Źródło: O. Jerzy od Św. Józefa, Chleb powszedni. Rozmyślania na wszystkie dni roku kościelnego. Wyd. OO. Karmelitów Bosych Kraków 1959

 

 

UWAGA!

W niedziele Wielkiego Postu zgodnie z kan. 1252 § 4, zawartym w Kodeksie Prawa Kanonicznego z 1917 roku jako nadal obowiązującym, nie obowiązuje dyscyplina postna. Szczegóły o obowiązujących postach są opublikowane w wpisie: Nauki katolickie o Wielkim Poście. 

 

 

 

 

Rozmyślanie pierwsze.

I. Niewinność i bezgrzeszność Pana Jezusa.

II. Nasza bezgrzeszność. 

 

 

„Kto z was dowiedzie mi grzechu?” — (Jan 8, 46)

 

I. — Rozważ najpierw niewinność i Świętość Pana Jezusa. Żydzi i uczeni nie mogli z żadnego uzasadnionego po­wodu odrzucać Nauki Pana Jezusa, nie zawierała ona nic przeciw prawu, ale zgadzała się z nim najzupełniej. Nie sprzeciwiała się też przepowiedniom proroków i była potwierdzona prócz tego niesłychanymi cudami. Wobec tego nie zostawało im nic innego dla usprawiedliwienia się jak powołać się na obelżywy zresztą pozór, że nie mogą przyjmować żadnej nauki od człowieka grzesznego. Aby więc i ten wybieg usunąć, żąda od nich Pan Jezus publicznie przed wszystkimi odpowiedzi na pytanie: „Kto z was dowiedzie mi grzechu?” Nie mogli jednak nic prze­ciw Niemu przytoczyć, choć byli najbardziej zażartymi Jego wrogami i postrzegali Go na każdym kroku — raczej całkiem zawstydzeni pienią się, wybuchają z gniewu i wściekłości, i w swoim zamieszaniu nic innego nie przytaczają, jak najbardziej nieuzasadnione już często powtarzane bluźnierstwa. Że On jest Samarytaninem i ma diabła (Jan 8, 48). Także później gdy Pan Jezus stał przed sądem i wystąpiło przeciw Niemu wielu fałszy­wych świadków, sami wrogowie musieli przyznać, że świadectwa ich były sprzeczne. Herod i Piłat również nie znaleźli w Nim żadnej winy.

Naturalnie, mój Jezu, nie można Ci udowodnić żadnej winy, gdyż Ty jesteś niewinnym barankiem bez zmazy (1 Piotr 1, 19), Ty jesteś Synem Bożym, Najświętszym między świętymi, zwierciadłem bez skazy, odbiciem Do­broci i Świętości Boga. O jakże cieszę się ze zwycięstwa twojej niewinności. Im więcej Tobie bluźnią, tym więcej wołał będę z Serafinami: Święty, Święty, Święty Pan Bóg Zastępów.

 

II. — Zbawiciel pozostał bezgrzeszny nawet gdy objawiał gniew, nawet gdy przemawiał do faryzeuszów ostrymi słowami i nazywał ich obłudnikami, pobielanymi gro­bami. Chrystus nie grzeszył swymi gwałtownymi poru­szeniami uczuć, gdyż zawsze zachowywał nad nimi pa­nowanie, a wywoływał je świadomie i dla rozumnego powodu. Wszystkie Jego słowa, Jego gniew, Jego cierpka nagana były wynikiem sprawiedliwej i świętej woli. Czy i u nas jest tak samo? Niestety, umysł nasz i wola dają się często porwać namiętności zamiast nimi kierować, wzbudzać i miarkować według zasad rozumu i Woli Bożej. Mamy dążyć do tej równowagi ducha i ciała, jaką cieszył się pierwszy człowiek w raju przed upadkiem. Stan pierwotnej niewinności i prawości jest także naszym ideałem. Wprawdzie nie możemy go osią­gnąć w całej pełni na ziemi, ale jest w naszych możli­wościach dzięki Łasce Bożej, żyć stale w przyjaźni z Panem Bogiem — bez grzechu ciężkiego i bez złej woli. Sam Pan Bóg przecież powiada: „Świętymi bądźcie, bom ja Święty jest” (Ks. Kapł. 11, 44).

