Przepdoście

 

 

 

 

Źródło: Książka do oświecenia i zbudowania duszy chrzescijańsko katolickiej cz. I 1897

 

Nauka na czas od niedzieli Starozapustnej do Wielkanocy.

W pierwszych wiekach chrześcijańskich czas przed wielkanocny dwojakie miał przeznaczenie. Najpierw godzono z Panem Bogiem i Kościołem tych, którzy skazani byli na publiczną pokutę kościelną; potem pogan i żydów, którzy chcieli przyjąć Chrześcijaństwo, sposobiono i dopuszczano w tym czasie do Chrztu Świętego. Mieli umrzeć dla grzechu i odrodzić się w Chrystusie Panu. Ta myśl i ta praktyka już dziś ustała w Kościele Bożym, odkąd publiczne pokuty kościelne i wspólny Chrzest wielkosobotni wyszedł ze zwyczaju; za to jednakże pragnie Kościół osobnymi ćwiczeniami ożywić w nas ducha chrześcijańskiego.

Życie Chrześcijanina jest nieustanną walką ze światem, ciałem i piekłem. W tym przeto czasie ćwiczy nas Kościół w użyciu broni, ale nie tak, jak się to dzieje z świeckim żołnierzem, pozornie tylko, lecz w otwartym boju. Paweł Apostoł mówi: „Bieżę, nie jako na niepewna, szermuje, niejako wiatr bijąc, ale karcę ciało moje i w niewolą podbijam“ (I. Kor. 9, 26—27.) Życie Chrześcijanina jest ustawicznym naśladowaniem Chrystusa Pana: „Kto chce być Mym uczniem, niech swój krzyż bierze na siebie, niechaj samego siebie zaprze i idzie za Mną“. W tym czasie żywo należy sobie przypominać i wykonywać te Prawdę. Życie Chrześcijanina jest mniej więcej życiem pokuty. Wyznawca Nauki Pana Jezusa ma zadość uczynić za swe grzechy i uprzedzić karzącą Sprawiedliwość Bożą. Ta pora wzywa nas o wiele więcej od innych czasów do spełnienia tego zadania. Życie Chrześcijanina jest nieustannym dążeniem do pokoju i radości Pana Boga w sercu i do udziału w Chwale Jego. Stanie się to tylko wtedy, gdy z Panem Jezusem pójdziemy drogą cierpień. „Współdziedzicami Chrystusowymi jesteśmy, jeśli współcierpimy, abyśmy też współbyli uwielbieni“ (Rzym. 8, 17). Pora ta jest przeto i na to przeznaczona, by nas przysposobić na radości wielkanocne i zapewnić nam wieniec Chwały Wiekuistej. Winna być przeto dla Chrześcijanina czasem pokuty i duchowego skupienia.

Co czyni Kościół, oby ułatwić osiągnięcie tego zamiaru?

  1. Na ten czas wyznaczył post i podaje wiernym w ten sposób najwłaściwszy oręż do walki duchownej. „Post, mówi Św. Bazyli, jest najlepszą strażą duszy, zasłoną i bronią mężnych, szkołą bojowników Chrystusa Pana; odgania pokusy, dodaje bodźca do pobożności, czyni wstrzemięźliwym i umiarkowanym, dodaje siły do walki i darzy spokojnością“.
  2. Przy nabożeństwie przyodziewa szaty barwy pokutnej i ciemnobłękitnej; w tym czasie milknie „Gloria“ , „Alleluja“ i „Te Deum”, aby i w nas obudzić ducha rozpamiętywań, pokuty, obumarcia dla grzechu i światowych rozkoszy.
  3. Kilkakrotnie, mianowicie w Lekcjach i Ewangeliach, stawia nam przed oczy konieczność walki i wzywa nas w swych modlitwach do szukania pomocy u Pana Boga. Napomina wiernych, aby zwrócili oczy na Przykład Zbawiciela poszczącego, cierpiącego i konającego, i aby od Niego się nauczyli, jak walczyć, pokutować i cierpieć należy.

