znamieniem Polska, która mocą Krzyża Świętego zwyciężała niejednokrotnie tatarów, Turków, Szwedów i innych wrogów prawdziwego Kościoła. W pamiętnej bitwie pod Warszawą w r. 1920 Ks. Ignacy Skorupka tym znamieniem apostolstwa zagrzał polskich żołnierzy do boju z hordami bolszewickimi i padł śmiercią bohaterską w obronie wiary i ojczyzny. Znamieniem Krzyża Świętego zagrzewali się zawsze do trudów apostolskich w rozkrzewianiu prawdziwej Wiary i do bohaterskich walk w obronie Kościoła gorliwi wyznawcy Chrystusa. Sławnymi stały się zwłaszcza w średnich wiekach wojny krzyżowe, podejmowane w celu wydarcia miejsc świętych z rąk niewiernych. Od Krzyża Świętego wzięły one swą nazwę, bo to były święte, religijne wojny o najdroższe skarby ludzkości.

Krzyżem Świętym ozdabiają swe piersi przedstawiciele Kościoła Katolickiego, biskupi, metropolici, prymasowie, kardynałowie, co znaczy, że ich zadaniem jest utrzymywać i rozszerzać Boską Naukę i Religię Pana Jezusa. Krzyż przypomina także, że światłość Boża powstaje na Ołtarzu Krzyża. Jak Pan Jezus cierpiał i w ten sposób dopiero rozproszył ciemności szatańskie, tak misjonarze, wkraczający w ponure państwo szatana, muszą wyciągnąć ramiona
na dźwiganie krzyża, wzmocnić swe serce na cierpienia. Wtedy dopiero mogą rozszerzyć Chwałę Bożą, wyzwalać ludzi z niewoli szatana i pozyskiwać ich dla Boga. Apostolskie Znamię Krzyża Świętego oznacza nie tylko treść rozszerzanej nauki, ale także metody jej rozszerzania tj. trudy i ofiarność apostolską.

Misjonarze katoliccy rozszerzają też Ewangelię wśród bardzo trudnych warunków w nędzy i niedostatku, w prześladowaniach, trudnościach i udrękach, w zimnie, lub spiekocie, w piaskach pustyni i w głębi dziewiczych lasów, często w opuszczeniu i niebezpieczeństwach chorób, napadu i głodu. Ten trud i znój apostolski ma swoje nasilenie w Krzyżu Chrystusowym. O n też sprawia, że Ewangelia, zaszczepiana w tak trudnych warunkach w umysły pogan, zapuszcza głębokie korzenie. Im większe pokonują misjonarze trudności i ponoszą ofiary, tym piękniejszy następuje po zwyciężeniu trudności rozkwit Kościoła Bożego. Na naszych Kresach wschodnich wielkie trudności przechodziła Unia Brzeska z r. 1596. Ale ofiarna krew męczeńska Św. Andrzeja Boboli, jezuity, i Św. Jozafata Kuncewicza, arcybiskupa połockiego w w. XVII, sprawiła, że Unia umocniła się na tych ziemiach i wydała niezłomnych Wyznawców, co się zwłaszcza okazało w prześladowaniach Unii przez rząd rosyjski w wieku XIX.

Oprócz apostolstwa zewnętrznego wielkie znaczenie ma także apostolstwo wewnętrzne we własnym kraju i swoim środowisku, mające rozjaśniać ciemności grzechu i błędu. W czasach dzisiejszych mnoży się liczba nowoczesnych pogan, którzy Katolikami, względnie Chrześcijanami, są tylko z imienia i metryki, ale obyczaje i zasady mają pogańskie. Tacy ludzie są nieszczęśliwi i unieszczęśliwiający. Przez takich ludzi pogłębiają się i mnożą nowoczesne kryzysy. Akcja Katolicka ma wpływać na takich ludzi, ma ich odwodzie od pogaństwa i dać im ducha katolickiego. Metodę tej apostolskiej pracy wskazuje nam Zbawiciel w przypowieści o „pszenicy i kąkolu“ , a symbolizuje tę metodę Krzyż Święty, to znamię apostolstwa.

