Źródło: O. Jerzy od Św. Józefa, Chleb powszedni. Rozmyślania na wszystkie dni roku kościelnego. Wyd. OO. Karmelitów Bosych Kraków 1959

 

 

Rozmyślanie XXXV o Męce Chrystusowej.

PAN JEZUS BIERZE KRZYŻ NA SWOJE RAMIONA.

I. Ciężar
II. i hańba krzyża.

 

 

„A dźwigając krzyż dla siebie, wyszedł…” (Jan 19, 17).

 

I. Gdy Piłat ogłosił wyrok śmierci, odwrócił się od szalejącego tłumu, pełen grozy. Oprawcy zerwali z Ramion Pana Jezusowych szkarłatny płaszcz, nie zważając, że przez to rozdzierali Jego zaschnięte Rany. Z nieopisaną brutalnością wdziali na Niego własne szaty, obarczyli Go krzyżem, wpierw skrępowawszy Go mocno. Mimo osłabienia musiał Zbawca Sam nieść krzyż na miejsce stracenia, łotrów prowadzono jednak tylko związanych. Miało to być dla Pana Jezusa nową hańbą i nowym udręczeniem. Tłum żydowski mógł przez to bardziej nasycić swe okrucieństwo, a równocześnie zabezpieczyć od ucieczki lub usiłowania uwolnienia Skazanego.

Krzyż był znakiem największej hańby i narzędziem najsromotniejszej śmierci męczeńskiej. Żaden więc przyjaciel nie odważyłby się dotknąć skazańca, a tym mniej wyrwać go z rąk katów. Lecz Pan Jezus przyjął krzyż na Ramiona z największą cierpliwością i poddaniem, pozdrowił go i objął jak Ołtarz, na którym miał się ofiarować za zbawienie świata. Na tym drzewie żywota chciał odpokutować grzech powstały ze spożycia owocu drzewa śmierci. Jakaż to ofiarna Miłość.

Zbawca jest zupełnie wyczerpany po krwawym pocie, biczowaniu, koronowaniu cierniem, bez odrobiny chociaż spoczynku w ciągu nocy. Jednak poddaje się Woli Ojca i bierze na Ramiona ciężkie drzewo krzyża. Była to pokuta za tchórzostwo, z jakim unikamy uciążliwości powołania naszego, za naszą oziębłość i brak odwagi, gdy nas odstraszają najmniejsze przeciwności. Był to przykład, jak mamy postępować za Jezusem bez skargi i szemrania, i przyjmować codzienny krzyż.

 

II. Pan Jezus chętnie objął krzyż i wziął go na siebie, choć on był nie tylko ciężki, ale bardzo hańbiący. Żydzi wzdrygali się na jego widok jako znaku największego pohańbienia. Na święta zeszło się do Jerozolimy mnóstwo żydów i każdy Go mógł poznać. Niedawno odbywał triumfalny wjazd do miasta, a teraz z dwoma łotrami wleką Go na stracenie. Pozornie jakaż hańba, jakiż wstyd dla Zbawcy! Zapewne myślał wtedy o tych wszystkich, którzy się będą wstydzili w ciągu wieków swej Wiary lub przekonań. O tych, którzy bojąc się pogardy, lub złośliwości, zatajają małodusznie, że są dziećmi Kościoła, o tych także, którzy ze wstrętem uciekają od każdego napotkanego krzyża.

 

 

Modlitwa.

Mój Jezu, gdy Cię widzę w tym upokorzeniu, jakże wstydzę się siebie i tchórzostwa, z jakim unikałem wszelkich upokorzeń i przeciwności. Teraz postanawiam, że będzie inaczej. Będę się starał przyjmować chętnie krzyż posłuszeństwa. Wiem przecież, że nie nałożysz mi więcej niż to, co wsparty Twoją Łaską unieść mogę. Użycz mi więc Łaski, wzmocnij mnie przez Twoje przeżycia hańby i upokorzeń w czasie drogi krzyżowej, abym nie lękał się obelg i drwin, abym krzyż mój chętnie z miłości ku Tobie przyjmował i za Tobą wytrwale postępował. Amen.

 

 

Zachęcamy do uczczenia Św. Józefa w miesiącu marcu ku Jego czci poświęconym: Nabożeństwo marcowe ku czci Św. Józefa, Oblubieńca NMP.

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023