Źródło: O. Bernardyn Goebel OFMCap. – PRZED BOGIEM. Rozmyślania na wszystkie dni roku kościelnego. T. I., 1965r.

 

 

UWAGA!

W piątki Wielkiego Postu zgodnie z kan. 1252 § 2, zawartym w Kodeksie Prawa Kanonicznego z 1917 roku, obowiązuje POST ŚCISŁY. Również jutro, tj. w sobotę w okresie Wielkiego Postu obowiązuje POST ŚCISŁY. Szczegóły o obowiązujących postach są opublikowane w wpisie: Nauki katolickie o Wielkim Poście. 

 

 

 

Rozmyślanie.

POMOC Z RĄK LUDZKICH.

 

 

Według tradycji bolesna droga, którą kroczył Zbawiciel schodziła najpierw w tzw. dolinę miejską. Była to wówczas głęboka dolina pomiędzy wzgórzem wschodnim a zachodnim. Z dna doliny wznosiła się znowu stromo w górę, czyniąc ciężar krzyża jeszcze bardziej dokuczliwym dla śmiertelnie zmęczonego Zbawiciela. Coraz niżej się pochylał, szedł coraz wolniej, coraz bardziej niepewnie. W końcu ledwie mógł utrzymać się na nogach i posuwać się naprzód. Żołnierze rzymscy, którzy Go prowadzili, zrozumieli, że muszą dać Mu pomoc, jeśli mają żywego doprowadzić na miejsce kaźni. Znamy człowieka, którego zmusili do oddania tej przysługi, był to Szymon z Cyreny.

 

1. Służba z przymusu.

 

Św. Łukasz opowiada: „A gdy Go prowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona Cyrenejczyka, idącego ze wsi i włożyli nań krzyż, aby niósł za Jezusem” (Łuk. 23, 26). Szymon był żydem, o czym świadczy jego imię. Pochodził z Cyreny, miasta handlowego w północnej Afryce. Miasto to było wówczas w rozkwicie, a żydzi stanowili około jednej czwartej jego ludności. Wiele rodzin przesiedliło się stamtąd do Jerozolimy, lub w jej okolice. Mieli nawet własną synagogę (zob. Dz. Ap. 6, 9). Szymon powracał właśnie z pola, od pracy, gdy żołnierze rzymscy, nie namyślając się wiele, zatrzymali go i zmusili do posługi. Dwaj Ewangeliści zaznaczają wyraźnie, że został przymuszony (zob. Mat. 27, 32; Mk 15, 21). Był zmęczony i głodny, spieszył do domu, gdzie czekał go posiłek i spoczynek po pracy. Prawdopodobnie też, jako żyd uważał sobie za ujmę nieść drzewo hańby za skazanym na śmierć krzyżową, samo bowiem dotknięcie krzyża czyniło żyda nieczystym. Szymon nie ukrywał wcale swego wewnętrznego sprzeciwu. Z gniewnym wyrazem twarzy wziął drzewo na ramiona i ponury ruszył w drogę. Prawdziwa pańszczyzna.

— Zastosowanie. I my także nie zawsze umiemy pogodzić się wewnętrznie z krzyżami, które znienacka spadają na nasze ramiona. Natura upomina się o swoje prawa i podnosi bunt. Jest to zupełnie zrozumiałe i nie trzeba od razu uważać tego za załamanie. Potrzeba czasu, cierpliwości dla siebie samego i modlitwy, by pokonać sprzeciw natury i zgodzić się wewnętrznie na wszystko. Tym cenniejsze jest jednak nasze przyzwolenie, mozolnie wywalczone i pokornie wymodlone. Gdy Św. Franciszek zajęty był w początkach swego nawrócenia odbudową kościółka San Damiano, a zagniewany ojciec żądał od niego rachunku, zabrakło mu na razie siły i odwagi do otwartej walki. Schował się przed ojcem. Gorącą modlitwą jednak uprosił sobie siłę i odwagę. I jakże nieustraszenie, z jakim bohaterstwem kroczył potem swoją drogą. Oby i u nas nastąpiła wreszcie taka przemiana. 

