Źródło: O. Jerzy od Św. Józefa, Chleb powszedni. Rozmyślania na wszystkie dni roku kościelnego. Wyd. OO. Karmelitów Bosych Kraków 1959

 

 

 

 

Rozmyślanie pierwsze.

I. W jaki sposób objawia się oziębłość.

II. W jaki sposób się ją leczy.

 

 

„I oto przynieśli mu paralityka, leżącego na łożu” — (Mt 9, 2).

 

I. — Czym jest choroba dla ciała, tym jest dla duszy wada i grzech. Paraliż ciała, o którym mowa w dzisiejszej Ewangelii podobny jest do duchowego lenistwa, jednej z głównych wad. Ciężką postacią tej duchowej choroby jest tak zwana oziębłość, która rozpoczyna się, gdy pierwsza gorliwość ustaje. Oziębłość jest stanem, w którym dusza znajduje się wprawdzie jeszcze w stanie Łaski uświęcającej, jednak utraciła już wiele z ducha miłości i ze swej nadprzyrodzonej postawy życia tak, iż już nie może zwalczyć i opanować złych skłonności, bardzo już rozpanoszonych przez ustępliwość. Stąd to smutne zjawisko, że dusza taka chętnie wyciąga rękę po zadowolenie naturalnych skłonności; a gdy rozchodzi się o praktykę cnoty albo umartwienia, które jej nie odpowiadają, brak jej wszelkiej ochoty i odwagi; czuje się za słabą i przy najmniejszej trudności opuszcza ręce, zniechęca się i porzuca pragnienia doskonałości. Poruszenia Łaski zostają zahamowane, a wiara i miłość w duszy są stępione i sparaliżowane; dusza traci wrażliwość na natchnienia Ducha Świętego i wskutek tego staje się niezdolna do prowadzenia życia duchownego. Jest to prawdziwie stan lenistwa duchowego i zupełnego zastoju, który ma tak wielkie podobieństwo do paraliżu. 

Ale najgorszym niebezpieczeństwem duchowego paraliżu jest to, że łatwo wtrąca duszę w grzech śmiertelny. Pan Bóg w Swej Sprawiedliwości coraz więcej opuszcza taką duszę i odbiera jej Swoje Łaski, a gdy przez ciągłe zaniedbania zapomniała już o zwyciężaniu mniejszych pokus, to nie umie już potem zapanować nad nacierającymi cięższymi pokusami i tak spełnia się na niej straszna groźba Boża, która brzmi: „Iżeś letni, pocznę cię wyrzucać z ust moich” (Obj 3, 16).

 

II. — Rozważmy teraz środki przeciw tej tak niebezpiecznej i szkodliwej chorobie duszy: oziębłości. Wskazane one są w słowach, które Boski Zbawiciel powiedział przy uzdrawianiu powietrzem ruszonego: „Ufaj synu, odpuszczają ci się grzechy twoje” (Mt 9, 2). Oziębły musi sobie najpierw uprzytomnić swój groźny duchowy stan, w którym gromadzą się zazwyczaj niezliczone grzechy powszednie, i z którym łączy się wielkie niebezpieczeństwo ciężkich upadków. Widok ten winien przyprowadzić do skruszenia wewnętrznego, wstrząsu i ocknięcia się duszy. W skrusze wewnętrznej dopiero zabłysnąć mogą na nowo iskry Miłości Bożej i wzniecić się na nowo gorliwość. 

Ratunek oziębłego znajduje się więc w nawróceniu do pokuty. „Weźmij łoże twoje i idź do domu twego” – powiedział następnie choremu Zbawiciel. Zaledwie te słowa chory usłyszał, wstaje, chwyta silnymi rękoma swoje łoże i wielbiąc Pana Boga, jak powiada Pismo Święte, udaje się do domu. Oziębły musi się energicznie zerwać z wygodnego łoża lenistwa i zabrać natychmiast do pracy nad sobą. Niestety, trzeba wiedzieć, iż oziębli mają bardzo osłabioną wolę i niezmiernie trudno im się zdobyć na stanowczą decyzję.

