Krzyż Święty

 

 

 

 

O nabożeństwie miesięcznym

Źródło: Zbior wybornego y gruntownego nabozenstwa na codzienne, tygodniowe, miesięczne, w dni swięte i roczne 1819

Nauka.

Czytaj więcej

Chociaż nie zdaje się być osobliwszym i różnym od codziennego, tygodniowego, i rocznego, jakoż nie znajduje się w innych do Nabożeństwa książkach, przestrzec jednak potrzeba Wiernych Chrystusowych. Najpierw, że niektórzy z nich zostają w rozmaitych Bractwach, którym oprócz innych w roku dni, na jedną w każdym miesiącu Niedzielę nadane są Odpusty to zawsze pod obowiązkiem jakiego nabożeństwa. Po wtóre: Wszyscy, którzykolwiek nabożnie co dzień trzy razy odmawiają Anioł Pański, i którzy codziennie przez pół lub ćwierć godziny odprawiają medytację, to jest modlitwę wewnętrzną, tak ci jako i pierwsi wiernie się każdego dnia w tych pobożnych uczynkach zachowując przez cały miesiąc, w każdym całego roku dostąpić mogą zupełnego Odpustu w te dni Miesięczne, które sami sobie obiorą, a w nie spowiadać się i komunikować, i modlić się będą. Przysposobienia do Spowiedzi opisane są niżej w Nabożeństwie do Świętych Sakramentów, w Nabożeństwie także tyczącym się Odpustów, wyrażone tj. wzglądem nich uwiadomienia i modlitwy.

Co się zaś tyczy Medytacji, czyli modlitwy wewnętrznej, ta choćby tak wielkimi, (jako się wyżej nadmieniło) Odpustami zalecona nie była, sama jednakże przez się od modlitwy ustnej daleko jest zacniejsza i pożyteczniejsza; gdyż kiedy się modlimy ustnie mówimy tylko do Pana Boga; ale gdy się modlimy wewnętrznie, tj. gdy rozmyślamy co nabożnego, wtenczas Sam Pan Bóg mówi do nas, ponieważ więc tyle jest na świecie ludzi chcących nawet pobożniejsze prowadzić życie, którzy wiele różnych i długich modlitw ustnych codziennie odmawiają, a o modlitwie wewnętrznej albo nie wiedzą, albo nie dbają, albo co rozmyślać nie mają, przetoż kładzie się tu dla wszystkich wielce gruntowne i wyborne Uwagi na każdy dzień Miesiąca. Które przeczytawszy codziennie po jednej rozważając, trzeba je znowu na drugi i na każdy poczynający się Miesiąc z początku zaczynać. Przez całe życie odprawiając je, znajdzie się zawsze w nich co nowego do używania i ku zbudowaniu.

Uwaga o odpustach.

Źródło: Głos duszy 1881;

Odpusty. Podręcznik dla duchowieństwa i wiernych opr. X. Augustyn Arndt 1890r. 

Benedykt XIV, sławny i uczony papież, polecał Brewem d. 16 grudnia 1746r., bardzo gorąco rozmyślanie, i bardzo słusznie, mało bowiem jest ćwiczeń pobożnych, z których by Chrześcijanie mogli czerpać skuteczniejsze środki do zapewnienia sobie wytrwania i postępu w cnotach. „Dajcie mi kogoś, który co dzień choć kwadrans poświęca rozmyślaniu powiedziała Św. Teresa, a ja mu obiecuję Niebo“.

Odpusty: 1) Zupełny raz na miesiąc w dzień dowolnie obrany, jeśli kto przez miesiąc co dzień rozmyśla przez pół godziny lub przynajmniej przez kwadrans. Warunki: Spowiedź, Komunia Święta i modlitwa pobożna na zwyczajne intencje.

2) 7 lat i 7 kwadr. za każdy raz, gdy kto w kościele lub gdzieindziej, publicznie lub prywatnie, naucza innych o sposobie rozmyślania, albo gdy kto tej nauki słucha. Warunek: Spowiedź, Komunia Święta za każdym razem.

3) Odpust zupełny raz na miesiąc w dniu dowolnie obranym, gdy kto pilnie naucza, albo się dał pouczyć. Warunki: Spowiedź, ilekroć z sercem skruszonym przyjmą Komunię Świętą i modlitwa na zwyczajne intencje. (Benedykt XIV. Brew. dn. 16 grudnia 1746r.)

Wszystkie te odpusty można ofiarować za dusze wiernych zmarłych.

 

 

 

WEZWANIE DO DUCHA ŚWIĘTEGO

V. Racz przyjść Duchu Święty i napełnić serca wiernych Twoich.

R. A ogień Miłości Twojej racz w nich zapalić.

V. Ześlij Ducha Twego, a będą stworzone.

R. A cała ziemia będzie odnowiona.

V. Módlmy się: Boże! Światłem Ducha Świętego serca wiernych nauczający, daj nam w Tymże Duchu poznawać co jest dobrem, i zawsze obfitować w pociechy Jego. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, Który z Tobą i z Duchem Świętym żyje i króluje, Bóg w Trójcy Świętej Jedyny na wieki wieków.

R. Amen.

 

 

DZIEŃ 24.

 

 

CZYTANIE DUCHOWNE

 

 

CYKL I. Ks. Franciszek Walczyński – Kazania pasyjne o Tajemnicach Krzyża Pana Jezusa – Tarnów 1909r.

 

 

ROZWAŻANIE: Krzyż Pana Jezusa jako drzewo żywota. Cz. 1.

 

 

„Chwalimy Cię, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
żeś przez Krzyż Twój Święty i Mękę Twoją odkupił świat”.

 

 

„Krzyża Święty nade wszystko,
Drzewo Przenajszlachetniejsze,
W żadnym lesie takie nie jest,
Jedno na którym Sam Bóg jest;
Słodkie drzewo, słodkie gwoździe,
Rozkoszny owoc nosiło

(Pieśń kościelna).

 

Najmilsi!

W onym Raju rozkoszy, w którym Pan Bóg umieścił pierwszych naszych rodziców, Adama i Ewę, były dwa osobliwsze drzewa: jedno drzewo wiadomości dobrego i złego, z którego owoców pierwszym rodzicom z zakazu Bożego nie wolno było pożywać pod karą śmierci; drugie zaś drzewo żywota, którego owoce, gdyby nie byli zgrzeszyli, miały nie tylko ich samych, ale i potomstwo ich zachować od śmierci co do ciała.

