Źródło: Św. Józef Sebastian Pelczar – Życie duchowne, czyli doskonałość chrześcijańska T. 1 1924r.

 

 

Modlitwa jest sprawą niewymownej ceny i godności. Jeżeli bowiem ludzie za wielki poczytują sobie zaszczyt, gdy mogą rozmawiać z książętami tej ziemi, jakąż dopiero jest chwałą rozmawiać z Królem królów i Panem panujących. Zaiste, stać przed Bogiem i składać Mu ofiarę uwielbienia jest to naśladować aniołów lub tych starców niebieskich, co rzucają swe korony przed tronem Ba­ranka. Słusznie też powiedział św. Alfons Rodrycjusz: „Ile razy oddajemy się modlitwie, mamy wokół siebie aniołów, sprawujemy urząd aniołów i ćwiczymy się w tym, co przez całą wieczność będziemy robić”.

Błogosławione są również owoce modlitwy.

Modlitwa zjednywa duszy obfitą zasługę, bo zawiera w sobie akty wielu cnót, jak wiary, ufności, pokory, miłości, żalu i umartwienia.

Modlitwa zapewnia duszy światło i mądrość, bo jej odkrywa tajniki Boże i wyostrza jej wzrok do ich poznania. Więcej daje światła Bożego jedna godzina dobrej modlitwy niż cały dzień żmudnego dociekania. Co więcej, nieraz Bóg daje pokornej duszy na modlitwie więcej mądrości nadprzyrodzonej, niż mogłaby nabyć w ciągu dziesięciu lat nauki13. Nic też dziwnego, że ludzie zamiłowani w modlitwie, a przy tym pokorni, dochodzą do głębszego poznania rzeczy Bożych. Wszak wielcy mędrcy Kościoła, jak św. Augustyn, św. Tomasz Anielski, św. Bonawentura, św. Bernard itp. sami wyznawali, iż głównie z rozmyślania czerpali swą mądrość. Czytamy, że często kładli zawikłane za­dania u stóp Najświętszej Panny lub przed Najświętszym Sakramentem, więcej ufając pomocy Bożej niżeli bystrości swojego rozumu. I ty czyń podobnie.

Modlitwa daje duszy ulgę, bo ją wyrywa spośród cierpień i nędzy, które ją otaczają, a podnosi do Boga, źródła wszelkiej pociechy. Dlatego też Apostoł wzywa: Spotkało kogoś z was nieszczęście? Niech się modli (Jk 5, 13). Kiedy pogański cesarz Marek Aureliusz walczył z Markomanami, zaszedł z wojskiem w okolicę górzystą, gdzie nie było żadnego źródła. Słońce piekło z góry, wewnątrz zaś paliło pragnienie. Daremnie wzywali poganie swoich bogów, niebo było głuche. Wówczas legia chrześcijańska, tebańską zwana, rzuciła się na kolana, śląc do Boga gorącą modlitwę. Nagle wypływa chmura na niebo, a spadający deszcz poi żołnierzy i konie. Podobnie dzieje się i w duszy wysu­szonej troską lub pokusą. Niech tylko uda się na modlitwę, wnet otwiera się niebo i spuszcza deszcz pociechy, który łagodzi upał wewnętrzny i napełnia duszę świętym pokojem. Zaprawdę dziwną ma słodycz modlitwa, bo gorycz cierpienia w niej niknie lub przynajmniej zmniejsza się. Czuli ją święci, stąd jeden z nich, św. Filip Nereusz, nie mogąc w małym sercu pomieścić tyle pociechy, wołał: „Dosyć już, Panie, dosyć! Proszę, wstrzymaj nieco strumień Twoich słodyczy. Oddal się ode mnie, Panie, oddal się, bom jest człowiek śmiertelny, a więc znieść nie mogę tak obfitych Twoich pociech”.

Modlitwa daje duszy hart i siłę, tak że dusza ufna w pomoc Bożą porywa się nawet na rzeczy trudne, a wśród prac lub walk i cierpień nie upada. Stąd słusznie nazwano modlitwę krzepiącym balsamem i bronią duchową, bo mo­dlitwa przyzywa samego Boga na pomoc. Dusza modląca się jest silniejsza, niż cały świat, silniejsza niż piekło. Przeciwnie, dusza zaniedbująca modlitwę staje się podobna do paralityka leżącego bezwładnie.

Modlitwa podnosi wreszcie duszę ku niebu i łączy ją, przynajmniej na chwilę, z Bogiem. Stąd przyrównano ją do wozu ognistego, unoszącego Eliasza do nieba, i do drabiny Jakubowej, po której ludzie, jako ziemscy aniołowie, wstępują do Boga. Ona to – jak mówi św. Jan Chryzostom – człowieka ziem­skiego czyni niebieskim. Ona też użyźnia prace apostolskie dla Boga i dusz, 0 czym wymownie świadczą tacy misjonarze, jak św. Franciszek Ksawery, św. Alfons Liguori i inni.

Taka jest cena modlitwy. Cóż więc dziwnego, że św. Teresa pragnęła wstąpić na wysoką górę i wołać głosem rozlegającym się aż do krańców świata: „Ludzie, jeżeli chcecie się zbawić, jeżeli chcecie być doskonali, módlcie się, módlcie się, módlcie się!”.

Cenne są owoce modlitwy, lecz nie każda modlitwa rodzi te owoce, co 1 sam Apostoł potwierdza: Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie (Jk 4, 3).

Lekceważenie grzechów, choćby powszednich, hołdowanie miłości własnej i złym pragnieniom serca, nieuporządkowane przywiązanie się do stworzeń, rozproszenie i lenistwo ducha, brak żywej wiary, ufności i pokory – oto są przeszkody, które wstrzymują lub osłabiają skuteczność modlitwy, tak jak gęsta mgła zasłania blask słońca.

Jakież są tedy warunki i cechy dobrej modlitwy?

 

 

13O naśladowaniu Chrystusa.