Świat kolęd

 

 

Źródło: O. Bernard od Matki Bożej – Świat kolend, Kraków 1939r.

 

 

XI. WYCZUCIE PIĘKNA.

 

 

Oprócz wyczucia religijnego jest jeszcze kolędach wyczucie piękna. Piękno to wszelkiego rodzaju, ujęte w proste formy literackie, zachwyca serce gdy ono głębiej wniknie w świat kolęd. Najpierw, Noc Bożonarodzeniowa:

Cicho wszędzie, śpi świat cały,
Twardym snem ujęty,
A na niebie gwiazdy grały
Hymn dla Boga Święty!…
Wtem… wśród nieba błyśnie łuna,
Cudny blask się toczy
I anielska dzwoni struna…
Strach pastuszków mroczy…

Następnie łuna świetlana i promienna gwiazda betlejemska:

Bracia, patrzcie jeno, jak niebo goreje!
Znać, że coś dziwnego w Betlejem się dzieje.
Rzućmy budy, warty, stada,
Niech niemi Pan Bóg włada, — A my do Betlejem.

Patrzcie, jak tam gwiazda światłem swoim miga!
Pewnie do uczczenia Pana swego ściga.
Krokiem śmiałym i wesołym — Spieszmy i uderzmy
Przed Panem w Betlejem.

Wnętrze stajenki.

Mizerna, cicha stajenka, licha,
Pełna niebieskiej chwały;
Oto leżący przed nami, śpiący
W promieniach Jezus mały.

Nad Nim Anieli w locie stanęli
I pochyleni klęczą;
Z włosy złotymi, z skrzydły białymi
Pod malowaną tęczą.

Śpi jeszcze senne, Dziecię promienne,
W ciszy ubogiej strzechy;
Na licach białych, na ustach małych
Migają się uśmiechy.

Lulaj Dziecino, lulaj ptaszyno,
Nasze umiłowanie;
Gdy się rozbudzi w tej rzeszy ludzi,
Zbawienie nam się stanie.

Oto Marya, czysta lilia,
Przy Niej staruszek drżący,
Stoją przed nami przed pastuszkami,
Tacy uśmiechający…

Najpiękniejszą. jednak sceną w kolędach, której próżno szukać w całej literaturze świata, to chwila, gdy Matka Najświętsza Sama zostaje z Bożym Dzieciątkiem. Opuszczona stajenka w polu, wokół majestat i cisza pogodnej nocy… A w stajence Matka-Dziewica, pieści Boskie Dziecię, śpiewa Mu kołysanki. Roje złocistych Aniołów, adorujących uniżonego swego Pana, powtarzają pieśń Dziewiczej Matki. I śpiewa wszechświat cały symfonią ciszy, gwiazdy srebrzystym migotem, śpiewa ziemia i Niebo Temu Dziecięciu co połączyło te dwie, dotąd przepaścią grzechu rozdzielone krainy…

Lulajże Jezuniu, moja perełko,
Lulaj ulubione me pieścidełko,
Lulajże Jezuniu, lulajże lulaj,
A Ty Go Matulu w płaczu utulaj…

Sędziwy opiekun Świętej Rodziny, choć opuszczony, na odludziu, w samotnej grocie, nie lęka się niebezpieczeństwa, bo czuje, że blask Boskości, bijąc z Świętej Dzieciny, odpędza wszelkie zło. Jakże pełne uroku jest ta scena, gdy Św. Józef, wpatrzony w piękno Nowonarodzonego Jezusa, śpiewa te rzewne słowa:

Gdyby nie te lice i jasne źrenice
Już by Cię był zwierz pochłonął i łakome lwice…

Jakże delikatne jest również w kolędach wyczucie piękna Osoby Najświętszej Dziewicy! Choć nie brakuje tam często żartów niewczesnych, nawet pewnej rubaszności, to jednak ta poufałość nie dotyczy nigdy Osoby Maryi Panny. „Święty Józef, to co innego, człowiek lepszy od innych, ale podobny do innych można z nim być… śmielszym. Ale Matka Boska, coś wyższego, w niej już ziemia się kończy i przechodzi w Niebo. I ani z Nią wypada, ani ona tak poufale mówić nie może. I w szopie choć się czasem uśmiechnie albo odezwie, jest zawsze jak na Ołtarzu, a człowiek przed Nią na kolanach”.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2024