Źródło: Św. Józef Sebastian Pelczar – Życie duchowne, czyli doskonałość chrześcijańska T. 1 1924r.

 

 

Przede wszystkim przygotuj miejsce dla obfitszej łaski, to jest przy pomocy łaski, o którą modlić się trzeba, oczyść swe serce. Niech słońce spuszcza swe promienie i niech ziarno będzie dobre. Gdy jednak pole jest źle uprawione, gdy pełno na nim kamieni i cierni, na cóż się przyda? Słońcem jest Duch Święty, a polem dusza. Cóż pomoże, że promienie, to jest łaski Ducha Świętego, padają na duszę, gdy w niej pełno kamieni i cierni, to jest grzechów, złych przywiązań i próżnych myśli. Oczyść więc najpierw duszę przez pokutę i umartwienie, do czego nie braknie ci pomocy Bożej, a wtenczas Duch Święty będzie działać skuteczniej.

Przede wszystkim usuń grzech. Grzech bowiem jest głównym nieprzyja­cielem Ducha Świętego. Grzech Go zasmuca, grzech gasi w duszy Jego światło. Kiedy Duch Święty rozlewa miłość Bożą w sercach naszych (Rz 5, 5), grzech osłabia tę miłość albo zgoła zabija, słowem, grzech sprzeciwia się wszelkim sprawom i darom Ducha Świętego. Kto zatem pragnie, by Duch Święty w nim działał, niech wpierw wyrzuci grzech. Serce nasze – mówi pięknie św. Augustyn – jest naczyniem, do którego Pan chce nalać drogiego balsamu swojej łaski. Trze­ba jednak najpierw wypróżnić i oczyścić to naczynie, i to nie tylko z grzechów śmiertelnych, ale i z powszednich, zwłaszcza nałogowych. Oczyść więc duszę z grzechów, które może ciążą na niej, za dawne zaś żałuj i pokutuj nieustannie.

Usuń również inne przeszkody, wstrzymujące lub osłabiające wpływ łaski Bożej. Są nimi: zła miłość własna, niewłaściwe lgnięcie do stworzeń, brak umartwienia i zapanowania nad zmysłową pożądliwością, pycha i próżność, niechęć lub wstręt do bliźnich i przywiązanie do swego zdania. Inne prze­szkody to: rozproszenie ducha i zbytnia ciekawość, przesadne oddawanie się świeckim naukom, interesom lub polityce, lekkomyślność lub zatwardziałość serca i skupienie się na rzeczach zewnętrznych, niepokój i gorączka duszy, wreszcie opieszałość w uczynieniu dobra i hołdowanie duchowi świata.

Po drugie, proś o łaskę potrzebną do życia nadprzyrodzonego, bo miłosierdzie Boże nachyla się ku proszącym. Aby zaś twoja modlitwa była god­na wysłuchania, proś Ducha Świętego o dar modlitwy. Łaska Boża – mówi św. Efrem – nikogo nie opuszcza, kto mężnie walczy z szatanem. Jeżeli zaś ktoś tak jest opieszały, że nie chce swoich ust otworzyć i nie prosi o pomoc łaski, sam siebie niech oskarża, a nie łaskę, jak gdyby go nie wspomagała. Pragnij zatem tej łaski jak małe pisklęta pragną pokarmu. Bądź przy tym pokorny, bo pokora przyciąga Ducha Świętego, i módl się nieustannie, zwłaszcza do stolicy łaski – do Serca Jezusowego – a za przyczyną Matki Łaski Bożej. Do opata Jana rzekli raz bracia zakonni: „Ojcze, oto deszcz pada, drzewa palmowe przyniosą obfite owoce”. „Bogu niech będą dzięki – odrzekł opat – bądźmy podobni do palm okrywających się kwiatem. Prośmy Ducha Świętego, aby deszczem swej łaski ożywił i użyźnił nasze serca. Wtenczas i my również przyniesiemy obfite owoce”. Tak jest, proś często o deszcz łaski, mówiąc za św. Augustynem: „O, Duchu Święty, tchnij we mnie bez przestanku i sprawiaj Twoje święte dzieło, abym o nim myślał. Przynaglaj mnie, abym je spełniał, pociągaj mnie, abym Cię miłował; wzmacniaj mnie, abym się Ciebie trzymał; strzeż mnie, abym Ciebie nie utracił”. W tym celu miej gorące nabożeństwo do Ducha Świętego i przygotuj się do Zielonych Świąt nowenną, a i kiedy in­dziej także odmawiaj pobożnie hymn Veni Creator lub antyfonę: Veni, Sancte Spiritus (Przyjdź, Duchu Święty).