Niestety! przez grzech pierworodny, przez przekroczenie Prawa Bożego, przez nieposłuszeństwo i bunt podniesiony przeciw Bogu i Stwórcy stracili pierwsi nasi rodzice tak dla siebie, jak i dla całego swego potomstwa ten Dar nieśmiertelności co do ciała; a co do duszy stali się winnymi śmierci wiecznej, czyli potępienia wiecznego.

Pan Bóg jednak w dobroci swej niepojęty, litując się nad nędzą i nieszczęściem ludzkim, postanowił wybawić ludzkość całą od tej śmierci wiecznej. I w jakiż sposób miało się dokonać to wybawienie i Odkupienie? Oto — Najmilsi! Pan Bóg w Mądrości Swej przedziwny postanowił, aby jako na drzewie nastąpił upadek pierwszych ludzi, tak też by znowu na drzewie i przez drzewo nastąpiło ich odrodzenie i Odkupienie. Pan Bóg w Dobroci Swej nieprzebrany postanowił, by szatan, sprawca naszego upadku grzechowego i całego nieszczęścia zeń płynącego, był zwyciężonym na drzewie, skoro nas w osobie pierwszych rodziców na drzewie pokusą swą zwyciężył. Pan Bóg w Miłości Swej nieskończony postanowił, aby jako przez zjedzenie owocu z drzewa zakazanego śmierć przeszła na całą ludzkość, tak też by przez nowe drzewo ludzie zmartwychwstali do żywota wiecznego.

I dlatego chciał Pan Bóg owo stracone przez grzech pierworodny „drzewo żywota“, zastąpić innym, nowym drzewem żywota wiecznego. Tym zaś nowym drzewem żywota jest Najmilsi! to drzewo, o którem pisze Św. Apostoł Piotr: że Pan Jezus, Odkupiciel nasz „na Ciele Swym grzechy nasze niósł na drzewie“ (1 Piotra 2, 24); o którym Św. Apostoł Paweł pisze: „że Chrystus zmazał, który przeciwko nam był, cyrograf dekretu, przybiwszy go do Krzyża“ (Kol. 2, 14); a o którym Kościół Święty tak rzewnie śpiewa: „Krzyżu Święty nade wszystko…”.

To też w duchu Kościoła Świętego, Który niczego tak gorąco nie pragnie, jak, byśmy dobrze zrozumieli i ukochali Tajemnice Krzyża Chrystusowego, zastanowimy się w nauce dzisiejszej nad Krzyżem Chrystusowym jako nad „drzewem naszego zbawienia, drzewem wiecznego żywota”.

O chciejcież — Najmilsi! posłuchać mnie z uwagą i gorącą żądzą skorzystania z tej nauki dla zbawienia waszej duszy!

 

 

Jezu Ukrzyżowany, wspieraj nas Łaską Swoją w tym rozmyślaniu o Tajemnicach Twego Krzyża.

Maryo! Matko Bolesna i Święci Pańscy, Miłośnicy Krzyża Chrystusowego przyczyńcie się za nami i wyjednajcie nam Łaskę zrozumienia Tajemnic Krzyża Chrystusowego!

Zdrowaś Marya… itd.

Poznaj dalszą część rozważania

Krzyż Pana Jezusa jako drzewo żywota.

Mając wam, Najmilsi! przedstawić Krzyż Pana Jezusa jako „drzewo żywota“ i wytłumaczyć przedziwne w nim zawarte Tajemnice, muszę wam najpierw przypomnieć z Ewangelii Świętej owe prześliczne podobieństwo Chrystusowe o ziarnku gorczycznym. Mówi Pan Jezus w Ewangelii Św. Mateusza (Rozdz. 13, 31— 32) tak: „Podobne jest Królestwo Niebieskie ziarnu gorczycznemu, które wziąwszy człowiek wsiał na roli swojej. — Które najmniejszeć jest ze wszego nasienia; ale kiedy urośnie, większe jest ze wszech jarzyn i stawa się drzewem, tak iż przychodzą ptacy niebiescy i mieszkają na gałązkach jego”. Ojcowie Kościoła Świętego wykładając to podobieństwo, stosują je bądź do Kościoła Katolickiego, Jego rozwoju i działalności, bądź do Wiary Świętej i jej ożywczego, zbawiennego wpływu, bądź do życia i prac Świętych Pańskich itp. Ja wam — Najmilsi! dlatego to podobieństwo Chrystusowe przytoczyłem, bo ono ma dziwnie piękne zastosowanie do Krzyża Chrystusowego, jako „drzewa żywota“ i ułatwi nam zrozumienie tej Tajemnicy Krzyża Pana Jezusa.

Cokolwiek bowiem zważymy, czy cudowny wzrost tego drzewa żywota, czy życiodajne owoce, jakie światu przyniosło i ustawicznie przynosi, zawsze nam się krzyż Pana Jezusa przedstawi jako ziarnko gorczyczne, które z początku bardzo maleńkie jest, nieznaczne, zapoznane, wzgardzone, wyśmiane i wyszydzone, a nawet podeptane i jakby starte; ale z czasem, kiedy urośnie, staje się drzewem, które olbrzymim wzrostem swoim przewyższa wszystkie inne krzewy i drzewa, a konarami swymi i gałęziami obejmuje świat cały; w cieniach tego drzewa Chrystusowego miliony dusz ludzkich, Krwią Jezusową odkupionych, znajdują błogi spokój i odpoczynek i szczęście wiekuiste, a zbawienne i nad miód słodsze owoce tego drzewa karmią dusze ludzkie ku żywotowi wiecznemu.

Aby się o tym przekonać, przypatrzmy się — Najmilsi! nieco bliżej Krzyżowi Pana Jezusa, jako drzewu żywota, a mianowicie przypatrzmy się najpierw:

a) Jego cudownemu wzrostowi.

