Niepokalane Serce Maryi

 

 

Zawartość strony

 

 

W Sercu Marii odrodzenie nasze nabożeństwo ku czci Niepokalanego Serca Maryi 1947

 

 

Nauka o Pierwszej Sobocie Miesiąca.

Powstanie nabożeństwa:

Jednym z życzeń Matki Najświętszej, oprócz poświęcenia się Jej Sercu jest:

1) Codzienne odmawianie Różańca Świętego.

2) Poświęcenia pierwszej soboty każdego miesiąca przez Komunię Świętą wynagradzającą, oraz ofiarowanie swoich cierpień i przykrości i dobrowolnych umartwień w duchu po- kuty i wynagrodzenia za grzechy wszystkich, którzy ranią Niepokalane Serce Maryi.

3) Pięć pierwszych Sobót.

 

Warunki nabożeństwa:

W dniu 10. 12. 1925 Matka Najświętsza objawiając się Siostrze Łucji, ukazała jej Swe Serce otoczone cierniami: Spójrz, córko Moja, na to Serce otoczone cierniami, którymi ludzie niewdzięczni ranią mnie co chwila bluźnierstwami i niewdzięcznością. Ty przynajmniej staraj się pocieszać mnie i oznajmij w Moim Imieniu, iż przybędę w godzinę śmierci, z Łaskami potrzebnymi do zbawienia tym wszystkim, którzy w pierwsze Soboty pięciu następujących po sobie miesięcy wyspowiadają się, przyjmą Komunię Świętą, odmówią Różaniec, towarzyszyć Mi będą przez piętnaście minut w rozważaniu Tajemnic Różańca Świętego w intencji wynagrodzenia. W tym celu należy:

1) Wyspowiadać się wystarczająca jest Spowiedź odprawiona w danym tygodniu w tej intencji.

2) Przyjąć Komunię Świętą. Zaleca się w Komunii Świętej zjednoczyć się najdoskonalszym usposobieniem z Niepokalanym Sercem Maryi.

3) Odmówić Różaniec,

4) Towarzyszyć Najśw. Pannie w przeciągu najwięcej kwadransa rozważając Tajemnice Różańca, lub w ogóle o Życiu, Boleściach i Chwale Maryi.

5) Wszystko czynić w wyraźnej intencji uczczenia i pocieszenia, Niepokalanego Serca Maryi, oraz przebłagania za grzechy.

 

Dlaczego pięć sobót wynagradzających?

“Córko moja – powiedział Jezus – chodzi o pięć rodzajów zniewag, którymi obraża się Niepokalane Serce Maryi:

1. Obelgi przeciw Niepokalanemu Poczęciu,
2. Przeciw Jej Dziewictwu,
3. Przeciw Jej Bożemu Macierzyństwu,
4. Obelgi, przez które usiłuje się wpoić w serca dzieci obojętność, wzgardę, a nawet nienawiść wobec nieskalanej Matki,
5. Bluźnierstwa, które znieważają Maryę w Jej świętych wizerunkach.”

Łaski z tego nabożeństwa płynące, przekraczają wszelkie nasze oczekiwania.

Obietnice Matki Najświętszej dane tym, którzy nabożeństwo Pierwszych Pięciu Sobót przyjmą i odprawią:

„Tym, którzy to nabożeństwo przyjmą, obiecuję ratunek. Przybędę w godzinie śmierci z całą Łaską, jaka dla ich wiecznej szczęśliwości będzie potrzebna. (…) Te dusze będą obdarzone szczególną Łaską Bożą; jako kwiaty przed Tronem Bożym je postawię”.

 

 

Nasze poświęcenie się Sercu Maryi

Ojciec Święty, wyrażając swoją radość, że akt poświęcenia ponowili wszyscy Biskupi, Kapłani i wierni pisze dalej: Gdy już wszyscy po święcili się Sercu Maryi, niech teraz uzgodnią swe życie z życzeniami Jej Serca. Wiadomo, że nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi, ma charakter pokutniczy i wynagradzający za grzechy własne i bliźnich w celu ubłagania Miłosierdzia Bożego.

Ten duch pokuty, umartwienia, ofiary i modlitwy przebija nieustannie w objawieniach w Fatimie.

Pan Jezus objawił w ostatnim czasie Siostrze Łucji, że da się u błagać, lecz boleje nad małą liczbą dusz chętnych do umartwienia, które jest konieczne do życia wedle Wiary. Pan Jezus żąda następującego umartwienia: Każda dusza, która chce żyć życiem sprawiedliwego według Wiary – musi żyć umartwieniem i ofiarą. Wiele dusz rozumie pod słowem ,,Pokuta” surowe umartwienie, a nie czując się na siłach i nie mając wielkoduszności, ostygają w zapale i prowadzą nadal życie lekkie i grzeszne. Pan powiedział mi, mówi Siostra Łucja: Ofiara, której żądam od każdego, jest wypełnienie obowiązku swego stanu i przestrzeganie Moich Przykazań. To jest umartwienie, którego pragnę którego żądam”.

 

 

RÓŻANIEC ŚWIĘTY

 

 

W Różańcu należy po każdej Tajemnicy odśpiewać następującą pieśń wynagradzającą przeciw pięciu rodzajów zniewag, którymi obraża się Niepokalane Serce Maryi:

(Melodia: Gwiazdo zaranna)

1. Obelgi przeciw Niepokalanemu Poczęciu,

PIEŚŃ: O Duchu Święty dodaj odwagi, * By wynagrodzić wszelkie zniewagi. * Sercu Maryi Niepokalanej, Oblubienicy umiłowanej. * Świat bluźnierstwami Maryę obraża * Dogmat Kościoła pychą podważa. * A my w pokorze wierzymy święcie * W Niepokalane Twoje Poczęcie.

2. Przeciw Jej Dziewictwu,

PIEŚŃ: O Duchu Święty dodaj odwagi, * By wynagrodzić wszelkie zniewagi. * Sercu Maryi Niepokalanej, Oblubienicy umiłowanej. * Wrogowie Boga z Dziewictwa szydzą, * Twej niewinności wcale nie widzą. * Lecz wierni słudzy Tobą się szczycą, * Uznając Ciebie zawsze Dziewicą.

3. Przeciw Jej Bożemu Macierzyństwu,

PIEŚŃ: O Duchu Święty dodaj odwagi, * By wynagrodzić wszelkie zniewagi. * Sercu Maryi Niepokalanej, Oblubienicy umiłowanej. * Boga-Człowieka na świat wydałaś * Pod krzyżem naszą Matką zostałaś. * Chodź złość piekielna nienawiść budzi * Tyś Matką Boga i wszystkich ludzi.

4. Obelgi, przez które usiłuje się wpoić w serca dzieci obojętność, wzgardę, a nawet nienawiść wobec nieskalanej Matki,

PIEŚŃ: O Duchu Święty dodaj odwagi, * By wynagrodzić wszelkie zniewagi. * Sercu Maryi Niepokalanej, Oblubienicy umiłowanej. * Imię Maryi od Boga dane * A szyderstwami dziś znieważane. * My te zniewagi wynagrodzimy * Matkę Dziewicę Różańcem czcimy.

5. Bluźnierstwa, które znieważają Maryę w Jej świętych wizerunkach.”

PIEŚŃ: O Duchu Święty dodaj odwagi, * By wynagrodzić wszelkie zniewagi. * Sercu Maryi Niepokalanej, Oblubienicy umiłowanej. * Twe Wizerunki są ośmieszane * Z obojętnością poniewierane. * Nienawiść wrogów Twych pokonamy * Królowo nasza Ciebie kochamy.

 

 

 

Modlitwa wprowadzająca na każdy dzień

Niebieska Matko i Pani. Uciekamy się do Twego Matczynego i Niepokalanego Serca ożywieni dziecięcą ufności i porywem miłości, aby Je uwielbiać i aby wzywać Jego potężnego wstawiennictwa. Tę pokorną cześć, jaką Tobie oddajemy, łączymy ze wspaniałością uwielbienia, które bez; przerwy i z niewyczerpaną gorliwością składają Ci Błogosławione Chóry Anielskie, święci w niebie i wszyscy słudzy na ziemi. W szczególności łączymy tę cześć z nieprzemijającą Chwałą, jaką otacza Cię Przenajświętsza Trójca, Ciebie którą Ona wybrała sobie za Córkę, Oblubienicę i Matkę. Wspomnij na nas, o Maryo, na nas, którzy wzdychamy na tym padole łez, błagając Cię pełni ufności. Racz nam wyprosić u Boga Łaski, o które prosimy przez tę nowennę. Amen.

 

Następuje odmówienie modlitwy wynagradzającej na daną sobotę przypadającą:

 

Pierwsza sobota pierwszego miesiąca

O Niepokalane Serce Maryi, jaśniejące czystością! Ty jesteś najpiękniejszym kwiatem Bożego ogrodu. Ty jesteś tym cudownym rajem, którego nie splamił żaden grzech. Udziel nam Łaski, by za Twoim przykładem służyć Bogu sercem czystym i niesplamionym oraz ze wszystkich naszych sił unikać najmniejszych cierpień, które moglibyśmy zadać Bogu.

Zdrowaś Maryo… Litania do Niepokalanego Serca Maryi…

Pierwsza sobota drugiego miesiąca

O Niepokalane Serce Maryi, które powierzyło swe dziewictwo Bogu Najwyższego Majestatu! Ty jesteś nienaruszoną liliją, zieloną i kwitnącą oazą na pustyni świata. Tą, która przyciągnęła spojrzenie Boga. Przyciągnij śladem Twojego dziewictwa wielką liczbę dusz, które oparłyby się pokusom ziemskim, by oddać się bezgranicznie Bogu.

Zdrowaś Maryo… Litania do Niepokalanego Serca Maryi…

Pierwsza sobota trzeciego miesiąca

O Niepokalane Serce Maryi, gorejące Bożą Miłością! Ty jesteś Płomieniem rozpalonym przez Samego Ducha Świętego, podsycanym oliwą Jego Miłości. W Twym Sercu ten Święty Płomień nigdy nie gaśnie. Uproś nam Łaskę miłowania Boga z całego serca, z całej duszy, a bliźnich tak, jak ich kocha Sam Bóg i Twe Niepokalane Matczyne Serce.

