Krzyż Święty

 

 

 

 

O nabożeństwie miesięcznym

Źródło: Zbior wybornego y gruntownego nabozenstwa na codzienne, tygodniowe, miesięczne, w dni swięte i roczne 1819

Nauka.

Czytaj więcej

Chociaż nie zdaje się być osobliwszym i różnym od codziennego, tygodniowego, i rocznego, jakoż nie znajduje się w innych do Nabożeństwa książkach, przestrzec jednak potrzeba Wiernych Chrystusowych. Najpierw, że niektórzy z nich zostają w rozmaitych Bractwach, którym oprócz innych w roku dni, na jedną w każdym miesiącu Niedzielę nadane są Odpusty to zawsze pod obowiązkiem jakiego nabożeństwa. Po wtóre: Wszyscy, którzykolwiek nabożnie co dzień trzy razy odmawiają Anioł Pański, i którzy codziennie przez pół lub ćwierć godziny odprawiają medytację, to jest modlitwę wewnętrzną, tak ci jako i pierwsi wiernie się każdego dnia w tych pobożnych uczynkach zachowując przez cały miesiąc, w każdym całego roku dostąpić mogą zupełnego Odpustu w te dni Miesięczne, które sami sobie obiorą, a w nie spowiadać się i komunikować, i modlić się będą. Przysposobienia do Spowiedzi opisane są niżej w Nabożeństwie do Świętych Sakramentów, w Nabożeństwie także tyczącym się Odpustów, wyrażone tj. wzglądem nich uwiadomienia i modlitwy.

Co się zaś tyczy Medytacji, czyli modlitwy wewnętrznej, ta choćby tak wielkimi, (jako się wyżej nadmieniło) Odpustami zalecona nie była, sama jednakże przez się od modlitwy ustnej daleko jest zacniejsza i pożyteczniejsza; gdyż kiedy się modlimy ustnie mówimy tylko do Pana Boga; ale gdy się modlimy wewnętrznie, tj. gdy rozmyślamy co nabożnego, wtenczas Sam Pan Bóg mówi do nas, ponieważ więc tyle jest na świecie ludzi chcących nawet pobożniejsze prowadzić życie, którzy wiele różnych i długich modlitw ustnych codziennie odmawiają, a o modlitwie wewnętrznej albo nie wiedzą, albo nie dbają, albo co rozmyślać nie mają, przetoż kładzie się tu dla wszystkich wielce gruntowne i wyborne Uwagi na każdy dzień Miesiąca. Które przeczytawszy codziennie po jednej rozważając, trzeba je znowu na drugi i na każdy poczynający się Miesiąc z początku zaczynać. Przez całe życie odprawiając je, znajdzie się zawsze w nich co nowego do używania i ku zbudowaniu.

Uwaga o odpustach.

Źródło: Głos duszy 1881;

Odpusty. Podręcznik dla duchowieństwa i wiernych opr. X. Augustyn Arndt 1890r. 

Benedykt XIV, sławny i uczony papież, polecał Brewem d. 16 grudnia 1746r., bardzo gorąco rozmyślanie, i bardzo słusznie, mało bowiem jest ćwiczeń pobożnych, z których by Chrześcijanie mogli czerpać skuteczniejsze środki do zapewnienia sobie wytrwania i postępu w cnotach. „Dajcie mi kogoś, który co dzień choć kwadrans poświęca rozmyślaniu powiedziała Św. Teresa, a ja mu obiecuję Niebo“.

Odpusty: 1) Zupełny raz na miesiąc w dzień dowolnie obrany, jeśli kto przez miesiąc co dzień rozmyśla przez pół godziny lub przynajmniej przez kwadrans. Warunki: Spowiedź, Komunia Święta i modlitwa pobożna na zwyczajne intencje.

2) 7 lat i 7 kwadr. za każdy raz, gdy kto w kościele lub gdzieindziej, publicznie lub prywatnie, naucza innych o sposobie rozmyślania, albo gdy kto tej nauki słucha. Warunek: Spowiedź, Komunia Święta za każdym razem.

3) Odpust zupełny raz na miesiąc w dniu dowolnie obranym, gdy kto pilnie naucza, albo się dał pouczyć. Warunki: Spowiedź, ilekroć z sercem skruszonym przyjmą Komunię Świętą i modlitwa na zwyczajne intencje. (Benedykt XIV. Brew. dn. 16 grudnia 1746r.)

Wszystkie te odpusty można ofiarować za dusze wiernych zmarłych.

 

 

 

WEZWANIE DO DUCHA ŚWIĘTEGO

V. Racz przyjść Duchu Święty i napełnić serca wiernych Twoich.

R. A ogień Miłości Twojej racz w nich zapalić.

V. Ześlij Ducha Twego, a będą stworzone.

R. A cała ziemia będzie odnowiona.

V. Módlmy się: Boże! Światłem Ducha Świętego serca wiernych nauczający, daj nam w Tymże Duchu poznawać co jest dobrem, i zawsze obfitować w pociechy Jego. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, Który z Tobą i z Duchem Świętym żyje i króluje, Bóg w Trójcy Świętej Jedyny na wieki wieków.

R. Amen.

 

 

DZIEŃ 25.

