Przed Narodzeniem Pana Jezusowym

 

 

Rozmyślanie 36.

CZAS PO BOŻYM NARODZENIU, TJ. PO TRZECH KRÓLACH. Cz. 2. Droga Dzieciątka do Egiptu.

 

 

 

 

Źródło: Dziecię Pan Jezus Ks. Marcin Hińcza Prowincjał Societatis Jesu 1877r.

 

 

Przygotowanie pierwsze. Rozumiej, żeś w drodze przy Dzieciątku.

Przygotowanie wtóre. Proś, żebyś poznał, jako tę drogę Jezus Dziecię odprawuje.

 

 

Punkt 1.

Wyjechali szczęśliwi Pielgrzymowie w drogę z Woli Boskiej w nocy pożegnawszy się z oną stajenką i miastem Betlejem, gdzie przemieszkiwali, w której drodze, co to był za czas, łacno się domyślić możesz, gdyż i Panna na osiołku, nie wyśmienitym nosicielu, i Józef piechotą, i Dzieciątko na rękach Matki Świętej w pieluszki uwinione. Skąd bywało podobieństwo, że się i osiełek potykał, i Józef nie raz uciekając w nocy upadł, i Dzieciątko z Matką natrząsnąć się musiało nie raz. Obym ja tam był, Dziecię najmilsze, wtedy bym uprzątał wszystkie usterki, żeby wszędzie było równo dla Ciebie; był-liby był dół, wtedy bym go był nie drzewem, albo czym innym uściełał, ale sobą samym, abyś Ty, Dziecię kochane, z Matką, wolnusieńką drogę miało; ale że mnie tam nie było, oto teraz, Dziecię Najmilsze, wszystkie wady z serca mego chcę znieść, żebyś Ty wolno i po równinie do niego przyszedł.

Chcę i we wszystkim poruszeniu o to się starać, aby żadnemu wadą nie była, żeby się ze mnie nikt nie zgorszył, bo gdy kto zgorszenie daje, Tobie się, Jezu mój, ranę czyni. Chcę się też poniżać, Jezu mój, i równać się z ziemią, żebyś Ty, Dobro moje Jedyne, drogę do serca mego miało najsposobniejszą, miłujesz bowiem pokorę.

 

 

Punkt II. 

Wiatr zimny w nocy wieje, a Dzieciątko nędzę cierpi, wiele mu do ciepła schodzi, i także Matce Świętej: nie masz tam ani poduszeczki, która by Go obwinąć mogła, nie masz kołderki, ani nawet kocyka; pieluszki tylko, które Matka podobno zdjęła z Głowy, choć zimno Sama cierpiąc, aby Dzieciątko zimno nie cierpiało.

Zimno Dzieciątku Jezusowi i teraz, gdy ludzie miłości przeciw Niemu nie mają, ani Go ogrzewają. Kiedy by grzechów nie było na świecie, czułby Jezus ciepło; kiedy by ludzie w cnotach się ćwiczyli, nie cierpiałby nędzy Jezus; ale jak wiele jest niedoskonałości w sercach ludzkich, tak wiele okazji do zimna Jezusowi.

Niechże tych ułomności nie miłuję, Jezu, niech jak najdoskonalej dla Miłości Twojej żyję, w żarliwości ku Tobie. Ile ze mnie będzie mogło być, chcę się ich strzec, żebym je znał; chcę sumienie moje ojcu duchownemu jako najszczerzej otwierać, nic nie tając. Ty, Panie, Sam mi do tego dopomóż.

 

 

Punkt III. 

Matka Najmilsza, subtelnego charakteru, utrudzona w drodze, pokrzepienia potrzebuje jakiego. Porwij się, duszo moja, a wyścignij, żebyś dla Nich co nagotowała, czym by się ciepło wypiwszy zagrzać i posilić mogła.

A cóż ty umiesz dobrego? I wody zagrzać nie umiesz, żeby ciepła była: letnio ty wszystko czynisz, co ani ciepło, ani zimno.

Cóż z taką rzeczą Bogu uczynisz za smak? Co Matce miłej? Letnie sprawy, jeżelim kiedy czynił, więcej, Matko Święta, nie chcę, ozięble nie chcę; gorąco chcę wszystko dla Boga odprawować, abym smak Tobie i Jezusowi uczynił.

To bowiem najmilsze Bogu, jako gdy kto z weselem i gorąco dla Niego czyni, nie kwasząc się, ani opierając w żadnej rzeczy, którą Bóg każe.

Wesołego i miłującego dawcę Bóg miłuje.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2024