Pogadanki religijne dla dzieci na cały Rok Kościelny

1957

 

 

 

 

TRZECIA NIEDZIELA PO ZIELONYCH ŚWIĄTKACH.

 

 

Wyjątki z Ewangelii Św. Łukasza 15, 1-10.

Treść: Owca zgubiona.

Cel pogadanki: Jak dobrym jest Pan Jezus. Kocham Go bardzo. Chcę być posłuszną owieczką Pana Jezusa.

 

 

Gdy Pan Jezus chodził po ziemi był taki dla wszystkich dobry, taki zawsze łagodny i łaskawy, że przychodzili do Niego chętnie ludzie biedni, a także grzesznicy to znaczy tacy, którzy zrobili coś złego i ludzie ich za to nie lubili. Ci, z którymi nikt już mówić nie chciał, szli za Panem Jezusem zawsze i gdy tylko usiadł, wtedy nauczać, obstępowali Go wokoło, bo wiedzieli, że nigdy nie odtrąca od Siebie nikogo. A Pan Jezus witał ich zawsze serdecznie, z jakąś głęboką, wielką radością i rozmawiał z nimi o ich sprawach i kłopotach. Często tłumaczył im, że trzeba bardzo kochać Pana Boga, trzeba być dobrym. Zdarzało się też czasami, że któryś z tych grzeszników zapraszał Pana Jezusa do swojego domu. Pan Jezus nie odmawiał nigdy, przyjmował zaproszenie i wśród tych, którymi wszyscy gardzili, spędzał długie chwile. Do nich mówił Swe najpiękniejsze Nauki i widać było, że Jego Boskie Serce bije radośnie za każdym razem, gdy słuchając Go, odmieniali swe życie, stawali się dobrymi i uczciwymi.

Ale faryzeusze, to znaczy bogaci, dumni żydzi, byli niezadowoleni, że Pan Jezus zamiast przychodzić częściej do nich, woli przebywać wśród biednych i grzeszników. Nieraz też mówili do uczniów Pana Jezusa: Czemu z grzesznikami je Nauczyciel wasz? Faryzeusze uważali, że Pan Jezus nie powinien tak robić, to znaczy z grzesznikami przebywać i wśród nich jadać. Pan Jezus słyszał co mówili i jednego razu odpowiedział im na to. A jak ślicznie im odpowiedział, słuchajcie:

Pan Jezus wiedział, że faryzeusze mają duże gospodarstwa, hodują dużo owiec, dużo baranów. Więc opowiedział im o pasterzu, który pasł dużo, dużo owieczek.

Jednego dnia ten pasterz postanowił te wszystkie swoje owce, całe ogromne stado, zaprowadzić na śliczną łąkę w górach. Wokoło szumiały potoki górskie, drogi były wyboiste, pełne kamieni i kolczastych krzewów, ale dobry pasterz znał dobrze te strony i sobie tylko znanymi ścieżkami, zaprowadził wszystkie owce bezpieczną drogą, na tą śliczną zaciszną łączką, gdzie miały dużo trawy i spokojnie, do wieczora mogły się paść. I rzeczywiście przez parę godzin owieczki ładnie się pasły, a dobry pasterz czuwał nad nimi… Niespostrzeżenie nagle… cichutko jedna mała bielutka owieczka oddaliła się od wszystkich i zginęła…

Pasterz wnet zauważył jej brak. Ogromnie się zmartwił. Zaraz poprosił drugich pasterzy, żeby mu przypilnowali stada, a sam pobiegł szukać zaginionej owieczki…

Długo nie mógł jej znaleźć… Robiła się już ciemno, droga była bardzo ciężka, ale dobry pasterz szedł wytrwale coraz dalej… Nagle zdawało mu się, że usłyszał jakby dalekie beczenie… jakby to owieczka beczała: beeee… beee… Zatrzymał się… nadstawił ucha… I wtedy już wyraźnie doszło do jego uszu smutne, jakby z płaczem: beee… beeee…
Już idę! Już idę! krzyknął pasterz i biegł szybko, jak najszybciej w stronę głosu…

Za zakrętem drogi zobaczył swoją owieczkę i od razu zrozumiał co się stało: otóż owieczka gdy oddaliła się już bardzo od stada, weszła w kolczaste krzaki, zaplątała się w ciernie, które nie puszczały jej, targały jej wełnę i wbijały się w jej ciało, nie mogła sama się wyplątać i beczała tak żałośnie. Pasterz przybiegł do krzaka, porozsuwał ciernie jak najszybciej i jak najdelikatniej i wyjął poranioną owieczkę z kolców.

Uradowany przycisnął ją gorąco do serca… niósł ją na rękach do stada, przemawiał do niej słodkimi słowami i był tak ucieszony, że ją znalazł, że już nie gniewał się na nią… tylko jej mówił o swoim zmartwieniu i o tym, że już nigdy nie powinna tak zrobić…

A owieczka tuliła się do niego zawstydzona ale i szczęśliwa, że z nim jest i spokojna. Nawet rany od cierni bolały ją teraz mniej, gdyż czuła, że jest już bezpieczna w ramionach dobrego pasterza, który ją przed wszystkim złem ochroni…

W ten sposób wytłumaczył Pan Jezus faryzeuszom, że grzesznicy, ci ludzie, którzy źle w życiu postępowali, kradli, gniewali się, byli nieposłuszni, leniwi, niegrzeczni… są jak te owce zagubione. Tak zaplątali się w złe uczynki jak ta nasza owieczka w ciernie. Trzeba ich wyrwać z grzechu i z powrotem przywieść (przyprowadzić) do owczarni… nauczyć ich dobrze żyć… dobrze postępować…, żeby czuli, że Pan Bóg ich kocha, więc trzeba, żeby i oni Pana Boga kochali i byli dobrymi, słuchali Go, jak ta owieczka z powrotem sprowadzona do stada, słucha pasterza…

Pan Jezus jest tym Dobrym Pasterzom, który gdy znajdzie grzesznika wyrywa go z grzechu, przyciska do Serca i przyprowadza do dobrego życia.

Jaki Pan Jezus jest Dobry! Kocham Go całym sercem! Nie chcę Go nigdy zasmucić. Chcę być białą owieczką, co zawsze Go słucha i nigdy nie zapląta się w ciernie złych uczynków, żeby nie zasmucać Jego Najświętszego Serca.

Daj mi Jezu Dobry zawsze

Być owieczką Twoją białą,

co od Ciebie nie odchodzi,

by się w grzech nie zaplątała.

Chcę być zawsze dobrym dzieckiem

nic złego nie zrobić więcej,

żeby nie zasmucać nigdy

Twego Najświętszego Serca!

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023