Św. Franciszek Salezy

(Rozpoczyna się od dnia 20 stycznia)

 

 

 

Źródło: Nabożeństwo do Św. Franciszka Salezego i Św. Joanny Franciszki Fremiot de Chantal, Fundatorów Zakonu Nawiedzenia NMP, 1859r.

 

 

 

Nowenna ta odprawia się przez dziewięć dni albo dziewięć Śród poprzedzających Uroczystość Św. Franciszka, w każdą Środę; kto może winien się spowiadać i Komunikować — nadto ćwiczyć się w cnotach i odprawiać nabożeństwo niżej położone.

 

 

MODLITWA DO DUCHA ŚWIĘTEGO.

O Duchu Święty, Który Niebiańską Miłością zapalasz nam serca — świętymi natchnieniami do cnotliwych czynów skłaniasz wolę naszą, a nadziemskim światłem ciemnotę umysłu naszego rozpędzasz, błagam Cię w pokorze serca — o Łaskę i pomoc, abym to nabożeństwo z większą Chwałą Bożą — i pożytkiem duszy mojej mógł odprawić. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa Amen.

 

 

DNI NOWENNY:

 

 

DZIEŃ 1 (20 Stycznia)

Uwaga.

 

 

Uczcie się ode Mnie, żem jest cichy i pokornego serca. (Św. Mateusz r. XI, 29).

 

Św. Franciszek Salezy Biskup Geneweński — z ducha Bożego ustanowił Zakon Nawiedzenia, do Jego więc duchowych córek należy aby wznowiły, i odgrzebały niejako Nabożeństwo — dodając nowego blasku czci Świętego Zakonodawcy swego. Obecna książeczka posłuży do tego, w uwagach jednak szczególniej starać się będziemy, codziennie przytaczać już to wyjątki z życia — już rady i nauki Św. Biskupa. Dziś powiemy słów parę o pokorze, o której mawiał Św. Franciszek, że jest fundamentem życia duchowego, zasadę, cnót, i prawdziwą oznaka wiernych dzieci Bożych. Bez pokory cały gmach duchowy zapada w ruinę, a cnoty choćby najwznioślejsze, więdną i schną jak kwiaty bez ożywczej rosy.

Aby tę świętą cnotę, której źródłem i siedliskiem Serce Zbawiciela: — „Uczcie się ode Mnie żem jest cichy i pokornego Serca” — dobrze pojęć, ze Św. Bernardem zapytajmy czym ona jest. — „Poznanie nicestwa naszego — mówi tenże Święty, jest wszystkim ludziom właściwą pokorę, ale ukochanie onego, przez zapatrywanie się na miłość jaką ku tej cnocie w Życiu Swym śmiertelnym okazał Zbawiciel: — Jam jest robak, a nie człowiek: pośmiewisko ludzkie i wzgarda pospólstwa (Ps XXI, 7) jest pokorę właściwa tylko Chrześcijanom”.

Przechwalam się z krewkości moich, woła Paweł Święty — to jest, raduję się z tego wszystkiego, co mnie najbardziej poniżyć we własnym przekonaniu i w oczach braci moich może. — Chlubię się, o Panie, żem nędzny — bo Potęga Twoja jaśniej się odbije, a gdy Ty mnie, Boże, w Wszechmoc Twoją, przyobleczesz, zniknie me nicestwo. Dlatego na innym miejscu znowu się odzywa: „Mogę wszystko w Tym, Który mnie umacnia“. —Pokora więc, jakeśmy się przekonali, jest umiłowanie i święta radość z wzgardy i poniżenia. — Teraz zastanówmy się, jakim sposobem tę cnotę nabyć można. Święty Fundator Nawiedzenia, tak mówi do swoich ukochanych córek: — „Wykonać jeden akt pokory, to cnota pokory; czynić często takie akty, to nałóg pokory — ale zawsze, wszędzie i we wszystkim z zamiłowaniem szukać poniżenia, jest duchem pokory; nabędziemy zaś takowego ducha, przez częste ćwiczenie się w aktach i wierne chwytanie okazji”.

 

 

Modlitwa.

— O Panie! okazałeś mi czym jest pokora i jako ją nabyć. Panie! błagam Cię — z tej przepaści, w którą wtrąciła mnie pycha, tylko pokora Twoja wydźwignąć mnie może; o Jezu! niechaj Łaską i Twym Miłosierdziem — dźwignie mnie i do Ciebie wzniesie.

O Maryo, Matko miłości i pokory Matko, Któraś pierwsza najgodniej ze wszystkich stworzeń uwielbiła Boga pieniem Twej pokory: — „Wielbi dusza moja, Pana, i rozradował się duch mój w Bogu Zbawicielu moim, iż wejrzał na niskość Służebnicy Swojej” (Magnificat), naucz mnie jak mam w pokorze serca naśladować Ciebie i Syna Twojego, a tak o Matko otworzysz mi Niebo, bo wedle zdania Św. Marii Magdaleny de Pazzis ulubionej Twojego Jezusa, ze wszystkimi cnotami znajdują się  w piekle — lecz pokornych tam nie masz. Amen.

 

 

DZIEŃ 2 (21 Stycznia)

Uwaga.

 

 

Jeśli będziecie mieć wiarę jako ziarno gorczyczne, rzeczecie tej górze: Przejdź stąd tam, a przejdzie i nic niepodobnego wam nie będzie. (Mateusz Św. XVII)

 

Św. Franciszek nie tylko Wyznawca, ale nadto Apostoł, pojąwszy całą Potęgę Wiary, z którą w sercu najniepodobniejsze rzeczy do skutku przywieść potrafimy, z niewypowiedzianą żarliwością rozszerzał jasne onej światło, doznając zarazem jej cudownych skutków.

Kiedy Kalwinizm pustosząc Owczarnię Chrystusową, wyrywał z Łona Kościoła uwiedzione dziatki, niezmordowany pracownik Winnicy Pańskiej, 72 przeszło tysiące na Łono Kościoła przywraca.

