Bł. Władysław z Gielniowa

(Rozpoczyna się od dn. 16 Września)

 

 

Źródło: Bł. Władysław z Gielniowa, patron Polski żywot nowenna 1930

 

 

 

 

MODLITWY WSTĘPNE

(do odmawiania w każdy dzień Nowenny przed rozmyślaniem).

 

W Imię Ojca † i Syna † i Ducha † Świętego. Amen.

Boże, ku wspomożeniu memu wejrzyj!

Panie ku ratunkowi memu pospiesz!

Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu.

Jak było na początku i teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen.

 

 

Westchnienie do Ducha Świętego.

Przyjdź, Duchu Święty, napełnij serca Twoich wiernych i ogień Miłości Twojej w nich zapal.

V. Wypuść Ducha Twego, a będą stworzone.

R. I odnowisz oblicze ziemi.

V. Módlmy się. Boże, Któryś serca wiernych Światłem Ducha Świętego nauczył, daj nam w Tymże Duchu znać, co dobre, i pociechą Jego zawsze się weselić. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, Który z Tobą i z Duchem Świętym żyje i króluje, Bóg w Trójcy Świętej Jedyny na wieki wieków.

R. Amen.

 

 

Prośba o wyjednanie Łaski za przyczyną Bł. Władysława z Gielniowa.

O Boże, w Trójcy Świętej Jedyny, Stwórco wszystkich rzeczy, początku i końcu nasz, oto teraz w pokorze i skrusze upadam przed Majestatem Twoimi wyznaję, żem przez grzechy moje zasłużył na surowy Twój Gniew i Karę. Wiem jednak, że Ty, o Boże, masz Serce pełne Miłości i Miłosierdzia dla największych grzeszników. To Miłosierdzie daje mi śmiałość zwrócić ku Tobie wzrok i wołać o pomoc w tej potrzebie N. (należy wymienić potrzebę), która przygniata mnie i dręczy. O Boże, wysłuchaj modlitwę moją i przez wzgląd na Twego Sługę, Bł. Władysława, na którego cześć tę Nowennę odprawiam, daj mi to, o co ze łzami w oczach żebrzę. Bł. Władysławie, ciebie wzywam o pośrednictwo u Boga w mojej sprawie, poprzyj tę prośbę moją i wyjednaj, by uwieńczona została upragnionym skutkiem, a ja za to przyrzekam kochać goręcej Boga, unikać grzechu i żyć, jak przystało na wiernego twego czciciela. Amen.

 

 

DNI NOWENNY:

 

 

Dzień pierwszy (16 Września).

 

 

ROZMYŚLANIE. Miłość Boga.

 

 

Pierwszym i najważniejszym naszym obowiązkiem to miłość Boga, — Boga, Który nas stworzył, odkupił i uświęcił, Boga, Który jest dla nas Ojcem najlepszym i Opiekunem najtroskliwszym, — Boga, od Którego wyszliśmy i do Którego po doczesnej wędrówce mamy wrócić.

Ta miłość ma objąć całą naszą istotę: „Będziesz miłować, Pana Boga twego ze wszystkiego serca twego, z całej duszy twojej, ze wszystkich myśli twoich i ze wszystkich sił twoich”. Takie Przykazanie dał nam Bóg Sam, jako Ojcowskie upomnienie, byśmy przypadkiem w zaślepieniu i pysze nie zakładali naszego ostatecznego celu i szczęścia w dobrach doczesnych, byśmy serca swego nie dzielili między Nim a stworzeniami.

I czyż aż Przykazania potrzeba było, aby Cię, Boże, kochać? Czyż już samo to, że serce jest z dala od Ciebie, nie jest największym nieszczęściem? Czyż nie wlałeś w to serce tęsknoty i porywu za Tobą? Jakże więc Cię nie kochać? Jak odmówić miłości Tobie, — Tobie, co jesteś samą Pięknością, pełnością Dóbr, oceanem wszelkiej doskonałości?

Nic dziwnego, że Święci wszystkiego się wyrzekali, byle Ciebie mieć, Tobie służyć, Ciebie kochać jedynie i niepodzielnie. Nic dziwnego, że i Bł. Władysław z Gielniowa całe swe życie oddał również Tobie, że nic dla siebie zostawić nie chciał, byle stać się godnym synem wielkiego Twojego miłośnika, Św. Franciszka z Asyżu, który wołał: „Bóg mój i wszystko”.

Kochajmy i my Boga całym sercem, całą duszą, całym życiem, bo kto z Bogiem, z tym Bóg!

 

 

Przykład.

Niejaka Krystyna Jaroszewska, nawrócona za Łaską Bożą z arianizmu na Katolicyzm, uległa raz pokusie szatana i poczęła wątpić o cudach, jakie się dzieją za przyczyną Świętych. Jednego razu bogata ta pani odbyła pielgrzymkę do Częstochowy, mając przy sobie niewiastę głuchoniemą od 10 lat wskutek uderzenia w twarz i piersi. W drodze powrotnej zatrzymała się w Rawie i tu przyszedł jej na myśl Bł. Władysław i cuda, o których wiele słyszała. Chcąc się przekonać, czy istotnie Bł. Władysław jest taki cudowny, ofiarowała znaczną kwotę na Mszę Świętą na intencję przywrócenia zdrowia głuchoniemej za przyczyną Bł. Władysława. Po wysłuchaniu tej Mszy, udała się w dalszą drogę i jakżeż się zdziwiła, gdy nagle niemowa wyrzekła: „Zbłądziliśmy z drogi, wróćmy, by innej poszukać”. W ten sposób widząc, że Bóg istotnie przez przyczynę Świętych Swych sług działa cuda, złożyła Mu dzięki i wszelkie dotychczasowe wątpliwości znikły z jej serca bezpowrotnie.

 

 

Modlitwa.