Grzeszników nie można nawracać gwałtownymi środkami, surowymi karami, nie należy używać zemsty, ani okazywać odrazy. Owszem, trzeba nauczyć się wiele wyrozumieć, wybaczać i grzeszników uszanować, trzeba zbliżać się do ludzi z miłością, cierpliwością, a nawet gotowością znoszenia zniewag dla Imienia Jezusowego, ułatwiać chętnie ludziom sprawę pojednania się z Bogiem. Wtedy odezwie się w ich duszach sprzymierzeniec Akcji Katolickiej, głos sumienia, wyrośnie i wyda owoc pszenica dobrego, którą by wyrwało i zniszczyło postąpienie bezwzględne i nieustępliwe.

Tak samo w stosunkach z ludźmi innych zasad i przekonań nie będzie pożytecznym ani skutecznym narzucanie im od razu dobrych zasad, choćby katolickich i prawdziwych. Ale, gdy się im wyłuszczy spokojnie swój punkt widzenia, wytłumaczy Zasady Katolickie, wysłucha ich przekonań, wyjaśni ich uprzedzenia, uzna, co słusznego i pięknego powiedzieli, a przede wszystkim taktem i miłością ich uszanuje, wtedy wśród kąkolu błędów wychylać się będzie Boża pszenica prawdy, która mogłaby ulec zmarnieniu przez postępowanie gwałtowne i potępiające.

Znamię Krzyża Świętego nie tylko wskazuje zewnętrzną metodę trafiania do dusz ludzkich, ale wskazuje potrzebę apostolstwa własnym przykładem. Opanowanie się bowiem, zwalczanie namiętności i grzechów, symbolizowane przez Krzyż Święty, życie karne i uczciwe, jest najskuteczniejszym środkiem pozyskiwania dusz ludzkich według słów Zbawiciela: „Tak niechaj świeci światłość wasza, aby widzieli uczynki wasze dobre i chwalili Ojca waszego, Który jest w Niebiesiech“. Wtedy i słowo apostoła świeckiego będzie dla bliźniego bardziej przekonywujące i skuteczniejsze.

W pozyskiwaniu dusz ludzkich dla Boga oddaje apostołowi świeckiemu wielkie usługi cierpienie. Nie będzie on na nie narzekał, gdy mu je Bóg ześle, ale chętnie je przyjmie i ofiaruje nie tylko na zadośćuczynienie za swoje grzechy, ale także za nawrócenie grzeszników, zwłaszcza tych, od których cierpieć musi. Tak krzyż cierpień stanie się dla niego znamieniem apostolstwa i środkiem zbawienia dusz ludzkich.

Przyjdzie czas, gdy apostołowie duchowni i świeccy przyglądać się będą z wielką radością szczęściu tych, którym przez swe cierpienia i trudy dopomogli do zbawienia. Upojeni szczęściem niebiańskim rozpoznają oni w cierpieniach i doświadczeniach Bożych skarby najcenniejsze i klejnoty najśliczniejsze, którem i ozdobioną będzie ich korona chwały. Z radością i zachwytem o nich mówić będą: „O wesołe prześladowania, o słodkie nędze doczesne, o przyjazne utrapienia! Wyście się stały stopniami tego wywyższenia, którym nas Bóg Dobry obdarzył”.

 

 

CYKL III: Z RÓŻNYCH DZIEŁ O KRZYŻU ŚWIĘTYM.

 

Źródło: Ks. W. Kochański – O czterech wymiarach Krzyża, czyli o celniejszych cnotach Ukrzyżowanego 1925r.

 

 

ROZWAŻANIE. O czterech wymiarach Krzyża, czyli o celniejszych cnotach Ukrzyżowanego. Cz. 5

 

 

„Żebyście mogli pojąć… która jest szerokość i długość i wysokość i głębokość” (Ef. 3).

 

 

Pobożne życzenia pod krzyżem.

 

Zakonnica Seraficka lubiła stawać pod krzyżem w ogrodzie klasztornym (o ile to się zgadzało z regułą domową) i tam ulżyć sercu serdecznym westchnieniem. Pewnego razu spojrzała wzrokiem pełnym litości na krzyż i zawołała: „O prześliczny Krzyżu Jezusa, Pana mojego, gdybyś był napojem, wypiłabym Cię; gdybyś był szatą, chciałabym Cię przywdziać; gdybyś był złotym łańcuchem, chciałabym Cię zawiesić na szyi; ale ponieważ jesteś z drzewa, złożę Cię w ogniu miłości i ogrzeję przy Tobie zimne swe serce“.