Potrzeba przeto silnej pobudki, która by poruszyła i dźwignęła zgnuśniałą wolę. Tego rodzaju skutecznych pobudek dostarcza każdemu z nas, a zwłaszcza oziębłym, rozważanie rzeczy ostatecznych. Śmierć, Sąd, piekło, Niebo. Prawdy te winny wreszcie poruszyć każdego, kogo rozważanie o Miłości Bożej, o Dobrym Panu Bogu i o Sercu Pana Jezusowym nie zdołało rozpalić.

 

 

Modlitwa.

O Jezu, Boski Lekarzu dusz, przy Świetle Twej Łaski poznaję teraz niebezpieczny stan, w który mogę popaść, gdybym przez lenistwo i niedbalstwo trwonił Łaski Twoje. Miej litość nade mną jak zlitowałeś się nad biednym sparaliżowanym. Wzmacniaj mnie Twoją Siłą i pomnażaj we mnie Twoją Miłość, abym nią ożywiony wszystkie siły włożył w służenie Tobie i żebym przez większą gorliwość zdołał opanować samolubną miłość własną, oraz naprawić co dotychczas zaniedbałem. W Twojej Wszechmocy i z litościwej Miłości rzeknij tylko jedno słowo: „Wstań”, a dusza moja na pewno będzie zdrową. Amen.

 

 

† † †

 

 

Rozmyślanie drugie.

Cnota nadziei.

I. Jej przedmiot i pobudki.

II. Sposób jej praktykowania.

 

 

„Ufaj synu, odpuszczają ci się grzechy” — (Mt 9, 2).

 

I. — Gdy dobrzy ludzie przynieśli i położyli przed Panem Jezusem człowieka sparaliżowanego, Pan Jezus nie tylko poznał ich wiarę, ale przeniknął także stan duszy chorego. Dostrzegł zapewne kołatającą w jego sercu bojaźń, spowodowaną świadomością dawnych grzechów, a teraz spotęgowaną w Obecności Pana Jezusa. Aby go ośmielić i podnieść na duchu, nazywa go Pan Jezus pełnym miłości słowem: „synu”. Następnie chcąc wypłoszyć z serca bojaźń, poleca mu wzbudzić w sobie ufność: „Ufaj, odpuszczają ci się grzechy twoje”. Pan Jezus wiedział doskonale, czego potrzeba nasamprzód, aby podnieść tę złamaną duszę, uleczyć ją i nawrócić, dlatego kazał mu ufać.

Jedną z cnót teologicznych, niezbędnie koniecznych do zbawienia i uświęcenia jest obok wiary i miłości, nadzieja. Cnota nadziei dźwiga naszą wolę i sprawia, że oczekuje ona od Pana Boga tego wszystkiego, co jest niezbędne do osiągnięcia ostatecznego celu. Przede wszystkim dzięki nadziei spodziewamy się, iż Pan Bóg dostarczy nam tych wszystkich Łask, jakie są niezbędne do spełnienia Przykazań, obowiązków stanu, uniknięcia grzechu i praktyki cnót. Przedmiotem nadziei są także te dobra przyrodzone, które są pomocne w osiągnięciu swego nadprzyrodzonego celu.

Cnota chrześcijańskiej nadziei sięga jeszcze dalej. Pozwala nam ona ufać, iż przy Pomocy Bożej zdołamy przezwyciężyć nasze niedoskonałości i pokonać skłonności. Co więcej, nadzieja daje nawet największym grzesznikom ufność, że grzechy ich Pan Bóg im przebacza. Gdy się więc zważy, jak wielkich dóbr pozwala nam się spodziewać i jak wielkie zła od nas odsuwa, trzeba powiedzieć, że jest ona rzeczą cudowną i stanowi największą pociechę człowieka na tej ziemi. Toteż nie co innego, lecz nadzieję zalecił Chrystus Pan temu najnieszczęśliwszemu człowiekowi, o którym czytamy w niedzielnej Ewangelii.