Bł. Władysławie, gorący miłośniku Boga, uproś nam miłość serdeczną względem Tegoż Boga, byśmy umieli odnosić się Doń zawsze z uczuciem dziecięcego zaufania, jako do najlepszego Ojca i Jego bali się najmniejszym obrazić grzechem. Niech nas ta miłość nauczy wyrzekać się wszystkiego, co od Tego Ojca odwodzi, co Mu się nie podoba, co rani Jego Serce. Spraw, o Bł. nasz Patronie, byśmy sami pełni tej miłości, umieli i drugich do tej miłości zapalić i w niej ich utrwalić, byśmy wszyscy tu na ziemi Boga kochając, wszyscy też złączyli się z Nim w Niebie. Amen.

 

 

 

Dzień drugi (17 Września).

 

 

ROZMYŚLANIE. Miłość bliźniego.

 

Z prawdziwą miłością Boga musi iść w parze miłość bliźniego. Sam Bóg te dwie miłości złączył razem, wszak po słowach: „Będziesz miłował Pana Boga twojego”, dodaje: „a bliźniego twego jak siebie samego“. Kto więc kocha Boga, ten musi kochać i bliźniego, który jest dzieckiem Bożym, który nosi na sobie Boży Obraz i Podobieństwo.

Bliźnim jest nam każdy człowiek: i ten, co związany jest z nami węzłami pokrewieństwa, powinowactwa i przyjaźni i ów, co nic wspólnego z nami nie ma, — i ten, co w pobliżu nas mieszka i tamten co daleko, — i ten, co nam dobrze życzy, dopomaga i chwali i tamten, co nam krzywdę wyrządził…, co jest naszym wrogiem…

Jezus Chrystus modlący się na krzyżu: ,,Ojcze odpuść im, albowiem nie wiedzą co czynią”, stał się najpiękniejszym Wzorem miłości bliźniego. Za Nim szli Święci, Św. Szczepan pod gradem kamieni, wznosząc oczy ku niebu, gdzie ujrzał Jezusa, wołał: „Nie poczytuj im tego za grzech”. I Bł. Władysław musiał wiele znieść szykan i oszczerstw ze strony nienawistnych ludzi. I jak długo ich ostrza w jego tylko osobę godziły, cierpiał po bohatersku, mając dla nich serce pełne wyrozumiałości i miłości i zostawiając sąd o tym Bogu wszystko widzącemu; gdy zaś zwróciły się one ku innym, umiał wtedy stanąć energicznie w obronie niewinnych.

 

 

Przykład.

 

W roku 1525 straszna zaraza grasowała w Warszawie. Nie było prawie domu, gdzieby ktoś nie był nią dotknięty. Na domiar nieszczęścia przyszedł jeszcze głód, gdyż z sąsiednich wiosek zaprzestano dowozić żywność z obawy, by tejże zarazy nie rozwlekać. Wtedy to właśnie pewna niewiasta z dwoma synkami, umierając z głodu, wybrała się do pobliskiego lasu, aby uzbierać żołędzi i tak przynajmniej głód uspokoić. Gdy po pewnym czasie powracali do domu, dziwne zjawisko przedstawiło się ich oczom: Oto przy brzegu Wisły ponad kościołem OO. Bernardynów zobaczyli przecudnym blaskiem mieniący się łuk, w środku którego widniało Oblicze Boże, otoczone Zastępami Aniołów. W powietrzu obok klęczał zakonnik ze złożonymi rękoma i modlił się gorąco. Naraz z drugiej strony Wisły od Pragi pojawił się okropny smok, ziejący strasznym ogniem w stronę całego miasta. Długo ze drżeniem patrzyła wspomniana niewiasta z synkami na to zjawisko. Tymczasem od strony miasta nadszedł starzec, szewc, idąc również do lasu na żołędzie. Niewiasta ta, spostrzegłszy nadchodzącego, zatrzymała go, mówiąc: „Patrz, co się dzieje ponad Wisłą obok kościoła Bernardynów! Czy nie widzisz tego zjawiska?” „Nie. Nic nie widzę” — odrzekł zagadnięty. „No, to pomódlmy się, żeby i tobie Pan Bóg raczył objawić to, co ja widzę” — powiedziała niewiasta. Po tych słowach wszyscy uklękli i gdy odmawiali „Ojcze nasz”, ujrzał i ten starzec owo zjawisko. Kiedy po skończonej modlitwie wszyscy dalej się w nie wpatrywali, rozległ się wielki huk, po czym smok zapadł się w ziemię, a w powietrzu zabrzmiał dźwięczny i miły glos: „Ten, który modli się  do Sędziego Najwyższego, jest wielkim przed Bogiem. Bądź mu wdzięczną, Warszawo!’* W tej chwili widzenie znikło, a od tego czasu ustała zaraza w Warszawie.

 

 

Modlitwa.

Bł. Władysławie, który z miłości ku bliźnim podjąłeś tyle trudów duszpasterskich, uproś nam rzetelną miłość względem wszystkich ludzi, bez względu, czy nam dobrze czy źle życzą, byśmy tą miłością się kierując, zasłużyli sobie na Miłość naszego Zbawcy, Który powiedział: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych maluczkich, Mnieście uczynili”. Amen.

 

 

Dzień trzeci (18 Września).

 

 

ROZMYŚLANIE. Miłość Ojczyzny.

 

 

Częścią miłości bliźniego jest miłość Ojczyzny.

Ojczyzna to kraj, w którym się urodziliśmy… Ojczyzna to skarby, jakie ten kraj w sobie posiada: pola, łąki, lasy, złoża mineralne itd… Ojczyzna, to cały naród, mówiący tym samym, co my językiem… Ojczyzna to historia minionych wieków, która głosi zwycięstwa i klęski, zalety i wady przodków naszych… Ojczyzna, to wszystkie społeczne, kulturalne i organizacyjne urządzenia, bez których państwo obejść się nie może… Ojczyzna, to wszystkie obowiązki, ciężary i powinności, jakie na ogół obywateli sprawiedliwe prawo nakłada… Ojczyzna — jednym słowem — to to, w obronie czego trzeba nawet krew oddać, gdy wróg gwałtem zapragnie nam to zabrać…

Każdy człowiek ma swoją ojczyznę i ją obowiązany jest kochać.