Zdrowaś Maryo… Litania do Niepokalanego Serca Maryi…

Pierwsza sobota czwartego miesiąca

O Niepokalane Serce Maryi, pogrążone w nabożnej kontemplacji! Twoje myśli i umysł pozostają złączone, zjednoczone z Bogiem. Właśnie w ciszy Twojej Świętości rozważałaś Słowa Twego Syna i Tajemnice Odkupienia. Odrzuć roztargnienia, które przeszkadzają naszemu skupieniu i skieruj nasz umysł ku Bogu.

Zdrowaś Maryo… Litania do Niepokalanego Serca Maryi…

Pierwsza sobota piątego miesiąca

O Niepokalane Serce Maryi, wzorze pokory! Bogactwo Twoich Łask i Twoich cnót pozwoliło Ci zstąpić w dolinę pokory. To właśnie Twój duch skromności i pokory znalazł Łaskę przed Bogiem i umożliwił Synowi zamieszkanie w Twoim Sercu. Naucz nas tej pokory, która pozwala nam podporządkować się we wszystkim Woli Bożej.

Zdrowaś Maryo… Litania do Niepokalanego Serca Maryi…

 

 

LITANIA DO NIEPOKALANEGO SERCA MARYI.

Kyrie elejson! Chryste elejson! Kyrie elejson!

Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas!

Ojcze z Nieba Boże, zmiłuj się nad nami!

Synu Odkupicielu świata, Boże,

Duchu Święty Boże,

Święta Trójco Jedyny Boże,

Najświętsze Serce Maryi: Módl się za nami.

Najukochańsze Serce Córki Ojca Niebieskiego;

Przebłogosławione Serce Matki Syna Bożego:

Wybrane Serce Oblubienicy Ducha Świętego;

Serce Maryi Trójcy Przenajświętszej Przybytku;

Przedziwne Serce Córki Stworzyciela;

Najmilsze Serce Matki Odkupiciela:

Serce Maryi! Niepokalane:

Serce Maryi! Łaski pełne;

Serce Maryi! Przybytku Słowa Wcielonego;

Serce Maryi! najpodobniejsze do Serca Jezusowego;

Serce Maryi! Tronie Chwały;

Serce Maryi! doskonała ofiara Boskiej Miłości;

Serce Maryi! Stolico Mądrości:

Serce Maryi! Zwierciadło sprawiedliwości:

Serce Maryi! Tronie Miłosierdzia:

Serce Maryi! Zbiorze wszelkiej świątobliwości:

Serce Maryi! Arko przymierza:

Serce Maryi! Bramo niebieska:

Serce Maryi! między wszystkimi sercami błogosławione;

Serce Maryi! najchwalebniejsze:

Serce Maryi! najpotężniejsze;

Serce Maryi! najdobrotliwsze:

Serce Maryi! najwierniejsze:

Serce Maryi! najlitościwsze:

Serce Maryi! najłagodniejsze;

Serce Maryi! najczystsze i najniewinniejsze:

Serce Maryi! w pokorze niezgłębione:

Serce Maryi! najcierpliwsze:

Serce Maryi! wzorze panieńskiej skromności:

Serce Maryi! któreś pragnieniem świętym zbawienie nasze przyspieszyło:

Serce Maryi! Miłością Boga pałające:

Serce Maryi, Kościele Boga Wcielonego w Zwiastowaniu,

Serce Maryi, przy Nawiedzeniu Elżbiety nowymi łaskami ozdobione,

Serce Maryi, przy Narodzeniu Chrystusa dziwnym weselem napełnione,

Serce Maryi, przy Ofiarowaniu w kościele mieczem boleści przeszyte,

Serce Maryi, zgubieniem Jezusa wielce zasmucone,

Serce Maryi, przy znalezieniu Jezusa dziwnie rozweselone,

Serce Maryi, w Ogrójcu z bolejącym Chrystusem bolejące,

Serce Maryi, przy biczowaniu Jego ciężko bolejące,

Serce Maryi, przy koronacji Chrystusa cierpieniem wewnętrznie przekłute,

Serce Maryi, w dźwiganiu krzyża przez Jezusa, niezmiernym srogim ciężarem przygniecione,

Serce Maryi, z Jezusem na krzyżu rozpiętym do krzyża przybite,

Serce Maryi, z umierającym Jezusem w morzu boleści pod krzyżem pogrążone,

Serce Maryi! przy Śmierci Jezusa od żalu obumierające.

Serce Maryi, z umarłym Jezusem w żałości pogrzebione,

Serce Maryi! przy Zmartwychwstaniu Jezusa radością ożywione:

Serce Maryi! przy Wniebowstąpieniu Jezusa słodkością i niepojętym weselem napełnione;

Serce Maryi! przy Zesłaniu Ducha Świętego nową Łask pełnością udarowane:

Serce Maryi! przy Wniebowzięciu Twoim nad wszystkich błogosławionych wywyższona,

Serce Maryi! na Prawicy Chrystusowej w Niebie posadzone,

Serce Maryi! Stolico miłosierdzia;

Serce Maryi! Światłości błądzących:

Serce Maryi! Uzdrowienie chorych;

Serce Maryi! Pociecho strapionych:

Serce Maryi! Opiekunko sprawiedliwych,

Serce Maryi! jedyna po Bogu grzesznych ucieczko, (3 razy powtórzyć)

Serce Maryi! Nadziejo ufających w Tobie.

Serce Maryi! Obrono w pokusach;

Serce Maryi! nadziejo pokutujących:

Serce Maryi! Zadatku obietnic Jezusowych.

Serce Maryi! Nadziejo i ratunku konających:

Serce Maryi! które nikim nie gardzisz:

Serce Maryi! Radości serc ludzkich:

Serce Maryi! Wesele i słodkości Aniołów i Świętych:

Serce Maryi! jasnością i chwałą w Niebie ukoronowane:

Serce Maryi! Serce Orędowniczki Kościoła i Matki wszystkich wiernych;

Serce Maryi! najpewniejsza po Jezusie konających nadziejo;

Serce Maryi! Serce Królowej Aniołów i Wszystkich Świętych;

Jeśli życie nasze napełnione jest krzyżami,

Jeśli dni nasze są dniami smutku i boleści,

Jeśli serce nasze jest morzem łez i goryczy,

Jeśli drogi życia naszego cierniem są zasłane,

Jeśli cierpienia i boleści nas gnębią,

Jeśli każda dnia chwila jest chwilą cierpienia,

Jeśli śmierć lub niedola zagraża naszym ukochanym,

Jeśli w nieszczęściu od wszystkich opuszczeni jesteśmy,

Jeśli pod ciężarem nieprawości jęczy dusza nasza,

Jeśli Bóg nas karze w Gniewie i zapalczywości Swojej,

Jeśli odstąpiwszy od Boga, giniem w zaślepieniu naszym,

Jeśli upadamy pod ciężarem cierpień i smutków,

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata! Przepuść nam, Panie.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata! Wysłuchaj nas, Panie.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata! Zmiłuj się nad nami.

Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas!

Kyrie elejson! Chryste elejson! Kyrie elejson!

Ojcze nasz… Zdrowaś Marya… Chwała Ojcu…

V. Święte i miłosierne Serce Maryi, Matki Bożej, módl się za nami.

R. Aby się serca nasze zapaliły Boską Miłością, którą Ty gorejesz.

℣.Pani! wspomagaj modlitwy nasze.

℟. A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie.

℣. Módlmy się: O Serce Święte Maryi zawsze Panny i Niepokalanej, Serce Najświętsze, najczystsze, najdoskonalsze; Źródło nieprzebrane Łask, Dobroci, Łagodności, Miłosierdzia i Miłości, Wzorze Cnót wszystkich; doskonały Obrazie czcigodnego Serca Jezusowego; gorejące zawsze, najżarliwszą Miłością, miłujące Boga więcej niż wszyscy razem Serafy, Aniołowie i Święci; oddające Samo więcej chwały Trójcy Przenajświętszej, niźli wszystkie inne razem najświętobliwsze stworzenia. Serce Matki Odkupiciela, Któreś tak żywo uczuło nędzę naszą, Któreś tyle dla zbawienia naszego cierpiało, Któreś nas tak gorąco umiłowało, i Któreś godne jest uszanowania, miłości, wdzięczności i ufności wszystkich ludzi; racz przyjąć słabe moje i niegodne uczucia.

Wychwalam Cię, Serce Święte Matki Miłosierdzia, z najgłębszym, na jakie zdobyć się mogę uszanowaniem. Dziękuję Ci za Miłosierdzie, którym Cię tylekroć widok niedostatków moich przejmował; dziękuję Ci za Łaski i Dobrodziejstwa, którymi Twoja Macierzyńska Dobroć wyprosiła; łączę się modlitwą moją do dusz czystych, które Cię czczą, wychwalają, miłują i w Tobie całą nadzieję pokładają.

Będziesz mi odtąd, o Serce miłości godne! pierwszym po Sercu Boskiego Twojego Syna przedmiotem czci, miłości i najserdeczniejszego nabożeństwa. Przez Ciebie dojść pragnę do mego Zbawiciela, przez Ciebie Łaski Jego i zmiłowania odbierać. Ucieczką będziesz moją w utrapieniach, pociechą w troskach, we wszystkich potrzebach ratunkiem. Od Ciebie uczyć się będę czystości, pokory łagodności i z Ciebie przejmować się miłością ku Najświętszemu Sercu Jezusa Chrystusa Syna Twojego. Amen.

℣.Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny, módl się za nami.

℟. Abyśmy się stali godnymi Obietnic Chrystusa Pana.

V. Módlmy się: Boże Miłosierny! Któryś dla zbawienia grzeszników i dla pociechy utrapionych, Najświętsze i Niepokalane Serce Błogosławionej Maryi Panny Dobrocią i Miłosierdziem napełnił; daj nam, którzy wzywamy przyczyny tego Najsłodszego Serca, i Łaskę powstania z grzechów naszych, i ratunek w każdej potrzebie. Przez Chrystusa, Pana naszego.

