Pogadanki religijne dla dzieci na cały Rok Kościelny

1957

 

 

 

 

CZWARTA NIEDZIELA PO ZIELONYCH ŚWIĄTKACH.

 

 

Wyjątki z Ewangelii Św. Łukasza 5, 1-11.

Treść: Cudowny połów ryb

Cel pogadanki: Zdobycie przez dziecko przeświadczenia, że gdy Pan Jezus mu dopomoże, wszystko potrafi zrobić. Trzeba prosić o tą pomoc.

 

 

Stał Pan Jezus razem z Apostołami nad wielkim jeziorem, które się nazywa Genezaret. Był bardzo zmęczony, ale nie mógł jeszcze myśleć o odpoczynku, bo znowu nadeszły całe tłumy ludzi, którzy chcieli Go słuchać. Cisnęli się wokół Pana Jezusa, że się nawet poruszać nie mógł, najbliżsi zasłaniali Go dalszym…

Wobec tego Pan Jezus, który zawsze chciał wszystkim dobrze czynić, zszedł na sam brzeg jeziora, wsiadł do łodzi Św. Piotra i kazał Apostołowi odepchnąć trochę łódź od brzegu. I usiadł w łodzi, która kołysała się lekko na falach i rozpoczął mówić do ludzi… a wokoło nieprzejrzane tłumy obsiadły brzegi i słuchały w największej ciszy słów Pana Jezusa, które padały na ich dusze jak złote ziarna.

A gdy po skończonej nauce ludzie zaczęli się rozchodzić, Pan Jezus nie wysiadł na brzeg, ale polecił Świętemu Piotrowi jechać na największą głębię i zarzucić sieci, by nałowić ryb. „Zajedź, mówił, na głębię, a zapuście sieci wasze na połów”. Święty Piotr całą poprzednią noc zastawiał sieci i nic nie ułowił. Oznajmił to teraz Panu Jezusowi. Ale zaraz powiedział: „Zarzucę jednak sieci, jeżeli Ty, Panie, tak każesz. Św. Piotr bardzo kochał Pana Jezusa, a jeżeli się kocha, to się jest posłusznym, toteż Święty Piotr od razu skierował łódkę na środek jeziora.

Obok Świętego Piotra byli w łodzi i inni Apostołowie: Św. Jakub i Św. Jan. W drugiej łodzi zaraz na nimi jechali pozostali Apostołowie. Wszyscy byli pewni, że jeszcze raz cała robota na nic będzie, nie ułowi się ani jedna rybka, bo to widocznie nie jest dobry dzień na połów, ryby po prostu odpłynęły — ale wszyscy myśleli tak samo: że skoro jednak Pan Jezus Sobie tego życzy, to trzeba zarzucić sieć w jezioro, choćby dlatego, żeby Mu sprawić przyjemność. 

Było cicho… zawsze przy połowach rybacy zachowują się jak najciszej, żeby nie płoszyć ryb… Więc cichuteńko spadła sieć na jezioro i pogrążyła się w wodzie…  Apostołowie stali nieruchomo trzymając sznury od sieci. Pan Jezus siedział w głębi łodzi i spojrzeniem pełnym miłości patrzał na Swych uczniów zmęczonych, a przecież tak bardzo posłusznych…

Przez te kilka chwil nic nie mąciło spokoju lekko kołyszących się fal, wtem obok rozległ się plusk i cały deszczyk srebrnych kropel wody rozprysnął się w powietrzu. To rybka wpadła do sieci, za chwilę innej stronie druga i jeszcze jedna — i jeszcze — sieć bez przerwy drgała od wpadających w nią ryb.

Apostołowie zaczęli wyciągać sieć, ale coś ciężko im szło… nie mogli dać rady… bardzo dużo ryb się nakapało… i Święty Piotr ze strachem spostrzegł, że zaczęły od ciężaru pękać oczka sieci. Wszystkie rybki mogły uciec z powrotem. – Prędko więc zawołał na Apostołów,  którzy jechali w drugiej łodzi, żeby się zbliżyli i pomogli im sieć wyciągać. Ci nadjechali zaraz. Wspólnymi siłami wyciągnęli sieć pełną pluskających, trzepocących się wielkich i małych ryb. Było ich tak dużo, że obie łodzie wypełnili nimi po brzegi, do wierzchu.

Zmęczeni, ale uradowani Apostołowie zwijali teraz sieci, ocierając pot z twarzy… i wtedy dopiero, gdy połów się skończył, ogarnęło ich ogromne zdziwienie (ogromnie się dziwili): skąd się wzięło tak dużo tych ryb? Przecież przedtem tyle godzin łowili i łowili, a nie było nic…

Spojrzeli na Pana Jezusa… siedział w łodzi jak przedtem… nie mówił nic, tylko na nich patrzył z uśmiechem dobroci… Zrozumieli: to Jezus, to On uczynił, ponieważ Go usłuchali i zarzucili sieć, Pan Jezus sprawił, że połów był taki wspaniały, że tyle ryb złowili.

I nie wiedzieli jak Mu podziękować, — a Święty Piotr upadł do nóg Pana Jezusa i przytulił się do Jego kolan… zrozumiał, że Pan Jezus jest Bogiem, który jest Wszechmocny, to znaczy może uczynić wszystko, co zechce.

Nam też się tak czasem coś nie udaje, jak Apostołom, gdy łowili ryby bez Pana Jezusa — nic nie mogli ułowić.

I ja czasem chcę być grzeczny, ale nic z tego, nie udaje mi się. Teraz już wiem co zrobię: zawsze poproszę Pana Jezusa, żeby mi dopomógł jak Apostołom, żeby był ze mną jak był z nimi podczas połowu ryb. Z Nim Apostołowie w krótkim czasie nałowili pełne łodzie ryb i ja z Nim wszystko zrobić potrafię. I kochać Go będę coraz więcej.

 

Chcę posłusznym być i dobrym

pomóż mi mój Jezu drogi,

wiem, sam tego nie potrafię,

ale z Tobą wszystko mogę.

 

Niech wieczorem przy pacierzu

kiedy cały dzień przeleci,

widzę pełne dobrych czynów

duszy mej maleńkie sieci.

 

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023