Sam Bóg-Człowiek, Jezus Chrystus, kochał Swoją ziemską ojczyznę, Palestynę, gdzie głosił Ewangelię, czynił cuda, której minioną przeszłość niejednokrotnie podnosił, nad której losami przyszłymi płakał…

Bł. Władysław kochał również Ojczyznę-Polskę. Jej losy żywo go obchodziły, zwłaszcza gdy wrogowie jej całości zagrozili, wtedy modlił się gorąco sam i drugich do modlitw zachęcał. Tak było wówczas, gdy żył na ziemi (w r. 1498), tak było w czasie nawały bolszewickiej w r. 1920, którą widział już z Nieba. Modlitwami swymi tak w pierwszym jak i drugim wypadku wyjednał walne zwycięstwa, które imię polskie rozsławiły po całym świecie.

Polaku, Polko, za przykładem swego rodaka, bł. Władysława, kochaj Ojczyznę i niczego dla niej nie żałuj!

 

 

Przykład.

 

W roku 1612 zachorował bardzo niebezpiecznie młodziutki królewicz, syn Zygmunta III, Władysław. Wszystkie środki lekarskie okazały się bezskuteczne. Pięciu lekarzy po naradzie orzekło, że wyjścia nie ma i że za jakąś godzinę królewicz żyć przestanie. Zdanie to podzielała również jego ciotka, królewna szwedzka Anna, znająca się też doskonale na sztuce lekarskiej. Gdy więc z tego powodu na zamku królewskim poczęło wkradać się przygnębienie i żałoba, ks. Jerzy Scerasyn, kapelan królowej, przypomniał sobie Bł. Władysława i przeróżne cudowne uzdrowienia, za jego przyczyną wypraszane, udał się do klasztoru OO. Bernardynów i tak im, jak i SS. Bernardynkom przedstawił niebezpieczeństwo grożące królewiczowi oraz nadzieję wyzdrowienia w Bł. Władysławie.

Na tę wieść Siostry z płonącymi świecami udały się do grobu Błogosławionego, prosząc ze łzami w oczach o Łaskę dla chorego. Podobnież bardzo gorąco jęli się modlić i Ojcowie, z których jedni na Intencję zdrowia Mszę Świętą odprawiali, inni odmawiali litanię i psalmy. I Bł. Władysław wysłuchał próśb: królewicz przyszedł do zdrowia i później objął rządy w Polsce jako król Władysław IV.

 

Modlitwa.

Bł. Władysławie, który tak żywo kochałeś Polskę, naszą wspólną doczesną matkę ojczyznę, uproś, byśmy i my tę ojczyznę matkę, niedawno rozdartą przez wrogów i pogrzebaną, a dziś wskrzeszoną do nowego życia i niepodległości, żywą i rzetelną miłością kochali. Niech nam jej losy nie będą obojętne, jak nie były obojętne tobie. Niech niczego dla niej nie żałujemy, czego od nas jej dobro wymagać będzie. Daj, byśmy służyli jej, czym będziemy mogli, a zwłaszcza, byśmy pamiętali o niej w modlitwach, jak ty, o możny jej Patronie, pamiętałeś i pamiętasz w modlitwach swoich. Niech miłość nasza dla niej wzorowana będzie na miłości twojej, przepojona Duchem Chrystusowej Nauki, i poparta szlachetnym i świętym życiem, byśmy tym prędzej i łatwiej wyjednali dla niej w Niebie Błogosławieństwo. Amen.

 

 

Dzień czwarty (19 Września).

 

 

ROZMYŚLANIE. Modlitwa.

 

 

Modlitwa jest potrzebą naszej duszy i naszego serca. Jak ciało dusi się i zamiera, gdy braknie mu powietrza, tak dusi się i zamiera życie nadprzyrodzone, wesele i radość, jeżeli serce modlitwę porzuci. Słusznie powiedziano, że modlitwa jest oddechem duszy. Przez modlitwę bierze dusza w siebie Boga, w Którym — jak mówi Św. Paweł Apostoł — żyjemy, ruszamy się i jesteśmy.

Modlitwa jest kluczem do Serca Bożego. Jeżeli chcemy, by nam Bóg użyczył Swych Skarbów, udzielił Łask doczesnych i wiecznych, uwolnił od zasadzek wrogów, dał zwycięstwo w pokusach, przeprowadził szczęśliwie przez burzliwe fale tego życia, musimy Go o to prosić, bo Sam powiedział: „Proście a otrzymacie, kołaczcie a będzie wam otworzono”.

Jeśli kto, to Święci w pierwszym rzędzie, czując doskonale swą nędzę i ułomność, szukali w modlitwie siły i podpory.

Nie inaczej pojmował tę rzecz i Bł. Władysław z Gielniowa. I dla niego modlitwa była rosą ożywczą od pierwszego zarania życia aż do ostatniego jego tchu. Modlitwą krzepił się wśród rozlicznych i odpowiedzialnych zajęć, jakie złożono na jego barki. Modlitwie zawdzięcza roztropność nadzwyczajną we wszystkich przedsięwzięciach i postanowieniach.

Oby każdy z nas umiał modlić się, modlić się dobrze, modlić się wytrwale, modlił się zawsze.

 

 

Przykład.