R. Amen.

V. O Maryo Niepokalana, Serce pełne słodyczy i pokory,

R. Spraw, by serca nasze stały się podobne Sercu Jezusa.

V. Módlmy się: Boże Dobroci, Któryś Święte i Niepokalane Serce Maryi Matki Jedynego Syna Swego, napełnił uczuciami miłosierdzia i tkliwości; jakimi Serce Jezusa zawsze dla nas przejęte było, spraw prosimy Cię, abyśmy, którzy Panieńskie Jej Serce z miłością czcimy, aż do śmierci uczucia zgodne z Sercem Jezusa i Matki Jego zachowali. O to Cię prosimy przez Zasługi Tegoż Pana naszego Jezusa Chrystusa, Który z Tobą i z Duchem Świętem żyje i króluje, na wieki wieków.

R. Amen.

 

 

Akt przebłagalny na pierwszą sobotę miesiąca

Święta Maryo, Ciebie Bóg Wszechmogący stworzył w Sprawiedliwości, aby objawiać w Tobie wielkie Miłosierdzie Swoje i Swoją Chwałę. Wysławiamy Niepokalane Poczęcie i Twoje Serce, które Duch Święty obdarzył pełnią Łaski, a zarazem wyznajemy, żeś godna czci i Chwały. Dlatego na wynagrodzenie Twemu Sercu za zniewagi Twojego Imienia modlimy się Pozdrowieniem Anielskim:

Zdrowaś Maryo.

(W nabożeństwie publicznym można odśpiewać: Ave, ave itd. z pieśni: Po górach, dolinach).

Święta Maryo, Błogosławionaś między niewiastami jako Rodzicielka Bożego Syna. Poczęłaś Go wszechmocą Ducha Świętego, gdyś w pokorze wyrzekła do Archanioła: Oto Ja Służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa Twego. Jako zaś Matka Chrystusowa jesteś Matką pięknej Miłości, którą sam Duch Święty rozpalił w Sercu Twoim i doskonale upodobnił je do Boskiego Serca Twojego Syna. Wyznając przeto, żeś godna czci i Chwały, niesiemy Twemu Sercu wynagrodzenie za wszelkie zniewagi Imienia Twego i modlimy się do Ciebie pozdrowieniem Anielskim:

Zdrowaś Maryo.

Święta Maryo, najmilsza Matko nasza z woli Swego Syna! Tyś w Swoim Sercu wycierpiała całą Mękę Jego, a miecz boleści przeszył Duszę Twoją. Dlatego Jezus Tobie, Swej Matce z Nim współcierpiącej, oddał skarby łask, jakie nam wysłużył Swoją ofiarą krzyżową. Godna przeto jesteś wszelkiej czci i Chwały, bo z Twoich rąk spływa na nas Błogosławieństwo Niebieskie. Wysławiamy Cię, nadziejo zbawienia, a na wynagrodzenie Twemu Sercu za wszelkie zniewagi Imienia Twego modlimy się Pozdrowieniem Anielskim:

Zdrowaś Maryo.

V. Imię Twoje wspominać będą z pokolenia na pokolenie.

R. Wszystkie narody na wieki wysławiać Cię będą.

V. Módlmy się: Boże, któryś Świętą Rodzicielkę Swojego Syna ubłogosławił w mocy swojej, by Jej chwała nie odeszła z ust ludzi, spraw to, prosimy, abyśmy, oddając cześć przeczystemu Jej Sercu oraz wynagradzając Jej za niewdzięczność ludzi i za wszelkie zniewagi Jej Imienia, mogli pod Jej opieką godnie Ciebie uwielbiać i Tobie się podobać. Przez tegoż Chrystusa Pana naszego.

R. Amen.

 

 

15-MINUTOWE MEDYTACJE NAD TAJEMNICĄ RÓŻAŃCA ŚWIĘTEGO

WERSJA I:

Źródło: Ks. Idelfons Bobicz – Pod znakiem Różańca Świętego. 15 nauk dla kół Żywego Różańca Świętego 1930r.

TAJEMNICA I RADOSNA: ZWIASTOWANIE NMP

POKORA.

„Otom Ja Służebnica Pańska“ — Łk. 1, 38.

I.

Każda dusza pobożna wie, że Najświętsza Marya Panna jest wzorem cnót wszelakich; że Niepokalanie Poczęta nie tylko cienia grzechu nie zaznała nigdy, ale za życia swego na takie wzbiła się wyżyny świętości, że aż aniołów stała się Królową. Kiedy rozważamy żywot jakiego Świętego, prawie zawsze znajdujemy jakąś jedną cnotę, która stanowiła wybitną jego cechę i górowała nad innymi; o Maryi tego powiedzieć nie można: u Niej wszystkie bez wyjątku dostrzegamy cnoty i to w stopniu najwyższym, na jaki tylko zdobyć się może stworzenie, osobliwszymi obdarzone Łaskami i Przywilejami.

Poznaj dalsze rozważanie:

Nawet poszczególne tajemnice błogosławionego żywota Maryi zdumiewają nas pełnią Jej cnót. Dziś będziemy rozważali pierwszą Tajemnicę Różańca Świętego — Zwiastowanie. Tu sam Archanioł stwierdza niezwykłą świętość Maryi, nazywając Ją Łaski pełną i Błogosławioną między niewiastami. Patrząc nawet bardzo powierzchownie, spostrzegamy u Maryi w chwili Zwiastowania cnoty przeróżne. Widzimy tu naprzód Jej czystość niewysłowioną, która Jej każe trwożyć się na samą myśl, że może utracić nad wszystko Jej droższe panieństwo; widzimy Jej wielkie posłuszeństwo, kiedy Marya wysłuchawszy radosnej nowiny, bez wahania wyraża gotowość zastosowania się do Woli Bożej słowy: „Niech mi się stanie według słowa twego”; widzimy Jej wiarę, pobożność, ubóstwo.

Ale nade wszystko uderza nas w tajemnicy Zwiastowania niepojęta pokora Maryi. Ojcowie Kościoła skłonni są przypuszczać, że Wcielenie Słowa Bożego odbyło się w żywocie Maryi raczej dla Jej pokory, niż dla innej jakiej cnoty. Potwierdza to sama Marya, gdy śpiewa, iż Bóg „na niskość Służebnicy Swojej wejrzał” (Łk. 1, 48).

Bo i jakże nie podziwiać pokory Maryi? W skromnym Domku Nazaretańskim stała się rzecz niesłychana: ukazał się Poseł z Nieba, ten, który w wyjątkowo ważnych wypadkach wieścił Wolę Bożą osobistościom znakomitym, sławnym w narodzie.

Teraz oto zwiastuje Dziewicy, nieznanej nikomu, prócz najbliższych, — Dziewicy, która dotychczas umiała tylko modlić się, pracować i cierpieć w skrytości, — zwiastuje Jej pierwszej, Jej jedynej, nowinę najradośniejszą, najszczytniejszą, 0 której ledwo zamarzyć śmiały co najprzedniejsze niewiasty izraelskie, że oto Ona właśnie, — ta skromna, nieznana światu Dziewica, — zostanie Matką Mesjasza, Odkupiciela rodzaju ludzkiego, że to Jej właśnie błogosławić będą wszystkie pokolenia ziemi, że to przez Nią dla strapionej ludzkości otworzą się na oścież podwoje niebieskie. Zwiastun niebios bije przed Maryą pokłony, stwierdza w Niej pełnię Łask, zjednoczenie z Bogiem, szczególniejsze Błogosławieństwo. Dość, zda się, powodów, żeby wzbić się w dumę, żeby wysoko podnieść głowę!

Cóż na to wszystko Marya? Najpierw się trwoży, rzuca nieśmiałe pytanie, potem wzbudza w duszy ufność w Pomoc Bożą, wreszcie umocniona na duchu, otwiera usta, żeby to jedno powiedzieć: „Otom Ja Służebnica Pańska”.

Służebnicą nazwała Siebie Ta, Którą Bóg nazwał i uczynił Matką Swoją, a całe Niebo i ziemia cała nazwała swoją Królową!…

Nie jest-że to szczyt pokory? Nie jest-że to nauka dla nas?…

II.

Słyszymy ciągle z ambony, czytamy w dobrych książkach, że pokora jest fundamentem doskonałości, że na niej trzeba oprzeć niebosiężny gmach cnoty chrześcijańskiej, jeżeli nie chcemy, żeby się nam rozwalił w gruzy. Brzmią nam też w uszach słowa Zbawiciela: „Uczcie się ode Mnie, Żem jest cichy i pokornego Serca“ (Mt. 11, 29) oraz inne: „Błogosławieni ubodzy duchem, albowiem ich jest Królestwo Niebieskie“ (Mt. 5, 3).

Doświadczyliśmy może już nieraz w życiu prawdy, zawartej w słowach Mędrca: „Gdzie jest pokora, tam i mądrość“ (Ks. Przyp. 11, 2). Sami zapewne lubimy patrzeć na objawy szczerej pokory u innych, zwłaszcza jeżeli się one do nas odnoszą. Pomimo to wszystko praktyka tej cnoty jest u nas rzeczą niezmiernie rzadką. Pycha tak głęboko zapuściła w duszach naszych korzenie, że my już dziś prawie przestajemy rozumieć, jak piękną i potrzebną jest pokora. Dlatego też i inne cnoty w nas zanikają, ustępując miejsca grzesznym nawyknieniom i krewkości.

Więc cóż, — może kto zapyta, — mam się płaszczyć i uniżać przed możniejszymi tego świata, ażeby od nich coś dla siebie otrzymać, wyżebrać? Nie, toby było upodlenie, nie pokora! A może mam patrzeć bezczynnie, jak mnie bliźni niesłusznie znieważa i krzywdzi? Może mam zaniechać wszelkiej godziwej obrony? Nie, toby był nierozum, ale nie pokora! Chrześcijańska cnota pokory, — a tylko w Chrześcijaństwie może być pokora, — nie każe ci bynajmniej zapierać się swej ludzkiej godności, nie żąda, byś opuszczał bezradnie ręce wobec prześladowań. Ona tego jedynie chce, byś poznał swą prawdziwą wartość, czyli raczej nicość, i co za tym idzie, byś nisko cenił siebie tak w przekonaniu własnym, jak i w okazywaniu tego na zewnątrz. Jeżeli zatem chcesz być naprawdę pokornym, poskramiaj w sobie próżność, czyli marną chęć wywyższenia się ponad rzeczywiste zasługi, przytłumiaj najmniejszy objaw pychy i uważaj, by nie tylko słowa, ale i czyny twoje świadczyły, że nisko trzymasz o sobie.

