Pogadanki religijne dla dzieci na cały Rok Kościelny

1957

 

 

 

 

XVI NIEDZIELA PO ZIELONYCH ŚWIĄTKACH.

 

 

Wyjątek z Ewangelii Św. Łukasza 14, 1-11.

Treść: (…) Patrzył jak Pierwsze siedzenia obierali….

Cel pogadanki: Pojęcie i potrzeba uprzejmości i skromności.

 

 

Raz jeden z bogatych faryzeuszów zaprosił Pana Jezusa na ucztę, bo często im mówił, że są pyszni. Faryzeusze nie lubili Pana Jezusa, że kłamią, że się nie modlą pobożnie, że udają dobrych, a są źli. Toteż gdy jeden z nich zaprosił Pana Jezusa na ucztę, inni przyszli także, ale nie po to, aby Zbawiciela uczcić; tylko po to, żeby Mu dokuczyć, żeby Go pochwycić na czymś, żeby się potem z Niego naśmiewać albo Go krytykować. Myśleli sobie: może nareszcie Pan Jezus zrobi lub powie coś takiego, że będzie Go można za to zganić, bo dotąd, choć bardzo tego chcieli (tacy byli nieuprzejmi i niedobrzy) nigdy nic Panu Jezusowi zarzucić nie mogli.

Dlatego teraz pozwolili wejść do domu faryzeusza biednemu opuchniętemu człowiekowi, który słysząc, że Pan Jezus jest blisko, przywlókł się; prosić Go o zdrowie. Faryzeusze chętnie go puścili, bo myśleli sobie, że jeśli Pan Jezus go uzdrowi, będą mogli potem wytknąć, że zrobił źle, bo w święta nie powinien uzdrawiać. Ale Pan Jezus, który dobrze wiedział co oni myślą, zwrócił się do nich z zapytaniem: „Godzi li się w sabat uzdrawiać?” – a oni milczeli, bo widzieli, że odgadł ich myśli i było im wstyd i brała ich złość. A Pan Jezus uzdrowił chorego i odprawił go do domu. A potem zwrócił się do faryzeusza i powiedział łagodnie: „Którego z was osieł, albo wół wpadnie w studnię, a nie wnet go wyciągnie w dzień sobotni?” Ale oni nie odpowiadali, bo co mieli na to odpowiedzieć? Przecież gdyby któremu z nich wpadł do studni wół, albo osi0ł, wyciągali by go natychmiast, choćby to było największe święto, a nie czekali do drugiego dnia. Cóż więc ma robić Pan Jezus, gdy w święto spotka ciężko chorego? Ma mu kazać zaczekać do następnego dnia? – Tak więc zrozumieli, że Pan Jezus ma słuszność, że nie czeka z udzieleniem pomocy, ale zamiast całym sercem zgodzić się z Nim i uznać, że sami nie mieli słuszności, milczeli coraz więcej źli i wrodzy, że ich tak przejrzał jakby na wskroś, i że tak łatwo dał Sobie z nimi radę.

Pan Jezus zaś patrzył na nich ze smutkiem. I widział jak siadając za stół wysuwają się jeden przed drugiego na lepsze miejsce. Każdy z nich chciał siedzieć wyżej, uchodzić za coś lepszego. Nie wstydzili się tego, złość w nich była i pycha, i chęć wywyższenia się za wszelką cenę. I tak im oto szło, żeby przed innymi usiąść wyżej, jako bardzo ważne sprawy. Bardzo to było brzydkie, bardzo źle o nich świadczyło. – Pan Jezus patrzył w milczeniu, wreszcie rzekł: „Gdy będziesz wezwany na gody, nie siadajże na pierwszym miejscu, aby znać godniejszy od ciebie, nie był wezwany od niego. A przyszedłszy ten, który ciebie i onego wezwał, nie rzekł ci: daj temu miejsce. A wtedy byś ze wstydem począł mieć ostatnie miejsce. Ale gdy będziesz wezwany, idź, usiądź na poślednim miejscu: że gdy przyjdzie ten, który cię wezwał, rzecze tobie: przyjacielu, posiądź się wyżej. Wtedy będzie tobie chwała przed społem siedzącymi, Bo wszelki, co się wywyższa, poniżony będzie: a kto się uniża, wywyższony będzie”.

Chciał więc Pan Jezus, żeby ustępowano sobie najemnie, żeby każdy starał się raczej drugiego wysuwać naprzód, a siebie usuwali w cień. Zwracał w swoim powiedzeniu uwagę, że to wstyd, gdy się obierze wysokie miejsce, a potem trzeba zejść niżej, gdy przychodzi ktoś, kogo gospodarz domu chce wyżej posadzić.

Ale faryzeusze nie chcieli słyszeć co Pan Jezus mówił, choć doskonale wiedzieli, że to co mówi jest słuszne i piękne. Pan  Jezus więc zamilkł, popatrzył na nich smutnie, że tak trudno im się jest poprawić,

Czasem też są takie małe dzieci, które się wszędzie pchają pierwsze, nigdy nie dadzą koledze ani koleżance zająć lepszego, wygodniejszego miejsca, tylko się zawsze takie dziecko pcha i pcha, po prostu rozpycha. Tymczasem ani Pan Jezus tego nie lubi, ani ludzie nie lubią takich dzieci, co się wszędzie pierwsze pchają, wszędzie chcą być pierwsze, nawet tam, gdzie nie powinny.

Pan Jezus tego nie chce, Pan Jezus kocha dzieci grzeczne, dobre, co potrafią nieraz dla siebie wziąć gorsze miejsce, a drugim dają lepsze, nieraz potrafią się usunąć, nie upominać o swoje, żeby drugiemu zrobić przyjemność.

I miłe są Sercu Bożemu takie dzieci, co się nigdy nie kłócą o zabawki, ale wolą nieraz ustąpić, żeby drugiemu sprawić radość, nie upierając się, aby koniecznie otrzymać coś, co im się podoba, jeśli i drugie dziecko prosi o tą rzecz.

Z miłością patrzy Pan Jezus na te dobre dzieci, co zawsze a każdej okoliczności myślą najpierw o drugich, a potem dopiero o sobie…

 

Naucz mnie Panie Jezu ustąpić zawsze drugiemu,

drugiemu chętnie usłużyć bo po to jestem na ziemi.

Wiem, żeś surowo potępił złość faryzejską i pychę

daj niech serduszko me będzie pokorne, dobre i ciche.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023