 

W miasteczku Opatowie u pewnej pani służyła dwunastoletnia dziewczyna, niepojętna, ospała i niedbała. Późno wstawała, w ciągu dnia często zasypiała, roboty zlecone wykonywała powoli, gdy gdzieś została posłana, wracała po długim czasie. Z tego powodu ściągała na siebie gniew swej chlebodawczyni, która nie szczędziła jej nawet przekleństw i chlusty, byle odmienić ją jakoś. Jednego razu, gdy nic nie skutkowało, uniesiona gniewem pani obija ją okrutnie i w lekkim ubraniu wypchnęła za drzwi na największy mróz, gdzie niepoprawna, drżąc od zimna, płakała. Nie dość na tym. Niepohamowana w gniewie pani porwała ją i wrzuciła do wanny z wodą dopiero co spod lodu zaczerpniętą. Biedna dziewczyna stała się w jednej chwili jak nieżywa. To opamiętało ową panią, zlękła się swego gniewu i czynu, poczęta głośno żałować i biadać. Na ten głos zbiegły się sąsiadki i poczęły cucić biedną ofiarę, ale na próżno. Pomimo wszystkich zabiegów ta żadnych znaków życia nie dawała. Poczęto już nawet mówić o pogrzebie. Wtem jedna z obecnych tam niewiast zrobiła ślub, że jeżeli dziewczyna odzyska przytomność i życie, pójdzie nawiedzić grób Bł. Władysława. I oto w tej chwili dziewczyna, którą od czterech godzin za nieżywą miano, powstała i chętnie podane jedzenie przyjęła. Działo się to w roku 1621.

 

 

Modlitwa.

Bł. Władysławie, który modlitwami swymi wypraszałeś i dla siebie i dla drugich mnóstwo Łask i Darów od Boga, wyproś i nam, oschłym i oziębłym, ducha prawdziwej modlitwy. Niech nam ta modlitwa stanie się najulubieńszym zajęciem, osłodą twardego losu, pociechą w smutkach, nadzieją w rozpaczy, światłem w wątpliwościach, obroną w pokusach, zwycięstwem w walkach. Nie dopuść, o Bł. Sługo Boży, do zaniedbania modlitwy, bo jak długo kto się modli, tak długo Serce Boże jest dlań otwarte. Amen.

 

 

Dzień piąty (20 Września).

 

 

ROZMYŚLANIE. Nabożeństwo do Matki Bożej.

 

Nie ma po Bogu istoty piękniejszej i wznioślejszej, jak Matka Najświętsza. Przez Święte Macierzyństwo, Któremu zawdzięczamy Odkupiciela świata, Jezusa Chrystusa, stała się jakby krewną całej Trójcy Przenajświętszej: Córką Boga Ojca, Matką Boga-Syna, Oblubienicą Ducha Świętego. Żaden też człowiek nie otrzymał od Boga tyle Łask, ile Ona. Sam Posłannik Niebieski jeszcze przy Zwiastowaniu nazywa Ją „Łaski pełna”. Ta pełnia z biegiem dalszych Jej lat wzrastała i pomnażała się w niebywały sposób. Stąd łatwo pojąć, ile blasku, ile czaru i wdzięku miała Jej Dusza, gdy Ją Aniołowie do Nieba wnosili.

W Niebie z Chwałą nagrody otrzymała Godność i Potęgę Królowej Nieba i ziemi, a zarazem klucz do Skarbca Łask Bożych. Bóg, Który przez Nią dokonał Odkupienia, pragnie, by przez Nią przechodziły również owoce tego Odkupienia, Łaska i Miłosierdzie dla poszczególnych dusz. Stąd nosi Ona miano: „Pośredniczki”, „Szafarki”, „Rozdawczyni Łask”. Cokolwiek od Boga otrzymujemy, przechodzi to przez Jej Macierzyńskie Ręce.

Jakże więc nie dbać o względy Tej Niebiańskiej naszej Matki?! Święci prześcigali się w czci, miłości i nabożeństwie do Niej. Co tylko mogli, w ofierze Jej składali. Bł. Władysław starał się Jej przypodobać anielskim życiem i serdecznym nabożeństwem, którym sam pałał, i które w sercach innych rozszerzał za pośrednictwem kazań, pieśni Maryjnych oraz specjalnie przez się ułożonej koronki.

Nie zapominajmy, że nabożeństwo serdeczne do Maryi, to list żelazny do Nieba. Kochajmy Ją, miłujmy Ją, czcijmy Ją, ile i jak zdołamy, a zapewnimy sobie Jej Opiekę w życiu i przy śmierci.

 

 

Przykład.

 

Niejaka Anna Miłkowska, z żalu po utracie rodziców, tak ustawicznie płakała, że doznała bólu głowy i takiego osłabnięcia wzroku, iż przez trzy dni nic już widzieć nie mogła. Ale oto ukazała się jej we śnie Matka Najświętsza jaśniejąca blaskiem, otoczona Chórami Aniołów, i tak do niej przemówiła: „Udaj się do grobu Bł. Władysława, wyspowiadaj się z grzechów twoich i przyjmij Komunie Świętą, tylko w ten sposób możesz odzyskać utracone zdrowie”. Chora zastosowała się do polecenia Królowej Nieba, kazała się zaprowadzić do grobu Błogosławionego i tam wysłuchała Mszy Świętej, odprawionej również na jej intencję. Podczas Podniesienia przejrzała na prawe oko, a po przyjęciu Komunii Świętej i ma drugie, za co uniesiona radością złożyła Bogu, Najświętszej Maryi Pannie i Bł. Władysławowi serdeczne dzięki.

 

 

Modlitwa.

Bł. Władysławie, gorący miłośniku Najświętszej Maryi Panny, Której cześć starałeś się wszczepić w serca wiernych, uproś i nam serdeczną miłość dla Tej Matuchny Niebiańskiej. Niech nam ta inność towarzyszy przez całe życie, bo wierny, że kto szczerze i serdecznie kocha Maryę, ten nie zginie na wieki. Pod Jej Opieką chcemy żyć, pod Jej Opieką umierać i przy Niej kiedyś w Niebie się cieszyć. Amen.

 

 

Dzień szósty (21 Września).