Nie przestaje Kościół na samym uczczeniu Męki Bożej w Wielkim Tygodniu, ale w nowszych czasach przeznaczył w każdym tygodniu przed wielkanocnym jeden dzień na to, aby z nami rozważać kolejno wszystkie celniejsze Tajemnice Męki Pańskiej. Chrześcijanin, chcący z tego czasu odnieść należytą korzyść, powinien iść w ślad przepisów i rad Kościoła i przejąć się duchem jego nabożeństwa w tej porze przed wielkanocnej.

 

 

Nauka na niedzielę Zapustną (kwinkwagezymę.)

WSTĘP.

Wstęp do Mszy świętej jest wołaniem uciśnionego, ufającego w Bogu człowieka.

„Bądź mi Bogiem obrońcą, domem ucieczki, abyś mię zbawił, albowiem moc moja i ucieczka jesteś Ty, a dla Imienia Twego poprowadzisz mnie i wychowasz mnie. W Tobiem, Panie, nadzieję miał, niech nie będę zawstydzon na wieki: w sprawiedliwości Twojej wybaw mnie.“ (Ps. 30, 2—4.) Chwała Bogu itd.

Modlitwa kościelna. Prosimy Cię, Panie, wysłuchaj dobrotliwie próśb naszych; wyswobodź nas z więzów grzechu i chroń nas od wszelkich strapień przez Pana naszego Jezusa Chrystusa i t. d.

LEKCJA (1 Kor. 13, 1-13).

Wyjaśnienie. Miłość, o której powyżej prawi Św. Paweł, jest miłością, która wlewa w serca nasze Duch Święty przez Łaskę uświecającą;czyni ona nas świętymi i sprawiedliwymi i dopóty w nas pozostaje, dopóki jesteśmy wolni od ciężkiego grzechu. Apostoł Święty wykazuje:

  1. Konieczność tej miłości. Bez niej bowiem ani dary przyrodzone, ani nadprzyrodzone, ani cnoty i dobre uczynki, ani nawet śmierć męczeńska nie stanowi zasługi i nie nadaje prawa do żywota wiecznego.
  2. Zwraca uwagę Apostoł na cnoty z miłości wynikające, jak owoce urodzajnego drzewa. Miłość jest cierpliwa itd.
  3. Wreszcie mówi, że miłość nigdy nie ginie i darzy prawdziwym szczęściem.

— Dlatego ćwicz się duszo chrześcijańska, w miłości i staraj się o Łaskę uświęcająca. Strzeż się grzechu śmiertelnego, który cię pozbawić może tego daru. Niech ci żadna ofiara nie będzie zbyt przykra, bylebyś grzechu się ustrzegł. Zastanów się więc, jaki jest stan twej duszy w tym względzie.

Czy wiarą samą, jak mówią innowiercy, może człowieka usprawiedliwić i zbawić?