Nabywanie pokory nie należy do rzeczy łatwych. Długo trzeba w niej się ćwiczyć, bo aż do śmierci. Ażeby ułatwić sobie zadanie, powinniśmy zaprawiać się stopniowo, ale stale, żadnej nie opuszczając sposobności, do zapanowania nad swą pychą. Starajmy się spokojnie wysłuchać, — że wskażemy tu najpospolitsze okazje — upomnień, udzielanych nam życzliwie przez bliźniego; nie dąsajmy się i nie gniewajmy, jeżeli nas ktoś w czym poprawi lub prześcignie, jeżeli usłyszymy przypadkiem coś złego o sobie; znośmy cierpliwie nasze ubóstwo i niepowodzenia; nie pchajmy się gwałtem na wyższe stanowiska, nie szukajmy pochwał. Muszę tu zwrócić uwagę rodzicom na pewną, dość głęboko zakorzenioną niewłaściwość. Niektórzy ojcowie, a zwłaszcza matki, nie mogą znieść tego, że ich córki gorzej się ubierają od swych towarzyszek, i dlatego gotowi są nawet zaciągać długi, byleby dorównać, a jeżeli się da, to i prześcignąć zamożniejszych. Często same córki przez próżność zatruwają rodzicom życie ciągłem utyskiwaniem na swe upośledzenie w strojach czy rozrywkach. Zaspakajanie tych wygórowanych zachcianek nazywamy życiem nad stan, marnotrawstwem, które już tyle złego nam wyrządziło i zawsze jest zaprzeczeniem pokory. A jakże często zdarza się słyszeć, że nasze panny i mężatki, a czasami nawet i mężczyźni opuszczają nabożeństwo niedzielne i spowiedź wielkanocną dlatego tylko, że nie mają nowej sukni, nowego ubrania! Nie jest-że to krzyczącym objawem próżności? Już kto jak kto, ale członkowie żywego różańca stanowczo winni umieć poprzestawać na małym i więcej dbać o piękny wygląd duszy, o spełnienie obowiązku, niż o ciało i przyodziewek.

Nie skończyłbym, gdybym chciał wyliczać wszystkie wypadki pogwałcenia pokory chrześcijańskiej. Nie jest to zresztą potrzebne. Byleby była dobra wola, a zawsze znajdziemy dość sposobności do urabiania w sobie tej najważniejszej cnoty. Pożycie rodzinne, stosunki sąsiedzkie, niepowodzenia i krzyżyki codzienne, rozterki wewnętrzne, — wszystko to może być dla nas zbawienną cnotą pokory.

Mistrzynią w tej szkole jest Marya. Więc prośmy Ją ustawicznie, zwłaszcza odmawiając Święte Tajemnice Różańca, o pomoc, o siły, o światło. Pokora Maryi była przyczyną Jej niesłychanej godności; pokora i dla nas będzie wywyższeniem, powiedziano bowiem: „Kto się poniży, będzie w sławie; a kto spuści oczy, ten zbawion będzie“ (Job. 22, 29). Amen.

 

TAJEMNICA II RADOSNA: NAWIEDZENIE ŚW. ELŻBIETY

 

UCZYNNOŚĆ.

 

„Wybrała się Marya z pośpiechem w podróż w górzystą okolicę, do miasta Judy” — (Łuk. 1, 39).

 

I.

Archanioł Gabryel, zwiastując Maryi szczęsną nowinę, że zostanie Matką Syna Bożego, oznajmił Jej, że i Jej krewna Elżbieta wkrótce doczeka się potomka. Usłyszawszy o tym, Najświętsza Marya Panna powzięła zamiar nawiedzenia swej krewnej, rozumiała bowiem, że bardzo jej się przydać może pomoc i opieka osoby bliskiej.

Poznaj dalsze rozważanie:

Najświętsza Dziewica całe życie służyła Panu Bogu i ludziom. Ta służba podwójna była wyłącznym celem Jej istnienia, i nie było dla Maryi milszych chwil nad te, kiedy się czuła użyteczną bliźnim. I nawiedzenie Św. Elżbiety nie z innej wypływało pobudki. Święta Dziewica szła do swej krewnej po to jedynie, żeby jej służyć, żeby spełniając za nią pracę domową, dać jej możność zdrowo i spokojnie doczekać się rozwiązania. Nie trzeba Jej było osobnego wezwania, prośby; nie trzeba Jej było żadnej zapłaty ani nawet słowa podzięki. Ona przecież gotowa była zawsze dobrze czynić bliźniemu, a cóż dopiero krewnej, w każdym bowiem człowieku widziała Obraz Boży i rozumiała — choć to jeszcze nie było wyraźnie w Księgach ogłoszone — że najmniejsza przysługa, chętnym sercem wyświadczona bliźniemu, odnosi się do Samego Pana Boga i od Niego odbiera zapłatę. Wybrała się więc Marya z pośpiechem w podróż… Z pośpiechem, bo Ją przynaglała miłość i obawa, żeby Jej kto u chorej nie uprzedził, tym bardziej, że odległość od Nazaretu była znaczna, podróż zaś bardzo uciążliwa. Nie było innej drogi, jak przez góry i urwiska skalne, pod upalnym słońcem Wschodu, wśród licznych niebezpieczeństw, zagrażających, zwłaszcza słabej niewieście, ze strony dzikich zwierząt i dzikszych od nich zbójów. Wyliczono, że ta podróż trwać musiała od trzech do czterech dni. Dziwimy się odwadze Maryi, ale właściwszą jest rzeczą dziwić się Jej miłości. Przecież Św. Elżbieta była dla Maryi tylko daleką krewną, nie matką, nie córką, nie siostrą; jeżeli więc dla niej znalazła Najświętsza Dziewica tyle w sercu przywiązania i uczynności, to cóż powiedzieć o Jej uczuciach i poświęceniu dla Syna Jezusa, dla Oblubieńca Św. Józefa? Gdzie zaś taka miłość w duszy, tam, oczywiście, będzie i niezwykła odwaga, boć wiadomo od dawna, że miłość wszystko przezwycięża; łamie wszelkie zawady, usuwa wszelkie obawy, istoty zaś słabe przemienia w bohaterów.

Nie będę opisywał pobytu Maryi w domu Zachariasza. Wspomnę tylko, że tam to właśnie Św. Jan, jeszcze przed swym urodzeniem, poznał ukrytego w Łonie Dziewicy — Matki Mesjasza i został przezeń uświęcony. Dokonało się to za pośrednictwem Maryi na znak, iż Sam Pan Bóg chce, żeby przez Nią trafiono do Jego Dobroci i Miłosierdzia. Tam też zrodziło się owo cudne pozdrowienie, które odmawiamy codziennie: „Błogosławionaś Ty między niewiastami i Błogosławion Owoc Żywota Twego” (Łk. 1, 42). Słowa te wyszły z ust napełnionej Duchem Świętym Św. Elżbiety, Kościół Święty zaś włączył je do modlitwy, zwanej Pozdrowieniem Anielskim, jako słowa natchnione, równorzędne ze słowami Archanioła Gabryela. Tam wreszcie Marya wyśpiewała przecudowny Swój Kantyk: „Magnificat”, czyli „Uwielbia Pana dusza moja”… Jak widzimy, nawiedzenie Św. Elżbiety było jednym wielkim pasmem nadziemskich zachwytów i niewypowiedzianych radości. Upatrywać w nich należy nagrodę szczodrobliwego Pana Boga za wielką miłość Maryi, jaka się uwydatniła w tej tajemnicy. Zresztą i sama miłość jest najwyższą rozkoszą, i nie masz bez niej szczęścia prawdziwego.

II.

Miłość bliźniego ma przeróżne rozgałęzienia. Latorośl pnia miłości, podziwianą przez nas w Maryi podczas Jej nawiedzenia, ludzie nazwali uczynnością.

Na czym ona polega? Na chętnym spełnianiu próśb i życzeń bliźniego, a nawet na ich uprzedzaniu. Człowiek prawdziwie uczynny będzie się szczerze starał pomóc bliźniemu w potrzebie, będzie zgadywał jego ukryte pragnienia i myśli, a jeżeli usłyszy wyraźną prośbę o pomoc, to nie spełni jej tylko wówczas, kiedy to będzie dla niego niemożliwością. Uczynność wymaga ofiar; ale cóżby to była za miłość, która by nas nic nie kosztowała? Że uczynność jest naszym obowiązkiem, poznajemy z wielu miejsc Pisma Świętego; dość tu przypomnieć, czego naucza Św. Paweł Apostoł: „Przez miłość ducha służcie jeden drugiemu“ (Gal. 5, 13).

My jednak na ogół niechętnie służymy jeden drugiemu. Ileż to nieraz naprosić się musi bliźni, zanim pospieszymy mu z pomocą! Rzecz drobna, kosztuje nas może tylko parę słów u sąsiada, kilka kroków, kwadransu czy pół godziny czasu, ale nam się nie chce ręką poruszyć, nam ten bliźni jest przykry; więc wymawiamy się, że jesteśmy bardzo zajęci, albo niezdrowi, albo jakieś zawiłe zmyślamy historie, byleby tylko pozbyć się dokuczliwego sąsiada czy znajomka. A jeżeli i usłuchamy prośby, to nie umiemy ukryć niezadowolenia, dąsamy się, udajemy, że nas to bardzo drogo kosztuje, że nie wiedzieć jak wielką świadczymy przysługę. Zapominamy przy tym zupełnie, że niekiedy prosić jest dużo trudniej, niż prośbę spełnić, że i my sami bardzo często naprzykrzamy się bliźnim rozmaitego rodzaju prośbami. Ach, jakże zawstydza nas Chrystus, niosący krzyż Swój za nas na Golgotę i na tym krzyżu umierający! Jakże zawstydza nas Marya, spiesząca wśród wielkich trudności w odwiedziny do Elżbiety, uprzedzająca nasze życzenia, wstawiająca się ciągle za nami do Pana Boga!…

Członkowie żywego różańca, ta wybrana dziatwa Maryi, powinni się uczyć chętnie i w miłości ducha służyć jeden drugiemu, ażeby w ten sposób wszystkich do Maryi pociągnąć. Nie sięgając daleko, weźmy nasze życie codzienne. Ileż ono nam nastręcza sposobności do świadczenia bliźnim drobnych przysług!