 

 

ROZMYŚLANIE. Nabożeństwo do Męki Pańskiej.

 

 

Pan Jezus przyrównywał Siebie do Dobrego Pasterza, Który oddaje Życie za Swoje owieczki. Jak powiedział, tak też się i stało. Z Miłości ku duszom ludzkim, które przyszedł odkupić, wylał Krew Swoją wszystką. I skonał wśród największych męczarni na drzewie krzyża…

Czyż mogło być większe poświęcenie? On Bóg-Człowiek, Najwyższa Świętość, umiera za nas nędznych, biednych grzeszników, jęczących w niewoli szatana… Dzięki tej Męce Jego, możemy dziś śmiało patrzeć w Niebo, a w największym nawet upadku grzechowym mieć nadzieję przebaczenia…

Toteż ta Jego Męka stanowi po wszystkie czasy przedmiot szczególniejszej czci dusz, Miłością Bożą pałających. Tą czcią starają się spłacić dług wdzięczności, jaki Jezusowi Chrystusowi słusznie się należy.

W Męce Jezusowej zatapiał się Św. Franciszek z Asyżu, zalewając się gorzkimi łzami na myśl, ze za tak wielką Ofiarę tak mało jest ten Jezus kochany. W tej Męce Jezusowej rozkochał się serdeczny i wierny syn patryarchy z Asyżu, Bł, Władysław. Żar tego rozmiłowania starał się przelać w innych. Dlatego ułożył rzewną pieśń „Zotarzów” opisującą całą Mękę Pańską. Pieśń ta, to jakby zapowiedź dzisiejszych naszych „Gorzkich żali”. Męka Pańska była również ulubionym tematem jego kazań. Kazanie o tej Męce w Wielki Piątek 1505 r, — przerwane zachwytem i chorobą, to ostatnia dań jego serca i ust krasomówczych.

Umiejmy i my rozkochać się całym sercem w Męce Jezusowej I z Niej czerpać ochłodę w chwilach cierpień i Dopustów Bożych. Często też starajmy się odprawiać „Drogę Krzyżową”.

 

 

Przykład.

 

Jan Psarski, notariusz powiatu sochaczewskiego, miał pięcioletniego synka, Stasia, dziecko niezwykle dobre i mile, a przez to ogromnie w domu przez wszystkich kochane. Nieszczęście chciało, że w Wielką Sobotę 1514 roku chłopczyk ten zaszedłszy do stajni, został tak silnie uderzony kopytem przez konia, że na miejscu ducha wyzionął. Ojciec, widząc, że tu nie pomogą żadne ludzkie środki, począł wołać o pomoc do Bł. Władysława: „O mężu Błogosławiony, którego świętość wielu cudami Pan Bóg objawia, zmiłuj się także nade mną, przywróć do życia to moje dziecko… Więcej może modlitwa twoja przed Bogiem, niż śmierć, co takie okrucieństwo wywarła nad ciałem… Jeżeli przy twojej pomocy odzyskam dziecię, udam się na twój grób, by ci dzięki złożyć, a zarazem opowiem o doznanym dobrodziejstwie wszystkim w kościele na głos”. I o cudo! Zaledwie wyrzekł te słowa, gdy oto synek odżył, a rana od uderzenia niezadługo zupełnie się wygoiła.

 

 

Modlitwa.

Bł. Władysławie, który tak głęboko umiałeś wniknąć i wczuć się w Cierpienia Zbawiciela świata i tak wielką za nie kochać Go miłością, uproś i nam gorące nabożeństwa do Męki Pańskiej, byśmy, rozpamiętywając ją, rozpłakali się łzami żalu i skruchy za grzechy, którymi tylekrotnie obraziliśmy naszego Dobrego Zbawiciela i otrzymali za to Odeń tutaj przebaczenie wszystkich grzechów i win, a kiedyś szczęśliwość niebieską. Amen.

 

 

Dzień siódmy (22 Września).

 

 

ROZMYŚLANIE. Niebo.

 

 

Niebo, to wspólna Ojczyzna Boga, Aniołów i Świętych. Łatwo stąd zrozumieć, jak cudne być ono musi.

Gdybyśmy mieli sami dla siebie urządzić mieszkanie na stały i wieczny pobyt i mieli ku temu wszystkie środki, to byśmy niczego nie żałowali, byle urządzić je jak najpiękniej, jak najstosowniej, jak najprzyjemniej. Cóż dopiero powiedzieć o Bogu Nieskończonym i Wszechmocnym.

Stwarzając Niebo dla Siebie i Wybranych Swych przyjaciół, urządzić je musiał tak, jak nań przystało i wyposażyć we wszystko, co po wieczne czasy uszczęśliwiać może ich serca. Stąd słusznie powiedział Św. Paweł, że: „Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce nie odczuło, co zgotował Bóg tym, którzy Go miłują”. Poznamy, odczujemy, zrozumiemy to dopiero wtedy, gdy w tym Niebie Łaska Boża po trudach i walkach da nam kiedyś się znaleźć.

Dziś, jako wędrowcy po tej dolinie, podnośmy często swe stęsknione oczy ku tej Ojczyźnie górnej, która w jasne noce majowe tyloma wdziękami przemawia, tyloma gwiazdkami się uśmiecha, tyle w sercu wzbudza zachwytu… A gdy ból i cierpienie uderzą w nas i w ziemię przywalą, gdy bezsilność rozpaczna zdławi i zniweczy nasze plany, zamiary, postanowienia i prace, — gdy noc jakaś beznadziejna otoczy nas wkoło i lękiem napełniać będzie, wtedy myślmy o Niebie, bo wszystko na ziemi ma koniec…, a za wierną Służbę Bożą czeka Niebo, co końca mieć nie będzie.

Tęsknijmy za Niebem, jak tęsknili Święci, jak tęsknił Bł. Władysław, który dziś radując się tam, nie żałuje niczego, co dla Boga i z Bogiem cierpiał i czynił.