Ognistemu jednak sercu Jego własny kraj nie starczy, unosi się duchem za morza i góry, radby z Krzyżem i sercem w ręku przebiegać nieznane krainy— głosząc miłości Wiarę. — „O! kto by mi dał, powiada w jednym z swoich listów — „kto by mi dał skrzydła jako gołębicy, a poleciałbym na Wyspę okrytą, mgłą błędów — nawracałbym Anglię, w cieniach śmierci zostającą, tę drugą obecnie Niniwę, nazywaną od ludzi cnotliwych niegdyś cząstką Świętych”. Zostawszy Biskupem, zwiedzając owczarnią swoją — czuły ten Pasterz natrafił był na miejsca lodem i śniegiem tak strasznie okryte, iż aby się dostać do pewnego kościoła dla odprawienia Mszy Świętej, ręce i nogi ze skóry sobie poobdzierał.

 

 

Modlitwa:

Cóż za wzniosły przykład! jakiej żarliwości wzór o Chwałę Najwyższego dałeś nam Święty Biskupie; o! my Cię z serca naśladować pragniem. Kiedy nie możemy Wiary opowiadać w dalekich krainach, w obrębie życia domowego będziemy spełniali Apostolstwo nasze, będziemy Miłość Bożą wprowadzać do serc braci naszych, racz nas tylko, Panie, wspierać, błogosławić i obfity plon pracy naszej dawać. Amen.

 

 

DZIEŃ 3 (22 Stycznia)

Uwaga.

 

 

Nadzieją jesteśmy zbawieni! (Rzymian VII).

 

Św. Paweł Apostoł przypatrując się w duchu nadziei, nazywa ją kotwicą, duszy bezpieczną i mocną, wchodzącą aż do wnętrzności zasłony (Żyd. VI, 19) to jest przedzierającą się przez zaćmienia trudności, które jakby grubą mgły osłoną, pokrywają Serce Boże, a w nim Dobroć, Potęgę wraz z nieskończonym Miłosierdziem. Św. Franciszek o dwoistej ufności ślicznie mówi w dziełach swoich. W pierwszej przedstawia jasność i pogodę serca, niedowierzającego sobie — korzącego się, ale w Panu Bogu pokładającego całą ufność swoją. W drugiej, moc i potęgę ufności zdolnej do czynów najwznioślejszych, gdy się wspiera na nieomylnych obietnicach Pana. Co do pierwszej: pewnej osobie pytającej go, czy dusza z całym poznaniem nędzy swojej może się garnąć do Pana Boga z zupełną ufnością, taką dał odpowiedź:— „Dusza mająca dokładne uznanie swej nędzy, nie tylko mieć może wielką ufność, — ale nadto bez uznania swej nędzy, nie może mieć zupełnej ufności, bo wyniszczenie się przed Obliczem Pana Boga, jednoczy nas z Panem Bogiem i ściąga Jego Miłosierdzie, które bez nędzy naszej miejsca by nie miało. O! jakkolwiek straszne i wielkie byłyby grzechy i przeniewierzenia nasze, ufajmy, Pan nam je przebaczy; nadzieją i pojęciem Dobroci Bożej zwalczmy tę służalczą bojaźń, która jakby na uwiązaniu wzlot nasz duchowy wstrzymuje, wszak tę ufność dziecięcą choćby po najstraszniejszych grzechach, Święty Jan Ewangelista także nam zaleca: — „Jeżelibyśmy się spowiadali grzechów naszych, wierny jest i sprawiedliwy, aby nam odpuścił grzechy nasze i oczyścił nas od wszelkiej nieprawości“.

Lecz na tej ufności przestać nie możemy, ona jest tylko jak gdyby wstępem — jakby pączkiem ślicznego kwiatu nadziei. — Ci co tę cnotę z gruntu posiąść pragną, winni mieć nadzieję przeciwko nadziei. — Tak ufał Abraham. Upewniony od Pana, że potomstwo Jego rozmnożonym będzie jak gwiazdy na niebie, jako piasek morski, odbiera rozkaz, aby zabił jedynego syna. — Nie waha się — nie pyta jako się to stanie? — bo wie, że Słowo Pańskie bez skutku pozostać nie może. — Podobną ufnością odznaczył się Św. Franciszek. — W początkach założenia Zakonu Nawiedzenia, Święta Fundatorka Jego — w ciężkiej chorobie prawie dogorywa, — wołają Św. Biskupa, wystawiając, że z jej śmiercią, zaczęty gmach w ruinę zapadnie. — „Ufajmy, odpowiada Święty, Pan nieomylny w obietnicach Swoich”. I w istocie, pomimo licznych trudności, widzimy jak się spełniły Obietnice Boże. — Zgromadzenia Nawiedzenia rozsiane prawie po całym świecie: bo i na drugim półkolu, widzimy Córki Salezego — modłą wspierające Kościół, a przykładem budujące bliźnich. — Pan Bóg zaś, aby okazać jak Mu jest miłe to zebranie wdów i dziewic, powierzył im przez objaw nadzwyczajny, skarb bezcenny, bo skarb Serca Swego. — Ufajmy przeto ktokolwiek jesteśmy, wznośmy ręce i serce ku Panu, On wysłucha jęku; rzeknie — rzeknie tylko słowem, a wnet cisza nastąpi na rozhukanym i czarnym morzu życia, promień Jego Łaski rozjaśni ciemnotę.

 

 

Modlitwa:

— O Maryo! jak miłości Matko, tak zarazem Matko uznania i nadziei Świętej, naucz mnie ufności, wszak Ty, Matka moja — jam dzieciątko Twoje: miłość więc ku Tobie jest potrzebą serca mego, wysłuchaj więc — wysłuchaj, o Panienko Święta! i spraw, abym jak wszystkie Łaski i Dary odbieram przez Ręce i przez Serce Twoje, otrzymał też i cnotę nadziei, abym wsparty na ufności radował się w goryczach moich, wypełniając w pogodzie serca i umysłu radę Apostoła: — „Bądźcie nadzieją się weselący, w utrapieniach cierpliwi” (Rzym. XII, 12). Amen.

