Rozmyślanie pierwsze

Święty Marek

I. towarzyszem apostolskim Św. Piotra

II. i Ewangelistą.

 

 

„Wyznaczył Pan także innych siedemdziesięciu dwóch i rozesłał ich po dwóch przed sobą” — (Łk 10, 1).

 

 

 

 

 

 

 

 

I. — Zastanówmy się nad apostolskimi podróżami i dzia­łalnością Św. Marka. Początkowo należał do liczby sie­demdziesięciu uczniów, których Boski Zbawca wybrał oprócz dwunastu Apostołów i przeznaczył ich, aby toro­wali Mu drogę, zapowiadali Przyjście Jego i głosili Bo­ską Naukę. Później upatrzony został i przyjęty na towa­rzysza podróży i pomocnika Księcia Apostołów, czyli jak powiedzielibyśmy dzisiaj na osobistego sekretarza w jego apostolskim urzędzie. Na tym stanowisku oddał wielkie usługi Świętemu Piotrowi, że ten bardzo go umiłował, a w pierwszym swym liście pisze o nim do wiernych: „Pozdrawia was Marek, syn mój” (1 Piotr 5, 13). W dowód tej ojcowskiej miłości i zaufania posłał go jako głowę kościoła najpierw do Apulii, a później do Egiptu, gdzie ten Ewangelista zebrał obfite żniwo swego apostołowania słowem i przykładem. Jakże wielką to i ważną jest rzeczą, aby stać się posłusznym narzędziem w ręku przełożonych Kościoła i w Ręku Boga.

Uświadomijmy sobie teraz, jak my pracujemy w dzie­dzinie apostolskiej Kościoła Świętego? Czy odznaczamy się gorli­wością o Chwałę Bożą i zbawienie dusz? Czy może jeste­śmy obojętni i oziębli wobec tego, iż wiele dusz dostaje się w ręce nieprzyjaciół? Prośmy Św. Marka choćby o jedną iskierkę jego żarliwości o zbawienie dusz, i zacznijmy ją praktykować według wskazań Św. Teresy: „Bądźcie pełne świętej gorliwości. Lecz nie usiłujcie po­magać od razu całemu światu. Przede wszystkim bądźcie pożyteczne tym, z którymi żyjecie. Czy myślicie, że mała to korzyść, gdy jesteście pokorne i umartwione, tak go­towe do usług i tak miłości pełne ku wszystkim i tak pilne w ćwiczeniu się w cnotach, że zachęcacie innych do podobnego dążenia i zapalacie ich ogniem miłości, który w was goreje?” (Twierdza wewn. M. VII, r. 1).

 

II. — Jako Ewangelista, Święty Marek głosi jeszcze dzi­siaj Wiarę Chrystusową. Długo przed swoją śmiercią męczeńską napisał na prośbę wiernych i polecenie Św. Piotra Ewangelię, którą Kościół Święty przechował jako cenny skarb. Jest ona jedną z tych czterech Ewangelii, które na podobieństwo owych czterech rzek wypływających z Raju i użyźniających wszystkie kraje (Ks. Rodz. 2, 10) roz­noszą światłość i życie po całym świecie.

Duch Święty posłużył się Świętym Markiem, aby zro­dzić w duszach rozliczne owoce świętości, rozsławić po ziemi i uwielbić Imię Boże, a Kościół Święty uradować skarbem jego świętej księgi. Obyśmy często czytywali Święte Ewangelie, i to w takim duchu, w jakim były napisane! Będziemy z nich czerpać niezmierne korzyści i pocie­chy. Księgi Święte bowiem są wysoce pouczającymi i po­cieszającymi listami, które Ojciec Niebieski napisał ręką Swych najbardziej zaufanych przyjaciół i przysłał na to wygnanie, aby nas przez nie zaprosić na rozkoszną ucztę wiecznych radości w Niebie i wskazać najpewniejszą drogę do niego. Odczytujmy i rozważajmy uważnie oraz z nabożnym szacunkiem te święte pisma i stosujmy w ży­ciu podane w nich nauki, gdyż Św. Paweł zapewnia nas o wielkim pożytku i pociechach, jakie stąd odniesiemy: „Wszystko, cokolwiek jest napisane, dla naszego poucze­nia napisane jest, abyśmy przez cierpliwość i pociechę z Pism Świętych nadzieję mieli” (Rz 15, 4).

 

 

Modlitwa:

Mój najhojniejszy Boże, dzięki Ci składam, że za pomocą Ewangelii oświecasz nieustannie i użyźniasz Kościół Święty, a przez to i mnie sprawiasz wiele pociechy i rozbudzasz we mnie nadzieję uświęcenia oraz zbawienia. Niech Twoja Oj­cowska Dobroć będzie na wieki uwielbiana, iżeś raczył prze­mówić do nas przez Pismo Święte, chociażeśmy niewdzięczne i nieposłuszne stworzenia. Z pomocą Łaski Twojej będę odtąd uważniej czytał Ewangelię Świętą i zgłębiał treść Słowa Twego, aby mi stały się wskazówką na drodze do żywota wiecznego. Amen.