 

 

Przykład.

 

Pewna niewiasta udała się w święto na nabożeństwo i kazanie do kościoła OO. Bernardynów w Warszawie, zostawiając w domu pięcioletnią córeczkę. Ta, będąc widocznie bez nadzoru, pobiegła do sąsiedniego ogrodu i bawiąc się nad głębokim rowem, napełnionym wodą, przez nieostrożność wpadła weń i utonęła. Matka powróciwszy do domu, szuka ją wszędzie, woła po imieniu, dopytuje się sąsiadów, ale wszystko na próżno. Po czterogodzinnym gorączkowym takim szukaniu, przychodzi jej na myśl zajrzeć do wspomnianego rowu. Jakaż była jej rozpacz, gdy na powierzchni wody ujrzała pływające, martwe ciało dziecka. Po wydobyciu z wody, starano się je ocucić, ale nadaremno. Nieutulona w żalu matka poczyna z rozpaczy wołać, rwać sobie włosy z głowy, wreszcie tknięta Łaską, uklękła, a wznosząc ręce ku niebu, poczęła modlić się do Boga, Dawcy życia i do Bł. Władysława o pośrednictwo w tym nieszczęściu, ślubując odwiedzić zaraz jego grób. Zaledwie ten ślub uczyniła, gdy oto córeczka poruszyła się, otwarta oczka, powstała o własnych siłach i z uśmiechem radosnym, jakby zbudzona ze snu, pobiegła do matki, by złożyć jej pocałunek. Jakaż to była radość dla matki, a zarazem podziw dla mnóstwa osób, które się tam zgromadziły. Ucieszona matka poszła zaraz do grobu Bł. Władysława, a złożywszy niebieskiemu Opiekunowi serdeczne podziękowanie, zadzwoniła do furty klasztornej OO. Bernardynów, gdzie przedstawiła swą córeczkę i opowiedziała o cudzie doznanym.

 

 

Modlitwa.

Bł. Władysławie, co cieszysz się już szczęśliwością niebiańską, do której, żyjąc na ziemi, całym sercem tęskniłeś, naucz nas odrywać serce od ziemi, a skierowywać je tam, ku górnej Jerozolimie, gdzie ty z Bogiem, Najświętszą Maryą Panną, Aniołami i Świętymi zażywasz pokoju i ciszy po walkach i znoju doczesnego życia. Daj nam w drobnej cząsteczce skosztować przedsmaku owych słodkich rozkoszy, które Bóg zgotował Wybrańcom Swoim, byśmy łatwiej mogli wytrwać na wąskiej i niewygodnej drodze, która do Nieba prowadzi. A gdy kiedyś staniemy u kresu wędrówki doczesnej, przybądź nam z pomocą i przeprowadź szczęśliwie przez próg Wieczności. Amen.

 

 

Dzień ósmy (23 Września).

 

 

ROZMYŚLANIE. Spowiedź.

 

Gdybyśmy byli Aniołami, toby nam wystarczyło Boga miłować, wielbić Go i Doń się modlić. Niestety żyjemy w ciele, ułomnym i kruchym, chodzimy po świecie, dotykamy się błota, brudzimy się, a przez to ściągamy na siebie Gniew Boży. Jasna zatem rzecz, że potrzebujemy jakiegoś środka, który by nas gruntownie duchowo oczyszczał, wszelki brud z serca usuwał, a tym samym jednał Gniew Boga i Serce Jego z powrotem dobrze względem nas usposabiał. Czy jest taki środek cudowny? Tak! Obmyślał go dla nas Sam Jezus Chrystus — a nosi on nazwę Sakramentu Pokuty, albo Spowiedzi Świętej.

O jakaż to pociecha dla dusz, gdy obarczone grzechami, targane rozpaczą, mogą usłyszeć słowa przebaczenia: „Ja cię rozgrzeszam z grzechów twoich”. Czują one wtedy, jak te zbłąkane, poranione owieczki, że je Miłosierny Pasterz, Jezus Chrystus, bierze w Swoje Ramiona, że je pieści, całuje i zanosi do owczarni, gdzie panuje pokój i cisza i radość i szczęście. I nie tylko wielcy grzesznicy w chwili nawrócenia czują Boskość Sakramentu Pokuty, czują ją także i dusze sprawiedliwe. I one, idąc przez świat, brudzą się…, a choć brud ten to tylko niedoskonałości, a rzadko grzech powszedni, jednak i z niego starają się jak najstaranniej oczyścić, pomni na słowa Mistrza doskonałości: „Bądźcie doskonałymi, jako i Ojciec wasz Niebieski doskonałym jest”.

W Sakramencie Pokuty oczyszczał często z niedoskonałości wszelkich duszę swą Bł. Władysław.

Oby każdy należycie umiał cenić ten Sakrament i zeń korzystać nie raz do roku, ale przynajmniej raz w miesiącu.

 

 

Przykład.

W Toruniu, przy kościele Św. Jana, pełnił funkcje Śpiewaka i kościelnego niejaki Mikołaj. Jednego razu wszedł na wieżę, ażeby zadzwonić. Przez nieostrożność został tak silnie uderzony przez rozkołysany dzwon, że spadł i słuch i mowę utracił. Będąc niezdolnym do posług kościelnych, stał się żebrakiem i rzeczywiście jako taki cztery lata żył w Toruniu z jałmużny. Po tym czasie, sprzykrzywszy sobie widocznie miejsce, wybrał się na Mazowsze. Przechodząc przez las pod Sochaczewem, spoczął pod drzewem i jął gorąco prosić Boga o zdrowie i o lepszy byt. Gdy tak wzdychał serdecznie i płakał, usłyszał takie słowa: „Odzyskasz zdrowie, tylko wstąp do Warszawy, do kościoła OO. Bernardynów, tam się wyspowiadaj i za odebrane Dobrodziejstwa podziękuj Bogu”. Biedak zdziwił się, co by to był za głos i gdy się rozglądnął, skąd by pochodził, ujrzał postać człowieka, w białych szatach, która wnet znikła. Gdy idąc za poleceniem, dowlókł się do Warszawy i tam spełnił wszystko, jak głos mu powiedział, odzyskał całkowicie zdrowie. Kiedy następnie spowiednikowi i innym Ojcom Bernardynom opowiedział o wszystkim, pokazano mu grób Bł. Władysława i tam polecono złożyć temu Błogosławionemu podziękowanie, gdyż on mu tę Łaskę zdrowia u Boga wyjednał.

