Źródło: O. Jerzy od Św. Józefa, Chleb powszedni. Rozmyślania na wszystkie dni roku kościelnego. Wyd. OO. Karmelitów Bosych Kraków 1959

 

 

 

UWAGA!

W Wielką Sobotę do godzin południowych zgodnie z kan. 1252 § 2, zawartym w Kodeksie Prawa Kanonicznego z 1917 roku jako nadal obowiązującym, obowiązuje POST ŚCISŁY. Popołudniu nie obowiązuje już dyscyplina postna. Szczegóły o obowiązujących postach są opublikowane w wpisie: Nauki katolickie o Wielkim Poście. 

 

 

 

 

Rozmyślanie LXII o Męce Chrystusowej

 

 

Rozmyślanie pierwsze.

BÓL MARYI I POBOŻNYCH NIEWIAST.

I. Niewiasty z Maryą przy Grobie.

II. Ich piękne cnoty.

 

 

,,Przybyły też i niewiasty, które przyszły za Nim z Galilei i widziały grób i jak złożono Ciało Jego” — (Łk 23, 55).

 

I.Gdy święci mężowie nieśli ze czcią Ciało do grobu, szły za nimi pobożne niewiasty płacząc i lamentując. Towarzysząc Maryi w tej najcięższej drodze, były uczestniczkami najświętszego pochodu pogrzebowego, jaki świat kiedykolwiek widział. Zyskały przez to wieczną pochwałę, że nie opuściły jak Apostołowie Pana Jezusa i Maryi. Nawet po pogrzebie zostały jeszcze przez pewien czas przy grobie w najgłębszej miłości, wedle proroctwa Zachariasza (12, 10): ,,Będą go opłakiwać płaczem jakby jednorodzonego i będą nad nim żałować, jako żałują przy śmierci pierworodnego”. Te pobożne niewiasty opuściły wszystko i poszły za Zbawicielem, a teraz z Maryą stoją przy Grobie Tego, Którego nad wszystko umiłowały. Przyszło na nie okrutne doświadczenie, straszna Śmierć Syna Człowieczego, Któremu całym sercem zaufały. Rozpacz niezmiernie przytłaczała Ich serca.

Bez porównania większa była Boleść Maryi, której zmarły był Synem Jedynym i pierworodnym, a oto po haniebnej śmierci niosą Go do grobu. I nie ma już nikogo, ani Józefa-Oblubieńca, ani Boga-Syna. Miarą cierpienia jest miłość, a któż miłował więcej, goręcej Pana Jezusa jak Jego Matka? Ostatnie pchnięcie w Serce Pana Jezusa trafiło też w Serce Maryi. Cierpienia przeżyte w czasie Męki byłyby Maryę pozbawiły niechybnie życia, gdyby Jej przy nim nie utrzymywała szczególna Pomoc Boża. Teraz Grób zamknął w sobie dwa Serca, Maryi i Pana Jezusa. Współczujące spojrzenie na ten obraz uczy nas, skąd pochodzą cierpienia. Są one Darem Bożym, promieniem Łaski zesłanym z krzyża Pana Jezusowego przez Tego, Który nie skąpi ich tym, których miłuje. W wiernej miłości trzymają one nadal straż przy grobie Boga-Człowieka. Uczmy się od tych bohaterskich niewiast znosić krzyże i cierpienia i nie pytajmy, dlaczego Pan Bóg tak zrządził. Myślmy o tym, że należymy do ulubieńców Pana Jezusa, kiedy darzy nas cząstkami swego krzyża.

 

II. — Marya i pobożne niewiasty cierpiały niewymownie w czasie tego pogrzebu, ale był to jednak smutek nie bez promienia nadziei. Mimo wszelkich zawodów, które przebyły, mimo rozłąki z Mistrzem, żyło coś w ich wnętrzu, coś co im mówiło: Mistrz nie odszedł na zawsze, nie zostawił tych, którzy Mu ufali, na pohańbienie. Przecież tak często obcowały z Jego Boskim kochającym Sercem, widziały w Nim zawsze Jego bezgraniczną Miłość. Pozostawała im więc wiara, nadzieja i miłość.

Wiara w Jego Słowo nie zagasła w Sercu Maryi, nadzieja w Jego Boską Wszechmoc nie zaginęła, Miłość stawała się coraz mocniejsza i gorętsza przez pragnienie obcowania z Nim. Miłość udzieliła Jej owej niewzruszonej stałości, z jaką poddała się Woli Bożej; miłość dała Jej najzupełniejszą pewność, że przyjdzie Zmartwychwstanie, które przemieni Jej smutek w radość. Jak wiele możemy się nauczyć od tej Niebieskiej Matki! Nie dajmy sobie nigdy odebrać wiary, nadziei i miłości, one są największymi dobrami człowieka. Choćbyśmy zostali pogrążeni w morzu smutku i cierpienia, niech gwiazda wiary nigdy nie zachodzi. Pielęgnujmy nadzieję i ufajmy wbrew wszelkiej nadziei, jak Marya i niewiasty przy grobie ich wszelkich nadziei, przy Grobie Boga-Człowieka. Przede wszystkim nie dajmy nigdy zagasnąć w sobie płomieniom miłości, miłości ku naszemu Dobremu Panu Jezusowi, a będziemy mocni nawet w największym cierpieniu i będziemy je znosili jak Marya i niewiasty z chrześcijańskim poddaniem się Woli Bożej.

 

 

Modlitwa.