Pan Bóg nie stawiałby takiego wymaga­nia, gdyby nie było w naszej mocy go wypełnić. A my, zakonnicy, musimy to wymaganie Boże mieć najpierw na względzie i starać się je urzeczywistnić. I możemy to uczynić. Nasze całe życie, odpowiednio do naszego stanu, musi przecież być nieubłaganą walką przeciw grzechowi, musimy być zawziętymi wrogami grzechu. Więzami Przykazań i ślubów związaliśmy niższego, grzesznego człowieka i musi pozostać ciągle związany. Dopóki te więzy ślubów są mocno zadzierzgnięte i na­pięte, niski grzeszny człowiek nie będzie mógł podnieść się, nie przyjdzie do grzechu, a wzrastać będzie nowy człowiek i będzie się stawał coraz więcej podobny do pierwowzoru wszelkiej świętości i bezgrzeszności.

 

 

Modlitwa.

O mój Jezu, niewinny Baranku Boży, jakie dzięki należą się Tobie ode mnie, że moje grzechy wziąłeś na siebie, a mnie użyczyłeś Łaski, abym w czystości i niewinności stawał się podobnym do Ciebie! Zgładź wszystkie moje grzechy! Wspo­móż mnie, abym się uwolnił tak od wszystkich pożądliwości, żeby szatan nie mógł nic zarzucić i abym był zaliczony do tych szczęśliwych szeregów, które w sukniach białych Krwią Twoją oczyszczonych w Niebie towarzyszyć Ci mogą, Baranku Boży, chwalić Cię i wielbić na wieki. Amen.

 

 

 

† † †

 

 

 

Rozmyślanie drugie.

I. Gorliwość Pana Jezusa o Chwałę Bożą i zbawienie dusz.

II. Zatwardziałość żydów i faryzeuszów.

 

 

„Dlatego nie słuchacie słów bożych, że z Boga nie jesteście” (Jan 8, 47).

 

I. — Aby przyprowadzić naturę swoją do równowagi, musimy we wszystkim kierować się pobudkami Bożymi, a przede wszystkim pragnieniem Chwały Bożej, czyli dobrze pojętą gorliwością. Nie jest zdrową gorliwość, która zapala się z powodu zadrażnienia naszej miłości własnej, a nie ujmy wyrządzonej czci Bożej. Niedoskonałą jest także taka gorliwość, która pod pozorem łagodności lub pokory nie ujmuje się i nie staje w obronie naru­szonej czci Bożej. Pan Jezus jest wspaniałym wzorem gorli­wości, zwłaszcza dla wychowawców i przełożonych. Chociaż Pan Jezus w Swoim Życiu i w Swojej Męce dał nam wspaniałe przykłady pokory i łagodności, a wyrządzone Mu krzywdy zniósł z największą cierpliwością to jednak, gdy chodziło o chwałę Bożą albo o zbawienie dusz, oka­zywał zdecydowaną gorliwość, tak, że ze słusznością mógł mówić do Swego Ojca Niebieskiego: „Gorliwość o dom twój pożarła mnie” (Ps 69/68/, 10). Śmiało odkrywał On złośliwość najwyższych kapłanów, faryzeuszów i uczo­nych w Piśmie nazywał obłudnikami, pobielanymi gro­bami, publicznie strofował ich złe uczynki. Powiedział im otwarcie w oczy: „Wy z ojca czarta pochodzicie i pragnienie ojca waszego wypełniać chcecie… Kto z Boga jest, słów Bożych słucha, wy dlatego nie słuchacie, bo z Boga nie jesteście” (Jan 8, 44. 47).

Ale, mój Jezu, czyż nie byłoby pożyteczniejsze dla twojej nauki, gdybyś w duchu ugody stanął wraz z arcykapłanami i faryzeu­szami i zaprzestał publicznego ich strofowania? „Nie, powiada Św. Tomasz z Akwinu, to publiczne karcenie bynajmniej nie przyniosło uszczerbku działaniu słowa Bożego, ale raczej dopomogło, gdyż tak lud mniej był narażony na uprzedzenie do Chrystusa, podczas gdy zło­śliwi faryzeusze i wyżsi kapłani swoją nauką i swymi z rożnymi sposobami życia dawali wielkie zgorszenie”.

Z tego możesz się uczyć, jak cierpliwie i łagodnie masz znosić krzywdy, które ciebie samego dotyczą, a troskę o cześć twoją masz zostawić Panu Bogu.