 

 

Rozmyślanie drugie

I. Święte życie,

II. chwalebna śmierć Św. Marka.

 

 

„Pilnuj obowiązku głoszenia Ewangelii, posługę swoją wypełniaj” — (2 Tym. 4, 5).

 

 

I. — Rozważmy wierność Św. Marka, z jaką sprawował swój urząd Apostoła i Ewangelisty. Cokolwiek dobrego i świętego nauczał i zapisał, to przede wszystkim sam w życiu swoim wykonał najdokładniej. Całe jego życie było niejako żywą księgą, która przedstawiała jasno Naukę Pana naszego Jezusa Chrystusa nie pismem i słowem, ale czy­nem. W Egipcie, gdzie dotąd panowała noc nieznajomo­ści prawdziwego Pana Boga, Święty Marek zapalił tak jasne światło Wiary i doprowadził wiernych do takiej doskonałości, że miłość ich i zgoda budziły podziw u żydów i pogan. Odstraszające pustynie zaludniły się dzięki nie­mu pustelnikami, którzy porzuciwszy wszystko co ziem­skie żyli tam w ubóstwie i niesłychanie surowej pokucie. Służyli Panu Bogu z wielką gorliwością wypełniając życie nieustanną modlitwą i pracą. Filon, aleksandryjski histo­ryk, w jednej ze swych książek oddał hołd świętości ży­cia tamtejszych Chrześcijan.

Jakże naszą oziębłość winna zawstydzać ta wielka gorliwość nowo nawróconych! Czyż nas Pan Bóg nie powołał do wyższej doskonałości? Bądźmy przekonani, że nie sa­mo słuchanie Słowa Bożego i znajomość przepisów, ani możność prowadzenia wspólnego życia z gorliwymi Słu­gami Bożymi, nie świętość założycieli Zakonu i liczba Świętych czyni nas Świętymi, ale jedynie dokładne za­chowywanie Reguły, naśladowanie dobrych przykładów prowadzi nas do doskonałości. Święta Teresa przestrzega nas przed złudzeniem w tym przedmiocie, mówiąc: „Co mi pomoże świętość przodków moich, jeśli ja sama je­stem tak zła, że moim złym przykładem przynoszę ujmę miejscu Panu Bogu poświęconemu?” (Ks. Fundacji. R. 4, 6).

 

II. — Bogate w czyny życie Św. Marka zostało uwień­czone chwalebną śmiercią męczeńską. Gdy pewnego dnia odprawiał Mszę Świętą, napadli go przy Ołtarzu za poduszczeniem bałwochwalczych kapłanów poganie i zarzu­ciwszy powróz na szyję, wyciągnęli z kościoła i wlekli przez ulice miasta. Okryty ranami i wyczerpany z sił został wrzucony do ciemnego więzienia. Gdy tam leżał porzucony i pozbawiony wszelkiej ludzkiej pociechy, zjawili się Aniołowie, pocieszając go zapewnieniem, iż imię jego zapisane jest w Księdze Żywota. Wreszcie na­wiedził go Sam Zbawca pozdrawiając słowami: „Pokój tobie, Marku!’’ i obiecując życie wieczne po śmierci. Na­stępnego dnia włóczono go znowu na powrozie po ulicach miasta tak długo, aż udręczony tym męczeństwem oddał ducha Panu Bogu.

I ty również, jeśli pragniesz, aby imię twoje zapisane było w Księdze Żywota, i jeśli chcesz być nagrodzony radościami i pokojem życia wiecznego, tedy walcz, po­tykaj się mężnie, pracuj i cierp; gdzie bowiem nie ma walki, tam nie ma zwycięstwa i pokoju; bez pracy nie można otrzymać nagrody, a bez cierpienia ani radości ani korony Chwały. Jeśli cię przeto nawiedzi utrapienie lub jakiekolwiek cierpienie, wtedy pomyśl, że i tobie przed­stawia Bóg to samo, co niegdyś biskupowi Smyrny: „Nie lękaj się żadnej z tych rzeczy, które masz wycierpieć. Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci wieniec żywota” (Obj 2, 10).

 

 

Modlitwa:

O Święty Marku, raduję się z twojego szczęścia, iż posia­dasz w Niebie potrójną koronę: apostolstwa, dziewictwa i mę­czeństwa. Proś za mną Boga, aby także i moje imię zostało zapisane i kiedyś odnalezione w Księdze Żywota, i wyjednaj mi Łaskę dobrej śmierci, abym opuszczając tę ziemię został przywitany w wieczności rozkosznymi słowami: „Pokój z tobą!” i przypuszczony do odpocznienia wiecznego. Amen.

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023