Kiedy w Wielki Piątek stanął na górze Kalwaryjskiej Krzyż, na którym zawisł Syn Boży, Jezus Chrystus, jako Ofiara pojednawcza między Niebem a ziemią, wtedy wszystkim, co nań patrzali, przedstawił się jako małe, niepozorne, nic nieznaczące ziarnko gorczyczne — owszem od wszystkich niemal wyśmiane, wzgardzone i podeptane: od kapłanów , starszych ludzi, od żołnierzy, od ludu, nawet od współwiszących na krzyżach łotrów, od pogan, zarówno jako i od żydów. Cień, jaki drzewo Krzyża Świętego rzucało naokoło siebie na Kalwaryi, obejmował kilka zaledwie dusz, które, współczując z Panem Jezusem, poszły za Nim i stały pod Jego Krzyżem i były świadkami Jego bolesnej Męki i Śmierci.

Wszak wiecie, Najmilsi! z Ewangelii Świętej, że prócz Jana Świętego, ucznia miłości, stała pod Krzyżem Jezusowym tylko Matka Jezusowa, dalej siostra Jego Matki: Maria Kleofasowa i Maria Magdalena, grzesznica i pokutnica; zresztą wszyscy Go opuścili; nie tylko lud prosty, który, zachwycony Jego Nauką, Cudami i Świętością Życia, niedawno temu uwielbiał Go, wołając: „Hosanna Synowi Dawidowemu! Błogosławiony, Który idzie w imię Pańskie“ (Jan. 12,13), nie tylko ci, którym rozliczne i nadzwyczajne świadczył Łaski i Dobrodziejstwa, ale nawet ukochani uczniowie Jego, najbliżsi Jego powiernicy i przyjaciele, Apostołowie, uciekli od Niego, ukryli się z bojaźni przed żydami.

Lecz, o dziwne sprawy i Tajemnice Boże! Zaledwie Pan Jezus umarł na haniebnym drzewie Krzyża, zaledwie Krwią swoją zrosił to drobne ziarnko gorczyczne krzyżowe, aliści w tej samej chwili zaczęły się spełniać Jego Słowa: „A Ja, gdy będę podwyższon od ziemi, pociągnę wszystko do Siebie“ (Jan. 12, 32); zaczęły się spełniać Słowa Jego nieprzyjaciół: „Widzicie, iż nic nie pomagamy. Oto wszystek świat za Nim poszedł… wszyscy Weń uwierzą“ (Jan. 12, 19, 11, 48). I w rzeczy samej! Małe ziarnko gorczyczne Krzyża Chrystusowego, zasadzone na Kalwaryi, poczęło z przedziwną szybkością cudownie róść i rozwijać się w olbrzymie drzewo żywota, drzewo zbawienia dla całej ludzkości! Słuchajcie — Najmilsi — co się dzieje zaraz po Śmierci Pana Jezusa na krzyżu, a raczej patrzcie, jak rośnie drzewo Krzyża Chrystusowego w sercach i duszach ludzkich!

Oto już na Kalwaryi setnik rzymski na widok cudów, które się działy przy Śmierci Jezusowej, wyznaje swą wiarę w Jezusa Ukrzyżowanego i publicznie, głośno daje wyraz tej swojej Wierze, mówiąc: „Prawdziwie Człowiek ten był Synem Bożym“ (Mar. 15, 39). I nie tylko setnik, ale, jak świadczy Ewangelista Św. Mateusz: „A ci, co z nim byli, strzegąc Jezusa, ujrzawszy trzęsienie ziemi i to, co się działo, zlękli się bardzo, mówiąc: „Zaisteć Ten był Synem Bożym “ (Mat. 27, 54). Nadto „i wszystka rzesza tych, co byli wspólnie przy tym widoku“ — dodaje Św. Łukasz Ewangelista: „I widzieli, co się działo, wracali się, bijąc piersi swoje” (Łuk. 23, 48). Kiedy zaś w dzień Zielonych Świątek Piotr Święty wystąpił z pierwszym swym Apostolskim kazaniem, w którym zwrócił uwagę słuchających Go żydów na straszną zbrodnię, jakiej się dopuścili, zabijając: „Jezusa Nazareńskiego, Męża od Boga pochwalonego Mocami, Cudami i Znakami, które czynu Bóg Przezeń, Którego Bóg wzbudził, czego my wszyscy świadkami jesteśmy, Który potem, Prawicą Bożą podwyższony, wstąpił do Nieba“ (Dz. Ap. 2, 22, 24, 32-33) – na słowa Św. Piotra kruszą się serca morderców Jezusowych, głośno wyznają Wiarę w Niego, proszą o Chrzest Święty i w liczbie 3000 wiernych jako pierwsza gmina chrześcijańska zajmują miejsce w cieniach Krzyża Chrystusowego.

Nazajutrz, na widok cudownego uzdrowienia chromego u bramy kościoła Jerozolimskiego i na drugie kazanie Św. Piotra, wzrosła liczba wiernych do 5000. Odtąd już coraz więcej i głębiej zapuszczało swe korzenie drzewo Krzyża Chrystusowego w duszach ludzkich, bo jak czytamy w Dziejach Apostolskich: „Pan Sam przymnażał tych, którzy mieli być zbawieni“ (Dz. Ap. 2, 47).

A jakże cudownie szybko róść poczęło drzewo Krzyża Chrystusowego, gdy Apostołowie po Wniebowstąpieniu Pańskim, podzieliwszy całą ziemię między siebie, udali się wedle rozkazu Mistrza swego na głoszenie Ewangelii i zakładanie Królestwa Bożego na ziemi!

Oto Piotr Święty zaszczepia drzewo Krzyża Chrystusowego w rozlicznych miastach i wioskach całej Palestyny i krainach Azji Mniejszej, a następnie w Rzymie, skąd wysyła Św. Marka z misją ewangeliczną do Aleksandrii. Paweł Święty podczas swych podróży Apostolskich zaszczepia drzewo Krzyża Chrystusowego również w krainach Azji Mniejszej, zakłada sławne gminy chrześcijańskie w Efezie, Koryncie, Filippi itd., pracuje razem z Piotrem Świętym w Rzymie, stamtąd odbywa podróż do Hiszpanii, zwiedza po drodze założone uprzednio kościoły w Azji Mniejszej, a wróciwszy do Rzymu razem z Piotrem Świętym krwią męczeńską skrapia i podlewa drzewo Krzyża Świętego zaszczepione w pogańskim Rzymie. Inni Apostołowie spieszą z Ewangelią o Krzyżu Chrystusowym do Persji, Indii, Scytii, Etiopii, Syrii, Achaji… i nawracają tłumy pogan do Wiary Chrystusowej i również śmiercią męczeńską dają świadectwo prawdzie Chrystusowej. Sam tylko Jan Święty, uczeń Miłości Jezusowej, nie umiera śmiercią męczeńską, ale jako z Woli Bożej najdłużej z Apostołów żyjący biskup w Efezie, stoi na straży Ewangelii Jezusa Ukrzyżowanego, ciągle głosi Ewangelię, ciągle pracuje dla dobra całego Kościoła Chrystusowego.