 

 

Modlitwa.

Bł. Władysławie, co w Spowiedzi szukałeś oczyszczenia z drobnych win, od których nikt tu na ziemi wolnym nie jest, wyproś i nam, byśmy czym prędzej biegli do Spowiedzi, gdy grzech splami nam duszę. Spraw, byśmy Spowiedzi nasze odprawiali godnie, z należytym przygotowaniem, żalem serdecznym i szczerością, zarazem proszę Cię, Bł. Władysławie, teraz o dobrą tę Spowiedź, którą mam odbyć dzisiaj (jutro) na zakończenie tej, ku Twojej czci odprawionej Nowenny, bym przez nią dostąpił odpuszczenia wszystkich grzechów i umocnienia w dobrem. Amen.

 

 

Dzień dziewiąty (24 Września).

 

 

ROZMYŚLANIE. Sakrament Ołtarza.

 

Ośrodkiem życia duchowego Chrześcijan-Katolików to Eucharystia, Bóg-Człowiek pod postaciami chleba. Tu bije żywe i prawdziwe Jego Serce Boże, które zdroje Łask przelewa na tych, co Doń przychodzą… co z Nim się łączą… Sam powiedział: „Jeśli byście nie jedli Ciała Syna Człowieczego i nie pili Krwi Jego, nie będziecie mieć żywota w sobie”… Dlatego to w każdym kościele, gdzie tylko kapłan ma wstęp i możność obsługi, w Tabernakulum mieszka ten Gość Niebieski, gotowy w każdej chwili opuścić to ciasne mieszkanko Swoje, a przenieść się do milszej Mu o wiele, bo czystej, jasnej i żywej izdebki serca.

Szczęśliwe dusze, które rozumieją tę wielką Tajemnicę Miłości. Szczęśliwe wówczas, gdy, mając wolną chwilkę spieszą do stóp Najświętszego Sakramentu, by wypłakać ze serca swój ból, swe cierpienie i — szczęśliwe, gdy mogą być obecne na Mszy Świętej, w czasie której Jezus schodzi na Ołtarz i szczęśliwe, — wreszcie, gdy w pokorze i skrusze, w żarze najszczytniejszej miłości — mogą Go do serca swego przyjąć, w nim Go zamknąć, Jemu swe uczucia oddać, z Nim święte przymierze zawrzeć.

Pod tym względem Święci są niedościgłym wzorem, a w ich rzędzie i Bł. Władysław, który w Eucharystii czerpał zdroje Łask, które go do tak wysokiej wyniosły Świętości.

Czerpmy i my u Stóp Jezusa w Eucharystii siłę w ciężkiej i niebezpiecznej wędrówce życia. Pamiętajmy, że On na nas czeka. Odwiedzajmy Go, towarzyszmy, gdy we Mszy Świętej schodzi z Nieba na Ołtarz, — łączmy się z Nim jak najczęściej… choćby codziennie… i duchowo i sakramentalnie…

 

Przykład.

W roku 1606 groźny pułk Lisowczyków, spustoszywszy wiele wiosek, miasteczek i prowincji, podszedł pod Gielniów, rodzinną miejscowość Bł. Władysława i posłał tam kilku swych żołnierzy z żądaniem udzielenia dla siebie kwater. Gdy jednak Gielniowianie kwater odmówili, przemocą wpadła wraża horda do miasteczka, by ogniem i mieczem pomścić się za rzekomą zniewagę i obrazę. Dokonawszy szeregu mordów, starali się wedrzeć do kościoła, chcąc go obrabować i spalić. Gdy jednak zaglądnęli do wnętrza i zobaczyli na ścianie wielki obraz Bł. Władysława, doznali takiego lęku i strachu, że natychmiast opuścili miasto i pospieszyli do sąsiedniej wsi, Wywóz, w zamiarze obrabowania dworu, należącego do Barbary z Wołowic Brzezińskiej. Pobożna ta niewiasta, widząc niebezpieczeństwo, a nie mając innej obrony, poczęła się gorąco modlić i wzywać pomocy Bł. Władysława. I o dziwo! Żołnierze, którzy doszli już do Krzyża, stojącego przy dworze, poczuli, że jakaś tajemnicza siła nie da im dalej postąpić. Na próżno okładali razami i ostrogami konie, te ani krok naprzód nie chciały ruszyć, obracając się w kółko. Poznawszy w tym Palec Boży, zawrócili w inną stronę, a uratowana dziedziczka złożyła Bł. Władysławowi serdeczną podziękę za doznaną pomoc i opiekę.

 

 

Modlitwa.

Bł. Władysławie, który czułeś się szczęśliwym w bliskości Jezusa Eucharystycznego, do którego od najmłodszych lat spieszyłeś, uproś i nam miłość do Boskiego Więźnia, co dzień i noc przebywa po kościołach i kaplicach, ukryty w Tabernakulum. Niech ta miłość do Niego nas wiedzie, niech ta miłość przywołuje Go w Komunii Świętej do naszych serc. Niech ta miłość gotuje mu w tych sercach miłe przyjęcie. O niech ta miłość trzyma Go w swych objęciach przez całe życie… Niech ta wreszcie miłość będzie ostatnią daniną, jaką złożyć Mu będziemy mogli, gdy w śmiertelnej chorobie przyjdzie nas Sobą zasilić na drogę wieczności. Amen.