Poznaj dalszą część rozważania

Mniemane zwierciadło.

Hipolit Galeatyn, pobożny kapłan Florencki, kazał sobie wymalować Głowę cierpiącego Zbawiciela, ukoronowaną cierniem i pokrytą Ranami, a dawszy ją oprawić w złote ramy, zawiesił ją w swoim mieszkaniu, niedaleko od okna. Wtedy stawał przed nią całymi godzinami i rozważał nieskończoną miłość, która spowodowała Pana do tego, że tyle cierpiał za nas. Rozmyślania te były dla niego obfitym źródłem najwznioślejszych myśli i najświętszych postanowień.

W domu przeciwległym mieszkała światowa niewiasta, a widząc, że kapłan patrzy jak wryty na wspomniany obraz, sądziła, że się przygląda w zwierciadle. Chcąc zaspokoić swą ciekawość, prosiła pobożnego męża, aby jej pokazał zwierciadło, w które tak często się wpatruje.

Ksiądz przychylił się do jej żądania i przyniósł jej obraz do obejrzenia. Ale jakże się zdumiała zalotnica, gdy zamiast spodziewanego zwierciadła, ujrzała obraz cierpiącego Jezusa. Na jej twarzy wystąpił wyraz rozczarowania, a kapłan, korzystając ze sposobności, rzekł: „Spójrz pani na zwierciadło, w którym co dzień, jak ja, przeglądać się powinnaś. Spójrz na biednego Zbawiciela, Który z Miłości ku nam dał się tak poniewierać, który na zgładzenie grzechów naszych tak pokaleczony został. Czy nie ulitujesz się nad Nim, jak nad Nim litości nie mieli zatwardziali żydzi, którym nadaremnie pokazał Piłat niewinnego Chrystusa, mówiąc: „Oto Człowiek!” Patrz, jak Oblicze Pańskie jest zeszpecone przez dręczycieli, tak ospeconą jest ich dusza grzechami. Zmyj pani swą duszę łzami szczerej pokuty, a kiedyś, zamiast tej oszpeconej, oglądać będziesz w Niebie jaśniejącą Twarz Zbawiciela”. Uroczyste to napomnienie przeniknęło na wskroś grzesznicę, która odtąd wieść poczęła zupełnie inny żywot.

 

Tęsknota do książki.

Apostolskie zajęcia zawiodły kapłana zakonu Serwitów, Świętego Filipa Benicjusza, do miasta Todi. Natychmiast udał się do kościoła swej Reguły, ukląkł przed ołtarzem, w którym jaśniał obraz przeczystej Dziewicy, i pogrążył się w gorącej modlitwie. Nareszcie powstał z okrzykiem radości: „Panie, dzięki Ci, tutaj miejsce mego spoczynku!”.

W dniu Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny miał jeszcze budujące kazanie i polecał tłumnie zebranym rzeszom szczere nabożeństwo do tej Miłosiernej Matki wszystkich wiernych. Po kazaniu przeszły lekkie dreszcze febryczne, które po tygodniu przerwały wątek życia jego.