Naprzód życie rodzinne. Młodsi powinni z całą gotowością pomagać starszym, starszych, gdzie się da, w pracy zastępować. I między rodzeństwem ma być praktykowane wyręczycielstwo. Nie należy spychać cięższej roboty na innych. Przykro widzieć, jak siostra młodsza albo brat, gdy coś pilnego a niemiłego jest do zrobienia w domu, zwala to na siostrę starszą, ta zaś na inną, jeżeli ich jest więcej, aż w końcu stara matka lub ojciec sędziwy musi sam to zrobić, albo ostatecznie w domu przez czas dłuższy będzie panował nieporządek. Uczynność należy też wnieść do stosunków sąsiedzkich. Wiele mamy wdów i sierot w naszym otoczeniu; jakżeby im nieraz przydała się pomoc nasza, — bądź drobny datek pieniężny, bądź usługa osobista, a choćby tylko dobra rada, życzliwe słowo! Są też i chorzy; jakby ich ucieszyły nasze odwiedziny sąsiedzkie, chwilka budującej rozmowy! Trzeba choremu niekiedy wyświadczyć chrześcijańską przysługę, dając bez ociągania się konia po księdza z Panem Bogiem albo po lekarza, czy po leki. W razie jego śmierci miłość bliźniego nakazuje nam dopomóc pozostałej rodzinie w urządzeniu uczciwego pogrzebu bez oglądania się na zapłatę lub poczęstunek. Trzeba też okazywać dużo wyrozumiałości względem sług i najemników. Są to zazwyczaj ludzie pokrzywdzeni przez los, upośledzeni w życiu. Grzeszyłby mocno ten, kto by chciał wykorzystać ich ciężkie położenie materialne, wwalając na nich nadmierne ciężary, wymagając od nich wysiłków fizycznych, szkodliwych dla zdrowia, nie chcąc dostarczyć im godziwych rozrywek, odpoczynku, lub, co gorsza, nie dając im czasu na modlitwę i spełnienie obowiązków religijnych. A choćby nawet los nas zetknął z człowiekiem zupełnie obcym, któremu by jednak pomoc nasza się przydała, nie przechodźmy mimo niego obojętnie i co możemy, to dla niego uczyńmy. Uczmy się przy tym spełniać to wszystko chętnie, nie okazując niezadowolenia. Tylko pod tym warunkiem każda ofiara nasza będzie mile u Pana Boga przyjęta.

Wszyscy mamy pełno potrzeb dusznych i cielesnych. Polecamy je ciągle Maryi. Pamiętajmyż, że Marya najchętniej wysłucha tego, kto sam jest gotów wysłuchać próśb bliźniego i czynić mu dobrze. Amen.

 

TAJEMNICA III RADOSNA: NARODZENIE PANA JEZUSA W BETLEJEM.

POKÓJ CHRYSTUSOWY.

 

 

„Chwała Bogu w Niebie i na ziemi; pokój ludziom dobrej woli“ — (Łk. 2, 14).

 

I.

Kiedy Chrystus Pan się narodził, ludzkość po raz pierwszy zrozumiała całą doniosłość słowa: „Pokój”. Dotychczas pojmowano pokój jednostronnie, jako przeciwstawienie wojny, prowadzonej z wrogiem zewnętrznym. Chociaż takie pojęcie pokoju było niepełne, niedostateczne, to jednak i w nim upatrywano niezmierne dobrodziejstwo, to jednak i ono wydawało się szczytem pragnień i dążeń ogromnej większości ludzi.

Świat pogański nie znał zupełnego, prawdziwego pokoju, bo nie znał miłości. Żył on wojną, wyzyskiem, gwałtem, nienawiścią, a to wszystko jest zaprzeczeniem pokoju. Jak owoc wyrasta z drzewa, tak pokój powstaje z miłości. Kiedy przyszedł na świat Chrystus Pan, Nauczyciel i Zakonodawca Miłości, wówczas samo niebo uroczyście zwiastowało ziemi pokój. „Pokój ludziom dobrej woli”. Nie były to czcze słowa. Pokój stał się hasłem Chrystianizmu; Kościół Święty z tym słowem na ustach podbił pod swe panowanie świat cały.

Poznaj dalsze rozważanie:

W Nauce Chrystusowej pokój znaczy tyle, co szczęście. Temu, kto osiągnął pokój całkowity — z Panem Bogiem, bliźnimi i sobą samym — nic już nie może do szczęścia brakować. W życiu wprawdzie mogą go spotkać liczne i wielkie przykrości: może choroba, może nędza, może prześladowanie wrogów; on jednak tym się nie przeraża, bo mu nieustannie brzmi w uszach głos Anielski: „Pokój ludziom dobrej woli”. Dobra wola — oto droga do osiągnięcia pokoju, oto klucz do szczęścia.

Jedna jest dobra wola w całym tego słowa znaczeniu; to ta, o którą się modlimy w codziennym Pacierzu: „Bądź Wola Twoja, jako w Niebie, tak i na ziemi” — Wola Boża. Natomiast wola nasza jest ułomna i do złego raczej, niż do dobrego skłonna. W niej mamy źródło wszelakiego grzechu, wszelakiego nieszczęścia. Za Łaską jednak Boską możemy swą wolę udoskonalać i coraz więcej dostrajać do Świętej Woli Bożej. W tym celu powinniśmy jak najusilniej unikać grzechu. Grzech jest  tym wrogiem, który nas może na zawsze oderwać od Pana Boga, tj. pozbawić pokoju. Napisano w Księgach żywota: „Nie masz pokoju niezbożnym, mówi Pan” (Ks. Iz. 48, 22) i „Wielkiego pokoju doznają ci, którzy miłują zakon Twój” (Ps. 119/118/, 165). Wystrzegać się złego i zawsze czynić dobrze, czyli ściśle zachowywać Przykazania Boskie — oto, co jest celem naszego doczesnego żywota.

Widzieliście nieraz w życiu grzeszników, grzeszyliście, niestety, sami. Powiedzcież, czy grzech ciężki nie sprowadzał do dusz waszych rozterki, bolesnej walki, wyrzutów sumienia, czyli tego, co my określamy jednym słowem: niepokój, burza? O, tak! I jak straszny był ten niepokój! Nic was wówczas nie cieszyło, niczym nie mogliście się rozerwać, nigdzie sobie miejsca znaleźć. Niby jakiś straszny robak, gryzło was sumienie i napełniało wam duszę bojaźnią, graniczącą z rozpaczą. Ale Anioł Stróż nie dał wam zginąć. On was prowadził do konfesjonału, jako do źródła pokoju. Gdyście szczerze grzechy swe wyznali, gdy nad każdym z was kapłan odmówił rozgrzeszenie i wyrzekł: „Idź w pokoju!” — dopiero wówczas odzyskaliście pogodę i wesele ducha i poczuliście się jakby odrodzonymi. Do waszej duszy spłynął pokój, a z nim razem przedsmak Nieba.

Prastare przysłowie głosi: „Jeżeli chcesz pokoju, gotuj wojnę”. Jeżeli chcesz mieć w duszy Pokój Chrystusowy, wypowiedz walkę grzesznym nałogom i namiętnościom, i prowadź ją wytrwale i bezwzględnie. Dawca Pokoju i Jego Matka — Pokoju Królowa — będą ci w tym pomocni. Okaż tylko dobrą wolę, szczerą chęć pracy i poprawy, a Oni Sami staną obok ciebie do walki i dopomogą ci Swą Łaską do zwycięstwa.

II.

Pokój jest najwyższym szczęściem człowieka i dlatego winien stać się udziałem wszystkich ludzi. Ale jest on ptakiem płochliwym i łatwo może odlecieć od nas na zawsze. Przeto wielkiej trzeba ostrożności z naszej strony, żeby nie naruszyć pokoju wśród bliźnich, którzy go z niemałym zdobyli trudem.

Miłujesz-że ty pokój naprawdę? Niech mi na to odpowie twoje życie. Pójdźmy do twego domu. Jesteś mężem, głową rodziny; powiedz, dlaczego żona twoja zapłakana, a dzieci wystraszone i zahukane, na twój widok uciekają z domu albo lękliwie kryją się po kątach? Czy nie dlatego, że często bywasz zły, nadmiernie wymagający, że pomimo najlepszych chęci nikt ci w domu dogodzić nie może? Jesteś żoną i matką. Ciągle się skarżysz przed ludźmi, że mąż ci się nie udał, bo cię nieraz ofuknie, a może i szturchnie, że cię dzieci nie chcą słuchać. Przypomnij wszakże sobie, ile to razy w ciągu jednego tylko dnia dokuczasz mężowi swą niepotrzebną paplaniną, swym uporem i niechlujstwem, jak często bez powodu wymyślasz dzieciom, a nawet je przeklinasz. A ty, córko, i ty, synu, czy nie masz sobie nic do wyrzucenia? Czy swym lenistwem i nieposłuszeństwem, bieganiem po jarmarkach i zabawach, nie wnosisz do domu niepokoju, nie narażasz rodziców i starszych na gniew i cierpienie?

Ale idźmy dalej — do kółka twoich przyjaciół, sąsiadów i znajomych. Skąd te waśnie i kłótnie? Dlaczego to ten, kto jeszcze wczoraj był twoim przyjacielem, dziś jest ci wrogiem? Czy nie ty sam dałeś mu powód do tego przez to, że w rozmowie z nim koniecznie chciałeś postawić na swoim, że łatwo traciłeś cierpliwość i namówiłeś mu dużo nieprzyjemnych rzeczy? Gdyby ci naprawdę o pokój chodziło, ty byś się tak nie upierał przy swoim zdaniu, ty byś nawet zniósł drobną urazę, chętnie ustąpił coś ze swego.