Za przykładem Apostołów wychodzą potem ich uczniowie i następcy w urzędzie Apostolskim na szczepienie drzewa Krzyża Chrystusowego coraz dalej i dalej! I choć wybuchły najstraszniejsze prześladowania ze strony żydów i pogan, ze strony heretyków i schizmatyków, choć się polały całe rzeki krwi chrześcijańskiej, choć miliony Świętych Męczenników oddało swe życie za Chrystusa, nie osłabiło to, ani nie opóźniło wzrostu drzewa Krzyża Chrystusowego; owszem, jak mówi Tertulian: „Krew Męczenników była nasieniem Chrześcijan”. Miecz tyranów i prześladowców, choć zabijał Chrześcijan, dawał życie i wzrost drzewu Krzyża Chrystusowego przez krew z miłości ku Jezusowi Ukrzyżowanemu przelaną.

I stało się, że stępiły się miecze prześladowców, opadły i zdrętwiały ręce katom, trony tyranów upadły, języki potwarcze i bluźniercze heretyków skostniały, a Prawda Chrystusowa żyje i tryumfuje, Krzyż Chrystusowy z Kalwaryi Świętej zapanował nad całym światem i Ramionami Swymi objął wszystkie narody ziemi!

I stało się, że dziś tylko tam życie, światło, dobrobyt i szczęście prawdziwe istnieją, gdzie Jezus Ukrzyżowany znany, czczony i kochany; gdzie zaś Krzyża Jezusowego nie ma, tam ciemności, bałwochwalstwa i niedowiarstwa, tam nędza doczesna, materialna i moralna — i straszniejsza jeszcze nędza i zguba wieczna!

Gdy Kościół Chrystusowy liczy w cieniu Krzyża Chrystusowego przeszło 800 arcybiskupów i biskupów, a przeszło 300 milionów wiernych, Katolików, wtedy gdy na stolicy Piotra Św. zasiadał Ojciec Św. Pius X, któremu jako Namiestnikowi Chrystusowemu hołd składał cały świat, nie tylko Katolicy, ale i innowiercy, żydzi i poganie; dziś na własne oczy patrzeć możemy na cudowny wzrost drzewa Krzyża Chrystusowego, który w początkach małym będąc ziarnkiem gorczycznym, zamienił się w ciągu 21 wieków w olbrzymie drzewo żywota dla dobra, szczęścia i zbawienia całej grzesznej ludzkości!

Najmilsi! Patrząc się w duchu na tę dziwną Potęgę Krzyża Chrystusowego, trudno nie upaść przed nim na kolana, trudno nie zawołać z Kościołem Świętym: „Oto drzewo Krzyża! Pójdźcie padnijmy przed nim na kolana“.

„O Krzyżu bądź pozdrowiony.
Nadziejo naszej korony,
Rządź nam i na wieki łaskawie,
Ty, coś nas zbawił w krzyżowej sprawie

(Hymn kościelny).

O jakżeśmy się cieszyć powinni, żeśmy w cieniu Krzyża Chrystusowego wzrośli, wychowali się, żyjemy i umrzeć możemy! O jakżeśmy Panu Bogu gorąco i serdecznie dziękować powinni, że nas uczynił wyznawcami i czcicielami Krzyża Chrystusowego! Jakżeśmy Pana Boga gorąco i żarliwie co dzień prosić powinni, byśmy w Krzyżu Jezusowym zbawienie i żywot wieczny znaleźli!

 

 

 

CYKL II: Ks. Józef Smołka – Królewski Znak. Krzyż Święty w życiu współczesnego człowieka. Poznań 1936r.

 

ROZWAŻANIE. ISTOTA KULTURY I POSTĘPU.

 

 

Kultura — to udoskonalenie życia. Kulturalnym nazywamy człowieka, który opanował siebie i umie łatwo współżyć z bliźnimi, który zdobyczy wiedzy ludzkiej potrafi użyć dla ułatwienia, uprzyjemnienia i podniesienia życia swojego i bliźnich, który wreszcie poznał dobrze wartości, usprawniające życie ludzkie, należycie je ocenia i popiera. Tak rozumiemy kulturę w znaczeniu subiektywnym, czyli podmiotowym. Mówimy jednak także o kulturze w znaczeniu obiektywnym, czyli przedmiotowym. Jest to ogół wartości technicznych, wytworzonych przez ludzi uczonych, oraz ogół sprawności fizycznych i duchowych, zdobytych przez ludzi zwyczajnych w różnych dziedzinach życia, przez które życie i działalność człowieka ułatwia się, uprzyjemnia i podnosi. W tym znaczeniu mówimy np. o kulturze pracy, o kulturze rolnej itd.

Poznaj dalszą część rozważania

Kultura pracy — to lepsze metody pracy, przez które praca staje się łatwiejszą, owocniejszą i bardziej rozwojową. Kultura rolna — to udoskonalone sposoby uprawy roli, umożliwiające lepsze jej wykorzystanie.

Postęp jest niczym innym, jak dodatnim rozwojem kultury. Kultura bowiem nie może trwać w jednym stanie, ale musi się rozwijać i dostosowywać do coraz nowych warunków i stosunków, musi opanowywać rozwój mechaniczny, ponieważ świat, w którym żyjemy, i warunki życia nie są zawsze jednakie. Zmieniają się one ustawicznie pod względem fizycznym, geologicznym, astrologicznym, antropologicznym, etnograficznym, geograficznym itd. Te przemiany w świecie, niezależne od woli człowieka, nazywamy rozwojem mechanicznym, a opanowywanie rozwoju mechanicznego przez ulepszanie kultury nazywamy rozwojem kulturalnym, czyli postępem.