 

 

PRZEKAŻ 1.5% PODATKU
na rozwój Salveregina. Bóg zapłać
KRS: 0000270261 z celem szczegółowym: Salveregina 19503

 

 

II. — Rozważ dalej zatwardziałość żydów i wyższych ka­płanów. Na te serca twarde nie zrobiły wrażenia ani miłościwa gorliwość Pana Jezusa ani jego zbawienne napom­nienia — nie chcieli oni uznać swojej przewrotności, ale nawet odważali się miotać straszliwe bluźnierstwa prze­ciw Panu Jezusowi: „Czy my nie dobrze mówimy, żeś ty Samarytanin i czarta masz?” (Jan 8, 48). Zasklepieni w swoich poglądach, pewni swego zdania, zamiłowani w zbieraniu od ludu objawów uznania nie mogli się zgodzić z tym, aby ktoś inny, np. Mistrz z Galilei przy­były otaczany był większą aniżeli oni miłością i chętniej słuchany. Z zachowania się żydów poznać możemy, jak serce raz opanowane przez ambicję i zazdrość, pewność siebie, przez nienawiść i urazę przeciw bliźniemu, do­browolnie trwa w swym błędzie.

Nie pomoże tu żadne pouczenie, ani żadne rozumne przedstawienie do zanie­chania raz powziętej nienawiści i do pozbycia się zu­chwałych podejrzeń i fałszywych sądów. Zaślepione serce wybucha w bezmyślne bluźnierstwa i oszczerstwa, w tym coraz dalej się posuwa i nie chce nawet uznać swego błędu. Złośliwość swoją muszą pokrywać pozor­nymi powodami; powody, których słabość i niedosta­teczność każdy widzi, lub przynajmniej mógłby i powinien by zobaczyć. Nie daj się oszukać przez tego ro­dzaju pozory. Zawsze oddawaj cześć prawdzie i poweźmij mocne postanowienie nie dawać nigdy miejsca w swym sercu gniewowi, zazdrości i nienawiści przeciw bliźnie­mu, abyś nie trwał w tym razem z arcykapłanami i uczonymi w Piśmie i tak nie szkodził innym a swojej duszy nie doprowadził do zguby.

 

 

Modlitwa.

O mój Jezu, jak bardzo zawstydza mnie Twoja gorliwość o Chwałę Bożą i o zbawienie dusz! Zdejmuje mnie obawa i trwoga, gdy myślę o zatwardziałości arcykapłanów i narodu żydowskiego. Ale o mój Jezu, nie dopuszczaj, abym popadł w takie usposobienie, zapal raczej me serce Twoją gorliwością, abym z największą starannością pracował nad moim zbawieniem i innych także pociągał za sobą przez dobry przy­kład. Amen.

 

 

† † †

 

 

Rozmyślanie trzecie.

Pan Jezus ukrywa się

I. dla pożytku pobożnych, 

II. dla ukarania złych.

 

 

„Lecz Jezus ukrył się przed nimi i wyszedł ze świą­tyni” (Jan 8, 59).

 

I. — Ponieważ żydzi w swej zatwardziałości serca za­mierzali rzucić się na Pana Jezusa i ukamienować Go, więc ukrył się i wyszedł z świątyni. Nie był to bowiem ani czas, ani rodzaj śmierci przeznaczony Mu od Ojca niebieskiego. Duchowym sposobem ukrywa się Pan Jezus w pewne czasy nawet przed swoimi wiernymi duszami, ale nie opuszcza świątyni ich serca; pozostaje tam i z upodobaniem przygląda się ich walce, czy także w opuszczeniu i w pokusach pozostaną Mu wiernymi. Wprawdzie mogą przyjść czasy, że i dusze pobożne ogarnie uczucie oddalenia od Pana Boga, opuszczenia i oschło­ści, gdy Pan Bóg jakby znika z ich oczu, gdy dusza smucąc się szuka, a nie znajduje, gdy wzdychając i błagając pyta się: „Gdzie jest, którego miłuje dusza moja?” (Pieśń 1, 6). Przy Mszy Świętej i Komunii Świętej, przy nawiedzaniu tabernakulum wydaje się jakby Pan Jezus był umarły. Tabernakulum jest głuche i nie daje żadnej odpowiedzi, a dusza sądzi się daleką być od Niego, obawia się że już nigdy nie wróci. A jednak Pan stoi przed nią, a ona Go nie widzi — On zapytuje się: Dlaczego smutną jest dusza twoja? A ona Go nie słyszy. Takie dusze sądzą rzeczywiście, że Bóg je opuścił, podczas gdy On je nie­widzialnym sposobem wspiera, oczyszcza i utrzymuje w pokoju, ćwiczy w cierpliwości i w owej czystej miłości, która nie myśli o sobie. Z największym upodoba­niem słucha Pan ich pokornych wzdychań miłości. Tym sposobem Pan Bóg dopuszczając na nas uczucia osamotnienia i oschłości, pozbawiając nas pociech uczuciowych wy­rabia w nas tężyznę życia duchownego. W takich to warunkach dojrzewa w nas duch.

