Rozmyślania na wszystkie dni całego roku

z pism Św. Alfonsa Marii Liguoriego
1935 r.

PRZETŁUMACZYŁ Z WŁOSKIEGO

O. W. SZOŁDRSKI C. SS. R.

 

 

TOM II.

 

 

KRÓTKIE AKTY MIŁOŚCI BOŻEJ

DO UŻYCIA W CZASIE ROZMYŚLANIA.

 

Jezu, mój Boże, kocham Cię nade wszystko, we wszystkim, z całego serca, bo na to tak bardzo zasługujesz.

Panie, żałuję, iż Cię obrażałem, Dobroci nie­skończona; nie pozwól, bym Cię miał jeszcze kie­dy obrazić.

Jezu, miłości moja, spraw, abym Cię zawsze kochał, a potem czyń ze mną, co Ci się podoba.

Jezu mój, chcę żyć, gdzie Ci się podoba, i chcę cierpieć, jak Ci się podoba; chcę umrzeć, kiedy zechcesz.

Jezus niech będzie w mym sercu, a Marya w mym umyśle. Niech Jezus, Marya, Józef będą życiem moim.

 

W roztargnieniach mów:

Panie, dopomóż mi do wykonania dobrych postanowień i udziel mi siły, bym odtąd dobrze żyć rozpoczął, niczym bo­wiem jest to, co dotąd uczyniłem.

 

 

 

I pójdą ci na mękę wieczną. — Mat. 25, 46.

 

PRZYGOTOWANIE. — Wieczność piekła to nie możliwość tylko, lecz Prawda Wiary, stwier­dzona przez Pana Boga na tylu kartach Pisma Świętego. Powiada ono, iż biedni grzesznicy, raz wtrąceni do piekielnej przepaści, będą tam ponosić katu­sze przez wszystkie wieki. Gdyby kto za jedno­dniową przyjemność chciał cierpieć przez lat trzydzieści w więzieniu, uważalibyśmy go za sza­leńca. Lecz o ileż większym byłoby nasze szaleń­stwo, gdybyśmy za chwile nędznej przyjemności sami się skazywali na wiekuisty ogień? Na karę utraty Najwyższego Dobra, jakim jest Pan Bóg?

 

I.Gdyby piekło nie było wieczne, nie byłoby piekłem. Kara, która nie trwa długo, nie jest wielką karą. Temu choremu przecinają wrzód, inny również poddaje się jakiejś operacji, — ból wielki, ponieważ jednak niebawem mija, nie jest nieznośny. Jakaż by jednak była męka, gdyby ta operacja trwała tydzień, miesiąc cały. Jeśli cierpienie trwa bardzo długo, choćby było lekkie, np. ból oczu, zębów, staje się nieznośne. Lecz po cóż mówić o bólu? Nawet przedstawień teatralnych, muzyki, gdyby trwały zbyt długo, z powodu znudzenia znieść by nie można. Cóż do­piero mówić o piekle, gdzie potępiony nie będzie zawsze słuchał tej samej sztuki teatralnej lub muzyki, gdzie nie będzie doznawał chwilowego bólu, spowodowanego przez operację, lecz będzie ponosił wszelkie katusze? A jak długo? Przez całą wieczność. „Będą męczeni we dnie i w nocy na wieki wieków” (Objaw. 20, 10).

Wieczność piekła nie jest jakimś mniema­niem, lecz jest Prawdą Wiary, ogłoszoną przez Pana Boga. W samym tylko 9-tym rozdziale Ewangelii Św. Marka, Pan Jezus trzy razy powtarza, iż robak, który toczy sumienie potępieńca, nigdy nie umiera. Pięć razy zaś mówi, że ogień, który go pożera, nie gaśnie, a na koniec Pan Jezus dodaje: „Każdy ogniem będzie posolon” (Mk 9, 48). Jak sól chroni rzeczy od zepsucia, tak i ogień piekielny w tymże czasie, gdy dręczy potępieńców, działa jako sól, zachowując ich życie. Biedni potępieńcy!