 

 

CZYTANIE DUCHOWNE

 

 

CYKL I. Ks. Franciszek Walczyński – Kazania pasyjne o Tajemnicach Krzyża Pana Jezusa – Tarnów 1909r.

 

 

ROZWAŻANIE: Krzyż Pana Jezusa jako drzewo żywota. Cz. 2.

 

 

„Chwalimy Cię, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
żeś przez Krzyż Twój Święty i Mękę Twoją odkupił świat”.

 

To też w duchu Kościoła Świętego, Który niczego tak gorąco nie pragnie, jak, byśmy dobrze zrozumieli i ukochali Tajemnice Krzyża Chrystusowego, zastanowimy się w nauce dzisiejszej nad Krzyżem Chrystusowym jako nad „drzewem naszego zbawienia, drzewem wiecznego żywota”.

O chciejcież — Najmilsi! posłuchać mnie z uwagą i gorącą żądzą skorzystania z tej nauki dla zbawienia waszej duszy!

 

Jezu Ukrzyżowany, wspieraj nas Łaską Swoją w tym rozmyślaniu o Tajemnicach Twego Krzyża.

Maryo! Matko Bolesna i Święci Pańscy, Miłośnicy Krzyża Chrystusowego przyczyńcie się za nami i wyjednajcie nam Łaskę zrozumienia Tajemnic Krzyża Chrystusowego!

Zdrowaś Marya… itd.

Poznaj dalszą część rozważania

Dlatego też, by spotęgować waszą cześć i miłość dla krzyża Chrystusowego jako drzewo żywota, powiem wam jeszcze w drugiej części dzisiejszego rozmyślania

b) jakie owoce wydało z siebie drzewo Krzyża Chrystusowego.

Owocem pierwszym i najgłówniejszym, który zrodziło drzewo Krzyża Chrystusowego, jest — Najmilsi! owoc zbawienia naszego; tym zaś owocem jest nie kto inny, tylko ten, o którym mówimy w Pozdrowieniu Anielskim: „I Błogosławion Owoc Żywota Twego”.

Tak jest — Najmilsi! Ten Jezus, Którego Najświętsza Marya Panna za sprawą Ducha Świętego w Swym Niepokalanym Żywocie poczęła i na świat wydała; Ten Jezus, Którego Najświętsza Marya Panna zgodnie z Wolą Ojca Niebieskiego dla naszego zbawienia na śmierć krzyżową poświęciła i ofiarowała; Ten Jezus, Najmilszy Syn Ojca Niebieskiego i najukochańszy Syn Maryi, Matki Bożej i naszej, jest Błogosławionym Owocem, Który w Wielki Piątek nosiło i z Siebie wydało Przenajchwalebniejsze drzewo Krzyża Świętego wśród niewypowiedzianych cierpień, wśród potoku Najświętszej Krwi Boga-Człowieka, Baranka Bożego, Który gładzi grzechy świata. Cóż to za dziwna Tajemnica! W Raju rozkoszy owoc zerwany z drzewa zakazanego i zjedzony przez pierwszych naszych rodziców z rodził dla całego świata Gniew Boży, przekleństwo, potępienie, śmierć wieczną; a na Kalwaryi, na tej górze cierpień, boleści i śmierć najhaniebniejszej i najokrutniejszej, owoc drzewa krzyżowego, poświęconego Krwią Baranka Bożego zrodził nam pokój Boży, Błogosławieństwo, Łaskę Ojca Niebieskiego, przystęp i prawo do nieba i wieczny, szczęśliwy żywot! O jakże słusznie wzywa nas Kościół Święty, byśmy przed Krzyżem Jezusowym padali na kolana i z uwielbieniem śpiewali:

„Krzyżu Święty nade wszystko…
Słodkie drzewo, słodkie gwoździe,
rozkoszny owoc nosiło!“

Cóż dziwnego, że Kościół Święty tak gorliwie czci Krzyż Chrystusowy, że Go stawia na Ołtarzach, że nim zdobi Domy Boże, że Znakiem Krzyża Świętego znaczy naczynia i szaty liturgiczne, że w Znaku Krzyża Świętego udziela Sakramentów Świętych, że Znakiem Krzyża błogosławi wiernych! Cóż dziwnego, że Święci Pańscy rozmyślając o Męce Pańskiej, wpatrując się w Jezusa Ukrzyżowanego, wpadali w zachwyt i omdlewali z miłości ku Jezusowi Ukrzyżowanemu 1 Cóż dziwnego, że Św. Paweł wyznaje o sobie: „A ja, nie daj Boże, abym się chlubić miał, jeno w Krzyżu Pana naszego Jezusa Chrystusa” (Gal. 6, 14)! Cóż dziwnego, że Św. Franciszek z Asyżu zwykł był tak się modlić: „O Jezu! niechaj umrę z miłości ku Tobie, Któryś raczył umrzeć z Miłości ku mnie!” Cóż dziwnego, że Św. Katarzyna ze Sienny ciągle prawie miała na ustach te słowa: „Miłość moja, Jezus Ukrzyżowany!”

