Pogadanki religijne dla dzieci na cały Rok Kościelny

1957

 

 

 

 

Niedziela Pięćdziesiątnicy.

 

 

Wyjątek z Ewangelii: Św. Łukasza 18, 31-43

Treść: Przepowiednia zbliżającej się Męki. Uzdrowienie głuchoniemego.

Cel pogadanki: Człowiek, gdy cierpi, powinien przede wszystkim zwracać się do Pana Boga.

 

 

Jednego dnia wziął ze Sobą Pan Jezus 12 Apostołów, (którzy buli Mu najbliżsi), i powiedział do nich: “Pójdziemy do Jerozolimy, do Jeruzalem, a skończy się wszystko, co napisali jest Prorocy o Synu Człowieczym. Bo będzie wydany poganom i będzie naigrawany i ubiczowany i oplwany. A ubiczowawszy zabiją Go. A dnia trzeciego Zmartwychwstanie”.

Ale Apostołowie nie zrozumieli, co Pan Jezus mówi. Choć wiedzieli, że On jest Mesjaszem i choć nieraz usłyszeli czytane Pisma, w których Prorocy przepowiadali Przyjście Mesjasza, który przez Swoje Cierpienie, przez Swoją Mękę świat odkupi, to jednak nic nie rozumieli z tych słów, które Pan Jezus powiedział, nie pojmowali, że mówi o zbliżającej się Męce i Śmierci, którą Mu żydzi zadają w Jerozolimie. “Nie rozumieli, co się mówiło” – pisze Św. Łukasz. Dopiero Pan Jezus o tym mówił, spokojnie słuchali i nie zapytali się nawet: “O czym mówisz, Panie?” i żaden prócz Św. Piotra, nic się na to nie odezwał.

Szli z Nim jak zwykle z radością i jak zwykle, gdy tylko wyruszyli, we wszystkich wsiach i miasteczkach ludzie zasłyszawszy kto idzie, rzucali pracę i zabawę, domy i warsztaty, i szli za Panem Jezusem, aby na Niego patrzeć i słuchać Jego Słów Świętych, tak, że wkrótce Pana Jezusa i gromadkę 12 Apostołów otaczały już ze wszystkich stron tłumy, które rosły z każdą chwilą. Z daleka już słychać było, że Pan Jezus idzie otoczony rzeszą, bo gwar jej był jak szum wielkich wód, więc wciąż nowi ludzie czekali na zakrętach dróg, aby się przyłączyć do orszaku Zbawiciela.

Usłyszał również nadchodząca rzeszę biedny, ślepy żebrak siedzący na drodze do miasteczka Jerycho. Nie widział nic, bo był ślepy, ale słyszał gwar tysięcy osób zbliżających się drogą. Więc zapytał pierwszych przechodzących co by to było. Odpowiedziano mu, że to przechodzi Pan Jezus z Nazaretu. W biednym ślepcu serce zaczęło bić mocno, bardzo mocno ze wzruszenia. Ach, on przecież wiedział, Kto to jest ten Pan Jezus. Słyszał już od dawna o Nim. Wszyscy biedni, ślepi, kaleki najrozmaitsze mówili od jakiegoś czasu tylko o Nim, że leczy, że uzdrawia, że przywraca wzrok, a nawet wskrzesza umarłych. Jedynym marzeniem, jedyną myślą każdego biednego chorego czy kaleki było dostać się przed oblicze Jezusa Narazeńskiego. I oto teraz ten Pan Jezus szedł, przechodził obok.

Biedny, ślepy żebrak wiedział, że przez rzesze się nie przeciśnie. Zresztą, nic nie widząc, jakżeby w tłumie znalazł Zbawiciela, lecz w nadziei, że go Pan Jezus usłyszy zawołał głośno, jak mógł najgłośniej: Jezusie, Synu Dawidów zmiłuj się nade mną.

Czyś oszalał? cicho bądź! nie zatrzymuj pochód – zaczęli krzyczeć na niego przechodzący obok ludzie Milcz!

Ale on nie zważał na nich. Nadzieja objęła jego umęczone cierpieniem serce jak jasny płomień, więc jeszcze głośniej wołał: Synu Dawidów, zmiłuj się nade mną! – a serce tłukło mu się trwogą; a jeśli nie usłyszy, jeśli nie usłyszy… przez ten wielki gwar rzeszy jakże może mnie usłyszeć.

Ale Pan Jezus usłyszał. Jezus słyszy zawsze wołanie człowieka, który cierpi. Jego Serce najmiłosierniejsze z serc, nie pozostaje głuche na żaden jęk. I teraz mimo szumu kroków i rozmów tysięcy, co Go otaczały, Pan Jezus usłyszał krzyk biednego ślepca i stanął. Więc zatrzymały się rzesze obok idące. Wtedy Zbawiciel kazał do Siebie przyprowadzić tego co wołał. Więc pobiegło kilku z otaczających Pana i przyprowadzili biednego ślepca. Szedł potykając się, półprzytomny z lęku i nadziei… Gdy zatrzymali się ci, co go prowadzili, wiedział, że stoi przed Panem Jezusem. W tej chwili usłyszał głos słodki, dobry i jasny: Co chcesz, abym Ci uczynił? –

Panie, abym przejrzał odpowiedział biedak cały drżący. Z prostotą, tylko te słowa, z wiarą, z nadzieją, z miłością najpokorniejszą, z ufnością…

A Pan  Jezus widział jego nieszczęście i jego prostotę i wiarę jego i nadzieję… i powiedział równie prosto: Przejrzyj, wiara twoja ciebie uzdrowiła.

I natychmiast ślepy żebrak przejrzał. Widział teraz wszystko dobrze. A najpierw zobaczył Najświętsze Oblicze Jezusowe, a potem ludzi i niebo i drogę daleką i pola stojące w słońcu… I w tej jednej chwili, gdy miłość i wdzięczność i zachwyt zalały jego serce, zrozumiał zarazem, że ze wszystkiego co jest na ziemi najpiękniejszy jest Pan Jezus, najlepszy najwięcej godny oglądania i kochania. Więc nie poszedł pokazać się znajomym, rodzinie, oglądać ich twarze, paść w ich ramiona. Ujrzał jasno, że najlepsze jest pójście za Zbawicielem… wszystko inne może poczekać… I poszedł zaraz za Panem Jezusem (jak to zapisał św. Łukasz), poszedł miłujący i pokorny, wielbiąc głośno Boga za cud, który mu uczynił, za miłość Jego ku ludziom, za miłosierdzie nieprzebrane…

A wszyscy co szli, patrząc na niego, razem z nim dawali Chwałę Panu Bogu. Miejsce rozmów o rozmaitych sprawach zajęła jedna, święta myśl: Jakiż Pan Bóg jest wielki i godny miłości i chwały. I święte uczucia czci i uwielbienia Pana Boga wypełniły serca idących obok Pana Jezusa do świętej Jerozolimy.

I my powinniśmy zawsze, gdy nas przygniecie cierpienie (gdy nas coś spotka przykrego) zwracać się tylko do Pana Jezusa, choćby nam wszystko przeszkadzało, Pan Jezus usłyszy i pomoże nam – a przede wszystkim każe nam być przy Sobie, a być z Nim to znaczy żadnych cierpień się nie bać, gdyż Jego Serce, źródło wszelkiej pociechy, na każdy smutek znajdzie radę, na każdy da nam siłę, na każdy pomoże.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2024