 

 

 

 

ZAKOŃCZENIE NA KAŻDY DZIEŃ NOWENNY:

 

 

Pacierz.

Na zakończenie odmówić należy:

3 Ojcze nasz, 3 Zdrowaś Marya, 3 Chwała Ojcu i Litanię z modlitwami dowolnymi.

 

 

Litania do Bł. Władysława z Gielniowa

Kyrie elejson! Chryste elejson! Kyrie elejson!

Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas!

Ojcze z Nieba Boże, zmiłuj się nad nami!

Synu Odkupicielu świata, Boże,

Duchu Święty Boże,

Święta Trójco Jedyny Boże,

Święta Marya, bez zmazy pierworodnej poczęta, módl się za nami.

Święty Ojcze Franciszku, piastunie Ran Jezusowych,

Bł. Władysławie, Wyznawco Chrystusa,

Bł. Władysławie, żarliwy sługo Najświętszej Dziewicy,

Bł. Władysławie, prawdziwy synu Franciszka Świętego,

Bł. Władysławie, w dzieciństwie już pobożnością jaśniejący

Bł. Władysławie, aniele nieskalanej czystości,

Bł. Władysławie, przykładzie liczącej się młodzieży,

Bł. Władysławie, posłuszny Natchnieniom Łaski Bożej,

Bł. Władysławie, zacisza klasztornego spragniony,

Bł. Władysławie, chlubo stanu zakonnego,

Bł. Władysławie, miłośniku serafickiego ubóstwa,

Bł. Władysławie, wzorze ochotnego posłuszeństwa,

Bł. Władysławie  zwierciadło głębokiej pokory,

Bł. Władysławie, kapłanie według Serca Bożego,

Bł. Władysławie, niestudzony pracowniku na niwie Bożej,

Bł. Władysławie, płomienny kaznodziejo Męki Pańskiej,

Bł. Władysławie, pieśniami cześć Jezusa i Maryi szerzący,

Bł. Władysławie, grzeszników do pokuty prowadzący,

Bł. Władysławie, lud swój gorąco kochający,

Bł. Władysławie, za winy drugich dobrowolnie pokuty czyniący,

Bł. Władysławie, modlitwą i umartwieniem Gniew Boży skracający,

Bł. Władysławie, zachwytem publicznie od Boga wsławiony,

Bł. Władysławie, możny pośredniku przed Majestatem Boga,

Bł. Władysławie, ochrono w czasie morowej zarazy,

Bł. Władysławie, obrońco ubogich i strapionych,

Bł. Władysławie, Patronie i Orędowniku Polski,

Bł. Władysławie, skarbie i osobliwy Patronie miasta Warszawy,

Bł. Władysławie, „Cud Wisły“ u Królowej Polski wypraszający,

Bł. Władysławie, we wszystkich potrzebach ratujący.

Bądź nam miłościw, przepuść nam, Panie.

Bądź nam miłościw, wysłuchaj nas, Panie.

Od wszelkiego złego, wybaw nas, Panie.

Od sideł szatańskich,

Od grzechu każdego,

Od zaniedbania Natchnień Twoich,

Od Gniewu Twego,

Od powietrza, głodu, ognia i wojny

Od nagłej i niespodziewanej śmierci,

Od potępienia wiekuistego,

Przez przyczynę i zasługi Bł. Władysława,

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, Przepuść nam, Panie!

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, Wysłuchaj nas, Panie!

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, Zmiłuj się nad nami!

Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas!

Kyrie elejson! Chryste elejson! Kyrie elejson!

Ojcze nasz… Zdrowaś Marya… Chwała Ojcu…

Responsorium do Bł. Władysława.

1. O jak szczęsna jest Warszawa

    Iż tak świetny skarb posiada,

    A tym skarbem rzecz nie lada:

    Święte szczątki Władysława.

Refren: Sławiąc, śpiewa on i każe

Mękę Pana Chrystusową.

Wiernych wzmacnia swoją mową

Nad Ojczyzną trzyma straże.

2. W kim bądź żyje polska dusza,

    Niechże wzywa i zaklina

    Najlepszego Polski syna

   I jej chwałę — Gielniowiusza.

Refren: Sławiąc, śpiewa on i każe… itd.

3. Chwała Ojcu i Synowi i Świętemu bądź Duchowi… itd.

Refren: Sławiąc, śpiewa on i każe… itd.

V, Módl się za nami Bł. Władysławie,

R. Abyśmy się stali godnymi Obietnic Chrystusa Pana.

V. Módlmy się: Boże, któryś chciał, aby Błogosławiony Władysław przyświecał wszystkim doskonałością zakonną, daj łaskawie, abyśmy za jego przykładem ustawicznie w cnotach postępowali. Przez Chrystusa Pana naszego.

R. Amen.

 

 

 

Modlitwa o kanonizację Bł. Władysława.

Boże, Który dziwny jesteś w Świętych Twoich i cuda działasz przez wybrańców Swoich i przez nich dajesz nam poznać Dobroć i Wielkość Swoją, proszę Cię, abyś cześć Wyznawcy Twojego, Bł. Władysława z Gielniowa, w narodzie naszym rozszerzał, miłość i nabożeństwo ludu ku niemu rozniecał. Obdzielaj nas przezeń różnymi Dobrodziejstwami, pocieszaj w smutku, oswobadzaj z niebezpieczeństw. Niechaj cały świat katolicki, niechaj Twój Kościół wielbi w nim i przezeń wielkie Święte Imię Twoje. Daj nam doczekać tego, abyśmy święcili jego uroczystą kanonizację i dlatego w tym celu zanoszę prośbę do Ciebie, Boże: Wsław Władysława z Gielniowa, gdyż on rozszerzał Chwałę Twoją. Amen.

Bł. Władysławie, módl się za nami!

 

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023