Pogadanki religijne dla dzieci na cały Rok Kościelny

1957

 

 

 

 

IX NIEDZIELA PO ZIELONYCH ŚWIĄTKACH

 

 

Wyjątek z Ewangelii Św. Łukasza 19, 41-47.

Treść: Wypędzenie przekupniów ze Świątyni.

Cel pogadanki: Trzeba się zawsze grzecznie zachowywać w kościele.

 

 

Był pogodny, śliczny dzień. Pachły kwiaty i śpiewały ptaki, niebo było błękitne i czyste, wszystko wokoło zdawało się Panu Bogu oddawać Chwałę i uwielbienie.

Pan Jezus razem z Apostołami szedł do świątyni Jerozolimskiej, aby tam się modlić do Swego Ojca w Niebie, do Pana Boga. Była to najpiękniejsza świątynia w całym świecie, ta świątynia Salomona Jerozolinie i Pan Jezus często tam chodził na modlitwę. Pamiętacie, pierwszy raz gdy był maleńkim Dzieciątkiem przyniosła Go do świątyni Matka Najświętsza w dniu Ofiarowania, drugi raz był już jako 12-letnie chłopię wtedy kiedy zginął, zgubił się rodzicom na trzy dni, pamiętacie? Wrócili szukając Go do Jerozolimy i tam znaleźli Go w świątyni pośród uczonych doktorów, rozmawiającego o Przyjściu Mesjasza. Z radością szedł Pan Jezus zawsze do świątyni, aby tam w miejscu świętym, w Domu Swego Niebieskiego Ojca modlić się do Niego, rozmawiać z Nim. Gdy rozpoczął nauczać, bardzo często chodził do świątyni, wiedząc że jest miejscem umiłowanym od Boga i przeznaczonym na modlitwę.

I teraz szedł razem z Apostołami, aby w świątyni czcić i wielbić Boga. Ale nagle gdy zbliżał się do świątyni, usłyszał nieprawdopodobny hałas, jakieś kłótnie, jakieś krzyki. Zbliżył się i zobaczył coś strasznego: oto przy wejściu do świątyni siedzieli kupcy, handlarze gołębi i tacy co wypożyczali ludziom pieniądze. Oni to, czynili ten straszny hałas, kłócąc się z sobą, targując. Wszyscy wrzeszczeli, krzyczeli, wołali wzajemnie do siebie. Nic nie myśleli o tym, że są prawie jakby w świątyni, że świątynia jest przecież miejscem Bożym, domem modlitwy, a ich wrzaski, kłótnie i krzyki słychać aż do samego środka.

Pan Jezus ujrzawszy to wszystko, pierwszy raz ogromnie się rozgniewał. Zbliżył się do stołów, poprzewracał je, pozrzucał na ziemię pieniądze, poprzewracał stołki sprzedających gołębie i w ten sposób wypędził wszystkich handlarzy ze świątyni. W Świętym Gniewie i oburzeniu wołał do nich: Dom Mój (tzn. świątynia) domem modlitwy jest, a wyście Go uczynili jaskinią zbójców!”

A oni, ci handlarze byli okropnie źli za to co Pan Jezus zrobił, ale musieli Go słuchać, musieli się wynieść. Łapali swoje gołębie, zbierali prędko po ziemi pieniądze i uciekali jak najprędzej.

Ludzie zaś, którzy przyszli do świątyni się modlić, ucieszyli się ogromnie z tego, co Pan Jezus zrobił. Od dawna już myśleli o tym, że przecież tak jak ci handlarze robić nie można, że nie powinno się w ogóle blisko świątyni handlować, sprzedawać, krzyczeć. Oburzało to wielu ludzi. Ale dopiero Pan Jezus zrobił z tym porządek.

W świątyni znów było cicho jak przystało na Dom Boży…

Jak wtedy, tak i teraz Pan Jezus chce, żeby w kościele wszyscy zachowywali się cicho i spokojnie i ze czcią. Do kościoła przychodzimy się modlić, rozmawiać z Panem Bogiem, bo po cóż byśmy tam przychodzili. A są takie dzieci co w kościele gadają z drugimi, śmieją się, broją, może nawet się sprzeczają albo oglądają swoje ubranka czy sukienki. Nie myślą o tym, że z maleńkiego domku na ołtarzu patrzy na nich Pan Jezus, ten Sam, Który wyganiał przekupniów ze świątyni jerozolimskiej, mówiąc: „Dom Mój jest domem modlitwy, a wyście Go uczynili jaskinią zbójców” – To samo mówi do wszystkich tych dzieci i do wszystkich tych ludzi, co się źle zachowują w kościele.

A byli za czasów gdy Pan Jezus chodził po ziemi tacy ludzie i takie dzieci co chodzili do świątyni zawsze z radością i tylko po to, aby się tam gorąco i pobożnie modlić. I teraz są tacy ludzie i są takie dobre dzieci, którzy naprawdę kochają Pana Jezusa, i gdy przychodzą do kościółka to się na nic nie oglądają, nie gadają, tylko patrzą na maleńki domek, gdzie Pan Jezus mieszka, przebywa i rozmawiają z Nim o wszystkim, co im na serduszku leży szczerze i bardzo serdecznie, ze czcią, z miłością i z pokorą…

Takie dzieci Pan Jezus kocha, na takie dzieci czeka, takim dzieciom później w życiu bardzo błogosławi.

Dla Świętej Tereni, która dobrze wiedziała, Czyim mieszkaniem jest każdy kościół, radością było każde pójście do Jezuska. Raz w ulewny deszcz pobiegła tam sama, bo chciała Swemu Boskiemu Przyjacielowi coś bardzo ważnego powiedzieć. Maleńka była wtedy, kilka zaledwie miała lat. Lubiła też bardzo chodzić ze swoim tatusiem do kościoła i cichutko chwilkę pozostawać przy Panu Jezusie, tak jak dziecko czasem stoim przy mamusi i choć nic nie mówi, ale jest przy niej i jest mu dobrze, najlepiej na świecie. Święty Kazimierz, królewicz polski, opuszczał najweselszą zabawę, aby na chwilę pójść, klęknąć przed Najświętszym Sakramentem i odwiedzić Pana Jezusa, Który z Miłości do ludzi pozostaje z nimi, a jest czasem tak samotny.

A niedawno zmarły młody Włoch Dominik Savio klęczał zawsze w kościele prosto, nie opierając się o ławkę, ze złożonymi rączkami i patrząc na Jezusa w białej Hostii, zapominał o całym świecie, rozmawiając ze swoim ukochanym Zbawicielem, modląc się jak anioł żarliwie, gorąco, w skupieniu.

Nikt z nas nie chciałby zasłużyć sobie na Gniew Pana Jezusa zachowując się w kościele jak ci handlarze, których On ze świątyni wyrzucił, a przeciwnie, my też chcemy kochać Pana Jezusa jak Święta Terenia, jak Święty Kazimierz, jak Błogosławiony Dominik Savio…

Więc będąc w kościele myślmy tylko o Panu Jezusie, rozmawiaj-my tylko z Nim, naśladujmy Świętych.

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023