Krzyż Święty

 

 

Rozmyślanie 31.

Króla koronują.

 

 

 

 

Źródło: Ks. Marcin Hińcza TJ – Król Bolesny Jezus Chrystus, wyd. 5 1885r.

 

 

 

MODLITWA ZWYCZAJNA PRZED KAŻDYM ROZMYŚLANIEM.

Błagam Cię, Jezu, Boże mój! niech siła Miłości Twojej gorętszej od ognia, słodszej od miodu, ogarnie duszę moją, abym umarł dla Miłości Twojej, o! Panie mój, Któryś raczył umrzeć dla mojej miłości. Amen.

(Modlitwa Św. Ojca Franciszka z Asyżu.)

 

 

Przygotowanie 1. Historię przypomnij sobie. 

Przygotowanie 2. Staw się przy tej koronacji.

Przygotowanie 3. Proś, żebyś poznał boleść Króla. 

 

 

Punkt I. 

Podniósł się zemdlony Jezus ze Krwi Swojej i ledwo stojąc na nogach dla słabości, szedł do szat Swych, żeby się w nie ubrać: aliści czart sługom swoim podaje nowy sposób utrapienia Króla koroną cierniową. Ochotni na skinienie Pana swego słudzy skoczą do ostrego ciernia i z niego urznąwszy gałęzi (zob. Mat. 27, 29) uplotą koronę ościstą, żeby nią Jezusa ozdobić. Sadzają Pana, prędko i sromotnie koronę bolesną na głowę tłoczą; wchodzą ciernie przez skórę, rani ciało, wnika, przebiwszy kość, w mózg nielitościwie; a królewskie wszystko ciało od bólu drży, płynąca rosa źródła wiecznego bladą twarz kropi i potoki oczy zalewają spadając z głowy bez przestania. Rozważ tu, co tam za boleść Pańska była. Kiedy delikatne dziecię chce matka bić, ledwo w ziemię nie przepadnie; a kiedy zaś uderzenie choć lekkie dziecię odbierze, bardzo matka czuje; nie masz tego w dorosłym człowieku, którego choć kijem uderzysz, nie bardzo urazisz. Jezus twój najdelikatniejszy, pokłuty na miejscach (1) dwieście siedemdziesiąt i sześciu, sądzisz jak czuł, i bicia i kłucia, a to wszystko dla ciebie, żeby mógł przez podłą koronę, Królem duszy twojej zostać; żeby tryumfował nad cierniem grzechów twych; by cię do podobnej ozdoby pobudził, abyś cierniem prac i umartwienia na świecie się ozdobiwszy, wiecznej korony dostąpił. Lecz niesmaczna duszy mojej Twoja korona, Dobry Jezu, Głowa Twoja i moja (bom człowiek Twój) ostrym wieńcem ozdobiona, a ja ostrości nie miłuję, radbym z światem na uciechę się zdobił, nie tak jak Św. Katarzyna Sieneńska, która sobie koronę cierniową obrała. Uczyń i spraw, Jezu, żeby mi ta korona przyjemną była; biorę ją teraz, ofiarując się też cokolwiek dla Ciebie cierpieć z miłością.

 

 

PRZEKAŻ 1.5% PODATKU
na rozwój Salveregina. Bóg zapłać
KRS: 0000270261 z celem szczegółowym: Salveregina 19503

 

 

Punkt II. 

Przy bólu szyderstwa jeszcze były. Miał koronę Król, berła mu królewskiego nie dostawało, ale i to z szyderstwem mu dają; pokazując tym, że nie był prawdziwie Królem. Bierze wtedy w rękę trzcinę Jezus, i orężem u świata lichym, przeciw czartu się uzbraja, pokazując, że miał czarta pośmiewiskiem owym zwyciężyć i złamać. Tak jest a nie inaczej duszo, co jest głupstwem u świata, lichotą, tym Jezus nad światem królował. Szyderstwa, naśmiewania, bicia, słabość po karaniu, dla której się chwiał jak trzcina, potężnym były orężem przeciw wszystkim nieprzyjaciołom i świata i piekła Umie Jezus i naczyniem słabym wiele robić, gdy je w ręce Swej ma: jako tego doznawamy w ludziach, którzy prawie kazania, Spowiedzi słuchają; że choć nie pocześni u świata, dziwne rzeczy w ludziach sprawują. Więc i w białej płci, w dzieciach, które są słabe jako trzcinki, a przecież tak wiele panienek i dziatek, życie swe, krew za Chrystusa i Wiarę Jego wylaną zapieczętowało; i takich wiele, co w słabej naturze żyjąc, gruntownie ku Niebu idą, nigdy się nie chwiejąc. A ja się Jezu chwieję, jam trzcinka, którą lada wiatr powiewa, i gdybym w ręce Twej nie był, a nastąpił kto na mnie, prędko bym się zachwiał. Dlatego proszę uniżenie, przez te pośmiewiska Twoje, nie puszczaj mnie z Ręki Twej, ale trzymaj aż do śmierci; statecznym chcę być w cnocie, Jezu mój.

 

 

Punkt III. 

Pokłon Panu czynią (zob. Mat. 27, 29): Witaj Królu żydowski, a co raz to w Głowę biją, co raz to w Twarz plują. Jaka to Królowi cześć? Któż  to kiedy takie poszanowanie widział? Coś zasłużył, o Jezu mój, u ludzi? Co u mnie? Żeś na takie pośmiewiska wystawiony? Takich pośmiewisk u Chrześcijan pełno. Kiedy na Spowiedziach Bogu się swemu korzą, kiedy poprawę obiecują, kiedy się strzec grzechu obiecują; cóż innego czynią? Tylko na kolano przed Królem swym Chrystusem padają: ale kiedy po Spowiedzi znowu grzeszą, kiedy sobie za nic Łaski Bożej, duszy swej, Boga, nie ważą? Co czynią innego? Tylko drugim kolanem na Życie Królowi następują, tylko jak bezbożnemu w twarz plują. Chcę ja Tobie cześć i pokłon oddawać, Jezu mój, i teraz tak skrwawionego, koroną ostrą okrytego, tak zelżonego, zeplwanego, wprowadzono do serca mego i tam mam Ciebie Boga mego za Pana, wyznaję za Króla prosząc uniżenie, żebyś z serca mego nigdy nie wychodził, do czego pomogą ostre kolce, którymi zawadź w serce moje, abyś nie mógł wynijść z niego, i żebyś je tym cierniem zranił tak, aby nigdy pamiątka korony Twej, bólu Twego, z serca nie wychodziła, ale trwała w nim na wieki.

 

 

————————————————

Przypis do powyższego rozważania:

(1) S. Vincen. serm de Christi passione.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2024