I słusznie! Bo gdyby drzewo Krzyża Świętego nie było wydało rozkosznego Owocu naszego zbawienia, Jezusa Chrystusa Ukrzyżowanego, gdyby Pan Jezus nie był cierpiał i umarł za nas na drzewie Krzyża, gdyby Pan Jezus tą Swoją Męką i Śmiercią nie był nam wysłużył żywota wiecznego, nie mielibyśmy Zbawiciela, nie mielibyśmy zbawienia, bo „nie masz innego Imienia pod Niebem, w którym byśmy mieli być zbawieni, jedno Imię Jezusa Ukrzyżowanego“ (Dz. Ap. 4, 12).

Ale nie dość na tym! Obok Pana Jezusa Ukrzyżowanego, Który jest głównym i pierwszorzędnym Owocem drzewa Krzyża Świętego, są jeszcze inne owoce, które to drzewo z siebie wydało. Jakie? Są to — Najmilsi! te niezliczone zastępy Świętych Pańskich, którzy swą Świętość i swoją Chwałę na ziemi i w Niebie zawdzięczają swej głębokiej wierze i czci dla Krzyża Chrystusowego, swojej bezgranicznej miłości ku Jezusowi Ukrzyżowanemu. Oni wszyscy wzrośli w cieniu drzewa krzyżowego, wszyscy się wychowali i uświęcili w Szkole Jezusa Ukrzyżowanego; oni są owocem Zasług Jezusa Ukrzyżowanego, Który ich z Krzyża do Siebie pociągnął, do życia Świętego powołał, Miłością Krzyża napełnił Łaską Swoją, krzyżową Męką i Śmiercią wysłużoną, i w tak hojnej mierze im udzieloną, uświęcił i aureolą Świętych w Niebie i na ziemi ozdobił.

I tak! Owocem Krzyża Chrystusowego są święci Apostołowie, bo miłość ku Jezusowi Ukrzyżowanemu natchnęła ich męstwem, poświęceniem, gorliwością do głoszenia Ewangelii Chrystusowej wszystkiemu stworzeniu. Owocem Krzyża Chrystusowego są Święci Męczennicy, bo miłość ku Jezusowi Ukrzyżowanemu dała im siłę do poświęcenia życia za Wiarę Chrystusową do zniesienia najsroższych katuszy dla Chwały Imienia Jezusowego Owocem Krzyża Chrystusowego są Święci Wyznawcy, bo miłość ku Jezusowi Ukrzyżowanemu sprawiła, że się wyrzekli wszystkiego i stali się naśladowcami Jezusa Ukrzyżowanego w pokorze, posłuszeństwie, ubóstwie, czystości, miłości nieprzyjaciół i innych heroicznych cnotach, którymi całemu przyświecali światu. Owoce Krzyża Chrystusowego są Święte Dziewice, bo miłość ku Jezusowi Ukrzyżowanemu sprawiła, że sobie obrały Pana Jezusa za jednego Oblubieńca swej duszy i żyjąc na ziemi, anielski żywot prowadziły. Owocem Krzyża Chrystusowego są Święte Wdowy, bo miłość ku Jezusowi Ukrzyżowanemu kazała im wzgardzić powtórnymi związkami małżeńskimi, a służyć wyłącznie Panu Bogu w pracy, modlitwie, poście, pokucie i umartwieniu.

Wszyscy ci Święci wybielili swe szaty w Krwi Baranka Bożego i dlatego nieustannie stoją przed Jego Stolicą i śpiewają Mu: „Godzien jest Baranek, Który jest zabity, wziąć Moc i Bóstwo, Mądrość i Siłę, Cześć i Chwałę i Błogosławieństwo… i żeś je zabity i odkupiłeś nas Bogu przez Krew Twoją… i uczyniłeś nas Bogu naszemu królestwem i kapłanami i będziemy królować na ziemi“ (Apok. 5, 12, 9-10). A na czele tych Zastępów niebieskich stoi Najświętsza Marya Panna, Królowa Wszystkich Świętych, bo i Ona jest Owocem Krzyża Chrystusowego. Wszak stojąc pod Krzyżem Jezusowym w Wielki Piątek na Kalwaryi, razem z Nim cierpiała, razem z Nim była ukrzyżowana\ na Macierzyńskim Swym Sercu… Ona, Królowa Męczenników i Matka najboleśniejsza… Któż Jej wielkość, Świętość i Zasługi wypowie?!

Oto — Najmilsi! Owoce drzewa Krzyża Chrystusowego. O! gdybyśmy o tym pamiętali, pewnie byśmy inaczej żyli, inaczej Bogu służyli; co więcej, pewnie byśmy i my Świętymi się stali.

Dlatego skupmyż się dziś pod drzewem Krzyża Chrystusowego; cieszmy się Jego owocami, ale ich także pokosztuj, starając się naśladować Jezusa Ukrzyżowanego i miłośników Jego Świętych Pańskich. Niechaj zakwitną pośród nas: wiara Świętych Apostołów, męstwo Świętych Męczenników, pobożność Świętych Wyznawców, czystość Świętych Dziewic, duch umartwienia świętych i wdów; niechaj w życiu naszym objawia się Duch Jezusa Ukrzyżowanego, a wtedy Krzyż Chrystusowy stanie się dla nas wszystkich „drzewem żywota wiecznego“, wtedy spełnią się na nas słowa, jakie czytamy w księdze Obj. Św. Jana: „Błogosławieni, którzy obmywają szaty swoje w Krwi Barankowej, aby władza ich była nad drzewem żywota, ażeby weszli przez bramy do miasta…” (Ks. Ap. 22, 14) „do Niebieskiego, Wiekuistego Jeruzalem”. Amen.