Sama wiara, choćby była tak silną, iżby góry przeniosła, nie zdoła człowieka zbawić bez miłości, tj. bez uczynków, wynikających z miłości ku Panu Bogu i bliźniemu. (Rzym. 3, 28; 1 1, 6; Efez. 2, 8.) Gdyż chociaż Św. Paweł mówi, że człowiek sama wiarą bez uczynków staje się sprawiedliwym, rozumie przez to widocznie owe uczynki, co wyprzedzają wiarę, uczynki prawa pisanego i naturalnego, nie zaś uczynki wykonywane w stanie Łaski Bożej i wynikające z żywej i natchnionej miłością wiary. Dlatego też pisze ten sam Apostoł w liście do Galatów (Gal. 5, 6), że tylko ta wiara waży, która przez miłość działa, a w liście do Tytusa (Tyt. 3, 8): „Wierna jest mowa, a chce, abyś tego potwierdził, iżby się starali w dobrych uczynkach przodkować, którzy wierzą Bogu. Te rzeczy są dobre i pożyteczne ludziom“. W liście do Kolosan (Kol. 1, 10) napomina, aby w każdym uczynku dobrym owoc przynosili. Słowa te potwierdza Jakub Apostoł, pisząc (Jak. 2, 17, 24): „Wiara, jeśliby nie miała uczynków, martwa jest sama w sobie. Z uczynków bywa usprawiedliwiony człowiek, a nie z wiary tylko“. Że taka jest Nauka Pana Jezusa, wynika to ze Słów Zbawiciela, Który mówi: „Wszelkie drzewo, które nie rodzi owocu dobrego, będzie wycięte i w ogień wrzucone“ (Mat. 7, 19.) W Dzień Sądu Ostatecznego zażąda Chrystus Pan od wszystkich ludzi dobrych uczynków (Mat. 25, 35) i sądzić ich nie będzie z samej wiary tylko, ale i z uczynków, które są owocem prawdziwej Wiary. (Objaw. 20, 12: Syrach 32, 24.) Jakżeby przeto Pan Jezus i Apostołowie mogli żądać, abyśmy pełnili dobre uczynki, gdyby wiara sama usprawiedliwiała? „Wiara bez uczynków, mówi Św. Augustyn, jest wiarą diabelską; bo i diabli wierzą, a drżą (Jak. 2. 19.) I diabli mówią do Chrystusa Pana: Jesteś Synem Bożym (Mar. 3. 12.) Czyż dlatego będą zasiadać z Synem Bożym? Z pewnością nie, gdyż brak im miłości“. Kto przeto twierdzi, że wiara bez dobrych uczynków usprawiedliwia i zbawia, sprzeciwi się i Panu Jezusowi i Kościołowi Świętemu. Taka nauka wiedzie człowieka wprost do jak największej rozwiązłości i najgorszych nadużyć. jak dowodzi historia reformacji w wieku szesnastym.

Czy prawdziwa Wiara bez miłości jest niepożyteczną?

Bynajmniej! Gdyż:

  1. człowiek jest skutkiem prawdziwej Wiary zawsze jeszcze Chrześcijaninem i członkiem Ciała Kościoła, chociaż nie żywym, lecz martwym tylko. Prócz tego głosi
  2. Sobór Watykański (posiedzenie 3. rozdz. 3): ..Sama wiara przez się, choćby się nie okazywała w miłości, jest Darem Bożym, a ćwiczenie się w niej jest wielce zbawiennym, bo człowiek przez nią Panu Bogu Samemu okazuje samowolnie posłuszeństwo, zgadzając się i współdziałając z Jego Łaską, której by się mógł oprzeć”.

Czy przydadzą się dobre uczynki wykonywane w stanie grzechu śmiertelnego?

Przydadzą, i to z kilku względów. Nawet grzesznik może nie tylko pod względem przyrodzonym dobre, ale nawet za współdziałaniem rzeczywistej Łaski i skutkiem wiary nadprzyrodzenie dobre uczynki wykonywać. Uczynki takie nie wysłużą mu wprawdzie Nieba, ale nie będą dla tego niepożyteczne i daremne. Co się bowiem tyczy:

  1. nadprzyrodzonych dolnych uczynków, niektóre z nich są bardzo pożyteczne, a nawet niezbędnie potrzebne do dostąpienia Łaski usprawiedliwiającej, np. nadprzyrodzona wiara, nadzieja, żal itd.
  2. Spodziewać się należy, że Pan Bóg w nieskończonym Miłosierdziu Swoim i ze względu na te dobre uczynki da grzesznikowi czas do pokuty i udzieli mu Łaski szczerego nawrócenia.
  3. Godzi się przypuścić, że Pan Bóg dobre uczynki przyrodzone (naturalne), jak np. dawanie jałmużny wynagrodzi dobrami przyrodzonymi odwracając od grzesznika zasłużone kary doczesne i darząc go zdrowiem i powodzeniem. Dlatego też pisze pobożny Gerson: „Czyń dobrze, ile możesz, choćbyś był w stanie grzechu śmiertelnego, aby Pan Bóg oświecił twe serce”.

Westchnienie. Boże Miłości! Natchnij me serce duchem miłości, abym wedle nauki Pawła Świętego starał się zawsze być w stanie Łaski Twojej i aby wszystkie me uczynki były Tobie miłe, a mnie zasługę zjednywały.

EWANGELIA (Łk 18, 31-43).