Szczególnie gdy dusza twoja wyschnie bez rosy łaski, np. w czasie Bożej próby, proś wtenczas o nią gorąco, jak prosił niegdyś Eliasz, gdy niebo przez trzy lata było zamknięte. Jeżeli Bóg nie użyczy zaraz tej rosy, bądź cierpliwy i czekaj „chwili Pańskiej”, bo wtenczas doświadcza cię Bóg. Jak żebrak stoi cierpliwie pod drzwiami i czeka, aż mu litościwa ręka poda kawałek chleba, tak i ty stój wytrwale pod drzwiami nieba, choćby w burzy i ciemności. Pan Bóg otworzy prędzej czy później i da jałmużnę, lecz gdy się zniecierpliwisz, odejdziesz z niczym. Bądź też daleki nawet od cienia zazdrości, gdy widzisz, że kogo innego Pan wysłuchuje prędzej i daje mu obfitszą miarę łask, bo każdy będzie sądzony według tej miary, jaką otrzymał od Boga.

Gdy Pan Bóg daje łaskę, otwórz jej swe serce, by do niego wstąpiła. Są bowiem dusze, które sobie z Boga czynią igraszkę, proszą o łaskę, a gdy Bóg ją daje, odpychają ją od siebie. Czyż one nie są podobne do chorego, który prosi o lekarstwo, ale nie chce go pić?

Bądź wdzięczny za każdy dar łaski, a staniesz się godny większego, bo wdzięczność za otrzymane łaski jest modlitwą o nowe. Jeżeli nie będziesz dziękować, Pan Bóg stanie się skąpy. Któż bowiem daje chętnie jałmużnę żebrakowi, który otrzymawszy ją, ani głowy nie skłoni, ani nie powie słowa podzięki, jakby nie jałmużnę, ale daninę otrzymał.

Łaski Boże przyjmuj z wielką czcią i radością. Gdybyś był w owym czasie na Kalwarii, gdy krople krwi Zbawiciela spadały na ziemię, z jaką czcią i radością byłbyś je zbierał. Z nie mniejszą czcią przyjmuj Jego łaski, które z ran najświętszych spływają na twoją duszę, bo one są owocem męki i śmierci Chrystusowej.

Przede wszystkim korzystaj z każdej łaski przez chętne poddanie się jej. Jak żeglarze spostrzegłszy, że wiatr pomyślny się zrywa, natychmiast rozpi­nają żagle i puszczają się w drogę, tak i ty, gdy w sobie poczujesz prąd Ducha Świętego, rozpuszczaj żagle twej duszy, to jest pragnienia, i dalej w drogę za prądem łaski. Tak czynili święci. Serce ich ciągle czuwało, a skoro tylko usłyszeli głos Boży, natychmiast mówili jak Samuel: Mów, Panie, bo sługa Twój słucha (1 Sm 3, 10). Do Szymona i Andrzeja rzekł Zbawiciel: Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi (Mt 4, 19), a oni bezzwłocznie rzucają sieci, idą za Panem i stają się Apostołami. Św. Antoni słyszy na kazaniu te słowa Pańskie: Jeżeli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz i daj ubogim, […] Potem przyjdź i chodź za Mną (Mt 19, 21). Natychmiast rozdaje wszystką majętność, idzie na pustynię i staje się świętym. Stanisław Kostka czuje w duszy natchnienie do życia zakonnego i zaraz udaje się w nieznany obcy kraj, przybywa do Rzymu, wstępuje do Towarzystwa Jezusowego i staje się świętym. Joanna Franciszka de Chantal dowiaduje się od św. Franciszka Salezego, że ją Bóg woła do zakonu. Zaraz porzuca rodzinę, zamyka się w klasztorze i staje się świętą. Bądź i ty posłuszny Bogu, a strzeż się lenistwa duchowego w przyjęciu łaski, inaczej możesz ją utracić. Pan Jezus bowiem stoi niejako pod drzwiami serca i puka, i prosi, byś otworzył, chcąc wejść do ciebie i obsypać cię darami swej dobroci. Jeżeli będziesz się wahał i nie zechcesz otworzyć, Pan, czując się wzgardzonym, odejdzie do innego serca. A biada ci, gdy Pan Jezus odejdzie, bo natychmiast szatan się zbliży. Taka jest przyczyna zguby wielu dusz, bo nie rozpoznały czasu swego nawiedzenia (Łk 19, 44).