 

 

 

CYKL II: Ks. Józef Smołka – Królewski Znak. Krzyż Święty w życiu współczesnego człowieka. Poznań 1936r.

 

ROZWAŻANIE. POMOC W PRACY.

 

Oddalający się od Krzyża Chrystusowego i Chrześcijaństwa i zatruwający swego ducha zasadami nowoczesnego pogaństwa nabywają zwykle pogańskich pojęć o pracy. Według nich nie praca, ale inne czynniki stanowią o wartości człowieka. Kapitaliści sądzą, że istotą działania ludzkiego jest kapitał i zysk, a wyzysk pracy i ludzi pracujących jest według nich godziwym środkiem gromadzenia majątków i tworzenia pomyślności doczesnej. Praca jest więc nieszczęśliwym udziałem ludzi niższej kategorii, których przeznaczeniem jest z poświęceniem, a nawet zatratą swej osobowości służyć produkcji i ludziom przez los i spryt osobisty uprzywilejowanym.

Poznaj dalszą część rozważania

Od kapitalistów i wyzyskiwaczy uczą się nienawidzić pracy ludzie pracujący, uważając ją za ciężar nieznośny i dążąc w organizacjach socjalistycznych do coraz lepszych warunków bytu. Ale w tej dążności popełniają socjaliści ten sam błąd, co liberaliści i kapitaliści: pragną jak największych zysków, a chcą jak najmniej pracować, przez co tak samo stwarzają warunki wyzysku, niszczenia kapitału i pogorszenia własnego losu. Historia lat ostatnich wykazuje, jak kapitalizm i socjalizm pracują wspólnie, mimo wzajemnej nienawiści i walki, nad zniszczeniem ekonomicznym świata, stwierdzając prawdę, że nie przesadne przywiązanie do dóbr tego świata i zachwalana przez nieprzyjaciół krzyża etyka doczesności, ale właśnie ubóstwo w duchu, czyli niezależność i samodzielność wobec dóbr doczesnych, oraz ta zwalczana etyka życia pozagrobowego jest niezbędnym warunkiem materialnego postępu.

W dzisiejszych czasach społeczeństwo jest podobne do chorego ciała, w którym nierównomiernie przepływa krew. W jednych miejscach jest tej krwi za dużo i dlatego tworzą się w nich szkodliwe narosty i wrzody; w innych zaś częściach jest tej krwi za mało i dlatego ulegają one anemii. W rezultacie zaś całe ciało zaczyna obumierać. Tak obumierają współczesne społeczeństwa, mimo udoskonalonej techniki i ułatwionych sposobów życia. Między innymi przyczynami tego zjawiska wielką rolę odgrywa materializm, czyli przecenianie dóbr doczesnych, oraz pogańskie wypaczenie pojęć o pracy. A by praca stała się dźwignią społeczeństwa i rzeczywistym źródłem ekonomicznego rozwoju, trzeba do niej zastosować Zasadę Krzyża Świętego, który jest najskuteczniejszą pomocą w pracy.

Przede wszystkim pracę należy pojmować nie jako ciężar i nieszczęście, ale jako konieczny warunek życia i rozwoju tak poszczególnych jednostek, jak i całych społeczeństw. Pracę nałożył bowiem Pan Bóg Adamowi i Ewie w Raju jeszcze przed upadkiem grzechowym , aby przez nią ćwiczyli władze ciała i duszy. Tą pracą mili oni urządzać sobie ogród rozkoszy, w którym ich Bóg postawił. Choć potem po upadku nadał Bóg pracy jeszcze charakter pokuty za grzechy i lekarstwa przeciw grzechowi, to jednak zasadnicze znaczenie pracy pozostało niezmienione. Jest ona niezbędnym czynnikiem życia i rozwoju. Przykrość i zmęczenie z pracą się łączące — to krzyż wyzwalający nie tylko duszę od grzechów, ale i ciało od chorób. Gdzie nie ma pracy, a więc i ruchu twórczego, oraz ćwiczenia ciała i ducha w pewnych celach produktywnych, tam jest zastój, martwota, obumieranie, negacja życia. Dlatego Pan Jezus, który przyszedł reformować życie ludzkie, obrał pracę w miejsce dostatków i wygód, uświęcił tę pracę, wykonując ją sumiennie we warsztacie Józefa, cieśli w Nazarecie. Odtąd pracę przestano uważać za ubliżenie, owszem, widziano w niej rację osobistej zacności, godności i wielkości. Przez pracę bowiem człowiek przestaje być pasożytem społecznym, spożywa swój własny, a nie cudzy chleb codzienny, zachowuje i rozwija siebie, oraz pomaga innym.