O mój Boże, mógłbyś mnie już dawno opuścić, gdy tak często byłem Ci niewierny. Ale Ty oszczędzasz mnie jeszcze i dlatego proszę Cię, abyś do mnóstwa Zmiłowań dodał jeszcze jedno, żebym na przyszłość zawsze Ci był wierny. Jeśli chcesz odebrać mi pociechę, to niech się dzieje Święta Wola Twoja, ale wspieraj mnie Twoją Łaską, żebym już nigdy nie odstąpił od Ciebie.

 

II. — Pan Jezus ukrywa się przed swoimi wiernymi duszami, ale nie opuszcza świątyni ich serca. Inaczej jest z grze­sznikami. Tam ucieka On także ze świątyni serca, a ra­czej przez zezwolenie na grzech ciężki bywa stamtąd wypędzany. „Ja odchodzę i będziecie mnie szukać i w grzechu waszym pomrzecie” (Jan 8, 21), powiada Pan Jezus do żydów.

Tak, Pan Jezus uchodzi z serca zatwar­działego w grzechach, z serca, które się nie daje zmięk­czyć jego ustawicznym dobrodziejstwem, sprzeciwia się Boskim natchnieniom, twardo się obchodzi ze swymi bliźnimi słowem i czynem, albo jest kamieniem obra­żenia przez swe zgorszenia. Od takich ucieka Pan Jezus i jeśli nie otrzymają całkiem szczególnej i nadzwyczajnej łaski, to umierają w swych grzechach i Pan Jezus na wieki zostaje przed nimi ukryty i na wieki od nich oddzielony. Biada więc owej świątyni, z której wychodzi Pan Jezus. Biada i wieczne biada człowiekowi, którego opuszcza Pan Bóg i ucieka, któremu daje umrzeć w grzechach!

 

 

Modlitwa.

O Najdobrotliwszy Jezu, Który z Twoją Łaską uświęcającą nie opuszczasz nikogo, kto by Cię pierwej nie opuścił, dzię­kuję Ci z całego serca, że mnie jeszcze nie pozbawiłeś całko­wicie swej obecności i nie odjąłeś twego miłosierdzia, ale dajesz mi jeszcze nadzieję osiągnięcia przebaczenia, Łaski i Wiecznej Chwały! O mój Boże, nie mogę się zaliczać do wielkich sług twoich, których opuszczenie jest tylko próbą ich cnoty! Moja oschłość duchowna i strapienie pochodzi często od moich grzechów i błędów, od mojego niedbalstwa i niewierności, od moich nie umartwionych skłonności i na­miętności! Jestem ową nieurodzajną górą Gelboe, na którą nie padały ani rosa ani deszcz (2 Ks. Król. 1, 21). Wszyscy wokoło mnie są godniejsi niż ja twoich nawiedzeń Łaski, jednak nie chcę upadać na duchu i z królem Dawidem pokornie wołać będę: „Nie opuszczaj mnie na zawsze” (Ps 18, 8). Amen.

 

 

Zachęcamy do:

  1. uczczenia Św. Józefa w miesiącu marcu ku Jego czci poświęconym: Nabożeństwo marcowe ku czci Św. Józefa, Oblubieńca NMP – dzień 17.
  2. Zaśpiewaj razem z nami nabożnie Gorzkie żale.
  3. poznania Nauki katolickiej oraz nabożeństwa na niedzielę Męki Pańskiej.
  4. poznania Nauki katolickie o Wielkim Poście.
  5. uczczenia Tajemnicy Odkupienia w Wielkim Poście: Nabożeństwo na okres Wielkiego Postu.
  6. uczczenia Męki Pańskiej: Nabożeństwo do Męki Pańskiej.
  7. uczczenia Świętego Patrona dnia dzisiejszego, Bł. Jana Sarkandra, Męczennika: Nabożeństwo do Bł. Jana Sarkandra, Męczennika.
  8. lektury czytania wielkopostnego: Czytania wielkopostne o Matce Boskiej Bolesnej — dzień 33

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2024