A te nasze plotki i obmowy! Ileż one złego wywołują, ile łez wyciskają na oczy, jak niemiłosiernie odpędzają pokój od naszych wsi i zagród! Nie, gdybyś ty naprawdę miłował Pokój Chrystusowy i miał stale dobrą wolę, to byś nie pozwolił sobie na opowiadanie innym, co o nich słyszałeś od osób trzecich, tym bardziej nie zmyślałbyś o bliźnim nieprawdy!

Nie zakłócać pokoju — tego jeszcze nie dość; trzeba pokój krzewić, utrwalać. Chrystus Pan poucza wyraźnie: „Błogosławieni pokój czyniący, albowiem oni synami bożymi nazwani będą“ (Mt. 5, 9). Czynić powinniśmy pokój; powinniśmy stwarzać warunki do pokoju i usuwać mu z drogi wszelkie zapory. Św. Katarzyna z Sienny otrzymała od Pana Boga szczególniejszy Dar roztaczania dokoła siebie pokoju i zgody; w wypadkach ciężkich, niekiedy wprost beznadziejnych, oddawano sprawę pogodzenia wrogów w jej ręce i Święta zawsze zwyciężała.

My tak wielkiej Łaski od Pana Boga nie wzięliśmy; mamy jej jednak tyle, że w wypadkach zwykłych, codziennych wiele dobrego moglibyśmy zdziałać. Trzeba tylko chcieć, mieć dobrą wolę. Ta dobra wola powie nam: nawet i wówczas, kiedyśmy nic a nic nie zawinili, wyciągnijmy pierwsi rękę do zgody; bliźni, widząc to, w dziewięciu na dziesięć wypadkach pojedna się z nami, i pokój wróci. Dobra wola podda nam sposób na pogodzenie powaśnionych sąsiadów; podpowie, jak przemówić do grzesznika, który od szeregu już lat nie żyje w pokoju z Panem Bogiem i własnym sumieniem, ażeby go nakłonić do Spowiedzi Świętej i odzyskania utraconego szczęścia. Dobra wola i w naszym szarym życiu może działać cuda; pielęgnujmyż więc ją starannie!

Jako zapłatę za krzewienie pokoju obiecuje nam Chrystus Pan synostwo boże, czyli szczególną Opiekę Ojca Niebieskiego już tu na ziemi i wieczną szczęśliwość w Niebie. Dla takiej zapłaty warto popracować! Więc wezwawszy na Pomoc Królową Pokoju Maryę, zabierzmy się rączo do pracy; wprowadźmy pokój do własnej duszy, oczyszczając się z grzechów; utrwalajmy go w pożyciu z bliźnimi, wzrastając w miłości chrześcijańskiej; utrzymujmy go wreszcie w stosunku do Pana Boga, spełniając Jego Świętą Wolę; a tak i siebie samych uszczęśliwimy, i bliźnim do szczęścia pomożemy, i Księciu Pokoju — Boskiej Dziecinie — przysporzymy Chwały. Amen.

 

TAJEMNICA IV RADOSNA: OFIAROWANIE PANA JEZUSA W ŚWIĄTYNI

NABOŻEŃSTWA KOŚCIELNE.

 

„Zanieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go stawić przed Panem, jak przepisano w Zakonie Pańskim“ — (Łuk. 2, 22).

 

I.

Tajemnica czwarta radosna, którą dzisiaj rozważać będziemy, przenosi nas w myśli do świątyni jerozolimskiej, gdzie Najświętsza Matka Boża ze Św. Józefem ofiarowują Bogu Ojcu Dzieciątko Jezus. Jaka to wzruszająca chwila! Pan Nieba i ziemi na Rękach u Przeczystej Matki bierze w posiadanie świątynię swoją, odbywa do niej ingres uroczysty. Cała Rodzina — Mąż, Niewiasta, Dziecię — śpieszą do kościoła, bo tak „przepisano w zakonie Pańskim”.

Najdrożsi! O czym mam dziś do was mówić, jeżeli nie o słodkim obowiązku, jaki i nam przepisano w Zakonie Pańskim — obowiązku uczęszczania na nabożeństwa kościelne?

Tak, wołam głośno i chciałbym, żeby mię wszędzie słyszano: Katolicy, a zwłaszcza wy, czciciele Maryi, bierzcie jak najliczniejszy udział w nabożeństwach naszych, szczególniej w Ofierze Mszy Świętej!

Poznaj dalsze rozważanie:

Przynagla nas do tego Wola Pana Boga i Kościoła. Pan Bóg wolę swoją wyraźnie nam objawił, dając trzecie przykazanie: „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił”; Kościół Święty — wierny Stróż i Tłumacz Woli Pana Boga — dodał do tego swój nakaz: „W niedzielę i święta Mszy Świętej z uczciwością i nabożeństwem słuchać”. Nakaz ten obowiązuje, jak wiadomo, wszystkich dorosłych i niemających poważnych przeszkód, pod grzechem ciężkim. Nie ma więc wątpliwości, że każdy Katolik bez różnicy stanu i płci, powinien bywać w dnie niedzielne i świąteczne na Mszy Świętej, i to na całej.

Takie jest Przykazanie. Czy ono wyczerpuje nasze obowiązki względem Stwórcy i Pana naszego? Bynajmniej! Zakres tych Przykazań musimy znacznie rozszerzyć. Duch ich mówi nam, że nie możemy poprzestać na samej tylko Mszy Świętej; dla istoty, miłującej Pana Boga i dążącej do uświęcenia, tego stanowczo za mało. Dusza nasza doskonale rozumie i wyczuwa, że Panu Bogu, Który jest Panem wszechświata i nawet od martwej natury cześć odbiera, należy się hołd nieustanny, najwyższy, na jaki człowiek zdobyć się może. Dlatego też będzie skwapliwie brała udział w innych nabożeństwach, a zwłaszcza chętnie będzie słuchała kazań i nauk kościelnych. Wprawdzie ze Mszą Świętą żadne inne nabożeństwo ani w przybliżeniu równać się nie może. Każde jednak z nich ma swe wielkie znaczenie, każde dopomaga duszy do zbliżenia się do Pana Boga, każde usposabia ją do tym lepszego korzystania z Niekrwawej Ofiary. Nabożeństwa kościelne dodatkowe, odprawiane o różnych porach dnia i roku, przypominają nam, że Pana Boga trzeba chwalić zawsze i w rozmaity sposób; stawiają nam przed oczy wizerunek naszej matki duchownej, Kościoła Świętego, co, niby Mojżesz, ustawicznie od świtu aż do zmierzchu trzyma wyciągnięte modlitewnie ręce nad dziećmi swymi, chcąc przebłagać Gniew Pana Boga i ściągnąć na ziemię obfitość Jego błogosławieństw. Nabożeństwa te są jakby żywym ciałem, którego sercem jest Msza Święta, a krwią nieustannie pulsującą Komunia Święta; jakby drogocenną szatą, w którą się przyobleka sama istota Służby Bożej; są złotymi ramami, pozwalającymi nam w tym piękniejszym świetle oglądać obraz Niekrwawej Ofiary, przez Samego Pana Boga malowany. A kazania? One nas zapoznają z Nauką Kościoła Świętego, z tym, co najważniejsze w życiu; one nas uczą, jak mamy wierzyć, i co powinniśmy czynić, żeby osiągnąć zbawienie wieczne. One nasz umysł oświecają Światłem Bożym, serca krzepią, wolę umacniają. I jakże tu nie garnąć się do nich dobremu Katolikowi?!…

 

II.

 

A powiedzcież mi, najdrożsi, czy wam nie dobrze w kościele? Czy nabożeństwa nasze nie przemawiają wam do serca, do wyobraźni? Czy was nie podnoszą na duchu, nie uszlachetniają? Wchodząc do świątyni, już zazwyczaj na jej progu strząsacie z siebie i trud i brud życia codziennego; opada was uroczysty nastrój świąteczny; zapominacie o utrudzeniu przebytej drogi, o swych zwykłych biedach i troskach; pogrążacie się w słodkie sam na sam z Panem Bogiem. Ileż wówczas pociech spływa na biedną duszę waszą! Może tam w domu nędza i głód, może chore dziecię kwili żałośnie, może mąż, może żona niedobra; może ci własna doskwiera niemoc; może ci serce ból szarpie nieznośny — gdy się tylko wpatrzysz w ołtarz, jarzący się światłami, gdy się wsłuchasz w dźwięki pień pobożnych, gdy do głębi odetchniesz tą przecudną atmosferą modlitwy, która się unosi dokoła, wnet uczuwasz, jak ci rozchmurza się czoło, jak rozszerza się serce, jak nowa jakaś siła wstępuje ci do duszy… Przecież w kościele wszystko twojego ducha podnosi i umacnia, wszystko ci mówi o lepszym życiu, 0 wielkości i dobroci sprawiedliwego Pana Boga, Pana Boga maluczkich i pokrzywdzonych. Wychodzisz z kościoła innym człowiekiem, i raźniej ci już idzie praca codzienna, i nie tak już gniotą codzienne troski…

Czemu jednak potrząsasz głową i zdajesz się mówić: Ach, tak nie jest! Ja oto do kościoła chodzę pilnie, a jednak tych pociech nie odczuwam. Przyznaję, że nie każdemu one przypadają w udziale i bynajmniej nie dla nich trzeba do kościoła uczęszczać. Przyznaj wszakże i ty mi jedno. Przyznaj, iż najczęściej sam jesteś winien, że nabożeństwa kościelne i modlitwa nie dają ci pożądanego ukojenia. Jeżeli w kościele nie chcesz się skupić, nie usiłujesz modlić się gorąco, nie uważasz na to, co dzieje się na ołtarzu, nie zadajesz sobie trudu, żeby całkowicie zatopić się w Panu Bogu, a natomiast rozglądasz się po stronach, stoisz bezmyślnie, nie mogąc się doczekać końca nabożeństwa, albo jesteś zajęty swymi domowymi sprawami, nie dziw się, że nabożeństwa nic ci nie dają, że z kościoła wychodzisz takim, jakim przyszedłeś, a może i gorszym.