Kulturze i postępowi przeciwstawiamy pojęcia barbarzyństwa i wstecznictwa.

Nieprzyjaciele Krzyża Chrystusowego i wrogowie Kościoła Katolickiego stawiają mu ciężki zarzut, że przez Nauki o Krzyżu Świętym i Jego Prawdach zachowuje i rozszerza w społeczeństwie nastawienie przeciwne kulturze i postępowi, że jest wrogiem kultury i postępu. Warto więc rozważyć i zanalizować treść tego rzekomego nastawienia w Kościele Katolickim, oraz treść pojęć kultury i postępu u tych, którzy „ziemskie miłując rzeczy“, nienawidzą Krzyża Chrystusowego.

Kultura osobista polega przede wszystkim na opanowaniu samego siebie i łatwym współżyciu z bliźnimi. Lecz opanowanie samego siebie może być czysto zewnętrzne, a współżycie z bliźnimi nieszczere, obłudne, choć gładkie. Opanowanie gruntowne siebie samego polega na przemianie wnętrza duszy, na wszczepieniu w nią wyższych wartości, na prawdziwej miłości Boga i bliźniego. Lecz takie wewnętrzne opanowanie siebie i rzetelne współżycie z bliźnimi, życie podnoszące i uszlachetniające, jest niemożliwe bez wzniesienia duszy ponad materię i bez ujarzmienia egoizmu, czyli bez Krzyża Chrystusowego. Gruntowne, wewnętrzne opanowanie siebie, oraz szczere, gotowe do poświęceń współżycie z bliźnimi jest istotą prawdziwej kultury osobistej. Tresura zaś zewnętrzna tylko, oparta na konwencjonalnych manierach i pięknych, a może i mądrych, ale egoizmem i pretensjonalnością zarażonych rozmowach, nadto współżycie z bliźnimi fałszywe i obłudne, nastawione na wyzysk i eksploatację bliźniego, oraz pokrycie własnej nicości i nieuczciwości — to nie jest wcale kultura, ale zamaskowane barbarzyństwo, którego skutkiem może być tylko niszczenie bliźniego i siebie samego. Niszczy siebie taki człowiek, bo nie dąży do doskonalszego życia, nie chce być dobrym, ale chce tylko za dobrego uchodzić, a pokrywa swe wady, grzechy, a może i zbrodnie manierami i pozorami. Niszczy bliźniego, bo z zazdrości przeszkadza mu w czynieniu dobrze, a nawet często materialnie go wyzyskuje. Kto Kościołowi robi z tego zarzut, że się domaga wewnętrznego umartwienia i pokonania, a nie poprzestaje na zewnętrznej tresurze, ten występuje w obronie barbarzyństwa, a nie kultury.

Drugą cechą kulturalnego człowieka jest to, że potrafi użyć zdobyczy wiedzy ludzkiej dla ułatwienia, uprzyjemnienia i podniesienia życia swojego i bliźnich. Kto się zapoznał z rożnymi zdobyczami uczonych, mającymi znaczenie dla życia, i umie z nich zrobić użytek np. pracę sobie skrócić, umysł podnieść, serce rozweselić wzniosłą poezją, bliźniemu pomóc, telefonem, radiem czy elektrycznością się posłużyć — ten jest kulturalnym. Są jednak ludzie, którzy używają zdobyczy kulturalnych na zgubę własną i bliźnich np. szerząc filmy niemoralne, książki bezbożne i bezwstydne. Przy pomocy gazet uczy się ludzi zbrodni i grzechów. W poradniach tzw. „świadomego macierzyństwa” pracuje się przez szerzenie zbrodni dzieciobójstwa, pomnażanie kalek niewieścich i wyludnianie społeczeństwa. Takie używanie zdobyczy wiedzy ludzkiej nie jest wcale kulturą, ale barbarzyństwem. Jeśli więc czyni się zarzut Kościołowi, że potępia niemoralne filmy, książki, tańce, instytucje zbrodnicze „świadomego macierzyństwa” itd., jeżeli się to nazywa zamachem i „najazdem barbarzyńskim na zdobycze kulturalne Zachodu”, to tego rodzaju bezczelne i bezbożne wystąpienia wrogów Krzyża Chrystusowego są rzeczywistą obroną barbarzyństwa, nie kultury.

Kultura nie może polegać na szerzeniu zbrodni, zepsucia i wyuzdania, na niszczeniu małżeństw i społeczeństwa, na oddawaniu zdobyczy wiedzy ludzkiej w służbę najdzikszych instynktów zwierzęcych. Człowiek prawdziwie kulturalny będzie się chętnie zaznajamiał ze zdobyczami wiedzy ludzkiej w celach dodatnich, a nie w celach niszczycielskich. Nie będzie on nazywał kulturalnymi bandytów duchowych i moralnych, którzy zaznajomili się z pewnymi „zdobyczami kulturalnymi”, aby sobie ułatwić napady na rzeczywiste wartości kulturalne, oraz ludzi, z trudem je utrzymujących i szerzących. Aby zdobycze wiedzy ludzkiej rzeczywiście życie udoskonalały, trzeba zastosować do nich zasadę krzyża, tj. opanować namiętności i przekształcić się wewnętrznie. Krzyż jest istotą prawdziwej kultury. Bandyta moralny nie jest kulturalnym człowiekiem, choćby miał wiedzę profesora uniwersytetu.

Człowiek kulturalny ocenia i popiera wartości, udoskonalające życie ludzkie. Lecz wśród tych wartości musi się ustanowić pewien porządek, naznaczyć pewną skalę, bo nie wszystkie wartości są sobie równe. Najniższe są wartości, udoskonalające życie cielesne, potem idą wartości, udoskonalające życie umysłowe, a najwyższe wartości są te, które udoskonalają życie moralne.