To chrześcijańskie pojmowanie pracy przyćmiło się w czasach nowoczesnych, ustępując pogańskim pojęciom. Przeoczono zasadnicze jej znaczenie, zaczęto uważać ją za ciężar i ubliżenie, a co najwyżej ocenia się według materialnych korzyści. Dlatego, o ile można te materialne korzyści zdobyć łatwo bez pracy, chętnie się pracę zarzuca, a nawet nią gardzi. Za mądrego uważa się człowieka, który krętactwem i oszustwem, a bez pracy zdobywa sobie środki materialne. Takie zaś pojęcia i takie postępowanie są zarzewiem konfliktów społecznych i niebezpieczeństw ekonomicznych. Powodują bowiem niesprawiedliwy i nieprawidłowy, a przez to szkodliwy rozdział dochodu społecznego, oparty na wyzysku, a nie na pracy.

Aby zmienić ten stan rzeczy i zagasić zarzewie konfliktów społecznych, trzeba koniecznie w chrześcijański sposób nastawić duszę społeczeństwa do pracy. Trzeba nauczyć się pracę cenić, a przykrości z nią połączone znosić jako obowiązek nałożony od Boga. Przyjmowanie uciążliwości z pracą związanych i przekładanie uciążliwej pracy nad wygody i przyjemności jest wspieraniem i uświęcaniem pracy Krzyżem Świętym. Z drugiej strony zdarzyć się może, że przez przyzwyczajenie się do pewnego rodzaju pracy, albo z pożądania większych zysków wytwarza się pewna namiętność w pracy, powodująca przesadny i zdrowiu szkodzący wysiłek. Trzeba więc także i na to uważać, aby praca była higieniczna i rozwojowa. Opanowanie namiętności w pracy, a sprowadzenie jej do właściwej, rozwojowej miary jest także zastosowaniem Krzyża Świętego do pracy. Rozwojową staje się praca przez użycie dwojakiego rodzaju umartwienia:

a) opanowanie lenistwa, czyli niechęci do pracy, oraz

b) powściągnięcie przesady w pracy, aby się nie stała szkodliwą dla zdrowia.

Wielu ludzi narzeka na pracę, że przez nią zniszczyli sobie zdrowie. Po własnym rzekomym doświadczeniu odwodzą od niej innych. Jest to wielki błąd. Sama praca nie mogła absolutnie zdrowiu zaszkodzić, bo ona właśnie jest niezbędnym warunkiem zdrowia i normalnego rozwoju; nawet fizycznie utrzymuje ona człowieka. Zdrowiu zaszkodziło całkiem coś innego, a mianowicie albo namiętności, albo hulanki nocne, albo pijaństwo i rozpusta, albo palenie tytoniu, albo jakiekolwiek nienormalne życie, lub niehigieniczna metoda pracy.

Ponieważ praca rozwija i kształci ludzi i podnosi kulturalnie całe społeczeństwo, przeto powinno się dążyć do takiego ustroju społecznego i państwowego, w którym by każdy człowiek musiał znaleźć odpowiedni dla swej zdolności i naukowego wyszkolenia rodzaj zajęcia. Jest to smutne zjawisko w społeczeństwie i państwie, gdy się pomnaża armia bezrobotnych. Oznacza ono bowiem marnowanie sił i zdolności ludzkich i powiększenie liczby grzechów i zbrodni, niszczących społeczeństwo. Słowa bowiem Pisma Świętego: „Wielkiej złości nauczyło próżnowanie”, odnoszą się także do stosunków społecznych. Przyczyną zaś takiego stanu rzeczy jest materializm jednostek wpływowych i majętnych, którzy zamiast swojego majątku i wpływu użyć na stwarzanie warsztatów pracy, obmyśliwają nowe sposoby własnych zysków, nawet przez zniszczenie wielu warsztatów pracy. Aby temu zapobiec tj. aby nie dopuścić do ruiny warsztatów pracy ludzkiej, lecz owszem spowodować ich pomnożenie, potrzeba znowu Krzyża Chrystusowego, poskramiającego rozrzutność i nadużywanie dóbr doczesnych u osób wpływowych i materializm osób majętnych, którego jaskrawym przykładem są np. niemoralne praktyki karteli i trustów. Takie postępowanie może się przyczynić do postępu materialnego i powiększania warsztatów pracy. Gdy się bowiem społeczeństwo wyciska, jak cytrynę, ponad możność dochodową, gdy się zamraża kapitał i nie robi się z niego społecznego użytku, a w warstwach niższych rozbudza się wymagania przesadne i stwarza się warunki nie sprzyjające oszczędności, ale ułatwiające rozrzutność i chęć zabaw, to tego rodzaju stosunki prowadzą właśnie do zubożenia społeczeństwa, zmniejszania warsztatów pracy, a powiększenia nędzy społecznej i bezrobocia.