 

II. — Ponieważ w życiu duchownym nadzieja posiada tak wielkie znaczenie uświęcające, iż ci, „którzy mają nadzieję w Panu, odmienią siłę, wezmą pióra jak orły, polecą a nie utrudzą się” (Ks. Iz. 40, 31), wtedy będzie dla nas wielce pożyteczną rzeczą uznać sposoby rozbudowania w sobie nadziei i praktykowania jej aktów. Przede wszystkim rozważajmy Doskonałości Boże. Wszak nadzieja opiera się na Dobroci, Miłosierdziu i Potędze Bożej. Dlatego im lepiej poznamy te Przymioty Boże, tym silniejszą będzie nasza nadzieja. Rozważajmy następnie Czyny Pana Jezusa. Jego Życie pełne Dzieł Miłości i wnikajmy w usposobienia Jego Serca, bezgranicznie nam oddanego i miłującego nas aż do Krzyża. Czegóż by nam jeszcze mógł Chrystus Pan odmówić, skoro nam Samego Siebie oddał? Jednym słowem, im wiara nasza będzie światlejsza, tym nadzieja będzie silniejsza.

Następnie wkładajmy jak największą ufność w nasze modlitwy. Jest nie do pomyślenia dobra modlitwa bez nadziei. Na przykład wszystkie prośby Modlitwy Pańskiej są przedmiotem nadziei. A jeślibyśmy poprzestawali nawet na samej modlitwie uwielbienia, to jednak musimy wiedzieć, że ufność szczególnie wielbi Pana Boga. Nadzieja jest duszą modlitwy. Dlatego Św. Jakub daje każdemu modlącemu się następującą przestrogę: „Niech prosi z wiarą i bez powątpiewania, kto bowiem wątpi, podobny jest do fali morskiej poruszanej i miotanej wiatrem morskim. Niech więc taki człowiek nie sądzi, że otrzyma co od Pana” (1, 6-7).

 

 

Modlitwa.

„Dałeś, Panie, wesele w serce moje… W pokoju będę odpoczywał, bo Ty, Panie osobliwie w nadziei postawiłeś mnie” (Ps 5/4/, 7-10). „Niech się rozweselą wszyscy, którzy nadzieję mają w Tobie, na wieki radować się będą” (Ps. 6/5/, 12). „Okaż przedziwne miłosierdzie Twoje, Ty, który zbawiasz nadzieję mających w Tobie” (Ps. 17/16/, 7). „Czemuś smutna, duszo moja i czemuż się trwożysz? Miej nadzieję w Bogu, albowiem Go jeszcze wysławiać będę”. Amen.

 

 

† † †

 

 

Rozmyślanie trzecie.

I. Pan Bóg widzi wszystkie myśli nasze,

II. I zna wszystkie walki wewnętrzne.

 

„A Jezus przeniknąwszy myśli ich powiedział: Czemuż źle myślicie w sercach waszych?” — (Mt 9, 4).

 

I. — „Czemu źle myślicie w sercach waszych?” Słowa te nie pozwalają wątpić o tym, że Pan Jezus nie tylko w tej chwili, ale zawsze wiedział co myśleli faryzeusze i znał ich najtajniejsze plany i najskrytsze knowania. To samo odnosi się też do ciebie i do serc wszystkich ludzi. Pan Jezus, twój Bóg i Odkupiciel przenika serce i kiedyś na Sądzie odkryje najskrytsze myśli i zamiary wszystkich ludzi oraz wyda za nie Wyrok. Powinno to być pobudką dla ciebie, by chronić starannie serce twoje przed zezwoleniem na złe myśli! Jakąż nędzę, próżność, ile złości zobaczyliby bliźni twoi, gdyby im dane było przenikać twe myśli! Jakże sam wstydziłbyś się przed nimi! A czy cię to nie wzrusza, że Pan Bóg, Świętość Sama, Majestat Najwyższy widzi twoje najskrytsze myśli, pragnienia, uczucia, intencje? Przed ludźmi można je ukryć, ale nie przed Wszystkowiedzącym Panem Bogiem. O gdybyśmy zdawali sobie jasno z tego sprawę, że Pan Bóg jest Świadkiem wszystkich naszych czynów, a nawet najskrytszych myśli, jakże byśmy gorliwie Mu służyli i strzegli czystości serca.