Czemu Chrystus Pan Uczniom, tylokrotnie przepowiadał Swą Mękę?

  1. Aby okazać, jak gorąco pragnie za nas cierpieć; czego bowiem się pragnie, o tym lubi się mówić.
  2. Aby Uczniowie wiedzieli, że spełniają się przepowiednie, które Prorocy o Synu Człowieczym na piśmie pozostawili, i że On jest Prawdziwym, od Boga zesłanym Mesjaszem.
  3. Aby spełnienie tej przepowiedni przekonało Uczniów o Wszechwiedzy, a zatem i o Bóstwie Jego.
  4. Aby ci Uczniowie, widząc później, że się z nim obchodzono jak z winowajcą, nie myśleli o Nim źle i nie sądzili, że się na Nim zawiedli, lecz aby przypominali sobie, że to wszystko im przepowiedział, i że to, czego doznaje, dzieje się z Woli Jego. Nie mieli się przeto tym martwic.

Czy Uczniowie tego nie pojmowali, co mówił o Swych Mękach?

Może i dorozumiewali się, że czekają Go rozliczne cierpienia, i dlatego też chciał Go Św. Piotr wstrzymać (Mat. 16, 22); ale ponieważ Go mocno kochali, nie chcieli wierzyć Jego zaręczeniom, że umrze. Prócz tego widzieli rozliczne świadectwa Jego Potęgi w wielorakich Cudach i dlatego trudno im przychodziło pojąć, jak i czemu jako Bóg-Człowiek miał ponieść śmierć i zniewagę, której przecież mógł uniknąć. Oprócz tego roiło im się po głowie, że Mesjasz utworzy na ziemi świetne, ziemskie Królestwo, z którym nie mogli pogodzić haniebnej śmierci. O tym wszystkim oświecił ich dopiero Duch Święty, gdy się już spełniło (Jan 14, 16). Tak wiele przeto zależy na oświeceniu przez Ducha Świętego, bez Którego człowiek nie zdoła pojąć najjaśniejszych Prawd Wiary.

Czemu Chrystus Pan nazywa się tak często tu i w innych miejscach „Synem Człowieczym?“

Tym sposobem chciał zwyczajem żydów oznaczyć, że jest także prawdziwym człowiekiem i potomkiem Adama, i że i my powinniśmy być pokornymi, nie żądnymi wysokich zaszczytów.

Czemu ślepy nazywa Chrystusa Pana synem Dawidowym?

Gdyż wierzył, jak wszyscy żydzi, że Mesjasz pod względem człowieczeństwa pochodzić będzie z pokolenia Dawidowego, jak brzmiała przepowiednia (Ps. 131, 11).

Czemu zapytał Chrystus Pan ślepego: „Co chcesz, abym ci uczynił?”

Zapytał go nie dlatego, jakoby nie wiedział, o co niewidomy prosi, lecz:

  1. aby żebrak tym jawniej okazał swą wiarę i nadzieję, że przez Chrystusa Pana odzyska wzrok.
  2. Zbawiciel chciał dać dowód, jak gorąco pragnie świadczyć nam Dobrodziejstwa i jak Mu miło jest, gdy w utrapieniach do Niego się uciekamy.

Od niewidomego zaś, który nie dał się przez przechodniów wstrzymać od gróźb i nalegań, uczmy się, iż:

  1. w dobrem nie powinniśmy się czynić zależnymi od zdania i sadu ludzkiego, lecz wytrwać. Złe przykłady, wzgarda i urąganie świata nie powinny wpływać na postępowanie nasze.
  2. Z żywą wiarą w Wszechmocność i Dobroć Pana Boga winniśmy przedkładać Mu Swe prośby, a gdy
  3. Pan Bóg próśb naszych wysłucha, trzeba Go chwalić, być Mu wdzięcznym, i rozgłaszać przed innymi, że Pan Bóg tylko nam pomógł.

Czemu tę Ewangelią czyta się w tym dniu?