— Postanowienie. Mężnym wysiłkiem i modlitwą zwalczać początkowy opór wobec krzyża, który nas spotyka.

 

 

PRZEKAŻ 1.5% PODATKU
na rozwój Salveregina. Bóg zapłać
KRS: 0000270261 z celem szczegółowym: Salveregina 19503

 

 

2. Służba z miłości.

 

Niebawem Szymon zwrócił uwagę na Tego, od którego musiał wziąć krzyż. Ujrzał, że chwieje się na nogach, że jest u kresu sił. Widział jak Go dręczono i znieważano, On zaś nie odpowiadał i ani jedno słowo skargi nie wyszło z Jego ust. Przez cały czas zachowywał wzniosłą cierpliwość i łagodność. Stopniowo w sercu Szymona zrodziło się współczucie i litość dla Skazańca. Był świadkiem spotkania Pana Jezusa z niewiastami jerozolimskimi i krótkiej rozmowy z nimi. To dało mu jeszcze więcej do myślenia. Przestępca nie zachowuje się tak, nie przemawia w ten sposób. Owładnęła nim jakaś cześć dla tego Człowieka. Z pewnością i Łaska działała jednocześnie w jego sercu. Toteż coraz bardziej zaczął godzić się ze swoim losem. Po jakimś czasie niósł swój ciężar z zadowoleniem, że może oddać biednemu Panu Jezusowi przysługę miłości. Początkowo niósł krzyż pod przymusem, później, ze współczującej miłości, stał się pierwszym Chrześcijaninem dźwigającym krzyż Chrystusowy. Udział Szymona w wielkiej Ofierze Odkupienia stał się dla niego prawdziwym błogosławieństwem. Św. Marek nazywa Szymona ojcem Aleksandra i Rufusa (Mk 15, 21). Widocznie gmina chrześcijańska Rzymu musiała dobrze znać obu jego synów. Św. Paweł Apostoł w liście do Rzymian wymienia Rufusa jako „wybranego w Panu”, matce zaś jego nie tylko przesyła pozdrowienie, lecz oddaje wielką chwałę, mówiąc o niej: „matkę jego i moją” (Rzym. 16, 13). Świadczy to, że Szymon nie tylko znalazł wraz z całą rodziną drogę do Chrześcijaństwa, lecz zajął znaczne stanowisko w pierwotnym Kościele. Jakże więc musiał przez całe życie dziękować Panu Bogu za tę chwilę Łaski, gdy wolno mu było dźwigać krzyż Odkupienia i oddać przysługę Zbawicielowi świata w Jego drodze krzyżowej. Imiona tylu znakomitych ludzi starożytności uległy zapomnieniu, Szymona z Cyreny zaś wymieniać się będzie z uszanowaniem, jak długo Kościół będzie obchodził pamiątkę Męki Pana.

— Zastosowanie. Kto nie zazdrości dobremu Szymonowi jego szczęścia? A przecież możemy mieć udział w tym szczęściu. Zbawiciel dźwiga wciąż swój krzyż w osobach naszych cierpiących braci i sióstr. Każdego z ich krzyżów dotknęła Jego Ręka, namaściła Jego Krew. Prosi nas, byśmy Mu pomogli dźwigać to święte brzemię. Oddajmy Mu tę przysługę! Nie z przymusu, nie z konieczności, lecz z prawdziwej miłości, jaka należy się samemu tylko Zbawicielowi. Do powołania Chrześcijanina należy nie tylko dźwigać swój krzyż (zob. Łuk. 9, 23), lecz także innym w niesieniu krzyża pomagać. „Jeden drugiego brzemiona dźwigajcie, a tak wypełnicie Zakon Chrystusowy” (Gal. 6, 2).

