Krzyż Święty

 

 

Rozmyślanie 34.

Król z krzyżem. 

 

 

 

 

Źródło: Ks. Marcin Hińcza TJ – Król Bolesny Jezus Chrystus, wyd. 5 1885r

 

 

 

MODLITWA ZWYCZAJNA PRZED KAŻDYM ROZMYŚLANIEM.

Błagam Cię, Jezu, Boże mój! niech siła Miłości Twojej gorętszej od ognia, słodszej od miodu, ogarnie duszę moją, abym umarł dla Miłości Twojej, o! Panie mój, Któryś raczył umrzeć dla mojej miłości. Amen.

(Modlitwa Św. Ojca Franciszka z Asyżu.)

 

 

Przygotowanie 1. Historię przypomnij sobie. 

Przygotowanie 2. Postępuj za Chrystusem Panem. 

Przygotowanie 3. Proś, żebyś mógł nieść krzyż za Panem Jezusem. 

 

 

Punkt I. 

Skoro (zob. Mat. 27, 31) wyszedł od Piłata Jezus po wyroku, zaraz porwali Go oprawcy i zdarłszy suknią szkarłatną z Niego, oblekli Go w Jego własną, aby miał stąd większe zawstydzenie, gdy Go ludzie poznają. Oblókłszy się Jezus w suknią, zstąpił na dół, gdzie już był krzyż przygotowany; Jezus z ochotą przystąpiwszy (nabożnie rozważając) obejmować i witać go poczyna: Pragnąłem ciebie krzyżu jeszcze w Żywocie Macierzyńskim, upaliłem się już prawie od pragnienia, tyś ochłoda moja, tyś jedyna pociecha moja; pójdźże już do mnie drzewo pożądane, dopuść Mi, że cię na Ramionach Moich poniosę: przekładam cię nad wszystkie berła królewskie, tyś kluczem złotym, którym się Niebo otwiera i przez cię przyjście do pokoju ojcowskiego, królewskiego; tyś drabiną do górnego mieszkania, tyś kosztownym krzesłem po tak długich pracach, do odpoczynku służącym. Przyjmuję cię z Miłością za wszystkich ludzi grzechy. Złóżcie wszyscy ciężary swoje na ten krzyż, złóżcie z duszy wszystkie pychy, niewstydy, gniewy, zazdrości, nienabożeństwa, a ufajcie mi, choć zbolałymi Ramiony udźwignę; włóżcie wszystkie uciski swe, umartwienia, utrapienia, osławienia, obelgi, przymówki, zawstydzenia, oschłości w Rzeczach Boskich, a zobaczycie, że wam lżejsze będą. Włóż i ty, duszo, co na mnie patrzysz okiem wewnętrznym, swoje wszystkie grzechy i dolegliwości, bądź pewna, że je zniosę. Wiem, że brzydkie są, Jezu, ale że inaczej zbawiona być nie mogę, więc je kładę. Nie wzbraniaj się, Jezu Najmilszy, ich nosić. Bierze Jezus krzyż na Ramiona zbolałe, ciężki bardzo, bierze jednak bez niechęci. I tobie brać krzyż potrzeba, choć ciężki i wtenczas go ochotniej brać potrzeba, kiedy ciężki, to jest, gdy co przykrego na cię przypadnie, pracowitego. Mam dobrą wolę, Jezu, żebym się Tobie podobnym stał, któryś dla mnie krzyż z ochotą dźwigał.

 

 

PRZEKAŻ 1.5% PODATKU
na rozwój Salveregina. Bóg zapłać
KRS: 0000270261 z celem szczegółowym: Salveregina 19503

 

 

Punkt II. 