 

 

DZIEŃ 4 (23 Stycznia)

Uwaga.

 

 

„Bóg jest miłością” — (Jan IV, 8).

 

Miłość powiada Św. Franciszek Salezy jest naszym Wszystkim, jest ona duchownym miodem, którym wszystkie uczucia serca naszego winny być przyprawne. — O jakże szczęśliwe jest królestwo wewnętrzne, gdy Miłość Boża w nim panuje; jak uspokojone wszystkie władze duszy, — gdy są poddane Świętemu Świętych.

Pan Bóg nie jest wielki w Miłości, powiada Jan Święty, ale jest Samą Miłością. — Płomień z płomieniem gdy się kończy, jedno stanowi ognisko: i w sercach naszych Płomyk Niebiańskiej Miłości, jakkolwiek maleńki i słaby, ale upalony w ognisku miłości — w Panu Bogu, staje się jak Pan Bóg Nieskończony, — miarę więc tej miłości jest kochać bez miary, bez granic nieskończenie: i o taką właśnie miłość koniecznie winniśmy się starać.

Lecz jakże tę miłość poznać? jakie Jej godło, cecha i oznaka?

Najdokładniejszym objawem miłości ku Panu Bogu bez granic, jest pragnienie poświęcenia się Panu bez granic, gotowość na wszystkie cierpienia choćby najstraszniejsze. — Ten stan jest nader błogi, choć na pozór bolesny i cierpień pełny, bo to jest stan boleści i cierpień miłości. — Miłość i boleść dla duszy Chrześcijańskiej, wtem życiu to jedno. — Jak to jedno? O! bo kto miłuje, na wszystko dla przedmiotu miłości poświęcić się gotów. — Tak się ma w miłości światowej, ale nieskończenie bardziej w miłości ducha, której przedmiotem Pan Bóg.—Matka za swym dziecięciem, które jak życie kocha, gotowa w ogień, w wodę się rzucić, poświęcić własną, swą istotę aby tylko uratować dzieciątko swoje.

Miłujący nas Zbawiciel, aby nas wybawił z paszcz z śmierci i piekła, ach na cóż się nie odważył? — Życie Jego nieustanną było dla nas Ofiarą, a Ofiarą tak bolesną, że samo Jej wspomnienie Krwią Boskie zalewało Oblicze. — On nas tak nieskończenie umiłował, że ani kropelki Krwi w Sobie nie zostawił, bez całkowitego nam onej poświęcenia; ani cząsteczki Ciała w Nim nie było, która by za nas nie cierpiała: — „Od Stopy Nogi aż do wierzchu Głowy nie masz w Nim zdrowia: Rana i siność i spuchły raz nie jest zawiązany, ani lekarstwem opatrzony, ani oliwą zmiękczony“. — Lecz na tym nie dosyć, nie przestaje Pan Jezus na Krwawej za nas na Golgocie Ofierze, Jego Miłość chce być zawsze z syny człowieczymi: z tej zatem miłości wyniszcza się i prawie znika, aż do przyjęcia skromnej postaci chleba, pod którą cały Swój Nieskończony Majestatu ukrywa, nie tylko kościoły, ale co większa, serca nasze obiera za Ołtarz i przybytek. — O! któż opisze, opowie tę Miłość dla nas Pana Jezusa. — Prawdziwie, Pan Jezus – Bóg jest samą Miłością. — Pan Jezus-Miłość, gdy w sercach naszych zostaje, czy może tam zostawać bezczynnym. — O nie, kto Mu prawdziwie przybytek serca swojego otwiera, roznieca On w nim miłość, choć nie tak jak Jego doskonalę, ale również na wszystko gotowe, niczym ograniczyć się nie mogące, wszystkie przeszkody i tamy łamiące.

Prześladowania, katownie, rąbania, wszystko to miłe i słodkie, bo wszystko dla miłującego nas Chrystusa Pana. — Tym duchem poświęcenia i cierpień, który inaczej miłością się zowie, przejęci biegną Męczennicy na straszne męczarnie. — Święte Dziewice słabe i wątłe, najsroższe cierpię katusze, byle wianka dziewiczego nie utracić, byle od Pana Jezusa nie odstąpić. — Stad Św. Teresa woła: — „Albo cierpieć, albo umrzeć!, a Św. Magdalena: — „Cierpieć i nie umierać!” Dwa te zdania tak na pozór przeciwne, są przecież jednoznaczne. Św. Teresa bowiem chce wyrazić: — Panie! tak mi są miłe, tak słodkie cierpienia, iż gdybym cierpieć nie miała, z boleści umrzeć bym musiała. — A Św. Magdalena znowu: — „Panie! ja chcę cierpieć, a tu śmierć się zbliża; Panie! usuń śmierć, abym więcej, więcej cierpieć mogła”. — Obie tak cierpieć pragnęły, bo obie mocno miłowały; przyznać więc musimy, że miłować i cierpieć w tym życiu to jedno. — Jaką jednak naukę z całej tej uwagi czerpnąć nam wypadnie? o to: — Dzięki składać za nieskończoną Miłość ku nam Pana Boga, zapytać siebie, czy możemy bez obłudy i w całej szczerości razem z Psalmistą powtórzyć: — „Gotowe serce moje!” gotowe, o Panie, na to wszystko, cokolwiek zesłać na mnie raczysz — a w końcu biedź często, jak można najczęściej do Źródła Miłości, którym jest Pan Jezus w Sakramencie Utajony. — Św. Franciszek nieskończonej i bezwzględnej miłości ku Panu Bogu, jeszcze w młodym wieku dał szczególny dowód. — Bawiącego w Paryżu w II roku życia, napada ciężka pokusa, że ma być z liczby odrzuconych. — Wycieńczony długimi walkami, zapadł w ciężką chorobę, z której nikt wyleczyć go nie mógł. — Dnia pewnego udręczony więcej niż kiedykolwiek, wchodzi do kościoła Św. Szczepana, a klęknąwszy u Stóp Ołtarza Boga-Rodzicy — powodowany wyższym natchnieniem, oddaje się pod Jej Opiekę, — a odmawiając modlitwę Św. Bernarda: „Pomnij, o Przenajświętsza Panno, zobowiązuję się codziennie odmawiać koronkę — przy tym wykonuje akt heroicznej miłości, mówiąc: — „O! Matko kochana, gdybym miał Syna Twojego, a Boga mego, całą nienawidzieć wiecznością, chcę Go przynajmniej w tym życiu kochać z całego serca, ze wszystkich sił moich bezwzględnie na okropną przyszłość. — Po tej modlitwie pokusa odpadła, i więcej już Go nie trapiła.