Jest wolą Katolickiego Kościoła, abyśmy w czasie Świętego Postu więcej, niż kiedykolwiek, rozpamiętywali gorzką Mękę i Śmierć Pana Jezusa. Ponieważ post rozpoczyna się w tym tygodniu, już dzisiaj chce nas Kościół do tego nakłonić i dlatego słyszymy dzisiaj z ust Samego Chrystusa Pana przepowiednią Męki Jego.

 

 

Nauka o grzesznych zabawach zapustnych.

Pan Bóg i Kościół zezwalają na przyzwoite wytchnienia i uczciwe zabawy. Dzikie zaś i hałaśliwe rozrywki, jakie się zdarzają w dniach poprzedzających popieleć, są nieprzyzwoite i grzeszne, a przynajmniej dają sposobność do grzechu, powód do zgorszenia i wielu szkód doczesnych i zagrażających duszy. Dlatego też każdy szczery i prawy Chrześcijanin mocno ich się wystrzegać winien. Nie daj się przeto skusić, lecz pamiętaj o tym, co pisze Św. Franciszek Salezy: „Gdy szał i upojenie tłumi wszelkie inne uczucie prócz chęci przemijających rozkoszy, wiele dusz za grzechy przy tej sposobności popełnione pokutuje w płomieniach piekielnych; tysiące tarzają się w biedzie i nędzy na ubogim łożu, a Pan Bóg i Aniołowie Jego patrzą na was z wysokości niebios! Upamiętajcie się, szaleńcy! Życie szybko upływa, co minutę zbliża się coraz więcej straszne widmo śmierci, nigdy się nie cofając“. Aby odstręczyć od tych duchowi Kościoła tak wstrętnych i nienawistnych zabaw i hulanek, zaprowadzono po wielu miejscach czterdziestogodzinne nabożeństwo z wystawieniem Najświętszego Sakramentu. Papież Klemens XIII. ogłosił w roku 1765 zupełny odpust dla tych, którzy się spowiadają, komunikują, w jednym z tych trzech dni zwiedza kościół i tam się modlą w myśl Papieża.

Afekt. Najdobrotliwszy Jezu, któryś tak gorąco pragnął oddać się za nas na Męki, spraw, abyśmy z miłości ku Tobie polubili cierpienie, pożądliwości ciała i rozkosze światowe znienawidzili, zamiłowali pokutę i umartwienie i tym sposobem stali się godnymi pozbyć się ślepoty duszy, jako też odznaczali się miłością ku Tobie i na wieki Ciebie posiedli.

 

 

 

 

Nawiedzenie Najświętszego Sakramentu wystawionego od niedzieli Siedemdziesiątnicy do środy Popielcowej.

Źródło: Odpusty. Podręcznik dla duchowieństwa i wiernych opr. X. Augustyn Arndt 1890r.

Źródło: Skarbnica odpustów modlitewnych i uczynkowych, 1901

Już od dawnego czasu został w Rzymie za prowadzony pobożny zwyczaj wystawiania Najświętszego Sakramentu od niedzieli Siedemdziesiątnicy do Środy Popielcowej, podobnież jak w czasie czterdziesto-godzinnego nabożeństwa, celem zadośćuczynienia Panu Bogu za grzechy popełniane w dniach karnawału, uchronienia wiernych od wszelkich zbrodni i zachęcenia do modlitwy za tych, co zdają się przez ten czas gardzić wszystkimi obowiązkami religijnymi, wreszcie celem wezwania skutecznie Pomocy Pańskiej.

Odpusty: Odpust zupełny raz, gdy kto spowiada się i komunikuje, jeśli odwiedza Przenajświętszy Sakrament w tygodniu po niedzieli Pięćdziesiątnicy lub w tygodniu po Siedemdziesiątnicy, lub Sześćdziesiątnicy. (Klem. XIII Dekr. Św. Kongr. Odp. d. 23 lipca 1765). Wystarcza nawet wystawienie w tak zwany „tłusty czwartek“ (po niedzieli sześćdziesiątnicy).

Odpust ten najpierw został nadany dla samych kościołów Jezuickich przez Benedykta XIV Brewem z 14 czerwca 1749r. Wystawienie może trwać od rana 6 albo 7 do wieczora 5 albo 6. Nie wymaga się 40 godzin.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  © salveregina.pl 2024