Po przyjęciu Sakramentów Świętych, kazał sobie przeczytać siedem psalmów pokutnych i litanię do Wszystkich Świętych. Przy słowach: „My grzeszni prosimy Ciebie, wysłuchaj nas, Panie!”, popadł w omdlenie, trwające trzy godziny. Wszyscy obecni sądzili, że już ducha wyzionął. Ale Filip Benicjusz odzyskał przytomność i rzekł: „Bracia, ciężką miałem do przebycia walkę z wrogiem, który mi wytknął wszystkie me grzechy i z tego powodu pragnął mnie potępić, ale Ukrzyżowany Zbawiciel mój i Święta Dziewica ujęli się za mną, odegnali szatana i pokazali mi ziemię Łaski, kraj radości niebieskich”. W czasie tego opowiadania, wzniosło się oko jego w górę i utknęło w wiszącym na ścianie krucyfiksie. „Dajcie mi książkę!”, zawołał, a po chwili powtórzył prośbę głosem tęskliwie błagającym: „Dajcież mi moją książkę”. Otaczający jego łoże podawali mi to tą, to ową książkę, ale na wszystko potrząsał głową. Ponieważ wzrok nieruchomy miał zwrócony na krucyfiks, dorozumiano się nareszcie, że ten ma na myśli. Podali mu znak zbawienia, pochwycił go obiema rękoma, przycisnął do piersi, ucałował serdecznie i rzekł: „Otóż ma najmilsza księga. Z tej księgi uczynię swój testament. Do niej zaglądałem często na swą pociechę i naukę. Tą księgą zamykam me życie”. Jeszcze raz utkwił wzrok swój łzawy w krzyż i trzymając go w dłoni umarł spokojnie, mówiąc: „W Twe Ręce polecam ducha mego. Odkupiłeś mnie, Panie, Boże Prawdy” (Ps. 31/30/, 6).

Stało się to roku 1285. Przed śmiercią i po zgonie jego wsławił go Bóg rozlicznymi cudami. Do Świętych zaliczony został w r. 1671.

 

Krzyż jest najlepszą szkołą.

Święty Bonawentura miewał kazania, tchnące taką siłą wymowy i taką mądrością, że najwięksi uczeni i najpobożniejsi mężowie słuchali ich z wielkim zbudowaniem. Pytali go, czy posiada liczny i wyborowy księgozbiór, z którego czerpie swą głęboką naukę. Nawet ów anielski doktor, Święty Tomasz z Akwinu, odwiedziwszy go pewnego dnia, pytał, z której księgi nabył tak wysokiej mądrości. Święty wskazał na krucyfiks i rzekł: „Otóż źródło, z którego zasięgnąłem mych wiadomości. Głoszę Chrystusa i to Ukrzyżowanego”.

 

Krzyż jest ołtarzem, kazalnicą i trybunałem.

Ojciec Kościoła, Augustyn święty, mówi o Krzyżu Zbawiciela: „Krzyż Chrystusowy jest Ołtarzem, na którym oddał się na Ofiarę Pan Jezus na zbawienie świata; jest kazalnicą, z której uczy nas wszelkich cnót, a mianowicie: wiary, posłuszeństwa, pokory, miłości, łagodności, cierpliwości i zdania się na Wolę Najwyższego; Trybunałem, z którego ogłasza Wyrok potępiający naszą złość i niewiarę?

 

Nauka moralna.

Wielkie Dzieło Odkupienia powinno nas pobudzać do niewygasłej wdzięczności. Rozpamiętywajmy przeto Święte Tajemnice Odkupienia.

1. Codziennym słuchaniem pilnie Mszy Świętej. Wszakże Msza Święta jest bezkrwawym ponowieniem Ofiary krzyżowej Jezusa Chrystusa na Golgocie. Cóżby nam żywiej przypominać mogło krwawą śmierć Zbawiciela, jak ta Ofiara Święta, w której Pan Jezus w ręku kapłana ponownie się ofiaruje za grzechy świata. Kto Go miłuje, będzie
jak najczęściej przytomny Ofierze Mszy Świętej. — Prócz tego, możemy sobie codziennie przypominać Dzieło Odkupienia, im częściej będziemy na sobie kłaść Znak Krzyża Świętego, a mianowicie, że będziemy się od czasu do czasu zapatrywali na obraz Ukrzyżowanego. Jest to piękny zwyczaj u nas Katolików Polaków stawiać krucyfiksy wszędzie, gdzie tylko wzrok nasz paść może, po domach, polach, drogach i rozdrożach i miejscach wyniosłych i tym sposobem wykazywać tryumf krzyża nad światem. Nie przechodźmy koło takiego krzyża, nie pomyślawszy: „Czymżebym był bez Chrystusa i bez Krzyża? Czymże się stałem przez zasługę krzyża?” Odkupienie możemy zresztą i w ten sposób obchodzić, że wszystkie smutki, strapienia i boleści nasze ofiarujemy Panu Jezusowi, znosząc je cierpliwie. Tak się staniemy rzeczywistymi uczniami Chrystusa, bo kto Go chce naśladować, winien wziąć „krzyż Jego na siebie”.