O Bolesna Matko! Wiem, że ja jestem także przyczyną powiększenia Twego Smutku. Oto padam do Stóp Twoich pełen żalu. Opłakuję i brzydzę się moimi grzechami. Proszę Cię, byś mnie utwierdziła w postanowieniu nie obrażania więcej Pana Boga. Umocnij mnie w godzinie cierpienia i smutku i nie daj zagasnąć wtedy we mnie wierze, nadziei i miłości. Amen.

 

 

†††

 

 

Rozmyślanie drugie. 

SMUTEK MARYI.

I. Pełna bólu samotność Maryi.

II. Wspomnienia Męki towarzyszą Jej aż do świtu Zmartwychwstania.

 

 

,,Były mi łzy moje chlebem we dnie i w nocy, gdy mi mówią co dzień, kędyż jest Bóg twój?” — (Ps 42/41/, 4).

 

I.Spędźmy tę godzinę rozmyślania w zjednoczeniu z Matką Bolesną. Będziemy Jej towarzyszyć w najcięższym osamotnieniu. Pożegnała się już ze świętymi mężami i niewiastami, dziękując im za wszystkie dowody miłości oddane Jej Samej i Najmilszemu Jej Synowi. Została sama w swej izdebce, z uczuciem zupełnego opuszczenia przez Tego, Który był Jej jedyną pociechą. Mogła wówczas zawołać z Psalmistą: ,,Tęskni dusza moja do Ciebie, o Boże; łzy są moi pokarmem we dnie i w nocy”. Przez dwie noce i cały dzień następujący po Męce była myślami przy Świętym Grobie. Jej myśli snuły się drogą krzyżową, zatrzymywały się przy różnych etapach pohańbienia i męczarni Syna. Wspominała przepowiednię Symeona, przypominała sobie różne momenty Dzieciństwa i Młodości Pana Jezusa, spędzonych pod Jej Opieką, różne tak miłe objawy Jego Synowskiej Miłości.

Zamknęła się wprawdzie, ale ciasnota izdebki nie ograniczała Jej bólu. Raczej powiększała go i rozszerzała. Gdzie tylko spojrzała, wszystko przypominało Jej poniesioną stratę. Każdy przedmiot, którego używał Jej Boski Syn, każdy kącik gdzie przebywał, miejsce gdzie się modlił, budziły w Niej najboleśniejsze wspomnienia. Wszystko przemawiało: gdzie jest twój Bóg? Twoja Miłość jedyna, Twój Syn, Który w ludzkim Ciele tu przebywał? Wszystkie te wspomnienia napełniały Jej Serce nowym smutkiem i goryczą. Jest powszechnym przekonaniem, że Boski Zbawca po Zmartwychwstaniu odwiedził Swą najukochańszą Matkę i dłużej z Nią przebywał, żeby Jej wrócić siły i radość. Cierpienia bowiem tak bardzo Ją przygniotły, że nie prędko by do siebie przyszła.

 

II.W osamotnieniu i opuszczeniu, obok dręczących myśli o rozłące z Panem Bogiem, wspominała Marya także Jego straszną Mękę i Śmierć oraz niewypowiedzianie bolesne wypadki poprzedniego dnia. Te wstrząsające zdarzenia przenikając Ją głęboko zadały Jej Duszy niezabliźnione Rany. Kto doznał w życiu bolesnego doświadczenia utraty najukochańszych osób, ten będzie się mógł wczuć choć trochę w to, co przeżywała w Swej Duszy Marya. W wyobraźni Jej przesuwało się całe Życie i Męka Pana Jezusowa, każda scena występowała żywo w Jej wspomnieniu i ścierała w proch Jej Serce ogromem Cierpienia.

Chociaż w całym Życiu Pana Jezusa występowały zawsze w przedziwny sposób Doskonałości Jego, jak Potęga Boża, Mądrość i Sprawiedliwość, Jego Miłość i Miłosierdzie, jednak te Boskie Przymioty zostały teraz przysłonięte wielką ciemnością. Myśl, że mimo tylu Ofiar i Cierpień Krew Pana Jezusa będzie stracona dla wielu dusz, powiększała udrękę Jej duszy. Miała może przed sobą narzędzia Męki Pana Jezusowej, jak gwoździe, koronę z cierni, płótna, którymi oczyszczano Święte Ciało. Z jakimże bólem i z jaką Miłością czciła je i całowała. Możemy przypuszczać, że w ciągu tych godzin ponawiała wielokrotnie Drogę Krzyżową, przeżywając duchowo stacje Męki Pańskiej. Wszystko to musimy sobie uświadomić i rozważać, aby dobrze rozumieć Cierpienia Najświętszej Matki i lepiej Ją poznać. Połączmy się z Nią w Cierpieniu i prośmy o Łaskę gorącej Miłości ku Zbawicielowi.

 

 

Modlitwa.

O Najboleśniejsza Matko! O pełna smutku Dziewico! Przeżywanie myślą i uczuciem strasznej Męki Pana Jezusa i Twoich Cierpień napełnia mnie głębokim wstydem. Podobny do syna marnotrawnego tylokrotnie opuszczałem Zbawiciela i zasmucałem Twe Czyste, Macierzyńskie Serce. Bóg mój oddał wszystko za mnie, za mnie ofiarował ostatnią kroplę Krwi, a ja za taką Miłość odpłaciłem się podłą niewdzięcznością. Ufny jednak w Jego Ojcowską Miłość i Twoją Macierzyńską Obronę powracam znowu do domu Ojca, aby Go nigdy nie opuścić. Amen.

 

 

Postanowienie.
Odmawiać będę każdego dnia w czasie Postu Wielkiego psalm:
z taką, o ile być może, pokorą i skruchą, jak pokutujący król Dawid.

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023