Z każdą łaską współdziałaj i to tak, aby łaska była źródłem twoich czynności i pierwszym niejako działaczem, ty zaś posłusznym i pilnym jej pomocnikiem. Wzorem niech ci tu będzie Apostoł Paweł, który tak o sobie mówi: Za łaską Boga jestem tym, czym jestem, a dana mi łaska Jego nie okazała się daremna; przeciwnie, pracowałem więcej od nich wszystkich, nie ja, co prawda, lecz łaska Boża ze mną (1 Kor 15, 10). W tym celu módl się, aby Bóg sam działał w tobie i przez ciebie. Po drugie, oczyszczaj i uświęcaj wewnętrzne pobudki, aby nic nie robić dla chwały ludzkiej, swojego zadowo­lenia lub kaprysu, ale wszystko dla Boga. Po trzecie, panuj nad gorączką czynu i nad wrodzoną porywczością, co nawet rzeczy Boże wykonuje po ludzku, to jest pospiesznie, niedoskonale, bez wyższej pobudki i bez zjednoczenia się z Bogiem. Wreszcie, miej przed oczyma Tego, który wszystko dobrze uczynił.

Jeżeli otworzysz swe serce i przyjmiesz łaskę Bożą, zachowaj ją ostrożnie, tak „jak gdybyś niósł w kielichu Najświętszą Krew Zbawiciela”. A im obfitsze są łaski, im hojniejsze dary, tym więcej ich strzeż, tym bardziej się lękaj, bo tym więcej będzie Bóg żądał od ciebie. Lżej będzie – mówi Zbawiciel – Tyrowi i Sydonowi w dzień sądu aniżeli Betsaidzie i Kafarnaum, bo owe pogańskie miasta nie otrzymały tyle łaski i światła, ile wzięły miasta izraelskie. Lucyfer nie byłby tak nisko upadł ani zdrajca Judasz nie byłby tak ciężko karany, gdyby nie odebrali tyle łask szczególnych i tak haniebnie ich nadużyli.

Jeśli chcesz uniknąć ich strasznego losu, korzystaj doskonale z każdej łaski, spełniając wiernie to wszystko, czego Bóg od ciebie żąda. Gdy będziesz posłuszny i szlachetny względem Boga i nie przekroczysz żadnego rozkazu, żadnej nie odmówisz ofiary, uwielbisz Pana Boga, a siebie uświęcisz, realizując tym sposobem myśl Bożą, jaką ci objawia przez każdą swą łaskę. Jeżeli pi­szący uczeń daje się prowadzić ręką nauczyciela, pismo jest czyste i kształtne, przeciwnie, gdy się opiera lub pisze z niechęcią, pełne jest plam i zniekształceń. Tak samo gdy dusza jest posłuszna i pracowita, wspólne dzieło łaski i duszy będzie chwalebne dla Boga i korzystne dla duszy. W przeciwnym zaś razie ani Bóg nie ma chwały, ani dusza pożytku. Niestety, trzeba tu powtórzyć słowa św. Teresy: „Pan Jezus wyciąga nieustannie ręce pełne łask, a nie ma, kto by je brał” albo kto by z nimi współdziałał wiernie.

Nie ma doprawdy nic wstrętniejszego dla Pana Boga nad wzgardę lub marnowanie Jego łask. Objawił to sam Zbawiciel swoim słowem w owej przypowieści o słudze leniwym, który za to, że ukrył swój talent, to jest – nie korzystał z niego, został wrzucony w ciemności zewnętrzne, gdzie jest „płacz i zgrzytanie zębów”. Objawił to także swoim czynem, gdy płakał nad zaślepioną Jerozolimą, iż nie poznała czasu swego nawiedzenia, albo gdy przeklął figę nierodzącą owocu. Ta groźba odnosi się nie tylko do jednostek, ale także do narodów, jeżeli się odwracają od Chrystusa i od Jego Kościoła.

Nie ma też nic szkodliwszego dla duszy. Bóg bowiem daje łaski swoje z miarą, według słów Apostoła: Każdemu z nas została dana łaska według miary daru Chrystusowego (Ef 4, 7). Jeżeli dusza tę miarę zużyje na darmo, jeżeli łaski Boże odrzuci lub zmarnuje, wtedy narazi się na niebezpieczeństwo, tak, że albo ją Pan opuści, jak opuścił Saula i Judasza, albo łask swoich poskąpi, a wtenczas ta dusza stanie się podobna do niewidomego kaleki, którego prze­wodnik opuścił w lesie, pełnym przepaści i dzikich zwierząt. Zagaśnie dla niej światło Boże, ustaną siły duchowe, zniknie prawie nadzieja zbawienia, jak grozi sam Zbawiciel: “Powiadam wam: królestwo Boże będzie wam zabrane (a więc i łaski wiodące do niego), a dane narodowi, który wydajego owoce” (Mt 21,43).

