Przed Narodzeniem Pana Jezusowym

 

 

Rozmyślanie 44.

CZAS PO BOŻYM NARODZENIU, TJ. PO TRZECH KRÓLACH. Cz. 10. Sukienka Dziecięciu Jezus.

 

 

 

 

 

Źródło: Dziecię Pan Jezus Ks. Marcin Hińcza Prowincjał Societatis Jesu 1877r.

 

 

Przygotowanie pierwsze. Postaw sobie przed oczy Dziecię Jezusa stojącego.

Przygotowanie wtóre. Proś, żebyś poznał, jako Go masz w sukienkę przybrać.

 

 

 

Punkt I. 

Ojciec Niebieski, Król, z Opatrzności Swej nikogo nie wypuszcza; taką odzieżą dał zacną Duszy Jezusowej, że człowiek, przypatrując się jej, ustawać od zdumienia musi. Sukienka Jezusowa była brunatna, coś na krew poszło, w którą się zaraz przy poczęciu oblókł. Ale cóż to za sukienka? Daje o niej Sam Jezus znać, gdy mówi: Pragnieniem pragnąłem pożywać tę paschą z wami. Pragnienie wielkie, i chęć ustawiczna do cierpienia, do Krwi wylania, była sukienką brunatną Duszy Jezusowej, w którą Wolę Swoją oblókł Go Ojciec Niebieski, a On w niej mile i uciesznie chodził.

Takąś się barwą przyodział, na świat przyszedłszy, Jezu mój? A to wszystko dla mnie? Lepiej podobno było w bieli jak najświetniej chodzić? Nic o cierpieniu nie myśląc, wesoło żyć z nami na ziemi: bo dosyć już było, żeś się ostał człowiekiem: Mogło to uniżenie Twoje dosyć Bogu Ojcu uczynić; aleś Ty nie chciał, boś mnie bardzo umiłował. Niechże ja też pod barwą z Tobą, Panem moim, chodzę, niech dusza moja żąda co cierpieć dla Ciebie.

Chcę, Jezu mój, więc i dziatki poddane do cierpienia pobudzać.

 

Punkt II. 

Matka Święta Dziecię najmilsze ozdobiła też w sukienkę, a ta była nie szyta, ale tkana, która też rosła na Jezusie, i aż do śmierci jej używał; podobieństwo, że z wełny była urobiona Świętymi Rękoma Jezusowi od Matki. Ozdobiony wtedy Jezus w utkaną sukienkę, która nie szyta była, i rozpróć się nie mogła. O jakie cnoty, i grunty nasze w dobrym! Nicią się spoiło, co i wnet, i samo się porze, albo też lada nożyk rozporze, co się było zszyło. To jest, jako suknią, gdy się szyje, z rozmaitych się sztuk szyć musi, i sztukę do sztuki przyłożywszy, przypiąwszy nicią, suknią mieć będziesz; tak nasze cnoty nie zarazem w duszy naszej, jako w Chrystusowej, są doskonałe, ale po kilku, i po części się na nie zdobywamy. Na przykład: w cierpliwości za okazją się ćwicząc i onej nabywając, która, że słabą decyzją wiążemy, prędko lada nożyk i słówko przykre rozporze. Więc i stateczność nasza, za małą się mową w dobrem dwoi i porze.

A Matka w utkaną sukienkę ubrała Dziecię; którą miał Pan Jezus do śmierci, znacząc gruntowną też jej cnotę, którą przy śmierci Dziecięcia Swego wiernie pokazała. Czyś też i stateczny? Jak prochu, tak wiele dzieci, poddanych i czeladzi niestatecznych: które gruntować potrzeba, aby w tym, w czym się ćwiczą, stateczni byli.

 

 

Punkt III. 

Urobić trzeba będzie sukienkę swymi rękoma Jezusowi. To jest: mieć ubogiego, którego byś z twojej cząstki przyodział, co może być łacno, możesz bowiem obrać sobie na rok którą sierotę, albo jakiego w szpitalu, którego byś zamiast Jezusa przyodziewał. Albo jeżeliś w takim stanie, żeś już wszystko porzucił, chcesz-li cnotę mieć, i oną Jezusa przyodziać, przyłóż rąk do tego; miej się sam do tego, bo się będziesz cieszył kiedy pracą rąk twoich, i dobrze ci będzie przy śmierci. 

A jeżeli też i do tego pilności przyłożysz, aby powierzeni tobie, od ciebie w cnocie ćwiczeni byli, świetniejszym będziesz niebie. Wypraw serce moje, wolę moją, ręce moje w tym, Jezu mój, abym tobie k’woli urobić sukienkę mógł.

Tu wejrzyj w się pilno, co ci też za cnoty trzeba, i której ci nie dostaje, i do któregoś już stopnia cnoty przyszedł, a zobaczywszy wszystkiego co małe, uczyń postanowienie, starać się o wszystko z pilnością i niezwłocznie.

To też upatrowanie czynić w dzieciach, w poddanych, w czym by ich osobliwie ćwiczyć, co w nich wykorzeniać.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2024