Pogadanki religijne dla dzieci na cały Rok Kościelny

1957

 

 

 

 

29 Stycznia. Św. Franciszek Salezy.

Dobroć i łagodność.

 

 

Święty Franciszek Salezy urodził się w ślicznym zamku swoich rodziców już przeszło 400 lat temu, a więc dosyć dawno. I ojciec i matka bardzo dbali o to, żeby mały chłopczyk w miarę jak mógł był coraz mądrzejszy i coraz lepszy. I rzeczywiście, był taki grzeczny, miły i dobry, uczył się dobrze, postępował szlachetnie i zawsze mówił prawdę. Żeby nie wiem co było i żeby nie wiem co miało mu za to grozić, Franciszek jeśli go pytano, zawsze powiedział prawdę. Od małego dziecka, gdy trzeba było przyznać się do winy, przyznał się zawsze, nigdy nie skłamał i nigdy, broń Boże nie zegnał na drugiego, choćby nie wiem jak miał być za to ukarany…

Uczył się w wielu szkołach. Pilny i skromny, był przykładem dla kolegów, którzy nieraz widzieli jak Franciszek gorliwie modli się i jak porządnie pracuje (uczy się). Kiedy raz w Paryżu kilku złych kolegów wołało go do swoich złych zabaw, Franciszek ani się nie popatrzył w ich stronę, ale poszedłszy przed Ołtarz Najświętszej Dziewicy, zupełnie oddał się Jej pod Opiekę. Potem poszedł (odbył pielgrzymkę) do takiego miasteczka Loretto i tam powtórzył swoją modlitwę, że się całkiem oddaje Matce Najświętszej i Jej Synowi.

Gdy po skończonych studiach (nauce) wrócił do domu, ojciec oddał mu wielki majątek, chcąc, aby miał życie spokojne, bogate i szczęśliwe. Młody Franciszek podziękował ojcu serdecznie za wszystko, ale oświadczył, że postanowił poświęcić się na Służbę Bogu. Zacny ojciec zgodził się na to. Powiedział tylko: jeśli masz służyć Bogu, to dobrze Mu służ, Franciszku.

I Franciszek starał się dobrze służyć. Został najpierw księdzem, potem biskupem miasta Genewy. Wtedy zasłynął z miłosierdzia, z anielskiej dobroci i z tego, że wielu, wielu heretyków doprowadził z powrotem do Wiary w Jedynego prawdziwego Boga. Wreszcie spotkał się Św. Franciszek ze Świętą Joanną de Chantal i założył klasztor Sióstr Wizytek.

Był zawsze łagodny i uśmiechnięty i wszystkich, którzy się do niego zbliżali uczył tej łagodności względem drugich i dobroci.

Był tak dobry i tak dla wszystkich miły, że Św. Wincenty, którego znał, powiedział pewnego razu: O jakiż dobry musi być Pan Bóg, skoro Jego sługa, biskup Genewy jest taki ogromnie dobry.

Był dobry. Sam powtarzał: „Więcej much złapie się na kroplę miodu, niż na całą beczkę octu” — to znaczy, że więcej ludzi zjednuje się odrobiną dobroci, niż surowością.

Chciał także, aby dobre uczynki spełniać cicho, spokojnie, bez chwalenia się, bez robienia hałasu. Mówił: Dobro nie czyni hałasu, hałas nie może dać dobra.

A tę swoją dobroć i miłość do ludzi, tę radość, którą zawsze miał w sercu i na twarzy, czerpał z modlitwy do Pana Jezusa i do Matki Najświętszej. Dużo się modlił z wiarą i pokorą. Toteż Pan Bóg udzielał mu przez całe jego życie ogromnych Łask. To właśnie jemu, gdy przygnieciony obawą o swoje zbawienie modlił się przed Najświętszym Sakramentem, powiedział Pan Jezus te słowa przesłodkie: Franciszku, Moje Imię nie jest: Ten, który potępia, Moje Imię jest: JEZUS — to znaczy, że Pan Jezus jest samym Miłosierdziem, chce zawsze przebaczać i zapominać, a nie potępiać i dręczyć człowieka. Trzeba tylko zawsze ufać Sercu Bożemu i jak dziecko ze wszystkim zwracać się do Niego.

Toteż Święty Franciszek Salezy zrozumiał dobrze Dobroć Serca Jezusowego, dlatego właśnie był taki radosny i taki dla drugich dobry.

W klasztorze Sióstr Wizytek, który założył razem ze Świętą Joanną de Chantal, zawsze kochane było i czczone Najświętsze Serce Jezusowe i naśladowane były Jego Święte Przymioty: miłość i pokora.

Toteż w kilkadziesiąt lat po założeniu klasztoru, Pan Jezus zjawił się jednej z Sióstr Wizytek, Świętej Marii Małgorzacie, pokazał Jej Serce Swoje i nauczył ją jak bardzo trzeba czcić Go i kochać.

Trzeba jak Święty Franciszek Salezy modlić się od dziecka do Królowej Nieba i do Jezusowego Serca, a życie nasze będzie jak Jego życie: święte, pożyteczne i piękne.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2024