Krzyż Chrystusowy okazuje się więc tu pomocą. On nas uczy właściwego podejścia do pracy, aby była naprawdę rozwojową, on pracę czyni cierpliwą i wytrwałą. Przez umiłowanie Krzyża Świętego mogą się warstwy niższe wyzwolić z szału zabaw, nauczyć oszczędności i przestawania na małym, a przez to zmniejszyć ujemne skutki materialnego kryzysu, oraz pohamować swą zazdrość i nienawiść w stosunku do warstw wyższych i bogatszych. Zastosowanie Zasady Krzyża tj. ujarzmienie egoizmu, chciwości, materializmu, życia lekkiego i nadużyć w dobrach doczesnych może osoby wpływowe i majętne w społeczeństwie pobudzić do stwarzania takich warunków, aby każdy człowiek znalazł pracę, a społeczeństwo pracujące weszło na drogę prawdziwego postępu.

 

 

CYKL III: Z RÓŻNYCH DZIEŁ O KRZYŻU ŚWIĘTYM.

 

 

Bp Tihamer Toth – Tryumf Chrystusa. Kazania 1947r.

 

 

ROZWAŻANIE. KRZYŻ CHRYSTUSA I KRZYŻ CZŁOWIEKA. Cz. 2.

 

 

Tę samą odpowiedź możemy dać na pytanie, które często słyszymy: Czy wolno Chrześcijaninowi narzekać? Czy wolno unikać chorób, uchylać się od śmierci?

Chciałbym jak najjaśniej odpowiedzieć: owszem, tak; natura ludzka ociąga się przed bólem, ucieka przed cierpieniem, boi się śmierci.

Poznaj dalszą część rozważania

Śmierć, znikomość! Ta myśl przytłacza każdego człowieka, nawet wybrańca losu, którego może żadne inne troski nie dosięgną! (Jeśli w ogóle taki człowiek istnieje). Czy jeszcze nigdy nie owiał was przeraźliwy chłód znikomości, groźna myśl śmierci? O, z pewnością niejednokrotnie wspomnienie grobu krew nam mrozi w żyłach!… Czy opowiedzieć w trzech słowach historię człowieka? Twoją też? „Narodziliśmy się, cierpimy, pomrzemy”. Wieki przechodzą, mijają, ludzie się rodzą i umierają, miasta powstają i giną, dynastie panujące wyłaniają się i upadają…, wszystko idzie, płynie, ginie w znikomości… Swojego czasu i ja przyszedłem na świat z płaczem… i przyjdzie czas, że wydam ostatni jęk, żegnając go.

Byłoby to straszne, gdyby się życie na tym kończyło! Wiemy, że tak nie jest, a jednak strachem napełnia nas myśl o śmierci. Nie można się tym gorszyć. Sam Bóg wlał w nas przywiązanie do życia.

Korespondent pewnego berlińskiego dziennika z podziwem opisywał swoje wrażenia z Lourdes. Dziwiło go to, co tam widział; pobożni, gorliwi wierni przychodzą z całego świata, ale nawet ci najpokorniejsi, wszyscy proszą o uzdrowienie, by jeszcze nie umarli! Czy to nie dziwna niekonsekwencja — zapytuje dziennikarz…

Bracie, który się pytasz: czyż nigdy nie chorowałeś ciężko? Czy nigdy nie rzucałeś się nieprzytomny, trawiony wysoką gorączką? Chciałbyś zmrużyć oczy, choćby tylko na parę minut…, a tu ciągle się zrywasz…, ręce jak dwa rozpalone żelaza przekładasz z miejsca na miejsce…, co chwilę patrzysz na zegar: dopiero wpół do pierwszej. O, Boże, kiedy będzie rano?!… Powiedz, czy nigdy nie byłeś bardzo chory? Bo jeśli tak, to nie będziesz się dziwić, że człowiek cierpiący czepia się wszystkiego, co może przynieść ulgę. Sam Chrystus powiedział w wielkiej męce: „Ojcze mój, jeśli może to być, niech odejdzie ode mnie ten kielich”. A ty sądzisz, że dobry chrześcijanin nie powinien odczuwać bólu, chciałbyś, żeby ten, kto wierzy w życie wieczne, stał niewzruszony nad mogiłą swych ukochanych? My też płaczemy nad grobem, ale — nie rozpaczamy, tylko kładziemy na nim cierpiącego Baranka Bożego…

Pewnego razu byłem w Stołecznym — Białogrodzie. Kto tamtędy przejeżdża, musi odwiedzić grób wielkiego biskupa Otokara Prohaszki. Wczesnym rankiem poszedłem na cmentarz… Grób ten to istna piramida kwiatów…

Oprowadzający mówił mi, że rano w Wielkanoc wśród mnóstwa kwiatów znalazł się mały czekoladowy baranek, owinięty w staniolę, jakie zwykle sprzedają na święta… z pewnością jakieś dziecko przyniosło go z wdzięczności dla księdza biskupa… O, ty naiwne małe dziecko, z pewnością nie wiesz, jak wspaniałą myśl kryje twój czyn: Baranek Boży na grobie naszych ukochanych! Chrystus niosący krzyż pociesza człowieka krzyżem obarczonego.

Ja również odczuwam ból, cierpienie; czuję ciężar niedoli, ale nie tracę świętego przekonania, że to „co Bóg odbiera, z procentem odda z powrotem”. Kiedy? Nie wiem. W jaki sposób? Nie wiem. Ale wiem, że mi odda z procentem! Czuję ból cierpienia, ale z każdego bólu słyszę słowa pociechy Pana: „Znam sprawy twoje i pracę i cierpliwość twoją… i co znosiłeś dla Imienia Mego, a nie ustałeś“ (Obj. 2, 2—3).