 

 

Modlitwa:

O Panie! po rozwadze Miłości jaką pałasz ku mnie nędznemu robaczkowi ziemi, pragnienie me wzrasta, ja chcę kochać Ciebie; Panie rozszerz serce moje, — a potem, z rozwartej Rany Serca Twego, spuść Miłości Ogień, aby rozgrzał lód serca mojego, a tak zniknie w Twej Miłości, gorycz najstraszniejszych cierpień.

O Maryo, Matko Miłości, naucz mnie miłości jakoś nauczyła sługę Twego Franciszka Świętego. Amen.

 

 

DZIEŃ 5 (24 Stycznia)

Uwaga.

 

 

Tyś kwiatem na którym odpoczął Duch Pański. (Ks. Iz. XI, 1— 2)

 

W małym zakątku Judzkiej ziemi, zeszedł kwiat cudnej i krasy i woni, — który swa pięknością zachwycił Trójcę Przenajświętsza. — O! tym kwiatem — wnet serce odgadnie, że to Marya Matka Boża i Matka nasza, Dziewica, lilia pomiędzy cierniami — w poczęciu Niepokalana — w życiu bez skazy — jasna jako słońce — w szacie białości śnieżystej — bo żadnym grzechem nieskalanej. — I zstąpił Duch Święty na ten kwiat Przeczysty— Słowo się wcieliło — a Marya raczej duchem i cnotami poczęła Pana Boga aniżeli Ciałem. — Ah! tak począć Pana Boga — tak Go zrodzić możemy nie tylko w własnym sercu naszym, ale nadto w sercach braci naszych; lecz czegóż potrzeba? koniecznie czystości — niewinności albo przy Chrzcie otrzymanej — albo pokutą, wróconej, bo tylko w niewinnym i Dziewiczym Sercu wypocznie Duch Boży — a z Nim to namaszczenie i ta pełność Łaski, co wszystkich pociąga do Pana Boga.— Szczęśliwi! ach stokroć szczęśliwi, ci wszyscy — co nie skalali sukienki godowej przy Chrzcie otrzymanej. Szczęśliwi, jeśli na drodze — między kamieniem chrzcielnicy, — a kamieniem zimnego grobowca nie położyli śmiertelnego grzechu — szczęśliwi mówię, — bo w chwili gdy Kościół przyjął ich na łono swoje, zawiązane zostało pierwsze ogniwo łańcucha Miłości i Dobrodziejstw Bożych, — a jeżeli w ciągu życia nie zerwali tego łańcucha miłości, ostatnie Jego ogniwo otworzy im Niebo. I z nas każdy tę błogosławioną przechodził epokę — i nas przestrzegał Kapłan, byśmy nie tracili godowej sukienki, — a unosząc rękę nad głową naszą, i zlewając ją święconą wodą w Imię Ojca, Syna i Ducha Świętego, przyjął nas na Łono Kościoła. Dzwony zabrzmiały, — a szczęśliwa Matka—Kościół Wojujący na tej biednej ziemi, oznajmił Kościołowi Tryumfującemu w Niebie, że Mu nowe dzieciątko przybyło.

Oto obraz pierwszej niewinności naszej: ah! na czele tych dusz szczęśliwych, które niewinność pierwiastkową zachowały, widzę Najświętszą Maryę Pannę, a potem… potem cały szereg tych czystych gołębic, tych prześlicznych kwiatów, na których Duch Boży jak na Maryi spoczął. — Nie mogły one wprawdzie wedle ciała pozostać Matkami Pana Jezusa, — ale wedle Ducha poczęły Go, i święte mi czyny porodziły. Lecz ci co skazili życiem występnym sukienkę godową — czyż odzyskania żadnej nie mają nadziei? Obroń Panie Boże! pokuta to Chrzest drugi, — Pan Bóg skruszonym sercem nigdy nie pogardza, — a Dzieje Apostolskie piszą, że i grzesznicy wzięli w siebie Ducha, spoczął On i na tych, — którzy żalem odzyskali swą śnieżystą szatę, — którzy w sprawiedliwości chodzić nadal zapragnęli przed Obliczem Pana (Dzieje Ap. X ., 42—48). Jeśli więc nieszczęściem — stracona niewinność — ah szukajmy — szukajmy co rychlej tego skarbu, co nam Pana Boga daje. — Zwróćmy także myśl na chwilkę — na czystość dziewiczą — i zazdrośćmy święcie tym czystym gołąbkom, które — miłość i dziewictwo poślubiły Panu, bo one — one tylko będą miały prawo chodzić za Barankiem, który rad między liliami zostaje. — Św. Franciszek należy do tych ludzi: w młodym wieku poślubiwszy czystość — pomimo strasznej pokusy przez sidła szatańskie i złość ludzką zastawionej — dochował ją aż do zgonu.

 

 

Modlitwa:

O! Św. Franciszku — przykładzie czystości, uproś mi serce czyste — dziewicze, — bo tylko w takim sercu Pan swój założy Przybytek. Amen.

 

 

DZIEŃ 6 (25 Stycznia)

Uwaga.

 

 

Wszyscy, którzy mnie nienawidzą kochają się w śmierci. (Przyp. VIII., 35-37).