Lecz są ludzie, którzy nie uznają tego porządku i stawiają życie cielesne na pierwszym planie. Ideałem dla nich jest bokser, narciarz, łyżwiarz, szybkobiegacz, gwiazda filmowa itd. Wartości religijno-moralne nie mają u nich prawie żadnego znaczenia i dlatego nie chodzi im o udoskonalenie życia moralnego. Oczywiście, wychowanie czysto fizyczne ze zaniedbaniem życia umysłowego i moralnego jest wychowaniem karykaturalnym, przytępiającym umysł, znieprawiającym duszę. Kto zaś robi Kościołowi Katolickiemu zarzut, że dzięki wyższej ocenie wartości duchowych jest wrogiem kultury, ten właściwie występuje w obronie barbarzyństwa. Życie wykazuje bowiem, że gdy w człowieku wykształci się jednostronnie ciało z pogwałceniem duszy, to taki człowiek staje się często rzeczywiście barbarzyńcą, przeceniającym pięść i rewolwer, upatrującym wielkość człowieka w sile i wzroście, a lekceważącym duchowe wartości, które najbardziej udoskonalają życie ludzkie. Aby kultura ciała stała się rzeczywiście celową i pożyteczną, aby zasługiwała na nazwę prawdziwej kultury, musi być podporządkowana wartościom religijno-moralnym, czyli prowadzona według Zasad Krzyża Świętego. Istotą więc nawet cielesnej kultury jest Krzyż Chrystusowy.

Dodatni rozwój kultury nazywamy postępem. Niestety dziś zauważyć możemy, że kultura, czyli udoskonalenie życia, nie posuwa się w kierunku dodatnim. Nie pomagają zdobycze techniki ludzkiej: koleje żelazne, telegrafy, telefony, radia, elektryczność itd. Życie staje się coraz cięższe. Utrudniają to życie nienawiści klasowe, rasowe, narodowe, wyznaniowe, oraz praca ciemnych czynników wywrotowych. Nadto u jednych widzimy przesyt i nadużywanie życia, u innych nędzę. Państwa, uzbrojone od stóp do głowy, spoglądają na siebie podejrzliwie, popierają fabryki amunicji i wytwarzają gazy trujące, którymi mają zatruwać masami ludzi w państwach sąsiednich na wypadek wojny. Minęła jedna i druga straszna wojna światowa, jakiej dawno nie widziano, a przeczuwa się i oczekuje jeszcze straszniejszej, która ma świat zalać odmętami krwi, łez i pożogi i usłać ziemię stosami trupów.

Niechże kto nazwie taki rozwój współczesnej kultury postępem! To nie postęp, ale straszne wstecznictwo, prowadzące życie narodów i państw do katastrofy. Jak się to stać mogło w wieku tylu wspaniałych wynalazków, udogodnień, tylu cudów techniki ludzkiej? Otóż właśnie pokazuje się, że postęp nie polega jedynie na tych wynalazkach. Brak jeszcze jednej ważnej cechy. Jest nią Krzyż Chrystusowy, czyli konieczność ukrzyżowania materializmu i pokorne nawrócenie się do Boga.

Ratunkiem dla ludzkości jest wzniesienie się nad materię, odwrócenie oczu od zysków materialnych i interesów doczesnych ku wartościom wiecznym, w których jest punkt zaczepienia świata, zabranie się do pracy w Akcji Katolickiej dla Królestwa Bożego. Tylko w Królestwie Bożym mogą się uratować i przetrwać doczesne wartości. Symbolem tego przeobrażenia umysłowego, tego ukrzyżowania dotychczasowych poglądów i zgubnych zainteresowań jest krzyż Chrystusowy. Oto drzewo Krzyża, na którym nawet doczesne zbawienie świata zawisło.

 

 

CYKL III: Z RÓŻNYCH DZIEŁ O KRZYŻU ŚWIĘTYM.

 

 

Bp Tihamer Toth – Tryumf Chrystusa. Kazania 1947r.

 

 

ROZWAŻANIE. KRZYŻ CHRYSTUSA I KRZYŻ CZŁOWIEKA. Cz. 1.

 

 

Dziś, krzyż cierpienia i niedostatku tak bardzo ciąży na barkach ludzi, jak może nigdy dotąd, w czasie, kiedy blisko już 2000 lat od Męki Jezusa Chrystusa, pierwszej ofiary krzyża, który świat wybawił. Jest w tym coś opatrznościowego, że kiedy człowiek ugina się pod krzyżem największych przeciwieństw, wtenczas oświeca go blaskiem pełnym nadziei Krzyż Boga-Człowieka, który się dla nas ofiarował.

Poznaj dalszą część rozważania

Temat ten interesuje ludzi najbardziej, bo nie ma człowieka, który by nie znał ciężaru klęsk i cierpień.

Cierpienie jest nieodłącznym towarzyszem naszej wędrówki po padole płaczu; jest twardą zagadką nie tylko dla człowieka myślącego, ale jest również .niebezpieczną próbą dla wierzącego!

Tak, tak; cierpienie nie jest sprawą, którą można by lekceważyć. Jest to sprawa ważka, twarda, często na pozór bezcelowa, nie do zniesienia, jednak ma rację cudowna mądrość Pisma Świętego: „Kto nie jest doświadczony, cóż umie?“ (Ks. Syr. 34, 10).

Kto nie cierpiał, ten nie wie, jak można na ciernistej drodze cierpienia odnaleźć swoje lepsze „ja“, któreśmy zgubili na beztroskich ścieżkach dobrobytu.

Kto jeszcze nie cierpiał, ten nie wie, jak można na podstawie własnej nędzy zrozumieć trudy bliźniego; że można ostrzem cierpienia przeciąć węzeł samolubstwa, małostkowości i stać się wyrozumiałym, łagodnym, przebaczać innym.

Kto jeszcze nie cierpiał, ten nie wie, jak się można w cierpieniu oczyścić z grzechów, jak można pokutować i naprawić przeszłość. Tak; cierpienie, które znosimy z Bogiem, czyni nas wartościowymi, znoszone mężnie pomijanie czyni nas milszymi, upokorzenie większymi, jednym słowem cierpienie pod krzyżem Chrystusowym pogłębia, uszlachetnia duszę!

Mówi się, że nic nie może człowieka zrobić tak wielkim, jak ból. Tak, jeśli…, jeśli go znosimy w Duchu Chrystusowym.

Są ludzie, których cierpienie robi zawziętymi, zrozpaczonymi, — ci cierpią nie w duchu Chrystusowym.