Nie zapominam też o drugiej prawdzie: Bóg nikogo nie opuści, kto Jego nie opuszcza i wtenczas jest z nami, kiedy na pozór o nas zapomniał.

„Człowiecze, zawsze pamiętaj czynić dobrze, żebyś się nie musiał bać, kiedy przyjdzie godzina twej śmierci. Ten osiągnie szczęśliwość wieczną, kto za życia cierpiał wiele“.

Czy wiecie, kto napisał te słowa? Pewna królowa; nasza królowa Elżbieta, która w swym rzeczywiście krótkim życiu tak dużo cierpiała.

Świat jest pełen jęków, płaczu, narzekań cierpiących, nędzarzy, smutnych chorych ludzi, ale niestety — jak mało jest ludzi, którzy cierpiąc, zdobywają zasługi, niewielu jest tych, którzy w burzach, wśród niebezpieczeństw niezrozumiałych klęsk widzą kochające Serce Boga.

Naturalnie, gdybyśmy sami rządzili swoim losem, zawsze, wszystko byłoby według naszych upodobań, zawsze byłaby pogoda, zawsze świeciłoby słońce…

Ale czy faktycznie wyszłoby nam to na dobre?… Czy nie spotkałby nas ten sam los, co pewnego gospodarza?…

Żył sobie pewien gazda, — mówi stara opowieść — który po kiepskich zbiorach z rozpaczy narzekał na Pana Boga, że gdyby Bóg jemu powierzył sprawowanie pogody, z pewnością byłoby lepiej na świecie, bo tak się zdaje, — mówił — że Pan Bóg nie bardzo zna się na rolnictwie.

I usłyszał głos Pana: „Na przyszły rok ty będziesz kierował pogodą. Jak zażądasz, tak się stanie”.

Chłop się ucieszył. Przyszła wiosna, lato, — chłop postanowił: niech świeci słońce! I świeciło. Chciał deszczu, padał.

Po pewnym czasie krzyknął: słońca! Świeciło słońce. Deszczu! Przyszedł deszcz. I tak szło przez cały czas. Zboża rosły pięknie, wysoko, aż radość było patrzeć. „Proszę, niech Pan Bóg zobaczy jak trzeba kierować pogodą!44 — powiedział dumnie gazda.

Przyszły żniwa. Gospodarz zadowolony zabrał się do koszenia…, ale patrzy… aż mu oddech zaparło — cudne, piękne, duże kłosy puste co do jednego. Słomy było dużo, ale nie ziarna.

Przychodzi Pan Bóg i pyta: „No, jak tam urodzaje?” Chłop z żalu ledwie mógł wystękać: „Złe, Panie, bardzo złe”. „Jak to? Przecież sam rządziłeś pogodą! Wszystko było tak, jak chciałeś!” — „No tak, dlatego właśnie nie pojmuję, co się stało. Chciałem deszczu, był deszcz, zażądałem słońca, była pogoda i tak było wciąż, a mimo tego zboża nie ma!” „Tak? Rozumiem cię — odpowiedział Pan Bóg. — Nigdy nie żądałeś wiatru ani burzy! Nie prosiłeś o błyskawice, o wichry, które gną drzewa, łamią lasy, smagają ziemię, ale oczyszczają powietrze, wzmacniają korzenie, hartują źdźbła, pnie, łodygi. Widzisz, nie było wiatru, nie było burzy, nie było niepogody i dlatego nie ma urodzaju”.

Więc nie szkodzi, jeśli miota nami burza, jeśli zawierucha cierpień smaga nas, jeśli grzmi i błyskawice doświadczeń rozdzierają niebo naszego życia! Bo czy uśmiecha się do nas Bóg, czy grzmi, czy wynagradza, czy karze, podnosi, czy powala, — zawsze chce jednego: żeby kłosy, urodzaje życia naszego, nie były puste w czasie żniw Sądu Ostatecznego.

Bracia, odmówcie ze mną modlitwę człowieka obarczonego krzyżem do cierpiącego Chrystusa: „Dobrze mi Boże, że wybadałeś słabości serca mego, że do najczulszych, najboleśniejszych miejsc przyłożyłeś balsam Swego Krzyża. Dobrze mi, że podałeś Swoją prawicę i wyratowałeś mnie nędznego z kurczowej miłości ziemi. O, jak trzeszczały korzenie, płynęła krew, rwało się ciało, płakało w długie bezsenne noce.

Ale Ty nie słuchałeś moich jęków, mnie wyrwanego z korzeniami tak długo otrzepywałeś, aż zleciała ze mnie ostatnia grudka ziemi. A teraz Panie, leżę w Twoich Ramionach, opuszczony przez świat, obolały i pokornie skłaniam głowę na Twoje piersi i raduję się z naszego zjednoczenia. Tak dobrze mi jest Panie w Twoich Rękach. Widzisz, że oprócz Ciebie nie mam nic i nikogo. Jesteś moim światem, moim szczęściem; nie opuszczaj mnie“.

 

 

 

 

Modlitwa przed krzyżem.