 

III.

 

Dla nas, synów i córek Maryi, szczególnie skuteczną zachętą winien być przykład naszej Matki duchownej. Marya po wsze czasy pozostanie niedoścignionym wzorem pobożności i modlitwy. Nabożeństwa kościelne były dla Niej niewypowiedzianie drogie, i Marya nie dała się niczym odwieść od uczęszczania do kościoła. Widać to choćby z rozważanej dziś Tajemnicy. Najświętsza Matka nie była obowiązana do stawienia się w kościele dla ofiarowania Syna i własnego oczyszczenia. Nakaz Pisma Świętego na Nią się nie rozciągał, a jednak cała Najświętsza Rodzina śpieszy w oznaczonym dniu do dalekiego Jeruzalem, śpieszy po niewygodnych górskich drogach, śpieszy pomimo, że dom i gospodarkę musi zostawić na Łasce Boskiej. A czy to ten tylko jeden raz? Czytamy w Ewangeliach, że Najświętsza Rodzina rok rocznie udawała się do Jerozolimy, aby ofiarować Panu. I czy sądzicie, że na krótko? Obchody większych świąt trwały u żydów zazwyczaj tydzień cały. Jesteśmy pewni, że Najświętsza Marya Panna nie opuściła nic z nabożeństw, jakie się odbywały w świątyni, że uczestniczyła w nich z największym skupieniem i pobożnością. Czy to nas nie zawstydza?

Ale i teraz zgaduję, co mi zarzucisz. Oto, powiadasz, nie mogę do kościoła często chodzić, bo nie mam się w co ubrać. Moi najdrożsi! Pan Bóg na duszę patrzy, nie na suknie nasze. Czy możemy choćby pomyśleć, żeby Marya na takie błahostki, jak ubranie, zwracała uwagę, śpiesząc do kościoła? Jest pobożne podanie, że Najświętsza Marya Panna — dziedziczka królewskiego rodu! — umierała w zupełnym ubóstwie; pozostały po Niej zaledwie dwie skromne suknie, które przeszły w spadku na ubogie wdowy chrześcijańskie. Cóż my na to?… Zresztą twoja zszargana, niemodna suknia i twój wstyd z jej powodu niech będą zadośćuczynieniem Panu Bogu za bezwstyd i wyuzdanie dzisiejszych strojów niewieścich po naszych miastach i dworach — bezwstyd, który próbuje nawet do kościołów się wciskać.

Ach, najdrożsi! Nie dajcie się odwieść od uczęszczania na nabożeństwa kościelne tak błahymi racjami, jak brak sukni lub czasu! Pan Bóg i dusza przede wszystkim. Wola Pana Boga i Kościoła Świętego, nasze własne dobro, przykład Maryi — wszystko to woła do nas głosem potężnym: Chodźmy do kościoła jak najpilniej, bierzcie udział nie tylko we Mszy Świętej, ale i w innych nabożeństwach kościelnych, módlcie się przy tym gorąco, a uczynicie wielki krok naprzód na drodze do doskonałości i zbawienia. Amen.

 

TAJEMNICA V RADOSNA: ZNALEZIENIE PANA JEZUSA W ŚWIĄTYNI

 

SZUKAJMY CHRYSTUSA PANA. 

 

„Nie znalazłszy, wrócili do Jerozolimy i szukali Go!” — (Łuk. 2, 45).

 

I.

 

Nie będę wam, drodzy moi, opowiadał szczegółowo zajścia, które rozważamy w piątej Tajemnicy Radosnej; jest ono wszystkim dobrze znane. Pan Jezus dwunastoletni pozostał w świątyni; Najświętsza Marya Panna, Matka Jego i Św. Józef nic o tym nie wiedzieli; gdy więc spostrzegli, że Dziecięcia Jezusa nie było z Nimi, natychmiast zaczęli Go szukać, aż wreszcie po trzech dniach znaleźli w kościele, nauczającego doktorów zakonnych. Łatwo to opowiedzieć, ale jakże trudno było Maryi przeżyć straszne chwile poszukiwań! Pojąć to — i to zaledwo w przybliżeniu — chyba tylko matki mogą. Ale za to i radość Maryi po znalezieniu Syna była nie do pojęcia.

Najdrożsi! I nam ciężko żyć bez Chrystusa Pana. Więc musimy Go szukać, im pilniej, tym lepiej.

Poznaj dalsze rozważanie:

Szukajmy Chrystusa Pana, bo tego domaga się od nas lepsza cząstka naszego jestestwa — dusza. Dusza nasza to tchnienie Pana Boga, to nieodrodna siostrzyca Duchów Niebieskich. W Niebie zrodzona, na doczesnym ziemskim wygnaniu nie może zapomnieć swej wysokiej Ojczyzny. Stamtąd dochodzą do niej dalekie echa Chórów Anielskich, i wonie rajskich ogrodów, i promyki Bożej Światłości, a dochodząc, potęgują jej tęsknotę za niebem. Źle jej na ziemi, tej biednej duszy naszej! Tyle tu brudu i nędzy; taki tu zaduch i ciasnota! Jej ziemska powłoka, ciało, ulepione z mułu i gliny, tak jej nieraz ciąży straszliwie! Goniąc za dobrami doczesnymi bez wytchnienia i pomiarkowania, ciało wciąga za sobą duszę w błoto, podbija jej skrzydła, obniża wzloty, kala ją, rani, uśmierca. Wolny śpiewak leśny, mała ptaszyna, gdy się ją zamknie w klatce, choćby nawet wyzłacanej, marnieje i ginie; ptak wędrowny, gdy jesień nadciąga, zrywa się do lotu, by pofrunąć za morza i góry, tam, dokąd go ciągnie nieprzeparty pęd natury. Tak i dusza nasza. Nic jej tu na ziemi zaspokoić nie może — ani złoto, ani wysokie stanowisko i wzięcie u ludzi, ani rozkosze życia. „Albowiem nie mamy tu miejsca trwałego, ale przyszłego szukamy” (Żyd. 13, 14). Uciechy doczesne mogą ją najwyżej odurzyć, ukołysać do snu, ale wcześniej czy później nastąpi przebudzenie, i wówczas każdy z nas będzie musiał powtórzyć za Św. Augustynem znane: „Niespokojna jest dusza moja, o Panie, dopóki nie spocznie w Tobie”. Więc ulitujmy się nad tą biedną duszą naszą, pomóżmy jej zdobyć pokój upragniony, utulmy jej tęsknotę bezkresną. Szukajmy Chrystusa Pana! „Szukajcie Boga, a odżyje dusza wasza” (Ps. 69/68/, 33).

Szukajmy Chrystusa Pana, bośmy bez Niego słabi i nędzni!

Wprawdzie człowiek współczesny więcej, niż kiedykolwiek przedtem, wierzy w swą siłę i znaczenie. Zaufany w potędze umysłu, dumny ze swych wynalazków i postępu, krzyczy głośno na wszystkich drogach i opłotkach, że wszechświat podbił sobie, że już nie ma dla niego tajemnic, nie ma niemożliwości; ale to tylko pycha i jedno wielkie złudzenie. Słabość jego jest widoczna. Z postępem kulturalnym postępuje też i nędza. Mnożą się wynalazki, ale maleją zasoby moralne ludzkości. Wyświetlają się tajemnice przyrody, ale zaciemnia się pojęcie obowiązku i sprawiedliwości. Rozwija się przemysł i handel, ale kurczy się miłość i ofiarność. I oto ludzkość wije się na łożu boleści, a świat jęczy pod brzemieniem wyzysku i klęsk społecznych. Na wielką chorobę wielkiego trzeba lekarstwa. tym lekarstwem może być tylko Chrystus Pan, Który już nieraz dźwigał ludzkość z upadku i poniżenia. On Jeden tylko może Swym Prawem Najświętszym uzdrowić świat, usunąć nieszczęścia, przywrócić pokój, On bowiem jest Królem i Panem wszechświata. On też i poszczególnych ludzi od zagłady uchroni. Każdy z nas ma pełno wrogów; wszystko się przeciwko nam spiknęło, wszystko się zasadza na naszą cnotę: świat, czart, nawet nasze własne ciało. Przeciwko tym wrogom nic nie wskóra żadne wojsko ziemskie. Tu trzeba potężniejszego Mocarza, Tego, na czyje Imię wszelkie kolano upada — niebieskie, ziemskie i piekielne. „Z Nieba jest siła” (I Ks. Mach. 3, 19), od Chrystusa Pana! Siłę Swoją daje Chrystus wszystkim, kto o nią szczerze prosi. Mieli ją pierwsi Chrześcijanie, gdy setkami szli na męczeństwo; mieli ją Wyznawcy, gdy mężnie znosili prześladowania za Wiarę; miały je Święte Dziewice, co zeszły z tego świata z przeczystą lilią panieństwa swego; mają ją i dziś tysiące misjonarzy, co w pogańskie kraje niosą światło Wiary, a z nim nierzadko i życie własne; mają dusze, wybrane, które modłami swymi i świętością równoważą i przewyższają złość świata. Możemy mieć ją i my, bylebyśmy tego pragnęli. Więc ze względu na naszą słabość i nędze: Szukajmy Chrystusa Pana!

 

II.

 

Szukajmy Pana Jezusa nieustannie, ale na właściwych drogach! Kiedy Najświętsza Marya Panna i Św. Józef spostrzegli, że Dziecię Jezus pozostało w Jeruzalem, nie poszli na rynki miasta, ani na place zabaw, ale udali się wprost do świątyni i tam Chrystusa Pana znaleźli wśród ksiąg i doktorów.