Ledwo się ruszył Jezus, (nabożnie rozważając) wnet począł oprawca obwoływać Pana, przy niezliczonej gromadzie ludzi: Słuchajcie wszyscy obywatele Jerozolimscy, i wszyscy przychodnie do miasta stołecznego, a wiedźcie o tym, że za skargą przełożonych, za osądzeniem sędziego Piłata, Jezus Nazareński, zbrodzień wam dobrze znany, acz dla wielu innych przyczyn, ale najbardziej dla tej, że będąc Człowiekiem prostym, Bogiem się nazywa, Królem się żydowskim czyni, na śmierć krzyżową jest skazany, aby i on za grzech swój zapłatę wziął. Zraniły wielce te słowa ludzi przychylnych Królowi, ale radość sercom nieprzyjacielskim uczyniły. Jezus zaś pod ciężarem krzyżowym schylony, obwoływanie mile przyjmował. Wtem uderzają w trąby, a żołnierstwo uzbrojone, okrąża obciążonego. Sypie się tłuszcza, kaci szturchają, popychają, biją Jezusa. Idzie prawdziwy Izaak, nie z wiązką drew, ale z drzewem ciężkim; potacza się to na te, to na ową stronę i choć bọleje w ramieniu, a bardziej od szyi, bo się głęboka skryta rana zrobiła, od odtrącania się krzyża o kamienie, przecie dalej postępuje. Ciężkie jarzmo Chrystusowe, potarła się szyja od niego, dlatego, żeby Ci wszystkie ciężary osłodził. Niechże Ci już nic ciężko nie będzie znosić dla Jezusa, bo ciężej Jezus dźwiga, a to co ty dźwigasz, Jezus ci dźwigać pomaga. Roztrząśnij i to obwoływanie Jezusa, i niech serce twoje zrani, bo Ciebie tak miano na sądzie strasznym obwoływać. Szturchają, biją z krzyżem Jezusa Doskonałych to droga, kiedy w utrapieniu ich jeszcze co spotyka, a oni i utrapienie serdecznie i mile znoszą. Niechże ja, Jezu, takim będę.

 

 

Punkt III. 

Uszedł z krzyżem daleko przez miasto Jezus, nic nie mówiąc do oprawców; ale mówiąc do Ojca Niebieskiego: Niosę drzewo do ofiary całopalnej, Ojcze Niebieski, a gdzież masz rzecz do ofiarowania? Opatrzyłeś już pewnie Sobie, a opatrzyłeś od wieków; oto Ja ofiarą całopalenia, zgorzeje na tym drzewie miłością zdjęty ku Tobie, i ku duszy, która to rozważa. Mówił i z Matką, o! jak żałośnie. Zastąpi żałosna, zbolała Matka, i wejrzawszy oboje na Się, Sercem się krajali, obostrzonym od boleści. Mówił Jezus: Matko jedyna moja, dziękuję ci za Macierzyńskie wychowanie, dogadzałaś, służyłaś Mi we wszystkim, niech ci Ojciec Niebieski zapłaci. Nigdyś Mi się jedyna Matko nie uprzykrzyła, miałem we wszystkim z ciebie dogodę. Dziękuję Ci. Byś była w Sercu Moim, doznałabyś jakom zewsząd strapiony. A matka zaś rzecze: Jezu, Jezu mój drogi, synu kochany, jedyne dziecię, takie to dziś rozstanie z Tobą? Odchodzisz jedyna pociecho, usychasz wonny kwiateczku, a mnie żałosną Matkę zostawujesz. O jak odmienna teraz Twarz Twoja? Nie ma ani porównania do postaci, która przedtem była. Co za ciężar na świętych ramionach twoich? Pójdę i będę go pospołu dźwigała z Tobą; przyjmij Mnie do towarzystwa, Matkam ci, wierz Mi, że Ci pomogę. Ale Ty, Jezu, i mojej pomocy nie pragniesz, dźwigać sam chcesz, i za mnie, i za wszystkich ludzi. Przy tobie ja jednak, Panie mój, trwać aż do śmierci będę. Mówił i do pewnych niewiast, które szły rzewno płacząc za nim: Córki Jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną, ale nad wami samymi płaczcie, i nad synami waszymi. Albowiem oto przyjdą dni, w które będą mówić: Błogosławione niepłodne, i które nie rodziły, i które nie karmiły. W te dni będą mówić górom: Spadnijcie na nas, i pagórkom: przykryjcie nas. Jeżeli bowiem na zielonym drzewie tego dokazują, na suchym czego dokazywać będą? Lecz Dobry Jezu, hamujesz płacz, gdy dzień płaczu, dzień lamentu. Co to jest? Płakać każesz nad synami ludzkimi, Ty, który giniesz zacniejszy nad syny ludzkie? Cóż są względem Ciebie wszyscy ludzie? Zapomnij ich, idzie o zacniejsze życie twoje. Jezus zapomniał o sobie, zapomniał o męce, i między katami kazanie o sądzie prawi, suche drzewo przed oczy przekłada. Płacz duszo nad Jezusem, płacz nad sobą, płacz nad ludźmi, płacz nad grzechami, żebyś i ty kiedyś Ręki potężnej Pańskiej nie zaznała. Wiem, Jezu mój, żem suchy, zieloności cnót gruntownych we mnie nie ma, Ty, Dobry Jezu, spraw, żebym z suchego zielonym się stał, wszak mi zsyłasz z Nieba  potoki, i nie brak mi Twojej Pomocy.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2024