2. Oprócz tego, obchodźmy co tydzień pamiątkę Odkupienia, i to w każdy czwartek i piątek, pomnąc na Jego strach śmiertelny i śmierć krzyżową. Jeśli można, odmawiajmy w tych dniach nabożeństwo stacyjne i zachowajmy ściśle posty przez Kościół przepisane.

Coroczny obchód Odkupienia polega na pobożnym zachowywaniu roku kościelnego, a mianowicie: postu czterdziestodniowego i wielkiego tygodnia. Kościół nic więcej uczynić nie może, pragnąc w nas wszczepić miłość do Zbawiciela, jak dając nam w słowach i obrazie zarys Jego Żywota, Cierpień, Śmierci i Zmartwychwstania. Chociażby
serce miało pozostać zimne, jak głaz, to żadne oko nie powinno się wstrzymać od łez, gdy w Wielki Piątek widzi wielką żałobę, jaką przywdziewa Kościół, na pamiątkę Śmierci Zbawiciela. Dlatego też mówi Augustyn Święty: „Patrz na Rany wiszącego na Krzyżu Jezusa i staczającą się z Nich Krew Jego Przenajświętszą. Schylił Głowę do pocałunku, Bok odkrył z Miłości, wyciągnął Ramiona, aby cię uściskać, całe Swe Ciało oddał, aby cię odkupić, aby zamieszkać w twym sercu, On, Który za ciebie do Krzyża przybitym został”.

 

Westchnienie do Chrystusa Ukrzyżowanego.

O jakże wielkim jest ogrom grzechów moich! Ach, Panie, widzę go na Krzyżu Twoim, który mi go wyrzuca w oczy. Miłosierdzie Twoje jednak jest takiej wielkości, że ten ogrom nieprawości moich w nim tonie, jak kamień w morzu. To Twoje Miłosierdzie kreśli wyrok na mnie. Miłosierdzie Twoje zniewala Cię, że dajesz odpowiedź na łzy i łkania człowieka. Nie wzywam miłosierdzia Aniołów i Świętych, bo tylko miłosierdzie wielkie i nieprzebrane Boga-Człowieka Ukrzyżowanego lituje się nade mną. Panie cierpiący i umierający! Ty, którego śmierci jestem sprawcą, Sam jeden przywrócisz mnie do żywota. Złego, które popełniłem, nie ogranicza chwila, czas, bo czymże jest złe moje? Jest to śmierć duszy nie mająca końca, wieczna, okropna. Dla tego całą głębinę nieprzebranego Miłosierdzia Swojego, która obmyła z kałuży wszystkich grzeszników, wylej na obmycie nieprawości moich. We mnie to, jakby w otchłani bezdennej, utonęły wszystkie grzechy. Trzeba więc Łaski i Miłosierdzia nade wszystko, aby mnie zbawiło. Zbawicielu Najświętszy! Podnieś Rękę Swoją, pokaż Cuda Wszechmocności Swojej, pokaż ziemi, kto jesteś, o Boże, coś się stał Człowiekiem dla zbawienia naszego; pokaż Moc Łaski Swojej na sercu skruszonym i upokorzonym. Amen.

 

 

 

 

Modlitwa przed krzyżem.

Bądź pozdrowiony, o Krzyżu Święty, chwalebne Znamię naszego Odkupienia, drzewo życia, na którym Zbawiciel świata śmiercią Swą przemógł śmierć rodzaju ludzkiego! W tym Świętym Krzyżu spoczywa Chwała nasza, radość, nadzieja i ucieczka. Tym pełnym Chwały znamieniem znaczę czoło moje, abym się nigdy Krzyża Chrystusowego nie wstydził; usta moje, aby Śmierć Twoją, o Jezu, wiecznie chwaliły; pierś moją, aby w niej nigdy nie wygasła pamięć Twych Cierpień i Twej Śmierci. Spraw, o Boski Zbawicielu, żebym w ten Znak uzbrojony, nie doznał żadnej krzywdy ani od widzialnych ani niewidzialnych wrogów, lecz siłą Twego Krzyża szczęśliwie wszystkie pokusy przezwyciężał. A gdy się kiedy ten Znak na Niebie ukaże, spraw, o Jezu, ażeby Krzyż Twój nie był dla mnie postrachem, lecz pociechą. Amen.