I my mamy szukać Chrystusa Pana tam tylko, gdzie on być może. Są ludzie, którzy gnani tęsknotą za Panem Bogiem, biegają niespokojnie po wszystkich ulicach, tylko na drogę zbawienia wejść nie chcą; szperają po wszystkich księgach, tylko nie zaglądają do księgi żywota; kołaczą do wszystkich wrót, tylko bramy Kościoła Świętego omijają. Nie naśladujmy ich! Szukajmy Chrystusa Pana w Kościele, nie w rozgwarze świata, nie na targowisku życia, nie w zabawach, nie w zabobonach, nie w seansach spirytystycznych, ani na zebraniach teozofów czy jakichś innych wykolejeńców umysłowych. Mamy Go szukać, coraz lepiej Go poznając. Nie strońmy więc od ksiąg treści religijnej; oświecajmy się w rzeczach Wiary przez słuchanie kazań, nauk brackich i odczytów katolickich. Im lepiej poznamy Chrystusa w Jego życiu i czynach, w najwspanialszym Dziele Jego — Kościele Świętym, tym Go więcej umiłujemy, tym Go lepiej uczcimy.

I szukajmy Chrystusa Pana sercem prostym a chętnym, z wiarą i pokorą. „Uczcie się ode Mnie, że cichy jestem i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla serc waszych“ (Mat. 11, 29). Oto klucz do odzyskania pokoju wewnętrznego: cichość i pokora ducha. Nie trzymajmy o sobie zbyt wysoko; odrzućmy precz wszelkie mędrkowania: „W prostości serca szukajcie Go“ (Ks. Mądr. 1, 1). Może się zdarzyć, że pomimo wszystko twe serce zbolałe, skołatane, nie od razu odzyska pokój, nie od razu znajdzie Chrystusa Pana. Nie zrażaj się tym. Przecież i Matce Najświętszej Chrystus Pan nie od razu się ukazał. Trzeba było aż trzech dni, długich jak trzy wieki, zanim Go znaleziono w świątyni. Zbawiciel chce zapewne wypróbować twojej stałości, doświadczyć twego męstwa. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że wcześniej czy później On ci się ukaże i zaspokoi duszy twej uzasadnione tęsknoty; przecież to On Sam powiedział: „Szukajcie, a znajdziecie“ (Mat. 7, 7). Szukali Go trzej Mędrcy ze Wschodu, szukali wytrwale, nie bacząc na piętrzące się trudności, szukali, pomimo, że tylko mgliste mieli o Nim pojęcie, i znaleźli. Szukali Go Święci, walcząc z pokusami, oschłością, zniechęceniem; szukali innowiercy i niedowiarkowie — może nieświadomie — brnąc mężnie poprzez las uprzedzeń, borykając się z wątpliwościami, zrywając żelazną więź tradycji i nawyknień. Szukali i znaleźli. A znalazłszy Chrystusa Pana, znaleźli ukojenie, znaleźli — szczęście.

Idźmy wreszcie do Chrystusa Pana drogą pokuty i odmiany życia.

Największą, a właściwie jedyną zapora między naszą duszą a Chrystusem Panem jest grzech. Trzeba ją koniecznie usunąć z przed siebie, bo inaczej Chrystusa Pana nigdy nie znajdziemy. Trzeba serce oczyścić, trzeba je skruszyć w żarnach pokuty, przeorać pługiem umartwienia, a wówczas niezawodnie Chrystus Pan nam się ukaże ze wszystkimi skarbami swymi: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą“ (Mat. 5, 8). Pokuta jest nieodzownie potrzebna do odzyskania Łaski uświęcającej; umartwienie jest tej Łaski najlepszym sprzymierzeńcem i stróżem. To też nie znajdziemy ani jednego Świętego, który by uzyskawszy odpuszczenie grzechów nie prowadził życia umartwionego. I co dziwna; im umartwienie było sroższe, tym większą była radość Świętego. Świat wystawia sobie Świętych Pańskich, jako ponurych odludków, wyniszczonych na ciele, jako istoty surowe, niedostępne. Srodze się świat myli. Kto znalazł Chrystusa Pana, jest szczęśliwy sam i uszczęśliwia innych.

Psalmista Pański śpiewa: „Szukajcie Pana i krzepcie się; szukajcie Oblicza Jego zawsze“ (Ps. 105/104/, 4). Tak zawsze szukać mamy Pana Boga! W dobrej i złej doli; w chwili pokus i pociech duchownych; w chwili zwątpień i upadku — szukajmy Pana Boga. Póki życia starczy, szukajmy Go, jako Jedynego Dobra. Idźmy do Niego w pokorze ducha, w czystości ciała, z modlitwą na ustach, z miłością w sercu. Kruszmy mężnie wszystkie przeszkody na drodze naszej, i niech nas żadna nie przeraża ofiara. Widząc naszą dobrą wolę i pracę rzetelną, „Bóg Sam przyjdzie i zbawi nas“ (Ks. Iz. 35, 4). Amen.

 

TAJEMNICA I BOLESNA: MODLITWA PANA JEZUSA W OGRÓJCU

 

TAJEMNICA II BOLESNA: BICZOWANIE PANA JEZUSA

 

TAJEMNICA III BOLESNA: CIERNIEM UKORONOWANIE PANA JEZUSA

 

TAJEMNICA IV BOLESNA: DŹWIGANIE KRZYŻA PRZEZ PANA JEZUSA NA DRODZE KRZYŻOWEJ

 

TAJEMNICA V BOLESNA: UKRZYŻOWANIE PANA JEZUSA

 

TAJEMNICA I CHWALEBNA: ZMARTWYCHWSTANIE PANA JEZUSA

 

TAJEMNICA II CHWALEBNA: WNIEBOWSTĄPIENIE PANA JEZUSA

 

TAJEMNICA III CHWALEBNA: ZESŁANIE DUCHA ŚWIĘTEGO

 

TAJEMNICA IV CHWALEBNA: WNIEBOWZIĘCIE NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY

 

TAJEMNICA V CHWALEBNA: UKORONOWANIE NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY

 

 

Uwaga na każdą Sobotę w ciągu całego roku, a zwłaszcza pierwszą każdego miesiąca.

Maj czyli Nabożeństwo do Dziewicy Niepokalanej 1895

Niepokalaność, najzdobniejsza nigdy niewiędniejąca korona Maryi.

Niepokalaność, to najozdobniejsza korona, wieniec tryumfu Maryi; cudowny rzuca blask:  1. Na wszystkie tajemnice wiary 2. Na wszystkich Niebian. 3. Na wszystkich Jej sług na ziemi.

  1. Na wszystkie Tajemnice Wiary. Pius IX Papież, dodał do litanii, „Królowa bez zmazy poczęta” blask tej Niepokalaności jaśnieje, cudnie się odbija na wszystkich Artykuły Wiary, wszystkie one są święte, bez zmazy, nienaruszone, prawdziwie niepokalane, jak Dziewica Marya. Cieszmy się, że zostajemy na Łonie tej dziewiczej, niepokalanej Wiary, niech żadna siła nie wydrze nas z Jej Łona, w niej trwajmy do końca, niewzruszenie, nie naruszając ani jednego Dogmatu, ani jednej prawdy moralnej.
  2. Na wszystkich Niebian. Wielka jest chwała i blask Aniołów, Serafów i Cherubów, ale żaden z nich nie mógł dosięgnąć do samej Istoty Bóstwa, z Bogiem się zjednoczyć, żyć Boskiem życiem. Marya Niepokalana dosięgła samego Bóstwa, ogarnęła takowe w swoim Niepokalanym Łonie. Jak Bóg bez Matki od wieków rodzi Syna, tak Marya w czasie bez Ojca zrodziła Syna i tym sposobem Boga z stworzeniem zjednoczyła, wszemu stworzeniu na ziemi Bóstwo podała; swoją pełną Bóstwa Niepokalanością nad całym niebem zapanowała, ta Jej ubóstwiona Niepokalaność jest Korona Chwały, uszczęśliwiającą swoim widokiem całe niebo, wszystkie Anioły. O Maryo! Królowo Niepokalana niech promyk tej korony nas oświeca, niech i my staniemy się uczestnikami Twej Chwały.
  3. Na wszystkie Jej sługi na ziemi. Do Królestwa Bożego nic skalanego, splamionego nie wnijdzie. Wszyscy Patryarchowie, najwięksi nawet starego przymierza święci, nie mogli wnijść do Nieba, dopóki nie weszła gwiazda zaranna, Dziewica Niepokalana; dopóki owa Jej Niepokalaność, nie wydała słońca sprawiedliwości, Jezusa; dopóki Zbawca przez Jej Niepokalaność wszystkich zmaz ich brudu grzechowego nie zgładził, nie odrodził, niepokalanymi nie uczynił! My równie przeznaczeni jesteśmy do Królestwa, gdzie jaśnieje ta Niepokalana Królowa; ale i my, nie inaczej tam się dostaniemy, tylko jeśli Marya, Jej Niepokalaność w nas zapanuje, aż Krew Bożego Baranka, z Niepokalanej Dziewicy wzięta obmyje winy nasze. Króluj nam Niepokalana Królowo w czynach, słowach i myślach naszych, niech zapanuje w nas Twa Niepokalaność, abyśmy z Tobą królowali na Niebiosach. Amen.

Modlitwa.

Królowo bez zmazy poczęta, z pokorą, błagamy, módl się, módl za nami.

Królowa bez zmazy poczęta, Królowa Niepokalana; o to ostatni, najśliczniejszy tytuł, to korona koron, co zdobi twe święte, dziewicze skronie. Taka przystała Niebu Królowa, na której by nigdy żadna, najmniejsza nawet plama nie powstała. Jak Bóg, Król królów, Pan panujących jest Sam Święty, tak ta Boska Świętość odbić się musiała na Tobie o Królowo! którą Bóg do tajników Swego Bóstwa przypuścił, z Twej krwi i ciała swoje ciało i krew ukształtował. Ach Królowo Niepokalana, spojrzyj na nas Swe dzieci, my niestety w grzechu poczęci, w grzechu urodzeni, chociaż Chrzest zgładził tę winę, my jednak piękno niepokalaności duszy na Chrzcie Świętym otrzymaną, znowu nieprawością splamili. Ach! Królowo bez zmazy, wyproś nam u Syna, niech Krew Tego Niepokalanego Baranka nas obmyje, a zapanuje tak nad duszami naszymi, ażeby grzech i zmaza nie miała do nich więcej przystępu. Amen.

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023