 

Jak rozliczne źródła z głębokiego morza, tak z Miłości Bożej wszystkie wypływają cnoty, — lecz miłość bliźniego nad wszystkie. — Tę spójnię podwójnej miłości — i nierozerwalną związkę związał Sam Chrystus Pan: — „Kto powiada, że kocha Boga, a nie kocha bliźniego, kłamcą jest —bo jak że może kochać Boga którego nie widzi, nie kochając bliźniego, którego widzi”. — Miłość Boża — to pieczęć serc naszych, — ale odbiciem tej pieczęci — okazem że w nią za opatrzone nędzne serca nasze — jest miłość bliźniego; jaka zaś winna być ta miłość, uczy nas Jan Święty, Apostoł miłości: „Synaczkowie moi, nie miłujcie językiem ani słowem, ale uczynkiem”. Kochamy Pana otoczonego promieniami Chwały — Kochamy — gdy wstępując do naszego serca w Najświętszej Komunii, rozlewa niebiańskie rozkosze, — ah czemuż, czemuż byśmy Go kochać nie mieli, gdy w osobach braci naszych — wyciąga ku nam skrwawione Ręce i żebrze pomocy?! — Wszakże w sercu bliźnich naszych ten Sam Oblubieniec, — o! czyż na ten widok serca nasze zostaną nieczułe? czyż nie powinny bardziej zapłonąć miłością, i prędzej na przeciw Pana wybiec i wyskoczyć, kiedy On w takiej do nas zbliża się postaci? — Wszak Sam nas upewnia, że co czynimy bliźnim — to czynimy Jemu. — „Cokolwiek byście jednemu z tych najmniejszych uczynili, Mnieście uczynili”. Na tę przymówkę, o! Miłosierdzie Słodkiego Pana Jezusa, zdało się, że serca ziemian zerwą pęta samolubstwa, a pustkowie napełnią, ogniskiem miłości, — ale czy tak było? czy tak jest w istocie? Św. Apostoł wyżej przytoczony, znowu odpowiedź nam daje: — „Przyszedł do Swoich, a swoi Go nie przyjęli”, — a my dodamy, że dotąd przychodzi — i ręce wyciąga, — lecz nielitościwi zamykają oczy, — zatykają uszy, — bo nie masz tchnienia w uściech ich (por. Pismo Święte) bo nie ma miłości w sercach ich, — nie ma Pana Jezusa z Jego Miłością ani Jego poświęcenia, nie ma Ducha Najświętszego z Jego Świętym Tchnieniem, tylko szatan pan i przewodnik na drodze piekielnej, na drodze zatracenia. — Lecz nielitościwi! jakiż ich los czeka? — ah! Sam Pan straszną czyni przepowiednię: „Byłem spragniony, — nie napoiliście Mnie; — łaknąłem, nie nakarmiliście Mnie; — idźcie przeklęci w ogień wieczny“. — Ah! utrata wszystkiego, — bo utrata Pana Boga,  — utrata Miłości, — a z nią stos wiecznych płomieni — i robak nieczuły: sumienie, co nigdy nie zamrze — oto ich nagroda. — Nieszczęśliwi! przez całą wieczność jęczeć i wołać będą: Boga miłości! Nie — nie dla was Bóg — Miłość, bo serca wasze były bez miłości”.

Św. Franciszek — jeżeli w innych celował cnotach, słusznie jednak powiedzieć można, że miłość bliźniego była cechą — godłem Jego duszy. — Nadmienimy tu jednak dla zbytniej długości jeden tylko przykład. — Stanowiąc Zakon Nawiedzenia — pragnął, aby miłość i pokora były duchem jego. — Dlatego wymagał, — aby córki Jego naśladując Miłosierdzie Zbawiciela, przyjmowały do Zgromadzeń swoich nie tylko osoby mocne i zdrowe, ale słabe i delikatne, — które nie mogą znieść zbytecznych ostrości. Naśladujmy miłosierdzie tego Świętego, abyśmy dostąpili sami miłosierdzia. Amen.

 

 

DZIEŃ 7 (26 Stycznia)

Uwaga.

 

 

„Synowie mądrości zgromadzenie sprawiedliwych: a rodzaj ich posłuszeństwo i miłość” — (Ekkl. III. 1).

 

Wszystkie cnoty o tyle są cnotami, o ile są uległe świętemu posłuszeństwu, że zaś miłość do rzeczy najdoskonalszych przynagla i wiedzie — więc posłuszeństwo z miłością, zawsze w parze chodzi — stając się cechą i godłem wszystkich sprawiedliwych i mądrości synów. O! cnoty święte — o! cnoty Niebianki, jakże was jasno i dobitnie widzę w Życiu mojego Pana Jezusa! — Ukochał zgubiony ród ludzki — Miłością wieczną umiłowałem Cię, — ta Miłość nagli Go do posłuszeństwa Przedwiecznemu Ojcu — zstępuje na ten padół łez, na ziemię wygnania — Wciela się —i staje Człowiekiem. — O Panie! Panie cóż mam bardziej wielbić, czy posłuszeństwo czy też Miłość Twoją? — Lecz na tym nie dosyć: — miłość znów naciera: — Rozkoszą moją, powiada, — być z synami ludzkimi. — Znowu na słowo Kapłana staje się posłusznym, zstępuje na ziemię; a tę Ofiarę posłuszeństwa i Miłości — ponawia co chwila, i ponawiać będzie do skończenia wieków. — Ziemia jest kulą: — zapada u nas słońce, ale wtenczas wschodzi — innym pod nami braciom — tam otaczają Kapłani Ołtarz Pana, — a Ofiara Miłości i posłuszeństwa wznosi się ku Niebu. Pan jest tą od wschodu słońca do zachodu — wszędzie odprawiająca się i nieustanną Ofiarą — stawajmyż się przeto nieustanną ofiarą Panu, wypełniając Zakon Boży z miłości ku Panu Bogu. Pan dozwala nam łączyć, jednoczyć się z Sobą — łączmy przeto nasze nic i jednoczmy z Panem Bogiem, a czyny nasze same z siebie nic nieznaczące, staną się bezcenne. — Miejmy święte pragnienie zostawania codziennie w przytomności Tej Świętej Ofiary Miłości i Posłuszeństwa — to jest słuchania Mszy Świętej. W Starym Przymierzu tak powiada: „Ogień na Ołtarzu zawsze będzie gorzał, który będzie żywił. Kapłan podkładając drwa rano na każdy dzień, ogień ten ustawny nigdy nie ma zagaść na ołtarzu” (Ks. Lev. 6, 12). Co literalnie powiedział Pan do Kapłanów Starego Przymierza — o! jakże nieskończenie bardziej do nas się stosuje: każdy z nas jest kapłanem w swoim znaczeniu — bo niesie z siebie ofiarę; bo każde tchnienie dobrego Chrześcijanina — posłusznego nade wszystko Panu Bogu, woła i wybija: — Niechaj mi się stanie! — Ołtarzem tej ofiary jest serce nasze — tam przeto powinna gorzeć, całej naszej istoty ofiara ogniem — ogniem miłości; tam mamy co ranek na każdy dzień dokładać paliwo, — tam co ranek niecić ten ogień, który trawi Ofiarę miłości i posłuszeństwa, — aby broń Boże na chwilkę nawet nie zagasł. Lecz jakimże paliwem ten ogień rozniecać? Oto słuchaniem Mszy Świętej, rozmowę z Panem na modlitwie, — albo jeśli inaczej wcale nie możemy, jeśli choroby zatrzymuję nas na łożu boleści, albo liczne zatrudnienia w zgiełku tego świata, o! wtedy powtarzajmy w sercu: — Bądź Wola Twoja! To takie paliwo, którym się ogień miłości podnieca — utrzymuje, a ofiara posłuszeństwa spełnia. Po posłuszeństwie winnym Panu Bogu, następuje posłuszeństwo winne przełożonym naszym, — a potem wszystkim w tym wszystkim, — co nie jest grzechem — i co się Rozkazom Bożym nie sprzeciwia, wedle tych słów Apostoła: „Bądźcie poddani wszelkiemu stworzeniu dla Miłości Bożej“.

