Przed Narodzeniem Pana Jezusowym

 

 

Rozmyślanie 50.

CZAS PO BOŻYM NARODZENIU, TJ. PO TRZECH KRÓLACH. Cz. 16. Zabawa Dziecięcia Jezus przy Matce.

 

 

 

 

Źródło: Dziecię Pan Jezus Ks. Marcin Hińcza Prowincjał Societatis Jesu 1877r.

 

 

Przygotowanie pierwsze. Staw sobie przed oczy Matkę Świętą szyjącą, i Dzieciątko Jezus tamże będące.

Przygotowanie wtóre. Proś, żebyś poznał, czym się to Dziecię Jezus bawiło przy Matce w Egipcie.

 

 

Punkt I. 

Dzieciątko Pan Jezus w sześciu lat, dziwnej i na Duszy i na Twarzy Piękności, postępkami Swymi cieszyło wielce Ojca Niebieskiego; złości, płaczu, nie słychać było żadnego: wesołe zawsze, choć przed Oczy Jego stawiał ustawicznie Bóg Ojciec one naczynia, którymi się miał dorobić zbawienia duszy naszej, przekładając Onemu Najmilszemu Dziecięciu Tajemnice wszystkie onego krzyża, gwoździ, biczów, rózg i ciernia, żółci, na które kiedykolwiek miał przyjść.

Nie strasz, Ojcze, Najmilszego Syna, zlęknie się, i owszem się przelęknie Dziecię, na takie ciężkie patrząc karania. Widzisz jako to dobre Dzieciątko, jako niewinne, a takie będzie zawsze; nigdy ten Kwiat śliczny nie zwiędnieje, zawsze w swojej piękności trwać będzie, a, cóż mu tymi biczmi grozisz? Skromne Ci we wszystkim.

Skryję ja je, Ojcze Niebieski, może przeminie tymczasem Gniew Twój. Pójdź do mnie, Perełko Najmilsza, nie dam ja Ciebie, skryję Cię w sercu moim. Ale duszo, Ojciec wszystkie kąciki wynaleźć może, Którego Oczom nic tajnego być nie może. Przecie ja tobie serce moje ofiaruję, i kiedy by podobno było, i Ojcu się Twemu podobało, nigdy by Cię karać nie dopuścił. Złości nie widzi Ojciec na Synu, a przecie Go straszy. Co my rzeczemy, którzy pełni złości jesteśmy, a biczów Boskich uchodzimy, i przed nimi się kryjemy. Trzeba na dzieci rózgi, i straszyć je trzeba, gdy potrzeba; pieszczoty psują dzieci. Większych też w karności mieć potrzeba.

 

 

Punkt II. 

Dzieciątko Jezus, według Wzoru, Który Mu Bóg Ojciec pokazał, będąc przy miłej Matce, podobieństwo, robiło Sobie one naczynia, i Matce Świętej pokazowało. Matuchno, jam krzyżyk urobił, a wszak pięknie? Oto biczyk, a piękny? Pochwalała Matka, a płaczem się oblewając, mieczyki w Sercu ponosiła, domyślając się, iż te naczynia kiedyś miały przyjść na Dziecię, gdyż to przyzwoita dzieciom, pokazować w latach młodych, co się z nimi ma dziać potem, bo jedni Mszę śpiewają, drudzy żołnierze szykują, drudzy radzi tańcują.

Porzuć te naczynia, Jezu Najmilszy, porzuć, bolesne to; rób co innego, weselszego, uczyń górę, i na niej w wielkiej jasności uczyń człowieka, uczyń wiele ludzi ułomnych, którzy od jednego człowieka pomocy żebrzą, a on im niech pomaga, i chorych uzdrawia. Ale Ty bardziej miłujesz krzyż, i dlatego go Sobie przed Oczy stawiasz. Zabawa Twoja w tym biegu duchowym, i Zamysł Twój, nie ma być około tego, żebyś wyprawiać miał do tańca Duszę Swą, abyś Sobie co wesołego obiecywać na świecie miał; krzyż Ciebie, bicze czekają, prace ciężkie, i te Sobie stawiaj przed oczy.

Więc dzieci niech się nie bawią lekkimi grzyskami. Czego też i w poddanych przestrzegaj

 

 

Punkt III. 

Dziecię Jezus, nie tylko naczynia Sobie kładł przed Oczy, ale też i z ochotą na nie się gotował, właśnie jakoby one na Ciele Swym już ponosząc. 

Ten sposób Boski jest, że jeśli dusza chce co cierpieć, niech sobie wpierw stawia cierpienie przed oczy, i wszystko co by mogło na nie ciężkiego i przykrego przypaść: i niech sobie tak mówi: Tam będę mieszkał, i przyjdą takie okazje do cierpliwości, przyjdą takie prace, takie będzie towarzystwo, a zniesiesz-że wszystko? I niech się mężnie na wszystko Bogu gotowym stawa, i to jest krzyżyki sobie czynić. Nie wadzi dzieci i poddanych w tym upominać, i mówić im, żeby się za młodu gotowali zawsze na krzyże, których pełno w każdym stanie.

Jezu Najmilszy, pociecho serca mego, Robotniku Najmilszy, niech mnie też myśl o krzyżach miła będzie, aby były ucieszne same krzyże dla Ciebie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2024