Bądź pozdrowiony, o Krzyżu Święty, chwalebne Znamię naszego Odkupienia, drzewo życia, na którym Zbawiciel świata śmiercią Swą przemógł śmierć rodzaju ludzkiego! W tym Świętym Krzyżu spoczywa Chwała nasza, radość, nadzieja i ucieczka. Tym pełnym Chwały znamieniem znaczę czoło moje, abym się nigdy Krzyża Chrystusowego nie wstydził; usta moje, aby Śmierć Twoją, o Jezu, wiecznie chwaliły; pierś moją, aby w niej nigdy nie wygasła pamięć Twych Cierpień i Twej Śmierci. Spraw, o Boski Zbawicielu, żebym w ten Znak uzbrojony, nie doznał żadnej krzywdy ani od widzialnych ani niewidzialnych wrogów, lecz siłą Twego Krzyża szczęśliwie wszystkie pokusy przezwyciężał. A gdy się kiedy ten Znak na Niebie ukaże, spraw, o Jezu, ażeby Krzyż Twój nie był dla mnie postrachem, lecz pociechą. Amen.

 

 

Litania o Krzyżu Świętym.

Kancyonał katolicki i razem książka modlitewna 1868

Kyrie elejson! Chryste elejson! Kyrie elejson!

Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas!

Ojcze z Nieba Boże, zmiłuj się nad nami!

Synu Odkupicielu świata, Boże,

Duchu Święty Boże,

Święta Trójco Jedyny Boże,

O Krzyżu Święty, Przyczyń Łask sprawiedliwym, a grzesznym spraw odpuszczenie.

Krzyżu, wynalazku prawdziwej mądrości,

Krzyżu, skarbie nieprzebranych Zasług Chrystusowych,

Krzyżu, dzieło zbawienne Ducha Świętego,

Krzyżu, nadziejo i zbawienie nasze,

Krzyżu, niewiernym pogorszenie,

Krzyżu, poganom pośmiewisko,

Krzyżu, Znaku Chrześcijan,

Krzyżu, podziwienie duchom niebieskim,

Krzyżu, rozpaczających drogo,

Krzyżu, pogromie szatanów,

Krzyżu, jedyna nadziejo grzesznych,

Krzyżu, drzewo życia,

Krzyżu, drzewo ozdobne,

Krzyżu, podstawo Kościoła Świętego,

Krzyżu, obrazie doskonałości chrześcijańskiej,

Krzyżu, zapłato Apostołów,

Krzyżu, męstwo Męczenników,

Krzyżu, chwało Wyznawców,

Krzyżu, nagrodo Panien,

Krzyżu, zaprzenie zakonników,

Krzyżu, pocieszenie wdów i sierót,

Krzyżu, lekarzu chorych,

Krzyżu, ucieczko nędznych i opuszczonych,

Krzyżu, znaku wybranych,

Krzyżu, radości kapłanów,

Krzyżu, znaku i początku cudów,

Krzyżu, Monarcho kuli ziemskiej,

Jezu Chryste Ukrzyżowany, bądź nam miłościw, Przepuść nam, Panie!

Od wszego złego, Wybaw nas, Panie!

Od grzechu każdego,

Od potępienia wiekuistego,

Od powietrza, głodu, ognia i wojny,

Przez Krzyż Twój Święty,

Przez dźwiganie Krzyża świętego,

Przez Śmierć na Krzyżu podjętą,

Przez złożenie Ciała Twego z Krzyża,

Przez Znalezienie Krzyża Twego,

Przez Podwyższenie krzyża Twego,

Przez Tajemnice Krzyża Twego,

Przez pokazanie przed Sądem Krzyża Twego,

Przez Chwałę Krzyża Twego,

Przez wsławienie Krzyża Twego Świętego,

W Dzień Sądu Twego,

My grzeszni, Ciebie Boga prosimy, Wysłuchaj nas Panie!

Abyś nas do pokuty prawdziwej przyprowadzić raczył,

Abyś Kościół Twój Święty rządzić i zachować raczył,

Abyś nam grzechy odpuścić raczył,

Abyś Gniew Twój i wszelkie plagi nad nami wiszące przez większość Miłosierdzia i Zasługi Twoje folgować raczył,

Abyś nas nie zbierał z tego świata bez Spowiedzi Świętej,

Abyśmy Anielskim Chlebem posileni w Bogu zasnęli,

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, Przepuść nam, Panie!

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, Wysłuchaj nas, Panie!

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, Zmiłuj się nad nami!

Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas!

Kyrie elejson! Chryste elejson! Kyrie elejson!

Ojcze nasz… Zdrowaś Marya… Chwała Ojcu…

℣. Panie! wysłuchaj modlitwy nasze.

℟. A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie.

℣. Módlmy się: Wszechmogący Wieczny Boże nasz, Któryś poświęcił drzewo krzyża, daj nam, prosimy Cię pokornie, abyśmy, którzy teraz cześć wyrządzamy Krzyżowi Twemu, zbawiennej Jego Chwały skutków uczestnikami stać się zasłużyli. Który żyjesz i królujesz Bóg Jeden na wieki wieków.

℟. Amen.

 

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023