 

 

Litania o Krzyżu Świętym.

Kancyonał katolicki i razem książka modlitewna 1868

Kyrie elejson! Chryste elejson! Kyrie elejson!

Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas!

Ojcze z Nieba Boże, zmiłuj się nad nami!

Synu Odkupicielu świata, Boże,

Duchu Święty Boże,

Święta Trójco Jedyny Boże,

O Krzyżu Święty, Przyczyń Łask sprawiedliwym, a grzesznym spraw odpuszczenie.

Krzyżu, wynalazku prawdziwej mądrości,

Krzyżu, skarbie nieprzebranych Zasług Chrystusowych,

Krzyżu, dzieło zbawienne Ducha Świętego,

Krzyżu, nadziejo i zbawienie nasze,

Krzyżu, niewiernym pogorszenie,

Krzyżu, poganom pośmiewisko,

Krzyżu, Znaku Chrześcijan,

Krzyżu, podziwienie duchom niebieskim,

Krzyżu, rozpaczających drogo,

Krzyżu, pogromie szatanów,

Krzyżu, jedyna nadziejo grzesznych,

Krzyżu, drzewo życia,

Krzyżu, drzewo ozdobne,

Krzyżu, podstawo Kościoła Świętego,

Krzyżu, obrazie doskonałości chrześcijańskiej,

Krzyżu, zapłato Apostołów,

Krzyżu, męstwo Męczenników,

Krzyżu, chwało Wyznawców,

Krzyżu, nagrodo Panien,

Krzyżu, zaprzenie zakonników,

Krzyżu, pocieszenie wdów i sierót,

Krzyżu, lekarzu chorych,

Krzyżu, ucieczko nędznych i opuszczonych,

Krzyżu, znaku wybranych,

Krzyżu, radości kapłanów,

Krzyżu, znaku i początku cudów,

Krzyżu, Monarcho kuli ziemskiej,

Jezu Chryste Ukrzyżowany, bądź nam miłościw, Przepuść nam, Panie!

Od wszego złego, Wybaw nas, Panie!

Od grzechu każdego,

Od potępienia wiekuistego,

Od powietrza, głodu, ognia i wojny,

Przez Krzyż Twój Święty,

Przez dźwiganie Krzyża świętego,

Przez Śmierć na Krzyżu podjętą,

Przez złożenie Ciała Twego z Krzyża,

Przez Znalezienie Krzyża Twego,

Przez Podwyższenie krzyża Twego,

Przez Tajemnice Krzyża Twego,

Przez pokazanie przed Sądem Krzyża Twego,

Przez Chwałę Krzyża Twego,

Przez wsławienie Krzyża Twego Świętego,

W Dzień Sądu Twego,

My grzeszni, Ciebie Boga prosimy, Wysłuchaj nas Panie!

Abyś nas do pokuty prawdziwej przyprowadzić raczył,

Abyś Kościół Twój Święty rządzić i zachować raczył,

Abyś nam grzechy odpuścić raczył,

Abyś Gniew Twój i wszelkie plagi nad nami wiszące przez większość Miłosierdzia i Zasługi Twoje folgować raczył,

Abyś nas nie zbierał z tego świata bez Spowiedzi Świętej,

Abyśmy Anielskim Chlebem posileni w Bogu zasnęli,

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, Przepuść nam, Panie!

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, Wysłuchaj nas, Panie!

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, Zmiłuj się nad nami!

Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas!

Kyrie elejson! Chryste elejson! Kyrie elejson!

Ojcze nasz… Zdrowaś Marya… Chwała Ojcu…

℣. Panie! wysłuchaj modlitwy nasze.

℟. A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie.

℣. Módlmy się: Wszechmogący Wieczny Boże nasz, Któryś poświęcił drzewo krzyża, daj nam, prosimy Cię pokornie, abyśmy, którzy teraz cześć wyrządzamy Krzyżowi Twemu, zbawiennej Jego Chwały skutków uczestnikami stać się zasłużyli. Który żyjesz i królujesz Bóg Jeden na wieki wieków.

℟. Amen.

 

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023