Św. Teresa pisze: „Wszystko co czynimy, odbija się w Panu Bogu jak w jakim diamencie nieskończonej wielkości, gdyż niczego nie ma, co by się znajdowało poza Jego Wielkością; On wszystko zamyka w Sobie. Jest to bardzo smutne dla mnie, gdy o tym pomyślę, że moje grzechy pokazują się w tej przeczystej jasności. Ile razy wspomnę sobie na to, nie wiem gdzie się skryć ze wstydu. O gdybym mogła dać pojęcie o tej prawdzie tym, którzy popełniają obrzydliwe grzechy, aby pamiętali, że te nie dzieją się w ukryciu. Tak, gdybym to mogła dać im poznać, jak słuszne obrzydzenie ma Pan Bóg ku takim grzechom, które popełniane bywają w tak bezpośredniej Obecności Jego Majestatu i jak bardzo przeciwne są Boskiej Istocie” (Życie. R. 40, 10).

 

II. — Prawda, iż Pan Bóg widzi wszystkie myśli nasze, powinna być dla nas nie tylko przestrogą ale i pociechą. Wszak Pan Bóg poznaje także wszystkie nasze walki ze złymi myślami i wyobrażeniami i kiedyś je nagrodzi. Dusza ludzka jest największym polem bitew, wielkich klęsk, ale i zwycięstw. Radujmy się, iż Pan Bóg widzi nasze ukryte walki z pokusami. Od złych myśli, na które zezwalamy, odróżnić należy pokusy. Jako ludzie musimy się oswoić z takim stanem rzeczy, że będziemy napastowani przez złe myśli i kuszeni. Z jednej strony winniśmy starannie czuwać nad myślami i pożądliwościami i zaraz je zwalczać, jak tylko je w sobie zauważymy. 

Z drugiej strony nie powinniśmy żadną miarą popadać w zamieszanie albo małoduszność z powodu mnóstwa albo gwałtowności złych myśli. Może jesteś w częstej obawie czy nie zezwoliłeś na nie. Właśnie ta obawa jest dobrym znakiem i dowodem, że nie miałeś w tych myślach upodobania i dlatego też na pewno nie zezwoliłeś na nie. Nie myśli same w sobie są grzechem; stają się nim dopiero przez świadomość, że są złe i zezwolenie na nie jako takie. Więc po co trwogi i zamieszania? Przeciwnie, bądź spokojny i pocieszony. Jak długo nie następuje zezwolenie, to złe myśli i pożądliwości są najlepszą sposobnością do okazania Panu Bogu twojej wierności i miłości, do postępu wewnętrznego i wielu zasług. Gdzie nie ma złej woli tam nie ma żadnego grzechu. Więc przed Panem Bogiem nie masz żadnej winy za nie, choćby cię napastowały pokusy bez liczby. Niech ci to będzie pociechą, i uspokojeniem i dopomoże do tego, abyś służył Panu bez trwogi i w radości serca.

 

 

Modlitwa.

O Jezu, Który przenikasz skrytości naszego serca, raduję się i nabieram tym większej ochoty do pracy iż Ty widzisz wszystkie moje wewnętrzne zapasy i w walce przeciw grzechowi podajesz mocną rękę ku obronie i wsparciu. Postanawiam pamiętać odtąd więcej na Twoją Najświętszą Obecność. Myśl o Tobie będzie mi tarczą i puklerzem, oparciem i pociechą. Wspieraj mnie, abym z Pomocą Łaski Twojej odważnie walczył z moimi nieprzyjaciółmi i szczęśliwie ich zwyciężał, a kiedyś otrzymał z Twej Ręki koronę zwycięstwa. Amen.

 

 

 

 

 

Zachęcamy do:

  1. uczczenia Najświętszej Maryi Panny Królowej Różańca Świętego ku czci Jej poświęconym: Miesiąc październik poświęcony ku czci Różańca Świętego – dzień 1
  2. uczczenia Świętych Aniołów Stróżów w miesiącu Wrześniu ku Ich czci poświęconym: Nabożeństwo wrześniowe ku czci Świętych Aniołów Stróżów – dzień 31
  3. uczczenia Świętego Patrona dnia dzisiejszego, Bł. Jana z Dukli: Nabożeństwo ku czci Bł. Jana z Dukli.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

© salveregina.pl 2023