Rozmyślanie 6.

Przed Narodzeniem Pana Jezusowym. Opatrzenie drzwi domu. Cz. 2.

 

 

 

 

Źródło: Dziecię Pan Jezus Ks. Marcin Hińcza Prowincjał Societatis Jesu 1877r.

 

 

Przygotowanie pierwsze. Postaw się w domeczku małym Najświętszej Maryi Panny i tam zobacz najpierw Pannę, około której wielka liczba Aniołów, i Józef Święty w swoim kąciku.

Przygotowanie wtóre. Proś, abyś poznał, jako masz opatrzyć drzwi domu twego.

 

 

Punkt II.

Drzwi Najświętszej Maryi Panny opatrzone dobrze; zawarta w domeczku na co oczy otwierała, tylko ku Niebu, a wnętrzne do Syna Swego Najmilszego. 

Uszy Swe wewnętrzne na głosy Dzieciątka dziwne, na one natchnienia Jego; uszy zaś ciała Swego na rozmowy anielskie Józefa Świętego, Sama najmniej mówiąc, wiele słuchając; mówiła jednak, gdzie potrzeba wyciągała. Wierzę, że też oni muzycy niebiescy uszy jej muzyką cieszyli.

Smak Jej około grubych, podłych, tanich, uczciwych jednak i nieszkodliwych się potraw bawił. 

Wonności jej były, które z siebie szaty anielskie wydawały, więc one cnoty Jej, które niebo wonnością, napełniały.

Ręce robotą zabawione, albo Łaski od Boga żebrzące. Matka twoja tak opatrzna; syn, córka, co ma czynić? Zawierać także drzwi potrzeba swoje przykładem Jej, zmysły swoje, żeby przez nie śmierć nie weszła, i gospodę Pańską opanowała. Nie chcę innemu otwierać, Matko moja, tylko Temu Komuś Ty otworzyła.

 

Punkt III.

Jak strzec zmysłów? Oczy mają być spuszczone, które w ten czas tylko otwierać, gdy potrzeba; dworność niech przez nie nie wchodzi; nie zapatrzać się też na te rzeczy, które by szkodę jaką duszy przyniosły; a to w urodzie pospolicie i gładkości bywa, na którą jeżeli potrzeba będzie spojrzeć, oczy prędko spuścić. Uszy niech mowom złym, próżnym, zawarte będą, obmowiskom wszelakim; smakowi tylko z potrzeby dogadzać; wonności nie trzeba zażywać, jako perfumów, bez których może człowiek żyć, chyba by dla powietrza w izbie, dla wykurzenia przez kadzenie.

Ręce, którymi łacno Boga obrazić może, bądź uderzeniem, bądź w igrzyskach, choć i z najlepszym człowiekiem, mieć w ostrożności. 

Lepiej by, Panie, żebym stracił i oczy, i ręce, i uszy, niż żebym Cię, Boga mego, obrazić miał. Chcę się strzec jako najpilniej, Jezu mój, Dobro moje, obrazy Twojej.

Strzec pilno zmysłów swoich.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023