Św. Franciszek do swoich ukochanych córek pięknie się odzywał, mówiąc: —„Bądźcie posłuszne, bo posłuszny opowiadać będzie zwycięstwo  to jest, Sam Chrystus Pan posłuszny aż do śmierci, a śmierci krzyżowej, stanie się nagrodą jego; — wymagał, aby posłuszeństwo było ochotne, prędkie — bez namysłu. Pracujmy więc odtąd, pracujmy usilnie nad nabyciem tej cnoty, która jakby ubitym gościńcem do Nieba prowadzi. Ćwiczmy się w posłuszeństwie winnym Panu Bogu, przełożonym, a potem wszystkim z miłości ku Panu Bogu. O tak! niech się spełnia nad nami Wola Najwyższego, na tym bowiem zależy doskonałość nasza; my zaś tym doskonalsi będziemy, im bardziej zrzuciwszy wolę własną — dążyć będziemy za Wolą Zbawiciela. Amen.

 

 

DZIEŃ 8 (27 Stycznia)

Uwaga.

 

 

„Świętymi bądźcie, bom Ja Święty jest” — (Ks. Kapł. 19, 2)

 

Zbawiciel nasz niepodobnych nigdy rozkazów nie dawał, a jednak jak Pismo Święte Starego Przymierza wolą. Pańską w tych wyrazach: „Świętymi bądźcie jako Jam Święty jest” — jasno maluje, tak zarazem w Nowym Przymierzu, Pan wielokrotnie to powtarza, że obowiązkiem Chrześcijan jest dążyć do coraz większej doskonałości:— „Bądźcie doskonałymi, jako Ojciec wasz Niebieski doskonałym jest“. — Kto nie postępuje — ten ustępuje… itp. Różne są drogi, którymi Duch Pański wiedzie dusze do przeznaczonej im doskonałości — zabiegi Jego są niezliczone: — ciągle jako niezmordowany myśliwiec, goni za duszą, — by ją porwać, — ale —jeżeli niestety! przez długie zabiegi nic wskórać nie może, kiedy— dusza zimna i obojętna odrzuca płomień Miłości, Światła, Łaski — opuszcza ją, — udając się na miejsce godniej odpowiadające zabiegom Jego. — Uciszmy przeto, — uciszmy serca nasze na wzór Św. Franciszka, utulmy się, — skupmy, abyśmy usłyszeć Głos Pański i zanim iść jako najwierniej mogli.

Święty Biskup pomimo licznych zatrudnień, zawsze skupiony w Panu Bogu — czynił co doskonalsze idąc za Głosem Pana. — „A ta jest Wola Moja uświęcenie wasze”. Na czym się jednak zasadza świętość? Czy na nie popadaniu żadnej niedoskonałości? — Nie, bo i Pismo Boże mówi, że sprawiedliwy siedemkroć upada. — Św. Franciszek sam nam w dziełach swoich odpowiada, że wola dobra stanowi świętość, — a stopnie świętości znowu zasadzają się na popełnianiu mniej lub więcej niedoskonałości: tak więc, ten co ma najmniej niedoskonałości, jest świętszy i doskonalszy od innych. — O tak! miejmy tylko zawsze dobrą — czystą wolę, a wszystkie czyny nasze będą piękne i zdobne. — Chciejmy tylko, co Pan Jezus pragnie, — strzeżmy się grzechu, to jest dążmy do doskonałości, a nic nam w świecie nie zaszkodzi.

Wrogowie wleką nieraz święte dusze przed fałszywe bożyszcza, porywają gwałtem rękę, i ta ręka kadzidło sypie, ale nic to nie szkodzi, nie ofiarowali bogom; bo wola gwałtowi ciągle się opierała.