Jakżeż byłby szalony, kto za jednodniową przyjemność chciałby skazać się na przebywanie w głębokim lochu przez lat trzydzieści. Gdyby piekło trwało sto lat, co mówię, sto? Gdyby nie trwało dłużej nad dwa lub trzy lata, byłoby wielkim szaleństwem dla chwili nędznej przyjem­ności skazywać się na dwa lub trzy lata takiej katuszy. Lecz tu nie idzie o trzydzieści, sto, ty­siąc, sto tysięcy lat. Tu idzie o wieczność, tu idzie o nieustanne ponoszenie tychże samych katuszy, które nigdy się nie skończą i nigdy się nie zmniejszą.

 

II. Mieli więc słuszność Święci, iż za ziemskiego swego życia, pozostając w niebezpieczeń­stwie potępienia, płakali i drżeli z bojaźni. Bł. Izajasz, choć wiódł pokutne życie na pustyni, mó­wił z płaczem: O, ja nieszczęśliwy! Jeszcze od ognia piekielnego nie jestem zabezpieczony! Je­żeli więc Święci drżeli o swe zbawienie, czyż my grzeszni o nie się lękać nie będziemy?

 

 

Modlitwa.

Mój Boże, gdybyś mnie był wtrącił do piekła, jak na to tyle razy zasłużyłem, a potem z Miło­sierdzia uwolnił mnie z niego, jakżeż byłbym Ci wdzięczny za to! A cóż uczynię, skoro okazałeś mi jeszcze większe Miłosierdzie, bo do piekła mnie nie wtrąciłeś? Czyż ponownie będę Cię obra­żał i pobudzał do Gniewu, byś mnie wtrącił do tego więzienia, przeznaczonego dla tych, którzy buntują się przeciw Tobie i w którym tylu go­reje, którzy mniej ode mnie popełnili grzechów? Mój Odkupicielu, w przeszłości zamiast korzystać z czasu, jakiego mi udzieliłeś do opłakiwania mych grzechów, używałem go, by tym więcej Cię obrażać. Dziękuję Ci za Twą Dobroć Nieskończo­ną, która tak długo mnie znosiła. Gdyby nie była Nieskończoną, czyżby znosić mnie mogła? Dziękuję Ci więc, iż z taką cierpliwością aż dotąd na mnie czekałeś; dziękuję Ci za światło, jakiego mi teraz użyczasz; ono mi daje poznać me szaleństwo i przykrość, jaką ci wyrządziłem, obrażając Cię tylu grzechami. Mój Jezu, brzy­dzę się nimi, żałuję za nie z całego serca; przebacz mi dla Zasług Twej Męki i wspieraj mnie Swą Łaską, bym Cię już więcej nie obrażał. Słusznie mogę się obawiać, że mnie opuścisz, je­żeli jeszcze popełnię grzech śmiertelny. Mój Pa­nie, staw mi tę bojaźń przed oczy, gdy szatan bę­dzie mnie kusił, bym ponownie Cię obraził. Mój Boże, kocham Cię, nie chcę Cię już więcej utracić; wesprzyj mnie Swą Łaską. I Ty mnie wspieraj, Najświętsza Dziewico, i spraw, abym w pokusach zawsze do Ciebie się uciekał, bym już Boga nie utracił. Maryo, Tyś Nadzieją moją. Amen. (II, 123)

 

 

 

Zachęcamy do uczczenia:

  1. Krzyża Świętego w miesiącu Wrześniu ku czci Jego poświęconym: Nabożeństwo wrześniowe ku czci Krzyża Świętego – dzień 6
  2. Świętych Aniołów Stróżów w miesiącu Wrześniu ku Ich czci poświęconym: Nabożeństwo wrześniowe ku czci Świętych Aniołów Stróżów – dzień 6
  3. Bł. Bronisławy w miesiącu Wrześniu ku Jej czci poświęconym: Nabożeństwo wrześniowe ku czci Bł. Bronisławy – dzień 6

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023