Inni stają się surowi, nieludzcy. Innych cierpienie czyni odrętwiałymi, nieczułymi, obojętnymi, — ci tak samo nie cierpią z Chrystusem.

Ale są i tacy, którzy pod wpływem cierpienia stają się delikatniejszymi, głębszymi, łagodniejszymi, bardziej zahartowanymi: to ci, którzy w cierpieniach uciekają się do Chrystusa, którzy chodzą do szkoły Króla cierpień.

Wszyscy musimy cierpieć. Być człowiekiem, znaczy cierpieć. Więc starajmy się nauczyć cudownej mądrości: jak należy cierpieć zgodnie z cierpiącym Chrystusem?

1. Krzyż Chrystusa. 

Jakie nieocenione siły tryskają z tego, gdy w ciężkich chwilach bólu pomyślę, że Chrystus już przede mną szedł po tej samej drodze cierpień i męki? Mówią, że kiedy na wiosnę kwitnie winograd, w głębiach piwnic wino musuje, jakby czuło, że winorośl kwitnie, bo od niej pochodzi! Jakby to powiedzieć inaczej? Może w ten sposób, że wino czuje „sympatię“ do winogradu. Sympatia znaczy „współcierpienie”.

Mówią także, że podczas wielkiej burzy na oceanie niepokoi się i faluje Morskie Oko, położone wśród wysokich Tatr, jakby odczuwało borykanie się morza, bo z niego pochodził. Można powiedzieć, że Morskie Oko współczuje z oceanem.

„Krzyż Chrystusa i krzyż człowieka” — znaczy, że odnoszę się ze współczuciem, ze zrozumieniem dla bólu cierpiącego Chrystusa, bo Jego dusza i moja, to jakby dwie siostry. I wtenczas czuję, że ta sympatia, czyli to „współcierpienie” ucisza, koi moje niedomagania, co sprawia, że niedola wydaje się znośniejsza, klęski, które się walą, łatwiejsze do zniesienia, krzyż rozprasza ciemności wśród najczarniejszej nocy, usuwa grozę śmierci i znikomości. Wtenczas sympatyzuję z Chrystusem, jeśli potrafię razem z Nim cierpieć.

Bracia, których okropnie smaga życie, którzy stoicie tuż, tuż nad przepaścią rozpaczy i mówicie: dość tego, dalej już nie mogę nieść krzyża, wy wszyscy cierpiący bracia, siostry, uczcie się tej wielkiej sztuki życia, tej sympatii dla cierpiącego Chrystusa! A kiedy już dojdziecie do granic wyczerpania, kupcie sobie — co? Czy może rewolwer, by pójść w ustronie leśne i w głowę sobie palnąć? Nie! Kupcie sobie krzyżyk i połóżcie go przed sobą, a kiedy przyjdzie straszna noc cierpień, zgryzot i niedoli, kiedy zewsząd osaczają was klęski i niepowodzenia, pomyślcie: a co przecierpiał Bóg i o ile więcej zniósł upokorzeń i niedoli!

Pan o wiele więcej cierpiał niż ja, — jaka to głęboka myśl chrześcijańska, pełna krzepiącego blasku i światła, pełna nadziei!

Pewien kapłan miał ciekawą przygodę. Spacerując wieczorem nad rzeką, spotkał starą babcię. Po zwykłym pozdrowieniu zagadnął ją: Co u babci nowego? „0 źle, zupełnie źle — odpowiedziała staruszka — dom mi się spalił, dzieci po świecie, bardzo mi smutno…“ Kapłan starał się ją pocieszyć, ale ona z łagodnym uśmiechem mówiła dalej: „Bardzo mi źle, ale mój smutek wydaje mi się drobnostką, kiedy pomyślę, że Chrystus całe życie był bezdomny, mnie było niegdyś lepiej. On chodził boso, a ja jeszcze mam co włożyć na nogi; On nosił koronę cierniową, a ja chwała Bogu jestem wolna od takich cierpień… Więcej nic nie rzekła, ale każdy czuje, jaka potężna, triumfalna moc bije z tych słów, wskazujących, jak powinno się nosić krzyż! Każdy czuje, że krzyż Chrystusowy rzeczywiście jest największym pocieszeniem cierpiącej ludzkości! Życie jest twarde i okrutne! Z przerażeniem słyszymy na każdym kroku o niezmyślonych, ale rzeczywistych tragediach, ale jeśli trzymamy się kurczowo Krzyża Chrystusowego, pokonamy trudności życia! Choroby będą nadal, ordynarny mąż nie zmieni się, nieznośna żona będzie dalej zatruwać życie, lekkomyślny syn, córka może się nie opamiętają, codziennie troski nie znikną, ale… moja łagodność i dobroć, a zarazem cierpliwość złagodzi cierpienia, nabiorę siły do znoszenia dalszych trudów.

Chrystus dlatego obrał życie pełne cierpień, żeby mógł powiedzieć: „Obaczcie i przypatrzcie się, czy jest boleść jako boleść moja?“ (Treny 1, 12). To, co ty cierpisz, ja wpierw cierpiałem! I cierpiałem więcej! Dla ciebie cierpiałem! Jesteś biedny? Ja dobrowolnie obrałem ubóstwo! Uwłaczają twojemu honorowi? A ze mną co zrobili? Wiesz, że mnie policzkowano! Wiesz, jaką hańbą okryty stałem przed Herodem! Patrz na mnie na krzyżu! Wszyscy mnie opuścili, nawet niebo. Płaczesz? Dobrze, ale zmieszaj swoje łzy z moimi, a nie będą tak gorzkie! Ciężki masz krzyż? Racja, ale spróbuj dać mi go na chwilę — we dwóch prędzej go uniesiemy. Ranią cię cierpienie życia? Człowiecze, popatrz na moje skrwawione czoło!