Może szatan szturm przypuścić, zatrwożyć serce, ale opanować go nigdy bez naszego doń uśmiechnięcia się nie podała. — Owszem, tu hańba jego większa, — bo pociski do serca rzucone przeciw niemu samemu się obracają, a tak nic nie wskórawszy, ustąpić musi. Wola dobra — to godło świętości, — lecz stopniem Jej jest dążenie do coraz wyższej doskonałości.— Ta zaś doskonałość zasadza się na tym, abyśmy zawsze, wszędzie i we wszystkim dali się powodować Duchowi Świętemu. — O tak! choćby serce nasze twarde jako skała było — to w nim jak w opoce znajdzie się pewien otwór, gdzie ten niebiański gołąbek wleciawszy, uczyć nas i kierować nami będzie.— Starajmy się tylko, choćby choćby wśród najliczniejszych, zatrudnień z serc naszych nie wychodzić, strzec świętego skupienia, — a Pan nas wspomoże, — da nam Głos Swój usłyszeć i na wieki zjednoczy nas z Sobą. — Amen.

 

 

DZIEŃ 9 (28 Stycznia)

Uwaga.

 

 

„Pójdźcie do Mnie wszyscy!” — (Mat. 11, 28)

 

Oto Najwyższy, Bóg Sam was zaprasza, czegóż się lękacie? Wszak ukrywa Potęgę, Która niegdyś górą Synaj wstrząsnęła; zapomina niejako o Niej, aby uczynić miejsce nieskończonej Miłości Swojej.

Czegóż się wahacie? Oto Pan Bóg w żłobku dla zbawienia waszego, stający się maleńkim dzieciątkiem. — Pan Bóg umywający własnym uczniom nogi. — Pan Bóg przytulający kochanego ucznia do Serca Swojego. —Pan Bóg umierający za was na krzyżowym drzewie, Pan Jezus Nowego Prawa — zawsze ukryty w Przenajświętszym Sakramencie — zawsze między nami, — zawsze gotów obdarzać niezliczonymi Łaskami wszystkich, co się modlą, co w pokorze serca Pana o nie proszą. — Powyższa myśl napełniała miłosnym uniesieniem Świętych — tak, że nie jedną chwilę, — nie jedną godzinę, ale wszystkie dnie i noce, cale życie swoje byliby radzi spędzili na stopniach Ołtarzy. — O szczęśliwi! stokroć szczęśliwi, — którzy za przykładem Świętych zakładają całą rozkosz swoją na rozmowie z Panem Bogiem, których serc jedynym tętnem są następne słowa: „Bóg mój i cząstka moja na wieki!“ (Ps. 22 26). O tak! Pan Bóg Sam Panem serca mego! Niech inni szukają zaszczytów i próżnych rozkoszy, ja ani w tym, ani w przyszłym życiu nie więcej nad Niego nie żądam. — Dla tych dusz czystych —miłujących Pana, Najświętszy Sakrament, mówi pewien pobożny autor, jest gniazdkiem najżywszych radości, źródłem najczystszej miłości, zejściem świętych pragnień, celem myśli i dążności; a uczucia, które pragną wzlecieć wyżej ponad biedną ziemię, zatrzymują się tam na chwilę, aby nowych sił nabrać do dalszego biegu. Podobnie się z nimi dzieje jak z orłem, który przed zniknięciem w przestworze powietrza, spoczywa na chwilkę w gniazdku, uwitym na wierzchołku nieprzystępnej skały. — Tak, przy Najświętszym Sakramencie ludzie spotykają Aniołów, rozmawiając z nimi o rozkoszach Niebios.

Tu radość Nieba jednoczy się z jękami tej ziemi. — Tu pamiątka tych, co zmarli, spotyka nadzieję tych, co pozostali. Tu związki serca stają się delikatniejsze, — namiętności niszczeją, nienawiści nikną, — myśli wznoszą, serca rozszerzają — aby dały przejście Nieskończonej Miłości — która w Sakramencie Najświętszym przebywa. O tak! tu jest miejsce najwznioślejsze na ziemi — jeszcze krok jeden, — a poza nim Niebo.

Św. Franciszek Salezy z nieporównaną żarliwością i miłością kochał Pana Boga, Utajonego w Przenajświętszym Sakramencie, tam czerpał światło do rządzenia owczarnią swoją, nowe siły do staczania walk z heretykami i zwyciężania onych. — W jednym z swoich listów tak się wyraził nasz Święty: Byłem dzisiaj bardzo utrudzony, to jest ciało moje — bo duch i serce jakże by mogło być znużone, kiedy rano przyjęło Ciało Zbawcy swego, a potem — przez cały czas procesji miało Pana przy swych piersiach. O! jakże rozczuliły mnie następne wyrazy Psalmisty: Wróbel znajduje schronienie, a synogarlica dla piskląt swych gniazdko”. O! tak myślałem sobie: — Królowo Niebieska! czysta synogarlico, czyż to podobna, aby dla Syna Twego gniazdkiem było serce moje!?”

A my,— my mówię, cóż czynić będziemy? Czyż zawsze bez miłości i gorącości ducha obojętni i oziębli zostaniemy? O! jakże, — jakże nieszczęśliwi jesteśmy, kiedy mając naokoło siebie Miłości Bożej rozrzucone węgle, serca nasze są z lodu dla Pana Boga miłości.

O Najświętszy Sakramencie! jedyny przedmiocie miłości mojej — serce moje podobnie jak biedna ptaszyna długim lotem zmęczona, przy słońca zachodzie szuka niespokojna gałązki drzewa, na której by zwinąwszy skrzydełka, spokojnie odpocząć mogła; tak mówię biedna dusza moja, zmęczona goryczy pełną i ciężką życia pielgrzymką, — siły pracą zwątlone, — serce boleścią rozdarte, — szukają miejsca pokoju i swobody, i przy Tobie ją, Panie, znalazły. O Sakramencie Najświętszy! Ty jeden — stęsknionej duszy możesz dać przytułek. — O tak! przy Tobie żyć —kochać — cierpieć — działać — i umierać — a potem przy Twym Świetle dojść do Nieba pragnę. Amen.

 

 

Na zakończenie.

 

 

Litania do Św. Franciszka Salezego, biskupa i doktora Kościoła Świętego

Źródło: Książka do nabozeństwa o Najsłodszym Sercu Jezusowym i 33 uwagi 1883

Kyrie elejson! Chryste elejson! Kyrie elejson!

Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas!

Ojcze z nieba Boże, zmiłuj się nad nami!

Synu Odkupicielu świata, Boże,

Duchu Święty Boże,

Święta Trójco Jedyny Boże,

Święta Marya, bez grzechu poczęta, módl się za nami!

Święty Franciszku Salezy, któryś osobliwszą miłością ukochał Maryę i u Stóp Jej Ołtarza odzyskał pokój i nadzieję,

Święty Franciszku Salezy, któryś o cześć Matki Bożej był wielce gorliwym,

Święty Franciszku Salezy, któryś balsamem słodyczy przyrodzoną niecierpliwość i gorliwość twoją ukoił,

Święty Franciszku Salezy, któryś gotów był wyrwać z własnego serca każdą żyłkę, co by nie opływała Miłością Bożą,

Święty Franciszku Salezy, któryś w pośród wszelkich zniewag, zachował zawsze pełen słodkości i dobroci spokój,

Święty Franciszku Salezy, któryś nabytą słodycz posiadał nienaruszenie, stale i do końca,

Święty Franciszku Salezy, któryś wszystko od wszystkich rad cierpiał, a przez którego nikt nigdy nie cierpiał,

Święty Franciszku Salezy, któryś sercem cichy i pokorny zawsze był najściślej z Bogiem twym złączony,

Święty Franciszku Salezy, któryś dobrocią, słodyczą i powagą razem zlaną, a ciągłą, przypominał najlepiej Chrystusa Pana w obcowaniu z ludźmi,

Święty Franciszku Salezy, któryś ani nieumiarkowanym w radości, ani nagłym w pośpiechu, ani pobitym w smutku, ani złamanym w przeciwnościach nigdy nie bywał,

Święty Franciszku Salezy, któryś w cierpliwości niezachwianym, w pogodzie oblicza stałym, w pokoju serca jednostajnym zawsze się okazał,

Święty Franciszku Salezy, któryś przyjął za prawo niczego nie pragnąć, o nic nie prosić i niczego nie odmawiać,

Święty Franciszku Salezy, któryś we wszystkim widział upodobanie Boże i Jego dobrotliwą Opatrzność, bezpieczniej się na niej opierając, niźli się opiera dziecię na łonie swej matki,

Święty Franciszku Salezy, któryś ogniem Miłości Bożej wciąż gorzał,

Święty Franciszku Salezy, któryś wziął był za hasło: kochać lub umrzeć, bo żywot bez miłości byłby ci cięższym od śmierci,

Święty Franciszku Salezy, któryś uspokojenia w niczym nie znajdował, jedno w Bogu i w upodobaniu Jego,

Święty Franciszku Salezy, któryś pragnął, by Miłość Boża, była u ciebie ciągłym oddychaniem i każdym twym tchnieniem,

Święty Franciszku Salezy, któryś w pośród nieustannych zajęć zewnętrznych, zachowywał statecznie pełną miłości, uszanowania i ufności pamięć na Obecność Boską,

Święty Franciszku Salezy, któryś ku Najświętszemu Sakramentowi Ołtarza niezwykłą gorzał miłością,

Święty Franciszku Salezy, któryś w kościołach Bożych, postawą skromny i pobożny, zdał się być Aniołem,

Święty Franciszku Salezy, któryś mieszkanie Chrystusa na ołtarzach Niebem ziemskim nazwał,

Święty Franciszku Salezy, któryś żywot twój ciągłą miał modlitwę,

Święty Franciszku Salezy, któryś Kościołowi Świętemu w rozlicznych pismach zostawił skarbnicę rad mądrych, niosących czystym umysłom skarby pobożności,

Święty Franciszku Salezy, roztropny dusz przewodniku,

Święty Franciszku Salezy, mądry prawdziwej pobożności mistrzu,

Święty Franciszku Salezy, Kapłanów Świętych i Pasterzy dobrych wzorze,

Święty Franciszku Salezy, bliźnich miłośniku,

Święty Franciszku Salezy, któryś we wszystkich ludziach upatrywał Boga i na wszystkich ludzi spoglądał przez Boga,

Święty Franciszku Salezy, któryś po skałach i lodach i wśród prześladowań z narażeniem wciąż życia, za zgubionymi bieżał owieczkami,

Święty Franciszku Salezy, któryś z najtkliwszą miłością przygarniał grzeszników,

Święty Franciszku Salezy, któryś na wzór Chrystusa Pana płaczącego nad Jeruzalem nad Genewą płakał,

Święty Franciszku Salezy, któryś siedemdziesiąt i więcej tysięcy heretyków mocą słodyczy Kościołowi zdobył,

Święty Franciszku Salezy, któryś w miłości żył i w miłości umierał,

Święty Franciszku Salezy, najsłodszy z ludzi,

Święty Franciszku Salezy, z Świętych najmilszy,

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, Przepuść nam, Panie!

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, Wysłuchaj nas, Panie!

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, Zmiłuj się nad nami!

Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas!

Kyrie elejson! Chryste elejson! Kyrie elejson!

Ojcze nasz… Zdrowaś Marya… Chwała Ojcu…

Antyfona. O zacny Doktorze! Światło Kościoła Świętego, Błogosławiony Franciszku Salezy, miłośniku Zakonu Pańskiego, proś za nami Syna Bożego.

℣. Módl się za nami Święty Franciszku Salezy!

℟. Abyśmy się stali na wzór twój cisi i pokornego serca.

℣. Panie! wysłuchaj modlitwy nasze.

℟. A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie.

℣. Módlmy się: Boże! Który dla zbawienia dusz ludzkich, Świętego Franciszka Salezego, Wyznawcę Twego i Biskupa, duchem bogobojności i cichości napełniłeś; racz nam dać tę Łaskę, abyśmy słodkością miłości Jego zachęceni, słuchając napominania zbawiennego, i naśladując przykłady Jego, wiecznego wesela za przyczyną Jego dostąpić mogli. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, Syna Twojego, Który z Tobą i Duchem Świętym żyje i króluje na wieki wieków.

℟. Amen.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2024