Służby Szymonowej, pomagania w niesieniu krzyża trzeba się uczyć. Trzeba otwartymi oczyma patrzeć na Zbawiciela niosącego krzyż, trzeba umieć dostrzec wielkie i małe potrzeby naszych bliźnich. Wielu myśli przede wszystkim o sobie i o swych tysiącznych „cierpieniach”. Do służby Szymonowej należy również dobre, współczujące serce, które odczuwa cudze cierpienie na równi z własnym, więcej nawet: odczuwa je tak, jak Cierpienie Zbawiciela i stara się je ukoić. Należy też mieć rękę delikatną, umiejącą oszczędzać bliźniego. Można bowiem wspomagać cierpiącego w taki sposób, że się go upokarza i zadaje ból.

Wychowujmy się więc z całą świadomością do pomagania innym w niesieniu krzyża, przede wszystkim w kręgu naszych współbraci, w drobnych sprawach codziennych. Przyjacielskie pozdrowienie, słówko zainteresowania i współczucia, zwykła, prosta usłużność, znoszenie w milczeniu przykrych właściwości bliźniego, oto bardzo cenne przysługi miłości. Wyniszczają one w nas egoizm, rozszerzają spojrzenie i serce. Dopomagają do tego, by potrzeby naszych bliźnich, Zakonu, Kościoła i całego świata stawały się coraz bardziej naszymi własnymi troskami, przedmiotem naszych modlitw i ofiar, byśmy pełnili naszą służbę kapłańską jako służbę Szymonową wobec ludzi przytłoczonych cierpieniem i nędzą.

Służba Szymonowa pełniona jako służba Zbawicielowi, najwięcej łaski i szczęścia przynosi temu, kto ją pełni. „Szczęśliwsza to rzecz dawać, aniżeli brać” (Dz. Ap. 20, 35). Na drodze krzyżowej, u Boku Zbawiciela, pomagając innym dźwigać krzyż, nabieramy siły do dźwigania własnych krzyżów. 

— Postanowienie. Z miłością pomagać nieść krzyż Zbawicielowi w osobach naszych braci i sióstr obciążonych krzyżem.

 

 

Modlitwa.

Zbawicielu Drogi! Jakaż to radość, że Szymonowi wolno było zdjąć z Twych poranionych Ramion ciężki krzyż i przynieść l Ci tym nieco ulgi w Twej bolesnej drodze na Golgotę. Ileż razy odmówiłem Ci tej przysługi miłości, o którą prosiłeś mnie w osobie moich braci i sióstr obarczonych krzyżem, lub oddawałem ją z wewnętrznym sprzeciwem. Przebacz mi to! Odtąd chętnie będę Ci pomagał krzyż dźwigać. Spraw, bym zawsze miał oczy otwarte na Twoje potrzeby w osobach cierpiących ludzi, serce współczujące, dłoń delikatną, a mocną. Spraw, bym dźwigając krzyż i pomagając innym go dźwigać, doznał pełnego błogosławieństwa krzyża. Amen.

 

 

Zachęcamy do:

  1. uczczenia Św. Józefa w miesiącu marcu ku Jego czci poświęconym: Nabożeństwo marcowe ku czci Św. Józefa, Oblubieńca NMP – dzień 15.
  2. poznania Nauki katolickie o Wielkim Poście.
  3. uczczenia Tajemnicy Odkupienia w Wielkim Poście: Nabożeństwo na okres Wielkiego Postu.
  4. uczczenia Męki Pańskiej: Nabożeństwo do Męki Pańskiej.
  5. uczczenia Tajemnicy dnia dzisiejszego, Przenajdroższej Krwi Pana naszego Jezusa Chrystusa.
  6. uczczenia Świętego Patrona dnia dnia dzisiejszego, Św. Klemensa Marii Dworzaka (Hofbauera): Nabożeństwo do Św. Klemensa Marii Dworzaka (Hofbauera).
  7. lektury czytania wielkopostnego: Czytania wielkopostne o Matce Boskiej Bolesnej — dzień 31

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2024