O, jakże smutna będzie śmierć takiej duszy, gdy przy słabym świetle gromnicy zobaczy dary Boże nadużyte, łaski Boże wzgardzone. Jakże straszny będzie sąd tej duszy, gdy Bóg zażąda ścisłego rachunku z każdej łaski, bo każda miała przynieść owoc ku życiu wiecznemu, gdy Sędzia wszystkowiedzący i najsprawiedliwszy zawoła: Zdaj sprawę z twojego włodarstwa, jakie korzyści odniosłeś z mojej krwi i z tych łask, które tą moją krwią wysłużyłem dla ciebie? Jakże okropne będzie piekło tej duszy, gdy sama na siebie będzie narzekać: 0 nieszczęsna, mogłam się zbawić, bo Bóg mi nie szczędził swoich łask, a oto potępiłam się na przekór Jego miłości. O, gdybym miała teraz tylko jedną z tych łask, których takie mnóstwo odebrałam za życia! Lecz, niestety, dla mnie już minął czas łaski i zmiłowania! Św. Franciszek od św. Hieronima miał zwyczaj, że na ulicach miasta Neapolu głosił krótkie, a gorące kazania, i to często o piekle. Pewnego razu zatrzymał się w tym celu na jednej z ulic, gdy wtem z domu przeciwległego wybiegła Katarzyna, kobieta lekkich obyczajów, i wraz ze swymi towarzyszkami zaczęła śpiewać i tańczyć, tak że święty musiał odejść z niczym. Przybył tam następnego dnia, ale jakież było jego zdziwienie, kiedy sąsiedzi powiedzieli mu, że właśnie wczoraj Katarzyna nagle umarła. „Idźmy pomodlić się za nią” – rzekł św. Franciszek, a wszedłszy z uliczną rzeszą do domu, gdzie leżały zwłoki, zawołał najwidoczniej z natchnienia Bożego: „Katarzyno, powiedz nam, gdzie jesteś teraz?”. Powtórzył to drugi raz i trzeci. Za trzecim razem zmarła otworzyła oczy i rzekła głosem rozpaczy:

„W piekle, jestem w piekle”. Przerażenie obecnych było nie do opisania, wielu prosiło natychmiast o spowiedź.

O, jakże niebezpieczna to rzecz gardzić łaską Bożą.

Przeciwnie, wierna i wytrwała praca z łaską prowadzi prostą drogą do doskonałości. Jak bowiem w łańcuchu jedno ogniwo spaja się z drugim, tak łaski Boże wiążą się z sobą i jedna ciągnie za sobą drugą. Taki łańcuch łask przeznaczył Bóg dla każdej duszy. Jeżeli dusza z jednej korzysta i o drugą prosi, Pan Bóg zaraz nadstawia drugą. A im lepszy użytek czyni dusza z jednej, tym druga będzie obfitsza. Święci z każdej łaski należycie korzystali i dlatego stali się świętymi. Pan Bóg był dla nich hojny, oni byli wierni Bogu. Im więcej Bóg im dawał, tym więcej oni czynili dla Boga, tak iż między Bogiem a świętymi zachodziło pewne współzawodnictwo. Oto np. Zacheusz wstąpił na drzewo figowe, by zobaczyć przechodzącego Zbawiciela. Ta chęć podobała się Panu, zapragnął wtedy wejść do jego domu. Zacheusz nie tylko przyjmuje Pana z radością, ale przyrzeka wynagrodzić poczwórnie wszystkie krzywdy. Za to zaś Pan zwiastuje błogosławieństwo jego domowi, a nawet czyni go swoim uczniem i naśladowcą. Podobnie Trzej Królowie, zaledwie zobaczyli gwiazdę na niebie, a natychmiast porzucają swoją ojczyznę, swe rodziny, swe trony i spieszą za jej promieniem, bo natchnienie Boże im mówi, że ta gwiazda oznacza narodzenie się Zbawiciela świata. Nie odstraszają ich ani trudy dale­kiej podróży, ani obojętność ludu i kapłanów Izraela, ani podstępy Heroda. Za to też wiedzie ich Pan do Betlejem, pozwala oglądać siebie w ludzkim ciele i wyprawia ich do domu ze swoim błogosławieństwem i ze światłem wiary.

Wreszcie, nie przywłaszczaj sobie łask i darów Bożych, to jest uznawaj Boga początkiem i końcem wszelkiej łaski, a oddalaj tajemne upodobanie w sobie i ukrytą dumę, że cię Pan hojniej obdarzył niż innych. Im więcej masz, tym głębiej się upokarzaj. Nie chciej przy tym błyszczeć z darów Bożych, nie szukaj w nich pociechy lub chluby dla siebie, lecz wszelką chwałę i pociechę odnoś do Boga.

Szczególnym i ważnym rodzajem łaski są natchnienia Ducha Świętego, więc i o nich należy kilka słów powiedzieć.