A może mimo to powiesz: „Wszystko to jednak pięknie, ale jednak ścieżki, którymi nas prowadzi Bóg, są bardzo ciężkie, pełne ostrych kamieni i cierni!“ O tak, nikt temu nie zaprzeczy! Ale czy są aż nie do zniesienia? Nie! Niemożliwe do zniesienia są tylko dla tych, którzy nie mają wiary. Jeśli wierzę, że wszystkie nici mojego życia schodzą się w ręku Boga, jeśli wierzę, że jest ktoś, kto nie zapomina o mnie wtenczas, kiedy mnie wszyscy opuścili, kto mnie — kiedy mnie wszyscy przestali kochać — kocha nadal, kto czuwa nade mną, kiedy ode mnie wszyscy odeszli, — jeśli jestem prawdziwym chrześcijaninem, to pokonam trudy życia.

Jeśli w cierpieniu uciekam się do Chrystusa, wprawdzie życie pozostanie nadal „padołem płaczu“, ale przynajmniej nie będzie „więzieniem”. Wtenczas też będę płakać, ale nie z rozpaczy. Wtenczas też będę narzekał, ale moja skarga będzie modlitwą, wzniosłym błaganiem. Wtenczas też będzie cierpienie, ale nie będzie rozpaczy, a wiadomo, że „nie cierpienie zabija, ale rozpacz, nie siła trzyma mnie przy życiu, ale wiara”.

 

 

 

 

Modlitwa przed krzyżem.

Bądź pozdrowiony, o Krzyżu Święty, chwalebne Znamię naszego Odkupienia, drzewo życia, na którym Zbawiciel świata śmiercią Swą przemógł śmierć rodzaju ludzkiego! W tym Świętym Krzyżu spoczywa Chwała nasza, radość, nadzieja i ucieczka. Tym pełnym Chwały znamieniem znaczę czoło moje, abym się nigdy Krzyża Chrystusowego nie wstydził; usta moje, aby Śmierć Twoją, o Jezu, wiecznie chwaliły; pierś moją, aby w niej nigdy nie wygasła pamięć Twych Cierpień i Twej Śmierci. Spraw, o Boski Zbawicielu, żebym w ten Znak uzbrojony, nie doznał żadnej krzywdy ani od widzialnych ani niewidzialnych wrogów, lecz siłą Twego Krzyża szczęśliwie wszystkie pokusy przezwyciężał. A gdy się kiedy ten Znak na Niebie ukaże, spraw, o Jezu, ażeby Krzyż Twój nie był dla mnie postrachem, lecz pociechą. Amen.

 

 

Litania o Krzyżu Świętym.

Kancyonał katolicki i razem książka modlitewna 1868

Kyrie elejson! Chryste elejson! Kyrie elejson!

Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas!

Ojcze z Nieba Boże, zmiłuj się nad nami!

Synu Odkupicielu świata, Boże,

Duchu Święty Boże,

Święta Trójco Jedyny Boże,

O Krzyżu Święty, Przyczyń Łask sprawiedliwym, a grzesznym spraw odpuszczenie.

Krzyżu, wynalazku prawdziwej mądrości,

Krzyżu, skarbie nieprzebranych Zasług Chrystusowych,

Krzyżu, dzieło zbawienne Ducha Świętego,

Krzyżu, nadziejo i zbawienie nasze,

Krzyżu, niewiernym pogorszenie,

Krzyżu, poganom pośmiewisko,

Krzyżu, Znaku Chrześcijan,

Krzyżu, podziwienie duchom niebieskim,

Krzyżu, rozpaczających drogo,

Krzyżu, pogromie szatanów,

Krzyżu, jedyna nadziejo grzesznych,

Krzyżu, drzewo życia,

Krzyżu, drzewo ozdobne,

Krzyżu, podstawo Kościoła Świętego,

Krzyżu, obrazie doskonałości chrześcijańskiej,

Krzyżu, zapłato Apostołów,

Krzyżu, męstwo Męczenników,

Krzyżu, chwało Wyznawców,

Krzyżu, nagrodo Panien,

Krzyżu, zaprzenie zakonników,

Krzyżu, pocieszenie wdów i sierót,

Krzyżu, lekarzu chorych,

Krzyżu, ucieczko nędznych i opuszczonych,

Krzyżu, znaku wybranych,

Krzyżu, radości kapłanów,

Krzyżu, znaku i początku cudów,

Krzyżu, Monarcho kuli ziemskiej,

Jezu Chryste Ukrzyżowany, bądź nam miłościw, Przepuść nam, Panie!

Od wszego złego, Wybaw nas, Panie!

Od grzechu każdego,

Od potępienia wiekuistego,

Od powietrza, głodu, ognia i wojny,

Przez Krzyż Twój Święty,

Przez dźwiganie Krzyża świętego,

Przez Śmierć na Krzyżu podjętą,

Przez złożenie Ciała Twego z Krzyża,

Przez Znalezienie Krzyża Twego,

Przez Podwyższenie krzyża Twego,

Przez Tajemnice Krzyża Twego,

Przez pokazanie przed Sądem Krzyża Twego,

Przez Chwałę Krzyża Twego,

Przez wsławienie Krzyża Twego Świętego,

W Dzień Sądu Twego,

My grzeszni, Ciebie Boga prosimy, Wysłuchaj nas Panie!

Abyś nas do pokuty prawdziwej przyprowadzić raczył,

Abyś Kościół Twój Święty rządzić i zachować raczył,

Abyś nam grzechy odpuścić raczył,

Abyś Gniew Twój i wszelkie plagi nad nami wiszące przez większość Miłosierdzia i Zasługi Twoje folgować raczył,

Abyś nas nie zbierał z tego świata bez Spowiedzi Świętej,

Abyśmy Anielskim Chlebem posileni w Bogu zasnęli,

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, Przepuść nam, Panie!

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, Wysłuchaj nas, Panie!

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, Zmiłuj się nad nami!

Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas!

Kyrie elejson! Chryste elejson! Kyrie elejson!

Ojcze nasz… Zdrowaś Marya… Chwała Ojcu…

℣. Panie! wysłuchaj modlitwy nasze.

℟. A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie.

℣. Módlmy się: Wszechmogący Wieczny Boże nasz, Któryś poświęcił drzewo krzyża, daj nam, prosimy Cię pokornie, abyśmy, którzy teraz cześć wyrządzamy Krzyżowi Twemu, zbawiennej Jego Chwały skutków uczestnikami stać się zasłużyli. Który żyjesz i królujesz Bóg Jeden na wieki wieków.

℟. Amen.

 

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023